W tym roku, 29 września, w święto Dedykacji św. Michała Archanioła (uroczystość 1 klasy, a prywatnie, moje imieniny) minie równo pięć lat, od dnia, gdy śp. bp. Daniel Lytle Dolan konsekrował na biskupa Jego Ekscelencję, księdza bp. Roderyka Ribeiro da Silvę. Nie sposób tutaj nie wspomnieć ogromnych zasług śp. bp. Dolana dla ruchu tradycyjnego i sedewakantystycznego. Z upływem czasu, jego słowa i czyny, zwłaszcza te z ostatnich lat spędzonych tutaj, na tym łez padole, wydają się wręcz prorocze. Jego wyjątkowo trafna analiza i diagnoza obecnej sytuacji kryzysu Kościoła; oraz jego konsekracje biskupie, które u niektórych budziły kontrowersje i niepokój, były — co teraz widzimy — prawdziwym działaniem Bożej Opatrzności. Niniejszy artykuł ma jednak na celu nie tyle polemikę z przeciwnikami śp. bpa Dolana, co pokazanie, że właśnie dzięki niemu zachowana została sukcesja apostolska w wielu środowiskach; że bez tych decyzji nie byłoby dziś wielu biskupów, kapłanów i wiernych; a w konsekwencji nie byłoby również obecnych wysiłków zmierzających do odbudowy prawowitej hierarchii Kościoła Świętego.
Wśród różnych zarzutów kierowanych po śmierci wobec śp. bp. Daniela Dolana jeden powraca szczególnie często. Twierdzi się, że popełnił błąd, konsekrując 29 września 2021 r. bp. Rodrigo da Silvę, który nie ukończył jeszcze wymaganego przez prawo kanoniczne pięcioletniego okresu kapłaństwa. Miał natomiast ukończone, również wymagane przez prawo kanoniczne, 30 lat (ur. 18 lutego 1991 r.). Na kapłana został wyświęcony 23 grudnia 2017 r. przez śp. bpa Richarda Williamsona. Dla niektórych był to dowód nieostrożności, a nawet lekceważenia prawa kościelnego. Dziś, niemal pięć lat później, warto jednak spojrzeć na tę sprawę z pewnego dystansu i zadać pytanie: jakie owoce przyniosła ta decyzja? Warto w tym miejscu przypomnieć, że wymóg pięciu lat kapłaństwa przed konsekracją biskupią nie jest prawem Bożym ani elementem koniecznym do ważności sakramentu. Jest to przepis prawa kościelnego ustanowiony przez Kościół dla normalnych czasów i normalnych warunków funkcjonowania hierarchii. Nikt nie kwestionuje zasadności takiego przepisu. Pięć lat posługi kapłańskiej pozwala zdobyć doświadczenie duszpasterskie i przygotować się do obowiązków biskupich. Pytanie brzmi jednak, czy przepis ustanowiony dla zwyczajnych czasów należy stosować w identyczny sposób w sytuacji bezprecedensowego kryzysu Kościoła, gdy liczba katolickich biskupów na świecie jest niewielka, a przyszłość sukcesji apostolskiej niepewna.
Od początku należy podkreślić, że spór nie dotyczył ważności konsekracji. Nikt poważny nie twierdził, że brak kilku miesięcy do wymaganego stażu kapłańskiego czyni sakrament nieważnym. Mówimy wyłącznie o przepisie prawa kościelnego ustanowionym dla normalnych czasów funkcjonowania hierarchii kościelnej. Niezależnie od tego, jak oceniać samą decyzję bp. Dolana, warto dziś spojrzeć nie tylko na sam akt konsekracji, ale również na jego późniejsze następstwa. W dyskusjach wokół konsekracji bp. da Silvy często zaciera się różnica pomiędzy prawem Bożym a prawem czysto kościelnym. Prawo Boże nie podlega zmianie ani dyspensie. Natomiast przepisy prawa kościelnego zostały ustanowione przez Kościół dla dobra wiernych i mogą być stosowane z uwzględnieniem konkretnych okoliczności. Kościół od zawsze uznawał zasadę, że prawa kościelne istnieją dla zbawienia dusz, a nie odwrotnie. Dlatego w historii niejednokrotnie zdarzały się sytuacje nadzwyczajne, w których zachowanie dobra Kościoła wymagało działań wykraczających poza zwykłe ramy dyscyplinarne, obowiązujące w zwykłych czasach.







