Strony

wtorek, 31 grudnia 2019

Życzenia noworoczne AD 2020


Bracia i siostry Katolicy Rzymscy integralni, Polacy, Narodowcy, Patrioci, Nacjonaliści, Tradycjonaliści i Monarchiści, drodzy Przyjaciele i Dobroczyńcy! Życzymy Wam w Nowym 2020 Roku od narodzin Pana naszego Jezusa Chrystusa, przede wszystkim dużo łask Bożych i opieki Matki Najświętszej, Wszelkich Łask Pośredniczki i Współodkupicielki, aby Nasza wspólna walka o Wiarę naszą Świętą, o honor naszego Boga Wszechmogącego w Trójcy Świętej Jedynego i Pana naszego, Jezusa Chrystusa, Jego Niepokalanej Matki, zawsze dziewicy Maryi, Jego nieomylnego i niezniszczalnego Świętego Kościoła katolickiego i całe zastępy Jego Świętych, Patronów naszych, o prawdziwie Wolną, Prawą i Sprawiedliwą, Wielką Polskę Katolicką; przynosiła pozytywne rezultaty i dzięki temu Ojczyzna rosła w siłę, módlmy się również o to aby wszyscy nasi wrogowie się opamiętali i wrócili do Pana Boga, aby On raczył ich oświecić swą łaską i zerwać zasłonę z ich serc!

Błogosławionego Nowego Roku Pańskiego 2020!

Redakcja Tenete Traditiones

poniedziałek, 30 grudnia 2019

Judasz jest w piekle. "TRADITIO"


Paglia – arcybiskup neokościoła i przewodniczący firmowanej przez Franciszka-Bergoglio Akademii Życia [Śmierci] nazywa wiernych katolików "heretykami", ponieważ uważają, że Judasz jest w piekle (1)

"TRADITIO"

––––––––

Tradycyjne przedstawienie szatana
pożerającego Judasza według dzieła Dantego

   Arcybiskup neokościoła Vincenzo Paglia, przewodniczący firmowanej przez Franciszka-Bergoglio Akademii Życia [Śmierci], zdemaskował się jako antykatolik, nazywając wiernych katolików "heretykami", gdyż trzymają się katolickiej nauki, że Judasz Iskariota trafił do piekła ze względu na nieodpokutowaną zdradę i samobójstwo. Marksizm/modernizm, w którego uścisku znajdują się przywódcy neokościoła od czasu anty-soboru Vaticanum II (1962 – 1965) powoduje, iż zaprzeczają, że sami głoszą herezje i zamiast tego wiernych katolików próbują przedstawiać jako "heretyków". To jednak nie zadziała. Biblia, Tradycja oraz wielcy Doktorzy i Teologowie Kościoła sprzeciwiają się takim niewyświęconym hochsztaplerom neokościoła jakim jest Paglia.
Neo-arcybiskup Vincenzo Paglia

–––––––––––

   Teraz wiemy, dlaczego neokościół Nowego Porządku jest tak pełen heretyków: nie znają oni definicji herezji sformułowanej przez Kościół katolicki! Jak definiuje ją św. Tomasz z Akwinu, główny teolog Kościoła: "herezja jest gatunkiem niewiary, a heretykami są ci, co powołują się na naukę Chrystusa, faktycznie jednak łamią Jego dogmaty", to znaczy dogmaty Boskiego objawienia publicznego zawierającego się w Piśmie Świętym i Świętej Tradycji. Czyż nie jest to idealna definicja neokościoła i wszystkich jego zwolenników?! Sfabrykowana "Nowa Msza" ("Nowy bałagan" – New Mess) jest heretycka zgodnie z dekretami dogmatycznego Soboru Trydenckiego. Ateistyczny komunizm, który głosi Franciszek-Bergoglio jest heretycki. "Ekumenizm" antykatolickiego Vaticanum II, który w gruncie rzeczy głosi, że wszyscy czcimy tych samych bogów i że wszystkie religie są prawdziwe, odrzuca dogmatyczne nauczanie, że Kościół katolicki jest jedynym prawdziwym Kościołem.

   A teraz mamy arcybiskupa neokościoła Vincenzo Paglię, przewodniczącego firmowanej przez Franciszka-Bergoglio Akademii Życia [Śmierci], głoszącego 10 grudnia 2019: "Musimy także pamiętać, że dla Kościoła katolickiego, jeśli ktoś mówi, że Judasz jest w piekle, to jest heretykiem". Paglia nie jest katolikiem, więc jego wypowiedź – co nie dziwi – stawia na głowie wszelkie prawdziwe katolickie rozumienie terminu "heretyk". Jego wypowiedź z pewnością nie ma nic wspólnego z nauczaniem Kościoła katolickiego. Chociaż przebywanie Judasza w piekle nie zostało dogmatycznie zdefiniowane, to oczywiście znajduje potwierdzenie w Piśmie Świętym (np. Mt. 26, 24; Mk 14, 21; J. 6, 71), Świętej Tradycji oraz u Ojców i Doktorów Kościoła, w tym Wielkiego Doktora św. Augustyna z Hippony i głównego teologa Kościoła, św. Tomasza z Akwinu, jak również w Katechizmie dogmatycznego Soboru Trydenckiego.

   Wierni katolicy! jest to typowa taktyka marksizmu/modernizmu, który trzyma w uścisku przywódców neokościoła od czasu anty-soboru Vaticanum II: zaprzeczać, że samemu głosi się herezje i zamiast tego próbować przedstawiać wiernych katolików jako heretyków. To nie będzie funkcjonować. Boża prawda jest zbyt oczywista, by ją negować. Nauczanie katolickie – podobnie jak Bóg – pozostaje stałe; nauki neokościoła – jak podstępy szatańskie – zmieniają się każdego dnia.


http://www.traditio.com/comment/com1912.htm (2)

Z języka angielskiego tłumaczył Mirosław Salawa

(Większość ilustracji od red. Ultra montes).

niedziela, 29 grudnia 2019

Bp. Marek A. Pivarunas CMRI: Odstępstwo Campos i nielogiczne stanowisko teologiczne FSSPX.



Odstępstwo Campos i nielogiczne stanowisko teologiczne FSSPX

BP MARK A. PIVARUNAS CMRI

––––––

   Święto św. Józefa, 19 marca 2002 r.

   Ukochani w Chrystusie!

   Nie powinna być dla nikogo żadną niespodzianką wstrząsająca wiadomość o pojednaniu do jakiego doszło ostatnio między grupą tradycjonalistów z Campos w Brazylii (Bractwem Św. Jana Marii Vianneya, założonym przez biskupa Antonio de Castro Mayera) i kościołem soborowym Vaticanum II. Biskup i kapłani tego Bractwa, podobnie jak ich niedawni towarzysze z Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X (FSSPX), utrzymywali przez tak wiele lat niespójne stanowisko teologiczne, że ich obecna decyzja o powrocie do modernistycznego kościoła stała się ostatecznie logiczną konsekwencją ich nielogicznego stanowiska.

   18 stycznia 2002 roku, bp Licinio Rangel, biskup Bractwa Św. Jana Marii Vianneya, po tak wielu latach obrony trydenckiej Mszy łacińskiej i prawdziwej katolickiej Wiary, porozumiał się z modernistyczną hierarchią i wydał następującą deklarację:
"Uznajemy Sobór Watykański II jako jeden z Soborów Powszechnych Kościoła katolickiego, przyjmując go w świetle Świętej Tradycji... Uznajemy ważność Novus Ordo Missae, promulgowanego przez papieża Pawła VI, zawsze gdy jest odprawiany poprawnie i z intencją złożenia prawdziwej Ofiary Mszy świętej". 
"Uznajemy Ojca Świętego, papieża Jana Pawła II, z całą jego władzą i prerogatywami, obiecując mu nasze posłuszeństwo synowskie i ofiarowując naszą modlitwę za niego".

   Po takiej publicznej deklaracji, biskup Rangel i kapłani Bractwa Św. Jana Vianneya powinni zapytać samych siebie czy dzisiejsza sytuacja w Kościele Soborowym różni się w jakikolwiek sposób od tej z okresu kiedy ich założyciel, biskup Castro Mayer, zajął stanowisko obrony prawdziwej Mszy i prawdziwej Wiary wbrew Novus Ordo Missae i fałszywym naukom Vaticanum II o ekumenizmie i wolności religijnej. Obecna sytuacja w kościele soborowym jest dzisiaj dużo gorsza niż była wówczas.

   Jeżeli Novus Ordo Missae jest ważną Mszą i Vaticanum II był prawowitym soborem, wtedy ich postawa popierania tradycji przez wszystkie te lata była niepotrzebna. Równie dobrze mogliby oni być częścią nowego ekumenicznego kościoła Vaticanum II od samego początku.

   Nie mniej niepokojący i nie mniej zaskakujący jest fakt, że biskup Bernard Fellay, zwierzchnik Bractwa Św. Piusa X, był rok temu w kontakcie z kościołem soborowym, niemniej jednak przerwał ten dialog.

   Tak też nie będzie to żadną niespodzianką kiedy Bractwo Św. Piusa X podąży za Bractwem Św. Jana Vianneya, pogodzi się (lepszym słowem będzie tu "znajdzie kompromis") z modernistycznym kościołem soborowym i stanie się jeszcze jednym "ziarnkiem grochu w strąku" tego fałszywego ekumenicznego kościoła.


   I jakże może być inaczej? W czasie gdy Bractwo Św. Piusa X w swoich wysiłkach dla utrzymania prawdziwej Mszy i tradycyjnej katolickiej Wiary musi przeciwstawiać się Novus Ordo oraz fałszywemu ekumenizmowi i wolności religijnej Vaticanum II, nadal błędnie utrzymuje, że Jan Paweł II jest ich papieżem, w sytuacji gdy nie jest ono w żaden sposób przez niego kanonicznie zatwierdzone i nie ma z nim absolutnie żadnej legalnej łączności.

   Mimo ich uroczystych zapewnień, że uznają Jana Pawła II za prawdziwego papieża, w rzeczywistości zupełnie go lekceważą przez swoje publiczne w stosunku do niego nieposłuszeństwo, co wyraża się w administrowaniu sakramentów bez kanonicznej misji i bez jurysdykcji od tego, kogo uznają za papieża. Jan Paweł II nie udzielił im żadnej władzy względnie aprobaty do zakładania kościołów i kaplic na całym świecie, ani do udzielania Sakramentów. Jeżeli kościół soborowy Vaticanum II jest Kościołem katolickim (w co oni wierzą), jak w takim wypadku mogą nie uznawać siebie za schizmatyków?

   Jest to całkowita sprzeczność; podczas gdy nominalnie uznają Jana Pawła II za papieża, zupełnie go lekceważą działając bez jurysdykcji, którą powinni przyjąć od niego aby działać jako biskupi i kapłani.

   Co jest źródłem tego pokrętnego stanowiska teologicznego? Uznają Jana Pawła II za papieża chociaż nie mają z nim żadnego jurysdykcyjnego albo kanonicznego związku. Dlaczego Bractwo Św. Piusa X znalazło się wobec takiego dylematu?

   Odpowiedź znajduje się w chwiejnym stanowisku założyciela Bractwa, arcybiskupa Marcela Lefebvre'a. Rozważając kilka publicznych wypowiedzi arcybiskupa na przestrzeni lat, najbardziej oczywistym staje się brak jasnego i konsekwentnego stanowiska teologicznego. A ponieważ to niespójne stanowisko zostało się w spadku członkom Bractwa Św. Piusa X, będzie też ono ostateczną przyczyną ich ewentualnego kompromisu i pojednania z kościołem soborowym.

   29 czerwca 1976, arcybiskup Lefebvre oświadczył z okazji decyzji Pawła VI nakładającej na niego karę suspensy w sprawowaniu Sakramentów:
"Jesteśmy suspendowani a divinis przez Soborowy Kościół do którego nie mamy żadnej ochoty należeć. Ten Kościół Soborowy jest Kościołem schizmatyckim, ponieważ zerwał on z Kościołem katolickim, który był zawsze. Ma on swoje nowe dogmaty, swe nowe kapłaństwo, swe nowe instytucje, swój nowy kult, wszystko to już potępione przez Kościół w wielu oficjalnych i ostatecznych dokumentach... 
Kościół który zatwierdza takie błędy jest równocześnie schizmatycki i heretycki. Ten Soborowy Kościół nie jest zatem katolicki. W jakimkolwiek stopniu papież, biskupi, księża lub wierni przynależą do tego nowego Kościoła, to oddzielają się sami od Kościoła katolickiego" (Refleksje w związku z suspensą "a divinis").
A następnie kilka lat później, 8 marca 1980, arcybiskup cichaczem targował się z modernistycznym kościołem w pisemnym oświadczeniu skierowanym do Jana Pawła II, gdzie zaprzeczył swojemu poprzedniemu stanowisku, stwierdzając:
"Ojcze Święty, 
Aby położyć kres pewnym wątpliwościom, które obecnie krążą po Rzymie i wśród niektórych kręgów tradycjonalistycznych w Europie i Ameryce dotyczących mojego nastawienia i opinii co do Papieża, Soboru i Nowego Porządku Mszy, obawiając się, że wątpliwości te dotarły nawet do Waszej Świątobliwości, pozwól mi wyrazić ponownie to, co zawsze przyznawałem... 
A mianowicie, że w pełni zgadzam się ze zdaniem Waszej Świątobliwości na temat Drugiego Soboru Watykańskiego wyrażonym 6 listopada 1978, na zgromadzeniu świętego Kolegium. A mianowicie, że Sobór musi być rozumiany w świetle całej Świętej Tradycji i na podstawie niezmiennego Magisterium Kościoła Świętego. 
Co do Nowego Porządku Mszy, wbrew wszelkim zastrzeżeniom jakie należy mieć wobec niej, nigdy nie mówiłem, że jest ona sama w sobie nieważna albo heretycka".
   Niebawem po tym stwierdzeniu, arcybiskup Lefebvre, w liście do amerykańskich przyjaciół i dobroczyńców z 28 kwietnia 1983, stoi już na pośrednim stanowisku teologicznym i stwierdza:
"Bractwo nie mówi, że wszystkie sakramenty udzielane w nowych posoborowych rytach są nieważne, ale że z powodu złych tłumaczeń, braku właściwej intencji i zmian wprowadzonych w ich materii i formie, wzrasta liczba nieważnych i wątpliwych sakramentów".
   Ale poczekajmy kilka lat i po raz kolejny spostrzeżemy, że arcybiskup Lefebvre, akurat na rok przed konsekracjami czterech biskupów dla Bractwa Św. Piusa X, w Liście do przyszłych Biskupów z 29 sierpnia 1987, mówi co następuje:
"Drodzy przyjaciele,
Stolica Piotrowa i najwyższe urzędy w Rzymie okupowane są przez antychrystów, przez co szybko dokonuje się zniszczenie Królestwa naszego Pana nawet w granicach Jego Mistycznego Ciała tu na ziemi, zwłaszcza przez destrukcję Mszy Świętej, która jest zarówno wspaniałym wyrazem triumfu naszego Pana na Krzyżu – Regnavit a Ligno Deus – jak i źródłem rozszerzania Jego Królestwa nad duszami i nad społecznościami".
   Niemniej jednak odniesienia arcybiskupa do "Stolicy Piotrowej i najwyższych urzędów w Rzymie okupowanych przez antychrystów" nie trwały długo, gdyż swój list do Jana Pawła II z 2 czerwca 1988 kończy on następująco:
"Będziemy nadal się modlić, aby współczesny Rzym nękany modernizmem stał się znowu Rzymem katolickim i aby powtórnie odnalazł swą liczącą 2000 lat tradycję... 
Zechciej, Ojcze Święty, przyjąć wyrazy naszego najgłębszego szacunku i synowskiego oddania w Jezusie i Maryi".
   Jak oczywiste było wahanie arcybiskupa Lefebvre! Jednego roku uznaje on Soborowy Kościół za "schizmatycki i heretycki", a następnie, parę lat później, uważa go za Kościół katolicki; w jednym roku odnosi się do "Stolicy św. Piotra i najwyższych władz w Rzymie jako będących okupowanymi przez antychrystów", a już następnego roku nazywa okupanta Stolicy Piotrowej "Ojcem Świętym".


   I zamieszanie trwało nadal. Po konsekracjach czterech biskupów dla Bractwa Św. Piusa X w czerwcu 1988, Stefano Paci, reporter 30 Giorni (międzynarodowego magazynu), przeprowadził wywiad z arcybiskupem Lefebvre, którego następujący fragment znalazł się w numerze tego pisma z lipica/sierpnia 1988:
"PACI: Teraz, jak Wasza Ekscelencja przewiduje, jaka będzie przyszłość Bractwa w jego stosunkach z Kościołem Rzymskim? 
LEFEBVRE: Mam nadzieję, że w ciągu kilku lat, czterech lub pięciu w najlepszym razie, Rzym zakończy tę sytuację i dojdzie z nami do porozumienia. 
PACI: A jeżeli to się nie zdarzy? 
LEFEBVRE: Rzym pozostałby daleko od Tradycji. I to byłby koniec Kościoła. Ponieważ ja uznaję w papieżu następcę Piotra, nie jestem jednym z tych, którzy uważają Stolicę Piotrową za pustą; ja nie mówię, że ten papież jest heretykiem. Ale jego idee są heretyckie (zostały już one potępione przez poprzednich papieży) i prowadzą do herezji. Patrząc na to jak władze Kościoła działały od czasów Soboru, to wydaje się, że Duch Święty był na wakacjach".
   Cóż za interesujące stanowisko! Arcybiskup twierdzi, że Jan Paweł II "nie jest heretykiem, ale jego idee są heretyckie – i prowadzą do herezji".

   Kiedy tak zwany "papież" zaprosił przywódców różnych fałszywych religii świata do Asyżu aby wzywali swoich fałszywych bogów dla wyproszenia światowego pokoju; albo kiedy ogłaszał nowy Kodeks Prawa Kanonicznego (1983), w którym heretycy i schizmatycy są dopuszczeni do przyjmowania świętej Eucharystii (pod pewnymi warunkami, bez pojednania się z Kościołem); albo kiedy kontynuuje narzucanie Novus Ordo Missae i fałszywej nauki o ekumenizmie i wolności religijnej, "jego idee są heretyckie" ale "on nie jest heretykiem"!?!

   Podczas ostatnich wyborów prezydenckich, używano terminu "pokrętna matematyka" na określenie błędnych kalkulacji ekonomicznych jednego z kandydatów. Podobnie, można powiedzieć, że Bractwo Św. Piusa X ma jakąś "pokrętną teologię" gdy chodzi o sytuację w Kościele i to niestety będzie ta rzecz, która ostatecznie będzie prowadzić je do pojednania z kościołem soborowym.

Stek bzdur i nonsensów: "Świąteczne przemówienie" antypapieża Bergoglio do Kurii Rzymskiej.


Stek bzdur i nonsensów Bergoglio
Świąteczne przemówienie antypapieża Franciszka do Kurii Rzymskiej

Jerzy Bergoglio, jezuicki odstępca z Buenos Aires, który obecnie okupuje Watykan, po raz kolejny przeszedł samego siebie. W 3500-słownym „przemówieniu Bożonarodzeniowym” do Kurii Rzymskiej 83-letni mężczyzna, który przedstawia się światu pod pseudonimem „Papież Franciszek”, przedstawił kolejny modernistyczny manifest, którego wyraźnym celem było sprawienie, że jego trzoda zaakceptuje następną falę zmian doktrynalnych i dyscyplinarnych.

Watykan dostarczył pełną transkrypcję i angielskie tłumaczenie tego przemówienia, a także materiał wideo:


Ciekawa historia tego przemówienia miała pozostać tajemnicą, ale ujawnił ją Sandro Magister.

W poprzednich latach Franciszek wykorzystał swoje świąteczne przemówienie do Kurii Rzymskiej jako okazję, by zaatakować swoich watykańskich podwładnych, oskarżając ich o różne „choroby” lub potępiając ich za nieprzestrzeganie swojego programu. Podsumowując krótko:
- W swojej pierwszej prezentacji świątecznych pozdrowień w 2013 r. wspomniano już o problemie plotek, ale ogólnie przemówienie było dość monotonne i mieściło się w granicach zwyczajności.
- W 2014 roku Franciszek przedstawił „szczegółową diagnozę i staranną analizę” tego, co rzekomo dolega jego Kurii, identyfikując aż piętnaście „chorób”, takich jak „duchowa choroba Alzheimera”, mających „twarz pogrzebową”, „terroryzm plotek” oraz „egzystencjalną schizofrenię”. Wystarczająco powiedziane!
- W 2015 r. podczas „Roku Miłosierdzia” Franciszek przepisał „antybiotyki kurialne” w odniesieniu do „chorób”, które zdiagnozował rok wcześniej.
- W 2016 roku Franciszek potępił „przypadki złośliwego oporu” wobec jego rzekomej trwającej reformy Kurii, „które powstają w błędnych umysłach i wychodzą na pierwszy plan, gdy diabeł inspiruje złe intencje (często przykryte owczą skórą). Ten… rodzaj oporu kryje się za słowami usprawiedliwienia i często oskarżeń; kryje się w tradycjach, pozorach, formalnościach, w tym, co znane, lub też w pragnieniu uczynienia wszystkiego osobistym, nie rozróżniając aktu, aktora i działania. ” Ten dobór słów nastąpił po słynnym już dubia na Amoris Laetitia, które zostało upublicznione. To z pewnością czysty zbieg okoliczności.
- W 2017 r., po zauważeniu, że „reformy w Rzymie są jak czyszczenie sfinksa szczoteczką do zębów”, Bergoglio wpadł w szał oskarżeń, potępiając „niezrównoważony i upośledzony sposób myślenia plotek i małych klik, które w rzeczywistości reprezentują raka prowadząc do egocentryzmu, który przenika także do struktur kościelnych, a zwłaszcza do tych, którzy w nich pracują”
- W 2018 r., pod koniec roku przerażających rewelacji (dziesięciolecia molestowania seksualnego „Kardynała” Teda McCarricka, a następnie oskarżeń „Abp'a” Vigano przeciwko Franciszkowi), po potępieniu tych, którzy popełniają nadużycia, Bergoglio zganił tych, którzy „kryją się za dobrym intencjami, by dźgnąć swoich braci i siostry w plecy i zasiać chwasty, podziały i dezorientację.”
Biorąc pod uwagę całe to tło, było naturalne, że tym razem pojawi się kolejna przemowa – i ci, którzy tego spodziewali, nie byli rozczarowani.

W dalszej części omówimy i skomentujemy najważniejsze słowa „mądrości” Chaotycznego Franka, ogłoszone w sobotę 21 grudnia 2019 r .:

sobota, 28 grudnia 2019

X. Michał Oswalt: Moje obserwacje. Osobiste spojrzenie na Nowy Kościół i Kościół katolicki.


Moje obserwacje

Osobiste spojrzenie na Nowy Kościół i Kościół katolicki

KS. MICHAEL OSWALT
Były kapłan "Novus Ordo"

––––––––

   Wielokrotnie nie zwracamy w naszym życiu uwagi na małe sprawy, małe otwierające nam oczy wydarzenia, które zsyła Dobry Bóg, aby nam pomóc zerwać zasłonę z naszych umysłów. Przyglądając się własnemu nawróceniu dostrzegam, że było ono zwieńczeniem wielu drobnych incydentów jakie wydarzyły się na przestrzeni lat, które jeśli się je zsumuje – jak spojrzę w przeszłość – stanowią ogromny rezerwuar łask. Gdy byłem w seminarium miał miejsce jeden drobny incydent. Na zewnętrznej stronie drzwi mojego pokoju umieściłem naklejkę: "Nie możesz być katolikiem i zwolennikiem aborcji". Byłem przecież w "katolickim" seminarium, wśród samych seminarzystów i księży, którzy nawet w moim neofickim rozumieniu moralności wiedzieli, że to stwierdzenie jest podstawową zasadą moralną. Najwidoczniej potrzebowałem "przeszkolenia" w kilku kwestiach. Spostrzegłem później, że ta naklejka została zerwana z moich drzwi i zniszczona. Nie zdawałem sobie sprawy z deklaracji jaką składałem umieszczając to na drzwiach. Uważałem, że jestem katolikiem. Myślałem, że daję wyraz utwierdzenia w wierze. Jednakże to, co robiłem dodawało – do założonego mi stale powiększającego się dossier – takie opisujące mnie przymiotniki jak "niezachwiany", "osądzający" i "nietolerancyjny". Jakże mogę wykazywać duszpasterskie podejście skoro ośmieliłem się myśleć i wyrazić coś tak czarno-białego, jak to, co znalazło się na tej nalepce?

   Nie powinno więc dziwić, że w seminarium zapanowała ogromna dyskusja wokół odmowy sakramentów dla tych "katolickich" polityków, którzy sami deklarowali się jako "pro-choice" (tzn. będący za legalizacją zabijania nienarodzonych dzieci – red. U. m.). Spór nie dotyczył tego, że niektórzy uważali, iż w rzeczywistości Kościół nie powinien przestrzegać prawa kanonicznego i odmawiać sakramentów jawnym, zdeklarowanym grzesznikom, lecz polegał na tym, że niektórzy z nas uważali, że Kościół powinien faktycznie egzekwować prawo kanoniczne. Mieliśmy wiele wykładów i debat dotyczących tego zagadnienia. I zawsze kończyło się krążeniem wokół słowa "duszpasterski". Mieliśmy być wrażliwi na uczucia innych, powinniśmy być otwarci i tolerancyjni wobec przekonań innych. Innymi słowy, incydenty takie jak ten były drobnymi sposobami, którymi Dobry Bóg pokazywał, że ta nowa religia ma również swoją własną, nową moralność. Szkolono nas bardziej na tych, którzy zapewniają ludziom dobre samopoczucie niż na Bożych posłańców i bojowników. Mogę teraz spojrzeć za siebie i zobaczyć, że to, do mówienia czego mnie szkolono – a co sprawia, że padam na kolana w pokucie – zostało powiedziane 2000 lat temu: "Nie mamy króla, lecz Cezara". (1)

Ks. Michael Oswalt

Artykuł z czasopisma "The Four Marks", June 2012, Vol. 7, No. 6, s. 7.


Tłumaczył z języka angielskiego Mirosław Salawa

(Ilustracje od red. Ultra montes).

Antypapież Bergoglio: Publiczne robienie znaku krzyża uraża odczucia innych!

Publiczne wykonywanie znaku krzyża też jest be...

Z wywiadu z byłym piłkarzem, a obecnie trenerem, Robertem Mancinim:
Na pytanie, czy zdarza mu się modlić na boisku, Mancini szybko odpowiedział: “Nie, na boisku nie”.
“Ale przecież wielu piłkarzy czyni znak krzyża” – wtrąciła się przeprowadzająca wywiad pani redaktor, na co Mancini odpowiedział
“Kiedyś też to robiłem, wiesz, mając nadzieję, że dzięki temu nic się nie stanie podczas gry, potem poszliśmy do papieża. Papież Franciszek powiedział: “Dlaczego robisz znak krzyża, dlaczego nie myślisz w tym momencie o odczuciach innych ludzi? Więc od tego czasu już tego nie robię. Nie chcę, żeby papież się gniewał.” 
https://gloria.tv/post/X4gCBStAGUz211JVtiJztoAUD
Czytelnikom niekumatym Fraciszek-Bergoglio przypomina, jak należy publicznie nosić pektorał, aby nie urażać uczuć religijnych innowierców.


Źródło: http://www.bibula.com/?p=111304&fbclid=IwAR1k7uDrOxOS5WeYOCejtnAGyCrTAyIqviRLH0RFiCpFjy2fuH_-AviP93Y

Co na to Pan nasz Jezus Chrystus?
«Wszelki tedy, który mię wyzna przed ludźmi, wyznam go Ja téż przed Ojcem moim, który jest w niebiesiech. A któryby się mnie zaprzał przed ludźmi, zaprzę się go i Ja przed Ojcem moim, który jest w niebiesiech. »   (Mt 10, 32-33)

piątek, 27 grudnia 2019

Deklaracja doktrynalna. Katolickie Przymierze Biskupów. + Robert McKenna OP, V 1989 r.

Bp. McKenna OP (8 lipca 1927 r. - 16 grudnia 2015 r.) ze swoim
konsekratorem, Bp. Guerard des Lauriers OP (1898-1988).
Obaj mają na sobie białe dominikańskie habity.
Bp. Vida Elmer i Bp. Oliver Orawec

Deklaracja doktrynalna

KATOLICKIE PRZYMIERZE BISKUPÓW

––––––

   1. My, niżej podpisani biskupi, wezwani nadzwyczajnymi okolicznościami do zachowania świętego posłannictwa świętego, katolickiego i apostolskiego Kościoła rzymskiego, gdy Kościół ten utracił prawowitego rzymskiego papieża, oświadczamy, że dzisiejsza hierarchia działająca i nauczająca w sprzeczności z nieomylną magisterialną nauką Kościoła dotyczącą ekumenizmu, naśladując nieprawny (nieważny) Drugi Sobór Watykański, nie przemawia w imieniu Kościoła katolickiego i jest w rzeczywistości pozbawiona Boskiego autorytetu i jurysdykcji nad wiernymi. Prawdziwy Kościół Boży, założony na Skale, którą jest Piotr i jego wiara nauczająca pod kierownictwem Ducha Świętego nie może uczyć błędu i nie może sobie zaprzeczać.

   2. Podczas gdy my sami w czasie formalnej nieobecności prawowitego papieża, chociaż nie uzurpujemy sobie prawa do sprawowania jurysdykcji jaka przysługuje prawowitym ordynariuszom diecezjalnym, ale jako ważnie konsekrowani biskupi z powodu misji apostolskiej Kościoła, nie tylko że powołujemy się na moc wypływającą z biskupich konsekracji, ale również na urząd nauczycielski, który jest właściwością świętego charakteru biskupich konsekracji. Na mocy powyższego, wzywamy wszystkich kapłanów i wiernych, aby zjednoczyli się z nami w odrzuceniu nielegalnych reform, albo tych już "proklamowanych" lub pochodzących z tzw. II Watykańskiego Soboru, kierując się nakazem św. Pawła: "... fratres, state, et tenete traditiones quas didicistis sive per sermonem, sive per epistulam nostram... (... bracia, trwajcie niewzruszenie, a trzymajcie się podań, których się nauczyliście czy to przez naukę ustną, czy też przez list nasz...)" (2 Tes. 2, 14) a któreśmy otrzymali od Apostołów i od ich następców. Święta tradycja, jak tego uczy Kościół, jest opiekunką i nauczycielką Prawdy katolickiej wyrażonej w nieomylnym nauczaniu magisterialnym Kościoła.

   3. "Reformy" soborowe w zamyśle miały zmodernizować Kościół a przez to zmienić go na słaby "znak sprzeciwu" wobec świata niewiary. Te reformy jednak nie są ufundowane na skale wiary katolickiej, ale na piasku ekumenizmu, ponieważ jakakolwiek konfederacja sekt protestanckich nie jest związana z jedynym prawdziwym Kościołem założonym przez Chrystusa, który to błąd potępił świętej pamięci Ojciec Święty Pius XI w swojej sławnej encyklice Mortalium Animos.
"W tych warunkach, uczy Ojciec Święty, oczywiście ani Stolica Apostolska nie może uczestniczyć w ich zjazdach, ani też nie wolno wiernym zabierać głosu lub wspomagać podobne poczynania. Gdyby to uczynili, przywiązaliby wagę do fałszywej religii chrześcijańskiej, różniącej się całkowicie od jedynego Kościoła Chrystusowego".
   4. Ta trucizna ekumenizmu jest oczywista w nowym obrządku religijnym wypływającym z soboru. Jeżeli chodzi o tzw. nowy porządek mszy i pozostałe sakramenty, możemy także razem z prorokiem powiedzieć, że został wstrząśnięty cały dom Boży ze swoimi siedmioma filarami. Wszystko zostało całkowicie sprotestantyzowane. To co było typowo katolickie i piękne swoją głębokością i wyrażone przez stulecia w świętym języku rzymskiego Kościoła, po łacinie, to wszystko zostało niemiłosiernie odrzucone, zwulgaryzowane i w ten sposób lamenty proroka Jeremiasza sprawdziły się co do joty.

   5. "Po owocach ich poznacie" (Mt. 7, 20). Od soboru nieporządek w Kościele się tylko powiększył. W czasie gdy kamery liberalnych środków masowej komunikacji kanonizują "charyzmatycznych papieży" na oczach mas w katolickich parafiach i szkołach szerzy się anarchia, zarówno doktrynalna jak i dyscyplinarna. Sporadyczne protesty wychodzące z Rzymu nie odnoszą żadnego skutku, co tylko świadczy o upadku autorytetu na najwyższych urzędach.

   6. Owieczki trzody Chrystusowej od czasu soboru są rozproszone i zdane na siebie. Większość przestała praktykować wiarę, wielu się jej wyparło albo wstąpiło do różnych sekt. Ci, którzy pozostali wierni tradycyjnym wartościom skupili się wokół kapłanów, którzy zostali wierni tradycyjnej Mszy świętej, gdy tymczasem wielu z tych, którzy zostali w swoich parafiach jęczą z powodu zamętu, który widzą. "Zabrali nam Pana i nie wiemy, gdzie Go położyli" (por. J. 20, 13). Wielka liczba kapłanów wystąpiła ze stanu kapłańskiego i zaznaczył się też masowy exodus ze stanu zakonnego, który został całkowicie zdeformowany. Od czasu soboru odeszło z zakonów około 400 000 zakonników i zakonnic.

Uroczysta pontyfikalna Msza Św. o północy ("Pasterka") w kościele św. Gertrudy Wielkiej w USA.

Zdjęcia i film z nieszporów Święta Bożego Narodzenia i uroczystej Mszy Świętej Pontyfikalnej o północy (tzw. "Pasterki") w kościele parafialnym p.w. Św. Gertrudy Wielkiej (St. Gertrude the Great, West Chester OH, USA), J. Exc. x Bp'a Daniela L. Dolana. Piękno starożytnej liturgii Kościoła z całym blaskiem niesamowitego chóru parafialnego... Wszystko po to, by chwalić Boga, który stał się człowiekiem... 

wtorek, 24 grudnia 2019

Życzenia na Święto Narodzenia Pana naszego Jezusa Chrystusa AD 2019 od Redakcji Tenete Traditiones.


Błogosławionych obchodów Święta Narodzenia naszego Pana Jezusa Chrystusa, błogosławieństwa nowonarodzonej Bożej Dzieciny, prawdziwego Bożego pokoju, miłości i radości, naszej najmilszej Ojczyźnie upragnionej wolności i powrotu do Wiary katolickiej, życzy Redakcja Tenete Traditiones.

Kalendarz katolicki na 2020 rok Pański.

Pragniemy z największą radością poinformować, iż udało nam się wydać w tym roku już po raz kolejny, dla wszystkich polskich wiernych Katolików Rzymskich integralnych (wspólnie z Redakcją Pisma "Myśl Katolicka – Organ Katolików Świeckich", oraz we współpracy i z pomocą Redakcji Pisma "Katolik  – Głos Katolickiej Tradycji") kalendarz katolicki na 2020 rok Pański. Kalendarz ten jest w pełni oparty na nienaruszonej, autentycznie tradycyjnej, świętej liturgii katolickiej, tj. na podstawie Mszału Rzymskiego Św. Papieża Piusa V (którego w tym nadchodzącym roku będziemy obchodzić 450 - lecie) z uwzględnieniem rubryk Papieża Św. Piusa X z 1920 r., i późniejszymi zmianami aż do 1954 r. (bez zmian poczynionych przez komisję liturgiczną Hannibala Bugniniego). Przy tworzeniu niniejszego kalendarza korzystaliśmy przede wszystkim z nieocenionego "Mszału Rzymskiego z dodaniem nabożeństw nieszpornych" o. G. Lefebvre'a OSB, w tłumaczeniu oo. Benedyktynów tynieckich z 1949 r. oraz innych źródeł.


Jest to jednocześnie jedyny na chwilę obecną, w pełni katolicki i tradycyjny kalendarz, wydany w naszej Ojczyźnie z uwzględnieniem wszystkich świąt dla diecezyj polskich (zwłaszcza dla archidiecezyi krakowskiej, na terenie której znajduje się nasza kaplica), z którego wszyscy wierni katolicy w Polsce mogą bez obaw korzystać, nie narażając się przy tym na korzystanie ze "zreformowanych" kalendarzy (wg edycji 1962), promowanych przez indultowców i lefebrystów.

Zapraszamy do zapoznania się i życzymy owocnego korzystania z tego małego dziełka, stworzonego dla szerzenia większej chwały Bożej, jak i dla własnego zbawienia, ubogacenia duchowego i intelektualnego, wzrastania w umiłowaniu nienaruszonej świętej liturgii Kościoła Świętego oraz życia nią i według niej na co dzień, cały czas nieustannie korzystając z tego niewyczerpanego i niezastąpionego skarbca autentycznie katolickiej Wiary i pobożności wszystkich wieków.

(Kalendarz dostępny będzie od jutra [25. XII] w kaplicy krakowskiej)

Redakcja Tenete Traditiones

Nowy (podwójny) numer "Myśli Katolickiej - Organu Katolików Świeckich" (VII — IX, X — XII AD 2019).

     Z największą przyjemnością oddajemy do rąk naszych czytelników kolejny, podwójny – czwarty i piąty numer czasopisma „Myśl Katolicka - Organ katolików świeckich”. Dokładnie po pół roku udało nam się skompletować to podwójne, poszerzone wydanie naszego czasopisma. [...] Zachęcamy wszystkich czytelników do lektury.
Ze wstępu Od Redakcji.

W numerze między innymi:

wstęp Od Redakcji

Testament duchowy św. Piusa X

J. Exc x. Bp Donald H. Sanborn: O herezji "uznawania i sprzeciwiania się".

Kazanie x bp. Donalda H. Sanborna: Starania o rękę.

Zbawienie dusz najwyższym prawem. Kazanie Bp Donalda H. Sanborna

Nowa Rzymsko-katolicka Kaplica w Warszawie.

Zapowiedź "beatyfikacji" Stefana [kard.] Wyszyńskiego

List otwarty ws. ekshumacji gen. Francisco Franco.

O "cudach", "objawieniach", "orędziach" i innych mamieniach szatańskich.

Społeczne królowanie Jezusa Chrystusa a herezja wolności religijnej.

Zaraza modernizmu jest gorsza niż czerwona i tęczowa razem wzięte!

X. Rafał Trytek: Kazanie na Święto P. N. Jezusa Chrystusa Króla

X. Rafał Trytek ICR: O zachowaniu się w kaplicy.


Wszystkie osoby zainteresowane otrzymaniem papierowej lub cyfrowej wersji tego numeru jak również otrzymywaniem prenumeraty kolejnych numerów (cyfrowej bądź papierowej) proszone są o kontakt na adres e-mail naszej redakcji: myslkatolicka@gmail.com .

Serdecznie zapraszamy do kontaktu i współpracy wszystkich ludzi dobrej woli!


poniedziałek, 23 grudnia 2019

Antypapież Bergoglio: Droga młodzieży, nawracanie żydów i pogan to zło!


(...) Jorge Bergoglio (ps. Franciszek) chciał zaskoczyć uczniów Liceum Klasycznego Pilo Albertelli w Rzymie swoja wizytą (...) "Żyj według zasad swojej wiary", "nie możesz powiedzieć" swoim żydowskim lub muzułmańskim kolegom, "przyjdźcie i nawróćcie się". (vieni e convertiti)

Takie jest przesłanie heretyka Bergoglio ps. Franciszek podczas spotkania - niespodzianki z rzymskimi licealistami. "To życie zgodnie [z zasadami wiary] uczyni cię dojrzałym. Nie znajdujemy się w czasach krucjat" (Non siamo nei tempi delle crociate), dodał Bergoglio, który spotkał chłopców na dziedzińcu instytutu. (...)


Co na to Pan nasz Jezus Chrystus?
«Idąc na wszystek świat, opowiadajcie Ewangelią wszemu stworzeniu. Kto uwierzy i ochrzci się, zbawion będzie, a kto nie uwierzy, będzie potępion. 
A cuda tych, co uwierzą, te naśladować będą: W imię moje czarty będą wyrzucać, nowemi językami będą mówić. Węże będą brać, i choćby co śmiertelnego pili, szkodzić im nie będzie: na niemocne ręce będą kłaść, a dobrze się mieć będą.»   (Mk 16 15-1)

sobota, 21 grudnia 2019

J. Exc. x Bp. Donald H. Sanborn: Wzniosłość świętej Wiary katolickiej a obskurantyzm współczesnego świata (Artykuł z grudnia 2013).

J. Exc. x Bp. Donald H. Sanborn

Wzniosłość świętej Wiary katolickiej a obskurantyzm współczesnego świata (1)

(Artykuł z grudnia 2013)

BP DONALD J. SANBORN

–––––

     Drodzy katolicy,

   Mimo, że nie wolno nam nigdy zaprzestać zwalczania modernizmu i jego skutków zarówno w Kościele jak i w społeczeństwie, niemniej jednak nadchodzi czas by oderwać się od tych ciężkich i przygnębiających rozważań, aby zająć się kontemplowaniem radości naszej świętej Wiary.

   Świat, jak wiemy, jest pełen intelektualnego obskurantyzmu. Można by go porównać do drugiej strony księżyca, która pogrążona jest w wiecznej i absolutnej ciemności, podczas gdy widoczna strona błyszczy gdyż jest nieustannie zwrócona w kierunku płomiennego słońca.

   Podobnie, świat znał niegdyś światło Chrystusa. Był kiedyś miejscem, które poprzez nadprzyrodzoną wiarę, dostrzegało Boskie oblicze. Widziało je, lecz teraz je odrzuciło i umiłowało ciemności.

   Świat zwrócił się ku ciemności w formie subiektywizmu względem prawdy. Stopniowo, w miarę jak człowiek oddalał się od apogeum cywilizacji katolickiego społeczeństwa wieków średnich, zaczął się coraz bardziej i bardziej zwracać do wewnątrz, przez co stał się coraz mniej obiektywny. Ten trend rozwijał się w okresie renesansu i w końcu wybuchł w protestanckiej rewolcie, kiedy to subiektywizm zaczęto czcić jako podstawę całej prawdy religijnej. W systemie Lutra, każdego, kto czyta Pismo Święte Bóg inspiruje "wiarą" by mógł poznać jego prawdziwą interpretację. Skutek wszyscy znamy: istnieje praktycznie tyle interpretacji ilu jest protestantów. Prawda, a zwłaszcza prawda religijna, stała się czysto subiektywnym przekonaniem. Chociaż prawda jest jedna z samej swej natury, ponieważ jest odbiciem pojedynczego przedmiotu w rzeczywistości, to w protestanckim przekonaniu stała się wieloraka i sprzeczna. Cnota "wiary" odłączyła się od pojęcia obiektywnej i absolutnej prawdy. Każdy widział Pismo Święte inaczej, ale każdy był rzekomo inspirowany przez tego samego Ducha Prawdy.

   W rezultacie, niegdyś katolicka Europa, która dzięki katolickiej Wierze przeniknięta była obiektywizmem prawdy, stała się siedliskiem subiektywizmu. Kartezjusz, "ojciec filozofii współczesnej" był pierwszym wybitnym filozofem, który sformułował system, w którym prawda jest odkrywana od wewnątrz, a nie z przedmiotów istniejących poza nami. Wielu poszło w jego ślady, aż pod koniec osiemnastego wieku Immanuel Kant wymyślił teorię wiedzy, która ujednoliciła subiektywistyczne myślenie. Prawda nie jest już zgodnością rozumu z rzeczywistością, lecz zamiast tego zgodnością rozumu z jego własnymi kategoriami, czyli osobistymi sposobami interpretacji danych uzyskiwanych za pomocą zmysłów. Według niego, umysł miałby porządkować swoje doświadczenia w czysto subiektywny sposób. Efekt jest taki, że coś może być prawdziwe dla jednej osoby, ale nieprawdziwe dla innej. Ale każdy posiada prawdę, ponieważ każdy pozostaje w zgodzie z swymi własnymi kategoriami.

   Innymi słowy, rzeczywistością jest to cokolwiek chcesz za nią uważać. Filozofia Kanta wywarła ogromny wpływ myśl świata zachodniego. Obiektywizm myślenia zaczął znikać już na początku XIX wieku wraz z nastaniem romantyzmu, który uczucie stawiał ponad rozumem. Widzimy tę radykalną zmianę w muzyce romantycznej, takich autorów jak Beethoven, Berlioz, Mendelssohn, Verdi, Wagner i inni. Malarstwo również ujawnia popadnięcie w subiektywizm wraz z pojawieniem się impresjonizmu, w którym sam przedmiot staje się mniej ważny od osobistego postrzegania go przez artystę.

   Po dokonanym w romantyzmie oderwaniu się od rozumu szybko następuje bunt przeciw rozumowi i obiektywizmowi w ogóle. Pod koniec XIX wieku, szczególnie w Wiedniu, widzimy powstanie sztuki abstrakcyjnej: bezkształtnych i dziwacznych kształtów, które stopniowo przekształciły się w "sztukę nowoczesną" niemającą w ogóle żadnego związku z rzeczywistością. Sztuka współczesna jest zaiste obrazem chaosu i ucieleśnia nienawiść do świata uporządkowanego stworzonego przez Boga. Świat muzyki poszedł za przykładem porzucając tradycyjną i naturalną skalę ośmiotonową, zastępując ją dziwaczną i kakofoniczną kombinacją nut. W XX wieku dopełnił się rozbrat człowieka zarówno z naturą jak i rozumem.

   Bóg i religia miały wkrótce pójść na szafot śladem natury i rozumu. W religii pojawił się modernizm. Wdarł się do wszystkich religii w dziewiętnastym wieku, pojawiając się najpierw w protestantyzmie i judaizmie by w końcu przeniknąć do katolicyzmu. Jego celem było stworzenie bezdogmatycznego, ogólnikowego chrześcijaństwa kruszącego rozdzielający religie mur dogmatów i osadzenie na tronie sumienia jako najwyższego autorytetu. Najistotniejsze jest nie przylgnięcie do dogmatu, lecz kierowanie się swoim sumieniem. Modernizm głosi, że Bóg przebywa we wszystkich ludziach, objawia się wszystkim ludziom, pozwalając każdemu doświadczać samego Siebie. Z tego doświadczenia rodzi się dogmat, który jest jedynie słownym wyrażeniem tego osobistego doświadczenia Boga.

   Rzecz jasna, że modernizm to absolutny wróg katolicyzmu, działającego w oparciu o zasadę, że Bóg powierzył doktrynalną władzę hierarchii Kościoła katolickiego i wspiera hierarchię w taki sposób, że nieomylnie naucza ona dogmatu, co powoduje, że jego dogmaty są stałe, absolutne i niereformowalne.

   W obecnym XXI wieku jesteśmy świadkami triumfu osiemnastowiecznego obskurantyzmu. Chociaż żyjemy w niesłychanym dobrobycie i cieszymy się udogodnieniami, o jakich ludzie sto lat temu nie mogliby nawet pomarzyć, to jednak nie posiadamy tego, co najistotniejsze. Żyjemy bowiem w imperium intelektualnej ciemnoty, charakteryzującej się niezdrowym i dziwacznym upodobaniem do tego, co jest szalone, na opak, do góry nogami, pokręcone, perwersyjne, wypaczone, zniekształcone i zdeformowane. Wystarczy tylko pomyśleć o muzyce rockowej, współczesnych filmach przedstawiających wszelkiego rodzaju plugastwa i deprawacje, przypadkowe strzelaniny a ostatnio porzucenie prawa naturalnego poprzez wprowadzanie małżeństw sodomitów.

   Przyczyną wszystkich tych rzeczy jest subiektywizm. Umysł zainfekowany subiektywizmem jest jak bryła węgla, która nie przyjmuje żadnego światła, ponieważ jego atomowa struktura jest zdezorganizowana. Jednakże, ta sama substancja poddawana przez dłuższy czas wysokiemu ciśnieniu, uporządkuje do tego stopnia swą strukturę, że stanie się przejrzysta jak szkło, a nawet zacznie wychwytywać światło. Jej przejrzystość jest tak piękna, że zachwyca nas, gdy nań patrzymy. Nazywamy ją diamentem.

   Podobnie umysł ludzki blokuje całe światło, kiedy odrzuca podstawowe zasady natury i rozumu. Z drugiej strony, staje się piękny, kiedy jest jasny, tzn., gdy wezmą w nim górę zasady rozumu, a staje się jeszcze piękniejszy, gdy zapanuje w nim wiara. Wówczas skrzący się w nim ogień nie jest jedynie światłem rozumu, lecz odblaskiem prawdy Samego Boga.

   Posiadanie tejże właśnie świętej i nadprzyrodzonej prawdy stanowi prawdziwą radość Bożego Narodzenia i jest ona dla nas tym bardziej zachwycająca im bardziej świat wokół nas pogrąża się w ciemnościach. Gdy wszystkie lampy elektryczne nie działają, światło jednej świecy staje się dla nas bardzo cenne. "Była światłość prawdziwa, która oświeca wszelkiego człowieka na ten świat przychodzącego" (Jan I, 9).

piątek, 20 grudnia 2019

X. Noël Barbara: Czy arcybiskup Lefebvre naraził na szwank swoje własne wieczne zbawienie?


Czy arcybiskup Lefebvre naraził na szwank swoje własne wieczne zbawienie?

List otwarty do członków FSSPX (*)

KS. NOËL BARBARA

––––––

   Wybaczcie mi postawienie tego pytania w tak brutalny sposób wobec czytelników, którzy nie są członkami waszego Bractwa. Jak sami się przekonają, nie jest to kwestia próżnej ciekawości. Przed odpowiedzią pozwólcie mi poczynić kilka uwag.

   Pierwsza uwaga. Jak wszyscy śmiertelnicy, arcybiskup Lefebvre stanął przed Boskim Trybunałem aby zostać osądzony przez Tego, który jest w tym samym stopniu źródłem nieskończonej Sprawiedliwości co nieskończonego Miłosierdzia.

   Druga uwaga. Jego wieczność została nieodwołalnie określona. Bez względu na to, do czego można by się odwołać, czy będą to najgorsze grzechy jego zachowania i czynów, czy też największe pochwały i spodziewana kanonizacja ze strony tych, którzy uważają go za świętego, nie może to zmienić Boskiego wyroku, który już został wydany. "Homo enim videt ea quae parent, Dominus autem intuetur cor" (1).

   Trzecia uwaga. Skoro już klamka zapadła, po co w ogóle stawiać takie pytanie? Niektórzy zapytają czy zapomniałem zalecenia starożytnych, że "de mortuis nil nisi bene"? (2).

   Ten aforyzm jest pogańskim powiedzeniem zainspirowanym przez strach. Niektórzy obawiali się, aby zmarli nie zemścili się na tych, którzy mówią o nich źle.

   Nie sprawia mi żadnej przyjemności krytykowanie arcybiskupa Lefebvre. Moim zamiarem jest przypomnieć, co w świetle wiary mogłoby zagrozić zbawieniu jego duszy. Czyniąc tak ci, którzy uwikłali się w jego błędy mogą zostać oświeceni i będą mogli ponownie ocenić swoją postawę zanim będzie za późno. Nigdy nie zapominajmy stwierdzenia Apostoła, że Bóg nie pozwoli drwić z siebie (Gal. VI, 7).

   Czwarta uwaga. Co do wiecznego zbawienia arcybiskupa, to nawet gdyby świadomie odrzucił wezwanie Boga do wyznania wiary, nawet gdyby on myślał i działał w sposób, który byłby grzeszny w oczach Boga, wiedzieć to można by jedynie z pomocą Boskiego objawienia wyproszonego przez Kościół. Nikt nie może wiedzieć, co zaszło we wnętrzu jego serca zanim oddał Bogu swoją duszę.

   Oto, dlaczego Kościół, który dobrze wie, że sąd należy do Boga samego, zawsze powstrzymywał się od wypowiedzi na temat potępienia kogokolwiek, nawet jego najokrutniejszych prześladowców.

   Z drugiej strony, Kościół nigdy nie wahał się demaskować błędów, bez względu na to, kto je głosił i czy osoba ta żyje czy zmarła, czy błędy wyznawane były przez jego własne dzieci czy też przez innych i obojętnie czy osoba ta jest czy też nie jest godna pochwały w innych sprawach. Kościół zawsze pragnął, aby ci, którzy staną się świadomi takich błędów doszli do zdrowego osądu rozjaśnionego przez wiarę i aby w ten sposób uchronili swoje wieczne zbawienie.

   Powinno być dobrze zrozumiane w tym wszystkim, co zamierzam powiedzieć, że dotyczy to tylko tego, co mogłoby narazić jego wieczne zbawienie na ryzyko, a nie ma być kwestią rozstrzygania wyroku, jaki Bóg na niego wydał.

   Piąta uwaga. Bóg mi świadkiem, mam gorącą nadzieję, że Bóg w Swoim wielkim miłosierdziu przyjął duszę waszego Założyciela i od chwili jego śmierci właśnie o to się modliłem.

   Ta skrupulatność jest ważna w dyskusji.

Przyczyny wywołujące niepokój o wieczne zbawienie duszy arcybiskupa Lefebvre'a

Pierwsza przyczyna: jego odmowa wyznania wiary

   Jeżeli odmowa wyznania wiary jest świadoma, to jest to poważny grzech przeciw cnocie wiary. Wiecie dobrze, że teologiczna wiara zostaje utracona przez pojedynczy grzech śmiertelny przeciw wierze. Gdyż, jak uczył Leon XIII, natura wiary jest taka, że nie może być czegoś bardziej niemożliwego niż wierzyć w jedną rzecz i jednocześnie odrzucać inną. Z tej też przyczyny ten, kto nawet w pojedynczym punkcie odmawia swego przylgnięcia do prawdy przez Boga objawionej w rzeczywistości odrzuca je wszystkie (Satis cognitum).

   Można też zaprzeczyć objawionej prawdzie w pośredni sposób i to nawet nie wątpiąc w tę prawdę. Osoba, która głosi błąd w dobrej wierze nieświadoma, że jej twierdzenie pośrednio zaprzecza prawdzie, jest usprawiedliwiona z grzechu herezji. Lecz, jak również powinniście wiedzieć, nieprzezwyciężalna ignorancja (nieznajomość) nie usprawiedliwia:

   – gdy omawiana kwestia przynależy do obowiązków stanu. Znajomość doktryny jest jednym z obowiązków powołania kapłańskiego i tym bardziej (a fortiori) odnosi się to także do biskupa, profesora teologii i przełożonego zakonu;

   – jeżeli nieświadomość danej osoby jest wynikiem niedbałości w zapoznaniu się z materią sprawy, tym bardziej (a fortiori) kiedy ktoś odmawia poprawienia się po tym jak błąd zostanie mu wytknięty.

   Ponadto, jak dobrze wiecie, to Chrystus wybiera, kto będzie wyznawcą wiary. To On stwarza warunki: "ut fructum afferatis et fructus vester maneat" – "abyście szli, i owoc przynieśli, i żeby owoc wasz trwał" (Jan XV, 16). Wśród tych owoców, których On oczekuje jest dawanie świadectwa: "Eritis mihi testes" – "I będziecie mi świadkami" (Dz. Ap. I, 8) i wierność swojemu powołaniu. Przypomnijcie sobie historię młodego, bogatego człowieka (Mk X, 21-27). W komentarzu do tego fragmentu Ojcowie Kościoła zwracają uwagę na to jak niebezpieczna dla czyjegoś zbawienia jest odmowa odpowiedzi na wybór Boga.

   Jak już zaznaczyłem, zostaliśmy wybrani nie tylko po to aby stawić opór herezjom minionych wieków, herezjom już dawno potępionym, ale również aby przeciwstawić się konwulsjom spowodowanym przez Vaticanum II i herezje dwudziestego wieku


   Gdy szatan otrzymał od Boga upoważnienie do "przesiania" Kościoła Jego Syna jak pszenicy (Łk. XXII, 31), do "postawienia siebie nawet na najwyższych miejscach" (La Salette),

   gdy Rzym utracił wiarę i stał się siedzibą Antychrysta (La Salette),

   gdy niemal cała hierarchia zerwała komunię z Kościołem Rzymskim i Piotrem, kiedy obrali sobie nowych panów i kiedy zaczęli uczyć nowych doktryn, jakich nasi ojcowie nigdy nie znali,

   gdy ohyda spustoszenia zamieszkała w świętym miejscu (3) i cała ojcowizna Kościoła została obalona,

   Bóg chciał abyśmy dali świadectwo Jego słowu wspierając Kościół Rzymski oraz Piotra. Bóg chce abyśmy wobec całego świata bronili naszej wiary.


   Ten Kościół i tylko ten Kościół, nigdy nie zawiódł i nigdy nie zawiedzie. Ten Kościół i tylko ten Kościół jest gwarantowaną ochroną przeciw wszelkiemu błędowi (Łk. XXII, 32), gdyż w zamyśle Pana, jest on Matką i Nauczycielką wszystkich Kościołów. To do jego nauczania, jego doktryny i jego liturgii powinniśmy przylgnąć, jeżeli chcemy, aby On uznał nas za Swoich.

   Taka jest wola Boga wobec nas. Takie świadectwo powinniśmy nieść. To właśnie dawania tego świadectwa arcybiskup Lefebvre z uporem odmawiał.

   I aby uniknąć odpowiedzi, jakiej wola Boga wymagała od niego, nie cofnął się przed zaangażowaniem się w najbardziej skandaliczne sprzeczności i w najbardziej rażące doktrynalne innowacje, pogrążając się w najbardziej zawinionym milczeniu.

   Pozwólcie mi, że wam przypomnę:

   jego woltę po liście do kardynałów 6 października 1978 roku i po wyborze i deklaracjach Jana Pawła II,

   – jego szczególne upodobanie dla "papieża" podobnego Janusowi, który jednego dnia jest "antychrystem", aby w kolejnym dniu być "Wikariuszem Chrystusa",

   – zasadę "wolnego badania" narzuconą wszystkim wiernym, zobowiązującą do osobistej oceny co w nauczaniu "papieża" jest a co nie jest zgodne z Tradycją,

   – jego dokonane w praktyce zaprzeczenie nieomylności zwyczajnego i powszechnego magisterium Kościoła,

   – twierdzenie o możliwości dostarczenia przez Kościół wiernym rytu, który stanowi niebezpieczeństwo dla ich wiary,

   – jego teorię, która zakłada, że Chrystus udziela swojego wsparcia dla zniszczenia Swojego Kościoła przez utrzymywanie na urzędzie Swojego Wikariusza i przez pozostawanie [jedną hierarchiczną osobą] z człowiekiem, który jest:


   – zwolennikiem ekumenizmu zaprzeczającego jednej z najtrwalszych doktryn naszej wiary, a mianowicie że "poza wiarą katolicką nikt nie może być zbawiony",

  – odpowiedzialny za bluźnierczą i świętokradzką ekstrawagancję w Asyżu,

   – inicjatorem przyjacielskiej wizyty u przywódców Synagogi w Rzymie, u ludzi którzy utrzymują, że Nasz Pan Jezus Chrystus jest "bluźniercą, wartym śmierci" (Mt. XXVI, 65-66).


   Nie tylko arcybiskup Lefebvre nie sprostał zadaniu dania świadectwa o tym, do czego Bóg go wybrał, ale ponadto z wielką obrazą sprawiedliwości i miłosierdzia, wyrzucał ze swojego Bractwa tych wszystkich – swoich synów – którzy dawali takie świadectwo. Co więcej, publicznie dystansował się od prawdziwych przedstawicieli ruchu sprzeciwu, czyniąc wszystko aby ich zdyskredytować etykietując takimi pejoratywnymi tytułami jak "nieposłuszni", "ekstremiści", "schizmatycy" i "sekciarze przepełnieni zajadłą gorliwością".

   Aby stało się dla wszystkich bardziej oczywistym, że nie ma z nami nic wspólnego posunął się do tego żeby pozwalać wam na próby zniszczenia naszych centrów Mszy św. ogałacając je z wiernych (4).

   I w końcu, w Ecône w czasie konsekracji zakazał biskupowi Antonio de Castro Mayer publicznego stwierdzenia, że na Stolicy Apostolskiej brak jest prawdziwego papieża, papieża obdarzonego Autorytetem Władzy Piotra.


   Jeśli o mnie chodzi to, co się tyczy wyznania wiary nie waham się tego powiedzieć, a nawet byłbym zachwycony gdybyście mogli wykazać mi, że się mylę twierdząc, że oprócz Pawła VI, który zniszczył wszystko w Kościele oraz jego następców, którzy skodyfikowali jego "rewolucję październikową", nikt nie uczynił więcej szkody Kościołowi niż arcybiskup Lefebvre przez wprowadzanie podziałów, liberalizację i sterylizację ruchu katolickiego oporu.

   Oczywiście jestem świadomy faktu, że zniszczenie ojcowizny Kościoła jest bardzo poważnym zarzutem. Lecz zgadzając się z tym twierdzę, że rozbijanie ruchu oporu, neutralizowanie go przez liberalizowanie, atakowanie tych, którzy ośmielili się przyznać, że niszczyciele katolickiej wiary nie mogą być prawdziwymi papieżami jest czymś znacznie poważniejszym. W rzeczywistości oznacza to bycie aktywnym wspólnikiem tych niszczycieli (5).

czwartek, 19 grudnia 2019

Franciszek-Bergoglio potępił tytuł Najświętszej Maryi Panny jako Współodkupicielki rodzaju ludzkiego.

Najświętsza Maryja Panna jest najdoskonalszym dziełem Boga. „Jest ona rajem ziemskim nowego Adama, w którym On się wcielił za sprawą Ducha Świętego, aby dokonać w nim niepojętych cudów. Jest Ona wielkim i cudownym światem Boga, mieszczącym w sobie niewypowiedziane skarby i piękności. Jest wspaniałością Najwyższego, w której ukrył On, niby we własnym łonie, Syna swego Jedynego, a z Nim wszystko, co najdoskonalsze i najcenniejsze”. (Św. Ludwik Maria Grignion de Montfort, Traktat o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny).
Zgodnie z niezmienną, odwieczną nauką Kościoła katolickiego w którą wszyscy chrześcijanie - katolicy zawsze i wszędzie wierzyli, Najświętsza Maria Panna jest Współodkupicielką rodzaju ludzkiego oraz Pośredniczką Wszelkich Łask. Jest to Prawda Wiary tak powszechna, że każdemu katolikowi nie trzeba jej tłumaczyć. Jasno mówili o tym jasno Ojcowie Kościoła, między innymi Święty Piotr Chryzolog:
Maryja od momentu Zwiastowania posiadała wiedzę o boskości Syna, którego miała urodzić i o misji, która Jej osobiście przypadła. Wiedzę prawdziwą i rzeczywistą, znacznie przewyższającą wszelką wyuczoną wiedzę wszystkich teologów. Ta początkowa wiedza nie przeszkadzała oczywiście Maryi w dalszym zgłębianiu tajemnicy, co w żadnym razie nie pozostawało w sprzeczności z pogłębianiem Jej żywej wiary. Ale należy zauważyć, że nie było to przejście od niewiedzy do wiedzy, ale poznawanie coraz lepiej tego, co Bóg Jej na początku objawił.
Syn i Matka nie mogą być nigdy rozdzieleni. Byli połączeni w czasie, połączeni w wieczności, połączeni w spełnieniu wieków. Dlatego to właśnie przez Maryję zawsze się idzie i zawsze się wraca do Jezusa. Ona jest najkrótszą i najpewniejsza drogą prowadzącą do Chrystusa, a przez Chrystusa, do Boga Ojca. Tą naukę wyraża także świetnie Święty Bernard który naucza, że ze zrządzenia Boskiej Opatrzności, dotyczącego zbawienia, wszelkie łaski przechodzą przez ręce Maryi (Serm. III in vigília Natitivatis Domini, 10 P.L. t. CLXXIII, col. 100). Bóg napełnił Maryję obfitością wszelkiego dobra, tak, że powinniśmy wiedzieć, iż wszystko, co jest w nas z nadziei, łaski, zbawienia od Niej przychodzi (Serm. In nativitati B.V.M., de aquaeductu, 6 se., col. 441). (Por. E. Dublanchy, Marie Médiatrice:obtention de la Grace, verbete Marie, [w:] Dictionnaire de Théologie Catholique, Letouzey et Ané, Éditeurs, Paris, 1903, t. IX, col. 2399.)

A zatem nawet łaski udzielane podczas Sakramentów są otrzymywane przez wstawiennictwo Maryi, w tym sensie, że nasze wewnętrzne usposobienie, z jakim je otrzymujemy, od których zależy sakramentalne dzieło łaski, od Niej przychodzi. To właśnie dzięki Jej wstawiennictwu możliwe jest otrzymywanie łask od Naszego Pana Jezusa Chrystusa. On jest jedynym i prawdziwym Pośrednikiem; a Ona Pośredniczką przy boku Pośrednika, zgodnie ze słowami Leona XIII: Przez swoją godną podziwu zgodę, w imieniu całego rodzaju ludzkiego stwierdza on w encyklice Fidentem piumque z 20 grudnia 1896 roku: Maryja otrzymała dla ludzi Zbawiciela. Dlatego jest Ona godną i zaakceptowaną Pośredniczką u boku Pośrednika.

W encyklice Quamquam pluries, z 15 sierpnia 1889 roku, ten sam Papież nazywa Ją „Matką wszystkich chrześcijan”, których Ona wydała na świat na górze Kalwarii pośród niezmiernych cierpień swojego Syna. Zaś w encyklice Magna Dei matris, z 1 września 1892 roku, czci Maryję jako Matkę Miłosierdzia, zawsze gotową nieść nam pomoc, bo we wszystkich naszych potrzebach, jakie by one nie były, przede wszystkim zaś tych odnoszących się do życia wiecznego, Ona natychmiast podąża nam na ratunek, nawet jeśli nie jest o to proszona.