Pod Twoją obronę. 400 lat od cudownej obrony Gliwic i ślubu jasnogórskiego
W roku Pańskim 2026, dokładnie dziś, 15 sierpnia, mija czterysta lat od jednego z najważniejszych wydarzeń w dziejach Gliwic. Latem 1626 roku mieszkańcy miasta przez kilka dni odpierali przeważające siły protestanckie, które wcześniej niemal bez przeszkód zajmowały kolejne miasta Górnego Śląska. Ocalenie przypisali nie tylko własnej odwadze, lecz przede wszystkim szczególnej opiece Najświętszej Maryi Panny, której ślubowali pielgrzymować po wszystkie czasy na Jasną Górę.
Obrona Gliwic pozostawiła po sobie trwałe świadectwo: najstarszą udokumentowaną w jasnogórskich kronikach pielgrzymkę do sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej, maryjny sztandar miasta oraz dawny herb Gliwic, w którym ponad miejską wieżą królowała Bogarodzica z Dzieciątkiem.
Wojna u bram Gliwic
W roku 1625 wojna trzydziestoletnia wkroczyła w nową fazę. Po stronie protestanckiej wystąpił król Danii i Norwegii Chrystian IV, wspierany finansowo przez Anglię oraz niderlandzkie Stany Generalne. Wraz z wojskami hrabiego Ernsta von Mansfelda, księcia Saksonii-Weimaru Jana Ernesta I oraz księcia Siedmiogrodu Gabriela Bethlena zamierzał uderzyć na Wiedeń i zadać Habsburgom rozstrzygający cios.
Plany te zostały częściowo pokrzyżowane 25 kwietnia 1626 roku, gdy armia Mansfelda poniosła klęskę pod Dessau z rąk wojsk cesarskich dowodzonych przez generalissimusa Albrechta von Wallensteina. Hrabia zdołał jednak szybko odbudować swoje siły i latem, wspólnie z oddziałami duńskimi, wkroczył na Śląsk.
Wojska protestanckie posuwały się w dwóch kolumnach, zajmując kolejne miasta. Korzystały nie tylko z przewagi militarnej, lecz także z pomocy miejscowych zwolenników reformacji. Bez większego oporu padły między innymi Opole, Racibórz, Prudnik, Strzelce Opolskie i Bytom.
Wallenstein nie podjął obrony Śląska. Skierował się na południe, aby osłonić Wiedeń przed spodziewanym uderzeniem połączonych wojsk protestanckich. Śląscy katolicy zostali pozostawieni własnym siłom i nie mogli liczyć na rychłą odsiecz armii cesarskiej.
Gliwice znajdowały się w wyjątkowo trudnym położeniu. Miasto nadal nie podniosło się całkowicie po wielkim pożarze z 1601 roku, który — według miejscowych przekazów — miał oszczędzić zaledwie dwa domy. Mury obronne nie dawały pewności przetrwania długiego oblężenia, a liczba mieszkańców zdolnych do noszenia broni była niewystarczająca do obsadzenia całej linii umocnień.
Gliwiczanie musieli zdecydować, czy poddać miasto i zdać się na łaskę protestanckich wojsk, czy też podjąć nierówną walkę.
Wybrali obronę.





