OD REDAKCJI TENETE TRADITIONES:
W ostatnim czasie na łamach pisma Most Holy Trinity Seminary Newsletter (numer z maja 2026 r.) Jego Ekscelencja ks. bp Donald H. Sanborn przedstawił krytykę koncepcji Niedoskonałego Soboru Powszechnego jako możliwego rozwiązania obecnego kryzysu Kościoła. Ponieważ autor ten od wielu lat należy do najbardziej znanych przedstawicieli środowiska sedewakantystycznego, a jego głos cieszy się znacznym autorytetem wśród wielu wiernych przywiązanych do Tradycji katolickiej, wypada odnieść się do przedstawionych przez niego argumentów z należną powagą i szacunkiem. Nie ulega bowiem wątpliwości, że intencją Jego Ekscelencji jest obrona Boskiej konstytucji Kościoła oraz zachowanie nienaruszonej sukcesji Piotrowej. W tej trosce o dobro Kościoła wszyscy katolicy wierni Tradycji pozostają zgodni. Spór dotyczy jednak nie celu, lecz środków prowadzących do jego osiągnięcia. Szczególną uwagę zwraca argumentacja przedstawiona przez JE ks. bp. Sanborna w kwestii jurysdykcji uzupełnionej (jurisdictio suppleta) oraz możliwości działania Kościoła w sytuacji nadzwyczajnej. Czcigodny autor stwierdza bowiem:
„Chrystus, jako Głowa Kościoła, może upoważnić heretyckich kardynałów do przeprowadzenia tego, co jest absolutnie konieczne dla ciągłości linii Piotrowej.”
Jest to twierdzenie niezwykle doniosłe, ponieważ oznacza uznanie zasady, iż Boski Założyciel Kościoła może w wyjątkowych okolicznościach uzupełnić to, czego wymaga dobro całego Kościoła oraz zachowanie sukcesji Piotrowej. Z drugiej jednak strony Jego Ekscelencja stanowczo odmawia możliwości podobnego działania Bożej Opatrzności względem katolickich biskupów, którzy zachowali nienaruszoną wiarę i sukcesję apostolską. W tym właśnie miejscu pojawia się trudność, której nie sposób pominąć. Jeżeli bowiem przyjmuje się zasadę, że Chrystus może nadzwyczajnie uzupełnić to, co konieczne dla zachowania widzialnej struktury Kościoła, wówczas należałoby wykazać, dlaczego taka pomoc miałaby przysługiwać wyłącznie posoborowym „kardynałom”, a być z góry wykluczona wobec katolickich biskupów. Samo stwierdzenie tego nie stanowi jeszcze dowodu. Co więcej, argument ten wydaje się prowadzić do osobliwej sytuacji, w której większe zaufanie pokłada się w hipotetycznym nadzwyczajnym działaniu łaski wobec osób publicznie związanych z modernizmem i zajmujących stanowiska posoborowych „kardynałów” w strukturach Novus Ordo, niż wobec biskupów, którzy zachowali integralność wiary katolickiej. Trudno nie zauważyć pewnej niekonsekwencji takiego rozumowania. Jeżeli bowiem Chrystus może nadzwyczajnie upoważnić heretyckich „kardynałów” do dokonania aktu koniecznego dla zachowania linii Piotrowej, dlaczego nie miałby udzielić tej samej pomocy katolickim biskupom zgromadzonym na Niedoskonałym Soborze Powszechnym dla ratowania Kościoła w bezprecedensowym kryzysie?
Pytanie to domaga się odpowiedzi tym bardziej, że godność kardynalska jest instytucją prawa kościelnego, podczas gdy biskupstwo należy do samej konstytucji Kościoła ustanowionej przez naszego Pana Jezusa Chrystusa. Nie zamierzamy jednak w niniejszym opracowaniu prowadzić polemiki personalnej ani podważać dobrych intencji naszego szanownego adwersarza. Pragniemy jedynie poddać jego argumenty spokojnej analizie w świetle zasad teologii katolickiej, historii Kościoła oraz samej natury prawa kościelnego. Kryzys, którego doświadczamy, jest bezprecedensowy, a zatem wymaga nie tylko wierności Tradycji, lecz także starannego rozważenia wszystkich środków, jakie Boski Założyciel Kościoła pozostawił swojemu Mistycznemu Ciału dla zachowania jego jedności i ciągłości. Z tych właśnie względów przedstawiamy poniższe rozważania — fragment jednego z artykułów z serii odpowiedzi na zarzuty, opublikowanej na stronie Unam Sanctam. Tekst ten publikowaliśmy już wcześniej na naszej stronie, jednak uznaliśmy, że zasługuje on na osobne przypomnienie, stanowi bowiem wyjątkowo trafną odpowiedź na argumentację przedstawioną przez JE ks. bp. Donalda Sanborna. Pozostawiamy ostateczny osąd sumieniom wiernych katolików oraz sądowi samej Opatrzności Bożej, która nigdy nie opuszcza swojego niepokalanego Kościoła.
Papież Pius XII postanowił, że wyłącznie kardynałowie mają prawo wyboru papieża, a zatem żadne inne rozwiązanie nie jest możliwe
Argument ten opiera się na konstytucji Vacantis Apostolicae Sedis Papieża Piusa XII, która z kolei odwołuje się do konstytucji Vacante Sede Apostolica św. Piusa X.
Szczególne znaczenie przypisuje się następującemu fragmentowi:
„32. Ius eligendi Romanum Pontificem ad S. R. E. Cardinales unice et privative pertinet...”
„Prawo wyboru Biskupa Rzymskiego przysługuje wyłącznie i nieodwołalnie kardynałom Świętego Kościoła Rzymskiego, z całkowitym wyłączeniem jakiejkolwiek ingerencji ze strony innych dostojników kościelnych lub jakiejkolwiek władzy świeckiej, niezależnie od jej rangi i charakteru.” [1]
Argument brzmi zatem następująco:
Ponieważ przepis ten wyraźnie stwierdza, że nikt poza kardynałami nie może wybierać papieża, a żadna późniejsza norma go nie uchyliła, należy bezwzględnie przestrzegać tego postanowienia i wykluczyć wszelkie alternatywy.
Z argumentem tym wiążą się jednak dwa zasadnicze problemy.
Po pierwsze, zakłada on już na wstępie, że obecnie istnieją ważni kardynałowie.
Po drugie, konsekwentne stosowanie tej zasady prowadzi do reductio ad absurdum, czyli do wniosku absurdalnego.






