Cytaty

"Pogodnie przyjmuję krzyż, który mi został ofiarowany, (ale) będziemy walczyć nadal o honor Pana naszego Jezusa Chrystusa i Jego Kościoła świętego i niepokalanego... i nigdy nie pomylimy go z nową religią, która głosi szczęście ziemskie, uciechy, rewolucję i wolność wszelkich uczynków, która obala mszę, kapłaństwo, katechizm i wszystko, co nadprzyrodzone: to antyteza chrześcijaństwa"
ks. Coache

„Wszelka polityka, która nie jest Tradycją, jest z pewnością zdradą”
Arlindo Veiga dos Santos
_________________________________________________

czwartek, 26 maja 2016

Michał Mikłaszewski: Wspomnienie Gen. Francisco Franco


Kim był Gen. Francisco Franco? Wdawać by się mogło, że sporo o nim wiemy. Był przede wszystkim wybitnym żołnierzem, mężem stanu, dowódcą, strategiem, politykiem i przywódcą Narodu, Caudillo (czyli z hiszp. Wodzem) Krucjaty i Hiszpanii, na której czele stał przez ponad 40 lat. Ale był też człowiekiem ogromnej Wiary i Idei, która doprowadziła go do ostatecznego zwycięstwa. Dziś jednak przez wielu znienawidzony, przede wszystkim dlatego właśnie, że jemu jedynemu udało się pokonać największe zło — komunizm, i wprowadzić na prawie pół wieku narodowo-katolickie rządy w Hiszpanii. Dzisiejszy, fałszywy, zepsuty świat nienawidzi wszystkiego, co dobre, szczególnie nienawidzi więc Gen. Franco i jego dzieła, gdyż było to jedno z największych zwycięstw dobra nad złem w historii świata. Gen. Franco był bez wątpienia jedną z największych postaci XX wieku, zasługującą na nasz podziw, szacunek i uznanie. Był on i jest, i winien zawsze być przykładem dla nas, jak powinna wyglądać nasza walka, i jaki jest nasz cel. Otóż naszym celem jest Wielka Polska Katolicka, czyli Katolickie Państwo Narodu Polskiego. Dokładnie taki sam cel miał Gen. Franco — było nim Katolickie Państwo Hiszpańskie. Jemu ten cel zrealizować się udało, a więc i nam może się to udać, jeśli tylko będziemy umieć podążać jego drogą…

Gen. Francisco Franco urodził się 4 grudnia 1892 r. w galicyjskim porcie Ferrol, w wielodzietnej rodzinie o wojskowych tradycjach. Spośród rówieśników wyróżniał się dyscypliną, opanowaniem i sumiennością, co u wielu budziło uznanie. Cechowała go też głęboka wiara, w której wytrwał do końca życia. Od wczesnej młodości chciał wzorem ojca służyć w marynarce, lecz ostatecznie ukończył Akademię Wojskową w Toledo w 1910 r. ze stopniem podporucznika piechoty. Doświadczenie bojowe zdobywał w latach 1912-1926, walcząc z arabskimi powstańcami w Maroku. Za ordery i awanse płacił ranami, w tym jedną na tyle ciężką, że, przyjąwszy Komunie świętą, gotował się na śmierć. Za bohaterstwo odebrał nagrodę z rąk króla Alfonsa XIII: podniesiony do rangi generała brygady, został w 1926 r. najmłodszym generałem w Europie.

Dowodem uznania było powierzenie mu 4 stycznia 1928 roku stanowiska komendanta nowo utworzonej Głównej Akademii Wojskowej w Saragossie (której pierwszym przykazaniem było „Kochaj Ojczyznę i Króla”). W 1930 r. zmarł gen. Miguel Primo de Rivera (ojciec przywódcy hiszpańskiej Falangi — Jose Antonio Primo de Rivera), sprawujący jako premier Hiszpanii władzę dyktatorską. Po zniknięciu rządów silnej ręki w kraju zapanował chaos. W grudniu 1930 r. w Jaca nastąpił nieudany pucz lewicowych oficerów, którzy wydali odezwę: „Każdy, kto przeciwstawia się słowem lub pisemnie, będzie konspirować lub użyje broni przeciw rodzącej się republice, zostanie rozstrzelany bez rozprawy sądowej”. W 1931 r. w atmosferze rosnącego niepokoju z Hiszpanii wyjechał król. Tę okazję wykorzystała lewica, tworząc, niezgodnie z konstytucją, „rząd tymczasowy” i proklamując republikę. Po obaleniu monarchii Akademię w Saragossie szybko zamknięto, natomiast sam Franco, który pozostawał na uboczu wydarzeń, oddany wyłącznie wojskowości i daleki od polityki, choć na nowe porządki patrzący z wyraźną niechęcią, po dłuższym okresie pozostawania bez przydziału, został w 1932 roku dowódcą 15. Brygady Piechoty w La Coruña, a następnie w 1933 roku komendantem okręgu wojskowego Balearów. W tym czasie sytuacja w Hiszpanii była coraz bardziej tragiczna, w całym państwie powstawały radykalne ugrupowania polityczne i niestety nie próżnowały. W maju 1931 roku anarchiści spalili ponad sto kościołów i napadali na duchownych. Nowy rząd zwlekał z użyciem sił porządkowych, gdyż — jak oznajmił minister Azana – „Wszystkie klasztory madryckie nie są warte życia jednego republikanina”. W lipcu wojsko musiało tłumić kolejną anarchistyczną rebelię w Sewilli. Przeprowadzone pospiesznie wybory wygrali antyklerykałowie, którzy przystąpili do usuwania z państwa religii. Zalegalizowano rozwody, zamknięto cześć klasztorów, wyrzucono duchownych ze szkół, a w 1932 r. wypędzono z Hiszpanii jezuitów i skonfiskowano ich majątek. „Hiszpania przestała być krajem katolickim” – cieszył się Azana. Pod koniec 1933 roku, po porażce lewicy w kolejnych wyborach, i zwycięstwie centroprawicy sytuacja chwilowo się uspokoiła. Nowy rząd próbował przywrócić ład i porządek w państwie, jak się niedługo okazało, niestety było już za późno. Gen. Franco został wówczas mianowany doradcą ministra wojny i jako taki kierował (zza biurka, przez telefon) operacją stłumienia komunistycznej rebelii w Asturii, gdzie rewolucjoniści zabili ponad 50 żołnierzy, zrabowali 14 mln peset z państwowego banku, wysadzili w powietrze zabytkową kaplicę Najświętszego Sakramentu katedry w Oviedo, oraz zamordowali 33 duchownych. Generała Franco oskarża się go o nadmierną brutalność w tłumieniu rebelii, z tym że zapomina się, iż po opanowaniu Asturii wydano na rebeliantów 23 wyroki śmierci, z czego wykonano dwa. Natomiast oni sami pozbawili życia ponad 80 osób. Mimo udanych działań generała ciągle dochodziło do zamieszek, walk ulicznych i innych aktów przemocy. Sam Franco zyskał właśnie wtedy przydomek „Caudillo”. W średniowieczu nosili go hiszpańscy bohaterowie narodowi. Słowo to oznacza wodza, który przejmuje władzę w czasach chaosu lub wojny, by przywrócić porządek. W 1934 roku Franco został naczelnym dowódcą w Maroku, a w 1935 szefem sztabu generalnego hiszpańskich sił zbrojnych. W lutym 1936, po kolejnych, niewątpliwie sfałszowanych wyborach parlamentarnych wygranych przez lewicę, reżim Frontu Ludowego (lewicowej koalicji złożonej głównie z komunistów i anarchistów) przesunął go na podrzędne stanowisko komendanta wojskowego Wysp Kanaryjskich.

Sfałszowane wybory utwierdziły ekstremistów w poczuciu bezkarności. Rozpoczęło się kolejne prześladowanie katolików, palenie świątyń, mordowanie kapłanów i wszystkich o odmiennych poglądach. Zrewoltowany motłoch siłą zajmował majątki ziemskie i rabował zamożniejszych, plądrował sklepy, wysadzał w powietrze fabryki, dokonywał samosądów na urzędnikach. Część generałów nawiązała kontakty z prawicowymi politykami, przygotowując w tajemnicy plan odsunięcia Frontu Ludowego od władzy i przywrócenia rządów prawa. Gen. Franco do sprzysiężenia wojskowego przystąpił dopiero 13 lipca 1936 r., gdy opłacone przez rząd reżimowe bojówki zamordowały parlamentarnego lidera opozycji — Jose Calvo Sotelo. Iskra padła na hiszpańską beczkę prochu. 17 lipca Franco dał sygnał do powstania. W manifeście do żołnierzy napisał – „Do tych, którzy czują świętą miłość wobec Hiszpanii. Do tych, którzy w szeregach Armii i Marynarki wierzą w służbie Ojczyźnie. Do tych, którzy przysięgali bronić jej przed wrogami aż do utraty życia. Naród wzywa was do jej obrony! Proponujemy sprawiedliwość i równość wobec prawa. Pokój i miłość pomiędzy Hiszpanami […] zamiast libertynizmu i tyranii”. Odpowiedziała na niego większa część armii oraz Hiszpanie o różnych poglądach: republikanie i monarchiści, liberałowie i tradycjonaliści, nacjonaliści i chadecy. Głównymi siłami, poza armią, które od początku wzięły udział w walkach, była Hiszpańska Falanga, oraz Karliści, a raczej ich oddziały bojowe, tzw. requetes. Ci ostatni nosili na mundurach wizerunki Najświętszego Serca Chrystusa i ruszali do boju ze śpiewem „Porel Dios, la Patria y el Rey (Za Boga, Ojczyznę i Króla). Pozornie dwa zupełnie różne obozy, które łączyło jedno najważniejsze spoiwo i fundament — Katolicka Wiara. Mieli też jeden wspólny cel: przywrócić porządek i szacunek dla prawa. Falanga, jak wiemy, była organizacją narodowo-rewolucyjną, nacjonalistyczną i raczej republikańską. Karliści natomiast byli katolickimi tradycjonalistami i monarchistami, nieuznającymi jednak panującej ówcześnie w Hiszpanii linii dynastycznej, którą uważali za nielegalną. Istotnie, w 1833 roku, po śmierci Ferdynanda VII, królem miał zostać jego brat i prawowity następca, Don Carlos, który reprezentował kręgi katolickie i konserwatywne. Niestety, tak się jednak nie stało, gdyż w wyniku spisku liberałów, w nielegalny sposób, wbrew zasadom prawowitej sukcesji, królową proklamowano Izabelę II. Było to powodem trzech wojen, zwanych karlistowskimi, od imienia prawowitego następcy tronu — Karola. Karliści nigdy nie pogodzili się z tą sytuacją i oczekiwali dogodnego momentu, aby ponowić walkę o przywrócenie legalnej władzy. Za taką uznali też oni powstanie w 1936 r., mając nadzieję, że po zwycięstwie uda się przywrócić prawowitego króla. Niestety, tak się jednak nie stało…

Wsparcia gen. Franco udzieliły, w zamian za koncesje gospodarcze, Włochy Mussoliniego oraz III Rzesza. Jednak prawdziwi ochotnicy do walki z komunizmem, napływali przede wszystkim z Portugalii, Rumunii (Legion Michała Archanioła) i Irlandii (tzw. „błękitne koszule” gen. O’Duffy’ego). Środki finansowe i sprzęt napływały z USA, krajów Europy Zachodniej oraz iberojęzycznych państw całego świata. Generała poparł również Papież Pius XI i cały episkopat Hiszpanii. Po stronie Frontu Ludowego opowiedzieli się socjaliści, anarchiści, antyklerykalni republikanie, a także różne frakcje komunistów (na czele republikańskiego rządu wkrótce stanął Francisco Largo Caballero zwany „hiszpańskim Leninem”) i ci ostatni skandowali na ulicach: „Comunismo – si! Patria – no!” (Komunizm-tak! Ojczyzna-nie!). Republika rozpoczęła współpracę z ZSRR. W październiku przypłynęły do Barcelony statki „Dymitrow”, „Bolszewik” i „Newa”, wioząc broń, instruktorów wojskowych (m.in. przyszłych marszałków ZSRR Malinowskiego i Woronowa) oraz komisarzy politycznych z NKWD (m.in. Polaka – Artura Staszewskiego). Z inicjatywy Stalina trafiły do Hiszpanii słynne brygady Międzynarodowe, organizowane przez szefa Francuskiej Partii Komunistycznej Thoreza i późniejszego dyktatora czerwonej Jugosławii Josipa Broz-Tito.

W dzień po wybuchu wojskowo-cywilnego Powstania Narodowego Gen. Franco objął dowództwo Armii Afrykańskiej, będącą najsilniejszą grupą wojsk powstańczych. Hiszpańska wojna domowa (1936-1939) przeszła do historii jako szczególnie okrutna. W jej trakcie pewne nadużycia popełniały obie strony, lecz winy podwładnych Franco są wyolbrzymiane (np. słynne bombardowanie Guerniki przez Niemców pochłonęło – według mieszkańców miasta, jego naocznych świadków – od 75 do 200 ofiar, nie zaś 1600, jak podała propaganda republiki), podczas gdy przemilcza się zbrodnie strony republikańskiej, choć kosztowały one życie ok. 100.000 Hiszpanów. 12 września 1936 Gen. Franco został mianowany przez juntę powstańczą głównodowodzącym (generalísimo), a 28 września przejął także władzę cywilną; od 1 października 1936 był szefem państwa, z pełną tytulaturą Wodza Ostatniej Krucjaty i Hiszpańskiej Schedy, Wodza Wojny Wyzwoleńczej przeciwko Komunizmowi i jego Współwinowajcom; stanął też na czele Junty Technicznej Państwa (w 1938 zastąpionej regularnym rządem); 1 IV 1937 narzucił wszystkim siłom politycznym unifikację w ramach Hiszpańskiej Falangi Tradycjonalistycznej i Junt Ofensywy Narodowo-Syndykalistycznej (FET y de las JONS; od 1957 – Ruchu Narodowego), zostając z urzędu jej przewodniczącym. Po wygraniu szeregu ważnych kampanii i bitew, w tym najważniejszej bitwy nad Ebro, nacjonaliści ostatecznie zwyciężyli na przełomie marca i kwietnia 1939. Po upadku Katalonii 6 lutego 1939 prezydent republiki Manuel Azania uciekł do Francji, a następnie podał się do dymisji. 28 lutego 1939 Wielka Brytania i Francja oficjalnie uznały rząd Franco za rząd Hiszpanii. 4 marca 1939 w Madrycie został dokonany zamach stanu broniących miasta oddziałów republikańskich, kierowany przez płk. Segismundo Casado, skierowany przeciwko komunistom i rządowi Juana Negrina. 6 marca do zamachu przystąpił nominalny gubernator Madrytu gen. Jose Miaja, zarządzając aresztowanie komunistów przez wojsko i przystępując do powołanej przez płk. Casado Junty Obrony Narodowej, która miała zastąpić nieobsadzone stanowisko prezydenta. W krótkotrwałych walkach z oddziałami Frontu Ludowego zostały one pokonane przez zamachowców, a premier Negrin opuścił kraj. Wedle ustaleń pomiędzy nacjonalistami a republikanami, 27 marca miało się odbyć przekazanie lotnictwa, jednak republikanie próbowali zwlekać, tłumacząc to trudnymi warunkami atmosferycznymi. Kwatera główna Gen. Franco wydała rozkaz rozpoczęcia ostatecznej ofensywy. Płk Casado i gen. Miaja, a także inni przywódcy republiki udali się na emigrację, a wszelki zorganizowany opór ustał. Następnego dnia formacje nacjonalistów zaczęły posuwać się do przodu na wszystkich frontach, napotykając tysiące białych flag. Wojska nacjonalistów z frontu Casa de Campo pod wodzą gen. Franco wkroczyły triumfalnie do Madrytu wczesnym rankiem, 28 marca 1939 roku. Komuniści w panice i strachu uciekli do Związku Sowieckiego.

Po ostatecznym zwycięstwie, w kwietniu 1939 roku, Caudillo, który od 1 października 1936 r. stał na czele armii i powstańczego rządu, został oficjalnie aż do śmierci suwerennym dyktatorem autorytarnego, katolicko-narodowego (nacionalcatolicismo) Państwa Hiszpańskiego (Estado Español), jako jego szef oraz (do 1973) również szef rządu (Jefe del Gobierno). Po wojnie gen. Franco powołał komisję wybitnych prawników do zbadania legalności republiki. Badania komisji dały negatywny rezultat: republikański rząd wyłoniono wbrew przepisom konstytucji, wybory z 1936 r. sfałszowano, a w okresie republiki służb państwowych używano do działań przestępczych. Dziękując za zwycięstwo nad czerwonymi, Gen. Franco uroczyście złożył swą generalską szpadę jako wotum dziękczynne w kościele św. Barbary, po czym modlił się słowami: „Panie Boże Wszechmocny, wesprzyj mnie swą pomocą, abym poprowadził mój lud ku pełnej wolności Imperium, ku chwale Twojej i Twojego Kościoła”. Następnie otrzymał błogosławieństwo od Prymasa Hiszpanii: Niech […] Ten, od którego pochodzi Prawo i Władza, od którego zależą wszystkie sprawy, błogosławi ci […] wciąż Cię chroni, tak jak i lud, którego rządy ci powierzył”. Nowy przywódca postanowił przywrócić państwu katolicki charakter. Zniósł antyklerykalne ustawy republiki. Przywrócił duchownym prawo nauczania w szkołach, prawnie ustanowił św. Jakuba Apostoła patronem Hiszpanii, zaś święta Bożego Ciała i Niepokalanego Poczęcia NMP uczynił świętami państwowymi. Hiszpania została wreszcie uroczyście oddana w opiekę Maryi Dziewicy i św. Jakubowi. O tym, jakim przywódcą był Franco, najlepiej świadczy jego postawa podczas II wojny światowej. Mimo niemieckich nacisków nie dał się wciągnąć do konfliktu po stronie państw Osi. Dzięki jego rozważnej, racjonalnej polityce Hiszpania pozostała neutralna. Została oszczędzona podczas II Wojny Światowej, dzięki czemu gen. Franco uratował ojczyznę po raz drugi.

Gen. Franco często bywa oskarżany o faszyzm, czy wręcz nazizm, z powodu przyjęcia pomocy od faszystowskich Włoch oraz nazistowskich Niemiec w czasie wojny domowej. Jednakże przyjęcie doraźnego wsparcia militarnego, udzielonego za konkretne korzyści finansowe, nie czyni jeszcze z nikogo faszysty czy nazisty. Poza tym przysłane jednostki okazały się kłopotliwym sojusznikiem: Włosi walczyli kiepsko, czasem zaś dokonywali aktów bezmyślnej przemocy, jak np. nieuzgodnione z nikim krwawe bombardowanie Barcelony w 1938 r., które wywołało oburzenie Franco i jego interwencję u Mussoliniego. Co więcej, Fuhrer pożałował później poparcia hiszpańskiego generała, gdy przekonał się, że ten nie będzie ulegał ani jego ideologii, ani żądaniom politycznym. „W Hiszpanii postawiliśmy na niewłaściwego konia. Byłoby dla nas lepiej udzielić poparcia republikanom. Oni reprezentują lud. Zawsze moglibyśmy później uczynić z tych socjalistów dobrych narodowych socjalistów. Ludzie skupieni wokół Franco to wszystko reakcyjny kler, arystokraci i bogacze – nie mają oni nic wspólnego z nami, nazistami” – mówił Hitler w kwietniu 1938 r. „Franco to fanatyczny dewot.” – wtórował mu Goebbels. Fuhrer kazał też szefowi Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy sprawdzić, czy Caudillo nie ma żydowskich korzeni, ale śledztwo ich nie wykazało. Sam generał wiedział, że nazistowskie pogaństwo i rasizm są nie do przyjęcia dla katolickiego państwa (jego wysłannik publicznie pokłócił się o to z głównym ideologiem nazizmu A. Rosenbergiem w Berlinie w 1940 r.), a przy tym niepokoiła go niemiecka zachłanność terytorialna.

Inny zarzut podnoszony przeciw Franco to podpisanie umowy o przyjaźni z Niemcami w 1939 r. Nie miało to jednak żadnych praktycznych konsekwencji. Przez całą II wojnę światową Hiszpania pozostała neutralna – utrzymywała stosunki z Niemcami i Włochami, ale także z USA, Wielką Brytanią, rządem polskim w Londynie czy Komitetem Wolnej Francji gen. de Gaulle’a. Franco nie przyłączył się do Hitlera, nawet gdy ten za odmowę groził Hiszpanii inwazją. Osobiście Caudillo i Fuhrer spotkali się tylko raz, w Hendaye w 1940 r. Franco celowo przybył spóźniony i odnosił się do rozmówcy chłodno. „Wolałbym sobie wyrwać trzy albo cztery zęby niż odbyć w przyszłości jeszcze jedno takie spotkanie” – stwierdził potem Hitler. Co prawda, Franco wysłał na front radziecki tzw. Błękitną Dywizję złożoną z ochotników do walki z komunizmem. Inaczej niż pozostałe jednostki ochotnicze na froncie wschodnim, nie weszła ona do Waffen SS, nie użyto jej również przeciw armiom państw innych niż ZSRR. Od Niemców odróżniała się życzliwym stosunkiem do ludności cywilnej i humanitarnym traktowaniem jeńców.

Generała Franco wiele łączyło z Polską: katolicyzm, umiłowanie rycerskiej tradycji i zdecydowany antykomunizm. W 1939 r. odmówił podpisania przygotowanej wcześniej umowy o współpracy kulturalnej z Niemcami m.in. z powodu niemieckiej napaści na Polskę. Po wojnie nie uznał narzuconego przez Stalina rządu i do 1970 r. najdłużej spośród europejskich polityków – utrzymywał stosunki dyplomatyczne z polskim rządem w Londynie. W 1949 r. zezwolił na utworzenie polskiej sekcji hiszpańskiego radia (tzw. Radio Madryt), która nadawała do kraju antykomunistyczne audycje na długo przed radiem Wolna Europa. Ustanowił stypendia dla polskich studentów kształcących się w Hiszpanii (ok. 150 osób w ramach tzw. Kolegium Świętego Jakuba Apostoła). Wstępnie zgodził się na tworzenie w Hiszpanii polskiego wojska, o czym osobiście rozmawiał z nim gen. Władysław Anders w 1952 r. Plan ten nie wszedł w życie, gdyż wymagał pomocy USA, a tej nie udzielono.

W 1947 roku Gen. Franco dokonał w Hiszpanii instauracji monarchii „katolickiej, społecznej, tradycyjnej i reprezentacyjnej”, rezerwując sobie jednocześnie prerogatywę wskazania osoby przyszłego króla spośród książąt Domu Hiszpańskiego oraz czas przekazania mu władzy. W 1953 roku zawarł (wzorcowy dla katolickiego prawa publicznego) konkordat ze Stolicą Apostolską. W 1969 desygnował na swojego następcę księcia Jana Karola Burbońskiego z linii izabelicko-alfonsjańskiej, nadając mu tytuł „księcia Hiszpanii” (el príncipe de España). Jest kawalerem wielu orderów hiszpańskich i zagranicznych, w tym papieskiego Orderu Najwyższego Chrystusa. Zmarł 20 listopada 1975 r. w Madrycie, w wieku 82 lat. Decyzją swojego następcy został pochowany w Bazylice – mauzoleum (Narodowy Pomnik Świętego Krzyża) w Dolinie Poległych. Na pogrzeb przybyły tłumy. Ludzie płakali nad trumną człowieka, który pewnie prowadził Hiszpanie przez nawałnice, a później zapewnił jej bezpieczeństwo i dostatek. Wydawać by się mogło, że tak zasłużony żołnierz i mąż stanu może być pewien wdzięcznej pamięci przyszłych pokoleń. Stało się jednak inaczej. Podobno historie piszą zwycięzcy. W Hiszpanii, zdemoralizowanej połączeniem długoletniego dobrobytu i złych rządów, zwycięża dziś Rewolucja – ta sama, którą Francisco Franco z krzyżem i szpadą w dłoniach zwalczał przez całe swe życie. Dziś w Hiszpanii są burzone ostatnie pomniki stawiane niegdyś na jego cześć, propaganda zakazuje nauczania obiektywnej historii, zgodnej z faktami, na temat wojny domowej, lewactwo od lat stara się zniszczyć również najświętsze dla Hiszpanów miejsce – Dolinę Poległych, sanktuarium narodowe, gdzie leżą szczątki wszystkich poległych, zarówno zwolenników, jak i przeciwników generała, jak i tam właśnie spoczywa założyciel i przywódca Hiszpańskiej Falangi – Jose Antonio Primo de Rivera. Dochodzi nawet do tego absurdu, że Hiszpanom nie wolno śpiewać słów własnego hymnu, gdyż pochodzą one z czasów Gen. Franco…

Bywa on dziś często krytykowany i potępiany z wielu stron, zarówno przez lewactwo, postkomunistów i wszelkiej maści rewolucjonistów, jak i, o dziwo, przez tych, którzy uważają się za potomków ludzi, którzy walczyli w Hiszpańskiej Ostatniej Krucjacie, po właściwej stronie. Współczesne środowiska narodowo-rewolucyjne w Hiszpanii, które w swym programie odwołują się do Hiszpańskiej Falangi, bardzo często odcinają się stanowczo od Gen. Franco. Najczęściej argumentują to tym, że Generał nie wypełnił po wojnie w 100% programu politycznego Falangi oraz że przywrócił monarchię. Ten tok myślenia jest dalece nierozsądny, gdyż nie wynika on z hiszpańskiej tradycji i ducha narodowego, jak i jest przeciwny myśleniu katolickiemu. Hiszpania zawsze, w okresach swej największej świetności, była katolicką monarchią, i jakikolwiek inny ustrój byłby w tym państwie całkowicie sztuczny i obcy. Ci, którzy chcą obalać trony, zachowują się dokładnie tak samo, jak lewacy i komuniści, którzy robili to samo już od czasów rewolucji antyfrancuskiej. Co innego jest oczywiście w kraju takim jak Polska, gdzie monarchii nie ma od prawie 300 lat, i gdzie jej przywrócenie, na obecne czasy, byłoby praktycznie niemożliwe, a co innego w Hiszpanii, gdzie ciągłość ta nie została nigdy zerwana, a wprowadzenie republiki było, jak już wiemy, nielegalne. Św. Tomasz z Akwinu, Anielski Doktor Kościoła, określił monarchię najdoskonalszym możliwym systemem politycznym, choć oczywiście niejedynym. Dlaczego jednak mielibyśmy odchodzić od ideału, kiedy istnieje możliwość, aby został on zachowany… Niektórzy pewnie powiedzą, że to właśnie przez monarchię, po śmierci gen. Franco, Hiszpania upadła, gdyż następca generała, król Juan Carlos oddał władzę w ręce republikanów. Jednakże tu dochodzimy znowu do sprawy Karlistów, którym niestety nie udało się po wojnie doprowadzić do przywrócenia w pełni legalnej linii dynastycznej. Gdyby tak się stało, Hiszpanią do dziś zapewne rządziliby katoliccy królowie. Niestety, był to jedyny, ale i najpoważniejszy w skutkach błąd, jaki można zarzucić Franco, że powołał na tron hiszpański nieodpowiedniego pretendenta. Udało mu się jednak, dzięki odpowiedniej polityce, zjednoczyć cały Naród, i odnieść zwycięstwo! Gen. Francisco Franco nigdy nie był ani Falangistą, ani Karlistą… Dokonał jednak prawdziwego cudu przez swą politykę scalania pozornie przeciwstawnych ideowo ruchów politycznych dla jednego celu – dobra kraju. Żadnemu z nich nie dał się rozwinąć ponad miarę i zagrozić idei jedności państwa. Oparł się na Katolicyzmie jako idei scalającej również politycznie… Czy było to dobre? … To zależy kto i jak interpretuje polityczne i społeczne następstwa owego faktu. Bez wątpienia, jednak gdyby nie on, to Hiszpania podzieliłaby losy innych państw zachodniej Europy, albo co gorsze, gdyby zwycięstwo odnieśli komuniści, doszłoby do zakleszczenia reszty państw europejskich z dwóch stron, i o zgrozo, ostatecznego zwycięstwa komunizmu w Europie i na świecie! Dzięki Bogu tak się jednak nie stało, i Hiszpania aż do lat 70’tych była bastionem Katolicyzmu i Tradycji!