Cytaty

"Pogodnie przyjmuję krzyż, który mi został ofiarowany, (ale) będziemy walczyć nadal o honor Pana naszego Jezusa Chrystusa i Jego Kościoła świętego i niepokalanego... i nigdy nie pomylimy go z nową religią, która głosi szczęście ziemskie, uciechy, rewolucję i wolność wszelkich uczynków, która obala mszę, kapłaństwo, katechizm i wszystko, co nadprzyrodzone: to antyteza chrześcijaństwa"
ks. Coache

„Wszelka polityka, która nie jest Tradycją, jest z pewnością zdradą”
Arlindo Veiga dos Santos

„Pro Fide, Rege et Patria” – „Za Wiarę, Króla i Ojczyznę”
_________________________________________________

środa, 1 lipca 2026

Stało się! Bractwo Świętego Piusa X ma czterech nowych, ważnie konsekrowanych biskupów.

Bractwo Kapłańskie Świętego Piusa X ma czterech nowych biskupów.

Dzisiaj w Écône bp Alfons de Galarreta, przy asyście bp. Bernarda Fellaya, nałożył ręce na kandydatów i wypowiedział sakramentalną formę konsekracji biskupiej. Bractwo Świętego Piusa X posiada od tej chwili czterech nowych biskupów.


Nowymi biskupami Bractwa Kapłańskiego Świętego Piusa X zostali: bp Pascal Schreiber (Szwajcar), bp Michał Goldade (Amerykanin), bp Michał Poinsinet de Sivry (Francuz) oraz bp Marek Hanappier (Francuz).

W świetle prawa kościelnego posoborowej instytucji religijnej (sekty Novus Ordo) wszyscy nowo konsekrowani biskupi, podobnie jak ich konsekratorzy, zaciągnęli w tym momencie mocą samego prawa (łac. latae sententiae) karę ekskomuniki za przyjęcie i udzielenie sakry biskupiej bez zgody domniemanego papieża.

W związku z tym publikujemy trafny komentarz JE ks. bp. Merardo Loyi, który doskonale ukazuje praktyczną sprzeczność stanowiska Bractwa Świętego Piusa X:


Bractwo Świętego Piusa X JEST ZA WAKATEM STOLICY APOSTOLSKIEJ.

Tak, stali się tym, czego najbardziej nienawidzą:

– Konsekrują biskupów bez zgody swojego „papieża”.

– Nie odprawiają Mszy, nie udzielają sakramentów ani nie używają Mszału i Rytuału, z których korzysta ich „papież”.

– Nie wyznają tej samej doktryny, którą wyznaje ich „papież”.

– Nie mogą wejść do świątyń, w których sprawuje władzę ich „papież”.

– Nie należą do hierarchii, której głową jest ich „papież”.

– Krytykują swojego „papieża” i nazywają go heretykiem.

– Są odrzucani i ekskomunikowani przez swojego „papieża”.

– Nie uznają nakazów ani decyzji dyscyplinarnych dla Kościoła wydawanych przez swojego „papieża”.

– Nie uznają encyklik swoich „papieży”.

Lefebryści są najbardziej konsekwentnymi sedewakantystami w praktyce, jakich widziałem.

Jaka jest praktyczna różnica między nimi a zwolennikami stanowiska sede vacante? Żadna — poza hipokryzją i oszukiwaniem samych siebie.

Gdyby ich wiara w swojego „papieża” nie była kpiną z ludzkiej inteligencji, naprawdę bardzo by mnie to bawiło.

Jakich wiernych lub zwolenników oni mają, że nie dostrzegają farsy, którą im się sprzedaje? Bractwo jest bardziej sedewakantystyczne niż wielu „sedewakantystów”, a jego zwolennicy łudzą się, że pozostają wewnątrz struktury nowego, soborowego Kościoła tylko dlatego, że MÓWIĄ, iż on jest papieżem. Tymczasem swoimi czynami nie uznają go za papieża i odbierają mu wszelką papieską władzę.

Stolica Apostolska niestety pozostaje wakująca. Musimy przyjąć tego konsekwencje i odpowiedzialność za walkę o Wiarę katolicką, nie łudząc się, że w fałszywym modernistycznym kościele pozostało jeszcze coś dobrego lub coś, co można ocalić. To jest inny kościół. Nie jest to Kościół katolicki, który zbłądził — takie myślenie jest bezbożne. To nie jest zły papież. To nie jest papież. Kropka. Trzeba nazywać rzeczy po imieniu, tak jak ukazuje je sama oczywistość, bez oszukiwania się.

bp Merardo Loya.

Źródło: https://www.facebook.com/mons.merardo.loya

3 komentarze:

  1. Zwykle tego nie czynię, ale ostatnio z ciekawości prześledziłem doniesienie z wszelkich możliwych obozów i ogólnie jest "wesoło". Postawa FSSPX została dobrze opisana przez bp Loyę, to trochę podejście "jestem za, a nawet przeciw". Sam Watykan mimo wszystko zdaje się traktować ich jako jakąś część swojego "kościoła", bo jednak jakieś komunikaty wysyła. Gdyby te święcenia były im totalnie obojętne, to nikt w Watykanie nie przejąłby się tym, że FSSPX czy ktokolwiek inny wyświęca biskupów.
    W samym "neo- kościele" też jest ciekawie- nagle do ich słowników wróciły słowa "schizma" i "herezja" (nieobecne praktycznie od SW II, ba- nieobecne nigdy, bo przecież np. Luter to nie był schizmatyk czy heretyk, a co najwyżej "brat odłączony"), dalej- wszyscy zaczęli tam kochać "indultowców", wysyłać im wyrazy wsparcia, miłości, tolerancji i synodalności, chociaż jeszcze przed chwilą najchętniej by ich wyrugowano. Rozbawił mnie list polskich "charyzmatyków" do "indultowców", pełen szacunku i "miłości" (Bareja by tego nie wymyślił). Generalnie płacz i lament, że źli "lefebryści" doprowadzili do schizmy, a przecież patrząc logicznie- nic się nie zmieniło na linii Watykan- FSSPX, wyświęcono nowych biskupów, ale ani wczoraj ani pewnie jutro nic się nie zmieni w ich wzajemnych relacjach.

    OdpowiedzUsuń
  2. Cytat: "IV. Ekskluzywizm nowej, "elitarnej" oazy Tradycji

    W końcu Ecône dzieli katolików na tych, którzy tworzą "uświadomioną, elitarną oazę Tradycji", i na całą resztę: ludzi prostych, którzy ulegli modernistycznej hierarchii, bądź sedewakantystów, którzy wyciągają z kryzysu logiczne wnioski dogmatyczne. Dla jednych i drugich Bractwo ma jedynie pełne wyższości pouczenia o rzekomym braku "roztropności politycznej". Warunkiem należenia do tej wyższej, lefebrystycznej arystokracji duchowej jest zgoda na wieczny stan zawieszenia – na uznawanie struktur, które się oficjalnie wyznaje, a którymi w praktyce się gardzi. Trudno misterniej podchlebić umysłom, które pragną bezpiecznego komfortu psychicznego, i łatwiej pogardą przywalić tym, którzy bezkompromisowo żądają czystej, integralnej logiki przedsoborowej.

    O. Marian podsumowuje: oto mistrzowie w sztuce połowicznego oporu, stworzeni nie po to, by gmach prawdziwego Kościoła odbudować, lecz by zatrzymać dusze w pół drogi i uwikłać je w nieskończony kompromis z posoborowym Rzymem. Napisali zbałamuconym tradycjonalistom romans buntu z posłuszeństwem, le roman de la Tradition kontrolowanej przez modernizm.

    Dodatkowo nasuwa się pytanie: Czy Lefebvre i jego następcy byli szczerzy?

    Kto bezustannie uznaje kogoś za "Ojca Świętego" i "Wikariusza Chrystusa na ziemi", a jednocześnie systematycznie odrzuca jego magisterium, ignoruje jego prawo kanoniczne, zakłada własne sądy kościelne i wyświęca biskupów wprost wbrew jego woli, nie jest w oczach integralnej teologii katolickiej szczerym i spójnym myślicielem. Pod pozorną ich stanowczością, dostojeństwem purpury i płomiennymi kazaniami o obronie wiary, można dostrzec, że wszystko było bardzo sztucznym aranżowaniem dyplomatycznej pozy. To deklarowanie wierności Stolicy Piotrowej, podczas gdy tą samą ręką paraliżuje się jej autorytet w umysłach wiernych, nie nosi znamion rzymskiej szczerości. Czy ci ludzie nie mieli w duszy niepokoju, budując prywatne imperium ołtarzy niezależnych od "papieża", którego portret jednocześnie wieszają w swoich zakrystiach? Nie podejrzewamy ich o to, by chcieli świadomie stworzyć nową sektę; podejrzewamy ich o to, że uległszy w gruncie rzeczy liberalnemu duchowi naszych czasów, uznali własny osąd za wyższy od urzędu Piotra, tworząc system "przesiewania Tradycji" według własnego uznania.

    Rozpisaliśmy się tak szeroko o tej adaptacji pracy O. Mariana dlatego, że w dobie dzisiejszego zamętu i fałszywych kompromisów integralnie katolicki czytelnik nie znajdzie bardziej skrystalizowanej bystrości i jasności sądu nad tą najbardziej zwodniczą formą oporu, jaką reprezentuje Ecône i jego zwolennicy".

    OdpowiedzUsuń
  3. Kwestia „Wyznania wiary” FSSPX: Błąd w ujęciu historyczno-dogmatycznym

    Niedawna konsekracja czterech nowych biskupów w Écône zbiegła się w czasie z recepcją oficjalnego dokumentu Bractwa św. Piusa X zatytułowanego „Wyznanie wiary katolickiej wobec błędów współczesności”. Dokument ten, „Dan w Menzingen, dnia 24 czerwca 2026 r., w święto Narodzenia św. Jana Chrzciciela”, miał w założeniu autorów przypomnieć tradycyjną naukę Kościoła w obliczu dzisiejszego kryzysu. Kilka dni temu Bractwo opublikowało też list otwarty skierowany do pseodopapieża Leona XIV i całego Kolegium Pseudokardynałów z dołączeniem tego „Wyznania wiary” zawierającego 154 punkty. Niestety, pośpiech redakcyjny przy przygotowywaniu tego czerwcowego manifestu doprowadził do powstania rażącego błędu rzeczowego w rozdziale II. „Bóg, zasada i cel wszystkich rzeczy, Trójca Święta”.

    W punkcie 22 tekstu – opublikowanego zarówno w wersji polskiej, jak i w oficjalnym wydaniu francuskim na portalu „La Porte Latine” oraz w wersji angielskiej – znalazło się sformułowanie: „...nie wystarcza uznawać z arianami, że Syn jest tej samej natury co Ojciec...” („...il ne suffit pas de reconnaître avec les Ariens que le Fils est de même nature que le Père...” – „...it does not suffice to acknowledge with the Arians that the Son is of the same nature as the Father...”).

    Dla każdego czytelnika zaznajomionego z historią dogmatów ten fragment stanowi głębokie zaskoczenie. Tekst przypisuje bowiem Ariuszowi pogląd całkowicie sprzeczny z jego rzeczywistym nauczaniem. Przypomnijmy, że heretyk ten bezbożnie głosił, iż Syn Boży jest jedynie stworzeniem i nie posiada tej samej natury (istoty) co Ojciec. Wyznawanie, że Syn jest współistotny (homoousios), czyli dokładnie tej samej natury co Ojciec, to fundamentalny dogmat Kościoła katolickiego, zdefiniowany na Pierwszym Soborze Nicejskim w 325 roku w bezpośredniej opozycji do arianizmu.

    Wprowadzenie tak poważnej pomyłki teologicznej do oficjalnego manifestu, powielonej w kluczowych wersjach językowych na oficjalnych witrynach Bractwa, znacząco osłabia merytoryczną wiarygodność całego dokumentu. Pokazuje to, że w strukturach w Menzingen zabrakło należytej weryfikacji i rygorystycznej, przedsoborowej precyzji naukowej. Ogłoszenie tego tekstu bez należytej korekty na kilka dni przed tak ważnymi sakrami biskupimi uwypukla niespójność metodologiczną, gdyż w dążeniu do rychłego wydania globalnego manifestu dopuszczono do przeinaczenia podstawowych faktów z zakresu historii teologii dogmatycznej.

    OdpowiedzUsuń