Cytaty

"Pogodnie przyjmuję krzyż, który mi został ofiarowany, (ale) będziemy walczyć nadal o honor Pana naszego Jezusa Chrystusa i Jego Kościoła świętego i niepokalanego... i nigdy nie pomylimy go z nową religią, która głosi szczęście ziemskie, uciechy, rewolucję i wolność wszelkich uczynków, która obala mszę, kapłaństwo, katechizm i wszystko, co nadprzyrodzone: to antyteza chrześcijaństwa"
ks. Coache

„Wszelka polityka, która nie jest Tradycją, jest z pewnością zdradą”
Arlindo Veiga dos Santos

„Pro Fide, Rege et Patria” – „Za Wiarę, Króla i Ojczyznę”
_________________________________________________

środa, 6 maja 2026

Wspólnota Redemptorystów dołącza do sedewakantyzmu – dzięki Bogu! (z post scriptum)

       „ (... ) od czasu II Soboru Watykańskiego, widoczni tzw. papieże wywołali duchową katastrofę o największych rozmiarach, jakie można sobie wyobrazić. ”

     Wspólnota Synów Przenajświętszego Odkupiciela, zwana również Redemptorystami Zaalpejskimi, opublikowała stanowczy list w obronie tradycyjnej wiary katolickiej, potępiający to, co uznają za poważne wypaczenie doktrynalne i moralną korupcję w Kościele od czasu tzw. Soboru Watykańskiego II.

     Twierdzą, że od czasu tego zdradzieckiego, wiarołomnego soboru różni tzw. papieże i późniejsze nauki wprowadziły błędy – takie jak liberalizm, obojętność religijna i fałszywy ekumenizm – które, jak ostrzegał święty Pius X, przeniknęły do ​​Kościoła i śmiertelnie zraniły prawdziwy katolicyzm.

     Przywódcy religijni głoszą to, czego nie da się zaprzeczyć: zaakceptowanie tych zmian oznaczałoby oddzielenie się od prawdziwego Kościoła katolickiego i wyparcie się wiary wszystkich prawowiernych Papieży, Świętych Ojców i Doktorów Kościoła.

      Podkreślają, że wiara ich przodków się nie zmieniła i że będą nadal odprawiać Mszę Świętą katolicką (tzw. Mszę Świętą tradycyjną) i czcić prawdziwego Boga, mając pewność, że Kościół wieczny, nieomylny i niepokalany (wolny od wszelkich błędów, jak naucza Dogmat Wiary – konstytucja Pastor Aeternus) nadal istnieje mimo kryzysu.

      W centrum ich duchowej walki leży przekonanie, którego powinien trzymać się każdy katolik, a mianowicie, że konieczne jest odrzucenie błędu i utrzymywanie niezmiennej doktryny katolickiej. Niezmiennej, nawet w obliczu autorytetów, a raczej fałszywych i nieprawowitych autorytetów, które wyraźnie, publicznie i jednoznacznie nie tylko odwróciły się od prawdziwej wiary, ale działają przeciwko niej i na rzecz noachidzkiego projektu żydowskiego, w jawnej, wrogiej i absolutnej sprzeczności z dwoma tysiącleciami chrześcijaństwa.

     Stanowisko wyrażone przez wspólnotę religijną jest ewidentnie sedewakantystyczne – dzięki Bogu! Twierdząc, że od Soboru Watykańskiego II rzekomi „papieże” spowodowali duchową katastrofę, tradycjonalistyczni redemptoryści negują ważność pontyfikatów posoborowych i utrzymują, że Stolica Apostolska jest w rzeczywistości pusta (oczywiście!), bo zrozumieli, że trzymanie się błędów soborowych uniemożliwiałoby prawowite sprawowanie urzędu Piotrowego, zgodnie z jednomyślną nauką Świętych Ojców, Doktorów Kościoła, papieży i wszystkich AUTORYZOWANYCH teologów.

Nawrócenie tej wspólnoty na wiarę katolicką i powrót do prawdziwego Kościoła katolickiego, to dowód na działanie łaski Bożej! Deo gratias! Alleluja, Alleluja!

PS OD REDAKCJI TENETE TRADITIONES: Naczelny judeo-chrześcijanin i ekumenista pan Dawid Gospodarek zdążył już zaatakować oo. Redemptorystów Zaalpejskich i stwierdzić, że dokonali oni „odstępstwa” (nie pisze on jednak, od czego odstąpili...) oraz wytknąć im ich wcześniejszą krytykę i polemikę z lefebrystami. Odstępstwa owszem dokonali (choć też nie było to stricte odstępstwo od katolicyzmu, lecz od lefebryzmu, który jest tylko trochę mniejszym złem niż modernizm), w 2008 r. przystępując do sekty modernistycznej. Doszli następnie do słusznego wniosku, że lefebryzm jest błędem teologicznym. Nie można „uznawać i sprzeciwiać się”. Postawa znana jako R&R jest błędna, jest nie do przyjęcia dla rzymskiego, integralnego katolika. Nie można odkładać kwestii jedności z papieżem „na później” (po ewentualnym wyjaśnieniu teologicznych niespójności). Ich polemika z lefebryzmem była sama w sobie jak najbardziej słuszna i właściwa. Jednak ich postawa była wewnętrznie sprzeczna, bo mimo pozostawania w oficjalnych strukturach modernistycznego neokościoła, musieli w praktyce cały czas robić to samo co lefebryści, czyli opierać się przedstawicielom modernistycznej hierarchii, którzy chcieli ich zniszczyć, na ile to możliwe, aby zachować wiarę katolicką i przetrwać. Dlatego dzięki Bogu, wreszcie doszli do jedynego możliwego, katolickiego i logicznego wniosku teologicznego, jakim jest sedewakantyzm. Nie ma już powrotu do lefebryzmu. Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki, zwłaszcza jeśli widzimy, że jest ona brudna, a po kąpieli dostaliśmy swędzącej wysypki... Nie można też szukać ratunku w tzw. Ruchu Oporu, bo to jest lefebryzm 2.0, gdzie kwestia papieża oraz bycia una cum lub non una cum jest sprawą prywatnej opinii poszczególnego kapłana, który nie może jej nikomu narzucać, a więc w praktyce najlepiej, jeśli zachowa ją dla siebie... Zresztą po konsekracjach biskupich, zapowiedzianych na 1 lipca, istnienie tzw. Ruchu Oporu straci jakąkolwiek rację bytu, gdyż FSSPX po ogłoszonej przez okupowany Watykan modernistycznej „ekskomunice”, za pewne powróci do zdecydowanie bardziej radykalnej retoryki względem modernistów, jaką pamiętamy z lat 90'tych. Po co wówczas tzw. Ruch Oporu mówiący dokładnie to samo, ale ukrywający się i zachowujący jak sekta?

2 komentarze:

  1. Ciekawi mnie, tak na marginesie mówiąc czy ich decyzja o przyjęciu sedewakantyzmu to wynik samej pracy intelektualnej i wyciągnięcia z niej wniosku, czy też inne czynniki dochodzą, które odczuli na własnej skórze. Np to, że moderniści chcieli ich zniszczyć, nakładali na nich ograniczenia, wydawali paszkwile na ich temat (np o rzekomych "nadużyciach" przy egzorcyzmach), czy wreszcie to, że ich brat zakonny zaginął w niewyjaśnionych okolicznościach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że wszystko razem dało ten efekt. Łaska Boża właśnie tak działa. Wpływ na nasze wybory ma zarówno nasza praca intelektualna, nasz rozum wspierany łaską, jak też nasze życiowe doświadczenia, przeżycia, to czego doświadczyliśmy od innych, nasze życiorysy, przekreślone nadzieje, "złamane" kręgosłupy etc. To wszystko ma wpływ. Pan Bóg zawsze działa tak, żeby nawet z największego zła, wyprowadzić możliwie jak największe dobro. Być może przez to wszystko co musieli doświadczyć w modernistycznej sekcie, będą oni teraz najwierniejszymi i najgorliwszymi sługami prawdy, lepszymi i skuteczniejszymi od tych, którzy nigdy takich rzeczy nie doświadczyli... Daj Panie Boże! Niech ich łaska Boża prowadzi!

      Usuń