„W przypadku wątpliwości co do prawowitości papieża wszyscy pretendenci muszą zostać najpierw fizycznie usunięci, zanim będzie można przeprowadzić nowy wybór”
Odpowiedzi na zarzuty
5/5
Zarzut ten wysuwany jest z jednego z dwóch powodów:
a) ponieważ papież musi zostać wybrany i/lub rezydować w Rzymie;
b) ponieważ dopóki w Rzymie znajduje się uzurpator, każdy nowo wybrany papież byłby papieżem o wątpliwej prawowitości (a zatem nie byłby papieżem prawowitym).
Na pierwszy argument odpowiedzieliśmy już w poprzednim artykule: nie jest konieczne ani to, aby papież mieszkał w Rzymie, ani to, aby został wybrany w Rzymie, co zostało wykazane zarówno przez historię, jak i przez dekrety papieskie.
Na drugi argument odpowiada kolejna przesłanka historyczna: w dziejach Kościoła było wielu antypapieży, a niektórzy z nich sprawowali władzę w Rzymie w czasie, gdy prawowity papież przebywał poza Rzymem.
Samo to wystarcza, aby wykazać fałszywość omawianego zarzutu. Gdyby bowiem obecność uzurpatora lub pretendenta w Rzymie czyniła prawowitego papieża „wątpliwym” (a więc nieprawowitym), należałoby dojść do wniosku, że Kościół nigdy nie mógł posiadać prawowitego papieża równocześnie z antypapieżem, ponieważ istnienie tego drugiego wykluczałoby możliwość istnienia pierwszego.
Tymczasem historia pokazuje coś przeciwnego. Sama definicja antypapieża brzmi:
„Fałszywy pretendent do Stolicy Apostolskiej występujący przeciwko kanonicznie wybranemu papieżowi.” [1]
Każdy z dwudziestu dziewięciu lub więcej oficjalnie uznawanych antypapieży w historii Kościoła [2] współistniał zatem z prawowitym papieżem.
Poniżej przedstawiamy kilka szczególnie istotnych przykładów.
