Pytania do redaktora naczelnego — część II
Od redakcji
Z prawdziwą radością informujemy, że oficjalna strona stowarzyszenia Unam Sanctam jest już dostępna również w języku polskim. Polskie tłumaczenie obejmuje stronę główną, zasadniczą argumentację doktrynalną, wyjaśnienia dotyczące Niedoskonałego Soboru Powszechnego, odpowiedzi na najczęściej wysuwane zarzuty oraz informacje o sposobach wsparcia dzieła. Jest to ważny krok, dzięki któremu polscy katolicy mogą zapoznać się bezpośrednio — bez pośrednictwa cudzych streszczeń i interpretacji — z rzeczywistymi założeniami inicjatywy.
W ostatnich dniach nasza redakcja otrzymała korespondencję polemiczną dotyczącą dynamiki rozwoju inicjatywy Unam Sanctam, podważającą nasz entuzjazm i optymizm. Nie miała ona formy jednego, ściśle sformułowanego pytania, dlatego poniżej przedstawiamy syntetycznie główne twierdzenia autora, zachowując ich istotny sens, a następnie udzielamy jednej, zwartej odpowiedzi na zarzuty.
Pytanie — synteza otrzymanej korespondencji
Czy dane o rozwoju podane na oficjalnej stronie internetowej Unam Sanctam nie świadczą w rzeczywistości o szybkim wyczerpaniu potencjału tej inicjatywy? Liczba świeckich podpisujących List Otwarty do Duchowieństwa wzrosła wprawdzie z 866 do 2083, a następnie do 2583, jednak średni dzienny przyrost podpisów miał spaść pomiędzy majem a sierpniem o 81,8 proc. — z około 32 do niespełna 6 podpisów dziennie. Świeccy mają stanowić około 97 proc. wszystkich popierających, natomiast inicjatywę poparło jedynie 15 biskupów i 56 kapłanów. Czy brak dalszego „efektu skali” wśród duchowieństwa nie stworzył zatem pułapu dla mobilizacji świeckich i nie dowodzi, że projekt nasycił już wąską niszę środowiskową?
Czy gwałtowny wzrost w pierwszym okresie, a następnie wyraźne osłabienie jego tempa nie oznaczają, że inicjatywa zbliża się do stagnacji i ostatecznego końca? Czy poparcia nie uzyskano przede wszystkim pod wpływem presji moralnej zawartej w przekazie organizatorów, podczas gdy część duchowieństwa i wiernych odrzuca projekt z powodu rzekomych sprzeczności w jego założeniach i sposobie komunikacji?
W dalszej korespondencji jej autor stwierdził ponadto, że popierający inicjatywę duchowni stanowią w skali globalnej jedynie „promile”, a uzyskane poparcie ma być raczej skutkiem „przekazu propagandowego” i „presji moralnej” niż poważnego studium przedstawionej argumentacji. Uznał również, że różnica pomiędzy elekcjonizmem a konklawizmem jest „czysto techniczna”, ponieważ podstawy doktrynalne obu rozwiązań mają być identyczne.
Autor korespondencji podsumował swoją analizę następującym stwierdzeniem:
„(...) Wobec powyższego, wbrew optymizmowi, wyrażanemu przez inicjatorów i zwolenników, inicjatywa z wolna zdaje się zmierzać ku swemu końcowi. Co daj Boże, amen.”
Odpowiedź redaktora naczelnego
Przedstawiona argumentacja rozpoczyna się od rzeczywistego spostrzeżenia, lecz prowadzi do wniosków, których przytoczone dane w żaden sposób nie dowodzą. Rzeczywistym spostrzeżeniem jest to, że po bardzo szybkim wzroście w pierwszych tygodniach tempo napływu nowych podpisów zmalało. Jest to jednak wszystko, co można odpowiedzialnie powiedzieć na podstawie podanych liczb. Spowolnienie tempa wzrostu nie jest równoznaczne ani ze stagnacją, ani z wyczerpaniem potencjału, ani tym bardziej ze zbliżającym się końcem inicjatywy.
