Przywykliśmy już niestety do widoku katolickich świątyń, w których katolicką Wiarę zastąpiono religią dostosowaną do potrzeb współczesnego człowieka, a Najświętszą Ofiarę — obrzędem mającym przede wszystkim zadowolić zgromadzonych uczestników. Pozostały dawne mury, obrazy i figury świętych, gdzieniegdzie ocalał nawet wielki ołtarz, przed którym modliły się całe pokolenia naszych przodków; zmieniono jednak to, dla czego owe świątynie wzniesiono i czemu wszystko w ich wnętrzu miało służyć. Krzyż nadal góruje nad prezbiterium, lecz pod nim odprawia się obrzęd będący owocem zerwania z Tradycją, protestantyzacji kultu i podporządkowania spraw Bożych ludzkim upodobaniom. Przyzwyczajenie do tego stanu rzeczy posunęło się tak daleko, że samo nazwanie go po imieniu wywołuje większe oburzenie niż świętokradztwo, które od dziesięcioleci dokonuje się na naszych oczach.
17 października 2026 roku Patricio Alfredo Sánchez Molinari, 53-letni redemptorysta i „proboszcz” parafii Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Guayaquil w Ekwadorze, podczas „przewodniczenia” obrzędowi Novus Ordo został uderzony przez spadający drewniany krucyfiks i poniósł śmierć. Zdarzenie zarejestrowano podczas transmisji na żywo; wiadomość o śmierci potwierdziły następnie miejscowe struktury archidiecezjalne. Według doniesień prasowych wszczęto dochodzenie mające wyjaśnić okoliczności wypadku, natomiast przyczyna oderwania się krucyfiksu pozostaje nieustalona. Widok krzyża spadającego na człowieka odprawiającego sfałszowaną „mszę” rodzi jednak pytanie, którego wielu wolałoby w ogóle nie usłyszeć: czyżby Pan wreszcie miał dość wzywania Jego Imienia podczas bluźnierczego, świętokradczego i bałwochwalczego obrzędu, który przedstawia się wiernym jako katolicką Mszę świętą?