Siedemdziesiąt lat temu Naród Węgierski chwycił za broń przeciwko komunistycznej tyranii, podejmując nierówną walkę o wolność ojczyzny i prawo do życia bez sowieckiego jarzma. Na ulicach Budapesztu młodzi ludzie, robotnicy i studenci stawali naprzeciw czołgów, dowodząc własną krwią, że narodu nie można bez końca upokarzać, prześladować i zmuszać do posłuszeństwa obcej przemocy. Powstanie rozpoczęte 23 października 1956 roku było jednym z najwspanialszych świadectw antykomunistycznego oporu w powojennej Europie — zrywem heroicznym, którego skala i bezkompromisowość również w Polsce, pomimo krwawej walki podziemia niepodległościowego i kolejnych wystąpień przeciwko reżimowi, nie znalazły wówczas odpowiednika. W jego siedemdziesiątą rocznicę należy oddać należną cześć tym, którzy przeciwko potędze sowieckiego imperium wystąpili z bronią w ręku, w obronie własnego narodu i jego przyszłości.
Początek wydarzeniom dały demonstracje studenckie, zorganizowane 23 października 1956 roku również na znak solidarności z Polską. W Budapeszcie zgromadzono się pod pomnikiem gen. Józefa Bema, a żądania reform i wycofania wojsk sowieckich szybko połączyły ludzi różnych środowisk. Kiedy doszło do zbrojnej konfrontacji z aparatem bezpieczeństwa, protest przerodził się w powstanie. Do walki stanęli studenci, robotnicy i żołnierze; szczególnym symbolem zrywu pozostali młodzi obrońcy budapeszteńskich ulic, przeciwstawiający się czołgom z bronią ręczną i butelkami zapalającymi. Sowiecka interwencja rozpoczęła się już w pierwszych dniach wystąpienia, lecz opór Węgrów przyniósł chwilowe ustępstwa i nadzieję na odzyskanie niezależności.