Strony

poniedziałek, 4 maja 2026

Prof. Jacek Bartyzel: 50. rocznica śmierci ks. Joaquína Sáenz y Arriaga SJ.

 28 kwietnia 1976 roku zmarł w mieście Meksyk, w wieku 76 lat (ur. 12 X 1899), ks. Joaquín Sáenz y Arriaga SJ, katolicki teolog i filozof, sedewakantysta. Pochodził z rodziny, która dała Kościołowi aż 25 kapłanów. W 1916 roku wstąpił (w Barcelonie) do zakonu jezuitów, święcenia otrzymał w 1930. Uzyskał trzy doktoraty: z teologii, filozofii i prawa kanonicznego. Należał do grupy uformowanej duchowo przez męczennika cristero, bł. Michała Augustyna (Miguel Agustín) Pro SJ; Był kapelanem podziemnych organizacji katolickich El Yunque [„Kowadło”] i Los Tecos [„Puchacze”]. W 1962 roku wydał po włosku i pod pseudonimem Maurice Pinay ostrzegawczą książkę "Spisek przeciw Kościołowi", rozprowadzaną wśród ojców soborowych. Po soborze stanął na czele najbardziej radykalnego odłamu tradycjonalizmu, przyjmującego tezę sedewakantystyczną (tron papieski jest pusty, gdyż nie może go prawowicie zajmować heretyk, a takimi są wszyscy „okupanci Stolicy Apostolskiej” od Pawła VI). Po opublikowaniu książki "Nowy Kościół Montiniański" (1971), w której uznał Pawła VI za żyda lub marrana, infiltrującego Kościół, ekskomunikowany 20 XII 1971 przez prymasa Meksyku, abp. Miguela D. Mirandę; tezy te powtórzył i rozwinął w książce "Pusty tron: Paweł VI nie jest prawowitym papieżem" (1973). Założył czasopismo "Trento" i (wraz z księżmi: A. Zamorą Hernandezem i Moisesem Carmoną) Trydencki Związek Katolicki (Unión Católica Trento) oraz konfraternię kapłańską, już po jego śmierci nazwaną Trydenckim Bractwem Kapłańskim (Sociedad Sacerdotal Trento). Zmarł w wielkich cierpieniach na raka prostaty.

cytat:

"Oświadczam, iż z serca jestem katolikiem. (…). Jeżeli podnosiłem głos w proteście przeciw apostazji, zaznaczam, mój protest był wyłącznie przeciwko człowiekowi, który sam odciął się od Świętej Tradycji Kościoła i postawił się w opozycji do Jego Boskiej Instytucji. Nigdy nie podważałem niezmiennej doktryny Kościoła. Moje życie złożyłem w ofierze Chrystusowi, Kościołowi i Papiestwu. (…) Pragnę tylko, aby ostatnim tchnieniem mojego życia były słowa wypowiadane przez meksykańskich Męczenników: ¡VIVA CRISTO REY! ¡VIVA LA VIRGEN DE GUADALUPE!". 

OD REDKACJI TENETE TRADITIONESWielki człowiek i prawdziwie Boży kapłan, a „Spisek przeciwko Kościołowi” to naprawdę wspaniała xiążka, natomiast gwoli ścisłości x. Sáenz y Arriaga nie był jej jedynym twórcą, lecz stał na czele zespołu jezuickich autorów, jeśli dobrze pamiętamy, to w liczbie siedmiu...

8 komentarzy:

  1. Czy wam nie przeszkadza życie p. Bartyzela? Przecież to rozwodnik, żył z kochankami, i on mówi o rzeczach świętych... Nie gryzie się to Panu/Państwu na tym blogu? Czy wy znacie jego życiorys??? Przecież on chodzi sobie po różnych partiach (np od Palikota po Korwina liberała) i co? Dajecie takiemu człowiekowi głos??? NO IKSDE

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy Szanowny Anonimowy byłby w stanie łaskawie się nie kompromitować i nie ośmieszać, i zanim napisze jakiś głupi i złośliwy komentarz, przeczytać najpierw ze zrozumieniem życiorys AUTORA powyższego tekstu, bo najwyraźniej pomylił Anonimowy (albo próbuje celowo manipulować i kłamać, a to już jest grzech ciężki!) pana profesora Jacka Bartyzela (seniora) urodzonego AD 1956 (w styczniu pan profesor kończył 70 lat, z tej okazji przypomnieliśmy tutaj życiorys tego mentora polskiego legitymizmu i tradycjonalizmu, z jego synem, p. Jackiem Władysławem Bartyzelem (juniorem) rocznik AD 1986. Pan profesor Jacek Bartyzel (senior) nigdy się nie rozwiódł. Jest wdowcem po śp. pani Małgorzacie Bartyzel (1955–2016), posłance PiS i Prawicy Rzeczypospolitej na Sejm V kadencji. W 2021 ożenił się z Kingą Oczachowską. Ma więc drugą ŻONĘ, a nie żadną kochankę! Jego syn, Jacek Władysław Bartyzel, jest publicystą i założycielem stowarzyszenia „Kluby Liberalne”, a także aktywistą politycznym (działał w PO, partiach Janusza Palikota, Nowoczesnej, FdR i Nowej Nadziei; w 2024 współtworzył partię Janusza Korwin-Mikkego KORWiN, zostając jej wiceprezesem). Mimo początkowych zawirowań, nazwijmy to błędów młodości, pan Bartyzel junior również obecnie jest bardziej po „naszej” stronie. Do łóżka mu zaglądać nie zamierzam. Zresztą, nie ma to dla mnie najmniejszego znaczenia. Rodzice nie są odpowiedzialni za czyny swoich dorosłych dzieci, tak samo zresztą jak dzieci za czyny rodziców (nie rozumiem więc zupełnie dzikiego ataku niektórych środowisk za panią Monikę Jaruzelską, tylko z powodu czynów jej ojca). NO IKSDE

      Usuń
    2. Jeśli prawda jest to, ze Pan profesor pomimo ogromnej swojej wiedzy na temat historii idei, nie potrafił jeszcze przylgnąć do ortodoksji katolickiej, to jest to jedyny zarzut jaki mogę uczynić pod Jego adresem. Z Panem Bogiem Maciej

      Usuń
    3. Trzeba się więc za pana profesora szczególnie modlić! W czasach Bergoglio pan profesor wzywał do modlitwy "o zakończenie okupacji Tronu Piotrowego!". Obecnie, być może pan profesor się wacha... Trzeba go wspierać, przede wszystkim naszą modlitwą, dobrym słowem i przykładem, a na pewno nie jakimiś atakami personalnymi czy nachalnym nagabywaniem i przekonywaniem w stylu świadków Jehowy, bo w ten sposób można zazwyczaj wyrządzić więcej szkody niż pożytku...

      Usuń
  2. Czy x. Joaquin Saenz y Arriaga był pierwszym chronologicznie sedewakantystą, czy byli przed nim inni? Pytam dla usystematyzowania swojej wiedzy, bo informacje o początkach ruchu podają sprzeczne dane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężko mi odpowiedzieć jednoznacznie na to pytanie. Ksiądz Joaquin Saenz y Arriaga (1899–1976) jest powszechnie uważany za jednego z pierwszych i najważniejszych ideologów sedewakantyzmu po Soborze Watykańskim II, ale chronologicznie nie był jedyną osobą, która formułowała takie wnioski, a sam ruch powstawał oddolnie w kilku miejscach jednocześnie. Wydaje mi się, że był pierwszym z powszechnie znanych, i szczególnie zasłużonych dla sprawy sedewakantystów.

      Usuń
    2. Czyli sedewakantyzm w tym samym czasie pojawił się i rozwijał w kilku miejscach na świecie jednocześnie?

      Usuń
    3. Tak, dokładnie tak było. Wielu dobrze wykształconych i doświadczonych duchownych dochodziło do tego samego (lub bardzo podobnych) wniosku jednocześnie i niezależnie od siebie, oddolnie, w różnych miejscach, w czasach gdy nie było Internetu, a więc najprawdopodobniej nawet się nie znali ani w ogóle nie słyszeli wzajemnie o swoim istnieniu...

      Usuń