Strony

środa, 30 października 2019

Komunikat króla Ludwika XX w związku z przeniesieniem prochów gen. Franciszka Franco.

Komunikat Jego Królewskiej Wysokości diuka Andegaweńskiego po przeniesieniu prochów jego pradziadka, generała Franco

Wczoraj odczułem silne emocje, niosąc trumnę mojego pradziadka. To akt nie do nazwania.

Opatrzność umieściła mnie w zbiegu podwójnego pochodzenia: mojej linii ojcowskiej, która łączy mnie głęboko z Francją, krajem moich przodków, gdzie mam obowiązki dynastyczne, w obronie dziedzictwa prawowitej królewskości, toteż pozostaję w dyspozycji Francji. Z obowiązków pierworodnego z Burbonów nie można abdykować.

Jednocześnie muszę przyjmować obowiązki mojej linii matczynej. Ten obowiązek nie ma takiego samego charakteru jak ten, który mnie wiąże z Francją. Muszę jednak być wierny pamięci mojego, tak niesprawiedliwie atakowanego, pradziadka. Był on wielkim żołnierzem i wielkim mężem stanu, ożywianym nade wszystko swoją głęboką wiarą chrześcijańską i miłością do Hiszpanii. Dał początek Hiszpanii uspokojonej, dostatniej i uznanej przez wielkie potęgi światowe. Obrona jego pamięci to integralna część mojego pojmowania Honoru i Wierności.

Monarchia została przywrócona przez generała Franco. To jest tym, co zapamięta historia.

Ludwik Burbon, diuk Andegaweński

25 października 2019 roku


tłumaczenie: Jacek Bartyzel

Za: legitymizm.org

niedziela, 27 października 2019

X. Rafał Trytek: Kazanie na Święto P. N. Jezusa Chrystusa Króla, wygłoszone 27 października 2019 r.

x. Rafał Trytek ICR
W imię Ojca, i Syna, i Ducha Świętego. Amen.

Niech Będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Umiłowani w Panu Jezusie, Święto dzisiejsze, ustanowione przez Papieża Piusa XI w grudniu 1925 roku, miało przypominać i przypomina nam, o królewskiej godności naszego Pana Jezusa Chrystusa. Jest to absolutnie konieczne w tym czasie laicyzacji, sekularyzacji, wszędobylskiego heretyckiego ekumenizmu, aby przypominać że to Chrystus jest Królem. Ma do nas prawo, zarówno jako Bóg jak i jako człowiek. Jako Stworzyciel i jako nasz Odkupiciel. Jako najwyższy i wieczny Kapłan. Jako najwyższy Prawodawca. I cały świat winien mu służyć, cały świat należy do Niego. Cały świat należy do Pana Jezusa decyzją Boga Ojca i Pan Jezus jest prawdziwie Królem wszystkich stworzeń, jest On również Głową całego Kościoła, który winien obejmować cały rodzaj ludzki, bowiem cały rodzaj ludzki przynależy do Chrystusa i został nabyty przez Niego, Jego przenajdroższą Krwią. I taki jest nasz cel, i taki jest cel Kościoła Świętego przez dwa tysiące lat - podbijać cały świat dla Jezusa Chrystusa, nawracać wszystkie ludy na wszystkich kontynentach, wszystkich czasów, do naszego Pana Jezusa Chrystusa, na Jego Ewangelię, włączać do Kościoła Świętego, chrzcić i nauczać Prawd, których nas Pan Jezus Chrystus nauczał. To jest bezwzględny rozkaz, od którego nie ma odwrotu. Tylko ten kto uwierzy, będzie zbawiony, ktoś kto nie uwierzy, kto odrzuci Ewangelię naszego Pana Jezusa Chrystusa, będzie potępiony. Stąd też winniśmy zrobić wszystko, by być Żołnierzami Chrystusa Króla, i nawracać świat, zaczynając oczywiście od samych siebie, od własnych rodzin, i tych którzy są wokół nas.

Jeżeli nasz Ojciec Święty, Papież Pius XI, w roku 1925 ustanowił to Święto aby podkreślić królowanie Chrystusa, kiedy to było już wiele buntu na całym świecie przeciwko Chrystusowi, dzisiaj musimy to szczególnie odnowić to królowanie Chrystusa w nas samych i w świecie. Dlatego że nie ma już regularnej hierarchii kościelnej, która by przypominała o tym, że Chrystus jest Królem. Ta "hierarchia" która obecnie funkcjonuje i jest uważana za katolicką, jest hierarchią która zdetronizowała Chrystusa Króla, która spowodowała wyrzucenie Chrystusa z wszelkich instytucji, która spowodowała że ostatnie państwa katolickie, które jeszcze istniały, w czasach soboru watykańskiego II zostały zmuszone, namówione przez modernistycznych apostatów, do wyrzucenia Chrystusa Króla ze swojego prawodawstwa. To jest prawdziwa przyczyna, prawdziwa praprzyczyna całego nieszczęścia współczesnego świata. Całe zepsucie moralne i królowanie niemoralności i niewiary jest wyłącznie efektem tego, że na heretyckim soborze watykańskich drugim Chrystusa zdetronizowano. Te straszliwe skutki z którymi mamy do czynienia, z pełzającą apostazją, z królowaniem i panoszeniem się wszelkich zboczeń, to wszystko jest wyłącznie efekt tego, że moderniści zdetronizowali Chrystusa Króla. Dopuścili się do tego, że różne fałszywe bóstwa zostały niejako zrównane z Chrystusem Królem, dopuścili moderniści do tego, że w katolickich świątyniach, czy ostatnio w ogrodach watykańskich oddaje się kult fałszywym bożkom, demonom, które kiedyś szczęśliwie zostały wygnane i przegnane z naszych ziem. To co ostatnio uczynił Franciszek czyli Jerzy Bergoglio jest tym publicznym oddawaniem kultu fałszywemu bóstwu, jest to potwierdzenie całkowitej apostazji modernistów i wszystkich tych, którzy znajdują się z nim w jedności, którzy na to przyzwalają. Ci którzy oficjalnie znajdują się z nim w jedności, zgadzając się z tym, są obłudnikami, którzy zwodzą również na manowce, gdyż winni się oni oddzielić od tych, którzy detronizują Chrystusa Króla, którzy zezwalają lub sami uczestniczą w fałszywym kulcie fałszywych bogów.

sobota, 26 października 2019

Społeczne królowanie Pana naszego Jezusa Chrystusa a herezja wolności religijnej.


Nowa nauka modernistycznego Neokościoła znajduje swój wyraz również w liturgii. Święto Chrystusa Króla w sekcie Novus Ordo przeniesiono z ostatniej niedzieli października na ostatnią niedzielę roku kościelnego, aby zaznaczyć ich heretyckie twierdzenie, że panowanie Chrystusa nastąpi dopiero na końcu wieków, a teraz nie może, bądź wręcz nie powinno być urzeczywistnione. Dlatego moderniści wykreślili z hymnu nieszpornego na Święto Chrystusa Króla wszystkie zwrotki mówiące o królowaniu Chrystusa nad społeczeństwem. Są to następujące zwrotki:

Scelesta turba clamitat
Regnare Christus nolumus
Te nos ovantes omnium
Regem supernum dicimus.

Te nationum praesides
Honore tollant publice,
Colant magistri, iudices,
Leges et artes exprimant.

Submissa regum fulgeam
Tibi dicata insigna,
Mitique sceptro patriam
Domosque subde civium.

Tłum przewrotny ciągle woła:
Chrystus niech nam nie panuje!
My z radością uznajemy, 
Żeś jest wielkim świata Królem.

Niech Ci wodze wszystkich ludów
Cześć publicznie oddawają,
Niech czczą mistrze i sędziowie,
Niech Cię uzna sztuka, prawo.

Króle władzą niech się chlubią,
Jeśli Tobie są poddani,
Poddaj pod swą władzę słodką
Kraj i domy z mieszkańcami.

Trzeba być świadomym, że herezja wolności religijnej stoi w całkowitej sprzeczności z nieomylnym nauczaniem i zasadami Kościoła Świętego, wobec czego zwolennicy wolności religijnej nigdy nie mogli powołać się na Pismo św. lub Tradycję. To wrogowie Kościoła zawsze żądali wolności religijnej.

Skoro tylko Święty Kościół katolicki osiągnął gdzieś wolność, wzywał on królów i książąt do ochrony i obrony prawdziwej religii, zwłaszcza jeśli oni sami byli chrześcijanami. Dlatego też na misjach starał się on przede wszystkim zyskać dla wiary katolickiej książąt i władców, aby w ten sposób umożliwić powstanie społeczeństwa przenikniętego chrześcijaństwem.

Ostatecznie musiałoby się według bezsensownej i heretyckiej doktryny o wolności religijnej dojść do przekonania, że wielcy i po części święci królowie i książęta średniowiecza oraz katoliccy mężowie stanu czasów nowożytnych grzeszyli ciężko przeciw sprawiedliwości, starając się chronić w swych krajach wiarę katolicką, a zwalczać herezje. Bowiem według zasad heretyckiej wolności religijnej także inne wyznania i religie musiałyby być chronione i bronione.

piątek, 25 października 2019

Jerzy Popiełuszko był przez tydzień bestialsko torturowany w bunkrze przez funkcjonariuszy WSW!

OD REDKACJI TENETE TRADITIONES: Publikujemy ten tekst, mając jednak na uwadze i przypominając, iż [xiądz?] Jerzy Popiełuszko był wzorcowym modernistą i miał związek ze środowiskiem żydowskim, nie był więc Kapłanem Katolickim. W żaden sposób nie pomniejszamy zadanych mu cierpień, ale musimy jednocześnie stanąć w Prawdzie i jasno podkreślić, że nie był on Męczennikiem za Wiarę katolicką, a jego zabójstwo miało przyczyny wyłącznie polityczne.  Za śmiercią x. Popiełuszki stoją te same siły, które dziś uczestniczą w podziale zielonego sukna Rzeczypospolitej. One tę śmierć zaplanowały, urzeczywistniły i wykorzystały politycznie.

Dziś, 25 października, jest 35 rocznica jego śmierci.

Requiescat in pace.


Już w listopadzie 1984 r. polski anatomopatolog odkrył, że ksiądz Jerzy Popiełuszko był przez kilka dni bestialsko katowany. Tropy odkryte po roku 1990 prowadzą do nieużywanego bunkra wojskowego w Kazuniu, trzech oficerów WSW i grupy ich wspólników z warszawskiej SB.

„Tak zmasakrowanego ciała nie widziałem nigdy w życiu” – te słowa wypowiedział 2 listopada 1984 r. profesor Edmund Chróścielewski do Józefa Popiełuszki – brata księdza Jerzego. Chróścielewski – światowej sławy anatomopatolog – na prośbę Episkopatu przyjechał do Białegostoku, aby wziąć udział w oględzinach zwłok. Profesor nie został przesłuchany przed sądem w Toruniu, który wydawał wyrok na trzech esbeków oskarżonych o zabójstwo księdza. To o tyle zaskakujące, że był ważnym świadkiem w sprawie i mógłby podzielić się swoimi spostrzeżeniami popartymi fachową wiedzą. Chróścielewski (zmarł w 1998 r.) nie zdążył złożyć zeznań w śledztwie prokuratora Andrzeja Witkowskiego. O tym, co zobaczył wówczas w prosektorium w Białymstoku, opowiedział rodzinie Popiełuszków, która doskonale to zapamiętała. I wtedy zaczęły się jej wątpliwości co do tego, czy oficjalna wersja zbrodni była taka, jak przedstawiały ją władze.

Ślady tortur

Co takiego wstrząsającego zauważył profesor Chróścielewski (Jaruzelski wyrażał się o nim z pogardą „ten katolik”)? Na zdjęciach z sekcji widać zwłoki księdza potwornie zmasakrowane: liczne uszkodzenia szczęki, wyłupane oko (!), twarz tak zniszczona, że zatarły się jej rysy, nie do poznania. To dlatego rodzina kapłana i jego najbliżsi przyjaciele nabrali wątpliwości, czy to zwłoki księdza. Jacek Lipiński – hutnik z Warszawy, a prywatnie drugi kierowca Popiełuszki – zdobył dokumentację stomatologiczną. W prosektorium podważono szczękę kapłana i wtedy, po analizie zębów, zidentyfikowano go ponad wszelką wątpliwość. Gdy Lipiński rozszerzył rzędy zębów, oczom wszystkich świadków ukazała się… jama ustna pozbawiona języka. Wyglądało to tak, jakby ktoś wyrwał język księdza. Profesor Chróścielewski patrzył na to okiem fachowca i zwrócił uwagę na kilka istotnych szczegółów. Po pierwsze: liczne rany były w różnym stadium zabliźnienia, co oznaczało, że jedne zadano nawet kilka dni wcześniej przed innymi. To wskazywało, że ksiądz Jerzy był torturowany przez kilka dni. Profesor doszedł również do wniosku, że kapłan był martwy, gdy wrzucono go do wody (z relacji Grzegorza Piotrowskiego wynikało, że esbecy wyrzucili ciało księdza, gdy był ciężko pobity, ale żywy). Dla biegłego sądowego jest to proste do ustalenia m.in. po wyglądzie płuc. Gdy wrzucany jest do wody człowiek żywy, jego płuca oddychają, przez co nabierają wody. Gdy wrzucane są zwłoki, płuca już nie pracują i nie nabierają wody. Wszystkie te (i inne) spostrzeżenia doprowadziły Chróścielewskiego do wniosku, że „kapelan Solidarności” był przed swoją śmiercią brutalnie torturowany przez wiele godzin. Dowody, że tak było naprawdę, zgromadził wiele lat później prokurator Andrzej Witkowski.

Tajemnica różańca

W październiku 1984 r., gdy milicjanci i funkcjonariusze służb specjalnych szukali zaginionego księdza, kapitan Romuald S. z kontrwywiadu WSW w Toruniu znalazł jego różaniec. Przyjaciele zamordowanego kapłana potwierdzili, że różaniec należał do niego. Różaniec leżał obok mostu na Wiśle w Toruniu. Jak wykazało śledztwo prokuratora Witkowskiego, to tam przewieziono księdza Jerzego uprowadzonego w Górsku. Tam właśnie, w zaroślach pod mostem, ksiądz został pobity i przekazany innej grupie oprawców. Co działo się z nim dalej? W śledztwie zachowały się dwie ciekawe relacje. Jedną z nich złożyła kobieta, która w październiku 1984 r. leżała w szpitalu we Włocławku i zapamiętała, jak na dzień czy dwa przywieziono tam księdza Jerzego (rozpoznała go po wyrazie twarzy). Znajoma warszawska pielęgniarka opowiedziała prokuratorowi, że dwa lub trzy dni po uprowadzeniu księdza zjawił się u niej w domu milicjant i zapytał, jakich leków używa kapłan. Wszystko to wskazuje na to, że ksiądz żył jeszcze parę dni po uprowadzeniu.

czwartek, 24 października 2019

List do ś.p. Pana Generała Francisco Franco.

Gen. Francisco Franco Bahamonde (1892 - 1975).
Gen. Francisco Franco powstrzymał marsz komunistów w latach 1936-1939 do Europy od południa, tak jak szef Sztabu Generalnego generał Tadeusz Jordan Rozwadowski powstrzymał w 1920 r. marsz bolszewików do Europy ze wschodu. Zwycięstwo gen. Franco nad międzynarodówką komunistyczną, organizowaną i wspieraną przez J. Stalina być może decydująco wpłynęło nie tylko na przebieg ale i rezultat II-ej wojny światowej. 
Gen. Franco wojnę domową w Hiszpanii traktował jako krucjatę Chrześcijaństwa przeciwko komunizmowi. Po zawarciu przez Niemcy i Rosję paktu Ribbentrop-Mołotow a następnie ataku na Polskę, Hiszpania odmówiła podpisania planowanej na wrzesień umowy kulturalnej, odmówiła też ataku na Gibraltar. 
Nie mogę się nadziwić Hiszpanom dlaczego tego tak bardzo zasłużonego człowieka nie tylko dla nich samych ale Europy i świata nie tylko nie eksponują ale wręcz bezczeszczą Jego pamięć. Gdyby nie gen. Franco to pewne jest, że wiedzę o „Gułagach” nie czerpali by tylko z opowieści Sołżenicyna, a być może wielu z nich osobiście dowiedziało by się jak się żyło w obozach koncentracyjnych. [...]
(Fragment z Generał Franco – zapomniany zbawca Europy,
Czesław Buksiński, http://prawica.net)

 Viva España! Viva Franco! Viva Cristo Rey!

¡Arriba España!

List do Nieba!

Panie Generale, dzisiejszy dzień tak naprawdę jest dniem kolejnego Pana wielkiego zwycięstwa i tryumfu nad bolszewią! Jak inaczej nazwać bowiem to, że po blisko pół wieku, oni tak panicznie boją się trumny z Pańskimi szczątkami!? Nie udało im się pokonać Pana za życia, więc próbują się mścić po śmierci... Ich chora nienawiść i barbarzyństwo dodaje tylko Panu chwały i splendoru! Ich dzisiejsza pozorna radość jest krótkotrwała, wydaje im się że wygrali, ale to Pan wygrał z nimi po raz kolejny i rzucił ich na kolana. Młodzi Hiszpanie, którzy już Pana nie pamiętają, będą mieli okazję usłyszeć o Panu i być może czegoś dowiedzieć się, oraz dojść do prawdy historycznej. Buta czerwonych hien, które wydarły Pana z miejsca wiecznego spoczynku w Dolinie Poległych Bohaterów, miejsca które Pan sam wybudował i stworzył, aby uczcić wszystkie ofiary wojny domowej 1936 roku (w tym przecież także socjalistów!) pokazuje najlepiej ich bezradność i wściekłość. Jak wiemy pycha kroczy przed upadkiem, czekamy więc z utęsknieniem na ich upadek, aby znowu odrodzić się mogła niepodległa, wielka Hiszpania katolicka i narodowa! Wiemy że Pan Generał powróci jeszcze na to miejsce, nawet choćby oni je zburzyli i zrównali z ziemią, to będzie ono odbudowane! Ufamy też, że gdy tylko odnowi się Kościół Święty katolicki, i będziemy mieć znowu katolickiego Papieża, rozpocznie się Pański proces beatyfikacyjny, bo jest Pan z pewnością już u naszego Stwórcy i Pana Jezusa Chrystusa, i oręduje za nami u Niego!

CZOŁEM GENERALE FRANCO!!!
CZEŚĆ I CHWAŁA TWOJEJ PAMIĘCI!!!

Za Red. Tenete Traditiones,
Michał Mikłaszewski, redaktor naczelny


Ponieważ wygrał wojnę z komunizmem i był chrześcijańskim władcą, dlatego go nienawidzą.

Requiem aeternam dona ei Domine, et lux perpetua luceat ei.

Gen. Francisco Franco: "Testament".


Hiszpanie! W chwili gdy przychodzi mi złożyć życie w ręce Najwyższego i oddać się bezapelacyjnie pod Jego osąd, proszę Boga o to, by zechciał mi łaskawie dozwolić korzystać ze Swej obecności, albowiem pragnąłem żyć i umrzeć jako katolik. W imię Chrystusa szczycę się tym i zawsze było to moją wolą, że jestem wiernym synem Kościoła, na łonie którego dokonam żywota.

Wszystkich proszę o wybaczenie, podobnie, jak sam wybaczam z całego serca tym, którzy okazali się moimi wrogami, jakkolwiek ja sam za takich ich nie uważałem. Wierzę i chciałbym, aby tak było, iż nie można wśród nich znaleźć nikogo oprócz wrogów Hiszpanii, którą kocham do ostatniej godziny i której obiecałem służyć do końca życia, a ten, jak wiem, jest już bliski.

Pragnę podziękować wszystkim, którzy z entuzjazmem, oddaniem i nie dbając o siebie współpracowali w wielkim przedsięwzięciu, którego celem było, aby Hiszpania stała się krajem zjednoczonym, wielkim i wolnym. W imię miłości, jaką czuję do naszej Ojczyzny proszę Was, abyście zachowali tę jedność i pokój oraz obdarzyli przyszłego króla Hiszpanii, Don Juana Carlosa de Bourbon, takim samym uczuciem i taką lojalnością jaką obdarzaliście mnie, żebyście podjęli współpracę i udzielali mu w każdej chwili takiego samego poparcia jak mnie.

Pamiętajcie, że wrogowie Hiszpanii i cywilizacji chrześcijańskiej nie śpią. Czuwajcie zatem i Wy i przedkładajcie najwyższy interes ojczyzny i ludu hiszpańskiego nad jakiekolwiek plany osobiste. Musicie zdobywać sprawiedliwość społeczną i kulturę dla wszystkich ludzi zamieszkujących Hiszpanię i uczynić to swoim nadrzędnym celem. Zachowajcie jedność Hiszpanii, sławiąc w bogatej różnorodności jej regionów źródło jedności ojczyzny. W chwili, gdy zbliża się moja ostatnia godzina, chciałbym połączyć w jedno takie słowa, jak Bóg i Hiszpania, oraz wszystkich Was wziąć w ramiona, by stojąc u progu śmierci, po raz ostatni wznieść z Wami okrzyk:


Naprzód Hiszpanio! Niech żyje Hiszpania!

Francisco Franco

ZA: https://myslkonserwatywna.pl/gen-francisco-franco-testament/



Tymczasem z nieskrywanym żalem, przenosimy się do Valle de los Caidos, gdzie ma miejsce triumf socjalistycznych władz nad nad znaczącą częścią dziedzictwa narodowego Hiszpanii. Zburzono bowiem wieczny spokój generała Francisco Franco.

Trumnę ze szczątkami doczesnymi pradziadka niósł JKM Ludwik XX wraz z siedmioma innymi członkami rodziny.

Jak prorokuje wielu komentatorów, hiszpańskich katolików czekają trudne czasy...

List otwarty do ambasadora Hiszpanii w Polsce ws. ekshumacji gen. Francisco Franco.


Łódź, dnia 23 października 2019 roku

Jego Ekscelencja

Francisco Javier Sanabria Valderrama

Ambasador Królestwa Hiszpanii w Polsce

Ekscelencjo,

W związku z zapowiedzianą przez rząd Królestwa Hiszpanii ekshumacją z grobu w Dolinie Poległych doczesnych szczątków gen. Francisco Franco Bahamonde, regenta Królestwa Hiszpanii, wyrażamy nasz sprzeciw wobec próby zakłamywania historii i naruszania spokoju zmarłych, co jest zjawiskiem obcym naszej cywilizacji.

Jako przedstawiciele narodu, który doświadczał przez kilkadziesiąt lat tragicznych skutków ustroju wdrażanego przez Związek Sowiecki, być może lepiej od zaślepionych ideologicznie przedstawicieli władz hiszpańskich rozumiemy, co groziło Hiszpanii po 1936 roku, a czemu zapobiegły siły prawicowe, kierowane przez generała Franco. I tak wszelkie cierpienia, które w latach ustroju komunistycznego spotykały polskich patriotów, były mizernym cieniem antykościelnego, komunistycznego i anarchistycznego szału, jaki ogarnął tzw. siły republikańskie w trakcie wojny domowej w Hiszpanii. Już w trakcie trwania wojny domowej sytuację w Hiszpanii Polakom przybliżał wybitny narodowiec, Jędrzej Giertych w książce “Hiszpania bohaterska”.

O ile różnie można patrzeć na ustrój zaprowadzony po 1939 roku w Hiszpanii przez gen. Franco i Falangę Hiszpańską, to nie ulega wątpliwości, że wszystko było lepsze od losu jaki spotkałby Hiszpanię pod rządami Frontu Ludowego, do którego dziedzictwa najwyraźniej odwołuje się premier Sanchez.

Ponadto w cywilizacji łacińskiej, do której należy zarówno Polska, jak i Hiszpania, groby, niezależnie od tego kto w nich spoczywa, są świętością. Naruszanie spokoju zmarłych dla osiągnięcia doraźnych celów politycznych jest barbarzyństwem. Tylko komuniści i naziści chcieli pognębić swoich wrogów nawet po śmierci, czego liczne dowody można po dziś dzień znaleźć w Polsce.

Próby pisania historii na nowo wbrew oczywistym faktom, to metody znane nam z działań władz komunistycznych w naszym kraju w latach 1945-89. Jak widzimy do takich wzorców odwołuje się obecny rząd hiszpański, co jest smutnym obrazem upadku dzisiejszej Europy. Jako przedstawiciele polskiej prawicy przyłączamy się do głosów wszystkich uczciwych Hiszpanów i Europejczyków, protestując przeciwko ekshumacji generała Franco.

Z poważaniem,

Kamil Klimczak, prezes Klubu imienia Romana Dmowskiego

Jan Waliszewski, Akcja Narodowa

Arkadiusz Miksa, Klub imienia Romana Dmowskiego Warszawa

prof. Jacek Bartyzel, wykładowca akademicki, profesor nauk społecznych

prof. Adam Wielomski, wykładowca akademicki, profesor nauk społecznych

Artur Zawisza, poseł na Sejm IV i V kadencji

***

Gliwice, dnia 24 października 2019 roku

Michał Mikłaszewski, redaktor naczelny pisma "Myśl katolicka - Organ Katolików Świeckich", oraz serwisu internetowego "Tenete Traditiones".

(Źródło: https://dzienniknarodowy.pl/list-otwarty-ambasadora-hiszpanii-w-polsce-ws-ekshumacji-gen-francisco-franco/)

ZAhttps://myslkatolicka.blogspot.com/2019/10/list-otwarty-do-ambasadora-hiszpanii-w.html

wtorek, 22 października 2019

Lewacki rewanżyzm wziął górę. Znamy termin ekshumacji generała Franco!


Szczątki generała Franco zostaną ekshumowane już w czwartek 24 października. Wojskowy przywódca spocznie na cmentarzu Mingorrubio w podmadryckim El Pardo.

Prace nad ekshumacją Francisco Franco rozpoczną się już we wtorek – wynika z medialnych doniesień. Procedura w bazylice w Dolinie Poległych zostanie przeprowadzona w obecności rodziny zmarłego. Krewni generała Franco pojawią się także w trakcie ponownego pochówku caudillo.

Co ciekawe, obawiając się społecznego oporu wobec ekshumacji generała Franco i blokowania dróg przez osoby pozytywnie oceniające tę postać rząd socjalisty Pedro Sáncheza zdecydował się na transport szczątków wodza śmigłowcem. Jednocześnie władza zapewnia, że wszystko odbędzie się z szacunkiem dla zmarłego.

Mimo tego lewicowy rząd odmówił krewnym Franco ponownego pochówku wojskowego z honorami państwowymi. Przed złożeniem ciała dowódcy na cmentarzu Mingorrubio – gdzie spoczywa już María del Carmen Polo y Martínez-Valdés, żona wojskowego – odbędzie się jedynie ceremonia religijna.

To jednak nie jedyne działania hiszpańskich władz sprzeczne z oczekiwaniami rodziny. Krewni zmarłego chcieli bowiem, by Francisco Franco został po ekshumacji pochowany w madryckiej katedrze Almudena, jednak Sąd Najwyższy na to się nie zgodził.

Osoby pozytywnie oceniające postać generała Franco zauważają, że działania socjalistycznego rządu stanowią objaw lewicowego rewanżyzmu. Zwracają także uwagę na zaplanowane na 10 listopada wybory parlamentarne w Hiszpanii. Usunięcie szczątków wojskowego z Valle de los Caídos – mauzoleum ofiar wojny domowej – to element kampanii socjalistycznej PSOE. Lewica mówi z kolei, że obecność Franco w Dolinie Poległych uwłacza ofiarą wojny i ich pamięci.

Źródło: radiomaryja.pl

MWł

Read more: https://www.pch24.pl/#ixzz636XUnq00

OD REDAKCJI TENETE TRADITIONES: Lewackie hieny cmentarne nie potrafią uszanować nawet spokoju zmarłych, i mszczą się na swoich wrogach nawet po ich śmierci, profanując przy tym święte miejsce pamięci bohaterskich walk i męczeństwa. To samo w Polsce robili komuniści z ciałami Żołnierzy Niezłomnych, myśląc że w ten sposób skazują ich na zapomnienie, tak samo profanowali też groby bohaterów, jak Cmentarz Obrońców Lwowa... Mylili się jednak, my nie zapomnimy o Bohaterach walki przeciw komunizmowi, nie zapomnimy też o Caudillo, Wodzu Ostatniej Krucjaty, Bohaterze który ocalił Hiszpanię i Europę przed zalewem komunizmu (gdyby nie on, to II wojna światowa skończyła by się chwyceniem Europy w kleszcze i zalaniem jej z dwóch stron przez komunizm...). Mamy nadzieję, że dane nam będzie doczekać dnia, gdy doczesne szczątki Generała Franco powrócą tryumfalnie do Bazyliki Św. Krzyża w Dolinie Poległych, gdzie jest należne im miejsce, a Wielka Hiszpania Katolicka (podobnie jak nasza Ojczyzna - Polska) raz jeszcze zwycięży i odrodzi się...

Jan Paweł II Apostata (całowanie Koranu, "modlitwa" z animistami, przyjęcie znaku tilak, spotkanie w Asyżu). Patrick Henry Omlor.

OD REDAKCJI TENETE TRADITIONES: W związku z ostatnimi, skandalicznymi wydarzeniami w Watykanie, niektórzy zaczęli zauważać, że Jerzy Bergoglio ps. "Franciszek", uczestnicząc w pogańskim kulcie, jawnie jest apostatą czyli odstępcą od Wiary. Jednak pragniemy przypomnieć, że nie jest to niczym nowym, podobne akty miały miejsce już dawno temu, a Bergoglio po prostu wiernie kontynuuje linię swych pięciu poprzedników - posoborowych heretyków, pseudopapieży modernistycznego Neokościoła post Vaticanum II, jest ich wiernym naśladowcą, zwłaszcza naczelnego apostaty - Karola Wojtyły ps. JPII.


Jan Paweł II Apostata

PATRICK HENRY OMLOR

––––––––

   Sedewakantyści – termin pochodzący od wyrażenia sede vacante (pusta stolica) – to ludzie, którzy utrzymują, że Stolica Piotrowa jest obecnie pusta ponieważ twierdzą, że Jan Paweł II nie jest prawowitym papieżem. Podstawą tego twierdzenia jest herezja i apostazja, jaką dość często Jan Paweł II manifestuje publicznie, słowem i czynem. Takie postępowanie automatycznie podlega potępieniom nałożonym przez papieża Pawła IV w bulli Cum ex apostolatus, a dotyczącym nieważności urzędu takiego "papieża", który, czy to przed swym wyborem, czy też podczas sprawowania urzędu, popadnie w herezję albo nawet zupełnie "odpadnie od wiary katolickiej" w jakimkolwiek jej punkcie (1).

   Po tym, jak około dwadzieścia lat temu sedewakantyści zaczęli cytować Cum ex apostolatus, rzecznicy liberalno-modernistycznego obozu zareagowali na to, twierdząc, że potępienia bulli zostały zastąpione, względnie odwołane przez Kodeks Prawa Kanonicznego z 1917 roku. Jezuici, a zarazem znawcy prawa kanonicznego – Bouscaren i Ellis w swoim podręczniku Canon Law, A Text and Commentary [Prawo kanoniczne, tekst i komentarz] (The Bruce Publishing Company, Milwaukee, 1953) przytaczają zasady interpretacji, które obalają to twierdzenie.
"Prawo uchwalone w celu ochrony przed wspólnym zagrożeniem [np. Cum ex apostolatus] pozostaje wiążące nawet w tych poszczególnych przypadkach, gdy to niebezpieczeństwo nie istnieje. Na poparcie słuszności tej zasady można przytoczyć dwie racje: po pierwsze, zawsze może wystąpić niebezpieczeństwo popełnienia pomyłki podczas dokonywania oceny, że wspólne zagrożenie nie istnieje; a po drugie, złagodzenie reguły przez stosowanie do niej odosobnionych wyjątków w konkretnych przypadkach prowadziłoby do ogólnego rozluźnienia [zasad]" (s. 35). 
"Jeśli późniejsze prawo [Kodeks Prawa Kanonicznego z 1917 roku] jest ogólne, a wcześniejsze [np. Cum ex apostolatus] szczegółowe, to nie dochodzi do jego uchylenia, o ile późniejsze prawo ogólne wyraźnie nie uchyla dawnego szczegółowego" (s. 36). 
"W razie wątpliwości, nie domniemywa się odwołania dawnego prawa, tylko późniejsze prawa mają być rozpatrywane w związku z wcześniejszymi i w miarę możności mają być z nimi uzgadniane. Przyczyna tej zasady jest taka, że prawo tworzone jest dla dobra wspólnego i dlatego uchylenie prawa jest rzeczą przykrą, której nie należy domniemywać, ani dopuszczać bez dowodu" (s. 36).
   Dwie kategorie prawa nie mogą być uchylone przez Kodeks:
"Wyłączone są spod tych przepisów prawa liturgiczne, jak również wszystkie prawa Boskie, pozytywne lub naturalne, ponieważ zmiana lub uchylenie tych ostatnich leży poza kompetencjami władz kościelnych" (s. 21).
   Ekskomunika heretyka ipso facto wchodzi w zakres prawa Boskiego, co zostało kompetentnie wykazane w następujących fragmentach artykułu "Heresy" autorstwa J. Wilhelma, S.T.D., Ph.D., zamieszczonego w The Catholic Encyclopedia, tom VII.
"Wszystkie sekty, denominacje, wyznania, szkoły myślenia i wszelkiego rodzaju stowarzyszenia posiadają mniej lub bardziej kompletny zbiór zasad, od których zaakceptowania uzależniona jest przynależność do tych organizacji. W Kościele katolickim to naturalne prawo otrzymało sankcję Boskiej promulgacji, jak to widać z wyżej przytoczonego nauczania Chrystusa i Apostołów [przekonywający dowód podany na str. 259a jest zbyt obszerny by go tutaj przytaczać]. Wolność myśli rozciągająca się na zasadnicze przekonania Kościoła jest sprzecznością samą w sobie; jako że, wyrażając zgodę na przynależność, członkowie akceptują zasadnicze przekonania i rezygnują ze swojej wolności myśli w odpowiednim zakresie. 
Ale jaki autorytet ma ustanawiać prawo mówiące o tym, co jest, a co nie jest zasadnicze? Z pewnością nie jest nim autorytet pojedynczych osób. Dołączając do jakiejkolwiek społeczności, jednostka rezygnuje z części swojej indywidualności aby wtopić się we wspólnotę. I tą częścią jest właśnie jej prywatny osąd na temat kwestii zasadniczych; jeśli odzyskuje swą wolność, to ipso facto odłącza się od swojego kościoła. A zatem, decyzja ta leży w gestii ustrojowych władz społeczności – w Kościele jest to hierarchia będąca nauczycielem i stróżem wiary. Nie można również powiedzieć, że ta zasada zbytnio ogranicza swobodę ludzkiego rozumu. To, że nie redukuje jego swobody jest faktem, i to faktem opartym na prawie naturalnym i Boskim, jak to wyżej wykazano" (ss. 259c i 259d).
"Gdyby sam papież okazał się notorycznie winnym herezji, to przestałby być papieżem ponieważ przestałby być członkiem Kościoła" (s. 261b). (Notoryczny: "publiczny i jawny").
   Kanon 2314, § 1, n. l, Kodeksu Prawa Kanonicznego z 1917 roku jedynie potwierdza to, co przynależy już do prawa Bożego:
"Wszyscy odstępcy od wiary chrześcijańskiej oraz każdy bez wyjątku heretyk lub schizmatyk podlegają następującym karom: I. ekskomunice ipso facto".
   Antysedewakantyści wysuwają w obronie Jana Pawła II następujące argumenty: 1) rzekome herezje – nawet jeśli faktycznie są to herezje – są zaledwie "materialne", a nie "formalne"; 2) nie można wykazać, że jeśli nawet Jan Paweł II popadł w herezję, to jest w niej "uporczywy"; 3) nikt nie może osądzać papieża. Cum ex apostolatus obala wszystkie te argumenty, tak więc ich omawianie nie jest tu konieczne. Odkładając na bok roztrząsanie jego herezji, to ewidentna apostazja Jana Pawła II jest łatwa do wykazania, a wszelkie nazbyt wnikliwe analizowanie dowodów byłoby niedorzeczne i niemądre.

   "Odstępstwo od Wiary (fide) to akt, przez który ochrzczona osoba, posiadająca prawdziwą wiarę chrześcijańską, całkowicie ją odrzuca" (A Catholic Dictionary, Donald Attwater, Macmillan, New York, 1949, s. 27). Apostazja automatycznie oddziela – zupełnie – daną osobę od Kościoła, Mistycznego Ciała Chrystusa. Dlatego też, jeśli Jan Paweł II jest apostatą, to wynika z tego, że nie będąc nawet członkiem katolickiego Kościoła, nie może być jego papieżem, jego widzialną głową.

   Św. Tomasz podaje przykłady apostazji: "Również uznany byłby za odstępcę ten, kto by się poddał obrzezaniu [w celu poddania się żydowskiemu obrzędowi], lub złożył cześć grobowi Mahometa" (Summa Theologica, II-II, Q. 12, a. I, obj. 2). Odnośnie apostaty św. Tomasz zauważa: "To wszystko sprawia, że odstępca: sieje kłótnie [podkreślenie w tekście oryginalnym] siląc się innych odciągnąć od wiary, którą sam utracił" (loc. cit., odp. na obj. 2).

   Pisząc o będących już wówczas w modzie pewnych "ekumenicznych" programach, papież Pius XI uznał, że takie usiłowania są oparte "na błędnym zapatrywaniu, że wszystkie religie są mniej lub więcej dobre i chwalebne". "Wyznawcy tej idei nie tylko są w błędzie i łudzą się" – kontynuuje Papież – "lecz odstępują również od prawdziwej wiary, wypaczając jej pojęcie i krok po kroku popadają w naturalizm oraz ateizm. Z tego jasno wynika, że od religii, przez Boga nam objawionej, odstępuje zupełnie ten, ktokolwiek podobne idee i usiłowania popiera" (z encykliki Mortalium animos, 6 stycznia, 1928 roku). Podkreślony fragment ostatniego zdania jest ścisłą definicją apostazji.

piątek, 18 października 2019

91. Rocznica śmierci Gen. Tadeusza J. Rozwadowskiego.


Dziś, 18 października 2019 r. mija 91 lat, od dnia śmierci Generała Tadeusza Jordan Rozwadowskiego.

W 12 maja 1926 r. kilkunastu dowódców Wojska Polskiego związanych z Józefem Piłsudskim, na czele podległych sobie oddziałów, na obce zlecenie i w obcym interesie, rozpoczęło walki w Wojskiem Polskim lojalnym wobec legalnego Polskiego Rządu. Po kilku dniach walk zamachowcy zajęli część Stolicy a cała lewica prasa opowiedziała się za Piłsudskim.

W tej sytuacji, aby uniknąć dalszego rozlewu polskiej krwi, rząd i prezydent złożyli dymisję a Wojsko umożliwiło zamachowcom zajęcie gmachów rządowych. Piłsudski, mimo, że złożył zapewnienie o pojednaniu narodowym, to nakazał aresztowania Polskich Generałów i Oficerów lojalnych wobec legalnego rządu. Następnie część aresztowanych zwolniono a generałów Rozwadowskiego, Zagórskiego, Malczewskiego i Jaźwińskiego sanacyjni siepacze uwięzili w obskurnym więzieniu w Wilnie na Antokolu.

Oficjalnym powodem uwięzienia Generałów – bohaterów Bitwy Warszawskiej, opisywanym przez sanacyjną i lewicową prasę były rzekome przestępstwa gospodarcze. Mimo nagonki medialnej jednak żaden prokurator nie postawił aresztowanym zarzutów. Piłsudski tych wybitnych polskich dowódców, w tym obskurnym bunkrze trzymał, aż do maja 1927 r.

Generał Zagórski został przewieziony do Warszawy i najprawdopodobniej zamordowany lokalu partyjnym sanacji przy ul. Dobrej, przez sanacyjnych oficerów w obecności Piłsudskiego. Powodem była odmowa wydania przez Generała dokumentów z czasów austriackich, wtedy gen. Zagórski był oficerem wywiadu i zajmował się agenturą min., zadaniował ją i przyjmował meldunki oraz donosy pisane przez Józefa Piłsudskiego.

Po uwolnieniu z Antokolu stan zdrowia generała Tadeusza Jordan Rozwadowskiego pogorszył się; regularnie miał ataki wysokiej gorączki, na przełomie września i października 1928 ataki pojawiały się, co kilka dni. Gen. Rozwadowski zmarł 18 października 1928 roku o godz. 13.40, w lecznicy św. Józefa przy ul. Hożej w Warszawie. W ostatnich dniach życia towarzyszyli Mu jego krewni i przyjaciele, m.in. były adiutant por. Marceli Kycia, gen. Władysław Sikorski, Maria Bobrzyńska oraz Emilia Jędrzejowiczowa.

Ostatnią wolą Generała było wykonanie sekcji zwłok Jego ciała i pochowanie na Cmentarzu Obrońców Lwowa – wśród swoich żołnierzy. Jak wiadomo sanacyjna klika w obawie, że zostanie ujawniona przyczyna śmierci Generała a było nią prawdopodobnie (morderstwo) otrucie podczas uwięzienia, nie zgodziła się na to. Ciało Generała Tadeusza Jordan Rozwadowskiego zostało niezwłocznie przewiezione do Lwowa i tam pogrzebane na Cmentarzu Orląt Lwowskich.

poniedziałek, 14 października 2019

Krótkie słowo powyborcze. Dziękujemy za bojkot tzw. wyborów!


Dziękujemy Polakom za bojkot tzw. "wyborów"! Był to mimo wszystko bojkot skuteczny! Mimo iż frekwencja wyniosła 61,16 %, co jest niewątpliwie sporą liczbą, w porównaniu do lat ubiegłych, to jednocześnie prawie 40 % uprawnionych do głosowania Polaków zbojkotowało tzw. "wybory". Tym właśnie Polakom chcemy szczególnie podziękować, gdyż oni właśnie są najbardziej uświadomioną częścią społeczeństwa, która nie dała się zmanipulować bandzie pięciorga.

Liczba oddanych głosów ważnych osiągnęła 18 502 707. Liczba uprawnionych do głosowania to 30 250 610. Łącznie Polaków żyje w obecnych tzw. "granicach" ok 38 mln. Wynika z tego że głosowało mniej niż połowa Narodu. Jaka więc jest to większość?? W czasach okupacyjnego tworu PRL głosowało w wyborach ok 65 % i więcej, pomimo wezwania do bojkotu przez podziemie niepodległościowe, a w prasie konspiracyjnej mimo to ogłaszano sukces, bo 35 % Polaków zbojkotowało wybory. My tym bardziej cieszymy się że dziś aż 40 % świadomych Polaków nie wzięła udziału w tej ohydnej hańbie i farsie. Ponad 12 mln. ludzi w naszym Kraju ma jeszcze rozum, i potrafi myśleć samodzielnie, nie ulegając manipulacjom i nie sprzedając się politycznej szajce która bierze czynny udział w odsprzedaży resztek majątku narodowego, ciągłym okradaniu Polaków, niszczeniu naszego dziedzictwa narodowego i kultury, oraz tworzeniu i podtrzymywaniu aparatu represji, reżimu demoliberalnego, okupacyjnego tworu czyli tzw. III RP (PRL-bis).

Jednocześnie ubolewamy nad tym, że samodzielnie rządzić będzie po raz kolejny Partia Interesów Syjonistycznych, partia antykatolicka i antypolska, która ponosi odpowiedzialność za zamordowanie ponad 4 tys. Polskich dzieci w ciągu tych ubiegłych już 4 lat, za demoralizację polskiej młodzieży, za propagandę LGBT, homodewiantów i innych zboczeńców, za sukces postkomunistów i neomarksistów którzy po 4 latach ponownie dostali się do "parlamentu". Jeszcze bardziej ubolewamy nad tym że do "parlamentu" dostała się partia skrajnych liberałów, kapitalistów i sprzedajnych karierowiczów, udających "nacjonalistów" czy "konserwatystów", a co gorsza "katolików". Wyniki te dobitnie pokazują fatalny poziom umysłowy i moralny ogromnej liczby osób mieszkających w naszym Kraju...

Pociesza nas jednak, że ci którzy wybrali PiS, to nie jest ŻADNA większość. Na PiS zagłosowało ok 8 mln. ludzi (nieco ponad 20 % obywateli). Polaków którzy mogli, a nie poszli na wybory, jest ponad 12 mln. (prawie 30 % obywateli), i to oni są zdecydowaną większością! Większość wybrała BOJKOT! I za to raz jeszcze dziękujemy, mając nadzieję, że następnym razem ten sukces się powtórzy, albo będzie jeszcze lepiej! Jedyną skuteczną walką z systemem jest okazanie mu całkowitej pogardy i ignorancji! Oby coraz więcej ludzi to zrozumiało... System prędzej czy później upadnie, i wtedy przyjdzie nasz czas, na sięgniecie po Niepodległość oraz odbudowę suwerennej, Wielkiej Katolickiej Polski!

Redakcja Tenete Traditiones

sobota, 12 października 2019

Kilka słów o nowym idolu polskiej "prawicy" - Kornelu Morawieckim.

Kornel Morawiecki w sali plenarnej budynku parlamentu.
Pełnił funkcję "marszałka seniora" w "sejmie III RP (VIII kadencji)".

Tydzień temu odbył się pogrzeb Kornela Morawieckiego, założyciela Solidarności Walczącej (jedynej organizacji niepodległościowej która nie wzięła udziału w jawnej zdradzie Ojczyzny - układach z komunistami w Magdalence i obradach okrągłego stołu). W związku z tą uroczystością, prawie wszystkie massmedia i wszystkie niemal partie i ugrupowania polityczne (które wywodzą się bezpośrednio z tej okrągłostołowej kliki) z wyjątkiem nielicznych skrajnie lewackich ugrupowań czy osób (a raczej zwykłych kanalii) o wyjątkowym łajdactwie i chamstwie (jak np. łajdak, zdrajca i zwykła antypolska gnida - Lech Wałęsa TW Bolek), pochyliły się z zadumą, o dziwo zgodnie wychwalając zasługi zmarłego, który przez 30 lat był zapominany i wyśmiewany, a teraz nagle urósł wręcz do rangi legendy i bohatera narodowego (akurat w momencie gdy jego syn walczy o reelekcję na urząd "premiera III RP"). Czy aby na pewno zasługuje on na takie miano? Kim naprawdę był Kornel Morawiecki? Czy powinien być on przykładem i wzorem dla prawicy narodowej, konserwatywnej i katolickiej? Tu cytat z Bodakowskiego:
Trzeciego grudnia 2015 na stronach internetowych „Gazety Wyborczej” ukazał się wywiad Tomasza Kwaśniewskiego z Kornelem Morawickim. Z wywiadu z legendarnym opozycjonistą wynika, że teologiczne nauczanie kościoła katolickiego i katolickie praktyki religijne nie jest mu bliskie. 
Pytanie dziennikarza „To jest pan katolikiem czy pan nim nie jest?” jest dla Kornela Morawickiego „dziecinne” i „niepoważne”. Legendarny lider Solidarności Walczącej zadeklarował, że jego duchowość, „postreligijna” jak to sam określa poseł, wykracza poza katolicyzm. Jego zdaniem sam katolicyzm ogranicza intelektualnie wierzących. 
Zdaniem Kornela Morawieckiego „coraz więcej ludzi, zwłaszcza młodych” chce czegoś więcej niż to co daje wiara katolicka „bo w zderzeniu z nauką” wiara katolicka „wydaje się dziecinna”. I dla tego „trzeba znaleźć inną perspektywę, ale nie niszcząc Kościoła”. 
Duchowość Kornela Morawieckiego ukształtowały pisma Simone Weil (nie ochrzczonej Żydówki z Francji, żyjącej w pierwszej połowie XX wieku, która w czasie wojny domowej w Hiszpanii walczyła z siłami katolickimi i narodowymi w bandach anarchistycznych). W młodości Kornel Morawiecki uczęszczał „na wolnomyślicielskie spotkania i dyskusje w kamienicy na rogu Świętokrzyskiej i Nowego Światu”. 
Matka Kornela Morawieckiego była zwolenniczką powstania „Stanów Zjednoczonych Europy”, podobne poglądy ma Kornel Morawiecki, który jest zwolennikiem dalszej integracji Unii Europejskiej. Poseł opowiada się by powoli, ewolucyjnie, dążyć do tego by był wspólny europejski rząd, budżet, policja, armia. (...)
Jeżeli komuś jest po drodze z takim "Herosem" - jego sprawa. Uczciwość wymaga jednak, aby wiedzieć o czym mówimy. Albo raczej o kim. To nie jest absolutnie cała prawda o Morawieckim. Niemniej jednak dla każdego myślącego, uczciwego katolika to powinno wystarczyć. Jeśli jednak komuś mimo wszystko to imponuje, ma wolną wolę, co wcale nie oznacza, że ma rację, i przed Bogiem odpowie za wszystkie "wybory". Całą sytuację związaną ze śmiercią Morawieckiego dobrze podsumował, w typowym dla siebie literackim stylu, wybitny polski pisarz, publicysta, muzyk i fotograf narodowo-radykalny - Tomasz J. Kostyła:
Znając logikę Kondominium, to niebawem imieniem Morawieckiego zostaną nazwane miejsca w przestrzeni publicznej. Na przykład, obok Sali im. Bronisława Geremka w Sejmie, powstanie sala im. Kornela Morawieckiego. Aleja Grubej Kreski będzie przecinać plac Morawieckiego. Instytut Kornela Morawieckiego będzie gromadził dokumenty związane z działalnością konspiracyjną- kamienie, pojemniki z gazem łzawiącym, powielacze, bibułę, zdobyczne trofea na ZOMO- wcach. Skansen kulinarno- polityczny KONSPIRA na pl. Solnym we Wrocławiu stanie się wzorem dla innych miejsc kultu, i zacznie przyciągać tych, którzy zatrzymali się na „grubej kresce” i nie mają odwagi zrobić kroku naprzód. Wyznawcy idei kosmicznych, które objawiał Kornel pod koniec swojego życia, dostrzegą iż jego śmierć zniosła barierę wizową do USA – naszego jedynego absolutnego suwerena. Ku gwiazdom wędrować będą. Na rondzie Solidarności Walczącej stanie pomnik Kornela ze wzniesionymi do góry rękoma w kajdankach, obok schodków do samolotu. 
Samoloty, to symbol wpisany w etos, jak okrągły stół. Czas nadejdzie- rzecz jasna- aby wytyczyć szlak konspiracyjny im. Kornela Morawieckiego ze stacjami edukacyjnymi, by nowe pokolenia mogły czerpać natchnienie z jego wędrówek, rozmyślań, spotkań i innych rzeczy, które zwykłemu katolikowi wiedzieć nie przystoi. 
Cóż… w każdej biografii działacza po 1989 roku, który stał się apostołem zmian brakuje wielu rzeczy. Myślę, ze w przypadku Kornela Morawieckiego jest podobnie. Zanim władze warszawskie ogłoszą go świętym i lud to przyjmie jako dogmat, powinno się wysłuchać co ma do powiedzenia o nim jego żona, tudzież inne kobiety, z którymi Kornel na swojej ścieżce martyrologicznej się spotykał. 
Jedynie, czego potrzebuje Kornel Morawiecki, to modlitwy za duszę. Niczego więcej. My zaś potrzebujemy wiedzy, aby móc właściwie ocenić jego i każdą postać podobnego formatu. A wiedza ta, to nie tylko to co piszą jego wyznawcy w gazetach, ale i to, o czym mówią jego wrogowie. W przypadku zaś polityka uchodzącego za konspiratora, pomocne będą meldunki operacyjne, akta, protokoły, materiały foto- wideo wszelkich możliwych służb, które interesowały się przywódcą Solidarności Walczącej i jego bliskimi współpracownikami. Bez tej wiedzy nadal tkwić będziemy w iluzji wierząc w miraże. (...)
Pozostawiamy to bez komentarza. Niech mu ziemia lekką będzie...

Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie, a światłość wiekuista niechaj mu świeci na wieki wieków. Amen.

Za Redakcja Tenete Traditiones
Michał Mikłaszewski, red. naczelny

piątek, 11 października 2019

Zapomniane Prawdy... Katolicka Nauka Społeczna. Pouczenie Papieża Leona XIII w encyklice Rerum novarum (O kwestii socjalnej).

J. Św. Ojciec Święty, Papież Leon XIII
OD RED. TENETE TRADITIONES: W dobie obecnego powszechnego zamętu, wielu ludzi jest zagubionych, nawet wśród tych którzy uważają się za wiernych "tradycyjnych" katolików, a nawet za "sedewakantystów", czyli katolików rzymskich integralnych, wielu nie zna Magisterium Kościoła katolickiego w kwestiach społecznych, czyli Katolickiej Nauki Społecznej, która dla katolika musi być podstawą i fundamentem, oraz wyznacznikiem w dokonywaniu wszelkich wyborów i udzielaniu poparcia różnym inicjatywom politycznym. J. Św. Ojciec Święty, Papież Leon XIII wydał dnia 15 maja 1891 r. encyklikę Rerum novarum (O kwestii socjalnej), w której poruszył i dokładnie opisał te sprawy, dziś zapomniane lub ignorowane przez wielu zwiedzionych "katolików".

Poniżej przedstawiamy fragment tej wspaniałej encykliki, w której Papież potępił na równi "bezbożny socjalizm" oraz "krwiożerczy kapitalizm". Niektórzy "katolicy" uważają jednak że nauka  społeczna Kościoła katolickiego to jest... socjalizm. Są tacy co porównują Leona XIII do Marxa... Niektórzy (bardziej zrównoważeni i ostrożni) zaś uważają, że w dzisiejszych czasach Papież by już tego nie napisał (to samo mówią przecież moderniści...). Sądzą oni, że Papież napisał tak, bo wtedy taka była "sytuacja polityczna", a dziś ich zdaniem świat pełny jest "zwykłych nierobów czyhających na zasiłki". Zapominają jednak, że w czasach Leona XIII socjaliści nie "czekali na zasiłki", tylko wywoływali krwawe rewolucje... Papież jednak nie wahał się przypomnieć odwiecznej Prawdy o obowiązkach państwa, chrześcijańskiej miłości, solidarności i solidaryzmie społecznym. Przypominamy niniejszym tą naukę, pod rozwagę wszelkim "katolickim" liberałom i wolnomyślicielom:

+ PAPIEŻ LEON XIII - RERUM NOVARUM

[...] II. Niewątpliwą wszelako jest rzeczą, że dla dopięcia zamierzonego celu użyć także potrzeba środków ludzkich. Ci, których ta sprawa dotyczy, wszyscy bez wyjątku współdziałać winni, każdy w cząstce nań przypadającej. Będzie to poniekąd odwzorowaniem rządzącej w świecie Opatrzności. Widzimy bowiem, że wypadki, które od różnych przyczyn zależą, są zbiorowym wynikiem zgodnego działania przyczyn.

1. W jakiejże więc części od władzy państwowej spodziewać się możemy naprawy stosunków społecznych?

Przez władzę państwową tutaj rozumiemy nie tę lub ową formę rządów w tym lub owym narodzie, lecz w ogóle władzę państwową taką, jakiej na mocy prawa przyrodzonego domaga się zdrowy rozum i jakiej żądają te wyroki mądrości Bożej, które przywiedliśmy i wyjaśnili w Naszej encyklice o chrześcijańskim urządzeniu państw.

Otóż ci, co państwem kierują, przede wszystkim przyczynią się, jak powinni, do pomyślnego rozwiązania tej kwestii, jeżeli w ogólności przez ustawy i zlecenia swoje to sprawią, iż z samego ukształtowania i urządzenia państwa bez trudności wykwitnie dobrobyt publiczny i prywatny. Na tym zaiste zależy zadanie roztropności politycznej i obowiązek przełożonych.

Do dobrobytu państw przyczyniają się przede wszystkim najbardziej: czystość obyczajów, porządek i prawidłowość w stosunkach rodzinnych, poszanowanie religii i sprawiedliwości, umiarkowane nakładanie i słuszny rozdział ciężarów i podatków, wzrost przemysłu i handlu, rozkwit gospodarstwa rolnego i inne rzeczy podobne. lm więcej będzie tutaj postępu, tym lepszy i szczęśliwszy żywot mieć będą obywatele. –

Za pomocą środków wskazanych mogą kierownicy państwa i stanom innym przymnożyć pożytku i znacznie poprawić los robotników, a nie przekroczą przez to zakresu ścisłych praw swoich i nie popadną w podejrzenie natrętnego wdzierania się w sprawy cudze, bo na podstawie urzędu swojego winna władza mieć staranie o dobro pospolite. Im większa znowu obfitość korzyści wypłynie z tej opieki, tym mniej szukać będzie potrzeba osobnych dróg dla ratowania robotników.

Lecz ten wzgląd także (bliżej związany z przedmiotem naszym) winno się wziąć pod rozwagę, że państwo jest zarówno dla dobra tak wielkich, jak i małych. Ubodzy nie inaczej niż bogaci, z prawa natury są obywatelami, to znaczy: cząstkami prawdziwymi i żyjącymi, z których za pośrednictwem rodzin składa się całość państwa, a trzeba pamiętać i o tym, że w każdym państwie mają przewagę liczebną. Ponieważ zaś byłoby rzeczą niedorzeczną troszczyć się o jedną część obywateli, a drugą zaniedbywać, przeto władza publiczna powinna poczynić kroki potrzebne ku ochronie klasy robotniczej i jej interesów. Tego nie czyniąc narusza państwo sprawiedliwość, która nakazuje oddać każdemu, co mu się należy. Mądrze tę prawdę wypowiada św. Tomasz w tych słowach - "Jako część a całość poniekąd jedno są, tak co należy do całości, należy poniekąd do części". A zatem między obowiązkami licznymi a ciężkimi panujących, dbałych o dobro ludu, ten obowiązek jest na pierwszym miejscu, iżby każdy stan otaczali opieką równomierną, czyli przestrzegali tej sprawiedliwości, która zowie się "rozdzielającą", tj. która oddaje każdemu to, co mu się należy i co się mu oddać powinno.

Jakkolwiek wszyscy obywatele bez wyjątku powinni przyczyniać się do dobra powszechnego, które znowu naturalnym zwrotem rozdziela się między jednostki, to przecież nie mogą tego uskutecznić wszyscy w jednakowej mierze. Jakimkolwiek zmianom uległyby formy rządu, zawsze wśród obywateli znajdzie się różnica stanów, bez której społeczeństwo ani istnieć, ani nawet pomyślane być nie może. Muszą być koniecznie tacy, którzy prawa stanowią, którzy wymierzają sprawiedliwość, którzy wreszcie radą i powagą swoją wpływają na przebieg spraw, już wewnętrznych, już wojennych. Że ci ludzie muszą mieć pierwszeństwo i zająć najpocześniejsze miejsce w każdym społeczeństwie, o tym nikt nie wątpi; wszakżeż oni pracują bezpośrednio około dobra publicznego i to w sposób wybitny. Przeciwnie ludzie, którzy się zajmują przemysłem, nie mogą przykładać się do dobra publicznego ani w takim samym stopniu, ani w ten sam sposób; jednak oni także, chociaż pośrednio, służą interesom społeczeństwa. Ponieważ dobro społeczeństwa i pomyślność społeczna powinny uzacniać i udoskonalać ludzi, więc też powinny mieć na celu głównie umoralnienie społeczeństwa i cnotę. Do obowiązku jednak społeczeństwa, urządzonego należycie, należy też dostarczenie dostatecznych dóbr cielesnych i zewnętrznych, jak mówi św. Tomasz - "których używanie potrzebne jest do wykonywania cnoty".

Otóż w przysparzaniu tych dóbr najbardziej jest skuteczną i potrzebną praca robotników czy to na polu, czy w fabrykach. Co więcej, w tym względzie praca ich jest tak płodną i dzielną, że najprawdziwiej twierdzić można, iż ona jest źródłem jedynym, z którego wypływa bogactwo państwa. Słuszność zatem nakazuje państwu zająć się robotnikiem, iżby z tego, czego dostarcza społeczeństwu, i on także coś otrzymał, aby miał gdzie mieszkać i czym się przyodziać, i aby tak, będąc zdrowym, lżej dźwigał brzemię żywota. Stąd wynika, że popierać się godzi wszystko, co jakkolwiek przyczynić się może do polepszenia doli robotników. Takie postepowanie nikomu uszczerbku nie czyni, owszem, przynosi korzyść wszystkim, bo nader ważną dla państwa jest rzeczą, aby nie byli w nędzy i nieszczęśliwymi ci właśnie, którzy najniezbędniejsze dobra wytwarzają.

Jak już powiedzieliśmy, nie powinno państwo pochłaniać i słusznej samodzielności pozbawiać ani jednostki, ani rodziny. Sprawiedliwe jest, aby jedno i drugie miało swobodę działania dopóty, dopóki to dzieje się bez niczyjej szkody. Jednakże obowiązkiem panujących jest czuwanie nad ogółem i jego częściami: nad ogółem, ponieważ wedle porządku natury opieka nad nim należy do władzy naczelnej tak dalece, iż dobro pospolite jest nie tylko prawem najwyższym, lecz jest nadto całą przyczyną i celem władzy; nad cząstkami, ponieważ z prawa przyrodzonego rząd nie powinien mieć na oku interesu tych, co dzierżą władzę, lecz dobro tych, co są jej poddani. Taką jest nauka i filozofii i wiary chrześcijańskiej. Zresztą władza od Boga pochodzi i jest uczestniczeniem w Jego najwyższej władzy monarszej; ci zatem, którzy są jej piastunami, powinni ją sprawować na wzór Boga samego, którego ojcowskiej opieki doznaje zarówno tak każda jednostka z osobna jak i ogół. Jeżeli więc czy to interesy ogółu, czy stosunki poszczególnych stanów zostaną naruszone lub tylko zagrożone, a nie podobna temu zaradzić w inny sposób, wówczas wkroczenie władzy publicznej jest niezbędne.

Dobro powszechne i jednostek wielce zaś zależy od tego, iżby porządek i pokój panował wszędzie; iżby całe urządzenie życia domowego stosowało się do przykazań Bożych i zasad prawa przyrodzonego; iżby religię szanowano i wykonywano jej przepisy; iżby kwitły obyczaje tak w życiu publicznym jak i w prywatnym; iżby święcie przestrzegano sprawiedliwości, a nikt drugiego bezkarnie nie krzywdził; izby wzrastały zdrowe pokolenia ku podporze ojczyzny, a w razie potrzeby i ku jej obronie. – Dlatego też jeżeli się zdarza, iż zmowa robotników opuszczających lub zawieszających pracę ugodzoną, zagraża spokojowi publicznemu, że naturalne węzły rodzinne rozluźniają się wśród ubogiej ludności, że religijność robotników cierpi na tym, iż nie daje się im dostatecznej sposobności do wypełniania obowiązków względem Boga, że przebywanie obojga płci w fabrykach i inne zgubne ponęty wystawiają moralność na niebezpieczeństwo, że przedsiębiorcy obarczają robotnika niesprawiedliwymi ciężarami albo ubliżają jego godności ludzkiej warunkami hańbiącymi, że szkodę się wyrządza zdrowiu pracą nadmierną, ani do wieku, ani do płci nie przystosowaną: to w każdym z tych przypadków należy użyć koniecznie, w pewnych granicach, siły zniewalającej i powagi ustaw. A granice owe zakreśla ta sama przyczyna, która wywołała pomoc ustawową; przeto ustawom nie wolno przedsiębrać nic więcej i nie wolno iść dalej, niż wymaga konieczność zaradzenia nadużyciom lub usunięcia niebezpieczeństw.

Wprawdzie prawa każdej osoby powinny być święcie uszanowane, a państwo winno spokojne ich posiadanie obwarować zapobiegając krzywdom i karząc je; lecz w obronie praw osobistych należy szczególnie uwzględniać najniższych i ubogich. Bogaci bowiem, dostatkami jakoby wałem ochronnym otoczeni, nie tyle potrzebują opieki władz; przeciwnie gmin ubogi pozbawiony tego zabezpieczenia, jakie daje majątek, głównie skazany jest na pomoc państwową, Z tej przyczyny powinno państwo osobliwszą mieć pieczę i staranie o zarobnikach, gdyż należą do znacznej liczby niezamożnych! [...].

Odrzucenie fałszywego kościoła. List do duchowieństwa diecezji Rockford. x. Michał Oswalt


Odrzucenie fałszywego kościoła

(List do duchowieństwa diecezji Rockford)

KS. MICHAEL OSWALT

––––––––––

Nota redakcyjna: Po sześciu latach studiów w Mundelein, soborowym seminarium w Chicago, Michael Oswalt został wyświęcony w nowym rycie święceń kapłańskich. Chociaż w seminarium trzymał się tradycyjnego katolickiego sposobu myślenia, to dopiero po otrzymaniu swojego pierwszego przydziału do parafii jego oczy tak naprawdę otworzyły się na skutki modernizmu. Z Bożej łaski, otrzymanej zwłaszcza dzięki codziennemu odmawianiu Różańca oraz całkowitemu poświęceniu się Jezusowi przez Maryję, przekonał się, że nowy soborowy kościół nie jest prawdziwym Kościołem katolickim. Ostateczne oświecenie przyszło, gdy pewnego dnia jego przełożony zadał mu pytanie: "Czy chcesz być członkiem przedsoborowego czy posoborowego Kościoła?". Michael zrozumiał, że nie może już dłużej pozostać w soborowym kościele. 
Poniżej zamieszczamy list, który w marcu 2009 roku skierował do wszystkich księży diecezjalnych, dotyczący powodów porzucenia Novus Ordo. Obecnie studiuje, aby zostać właściwie wyświęconym do stanu kapłańskiego w tradycyjnym rycie Kościoła. (Ks. Michael Oswalt przyjął święcenia kapłańskie z rąk biskupa Marka A. Pivarunasa CMRI 29 czerwca 2011 r. – Red. Um).

––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––––

   Drodzy przyjaciele kapłani diecezji Rockford!

   Powodem opuszczenia przeze mnie diecezji Rockford było to, że doszedłem do wniosku, iż zmiany uchwalone przez Vaticanum II są nie do pogodzenia z rzymskim katolicyzmem.

   Nikt nie zaprzeczy, że Vaticanum II narzucił wprowadzenie głębokich i olbrzymich zmian w Kościele katolickim. Jednakże każda zmiana jest albo marginalna albo istotna. Gdyby zmiany dokonane przez Vaticanum II były tylko drugorzędne, to stawianie im oporu nie miałoby żadnego uzasadnienia, nawet jeśliby ktoś uważał je za uciążliwe. Z drugiej strony, jeśli te zmiany dotyczą istotnych kwestii, to zmiany zapoczątkowane przez Vaticanum II nie są niczym innym jak tylko ustanowieniem nowej religii, która różni się zasadniczo od rzymskiego katolicyzmu. W takim wypadku, obowiązkiem każdego katolika, a zwłaszcza kapłanów, byłoby opieranie się tym zmianom i dążenie do wyrugowania ich z katolickich budynków i instytucji, jak to w przeszłości czynili katolicy starając się przepędzić arianizm, nestorianizm, protestantyzm i wiele innych herezji, jakie próbowały zawładnąć Kościołem rzymskokatolickim.

   Od wielu lat studiuję różnice między katolicyzmem przedsoborowym, a posoborową religią. Różnice te wydają mi się niezwykle głębokie. Ale we wszystkich przypadkach starałem się jak tylko mogłem udzielać zawsze kredytu zaufania tym, którzy je wprowadzali. W wielu przypadkach prowadziło mnie to do zaprzeczania sobie samemu, tzn. zaślepienia na fakty, o których w moim sercu byłem przekonany, że są prawdziwe, ale których nie byłem w stanie uznać za prawdziwe.

   Nikt również nie zaprzeczy, że Wiarą, którą aż do "Drugiego Soboru Watykańskiego" wyznawano i praktykowano był rzymski katolicyzm, to znaczy, religia i Kościół założony przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, który uznajemy za jedyny, prawdziwy Kościół, poza którym nie ma zbawienia. Każdy musi zatem przyznać, że aby posoborowa religia spełniała kryteria prawdziwej rzymskokatolickiej religii, musi być co do istoty zgodna we wszystkich rzeczach z przedsoborową Wiarą i praktyką. Innymi słowy, ażeby legalnie i zgodnie z prawdą podawać się za rzymskokatolickich kapłanów, konieczne jest by istniała zasadnicza ciągłość pomiędzy przedsoborową Wiarą i posoborowymi zmianami. Jeśli ta substancjalna ciągłość została zerwana, to wtedy my jako kapłani tracimy więź z naszym Panem Jezusem Chrystusem, z Kościołem rzymskokatolickim, z każdym prawdziwym rzymskim Papieżem jaki zasiadał na tronie Piotrowym, ze wszystkimi świętymi w niebie, w rzeczywistości z każdym katolikiem, jaki poprzedził nas w Wierze. Tracimy naszą przynależność do apostolskości, do jedności wiary, do katolickości i do świętości. Doprawdy, trudno byłoby pomyśleć o czymś bardziej fałszywym, bardziej absurdalnym, bardziej bezużytecznym, mało tego – bardziej niebezpiecznym, niż kapłan, który mieniąc się katolikiem utracił ciągłość ze świętą tradycją rzymskiego katolicyzmu.

   Pozostaje mi zatem wykazać prawdziwość twierdzenia o braku ciągłości między teraźniejszością a przeszłością, twierdzenia, które niektórym może wydawać się nieprawdopodobne, ale które dla jeszcze innych jest prawdą głęboko pogrzebaną w umysłach i niezwykle ciążącą im na sercu. Ilość dowodów uzasadniających obrane przeze mnie stanowisko jest naprawdę ogromna. Oddanie sprawiedliwości materiałowi dowodowemu, który musi być przedstawiony wymagałoby książki wielotomowej objętości. Przedstawię jednakże te przekonujące fakty i argumenty w skróconej formie i jednocześnie zachęcam wszystkich, którzy mogą zainteresować się tym tematem do jego dalszego studiowania w różnych książkach, stronach internetowych i periodykach.
Przedstawię dowody w następujący sposób: 
1. herezje zawarte w Vaticanum II
2. herezja zawarta w Kodeksie Prawa Kanonicznego z 1983 roku oraz grzeszne praktyki usankcjonowane przez ten Kodeks; 
3. dlaczego Nowa Msza z 1969 roku jest fałszywym i niekatolickim obrzędem, będąc liturgicznym wyrazem herezji Vaticanum II
4. heteropraxis religii Vaticanum II, tzn. potwierdzenie heretyckiej natury Vaticanum II przez wspólne obrzędy i praktyki religii Vaticanum II, czy to oficjalnie usankcjonowane i stosowane w praktyce przez jego hierarchię, czy też jedynie zatwierdzone przez przemilczenie na poziomie powszechnym; 
5. w jaki sposób istotnie zmieniono sakramenty, prowadząc w wielu przypadkach albo do ich nieważności albo wątpliwej ważności; 
6. herezje, które są publicznie wyznawane przez Benedykta XVI; 
7. jak w nowej religii Vaticanum II nie można znaleźć czterech znamion katolickiego Kościoła.
   Dokonam następnie podsumowania wskazując, że w trzech najważniejszych elementach każdej religii, a mianowicie w doktrynie, liturgii i dyscyplinie, Vaticanum II i następujące po nim zmiany spowodowały zasadniczą zmianę katolickiej Wiary. Wyciągnę stąd wszystkie logiczne wnioski, zarówno teoretyczne jak i praktyczne.

czwartek, 10 października 2019

Franciszek-Bergoglio w Ogrodach Watykańskich przewodniczy pogańskiej ceremonii ku czci "Matki Ziemi". Synod Amazoński. – "Traditio".


Franciszek-Bergoglio w Ogrodach Watykańskich przewodniczy pogańskiej ceremonii ku czci "Matki Ziemi" (1)

"TRADITIO"

––––––––

W ramach przygotowań do głośnego obecnie Synodu Amazońskiego zwołanego przez Franciszka-Bergoglio, który odbędzie się w modernistycznym Rzymie w dniach 6-27 października 2019 – a którego heretycki program został ogłoszony – odbyła się ceremonia z udziałem Bergoglio, podczas której w pogańskim rytuale uczczono "Matkę Naturę". Bergoglio został obdarowany czarnym magicznym pierścieniem przez pogańską kapłankę. Neokościół, założony w 1964 roku na antysoborze Vaticanum II – celem zastąpienia katolickiego Kościoła – wykroczył już daleko poza granice autoprotestantyzacji dochodząc do czystego pogaństwa. Żaden prawdziwy katolik nie może mieć z tą sektą nic wspólnego – podobnie jak z Bergoglio.
–––––––––––

   Być może to pierwsze takie wydarzenie w Neokościele. 3 października 2019 r. w Ogrodach Watykańskich – w ramach przygotowań do głośnego Synodu Amazońskiego, który odbędzie się w modernistycznym Rzymie w dniach 6-27 października – odbyła się z udziałem Franciszka-Bergoglio ceremonia, podczas której uczczono "Matkę Ziemię" pogańskim rytuałem sadzenia drzewa. Uczestnicy padli na twarz w akcie adoracji, a następnie zaczęli tańczyć przed rzeźbionymi wizerunkami dwóch nagich kobiet w ciąży... Bergoglio był tak przejęty widowiskiem, że tylko się gapił rezygnując z wygłoszenia przygotowanych wcześniej uwag.

   Zatwierdzona przez Neopapieża pogańska ceremonia została zorganizowana przez globalny katolicki [sic] ruch klimatyczny (Global Catholic [sic] Climate Movement), radykalną organizację polityczną. Pogańską naturę rytuału zawierała już sama jej nazwa: "pago a la tierra", pogańska ofiara dla "Matki Ziemi" powszechnie praktykowana wśród tubylczych (pogańskich) ludów w niektórych częściach Ameryki Południowej. Dopasowawszy ten pogański rytuał do radykalnej polityki "globalnego ocieplenia", uczestnicy uroczystości nieśli w rękach miski ziemi z różnych miejsc na całym świecie, z których każdy symbolizował inny problem "ekologii". W końcu pogańska kapłanka podarowała Bergoglio czarny pierścień przedstawiający pogańską czarną magię i morderczą współczesną/marksistowsko-modernistyczną neojezuicką "teologię wyzwolenia", który Bergoglio począł "błogosławić". Bergoglio zaprezentowano również jedną z półnagich figurek, którą również skwapliwie "pobłogosławił". (Niektóre informacje w tym komentarzu pochodzą z Catholic News Agency).

środa, 9 października 2019

61 lat temu zmarł ostatni Papież - Pius XII.


61 lat temu, 9 października 1958 w Castel Gandolfo we Włoszech zmarł ostatni do tej pory Papież Kościoła Rzymskokatolickiego... mimo, że widzialność Kościoła prawie zanikła, to nadal pozostaje w małych grupkach wiernych którzy pozostają przy katolickich biskupach (non una cum)...

poniedziałek, 7 października 2019

101. rocznica Odzyskania Niepodległości.


7 października 2019 r. mija 101 lat od dnia, w którym Rada Regencyjna Królestwa Polskiego, legalnie bez fanfar ale i bez przelewu krwi ogłosiła Niepodległość Królestwa Polskiego. Jest to data symboliczna.

7 października 1918 r. po raz pierwszy od 1830 r. legalne i uznane władze Królestwa Polskiego przypomniały światu, że Polska jest państwem suwerennym i niepodległym. Wprawdzie na jego terenie stacjonowały jeszcze wojska niemieckie, ale Niemcy widząc nieuchronność swej klęski i widmo rewolucji nie interweniowały.

Rada Regencyjna ogłosiła ten akt niepodległości Królestwa Polskiego 7 października 1918 r., w sytuacji kiedy już funkcjonował Rząd Królestwa Polskiego, Sąd Najwyższy i wiele innych instytucji będącymi filarami i atrybutami niepodległości. Sztab Generalny Wojska Polskiego zorganizowany przez Generała Tadeusza Rozwadowskiego ogłosił pobór do Polskiego Wojska. Po 123 latach zaborów Polska ponownie wracała na mapę Europy.

W tym czasie Polacy rzuceni na wschód przebijali się z powrotem do Polski a 100 -tysięczna Polska Armia we Francji pod wodzą Generała Józefa Hallera, pod politycznym przywództwem Komitetu Narodowego Polskiego z Romanem Dmowskim na czele biła się z Niemcami przybliżając w ten sposób dzień ich faktycznej kapitulacji w dniu 11 listopada 1918 r. Polacy w Kongresówce tworzyli lokalne struktury władzy odradzającego się Państwa.