Cytaty

"Pogodnie przyjmuję krzyż, który mi został ofiarowany, (ale) będziemy walczyć nadal o honor Pana naszego Jezusa Chrystusa i Jego Kościoła świętego i niepokalanego... i nigdy nie pomylimy go z nową religią, która głosi szczęście ziemskie, uciechy, rewolucję i wolność wszelkich uczynków, która obala mszę, kapłaństwo, katechizm i wszystko, co nadprzyrodzone: to antyteza chrześcijaństwa"
ks. Coache

„Wszelka polityka, która nie jest Tradycją, jest z pewnością zdradą”
Arlindo Veiga dos Santos

„Pro Fide, Rege et Patria” – „Za Wiarę, Króla i Ojczyznę”
_________________________________________________

czwartek, 28 maja 2020

Bp. W. Krynicki: Modernizm. Zasady modernizmu.


Modernizm

BP WŁADYSŁAW KRYNICKI

––––––––

      Atzberger, Was ist der Modernismus? Cöln 1908; Pesch Chr., S. J., Eine Untersuchung über den Modernismus, Freiburg 1908; Lebreton, L'Encyclique et la Théologie Moderniste, 1908; Gisler, Der Modernismus, Einsiedeln 1912; Bessmer, Philosophie und Theologie des Modernismus, Freiburg 1913; Macko, Znaczenie encykliki o modernizmie, Tarnów 1909; Maumus, Moderniści, Warszawa 1910; Szkice o modernizmie, nakładem "Przeglądu Powszechnego", Kraków 1911; Tomczak, Modernizm a protestantyzm liberalny, Warszawa 1911; Dobroniewski, Modernizm i moderniści, Poznań 1911.

––––––

      Modernizm, albo katolicyzm postępowy, jest wynikiem pewnych najnowszych usiłowań, pragnących na swój sposób pogodzić społeczeństwa teraźniejsze z Kościołem. Podjęli je ludzie, przesiąknięci współczesnymi poglądami filozoficznymi i społecznymi. Nadmierny indywidualizm i opieranie się w wywodach na uczuciowości, zamiast na ścisłym rozumowaniu, doprowadziło modernistów do przeinaczania prawd chrześcijańskich, choć oni sami do tego się nie przyznają. Pomawiając Kościół o wsteczność, niepojmowanie ducha czasu i kultury nowożytnej, żądają odeń przystosowania się do pojęć i dążności dzisiejszych, jako warunku jego dalszej żywotności, rozwoju i pożądanego wpływu. Główne ich zasady są następujące:

      1. W dziedzinie filozofii:

      a) Agnostycyzm czyli teoria głosząca, że rozum ludzki jest całkowicie zamknięty w dziedzinie zjawisk, czyli że poznaje tylko to, co jest dla zmysłów dostępne, i w takiej postaci, w jakiej jest dostępne; nie ma nawet możliwości przekroczenia tych granic; stąd wniosek, że Bóg nie może być bezpośrednim przedmiotem ani nauki, ani historii.

      b) Immanencja życiowa czyli jakaś nieświadoma, wrodzona człowiekowi potrzeba czegoś Boskiego; uczucie religijne, wywołane ową potrzebą, jest jedynym źródłem wiary, objawienia, religii i pewnych zewnętrznych jej form, zwanych dogmatami albo symbolami. Stąd wynika, że nie było i nie ma żadnego objawienia zewnętrznego. Bóg objawia się ludziom tylko przez uczucie, gdy je sobie uświadamiają. Ono też jest najwyższą normą działania dla wszystkich, nawet dla Kościoła, ilekroć naucza lub wydaje przepisy. Owo uczucie religijne rozwija się powoli z postępem życia ludzkiego i cywilizacji, a rozwój ten wpływa rozstrzygająco na treść każdej religii. Religia katolicka nie stanowi tu wyjątku, ponieważ, jak twierdzą moderniści, powstała ona w samowiedzy Chrystusa, męża posiadającego pierwszorzędne przymioty, a powstała nie inaczej, jeno przez proces jego życiowej immanencji.

      2. W dziedzinie wiary:

      a) Opieranie pewności istnienia Boga na pochodzącym z uczucia religijnego instynkcie, czyli na bezpośrednim osobistym doświadczeniu (experientia). To podmiotowe doświadczenie czyni człowieka wierzącym.

      b) Stawianie na równi wszystkich religii na tej zasadzie, że źródłem wszystkich jest religijne uczucie i że we wszystkich formuły czyli symbole są zastosowane do religijnego uczucia wierzących.

      c) Tradycją w mniemaniu modernistów jest udzielanie drugim pierwotnego doświadczenia religijnego za pomocą słowa lub książek. Jeżeli doświadczenie religijne, w ten sposób rozpowszechnione, żyje i trwa w ludziach, ma ono za sobą dowód prawdy, gdyż prawda a życie, to jedno.

      d) Całkowite odgraniczenie wiary od nauki. Dla tych, którzy stanęli na podwójnej wyżynie filozofa i wierzącego, nie może być zatargu pomiędzy nauką i wiarą, gdyż obydwie są całkiem od siebie odgraniczone. Nauka obraca się w świecie zjawisk, wiara w sferze rzeczy Boskich, całkiem dla nauki niedostępnych. Co zatem może być dla uczonego fałszem, to może być prawdą dla wierzącego. Wiara atoli musi podlegać nauce, ponieważ formuły religijne (dogmaty), będące zjawiskami poznawalnymi, poddane są kontroli nauki, więc od niej zależą.

środa, 27 maja 2020

X. Benedykt Hughes CMRI: Fałszywe nabożeństwa: Niebezpieczeństwa dla pobożnych dusz.

Fałszywe nabożeństwa: Niebezpieczeństwa dla
pobożnych dusz


Ks. Benedict Hughes, CMRI



Niedawno, parafianin poprosił mnie o przejrzenie  książeczki religijnej, z której chciał skorzystać. Wydana przez TAN Books, książeczka Dwie boskie obietnice została napisana przez ks. Roman Hoppe. Pierwotnie opublikowana w 1954 roku w języku polskim, została przedrukowana przez TAN Books and Publishers, Inc., w 1987 roku. Chociaż twierdzono, że książeczka została wydana z aprobatą kościelną, nie ma imprimatur ani wzmianki o tym, kto ją zatwierdził.

Książeczka zaczyna się od wybranych wydrukowanych prywatnych objawień dla trzech zakonnic. (Nie dyskredytuję tutaj wartości prywatnych objawień, które są bardzo korzystne dla wielu dusz po ich potwierdzeniu przez Kościół. Jedno ze źródeł wspomnianych przez autora w tej książeczce jest jednak wątpliwe - temat najlepiej pozostawić na inny artykuł.) Po tej krótkiej krytyce, autor następnie podaje tak zwane „dwie boskie obietnice”.  Twierdzi, że obietnice te zostały objawione przez naszego Pana wybranej duszy w Polsce (której nie wymienia imienia) w 1954 r.

A jakie są to obietnice? Aby krótko sparafrazować, obietnice są następujące: 1) Każdy kapłan, który godnie ofiaruje Najświętszą Ofiarę Mszy przez 30 kolejnych dni i codziennie odmówi Stacje Drogi Krzyżowej, otrzyma dla siebie i wybranej przez siebie duszy pewność zbawienia. 2) Każdy świecki, który godnie przyjmuje Komunię Świętą przez 30 kolejnych dni i odmówi modlitwy o pomyślność Świętej Matki Kościoła, otrzyma również zapewnienie zbawienia dla siebie i jednej wybranej przez siebie duszy.

Delikatnie mówiąc, te obietnice są niezwykłe - ale czy są autentyczne? Każdy katolik, który przynajmniej jest minimalnie zapoznany z wiarą, natychmiast zrozumie, że z tymi „obietnicami” jest coś bardzo niewłaściwego. W rzeczywistości, nie mogą pochodzić od Chrystusa, ponieważ są sprzeczne z tym, czego uczy nasza wiara katolicka. Czy św. Paweł nie powiedział: „Ze strachem i drżeniem sprawujcie swoje zbawienie ...” (Filip. 2:12)? Jak ktokolwiek z nas może być „zapewniony” o swoim zbawieniu, dopóki żyjemy w tej dolinie łez? Zaprawdę te obietnice są fałszywe i nie mogą zostać zaakceptowane przez katolików.

Poczet Papieży katolickich XX wieku.


Poczet Papieży katolickich XX wieku:

I. (256) Leon XIII
(od 20 II 1878 do 20 VII 1903)

II. (257) Św. Pius X
(od 4 VIII 1903 do 20 VIII 1914)

III. (258) Benedykt XV
(od 3 IX 1914 do 22 I 1922)

IV. (259) Pius XI
(od 6 II 1922 do 10 II 1939)

V. (260) Pius XII
(od 2 III 1939 do 9 X 1958)

Sede vacante
1958 - [...]

Zapraszamy na naszą nową stronę internetową:

wtorek, 26 maja 2020

X. Zygmunt Golian: O życiu w duchu Kościoła. Rozmyślania na każdy dzień maja.


ROZMYŚLANIA
NA KAŻDY DZIEŃ MAJA

ZAPISKI Z KONFERENCYJ MAJOWYCH
KS. ZYGMUNTA GOLIANA

––––––––

DZIEŃ XXXI

O życiu w duchu Kościoła

     I. Cóż to za szczęście wierzyć! Człowiek, który nie wierzy, jest bez nadziei. Rozważmy to słowo: bez nadziei. A zatem bez prawdziwej przyszłości, bo czymże jest to jutro tak śliskie i niepewne? Dziękujmy Bogu za łaskę wiary, pielęgnujmy ją w sobie, czerpiąc z tego nieprzebranego bogactwa, jakie ona nam przedstawia, a oprócz korzyści udoskonalenia się, znajdziemy także w wierze materiał wyższego znaczenia i niezrównanej piękności, który nam niezawodnie ozdobi to szare, powszednie życie.

      Kiedy przez Wniebowstąpienie Pańskie, została Najświętsza Panna rozłączona na cały czas życia swego ziemskiego z najukochańszym Synem swoim, – czymże zapełniła tę straszną próżnię? Oto pielęgnowała, jak mówi Ewangelia, – początki Kościoła i razem z Apostołami obchodziła rocznice dni pamiętnych w życiu Jej Boskiego Syna; początkowała szereg świąt, jakie Kościół późniejszy uporządkował i do uroczystego obchodzenia po wszystkie czasy przeznaczył. Ci, którzy układali wzniosłą liturgię Kościoła, bliżej byli tych faktów, tak co do czasu, jak i co do światła w tym przedmiocie. Co w niej nam zostawili, jest zarazem historią najwierniejszą i modlitwą najpodnioślejszą, której bez wzruszenia niepodobna czytać, a od której, poznawszy ją, trudno się oderwać. Każda część roku kościelnego, każdy niemal dzień, ma w Mszale rzymskim i w Brewiarzu kapłańskim swoją historię i swoją, że tak powiemy, fizjognomię; – obraz, który dopiero za rok znowu powróci.

     Ale i dla ludzi na świecie żyjących i nie mających (wstyd powiedzieć) czasu dla Pana Boga, istnieje w Epistołach i Ewangeliach na każdy dzień, a choćby tylko na każde święto, sposobność zjednoczenia się z duchem Kościoła. Mówimy nieraz, że życie czcze, że nie ma go czym zapełnić; poziewamy z nudy, zwłaszcza w dni wolne od pracy, jakimi są święta; o, gdybyśmy znali ducha tych świąt – gdyby duch Kościoła św. żył w nas, wiedzielibyśmy gdzie pójść myślą w takie dni i zamiast czczości, czulibyśmy całą żywotność, jaka jest w wierze, cały skarb, jaki jest w zasługach Chrystusa Pana i życiu Maryi!

      II. A więc, choć w części odmieńmy nasze zwyczaje od ostatniego dnia tego przebłogosławionego miesiąca. Każdy dzień to jest perełka wielkiego różańca życia naszego, mamy na niej zaznaczyć, cośmy dla Pana Boga i dla duszy naszej uczynili. Przyjdzie dzień przeglądu tych perełek, – o jakże nam będzie żal wtedy – jeżeli już nie wstyd! Wieleż tych dni zeszło bezmyślnie, bezskutecznie, bez usiłowania wszelkiego z naszej strony. Obudziliśmy się z rana, wstrząsnęli się jak ptak na gałęzi drzewa – i jak on polecieli bezmyślnie przed siebie. – A Pan Bóg patrzał na nas miłośnie i czekał otwartym sercem; – a Maryja Przenajświętsza, gotowa była w Serce Syna swojego nas wprowadzić.

niedziela, 24 maja 2020

X. Rafał Trytek ICR: Straż Honorowa Bożego Serca.

      W zeszłym roku niepostrzeżenie (dla mnie przynajmniej) minęła 150 rocznica instalacji Straży Honorowej Najświętszego Serca Pana Jezusa w Polsce. Przełożona krakowskiego klasztoru ss. wizytek Matka Ludwika Tomaszewska sprowadziła wtedy bowiem Straż Honorową z Francji z klasztoru w Bourg-en-Bresse. Inicjatorką Straży Honorowej Najświętszego Serca Pana Jezusa była s. Maria od Najświętszego Serca- Konstancja Bernaud. Z tego powodu s. Ludwika nazywana była Matką tego dzieła w Polsce, a ks. Albin Dunajewski (późniejszy kardynał i biskup krakowski) z racji bycia kapelanem klasztoru wizytek w tym czasie- jego Ojcem. Jeszcze jako osoba świecka Konstancja uznała, że nabożeństwo do Najświętszego Serca przez swą powszechność może się stać fundamentem duchowości przeznaczonej dla wszystkich katolików w myśl słów św. Franciszka Salezego:
“Każdy według swojego stanu i zawodu mógłby żyć tym nabożeństwem w duchu pokuty, wynagrodzenia, dla większej chwały Bożej, wykonując po prostu obowiązki swojego stanu”.
      W macierzystym klasztorze Straży w Bourg-en-Bresse od 1825 roku istniało tradycyjne Bractwo Najświętszego Serca Jezusowego. Na początku roku 1863 siostry klasztoru dokonały aktu intronizacji Jezusa Chrystusa Króla. W głównej sali, na tronie postawiono posąg Chrystusa Króla, a siostry podchodziły do niego kolejno, aby wziąć "bilet" z zaleceniem, jak w praktyce przyczyniać się do królowania Pana Jezusa.

      Po kilku tygodniach, s. Maria miała wizję przedstawiającą Najświętsze Serce Pana Jezusa, a wkoło Niego godziny zegara wraz z napisem u góry: “Chwała, miłość, zadośćuczynienie!”, u dołu zaś “Straż Honorowa Najświętszego Serca”. Za pozwoleniem przeoryszy, zakonnice zapisały wokół “tarczy zegara” swoje imiona, tam gdzie na rysunku św. Małgorzaty Marii Alacoque były serca. Każda miała przez wybraną godzinę, nie przerywając zwyczajnych zajęć, adorować w duchu Boskie Serce. Wszystkie siostry, zawarły to przymierze 13 marca 1863 roku. Po początkowym odrzuceniu i atakowaniu Straży jako "nowości", zaczęła się ona dynamicznie rozwijać wśród kleru, zakonnic i świeckich.

Bp. Józef Sebastian Pelczar: Chrystus Pan siedzi na prawicy Ojca swego.



R O Z M Y Ś L A N I E


 C h r y s t u s       P a n     s i e d z i      n a      p r a w i c y                         O j c a         s w e g o.

------------------------------------

 Przedstaw sobie, że widzisz Chrystusa Pana w majestacie chwały niebieskiej.

 Rozważ, że Pan Jezus wstąpił do nieba nie według Bóstwa swego, bo jako Bóg nie przestał być w niebie i na każdem miejscu, ale według człowieczeństwa, to jest, wstąpił z duszą chwalebną i z ciałem uwielbionem; bo najprzód nieśmiertelnemu Jego Ciału już nie przystało mieszkanie na tej ziemi pełnej grzechu i nędzy, ale inne, wspaniałe, niebieskie, - a powtóre, bo niewysłowione uniżenie się Boskiego Majestatu w żłóbku, w życiu i na krzyżu zasłużyło na wywyższenie i chwałę.

 Ale Pan Jezus wstąpił do nieba i dla nas, aby nam otworzyć to niebo, dla grzechów zamknięte, i dla wybranych swoich stolice zgotować. Wstąpił dla nas, aby zesłać Ducha Św., Pocieszyciela i Nauczyciela naszego, który oświecił Apostołów, upłodnił Kościół św. łaskami i przemienił wkrótce świat cały. Wstąpił dla nas, aby w nas utwierdzić nadzieję przyszłej chwały i dać nam pewną rękojmię, że i my kiedyś posiądziemy dziedzictwo niebieskie, jeżeli na to zasłużymy. Wstąpił wreszcie dla nas, aby serca nasze, a więc i twoje serce, od tych znikomych rzeczy oderwać, a ku pożądaniu dóbr wiekuistych skierować.

 Pamiętaj, że tu nie masz stałego mieszkania, ale innego oczekujesz; żyj zatem, jak ten podróżny czy wygnaniec, co wraca do ojczyzny, i bierz tyle tylko z ziemi, ile koniecznie potrzeba, a natomiast zbieraj chciwie skarby niebieskie. Pamiętaj również, że życie ludzkie jest jakby żniwem w skwarnem lecie, jakby potykaniem się z licznymi nieprzyjaciółmi, jakby wspinaniem się na stromą górę z krzyżem na ramionach; stąd nie chciej używać ciągłego wytchnienia, ni błogiej ciszy, ni przerwanej radości; owszem bądź na to przygotowaną, że przez wiele ucisków masz wnijść do Królestwa niebieskiego.


sobota, 23 maja 2020

Nowa strona Stowarzyszenia!


Informujemy, iż w dniu 23 maja AD 2020 powstała nowa strona naszego Stowarzyszenia - Oficjalny serwis internetowy Stowarzyszenia na Rzecz Kultury i Tradycji im. ks. dr Piotra Semenenko:

https://piotrsemenenko.wordpress.com/

Zachęcamy do lektury naszych publikacji.

Tym samym niniejszy blog przestaje być aktualizowany, a po pewnym czasie zostanie usunięty.

ZA: https://piotrsemenenko.blogspot.com/2020/05/nowa-strona-stowarzyszenia.html

Bp. Oliver Oravec: Co robić w obliczu współczesnego kryzysu? "Prawda o Kościele".

OD REDAKCJI TENETE TRADITIONESArtykuł ten jest fragmentem książki (ś.p.) J. Exc. x. biskupa Olivera Oraveca: Pravda o Cirkvi (pełny tytuł w tłumaczeniu polskim: Prawda o Kościele. Czy Jan Paweł II jest katolikiem? Czy Watykan jest centrum Nowej sekty?), wydanej w 1998 r. Autor bardzo dobrze opisuje w tym fragmencie sytuacje i kondycje katolicyzmu na Słowacji, która zresztą idealnie odpowiada sytuacji katolików w Polsce, czy ogólnie we wszystkich krajach Europy środkowo-wschodniej. Dziś, po 22 latach, te problemy jeszcze bardziej pogłębiły się i nasiliły, kult Wojtyły, wyniesionego na ołtarze, pardon, na stoły posoborowej sekty stał się rzeczywistym kultem tej nowej religii człowieka.


Co robić w obliczu współczesnego kryzysu?

BP OLIVER ORAVEC

––––––

      Na to pytanie niewielu słowackich katolików stara się dać odpowiedź. Wiara na Słowacji przechodzi ciężki kryzys. Większość katolików nie zna podstawowych wiadomości z dziecięcego katechizmu i dlatego nie zaskoczy ich żadna zmiana. Myślą sobie, że wszystko co przychodzi z Rzymu musi być dobre i właściwie ich to nawet nie interesuje. W niedzielę chodzą do kościoła, gdyż jest to przyzwyczajenie a niekiedy jest to także politycznie wygodne. Uwierzyli największemu oszustwu, że Jan Paweł II jest najlepszym "papieżem" tego stulecia, ponieważ nie znają obowiązków oraz praw jakie posiada prawdziwy papież. Nie pomylę się zbyt dużo, kiedy powiem, że wiara na Słowacji jest martwa a fakty są odzwierciedleniem nienawiści, zawiści i wzajemnego oczerniania między katolikami.

      Inna jest sytuacja katolików na Zachodzie. Tam w wielu krajach wśród katolików wzrasta niezadowolenie i nie są oni chętni do tego aby pod pozorem ślepego posłuszeństwa zrezygnować z prawdziwego katolicyzmu, gdyż znają i cenią sobie wiarę katolicką i nie chcą stać się biernymi członkami Nowego "Kościoła", który już nie jest katolicki.

      Różne podejścia do obecnej sytuacji:

      a) Rozwiązanie starokatolickie albo prawosławne

      Znam katolików, którzy po tym jak zobaczyli nieszczęsny rozwój Kościoła po soborze, odeszli do "Kościoła" starokatolickiego albo prawosławnego w nadziei, że tam znajdą ważne sakramenty a przede wszystkim prawdziwą Mszę. Jednakże ci katolicy nie uświadamiają sobie, że te społeczności oddzieliły się od Kościoła katolickiego, gdy nie było w nim wątpliwości co do ważności sakramentów. Te "Kościoły" są rozłamowe, czyli schizmatyckie a oprócz tego są także w błędzie, czyli heretyckie, ponieważ wierzą w doktrynalne błędy, które potępił Kościół katolicki albo nie wierzą w te artykuły wiary, w które Kościół katolicki musi wierzyć. Również w niektórych gałęziach starokatolicyzmu wątpliwa jest ważność kapłaństwa. "Kościół" prawosławny w Rosji i w innych krajach miał przez całe dziesięciolecia w swoim kierownictwie agentów KGB, którzy byli ateistami, a co za tym idzie jest tu wiele rzeczy niejasnych, tak że nie wierzę, iż odejście do tych oddzielonych "Kościołów" może być związane z Bożym błogosławieństwem. Kościół katolicki nigdy nie zezwalał na współpracę z tymi "Kościołami".

      b) Rozwiązanie arcybiskupa Lefebvre'a

      Wielu niezadowolonych katolików popiera Bractwo Św. Piusa X, które założył świętej pamięci arcybiskup Marcel Lefebvre. Bractwo to uznaje czterech ostatnich "papieży" za prawdziwych Wikariuszy Chrystusa na ziemi, ale jednocześnie krytykuje ich z powodu niekatolickich pomysłów a za ich błędy posyła ich do piekła. Bractwo w ogóle nie jest posłuszne tym "papieżom", gdyż odprawia starą Mszę, udziela sakramentów po dawnemu, odrzuca nowy kodeks prawa kanonicznego oraz większość dokumentów II Soboru Watykańskiego. W rzeczywistości to oni sami decydują, który papieski dokument jest dobry a który nie. Czyli są bardziej papiescy niż ich papieże a to jest związane z pychą. Kompletnie odmawiają oni Janowi Pawłowi II prawa do wykluczenia ich członków z "Kościoła". Toteż gdy JP II wykluczył arcybiskupa i jego czterech biskupów z Nowego "Kościoła", Bractwo tego nie uznało, gdyż uważają się oni za "dobrych chłopców" czym właśnie zdeformowali samą ideę papiestwa. Tym sposobem praktykują oni całkowite nieposłuszeństwo wobec człowieka, którego uznają za prawdziwego papieża a taka postawa nie jest katolicka, lecz schizmatycka.

      Katolik, gdy raz uzna kogoś za papieża, nie śmie odmówić mu posłuszeństwa w rzeczach, które według prawa Boskiego do niego przynależą. Przez to, że Bractwo uznało także Pawła VI musiało uznać również ważność Nowej mszy i pozostałych nowych sakramentów, łącznie z nowymi konsekracjami biskupów. Jest to postawa schizofreniczna, która stała się przyczyną odejścia z Bractwa już jednej trzeciej jego kapłanów.