Ilustracja publicystyczna inspirowana wydarzeniami w Grojcu, wykonana przy użyciu AI.
Roman Pindel opuszczający parafię w Grojcu pod eskortą policji to obraz całkowitego upadku autorytetu modernistycznej hierarchii, którego nie przykryją komunikaty kurii. W nocy z 4 na 5 października 2026 roku sprzeciw wobec odwołania Józefa Zborka z urzędu proboszcza przybrał postać blokowania wyjścia z kościoła, wyzwisk i — według relacji diecezji — szarpania duchownych, w tym modernistycznego pseudobiskupa Romana Pindla. Dopiero interwencja policji i negocjatorów umożliwiła im opuszczenie parafii około pierwszej w nocy. Ludzie deklarujący, że uznają Pindla za swojego biskupa, pokazali, ile znaczy dla nich jego urząd, gdy podejmuje decyzję sprzeczną z ich oczekiwaniami.
Szczegółowych przyczyn odwołania Zborka nie ujawniono. Diecezja powołuje się na poważne nieprawidłowości oraz rozstrzygnięcia najwyższych instancji watykańskich. Bez znajomości konkretnych zarzutów nie sposób ocenić zasadności odwołania modernistycznego proboszcza. Zachowanie tłumu można natomiast ocenić bez zaglądania do akt postępowania. Przywiązanie do duszpasterza nie daje prawa do wyzwisk, zastraszania i zatrzymywania człowieka siłą.
Posłuszeństwo na własnych warunkach
W Grojcu wybuchł konflikt o obsadę urzędu, nie o obronę katolickiej wiary. Parafianie chcieli zachować swojego proboszcza, a od człowieka, którego uznawali za biskupa, czyli następcę Apostołów, oczekiwali spełnienia swoich żądań. Jego autorytet miał obowiązywać dopóty, dopóki odpowiadał ich życzeniom. Kiedy odmówił pozostawienia proboszcza na urzędzie, pojawiły się blokada, przekleństwa i szarpanina. Wdzięczność wobec wieloletniego duszpasterza może być szczera. Wierni mogą przedstawiać racje, prosić o wyjaśnienia i korzystać z przysługujących im środków prawnych. Nie uzyskują jednak przez to prawa do decydowania, kto ma sprawować urząd proboszcza. Liczebność zgromadzenia nie daje mu prawa do sprawowania władzy kościelnej. Krzyk nie zastępuje prawa, a popularność duchownego nie czyni go nieusuwalnym. Tłum usiłujący wymusić decyzję siłą sam kompromituje swój protest, pokazując swój prawdziwy, rewolucyjny charakter.
