Strony

czwartek, 31 grudnia 2015

Szczęśliwego Nowego Roku Pańskiego 2016 !


W nadchodzącym Nowym Roku Pańskim 2016
Wszystkim przyjaciołom i sympatykom
składamy życzenia wszelkiej pomyślności,
zdrowia, szczęścia, Bożego błogosławieństwa,
a także nieustającego zapału
w walce o wolną i Wielką Polskę.

Redakcja Tenete Traditiones

45 lat temu Służba Bezpieczeństwa zarejestrowała Lecha Wałęsę jako „Bolka”

Ta data to wielkie rozczarowanie dla tysięcy Polaków którzy uwierzyli w słuszność sprawy. Wraz z nią umarły nadzieję na upragnioną wolność. Miejmy nadzieję, że całość tej historii już wkrótce ujrzy światło dzienne, a wraz z nią ludzie poznają całą prawdę o Okrągłym Stole.

Fot. Lukasz Dejnarowicz / FORUM
29 grudnia 1970 r. Wydział III Służby Bezpieczeństwa w Gdańsku pod numerem 12535 jako tajnego współpracownika zarejestrował Lecha Wałęsę. Otrzymał pseudonim „Bolek”. O rocznicy przypomniał prof. Sławomir Cenckiewicz.

Historyk o agenturalnej przeszłości byłego prezydenta przypomniał w książce z 2008 roku „SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii”. Cenckiewicz podkreśla w publikacji, że gdy Wałęsa został prezydentem, usiłował za wszelką cenę zatuszować swoją działalność z lat siedemdziesiątych, zabierając z teczek akta dotyczące „Bolka”. Wałęsa miał rozpracowywać osoby zaangażowane w strajki w grudniu 1970 r. oraz prowadził działalność prewencyjną wobec osób, które w 1971 r. chciały organizować jakiekolwiek wiece i strajki w Stoczni Gdańskiej. Przekazywał bezpiece cenne informacje, w zamian za co otrzymał 13 100 złotych.

W 2011 r. Lech Wałęsa goszcząc w programie Moniki Olejnik odpowiedział na pytanie dotyczące kontaktów z bezpieką mówiąc: – Wszyscy podpisywali i ja podpisałem. Zastrzegł jednak, że zronił to „nie z myślą, że kiedykolwiek przejdę na tamtą stronę, że zdradzę”. Chciał „przygotować się i ograć” agentów bezpieki. – Podjąłem taką decyzję, że więcej zrobię, więcej uchronię, tak właśnie postępując. Gdybym miał powtórzyć moje życie, powtórzyłbym tak jak robiłem to, ze wszystkimi, nawet z tymi kontaktami z bezpieką i tak dalej, dlatego że tylko tak można było ich ograć – stwierdził Wałęsa.


Źródło: telewizjarepublika.pl

KRaj


środa, 23 grudnia 2015

Życzenia Świąteczne od redakcji strony.

 
Z okazji zbliżających się Świąt Narodzenia Pana Naszego Jezusa Chrystusa, Redakcja strony Tenete Traditiones życzy wszystkim czytelnikom, wiernym Świętego Kościoła Katolickiego, oraz całemu Narodowi Polskiemu, Wiary, Nadziei i Miłości, wytrwałości w walce z mocami tego światy oraz z mocami księcia ciemności, aby już wkrótce zapanowało Społeczne Panowanie Naszego Pana Jezusa Chrystusa Króla, nad naszą Ojczyzną oraz nad wszystkimi narodami świata, oraz aby już wkrótce nastała prawdziwie Wolna i Wielka Polska, w walce o którą poświęcamy nasz codzienny trud, wysiłek, naszą pracę i wszystko co robimy, a jeśli trzeba będzie poświęcimy także nasze życie!

Niech Najświętsza Maria Panna - Królowa Korony Polskiej, oraz Jej Syn - nowonarodzony Chrystus Pan nam wszystkim raczy pobłogosławić na cały nadchodzący rok!

A  oto pełny, prawidłowy tekst naszej najpiękniejszej, Polskiej Kolędy:

Pieśń o Narodzeniu Pańskim

Bóg się rodzi, moc truchleje, Pan niebiosów obnażony,
Ogień krzepnie, blask ciemnieje, Ma granice nieskończony, 

Wzgardzony, okryty chwałą; Śmiertelny, Król nad wiekami;
A Słowo Ciałem się stało, I mieszkało między nami! 

Cóż masz niebo nad ziemiany? Bóg porzucił szczęście twoje,
Wszedł między lud ukochany, Dzieląc z nim trudy i znoje:

 Niemało cierpiał, niemało, Żeśmy byli winni sami, 
A Słowo Ciałem się stało, I mieszkało między nami. 

W nędznej szopie urodzony, Żłób mu za kolebkę dano;
Cóż jest, czem był otoczony? Bydło, pasterze i siano. 

Ubodzy! was to spotkało, Witać go przed bogaczami, 
A Słowo Ciałem się stało, I mieszkało między nami. 

Potem i Króle widziani Cisną się między prostotą,
Niosąc dary Panu w dani: Mirę, kadzidło i złoto: 

Bóstwo to razem zmieszało, Z wieśniaczemi ofiarami! 
A Słowo Ciałem się stało, I mieszkało między nami. 

Podnieś rękę Boże Dziecie, Błogosław krainę miłą,
W dobrych radach, w dobrym bycie, Wspieraj iej siłę swą siłą, 

Dom nasz i majętność całą, I twoje wioski z miastami! 
A Słowo Ciałem się stało, I mieszkało między nami. 

autorstwa Franciszka Karpińskiego
wydanie z 1838 roku – ze zbioru Śpiewnik kościelny

Nieomylność papieska - Bp Robert F. McKenna OP



OD REDAKCJI: Prezentujemy doskonały artykuł zmarłego niedawno Śp. x. Bp'a Roberta McKenna'y OP o katolickim rozumieniu Nieomylności Papieskiej.


1. Definicja i interpretacj


Jak powszechnie wiadomo, dogmat o nieomylności papieża został zdefiniowany na Soborze Watykańskim w 1870 roku. Ojcowie soborowi uznając Boskie pochodzenie tego dogmatu, sformułowali go w następujących słowach:


"Gdy Biskup Rzymski przemawia ex cathedra, to znaczy, gdy sprawując urząd pasterza i nauczyciela wszystkich wiernych, swą najwyższą apostolską władzą określa zobowiązującą cały Kościół naukę w sprawach wiary i moralności – dzięki opiece Bożej obiecanej mu w osobie św. Piotra Apostoła posiada tę nieomylność, w jaką Boski Zbawiciel zechciał wyposażyć swój Kościół w definiowaniu nauki wiary i moralności. Dlatego takie definicje Biskupa Rzymskiego są niezmienne same z siebie, nie zaś na mocy zgody Kościoła" (Denz. 1839).


Definicja ta jest zazwyczaj rozumiana jako określenie granic albo zakresu papieskiej nieomylności; tzn., że papież jest nieomylny tylko wtedy, gdy definiuje jakiś dogmat ex cathedra.


Taka z kolei interpretacja zawęża obszar nieomylności samego Kościoła – "nieomylności, w jaką Boski Zbawiciel zechciał wyposażyć swój Kościół w definiowaniu nauki wiary i moralności". Jeśli bowiem widzialna głowa Kościoła mogłaby się mylić w sprawach wiary i moralności, kiedy nie przemawia ex cathedra, to Kościół byłby nieuchronnie, każdorazowo, uwikłany w błąd, jaki papież mógłby popełnić.


W powszechnym, aczkolwiek mylnym, przekonaniu katolików papież może błądzić, jeśli nie przemawia ex cathedra. Chociaż teologiczne podręczniki nie dopuszczają twierdzenia, by Kościół lub papież mogli błądzić w jakiejkolwiek kwestii bezpośrednio lub pośrednio związanej z Boskim Objawieniem, to jednak nie posuwają się do tego, by nauczać, iż zarówno papież, jak i cały Kościół są po prostu nieomylni w absolutnym tego słowa znaczeniu. W oparciu o nauczanie Soboru Watykańskiego Boskie Objawienie jest w nich przedstawiane jako pierwszorzędny bądź bezpośredni przedmiot nieomylności, natomiast te prawdy, które wynikają pośrednio z Objawienia traktowane są jako drugorzędny przedmiot nieomylności.


"Wiarą boską i katolicką (fide divina et catholica) należy wierzyć w to wszystko, co jest zawarte w słowie Bożym spisanym lub przekazanym Tradycją i przez Kościół jest podawane do wierzenia jako przez Boga objawione, czy to w uroczystym orzeczeniu, czy to w zwyczajnym i powszechnym nauczaniu" (Denz. 1792).


W rezultacie, ci którzy widzą w tych słowach definicję samego dogmatu, będą się skłaniali do poglądu, że tylko wtedy, gdy definiuje jakiś dogmat, papież wypowiada się ex cathedra oraz nieomylnie.

Oto król twój przychodzi. Św. Tomasz z Akwinu


Oto król twój przychodzi do ciebie łagodny[1]. Wiele jest dzieł Bożych budzących podziw – jak czytamy w Psalmie: godne podziwu są Twoje dzieła[2] – lecz żadne dzieło Boże nie jest tak godne podziwu jak przyjście (adventus) Chrystusa w ciele. Przez inne dzieła Bóg odcisnął swoje podobieństwo w stworzeniach, lecz w dziele Wcielenia odcisnął sam siebie i zjednoczył się z naturą ludzką w jedności osoby, zjednoczył z sobą naszą naturę. I tak, choć inne dzieła Boże nie mogą być w pełni pojęte, tak to dzieło, to jest Wcielenie, jest zupełnie ponad pojęciem. Dlatego powiada Hiob: [Ten], który działa wielkie rzeczy i nieogarnione, i dziwy, którym nie masz liczby[3]. Jest to jedyne dzieło, którego nie można zobaczyć: Jeżeli przyjdzie do mnie, nie ujrzę go[4]. Podobnie mówi Malachiasz: A kto będzie mógł myślą ogarnąć dzień przyjścia jego?[5]Mówi się tu o tym, co przekracza ludzkie poznanie. Lecz Apostoł poucza nas, jak moglibyśmy poznać dzień przyjścia Pana: Nie żebyśmy uważali, że jesteśmy w stanie pomyśleć coś sami z siebie, lecz [wiemy, że] ta możność nasza jest z Boga[6]. Dlatego teraz prośmy Pana, aby On sam pozwolił mi o tym mówić…[7]

Oto król twój… Słowa te pochodzą z Ewangelii, która dziś została nam odczytana[8]; trafiły tam z księgi Zachariasza, gdzie pojawiają się w nieco innym brzmieniu. Lecz nawet w takiej formie z pełną jasnością zapowiedziane zostało nam przyjście Chrystusa. Aby nie zaszkodzić tej jasności należy stwierdzić, że możemy mówić o poczwórnym przyjściu Pana: pierwsze jest to w ciele, drugie jest przyjściem w umyśle, trzecie w śmierci sprawiedliwych, czwarte jest przyjściem na sąd. 

Mateusz Wesołowski: O ducha naszej rasy

 
W dzisiejszych czasach zastanawiamy się nad rzeczami oczywistymi. W ograniczeniach racjonalistycznego myślenia nie przyjmujemy za prawdę rzeczy ewidentnie jasnych.

Coraz mniejsze staje się grono odważnych do zerwania łańcucha poprawności politycznej. Dla zachowania komfortu ograniczamy się do mówienia tylko części prawdy. Łańcuch „wolności” zaś zaciska się coraz mocniej uderzając w fundamenty naszej tradycji, dusząc jej pierwotnego ducha.

Obcy dzisiejszemu człowiekowi zdaje się być fundament jego egzystencji, a jeszcze bardziej obce zrozumienie potęgi i majestatu siły drzemiącej w odwiecznej tradycji jego przodków. Pogrążony w postrewolucyjnym świecie, zdominowanym niemal w całości przez myśl laicką, popada w jej zwyrodniały i materialistyczny sposób myślenia. Nawet Ci, którzy mienią się wrogami modernistycznego świata, przyjmują dziś jego formę dyskusji, starając się racjonalizować i sprowadzać do immanentnej wersji wartości duchowe naszej tradycji. Nie rozumieją oni jej transcendentnej, ponadludzkiej i ponadracjonalnej jakości, wyrażającej swoją naturę w sposób syntetyczny, symboliczny i sakralny, a tym samym niedostępny ich analitycznym, pojęciowym i wyłącznie logicznym sposobom poznania. W celu dotarcia do mieszczańskiego demosu, środowiska te dopuszczają się więc aktu profanacji. Mieniący się nurtem konserwatywno-liberalnym uważają się za awangardę myśli kontrrewolucyjnej, skutecznie zapominając o rodowodzie drugiego członu swojej nazwy, w rzeczywistości stanowiąc nic innego jak w połowie rewolucyjną chimerę, jedynie wcześniejszego etapu rozwoju rewolucji. 

Wielki dzień! Dwa kamienne lwy wróciły na Cmentarz Orląt Lwowskich. Po 44 latach od dewastacji...

OD REDAKCJI TENETE TRADITIONES: W czwartek, 17 grudnia AD 2015, dwa kamienne Lwy, integralna część Pomnika Chwały na Cmentarzu Orląt Lwowskich we Lwowie, powróciły na swoje prawowite miejsce!

Z tej okazji pozwolę sobie przytoczyć wiersz znaleziony w sieci:
Lwowskie Lwy

Niebo się wyjaskrawiło,
w grudniowe południe
- słychać było dzwony, których dawno nie ma
u Karmelitów i Dominikanów
z Ormiańskiej katedry, od Panien Brygidek.
Pod niejednym krzyżem, ruszyła się ziemia
jakby cienie Orląt, miały powstać
rano
i oddać hołd Ojczyźnie,
tak sponiewieranej!
Z łyczakowskich pagórków szli w szyku,
gromadnie
- bohaterów cienie, których śpią tu kości
i stare Lwowianki - zlęknione, jak do cudu,
prędko
pod Łuk Tryumfalny
z załzawionym wzrokiem.

Oto - pękła tęsknota,
rozwarło się niebo
spod wieka historii.
Lwy strzegące Orlątek
- choć odarte bólem,
wróciły z majestatem,
tam - gdzie na początku
warte im wyznaczyły
Ojczyzna
i matki...

Krzysztof Kołtun 17.XII.2015 r.
 
Dwa kamienne lwy stanowiące niegdyś integralną część kolumnady Pomnika Chwały powróciły w czwartek na Cmentarz Orląt Lwowskich. O powrót rzeźb zabiegała polska Fundacja Dziedzictwa Kulturowego oraz Towarzystwo Opieki nad Grobami Wojskowymi we Lwowie.

O powrocie zabytkowych rzeźb, usuniętych w 1971 roku przez władze sowieckie, poinformowało w czwartek na stronie internetowej Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Ministerstwo zapowiada, że konserwacja zniszczonych figur będzie przeprowadzona na wiosnę 2016 roku. Prace będą koordynowane przez Fundację Dziedzictwa Kulturowego. Całość prac jest finansowana ze środków Rzeczypospolitej Polskiej. Strona polska finansuje także wykonanie replik rzeźb i umieszczenie ich tam, gdzie stały od lat 70.


Zmarł biskup Robert McKenna OP (8 lipca 1927 – 16 grudnia 2015)

Requiescat in pace
 
16 grudnia 2015 roku zmarł, w wieku 88 lat, JE x. biskup Robert Fidelis McKenna OP. Był ostatnim dominikaninem wyświęconym na biskupa.

5 czerwca 1958 roku o. Robert McKenna przyjął święcenie kapłańskie z rąk arcybiskupa Hamleta Cicognaniego (1883-1973), a 22 sierpnia 1986 r. we francuskiej miejscowości Raveau został konsekrowany na biskupa przez bpa Michała Ludwika Guerarda des Lauriers OP (1898-1988), teologa, który w 1969 r. był współtwórcą studium znanego jako Interwencja Ottavianiego, czyli Krótkiej analizy krytycznej Nowej Mszy.

Na początku lat siedemdziesiątych, w odpowiedzi na rewolucję Soboru Watykańskiego II, późniejszy biskup był współzałożycielem, wraz z x. Franciszkiem Fentonem, jednej z pierwszych inicjatyw sedewakantystycznych zrzeszających katolickich duchownych – Prawowiernego Ruchu Rzymskokatolickiego (Orthodox Roman Catholic Movement).

Podobnie jak jego konsekrator, również biskup McKenna był zwolennikiem tezy Cassiciacum (znanej również jako sedewakantyzm formalno-materialny lub sedeprywacjonizm), zgodnie z którą „papieże soborowi” nie są prawdziwymi papieżami, lecz zostali w ważny sposób wybrani na Stolicę Piotrową, natomiast warunkiem objęcia przez nich urzędu jest odrzucenie herezji i powrót do Wiary Katolickiej.

Prosimy o modlitwę za spokój duszy wielkiego człowieka, który w tych najtrudniejszych czasach, nie licząc się z kosztami, poświęcił całe życie służbie naszemu Panu Jezusowi Chrystusowi i Jego Kościołowi.

opracowanie: Adrian Nikiel


Na podstawie: http://www.novusordowatch.org/wire/bishop-mckenna-has-died.htm, https://pelagiusasturiensis.wordpress.com/2014/08/22/bp-mckenna-rocznica-konsekracji, http://christorchaos.com/?q=content/bishop-robert-fidelis-mckenna-op-rip, http://christorchaos.com/?q=content/information-requiem-mass-bishop-robert-fidelis-mckenna-op

ZA:  http://www.legitymizm.org/aktualnosci-bp-robert-mckenna-nie-zyje

środa, 16 grudnia 2015

45 rocznica grudnia '70 oraz 34 rocznica grudnia '81

W III Niedzielę Adwentu, Niedzielę Gaudete, 13 grudnia AD 2015 obchodziliśmy smutną z dwóch powodów rocznicę. Po pierwsze, była to przede wszystkim rocznica wprowadzenia w 1981 r. przez czerwonego "generała" W. Jaruzelskiego stanu wojennego na terytorium całego kraju, w wyniku czego, wg. oficjalnych statystyk, śmierć poniosły 122 osoby, a prawie 10 000 osób było internowanych. Najbardziej znaczącym i symbolicznym wydarzeniem, było zabicie przez oddziały szturmowe MO, 16 grudnia 1981 r. 9 górników Kopalni "Wujek", którego to dziś dokładnie obchodzimy rocznicę.


Drugą ważną i równie tragiczną rocznicą, jaką obchodzimy 13 grudnia, było podpisanie przez "prezydenta" III RP L. Kaczyńskiego w 2007 r. traktatu lizbońskiego, który odbierał "republice okrągłego stołu" resztki suwerenności. Otóż kiedy III RP przystępowała na mocy traktatu akcesyjnego w 2004 roku do Unii Europejskiej, ta była jeszcze zwykłą organizacją międzynarodową, i na to (niestety!), zgodzili się Polacy w referendum (abstrahując od tego, czy referendum w tak ważnej sprawie, jak niepodległość państwa, jest w ogóle ważne i wiążące). Natomiast traktat lizboński zmienia status UE w imperium, czyli państwo, które posiada własny parlament, własnego prezydenta, a za niedługo także własną straż graniczą i armię. Jak wiadomo nie mogą istnieć dwa państwa na jednym terytoriom. Zawsze jedno będzie suwerenem, a drugie kolonią...


W  poniedziałek, 14 grudnia obchodziliśmy natomiast 45 rocznicę wydarzeń z grudnia 1970 roku na Wybrzeżu. W tym dniu w Stoczni Gdańskiej rozpoczął się strajk robotników. W następnych dniach protesty rozpoczęły się także w Gdyni, Szczecinie oraz Elblągu. Do najtragiczniejszej masakry doszło wczesnym rankiem, 17 grudnia, w okolicach stacji Szybkiej Kolei Miejskiej Gdynia Stocznia. Po porannych wydarzeniach, w centrum Gdyni uformowano pochód z biało-czerwonymi flagami, który ruszył ulicami 10 Lutego i Marchlewskiego w kierunku przystanku Gdynia-Stocznia, gdzie starł się z wojskiem. Pochód zebrał się ponownie na ul. Czerwonych Kosynierów i ruszył do centrum Gdyni. Na czele pochodu niesiono na drzwiach ciało zabitego młodego mężczyzny (Zbyszka Godlewskiego), za nim niesiono pomazane krwią narodowe flagi. Pochód ten doszedł do urzędu miejskiego przy ulicy Świętojańskiej, gdzie doszło do kolejnych starć. W tym pochodzie wzięli udział przedstawiciele wszystkich zawodów i grup społecznych. Łączna liczba zabitych w grudniu 1970 roku to 41 osób – 1 w Elblągu, 6 w Gdańsku, 16 w Szczecinie i 18 w Gdyni. 


Nigdy nie wolno nam zapomnieć o tragicznym wydarzeniach, które spotkały (i nadal spotykają) nasz Naród. Pamiętajmy że Polska kiedyś Zmartwychwstanie! Tylko szczera i głęboka wiara w to może być dla nas motywacją do działania i walki o Polskę! Jeszcze przyjdzie taki czas, kiedy rozliczymy zbrodniarzy komunistycznych i post-komunistycznych (niestety, wielu już tylko pośmiertnie), ich groby zostaną usunięte z miejsc szczególnych, miejsc pamięci narodowej, takich jak Powązki czy Wawel! Niech Bóg im wybaczy zbrodnie jakich się dopuścili wobec Narodu, bo my nie wybaczymy im tego nigdy! 

CZEŚĆ I CHWAŁA BOHATEROM, ŚMIERĆ WROGOM OJCZYZNY!

Michał Mikłaszewski

piątek, 27 listopada 2015

Niesamowita wizja dla Polski mistyczki Teresy Neumann. W języku polskim będą głoszone najmądrzejsze prawa

Wizja Teresy Neumann z 15 października 1948 r., /Stephen Lassare – Odkryte sekrety przyszłości, Wyd. Adam, Warszawa 1992/ 


„Od wielu lat Bóg dawał mi wizje przyszłości i dotąd wszystko się sprawdziło. Milczałam jednak, nic nie mówiąc nikomu poza spowiednikiem, dopóki nie otrzymałam wyraźnego nakazu, aby pisać. Na dwa dni przed 15 października 1948 r. ukazał mi się prorok Eliasz wraz ze świętą Teresą od Dzieciątka Jezus i św. Janem od Krzyża. Święci ci są patronami i opiekunami Zakonu Karmelitów. Prorok Eliasz dał mi wyraźne polecenie pisania:

„Posłuchaj Izraelu, to do ciebie mówi Pan. Posłuchajcie ostrzeżenia, bracia moi. Pan bowiem zdjął pieczęć milczenia z warg moich i włożył słowa swoje w usta moje. Pierwsze z tych snów jest do ciebie, Izraelu. Pan dał przez Eliasza polecenie, abym w imieniu Jego odezwała się do ciebie. Posłuchaj, Izraelu, nie zatwardzaj serca swego, albowiem mówi tobie Pan. Było milczenie przed tobą na długie lata. O, plemię niewdzięczne, któreś zabijało proroków i ukrzyżowało Syna samego Boga! Skoroście Syna Bożego słuchać nie chcieli, ani Apostołów Jego, który miał do was przemówić? Abyście nie byli już jako wygnańcy i bezdomni pośród narodów świata, dano wam wrócić na skrawek tej ziemi, którą krew Zbawiciela uświęciła i powstało państwo Izrael. Wasze stopy tułacze dotknęły Ziemi Świętej, w której jest błogosławieństwo. Obyście pojęli łaskę i znaleźli wiarę w miłości, pamiętali o Piśmie Świętym i o prorokach, a nie zatwardzali serc waszych ku wiecznej zgubie, oddając ziemi stare tajemnice.

Czy i teraz nie poznajecie jeszcze jak wierna była mowa proroków i jak spełniły się wszystkie proroctwa Jezusa Chrystusa, którego nie poznaliście i ukrzyżowaliście?

czwartek, 26 listopada 2015

Piotr Podsiadłowski: POGROMCA KOMUNY


Są tacy ludzie na tym świecie, którzy przez lewicę są wybitnie znienawidzeni. Ten rodzaj nienawiści cechuje, po pierwsze-forma, która polega na kierowaniu wobec adwersarzy epitetów z rodziny „Izmów”, takich jak antysemityzm i faszyzm. Po drugie -o takich ludziach wiadomo, że musieli lewactwu wszelkiej maści pokrzyżować plany i zwalczali komunizm, bez pardonu. Będzie to krótka opowieść o takim człowieku. Gen. Francisco Franco, uratował Hiszpanię przed czerwonym piekłem i jako jedyny pokonał Stalina. Dzięki temu, może liczyć na nasz podziw oraz dziką nienawiść ze strony świata.

wtorek, 24 listopada 2015

Polskie Kresy - czy tylko na wschodzie?

Myśląc o Polskich Kresach zazwyczaj pierwsze co przychodzi nam do głowy to Wilno i Lwów - te dwa miasta-symbole, jakże ważne dla każdego, kto myśli i czuje po polsku... Oczywiście jest to słuszne, gdyż przede wszystkim te właśnie miasta, te ziemie na wschodzie oderwano od naszej Ojczyzny w najbardziej brutalny sposób, i rany te, wtedy powstałe, do dziś nie zagoiły się w naszych sercach. Jednak nie tylko na wschodzie Polskie Ziemie do dziś pozostają w obcych rękach. Otóż praktycznie z każdej strony, bo i od południa, i od zachodu, są ziemie które należały niegdyś do Polski, zostały na również niesłusznie odebrane i powinny do nas powrócić. Obecnie wszyscy nasi sąsiedzi, z którymi graniczy nasz Kraj, są nam coś winni. Spójrzmy więc na mapę Rzeczypospolitej w okresie największej świetności (w nałożeniu na granice współczesne): 

1. Korona
2. Prusy – lenno Królestwa Polskiego
3. Wielkie Księstwo Litewskie
4. Liwlandia – posiadłość Korony i Litwy
5. Kurlandia – lenno Rzeczypospolitej
Jak widać, wszystkie oznaczone tutaj ziemie należą do Polski! Także Prusy, które są naszym lennem  (obecnie jest to Warmia, Mazury, oraz tzw. "okręg kaliningradzki"). Ale jak widzimy nie tylko od wschodu czy od Północy współczesne granice nie pokrywają się z historycznymi, ale również i od południa (mam na myśli oczywiście Spisz, który zrabowali nam Słowacy).

Michał Mikłaszewski: Msza Trydencka a reformy posoborowe


Na początku należałoby odpowiedzieć na pytanie, czym w ogóle jest tzw. Msza trydencka? Muszę przyznać, że to określenie jest dość niefortunne, gdyż „stygmatyzuje” ono tak naprawdę tę Mszę, sugerując, że powstała ona na Soborze Trydenckim w XVI wieku, co, jak za chwilę postaram się wykazać, jest nieprawdą. Podobnie niezbyt udanym i prawidłowym jest współcześnie wymyślone określenie „nadzwyczajna forma rytu rzymskiego”. Otóż ta Msza w rzeczywistości nie jest niczym nadzwyczajnym, wręcz przeciwnie. Jest to Msza Święta w tradycyjnym (klasycznym) rycie rzymskim. Można dla ułatwienia mówić po prostu, że jest to „stara Msza”, w przeciwieństwie do tzw. nowej mszy – czyli Novus Ordo Missae (Nowego Porządku Mszy) z 1969 r. Co wiemy o tej Mszy? Wielu być może słyszy o niej pierwszy raz, niektórzy może słyszeli coś od swoich rodziców czy też dziadków albo widzieli na starych zdjęciach lub filmach Mszę św., sprawowaną – jak to się dziś często mówi – „tyłem do ludzi” i po łacinie. Taka Msza była jednak powszechna w całym Kościele aż do końca lat 60. XX w. Znali ją dobrze nasi rodzice czy dziadowie, znały ją całe pokolenia naszych przodków, w tym większość świętych i wielkich ludzi, jakich znamy… Wypada więc powiedzieć trochę o jej historii, która jest w końcu również naszą historią.

poniedziałek, 23 listopada 2015

Ku wiecznej pamięci...

Monumento Nacional de Santa Cruz del Valle de los Caídos -
Narodowy Pomnik Świętego Krzyża w Dolinie Poległych
W połowie lat 60'tych stan zdrowia Generała Franco wyraźnie się pogorszył, wystąpiła u niego choroba Parkinsona. W czerwcu 1969 roku Caudillo niespodziewanie stracił przytomność w samochodzie. W 1969 roku jako regent Hiszpanii desygnował na przyszłego króla Jana Karola z izabelińskiej linii dynastii Burbonów hiszpańskich, który to 23 lipca 1969 roku przed Kortezami zaprzysiągł wierność zasadom frankistowskiego państwa. W czerwcu 1973 roku, po 37 latach kierowania rządem, Gen. Franco zrezygnował z funkcji premiera, zachowując jednak najwyższą władzę w państwie jako regent i zwierzchnik sił zbrojnych. Premierem mianował swego najbliższego współpracownika – Luisa Carrero Blanco, który jednak wkrótce padł ofiarą zamachu. Kolejnym premierem został burmistrz Madrytu Carlos Arias Navarro. 6 lipca 1974 roku został przewieziony do szpitala z rozpoznaniem zakrzepowego zapalenia żył prawej nogi; już w szpitalu doszło do 2 krwotoków żołądka. Ostatni rok sprawowania władzy po powrocie ze szpitala 30 lipca 1974 roku, upłynął pod znakiem narastającego kryzysu politycznego: z jednej strony ok. 200 zamachów ETA Frontu Rewolucyjnego Antyfaszystowskiego i Patriotycznego (FRAP), z drugiej – nacisków opozycji antyfrankistowskiej. 17, 19 i 23 października 1975 roku Franco przeszedł zawały serca. 30 października przekazał stanowisko szefa państwa Janowi Karolowi. Zmarł o godz. 5.25 rano, 20 listopada AD. 1975. Przez 2 dni setki tysięcy Hiszpanów przeszły przed otwartą trumną ze zwłokami Caudillo, wystawioną w sali kolumnowej Pałacu Oriente. Generał Francisco Franco został pochowany w Dolinie Poległych, 50 km na północny zachód od Madrytu. W uroczystościach pogrzebowych udział wzięło jedynie 3 szefów państw: książę Rainier z Monako, król Jordanii Husajn ibn Talal i prezydent Chile gen. Augusto Pinochet. Zaprzysiężony 22 listopada 1975 roku król Jan Karol – łamiąc przysięgę z 1969 roku – zdradził Generała i przystąpił do budowy socjalistyczno-liberalnego państwa...

Gen. Francisco Franco nigdy nie był ani Falangistą ani Karlistą... Dokonał jednak prawdziwego cudu przez swa politykę scalania pozornie przeciwstawnych ideowo ruchów politycznych dla jednego celu - dobra kraju. Żadnemu z nich nie dał się rozwinąć ponad miarę i zagrozić idei jedności państwa. Oparł się na Katolicyzmie jako idei scalającej również politycznie... Czy było to dobre? ... To zależy kto i jak interpretuje polityczne i społeczne następstwa owego faktu. Bez wątpienia jednak, gdyby nie on, to Hiszpania podzieliła by zapewne losy innych państw zachodniej Europy, albo co gorsza, gdyby zwycięstwo odnieśli komuniści, doszłoby do zakleszczenia reszty państw europejskich z dwóch stron, i o zgrozo, ostatecznego zwycięstwa komunizmu w Europie i na świecie! Dzięki Bogu, tak się jednak nie stało, i Hiszpania aż do lat 70'tych była bastionem Katolicyzmu i Tradycji!


Hymn Hiszpanii gen. Franco ze słowami zakazanymi po jego śmierci... Druga zwrotka mówi o Wierze Katolickiej jako owej idei scalającej państwo w jedną całość.


¡Viva Espana! ¡Viva Franco! ¡Viva Rey!

ADAM DANEK - KRZYŻ I SZPADA

Wspomnienie o generale Francisco Franco

Gen. Francisco Franco stał na czele hiszpańskiego państwa niemal czterdzieści lat. O niewielu postaciach historycznych mówi się tak źle jak o nim. Przylgnęła do niego etykietka "faszysty i sprzymierzeńca Hitlera", utrwalona przez popularnych pisarzy i filmowców. Powszechnie bierze się ją za dobrą monetę, za to niewielu pamięta, że Franco przez cały okres rządów był obiektem ataków sowieckiej propagandy, której oszczerstwa powtarzała zachodnioeuropejska lewica i przychylne jej media. Hiszpańskiego generała spotkał ten sam los, co Sługę Bożego Piusa XII lub Augusto Pinocheta: skutecznie oczernili go wyznawcy ideologii, z którą walczył. Gdy rządzący dziś w jego ojczyźnie socjaliści uroczyście burzą ostatni w Madrycie pomnik Caudillo, warto przyjrzeć się rzeczywistym dokonaniom sławnego dowódcy i polityka.

POCZĄTKI
Franco urodził się w 1892 r. w El Ferrol, w wielodzietnej rodzinie o wojskowych tradycjach. Spośród rówieśników wyróżniał się dyscypliną, opanowaniem i sumiennością, co budziło uznanie niektórych, a innych odstręczało. Cechowała go też głęboka wiara, w której miał wytrwać do końca życia(1). Od wczesnej młodości chciał wzorem ojca służyć w marynarce, lecz ostatecznie ukończył Akademię Wojskową w Toledo ze stopniem podporucznika piechoty. Doświadczenie bojowe zdobywał w latach 1912-1926, walcząc z arabskimi powstańcami w Maroku. Za ordery i awanse płacił ranami, w tym jedną na tyle ciężką, że, przyjąwszy Komunie świętą, gotował się na śmierć(2). Za bohaterstwo odebrał nagrodę z rąk króla Alfonsa XIII: podniesiony do rangi generała brygady, został w 1926 r. najmłodszym generałem w Europie(3).

czwartek, 19 listopada 2015

40 rocznica śmierci Wodza Ostatniej Krucjaty i Hiszpańskiej Schedy, Gen. Francisco Franco (*)


40 lat temu, 20 listopada 1975 roku zmarł w Madrycie, w wieku 82 lat (ur. 4 XII 1892), gen. Francisco (Paulino Hermenegildo Teódulo) Franco y Bahamonde Salgado Pardo de Andrade, żołnierz i mąż stanu, Caudillo Krucjaty i Hiszpanii; po ukończeniu (1910) Akademii Piechoty w Toledo walczył z Kabylami w Maroku Hiszpańskim; od 1920 zastępca dowódcy Hiszpańskiej Legii Cudzoziemskiej, a od 1923 – jej dowódca w stopniu podpułkownika; szlify generalskie otrzymał po rozbiciu powstańców rifeńskich w 1926 (będąc w tym momencie najmłodszym generałem w Europie); od 1928 komendant Głównej Akademii Wojskowej w Saragossie, zamkniętej po obaleniu monarchii w 1931; dłuższy czas pozostawał bez przydziału, dopiero w 1932 został dowódcą 15. Brygady Piechoty w La Coruñi, a w 1933 komendantem okręgu wojskowego Balearów; po zwycięstwie wyborczym centroprawicy został mianowany doradcą ministra wojny i jako taki kierował (zza biurka, przez telefon) operacją stłumienia komunistycznej rebelii w Asturii; w 1934 został naczelnym dowódcą w Maroku, a w 1935 szefem sztabu generalnego hiszpańskich sił zbrojnych; w lutym 1936 reżim Frontu Ludowego przesunął go na podrzędne stanowisko komendanta wojskowego Wysp Kanaryjskich; do sprzysiężenia wojskowego przystąpił dopiero 13 VII 1936, po zamordowaniu przez bojówki reżimowe przywódcy opozycji, J. Calvo Sotelo; w dzień po wybuchu wojskowo-cywilnego Alzamiento Nacional objął dowództwo Armii Afrykańskiej, będącą najsilniejszą grupą wojsk powstańczych; 12 IX 1936 został mianowany przez juntę powstańczą głównodowodzącym (generalísimo), a 28 IX przejął także władzę cywilną; od 1 X 1936 był szefem państwa (Jefe de Estado), z pełną tytulaturą Wodza Ostatniej Krucjaty i Hiszpańskiej Schedy, Wodza Wojny Wyzwoleńczej przeciwko Komunizmowi i jego Współwinowajcom (El Caudillo de la Última Cruzada y de la Hispanidad, El Caudillo de la Guerra de Liberación contra el Comunismo y sus Cómplices); stanął też na czele Junty Technicznej Państwa (w 1938 zastąpionej regularnym rządem); 1 IV 1937 narzucił wszystkim siłom politycznym el bando nacional unifikację w ramach Hiszpańskiej Falangi Tradycjonalistycznej i Junt Ofensywy Narodowo-Syndykalistycznej (FET y de las JONS; od 1957 – Ruchu Narodowego), zostając z urzędu jej przewodniczącym; po zwycięstwie w kwietniu 1939 roku do śmierci suwerenny dyktator autorytarnego, katolicko-narodowego (nacionalcatolicismo) Państwa Hiszpańskiego (Estado Español), jako jego szef oraz (do 1973) również szef rządu (Jefe del Gobierno); w 1947 roku dokonał instauracji monarchii „katolickiej, społecznej, tradycyjnej i reprezentacyjnej”, rezerwując sobie jednocześnie prerogatywę wskazania osoby przyszłego króla spośród książąt Domu Hiszpańskiego oraz czas przekazania mu władzy; w 1953 roku zawarł (wzorcowy dla katolickiego prawa publicznego) konkordat ze Stolicą Apostolską; w 1969 desygnował na swojego następcę księcia Jana Karola Burbońskiego z linii izabelicko-alfonsjańskiej, nadając mu tytuł „księcia Hiszpanii” (el príncipe de España); kawaler wielu orderów hiszpańskich i zagranicznych, w tym papieskiego Orderu Najwyższego Chrystusa; decyzją swojego następcy został pochowany w Bazylice – mauzoleum (Narodowy Pomnik Świętego Krzyża) w Dolinie Poległych; jego prawnukiem po kądzieli jest obecny król z prawa Francji i Nawarry Ludwik XX.

Za: Prof. Jacek BartyzelZ kalendarzyka reakcjonisty (profil osobisty, Facebook)

* Tytuł pochodzi od redakcji TENETE TRADITIONES

Obrona Jasnej Góry

Podczas „potopu szwedzkiego” najeźdźcy aż sześć razy próbowali zająć zbrojnie duchową stolicę Polski - klasztor na Jasnej Górze. Za każdym razem spotkało ich niepowodzenie. Szczególny rozgłos zyskało oblężenie klasztoru w dniach od 18 listopada do 27 grudnia 1655 roku.

Pogromcy mitów i zabójcy prawdy

Wokół obrony Jasnej Góry wyrosło u nas mnóstwo nieporozumień, czy wręcz przekłamań. Jest faktem, że dawne kroniki zawierały sporo informacji wyolbrzymionych i niesprawdzonych, które wymagały weryfikacji. To nic nadzwyczajnego w historiografii; arcyważne wydarzenia nader często obrastają w mitologie, a zadaniem historyków jest oddzielić prawdę od legendy.

Niestety, szczególnie w XX wieku nie zabrakło autorów tendencyjnych, którzy w gorączce „odbrązawiania bohaterów” popadli w drugą skrajność. Kierując się niekiedy żądzą rozgłosu, a najczęściej niechęcią do katolicyzmu, na miejsce dawnych mitów tworzyli nowe. W publicystyce, a nawet w dziełach niektórych „poważnych” dziejopisów zaczęły pojawiać się zadziwiające (by nie rzec: absurdalne) tezy. Mogliśmy przeczytać, że obrona Jasnej Góry nie miała żadnego znaczenia militarnego… Że przeszła bez jakiegokolwiek echa… Że oblegających było jakoby mniej niż obrońców… Że podczas oblężenia „prawie” nie walczono… A nawet, że obrońcy byli zdrajcami, którzy weszli w konszachty z nieprzyjacielem…

środa, 18 listopada 2015

“Papież wzywa do krucjaty”

Taką konkluzją zakończył się zwołany w 1095 roku Synod w Clermont. Papież Urban II wezwał wiernych do wyprawy do Ziemi Świętej, która została zajęta przez agresywnych Turków Seldżuckich. Na wezwanie odpowiedzieli najwięksi władcy ówczesnej Europy i zapoczątkowali erę krucjat. Papież zakończył wezwanie słowami “Bóg tak chce” (łac. “Deus vult”), które stały się mottem wypraw do Jerozolimy. Dzisiaj obchodzimy 920. rocznicę rozpoczęcia tego Synodu.

foto: fb.com/realcrusadeshistory

Pomysł zwołania wyprawy krzyżowej narodził się podczas soboru w Piacenzy (1095), podczas którego błogosławiony papież Urban II przyjął poselstwo cesarza bizantyjskiego, Aleksego I Komnena, proszącego wszystkich chrześcijan o pomoc w walce z niewiernymi. Papież, zachęcony sukcesami hiszpańskiej i portugalskiej rekonkwisty (1085 – zdobycie Toledo, 1094 – oswobodzenie Walencji), podczas pobytu w opactwie Cluny zwołał synod w Clermont w Owernii. Równocześnie proklamowano Pokój Boży między chrześcijanami.

Przy okazji krucjat powstawały liczne zakony, także rycerskie, które miały ochraniać pielgrzymów w drodze do Ziemi Świętej. Tak powstały m.in. zakon templariuszy (głównie Francuzi), joannitów (głównie Włosi) i najbardziej znany nam Zakon Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie, szerzej znani jako krzyżacy.

Pierwsza wyprawa wyruszyła w 1096 i po 3 latach zakończyła się zdobyciem Jerozolimy w 1099 i utworzeniem Królestwa Jerozolimskiego (istniejącego do 1291 roku).

Należy też podkreślić, że – wbrew antyklerykalnej propagandzie – wyprawy krzyżowe nie były agresją chrześcijan przeciwko pokojowo nastawionym muzułmanom. Bowiem Ziemia Święta wcześniej należała do Arabów, z którymi utrzymywano relacje handlowe. Obszar został jednak zajęty przez ekspansywnie nastawionych Turków, którzy nieśli bardzo agresywną wersję islamu. Był on pretekstem do atakowania zarówno ziem sułtana jak i ataków na Cesarstwo Bizantyjskie.


Podo/Wiki

Co święci mówili o islamie?


   W jaki sposób święci i męczennicy podchodzili do religii Mahometa? W jaki sposób oceniali oni raj obiecany przez Mahometa swoim wyznawcom? Jaki los – według męczenników – czeka wyznawców Allaha? Ich ostre wypowiedzi nie pozostawiają żadnych wątpliwości.

Święty Piotr z Majumy (męczennik):

Każdy, który nie przyjmie Wiary katolickiej, zostanie potępiony jak Mahomet, wasz fałszywy prorok!

Święty Jan Damasceński:

Istnieją także przesądy Izmaelitów panujące po dziś dzień, utrzymujące ludzi w błędzie, będące zapowiedzą Antychrysta. Od tamtego czasu aż po chwilę obecną wśród nich pojawia się imię Mahometa. Mężczyzna ten, natknąwszy się dziełem przypadku na Stary i Nowy Testament i – najprawdopodobniej – rozmawiając z ariańskim mnichem, wymyślił własną herezję. Następnie, dzięki pozornej pobożności wkradł się w łaski ludzi, rozdawał im księgę jako zesłaną mu z nieba. W księdze tej zapisał absurdalne treści i dał ją ludziom jako przedmiot kultu. 

Święci Abencjusz, Jeremiasz, Piotr z Astigi, Sabinian, Walabons, Wistremund (męczennicy z Kordoby):

Wyznajemy Chrystusa jako prawdziwego Boga, a waszego proroka mamy za prekursora antychrysta i innych bluźnierczych doktryn!

"Msza" w parafii – żydowska liturgia antychrysta


   Msza święta Kościoła Katolickiego jest to Przenajświętsza Ofiara Nowego i wiecznego Przymierza Boga z ludźmi, w której Jezus Chrystus, życie swoje ofiarowawszy na krzyżu dla zbawienia świata, utajony pod postaciami chleba i wina, złączony mistycznie z całą społecznością prawdziwego Kościoła Katolickiego, ofiarę swoją krzyżową bezkrwawym sposobem ponawia poprzez posługę kapłana na uwielbienie Boga, za zadośćuczynienie za grzechy nasze i na uproszenie nam łask potrzebnych do zbawienia.

Ks. M. Sieniatycki: Msza św. jest to bezkrwawa ofiara Nowego Testamentu, w której ofiaruje się Bogu Ciało i Krew Jezusa Chrystusa pod postaciami chleba i wina.

P. kard. Gasparri: Msza św. jest prawdziwą i właściwą ofiarą Nowego Zakonu, bo Jezus Chrystus zastąpiony przez kapłanów, ofiaruje w niej Bogu Ojcu w sposób bezkrwawy swoje Ciało i Krew pod postaciami chleba i wina.

Ks. Fr. Pouget: Msza św. jest to ofiara Ciała i Krwi Jezusa Chrystusa, którą tenże Jezus Chrystus i Kościół ofiaruje (Jego) Bogu przez posługę kapłanów pod postaciami chleba i wina na dalsze jakoby przedłużenie i wyobrażenie Ofiary Krzyżowej.

Ks. W. Granat: Msza św. jest niekrwawą ofiarą Ciała i Krwi Chrystusa, który się ofiaruje pod postaciami chleba i wina przez kapłanów w imieniu Kościoła i wraz z Kościołem na przedłużenie i wyobrażenie Ofiary Krzyżowej. [W. Granat, Dogmatyka katolicka, t. VII, cz. 1, s. 399, Lublin 1961]

wtorek, 10 listopada 2015

Basti - "11 Listopada" (prod. Nestor) wersja ostateczna KLIP

Już jutro 11 listopada - Marsz Niepodległości.
Polska dla Polaków - 11.11.2015 Warszawa - Rondo Romana Dmowskiego

POLSKI CEREMONIAŁ KORONACYJNY

Repliki Polskich Insygniów Koronacyjnych (Korony Chrobrego)
Uroczyste włożenie korony na głowę nowego króla, czyli koronacja, oznaczało w wielu krajach Europy średniowiecznej i nowożytnej objęcie przez monarchę prawowitej i pełnej władzy zwierzchniej nad krajem i jego mieszkańcami.

Koronacja była obrzędem religijnym, który włączony w liturgię Kościoła uświęcał osobę królewską. Gest, słowo, muzyka, przepych i bogactwo jakie towarzyszyły tej uroczystości sprawiały, że w pamięci świadków pozostawała ona jako wspaniałe widowisko.

Koronacje królów odbywały się w katedrach. Uczest­nikami i świadkami obrzędu byli dostojnicy duchowni z prymasem - arcybiskupem gnieźnieńskim, biskupami i wyższym duchowieństwem, najwyżsi dostojnicy Królestwa, możni świeccy oraz dwór. Niekiedy brali w nim udział książęta lennicy i przedstawiciele innych władców.

Pierwsi królowie Polski, począwszy od Bolesława Chrobrego w roku 1025, koronowali się w katedrze w Gnieźnie. Podobnie było po wznowieniu godności królewskiej przez Przemyśla II w 1295 roku. Od koronacji Władysława Łokietka w 1320 roku obrzęd miał miejsce w katedrze wawelskiej w Krakowie, stolicy Królestwa. W kolegiacie św. Jana w Warszawie odbyły się dwie koronacje: Stanisława Leszczyńskiego w 1705 roku i Stanisława Augusta Poniatowskiego w 1764 roku. 

UROCZYSTOŚCI KORONACYJNE

Polski ceremoniał koronacyjny przewidywał czterodniowe uroczystości. Piątek i sobota były dniami czynności poprzedzających obrzęd koronacji. Dniem, w którym koronowano króla była niedziela. W poniedziałek nowy król ukazywał się mieszkańcom miasta koronacyjnego. 
 

Spieniężone dziedzictwo zlikwidowanego królestwa

Są w dziejach ludzi, państw i narodów rzeczy bezcenne, stanowiące punkt odniesienia dla pokoleń – tymi rzeczami są regalia. W tej materii odróżniamy się od innych krajów Europy. Z dawnego, bogatego dziedzictwa Królestwa Polskiego pozostały nam dzisiaj tylko podniosłe pieśni, barwy i przekształcony herb z Orłem Białym. Niegdyś symbolem ciągłości państwa, oznaką jego dostojności, powagi i ambicji były królewskie insygnia, oznaka wszystkiego, z czego można odczuwać dumę. Niestety w nocy z 3 na 4 października 1795 roku polskie regalia zostały skradzione z Wawelu przez wojska pruskie. W kolejnych latach niemiecki monarcha przetopił dziedzictwo naszych przodków na monety. Przepadło bezpowrotnie.

Paleta polskich symboli narodowych jest niezwykle bogata i ma długą historię. Chronologicznie najstarszymi regaliami naszych monarchów były niezachowane insygnia koronacyjne pierwszego króla Polski Bolesława Chrobrego oraz kopia włóczni św. Maurycego, której grot znajduje się w krakowskim Muzeum Katedralnym. Najdłużej nasi władcy używali regaliów sporządzonych na okazję koronacji Władysława Łokietka, pierwszego króla zjednoczonej po rozbiciu dzielnicowym Polski. 

piątek, 6 listopada 2015

List Juliusza Nowiny-Sokolnickiego, konstytucyjnego następcy Prezydenta RP, w związku z kłamstwami “Gazety Wyborczej” (list z 2008 roku)

Godło Rzeczypospolitej Polskiej, ustanowione przez Rząd R.P. na Uchodźstwie w 1956 r.
 - jedyny legalny aż do dnia dzisiejszego Rząd Polski .


Dnia 14 lipca 2008 r. 
[…], United Kingdom

Redaktor Naczelny „Gazety wyborczej”
Adam Michnik
00-732 Warszawa, ul. Czerska 8/10


Dotyczy: artykułu Bożeny Aksamit z dnia 19 mają 2008 r. zatytułowanego „Wielki Mistrz”.

W związku z artykułem Pani Bożeny Aksamit w „Gazecie wyborczej” pt. „Wielki Mistrz” (nadtytuł ”Fałszywy prezydent”) z dnia 19 maja br. stwierdzam, iż artykuł ten zawiera wiele pomówień i nieprawdziwych informacji.

Zapytać należy, dlaczego Pani redaktor i „Gazeta wyborcza” boją się 87-letniego polityka emigracyjnego, bo tylko bojaźń może tłumaczyć chęć przedstawienia go w złym świetle.

Zapytać też należy, dlaczego Pani Bożena Aksamit i „Gazeta wyborcza” poświadczają nieprawdę działając na moją szkodę, naruszając me dobra osobiste, dobre imię Orderu Świętego Stanisława, którego jestem Wielkim Mistrzem i majestat II Rzeczypospolitej – dlaczego świadomie wprowadzają w błąd czytelników w kraju, fałszując historię polskiej emigracji politycznej, historię naszej Ojczyzny?

Konstytucyjnym prezydentem Rzeczypospolitej na Uchodźstwie zostałem z woli prezydenta Augusta Zaleskiego, który 22 września 1971 r. wyznaczył mnie swym następcą. Wynikało to z ówczesnej sytuacji politycznej.

Pogańska kpina z przeszłości Polski

Pogańska kpina z przeszłości Polski
„Prasłowiańska grusza chroni w swych konarach plebejskiego uciekiniera” – brzmiała absurdalna „mądrość” wygłaszana przez jednego z drugoplanowych bohaterów filmu „Miś” Stanisława Barei. Dzisiaj internet, a w szczególności portale społecznościowe udowadniają, że w dziedzinie absurdu nie istnieją żadne ograniczenia. Strony, grupy i społeczności sieciowych pogan już dawno osiągnęły Himalaje szaleństwa.

Wielką trudność przy obserwacji internetowej aktywności neopogan stanowi odróżnienie opinii „wiernych” od żartownisiów. Jako, że wirtualni piewcy Peruna dopuszczają się tez wysoce absurdalnych i wierzą chyba we wszystko, co się im podrzuci, z łatwością padają ofiarami zwyczajnych „wkrętów”. Liczba produkowanych w tej materii treści jest tak olbrzymia, że zgłębienie tematu w stopniu dostatecznym zajmuje wiele czasu i wymaga nie lada cierpliwości i tolerancji wobec tego szaleństwa.

Imperium Lechii

Jedno z podstawowych założeń internetowych pogan i piewców pierwotnej Słowiańszczyzny to kontestacja wszelkiej wiedzy historycznej jaką znamy. Żadnego problemu nie stanowi dla nich choćby fakt, że ziemie polskie przed przyjęciem chrześcijaństwa opisuje niezwykle mała ilość źródeł, a te które znamy, powstały poza granicami naszego kraju.

Nie żyje komunistyczny zbrodniarz, krwawy "generał", zabójca 9 Górników z Wujka


W wieku 90 lat zmarł dziś generał Czesław Kiszczak, zbrodniarz komunistyczny, jeden z ojców chrzestnych III RP, inicjator rozmów okrągłego stołu, jeden z autorów stanu wojennego, minister spraw wewnętrznych w latach 1981 – 1990. Karierę rozpoczynał w kierowanej przez oficerów NKWD Informacji Wojskowej. Po 1989 roku Kiszczak był oskarżony w wielu procesach. Niezmiernie często nie brał uczestnictwa w rozprawach, powołując się na zły stan zdrowia, co zazwyczaj weryfikowano negatywnie. Kiszczak nie został nigdy w „wolnej Polsce” osądzony za przestępstwa dokonane w czasach PRL. Dotyczy to między innymi uniknięcia odpowiedzialności za wydanie rozkazu na podstawie, które otworzono ogień do górników w kopalni „Wujek”, czy nielegalnej decyzji o wprowadzeniu stanu wojennego. Komunistyczny zbrodniarz żył dostatnio w przestrzeni demokratycznego państwa prawa, umierając jako wolny człowiek. - 


Bogumiła Krawczyk-Wnuk napisała wiersz: Po rozgromieniu protestu na „Wujku” 

– A gdy się zakończyła 
krwawa rzecz, 
Kiedy wokół kopalni 
kordon rozciągnięto, 
Święta Barbórka spojrzała 
na trzymany w dłoni miecz 
i pożałowała, 
że jest kobietą 
i świętą...


środa, 4 listopada 2015

Brak ciągłości prawnej pomiędzy II RP a tzw. III RP (PRL-bis)

Szanowni Państwo,

Politycy francuscy przyjęli za wzór swojej konstytucji Konstytucję kwietniową z 1935 roku (Polską konstytucję II RP). Pan Ryszard Kaczorowski podobno przekazał insygnia ciągłości władzy II RP? Należy przez insygnia władzy rozumieć, że jest to akt przekazania suwerennej władzy urzędu prezydenta RP w oparciu o przepisy art. 13 i 24 Konstytucji kwietniowej z 1935 roku! Pytam zatem: Kiedy i gdzie Pan Ryszard Kaczorowski przekazał taki dokument (akt nominacyjny) w dniu 22 grudnia 1990 roku? Gdyby Pan Ryszard Kaczorowski faktycznie przekazał akt nominacyjny suwerennej władzy urzędującego prezydenta RP na Uchodźstwie, sam Pan Ryszard Kaczorowski musiałby taki akt przekazania urzędu prezydenta RP posiadać od swojego poprzednika, to znaczy od Kazimierza Sabbata, a ten od swojego poprzednika, aż począwszy od 1954 roku. Stawiam kilka pytań:

1. Czy Pan Ryszard Kaczorowski kiedykolwiek posiadał i posiada takowy dokument i może publicznie taki dokument okazać Narodowi Polskiemu?

2. Kiedy Pan Ryszard Kaczorowski komukolwiek okazał, przekazał akt nominacyjny w świetle przepisów Konstytucji kwietniowej z 1935 r.?

3. Kiedy i gdzie Pan Ryszard Kaczorowski protestował przeciw złożeniu przysięgi przez Lecha Wałęsę na zmodyfikowaną Konstytucję z roku 1952 i przed parlamentem wyłonionym w wyniku tajnych układów w Magdalence?

Skoro Pan Ryszard Kaczorowski piastował urząd prezydenta RP i zachował ciągłość prawnopaństwową, i przekazał ciągłość władzy Lechowi Wałęsie, obowiązkiem jego było nie dopuścić do tego, aby Lech Wałęsa składał przysięgę na Konstytucje z roku 1952. Powinien dopilnować, aby Lech Wałęsa złożył przysięgę na Konstytucję kwietniową z roku 1935, zgodnie z zapisami art. konstytucji w akcie przekazania władzy Lechowi Wałęsie. Czy taki fakt miał miejsce? Kiedy i gdzie?...

Gdyby nawet założyć, że Pan Kazimierz Sabbat, poprzednik Ryszarda Kaczorowskiego przekazał mu władzę, musiałby niewątpliwie opierać się o przepisy Konstytucji kwietniowej z 1935 r.! Czyż nie tak?! Bo idzie tutaj nie o nazwiska jakiegoś tam pana, ale zachowanie rzeczy najważniejszej, o której często zapomina się w dyskusji, chodzi o ciągłość prawnopaństwową II RP. I tak dotykamy istotnego faktu w historii polskiej emigracji powojennej, rozłamu na emigracji w 1954 r., wypowiedzenia posłuszeństwa legalnemu prezydentowi Augustowi Zaleskiemu i wypowiedzenia posłuszeństwa zapisom samej Konstytucji kwietniowej z roku 1935; powołanie w roku 1954 niekonstytucyjnego tworu władzy, tzw. Rady Trzech, z której to wywodzi się Pan Ryszard Kaczorowski! A kto tworzył Radę Trzech, niekonstytucyjny organ władzy, mam nadzieję, że Państwo doskonale zdajecie sobie sprawę. Zdajecie sobie Państwo także sprawę również i z tego faktu, że wypowiedzenie posłuszeństwa zapisom Konstytucji kwietniowej z roku 1935 to zdrada państwa, legalnego państwa polskiego. Pytam zatem! Czy idąc logicznym tokiem rozumowania, opierając się o zapis legalnej Konstytucji kwietniowej z 1935 r., Pan Ryszard Kaczorowski i jego poprzednicy mogą zostać uznani za legalną władzę II RP? Nikt, kto zna fakty, nie odważy się powiedzieć, że Pan Ryszard Kaczorowski jest ostatnim legalnym prezydentem II RP zachowującym ciągłość prawnopaństwową w oparciu o zapisy Konstytucji kwietniowej z 1935 r. Takie są fakty. A z faktami trudno polemizować. To jedna sprawa. 

Kongresy intronizacyjne

Od maja 2014 r. do chwili bieżącej odbyło się w Polsce już pięć jednodniowych „Kongresów dla Społecznego Panowania Chrystusa Króla”. Ich inicjatorem jest Stowarzyszenie "Klub Fides Et Ratio". Analiza treści kongresów i prelegentów (np. edycje I i II ; edycja V ) wskazuje, że stanowią ciekawą mieszankę idej, łączącą polskich integrystów od konserwatywnego Novus Ordo po sedewakantystów. Samo w sobie byłoby to dobre, gdyby nie jedna, bardzo niepokojąca domieszka. Poprzez dobór zapraszanych prelegentów wywodzących się m.in. z kręgów sympatyków śp. Księdza Tadeusza Kiersztyna organizator kongresów promuje prywatne, niezatwierdzone przez Kościół objawienia powstające w ww. kręgu. O problemach tego dotyczących pisaliśmy na „Młocie” kilka lat temu, np. w recenzji książkowego wywiadu z ks. Stanisławem Małkowskim.

Nic się od tego czasu nie zmieniło:

1) Teologia kiersztynowców zawiera błędy w odniesieniu do kultu Najświętszego Serca Pana Jezusa.
2) Prywatne objawienia nie są badane ani zatwierdzane przez Kościół…. i nie wydaje się, by mogły być, bowiem w tych kręgach (kiersztynowcy, ks. Natanek, Adam Człowiek) mają one charakter codziennej „gorącej linii” z nieba.

W tym ujęciu tradycyjna Msza łacińska czy też walka z masonerią i modernizmem zdają się być nośnikiem do promocji pomysłu intronizacji Jezusa Chrystusa na Króla Polski. Czy tradycjonaliści zapraszani na kongresy intronizacyjne powinni swą obecnością dawać na to przyzwolenie? Czy godzi się wygłaszać referaty dotyczące spraw autonomicznych, np. liturgii przedsoborowej, encykliki Quas Primas Piusa XI itp. itd. nie dostrzegając ogólnego kontekstu, jaki tu się szykuje?



Uważam uwikłanie tradycjonalizmu katolickiego w prywatne objawienia za jedno z największych zagrożeń, przed jakimi możemy stanąć. Byłoby to zresztą dogłębnie sprzeczne z istotą naszego podejścia do świata, opartego o filozofię realistyczną. Katolicyzm głosi, że powinniśmy podejmować decyzje w oparciu o analizę faktów i wnioskowanie rozumowe. Charyzmatycy uważają, że nasza religijność (i nie tylko) powinna się opierać o uczucia i doznania, na które trzeba się otworzyć. Objawieniowcy podejmują swoje decyzje w oparciu o nierozeznany przez Kościół głos, który traktują jako wolę Pana Boga. Nie chciałbym nikogo urazić, ale metodologicznie podejściu temu najbliżej jest do szamanizmu, czy ogólniej – religij pierwotnych.

Nawet jeśli przez pewien czas medium głosić będzie doktrynę w miarę katolicką, to pozostaje pytanie, czy kiedyś nie przestanie. Przecież słynna przez lata sekta z Palmar de Troya zaczynała właśnie w ten sposób: od kontestowania posoborowia lat 70-tych XX wieku. Wizjonerzy i związane z nimi kręgi zapraszały arcybiskupa Lefebvre’a, który ich przekierował do arcybiskupa Thuca. Niezłomny wietnamski hierarcha bez wystarczającego zbadania sprawy (spowodowanego w szczególności barierami językowymi) uwierzył w prawdziwość objawień maryjnych w Palmar, po czym wyświęcił na kapłanów świeckich członków zakonu karmelitanów od Najświętszego Oblicza, a pięciu spośród nich udzielił sakry biskupiej. Zaledwie dwa lata później mieliśmy do czynienia z regularną sektą, której guru (w oparciu o objawienia rzekomego Jezusa Chrystusa) wymyślał nowe dogmaty, reformował liturgię i kanonizował świętych. Do tego wszystkiego mogą doprowadzić fałszywe objawienia.

OD REDAKCJI TENETE TRADITIONES: Bardzo dobry tekst, ale jest to właściwie jedynie wierzchołek góry lodowej. Niestety ale w środowiskach związanych z tradycją często znaleźć można zwykłych sekciarzy, charyzmatyków itp., wierzących w najróżniejsze fałszywe objawienia (jak choćby np. w szatańskie Medjugorie), często wiele z tych osób wierzy nawet w jakieś własne, prywatne wizje, gdzie bardzo często prawda miesza się z fałszem (jest to działanie czysto diabelskie). Część z tych osób może być wręcz opętana, albo w najlepszym przypadku są one chore psychicznie. Sprawa "intronizacji" jest najlepszym przykładem diabelskiego przekłamania, gdzie z dobrej początkowo sprawy (jaką miała być INTRONIZACJA NAJŚWIĘTSZEGO SERCA PANA JEZUSA), zrobiono herezję nie mającą nic wspólnego z tradycyjnym nauczaniem Kościoła.

środa, 28 października 2015

Układ z komuchami jest wciąż aktualny!

Układ z komuchami jest wciąż aktualny

Nie ma kogo wybrać, nie ma normalnej partii

Pogódź się człowieku

Spójrz na prawdę, wyłącz Fakty

Czas zacząć rewolucję, bo o Polskę trzeba walczyć!

Prof. Anna Raźny: PiS udaje, że reprezentuje elektorat katolicki

Tekst z 14 III AD 201, dość dobrze mówiący o partii, która wygrała niedzielne wybory...
 
PiS jest partią Okrągłego Stołu, a to oznacza ni mniej ni więcej, że jest w UKŁADZIE!
 
 
Z profesor ANNĄ RAŹNY, kierownikiem Katedry Rosyjskiej Kultury Nowożytnej w Instytucie Rosji i Europy Wschodniej na Wydziale Studiów Międzynarodowych i Politycznych Uniwersytetu Jagiellońskiego, rozmawia Jan Bodakowski.

NCZAS: Prawo i Sprawiedliwość jest partią reprezentującą elektorat katolicki, czy partią cynicznie pasożytującą na elektoracie katolickim? Jak bardzo różnią się realne działania od deklaracji partii Jarosława Kaczyńskiego?

RAŹNY: PiS udaje, że reprezentuje elektorat katolicki, manifestując swoją obecność na uroczystościach kościelnych, odwołując się do religijnych symboli czy wreszcie występując w katolickich mediach. Jego przedstawiciele wypowiadają się często jako jedyni politycy w katolickich dziennikach i tygodnikach, co sprawia, że nabierają one charakteru biuletynów tej partii. Jednakże w sprawach fundamentalnych dla katolicyzmu i jego wyznawców PiS nie uczyniło niczego, co potwierdzałoby działanie na ich rzecz. Epokowe pod tym względem znaczenie ma postawa tej partii wobec ochrony dzieci nienarodzonych na gruncie ustawodawstwa polskiego i unijnego, zgoda na ateistyczny i zarazem antychrześcijański traktat lizboński, milczenie na forum krajowym i unijnym w sprawie zagłady chrześcijan na Bliskim Wschodzie i w krajach islamu, brak oficjalnego stanowiska w sprawie gender, sprzeczne z etyką chrześcijańską poparcie dla Euromajdanu, współtworzonego z nacjonalistycznym partiami – Swobodą i Prawym Sektorem – które nie odcięły się od nazizmu ukraińskiego Bandery-OUN-UPA i nie potępiły dokonanego przez te siły ludobójstwa na Polakach na Wołyniu i w Galicji Wschodniej.

Na ile zaślepienie wyborców PiS jest wynikiem technik manipulacyjnych PiS, a na ile przejawem demoralizacji katolików, którzy zadowalają się tylko frazesami?

Wyborcy PiS, podobnie jak reszta Polaków, są poddawani różnym odmianom manipulacji. Tymi wyborcami manipulują jednak nade wszystko ludzie PiS – politycy i ich środowiska. Jest to przeważnie szara manipulacja, która miesza autentyczne fakty z ich jednostronną interpretacją, prawdę z mistyfikacją (smoleńską), ideały prawicy z ideałami lewicy. W szarej manipulacji PiS selekcjonuje się ważne dla Polski informacje z punktu widzenia interesów tej partii i jej protektorów. Selekcja obejmuje nie tylko bieżącą politykę Polski, ale również politykę historyczną. Jest to przede wszystkim polityka przemilczania tego wszystkiego w przeszłości Polski XX wieku, co było i jest niezgodne z doktryną Giedroycia. W pisowskiej narracji historycznej i odpowiadającej jej polityce historycznej mamy więc jedną zbrodnię ludobójstwa, która powinna zostać osądzona – Katyń. Ludobójstwo dokonane na Polakach przez nazistów ukraińskich w czasie II wojny światowej na Wołyniu i w Galicji Wschodniej nie wymaga ani potępienia, ani nawet wyjaśnienia. PiS nie jest zdolne do współpracy z polskimi środowiskami narodowymi, ale podejmuje ją w ramach Euromajdanu z radykalnymi nacjonalistami ukraińskimi – spadkobiercami duchowymi i politycznymi Bandery. Gdy partia Jarosława Kaczyńskiego doszła do pełni władzy w 2005 roku, koalicję z LPR – podobnie jak z Samoobroną – potraktowała jako przejściowy przymus dziejowy, z którego uwolniła się (m.in. dzięki prowokacjom służb), wnioskując w 2007 roku – skutecznie – o rozwiązanie parlamentu i przedterminowe wybory. Wykluczenie otwarcia na polskie partie narodowo-konserwatywne przy jednoczesnej współpracy z ukraińskimi partiami nacjonalistycznymi to już nie jest nawet moralność selektywna, ale brak moralności. Te ukraińskie partie, nade wszystko Swoboda i Prawy Sektor, otrzymały od PiS – w tym przypadku także od PO i SLD – jasny przekaz, że ludobójstwo dokonane na Polakach na Wołyniu i w Galicji Wschodniej nie tylko nie zostanie potępione i rozliczone, ale kontynuatorzy jego ideologii będą traktowani w Polsce jako partnerzy polityczni nawet wówczas, gdy będą głosić hasła poszerzenia Ukrainy o polskie powiaty. Dostali sygnał, że w razie zagrożenia Polska może ich przyjąć, bo już teraz bojówkarze-terroryści postbanderowscy są leczeni w naszych szpitalach. Niestety, katolicki elektorat PiS jest ślepy i nie widzi jego fałszywej, selektywnej moralności, sprzecznej z etyką chrześcijańską. Taka postawa wyborców jest efektem gigantycznej manipulacji PiS, dokonywanej poprzez wykorzystanie symboli religijnych i katolickich mediów oraz instrumentalizację wartości chrześcijańskich. Jest także wynikiem tych zmian posoborowych, które doprowadziły w Kościele do spłycenia religijności katolików i ukierunkowały ich na tzw. atrakcyjność życia religijnego oraz fałszywie pojęty dialog z innymi religiami – taki, w którym katolik traci swą tożsamość religijną
 

piątek, 23 października 2015

100 urodziny Mjr. Józefa Kurasia ps. "Ognia"!


Dokładnie dziś, 23 października AD 2015, obchodzimy 100 rocznicę urodzin Mjr. Józefa Kurasia ps."Ognia", zwanego "Królem Podhala", (ur. 23 października 1915 w Waksmundzie, zm. 22 lutego 1947 w Nowym Targu), Żołnierza Wojska Polskiego i Armii Krajowej, porucznika Batalionów Chłopskich, dowódcy legendarnego oddziału "Błyskawica", walczącego z niemieckim i komunistycznym okupantem. 

Cześć i Chwała!!! 
Na zawsze w naszej pamięci!

Słowo na niedzielę wyborczą. Dariusz Kosiur

Jak długo poniższa filmowa wypowiedź będzie aktualna, tak długo złudne będą wszelkie nadzieje na polityczne zmiany w Polsce.

Film z roku 2005



A więc na kogo chcecie oddać swój wyborczy głos?

– Na tych, którzy popierają uzależnienie Polski od światowej żydowskiej finansjery, od ich instytucji, MFW i BŚ?

– Na tych, którzy wepchnęli Polskę do zachodniego obozu i UE likwidując suwerenność ekonomiczną, prawną – polityczną, otrzymując w zamian dla Polaków: bezrobocie, rosnącą biedę, załamanie demograficzne, emigrację zarobkową, … i zagrożenie wojną, być może nawet nuklearną?

– Na tych, którzy nawołują do likwidacji podatków, żeby bogaci i międzynarodowe żydowskie korporacje stali się bogatsi, a biedni biedniejsi, bo to biedni będą musieli uzupełnić zwiększonymi podatkami pośrednimi powstałą w budżecie państwa lukę?

– Na tych, którzy chcą degeneracji kultury i obyczajów?

– Na tych, którzy pod pozorem walki o prawa człowieka, walki z wymyślonym ocieplaniem klimatu, o ochronę środowiska, o zrównoważony rozwój, w istocie wspierają i dążą do globalnej redukcji ludności?

– Na tych, którzy obnoszą się z katolickim krzyżem – choć w większości to neofici -, żeby wzbudzić w wierzących zaufanie?

– Na tych, którzy popierali zorganizowaną przez USA żydowską rebelię na Ukrainie, a teraz jej żydowskie władze, depcząc groby Polaków pomordowanych przez ukraińskich ludobójców – a czynią lub czynili tak wszyscy kandydujący do sejmu?

– Na tych, którzy popierali i popierają militarne agresje rządzonych przez żydowską finansjerę USA i udział w tych zbrodniach polskich żołnierzy?

– Na tych, którzy w interesie międzynarodowego żydostwa, jako największe zagrożenia dla świata i Polski, wskazują „agresywną” i „imperialną” politykę Rosji?

– Na tych, którzy uczynili z Polaków w ich własnym kraju obywateli drugiej kategorii, a z Polski ponownie eldorado dla Żydów i dla żydowskich światowych korporacji i na tych, którzy taką politykę chcą wspierać nadal, tworząc antypolski, antypaństwowy system prawa?

– Na tych, którzy nigdy i nigdzie nie stawiali takich pytań?

A gdybyście o wyborach zapomnieli, to jeszcze na niedzielnej mszy świętej Wasi pasterze przypomną Wam o "katolickim obowiązku" udziału w wyborach i głosowaniu „na tych” kandydatów w zgodzie z sumieniem...

Dariusz Kosiur

Źródło: https://wiernipolsce1.wordpress.com/2015/10/20/slowo-na-niedziele-wyborcza/

Katolicy ujawniają masoński żydowski spisek w 1936 r.

Od H. Makowa: Następne potwierdzenie, że ludzkość trwa w wielkim stanie negacji. Posiadł nas szatan. Nazywaj ten dokument „nienawiścią” czy następną „zmyłką”, ale nienawiść jest całkowicie po stronie masońskich Żydów i chowanie głowy w piasek nie zmieni tej prawdy.


Tajny żydowski spisek ujawniony w Catholic Gazette w W. Brytanii

W lutym 1936 r. londyńska Catholic Gazette opublikowała sensacyjny artykuł pt. „Żydowskie zagrożenie a kościół katolicki”. Miesięcznik Katolickiego Towarzystwa Misyjnego w Anglii przywołał przemówienia wygłoszone na tajnych spotkaniach żydowskich w Paryżu. Kilka tygodni później paryski tygodnik Le Reveil du Peupleopublikował podobny artykuł, dodając, że wypowiedzi miały miejsce na niedawnym zjeździe B’nai B’rith (tajna masońska organizacja, do której nie mają wstępu goje) w Paryżu. Oto artykuł z Catholic Gazette.


Rocznica wybuchu powstania na Węgrzech - 23 października 1956 roku


Powstanie Węgierskie

4 listopada 1956 roku nad ranem sowieckie czołgi ponownie wkroczyły do Budapesztu. Węgierskie radio poprzez huk wystrzałów ostrzeliwanego miasta nadało ostatni apel premiera Nagy’a o pomoc oraz dramatyczne oświadczenie węgierskich pisarzy, zakończone rozdzierającym krzykiem „Pomóżcie!, pomóżcie!, pomóżcie!”. Przez kilka dni można było słyszeć jeszcze małe powstańcze radiostacje: „Jesteśmy stale bombardowani. Na pomoc! Na pomoc! Tu Radio Rakoczy Węgry!”. Ich głos stawał się coraz słabszy, aż w końcu zamilkł.

Między terrorem a odwilżą 

W 1945 roku Węgry znalazły się w sowieckiej strefie wpływów, czego konsekwencją było oddanie kraju pod rządy komunistów, mimo iż w pierwszych - jeszcze wolnych - wyborach zdobyli zaledwie 17 proc. głosów, wobec 57%, jakie otrzymała antykomunistyczna Niezależna Partia Drobnych Rolników – odpowiednik PSL Stanisława Mikołajczyka w Polsce. Wkrótce, dzięki wsparciu z Moskwy, partia komunistyczna rządziła już niepodzielnie. Zapełniły się więzienia, zamordowano tysiące ludzi, a dziesiątkom tysięcy odebrano ich własność. Terror, jaki zapanował pod rządami węgierskich komunistów, wyróżnił się w państwach sowieckiego imperium swą siłą i okrucieństwem. Śmierć Józefa Stalina przyniosła na Węgrzech stopniowe łagodzenie reżimu. W lecie 1953 roku premierem został Imre Nagy, który w ramach ogłoszonego „Nowego Kursu” zapowiedział amnestię dla więźniów politycznych, likwidację obozów, reformy gospodarcze. Na wiosnę następnego roku więzienia opuścili przetrzymywani tam socjaldemokraci i komuniści, którzy zostali aresztowani w wyniku wewnątrzpartyjnych rozgrywek. Program Nagy’a napotkał na opór w partii komunistycznej, co spowodowało jego odsunięcie od wszystkich funkcji. Jednakże złagodzenie reżimu, walka o władzę na komunistycznych szczytach spowodowały, że na niewzruszonym i wszechpotężnym dotąd systemie zarysowały się pierwsze pęknięcia. Węgrzy, już nie paraliżowani rządami terroru, coraz głośniej zaczynali wyrażać swe wolnościowe aspiracje.