Cytaty

"Pogodnie przyjmuję krzyż, który mi został ofiarowany, (ale) będziemy walczyć nadal o honor Pana naszego Jezusa Chrystusa i Jego Kościoła świętego i niepokalanego... i nigdy nie pomylimy go z nową religią, która głosi szczęście ziemskie, uciechy, rewolucję i wolność wszelkich uczynków, która obala mszę, kapłaństwo, katechizm i wszystko, co nadprzyrodzone: to antyteza chrześcijaństwa"
ks. Coache

„Wszelka polityka, która nie jest Tradycją, jest z pewnością zdradą”
Arlindo Veiga dos Santos

„Pro Fide, Rege et Patria” – „Za Wiarę, Króla i Ojczyznę”
_________________________________________________

czwartek, 20 sierpnia 2026

20 sierpnia: Św. Bernarda, Opata i Doktora

20 SIERPNIA

ŚW. BERNARDA, OPATA I DOKTORA

Ryt zdwojony.    Szaty białe.

   Św. Bernard, mając 22 lata wstąpił do Cystersów, którzy stanowili gałąź rodziny św. Benedykta. Zostawszy opatem w Clairvaux stał się, jakoby drugim założycielem zakonu. Jego nadzwyczajny dar wymowy, zjednał mu tytuł Doktora miodopłynnego; był rzeczywiście światłością, która świeci na świeczniku i oświeca cały Kościół płomieniem nauki i mądrości Bożej. Brał udział w szeregu synodów i soborów; głosił wyprawę krzyżową, walczył z heretykami. Mimo tak czynnego życia, był również gorliwym mnichem. Jego pisma i mowy przeznaczone dla swych uczniów świadczą o głębokim nurcie życia wewnętrznego. Św. Bernard był również jednym z największych piewców Najśw. Maryji Panny, i zostawił nam wiele homilji i modlitw ułożonych ku Jej czci, które do dziś dnia karmią duchowość wiernych.

   Umarł w 1153 r. Pozostawił po sobie 165 klasztorów przez niego założonych w Europie i na Wschodzie. W tej oktawie Wniebowzięcia uczmy się od tego Doktora miłować Królowę naszą, do której on z nabożeństwem nieraz wołał: « O łaskawa, o litościwa, o słodka Panno Maryjo ».

✠ ✠ ✠

Reprint na podstawie: Mszał Rzymski z dodaniem nabożeństw nieszpornych, o. Gaspar Lefebvre, Benedyktyn. Przekład polski opracowali mnisi opactwa w Tyńcu. Opactwo ŚŚ. Piotra i Pawła w Tyńcu – Polska. Opactwo Św. Andrzeja, Bruges – Belgia, 1956 r.

Sto lat Cristiady. Młodzież w obronie Chrystusa Króla i katolicka kontrrewolucja w Meksyku

 Przed stu laty w Meksyku rozpoczęła się Cristiada — wielkie powstanie katolickiego narodu przeciwko rewolucyjnemu państwu prześladującemu Kościół i usiłującemu usunąć Wiarę z życia publicznego. Szczególną rolę w oporze odegrała młodzież katolicka. Rocznica tamtych wydarzeń oraz zbliżający się wykład prof. Jacka Bartyzela w Warszawie są okazją, aby przypomnieć genezę, istotę i nieprzemijające znaczenie katolickiej kontrrewolucji w Meksyku.

Strzały w Coyoacán

 18 sierpnia 1926 roku, przed stu laty, w centrum Coyoacán rozległy się strzały. Według wiadomości opublikowanej tego dnia przez meksykański dziennik „Excélsior” policja usiłowała przeprowadzić rewizję w domu przy Avenida Hidalgo 64, w którym przebywali młodzi katolicy należący do Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Meksykańskiej oraz Koła Robotniczego Leona XIII. Funkcjonariusze zostali przyjęci ogniem. Po wymianie strzałów młodzieży udało się zbiec, lecz w ręce władz wpadły archiwa obu organizacji.

 Nie była to jeszcze jedna z wielkich bitew Cristiady. Wydarzenie stanowiło jednak wyraźny znak chwili, w której prześladowani katolicy zaczynali rozumieć, że antykatolicki reżim nie pozostawia im już niemal żadnych legalnych środków obrony. Niespełna trzy tygodnie wcześniej weszły w życie przepisy, które miały podporządkować życie Kościoła państwu, pozbawić katolików swobody kultu oraz złamać ich zorganizowany opór. Tak rozpoczynał się jeden z największych i najbardziej dramatycznych katolickich zrywów XX wieku — Cristiada, czyli meksykańskie powstanie w obronie Wiary katolickiej, Kościoła świętego oraz społecznego królowania Chrystusa Króla.

środa, 19 sierpnia 2026

Medziugorie: tragedia Polaków wracających z miejsca fałszywych „objawień” i ujawniony raport o ich diabolicznym pochodzeniu

 W nocy z 15 na 16 sierpnia 2026 r. na węgierskiej autostradzie M3, w pobliżu miejscowości Mezőkeresztes, doszło do tragicznego wypadku polskiego autokaru. Pojazdem wracało z Medziugoria 57 uczestników wyjazdu turystycznego (nazywanego „pielgrzymką”) wraz z dwoma kierowcami. Zginęło 12 osób, a pozostali uczestnicy podróży odnieśli obrażenia — część z nich ciężkie. Dokładne przyczyny katastrofy są nadal badane przez polskie i węgierskie służby.

 Wobec śmierci naszych Rodaków należy zachować należną powagę. Rodzinom zmarłych składamy wyrazy szczerego współczucia, za rannych prosimy o modlitwę, a dla ofiar tragedii błagamy Boga o miłosierdzie. Nie mamy podstaw, aby kwestionować dobrą wiarę osób podróżujących do Medziugoria ani przypisywać im świadomego uczestnictwa w złu. Wielu z nich niewątpliwie pragnęło oddać cześć Matce Bożej, modlić się i zbliżyć do Pana Boga. Dobra intencja człowieka nie może jednak uczynić prawdziwym fałszywego objawienia ani usprawiedliwić kultu powstałego wokół zjawy głoszącej treści sprzeczne z Wiarą katolicką.

Trzy tragiczne katastrofy

 Nie był to pierwszy tak tragiczny wypadek polskiego autokaru przewożącego podążających do Medziugoria lub z niego powracających. Dnia 1 lipca 2002 r. pod Balatonem na Węgrzech zginęło 20 osób, a 31 zostało rannych. Dnia 6 sierpnia 2022 r. na chorwackiej autostradzie A4 autokar zmierzający do Medziugoria zjechał z drogi i wpadł do rowu. Zginęło wówczas 12 osób, w tym obaj kierowcy, a 32 zostały ranne — 19 z nich ciężko. W sierpniu 2026 r. śmierć poniosło kolejnych 12 Polaków.

 Nie będziemy na tej podstawie ogłaszać, że katastrofy stanowiły karę Bożą albo bezpośredni skutek diabolicznego charakteru zjawisk w Medziugoriu. Nikt z nas nie zna szczegółowych wyroków Opatrzności, dlatego kategoryczne rozstrzyganie tej kwestii byłoby nieuprawnione i krzywdzące dla ofiar. Nie oznacza to jednak, że możemy z góry wykluczyć możliwość Bożego dopustu lub kary, nie wolno nam jedynie wiązać jej z osobistą winą konkretnych osób. Tragiczna seria pozostaje poważnym przypomnieniem, że katolik nie powinien lekkomyślnie podążać za nieuznanymi przez Kościół zjawiskami religijnymi, zwłaszcza gdy przypisywane im treści są sprzeczne z Wiarą katolicką i prowadzą do fałszywego kultu.

Teza z Cassiciacum — sedewakantyzm czy ukryte „uznawać i stawiać opór”? Uwagi ks. Walerego K.

Od redakcji Tenete Traditiones:

Ks. Walery Kudriawcew jest pochodzącym z Donbasu ukraińskim kapłanem sedewakantystycznym, celebrującym Mszę św. w obrządku bizantyjsko-ukraińskim. Pozostawał pod zwierzchnictwem śp. bp. Daniela Dolana. Redaktor naczelny „Tenete Traditiones” miał okazję poznać ks. Walerego osobiście.

Poniższy artykuł stanowi uporządkowane opracowanie kilku publicznych wypowiedzi ks. Walerego, opublikowanych w sierpniu 2026 roku. Poszczególne fragmenty zostały połączone w jeden wywód i podzielone tematycznie. Usunięto jedynie powtórzenia tych samych argumentów, nie zmieniając stanowiska autora ani nie dodając do jego słów nowych tez. Końcowe wnioski zostały wyraźnie oznaczone jako odrębny komentarz redakcji „Tenete Traditiones”. Poniższy tekst wyraża stanowisko autora. Publikujemy ten tekst jako wartościowy głos w dyskusji nad tezą z Cassiciacum. Podzielamy zasadniczy kierunek argumentacji autora oraz jego główne wnioski, nie oznacza to jednak, że Redakcja utożsamia się w pełni z każdym zawartym w nim sformułowaniem i twierdzeniem.

Czym w rzeczywistości jest teza z Cassiciacum?

Według mojego rozumienia — opartego na tym, co wiem na ten temat — zasadniczym celem tezy z Cassiciacum jest zawoalowane usprawiedliwienie Vaticanum II oraz trwałe utrwalenie w umysłach jej zwolenników przekonania, że ludzie wprowadzający w życie postanowienia Vaticanum II nadal prawnie stanowią hierarchię Kościoła rzymskokatolickiego i jako jedyni zostali przez Boga wyposażeni w zdolność do zapewnienia jej dalszego istnienia.

wtorek, 18 sierpnia 2026

W walce o powrót Śląska do Polski. Rocznice I i II Powstania Śląskiego oraz śmierci W. Korfantego

W obronie polskiej mowy, wiary i ojczystej ziemi. Rocznice I i II Powstania Śląskiego oraz śmierci Wojciecha Korfantego

 W połowie sierpnia przypadają trzy ważne dla mieszkańców Górnego Śląska rocznice. W nocy z 16 na 17 sierpnia 1919 roku wybuchło I Powstanie Śląskie. Dokładnie dwadzieścia lat później, 17 sierpnia 1939 roku, zmarł Wojciech Korfanty — czołowy działacz polskiego ruchu narodowego na Górnym Śląsku i późniejszy przywódca III Powstania Śląskiego. 18 sierpnia obchodzimy natomiast rocznicę wybuchu II Powstania Śląskiego z 1920 roku.

 Powstania śląskie były kolejnymi etapami walki miejscowej ludności o powrót Górnego Śląska do odradzającej się Rzeczypospolitej. Polscy Górnoślązacy, pomimo wieloletniej germanizacji, zachowali katolicką wiarę, ojczystą mowę i świadomość narodową. Przekazywali je w rodzinach, pielęgnowali w życiu religijnym, polskich organizacjach, stowarzyszeniach i prasie, a kiedy nadeszła odpowiednia chwila, stanęli do walki o zjednoczenie swojej ziemi z Polską.

Masakra w Mysłowicach i wybuch I Powstania Śląskiego

 Bezpośrednią przyczyną wybuchu I Powstania Śląskiego stała się masakra przed bramą kopalni Myslowitzgrube w Mysłowicach. 15 sierpnia 1919 roku około trzech tysięcy górników, którym towarzyszyły żony i dzieci, oczekiwało na wypłatę należnego wynagrodzenia. Dyrekcja kopalni odwlekała rozpoczęcie wypłat. Dopiero około godziny trzynastej zaczęto wpuszczać robotników na teren zakładu w grupach liczących po około trzydzieści osób.

 Kiedy wzburzony długim oczekiwaniem tłum wtargnął na plac kopalni, funkcjonariusze niemieckiego Grenzschutz Ost otworzyli ogień. Zginęło dziesięć osób: siedmiu mężczyzn, dwie kobiety i trzynastoletni chłopiec. Liczby rannych nie udało się dokładnie ustalić. Wiadomość o masakrze wywołała ogromne poruszenie wśród polskiej ludności Górnego Śląska, od dłuższego czasu doświadczającej niemieckiego terroru i represji.

 W nocy z 16 na 17 sierpnia 1919 roku rozpoczęło się powstanie, którym dowodził Alfons Zgrzebniok. Walki objęły powiaty: katowicki, lubliniecki, pszczyński, rybnicki i tarnogórski oraz część powiatu raciborskiego. Słabo uzbrojeni i niedostatecznie przygotowani powstańcy nie zdołali pokonać niemieckich oddziałów. Polska, zaangażowana wówczas w wojnę z Rosją sowiecką, nie mogła udzielić im skutecznego wsparcia wojskowego.

poniedziałek, 17 sierpnia 2026

Michał Mikłaszewski: Stat Crux dum volvitur orbis. Kościół spłonął — krzyż pozostał

Sanok, 16 sierpnia A.D. 2026. Płonąca świątynia, trudne pytania i obraz, który polskiej pamięci nie może być obojętny

 W nocy z 15 na 16 sierpnia 2026 roku w sanockim Muzeum Budownictwa Ludowego wybuchł pożar. Ogień doszczętnie strawił zabytkowy, XVII-wieczny kościół św. Mikołaja Cudotwórcy, przeniesiony przed laty z Bączala Dolnego. Wraz ze świątynią przepadło niemal całe jej zabytkowe wyposażenie. Spłonęła również znajdująca się nieopodal stodoła, a XIX-wieczna chałupa z Niebocka została uszkodzona. W akcji uczestniczyło blisko 140 strażaków. Jeden z nich doznał poparzenia ręki. Ocalał tylko drewniany krzyż.

 Drewniany krzyż, stojący zaledwie kilka metrów od wejścia do świątyni, pozostał na swoim miejscu. Wokół niego leżały zwęglone belki, resztki dachu i wyposażenia kościoła. Płomienie pochłonęły niemal wszystko, lecz jego oszczędziły.

Kościół, który pamiętam


Sanocki skansen na zdjęciach z rodzinnego wyjazdu w Bieszczady 11 sierpnia 2009 roku
Sanocki skansen — zdjęcia z rodzinnego wyjazdu w Bieszczady, 11 sierpnia 2009 r.

 Ta wiadomość dotknęła mnie również osobiście. Latem 2009 roku, mając czternaście lat, miałem okazję zwiedzić sanocki skansen podczas wakacyjnego wyjazdu w Bieszczady z moim Tatą. Wszedłem wówczas także do tego kościoła. Nie przypuszczałem, że siedemnaście lat później będę oglądał jego zgliszcza. Miałem już czternaście lat, nie byłem więc całkiem małym dzieckiem. Dobrze pamiętam atmosferę tego miejsca: zapach starego drewna, półmrok wnętrza, ciszę zabytkowej świątyni i poczucie zetknięcia się z czymś, co istniało długo przed nami. Takie obrazy pozostają w człowieku, nawet jeżeli przez lata świadomie do nich nie wraca.

 Dzisiaj tamtego kościoła już nie ma. Pozostał na fotografiach, w dokumentacji muzealnej oraz w pamięci tych, którzy mieli szczęście przekroczyć jego próg. Dla mnie pozostanie także częścią wspomnienia wspólnej wyprawy z Tatą — wyjazdu w Bieszczady, podczas którego zobaczyłem wiele miejsc należących do historii tej ziemi. Dlatego nie potrafię patrzeć na ten pożar jak na zwykłą informację o stracie kolejnego zabytku. Spłonęło miejsce, które sam pamiętam.

17 sierpnia: Św. Jacka Odrowąża, Wyznawcy.

17 SIERPNIA

ŚW. JACKA, WYZNAWCY

Ryt zdwojony.    Szaty białe.

   Św. Jacek był rodem ze Śląska, jako kanonik krakowski pojechał do Rzymu i tam przez św. Dominika został przyjęty do zakonu Kaznodziejskiego. Po powrocie do kraju pracował przede wszystkim w Krakowie, lecz odprawiał misje na Rusi i na Węgrzech. Umarł 15 sierpnia 1257 r.

✠ ✠ ✠

Reprint na podstawie: Mszał Rzymski z dodaniem nabożeństw nieszpornych, o. Gaspar Lefebvre, Benedyktyn. Przekład polski opracowali mnisi opactwa w Tyńcu. Opactwo ŚŚ. Piotra i Pawła w Tyńcu – Polska. Opactwo Św. Andrzeja, Bruges – Belgia, 1956 r.

   Św. Jacek Odrowąż, urodzony około 1183 roku w Kamieniu Śląskim, należał do najwybitniejszych synów polskiej ziemi. Jako kanonik krakowski udał się do Rzymu, gdzie zetknął się ze św. Dominikiem i przyjął habit Zakonu Kaznodziejskiego. Po powrocie założył klasztor dominikanów przy kościele Świętej Trójcy w Krakowie, a następnie przemierzał ziemie Polski, Pomorza, Prus, Czech i Rusi, głosząc Ewangelię, zakładając klasztory i umacniając wiernych. Tradycja przedstawia go niosącego z płonącego Kijowa Najświętszy Sakrament oraz figurę Matki Bożej z Dzieciątkiem — jako świadka nierozerwalnej miłości do Eucharystii i Najświętszej Maryi Panny. Zmarł w Krakowie 15 sierpnia 1257 roku, w uroczystość Wniebowzięcia. Papież Klemens VIII kanonizował go 17 kwietnia 1594 roku. Czczony jako Patron Królestwa Polskiego, jest również głównym patronem diecezji katowickiej, ustanowionej przez papieża Piusa XI bullą Vixdum Poloniae unitas z 28 października 1925 roku i należącej jako sufragania do metropolii krakowskiej.

Świadectwo święceń kapłańskich ks. Sławomira Siąkały istnieje. Dokument i nagrania z obrzędu

Rzeczowa odpowiedź na komunikat ks. Rafała Trytka, opublikowany 14 sierpnia A.D. 2026

Od redakcji Tenete Traditiones

 16 sierpnia A.D. 2026 otrzymałem bezpośrednio od ks. mgr Sławomira Józefa Melchiora Siąkały fotografię świadectwa jego święceń kapłańskich oraz dziesięć krótkich nagrań przedstawiających fragmenty obrzędu. Materiały nie pochodzą z anonimowego źródła ani nie zostały znalezione w Internecie — przekazała je osoba, której bezpośrednio dotyczą.

 Ze względu na publiczne zakwestionowanie istnienia świadectwa święceń kapłańskich publikuję zarówno fotografię dokumentu, jak i połączony materiał filmowy.

„Nie ma natomiast świadectwa święceń kapłańskich”

 14 sierpnia A.D. 2026 ks. Rafał Trytek ICR zamieścił na swojej stronie komunikat zatytułowany „Sławomir Józef Melchior”.

 Pod tekstem widnieje wprawdzie data 14 czerwca A.D. 2026, jednak na stronie został on opublikowany 14 sierpnia. Możliwe zatem, że podana przez autora nazwa miesiąca jest zwykłą omyłką i w podpisie również powinien znajdować się sierpień. Nie sposób tego rozstrzygnąć bez wyjaśnienia samego autora, dlatego należy odróżnić datę umieszczoną pod komunikatem od rzeczywistego terminu jego publikacji.

 Ks. Rafał poinformował, że bp Marcin Dávila Gándara udostępnił świadectwo święceń diakonatu ks. Sławomira Siąkały z 8 czerwca 2026 roku. Następnie stwierdził:

„Nie ma natomiast świadectwa święceń kapłańskich!”

 Komunikat zakończył słowami: „Sensacja goni sensację...”, sugerując, że w sprawie święceń mogą pojawić się kolejne nieoczekiwane informacje.

 Przedstawione poniżej materiały zostały przekazane dwa dni po publikacji tego komunikatu i pozwalają udzielić na zawarte w nim twierdzenie jednoznacznej, opartej na faktach odpowiedzi.

sobota, 15 sierpnia 2026

Pod Twoją obronę. 400 lat od cudownej obrony Gliwic i ślubu jasnogórskiego

 W roku Pańskim 2026, dokładnie dziś, 15 sierpnia, mija czterysta lat od jednego z najważniejszych wydarzeń w dziejach Gliwic. Latem 1626 roku mieszkańcy miasta przez kilka dni odpierali przeważające siły protestanckie, które wcześniej niemal bez przeszkód zajmowały kolejne miasta Górnego Śląska. Ocalenie przypisali nie tylko własnej odwadze, lecz przede wszystkim szczególnej opiece Najświętszej Maryi Panny, której ślubowali pielgrzymować po wszystkie czasy na Jasną Górę.

 Obrona Gliwic pozostawiła po sobie trwałe świadectwo: najstarszą udokumentowaną w jasnogórskich kronikach pielgrzymkę do sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej, maryjny sztandar miasta oraz dawny herb Gliwic, w którym ponad miejską wieżą królowała Bogarodzica z Dzieciątkiem.

Wojna u bram Gliwic

 W roku 1625 wojna trzydziestoletnia wkroczyła w nową fazę. Po stronie protestanckiej wystąpił król Danii i Norwegii Chrystian IV, wspierany finansowo przez Anglię oraz niderlandzkie Stany Generalne. Wraz z wojskami hrabiego Ernsta von Mansfelda, księcia Saksonii-Weimaru Jana Ernesta I oraz księcia Siedmiogrodu Gabriela Bethlena zamierzał uderzyć na Wiedeń i zadać Habsburgom rozstrzygający cios.

 Plany te zostały częściowo pokrzyżowane 25 kwietnia 1626 roku, gdy armia Mansfelda poniosła klęskę pod Dessau z rąk wojsk cesarskich dowodzonych przez generalissimusa Albrechta von Wallensteina. Hrabia zdołał jednak szybko odbudować swoje siły i latem, wspólnie z oddziałami duńskimi, wkroczył na Śląsk.

 Wojska protestanckie posuwały się w dwóch kolumnach, zajmując kolejne miasta. Korzystały nie tylko z przewagi militarnej, lecz także z pomocy miejscowych zwolenników reformacji. Bez większego oporu padły między innymi Opole, Racibórz, Prudnik, Strzelce Opolskie i Bytom.

 Wallenstein nie podjął obrony Śląska. Skierował się na południe, aby osłonić Wiedeń przed spodziewanym uderzeniem połączonych wojsk protestanckich. Śląscy katolicy zostali pozostawieni własnym siłom i nie mogli liczyć na rychłą odsiecz armii cesarskiej.

 Gliwice znajdowały się w wyjątkowo trudnym położeniu. Miasto nadal nie podniosło się całkowicie po wielkim pożarze z 1601 roku, który — według miejscowych przekazów — miał oszczędzić zaledwie dwa domy. Mury obronne nie dawały pewności przetrwania długiego oblężenia, a liczba mieszkańców zdolnych do noszenia broni była niewystarczająca do obsadzenia całej linii umocnień.

 Gliwiczanie musieli zdecydować, czy poddać miasto i zdać się na łaskę protestanckich wojsk, czy też podjąć nierówną walkę.

Wybrali obronę.

Cud nad Wisłą. 106. rocznica Bitwy Warszawskiej i Święto Wojska Polskiego

Bitwa, która zmieniła losy świata

 Dziś, 15 sierpnia AD 2026, w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, przypada 106. rocznica zwycięskiej Bitwy Warszawskiej. Tego dnia w 1920 roku Wojsko Polskie odniosło jedno z największych zwycięstw w naszych dziejach. Na przedpolach Warszawy zatrzymana została bolszewicka ofensywa, która zagrażała nie tylko odrodzonej Rzeczypospolitej, lecz także całej chrześcijańskiej Europie.

 Na pamiątkę tego triumfu obchodzimy również Święto Wojska Polskiego. Oddajemy dziś hołd wszystkim żołnierzom, kapelanom i ochotnikom, którzy w sierpniu 1920 roku stanęli w obronie Ojczyzny przed bolszewicką nawałą.

 Bitwa Warszawska słusznie przeszła do historii jako Cud nad Wisłą. Zwycięstwo przyszło bowiem w chwili, gdy położenie Polski wydawało się niemal beznadziejne — i nastąpiło właśnie w dzień największego i jednego z najstarszych świąt ku czci Bogarodzicy.

 Nie był to przypadek. Polska po raz kolejny doświadczyła opieki swojej Niebieskiej Hetmanki.

Warszawa wobec bolszewickiej nawały

 Latem 1920 roku Armia Czerwona parła na zachód, niosąc nie tylko podbój terytorialny, lecz także program bezbożnej rewolucji. Bolszewicy zamierzali zniszczyć odrodzoną Rzeczpospolitą, a następnie przenieść komunizm do Niemiec i dalej na zachód Europy.

 Jednostki Frontu Zachodniego Michaiła Tuchaczewskiego od rozpoczęcia ofensywy 4 lipca przebyły około 600 kilometrów. Zajęły Białoruś, dotarły do Wisły i stanęły u wrót Warszawy. Dowództwo bolszewickie było przekonane, że stolica Polski upadnie w ciągu kilku godzin.

 13 sierpnia rozpoczęły się walki na przedmościu warszawskim. Główne uderzenie przeciwnika przyjęła 1. Armia gen. Franciszka Latinika. Szczególnie zaciekłe boje toczyły się pod Radzyminem i Ossowem. Miejscowości przechodziły z rąk do rąk, a polscy żołnierze, często wyczerpani wcześniejszym odwrotem, bronili każdej pozycji z najwyższym poświęceniem.

 Pod Ossowem 14 sierpnia poległ ks. Ignacy Skorupka, kapelan 236. Pułku Piechoty Armii Ochotniczej. Jego śmierć stała się symbolem duchowej mobilizacji Narodu i ofiary polskiego duchowieństwa złożonej w obronie Ojczyzny.

 Dzień później 5. Armia gen. Władysława Sikorskiego przeszła do działań zaczepnych nad Wkrą, zdobywając Ciechanów i Nasielsk oraz wypierając oddziały bolszewickie za Narew. Załamanie ofensywy przeciwnika umożliwiło następnie przejście wojsk polskich do rozstrzygającego kontruderzenia i pościgu.

 Polskie zwycięstwo powstrzymało marsz komunizmu na Zachód. Brytyjski dyplomata lord Edgar Vincent d’Abernon zaliczył Bitwę Warszawską do osiemnastu przełomowych bitew w dziejach świata, pisząc:

„Współczesna historia cywilizacji zna mało wydarzeń, posiadających znaczenie większe od bitwy pod Warszawą w roku 1920”.

 Była to bitwa, która ocaliła Polskę i Europę.