![]() |
Nowoczesna myśl "radykalnie narodowa" 2022... Profanacja symboli narodowych, Krzyża Celtyckiego i Falangi... |
W przeciwieństwie do Marszu Polaków na którym byłem 11 listopada we Wrocławiu, którego hasłem było "Polak w Polsce gospodarzem" (oraz, nieoficjalnie, "Stop Ukrainizacji Polski") organizowanym przez Jacka Międlara, który został bezprawnie zatrzymany tuż przed marszem, w Warszawie tego samego dnia odbył się zupełnie inny marsz, z zupełnie innym przesłaniem. "Marsz Niepodległości" w Warszawie organizowany jest przez stowarzyszenie o tej samej nazwie, na którego czele stoi prorządowy "oficjalny narodowiec" Robert Bąkiewicz. W tym marszu uczestniczyły jednak szeroko rozumiane środowiska "narodowe" (Ruch Narodowy, Młodzież Wszechpolska etc.) oraz "nacjonalistyczne" (Obóz Narodowo-Radykalny, Trzecia Droga etc.). To ostatnie środowisko stroi się na najbardziej radykalne i antysystemowe, od kilku lat, od momentu gdy Robert Bąkiewicz został usunięty/odszedł z ONR i rozpoczął własną, ugodową wobec PiS działalność (początkowo była to nieudana próba utworzenia "ONR-ABC", później Roty Marszu Niepodległości etc.), "radykalni nacjonaliści" zaczęli tworzyć swój własny, "nacjonalistyczny blok" podczas tego marszu (tak jak jeszcze wcześniej "autonomiczni nacjonaliści" tworzyli swój "czarny blok"). Podobnie jak na "czarnym bloku", tak też na "nacjonalistycznym bloku" (który być może współtworzą te same osoby i środowiska), widzimy elementy jawnej ukro-filii i pro-banderyzmu.
Do wyjątkowo haniebnego zdarzenia miało dojść pod Mostem Poniatowskiego. Pseudo-nacjonaliści z "nacjonalistycznej kolumny" nieśli podobne jak widzimy na powyższych zdjęciach antypolskie banery oraz flagi, w tym, jak można przeczytać w komentarzach w mediach społecznościowych, były m.in. flagi Ukrainy i flaga jawnie banderowskiego Azowa. Po Internecie krąży film, na którym widać, jak polski patriota został pobity przez 10 zamaskowanych pseudo-nacjonalistów z "nacjonalistycznej kolumny" za okrzyk "tylko Polska". Rzeczony człowiek, poruszony słusznymi emocjami i honorem, podążał za tą kolumną wraz z grupą kolegów, która próbowała wyrwać wyżej opisane barwy i banery. 10 zamaskowanych bandytów to grupa prawdopodobnie członków organizacji "Trzecia Droga" lub "Obozu Narodowo Radykalnego", uczestnicząca w "kolumnie nacjonalistycznej", która zareagowała agresją i skopała leżącego już na ziemi Polaka, który nie mógł patrzeć na tą zdradę... Czy tak zachowują się polscy nacjonaliści?
Nie jest więc tak, jak do tej pory utrzymywali uczestnicy marszu warszawskiego, że to tylko Bąkiewicz jako organizator jest tym "złym", a oni są dobrzy, marsz jest oddolny, niezależny i nikt nie ma na niego monopolu. Jak widać, przekaz jest dokładnie ten sam. Zarówno przekaz Bąkiewicza, jak też przekaz zaprezentowany przez tych "oddolnych, niezależnych" uczestników, w pełni pokrywa się z przekazem prezentowanym przez PiS'owski nierząd, liberalną opozycję i wszystkie mainstreamowe media głównego ścieku, przynajmniej jeśli chodzi o politykę wschodnią i stosunek do trwającego obecnie konfliktu na Ukrainie, wobec którego, w interesie Polski, jest zachowanie przynajmniej całkowitej bezstronności i neutralności, natomiast na pewno w polskim interesie nie jest jawne wspieranie banderowskiej Ukrainy. Czy członkowie ONR'u i 3Drogi jadą już "wyzwalać" Krym?
Czy można w sposób bardziej dobitny i jednocześnie obrzydliwy sprofanować ideę nacjonalizmu, Narodowego Radykalizmu, święte dla nas symbole, historię i piękne nazwy organizacji? To co zrobił ONR i 3Du*a, pardon, 3Droga, jest zdecydowanie gorsze, niż to co robi Bąkiewicz. On jest przynajmniej jawnym zdrajcą, i już nawet nie udaje że nie współpracuje z PiS'em. Oni albo są albo zwykłymi niedouczonymi półgłówkami, bez żadnej wiedzy historycznej i geopolitycznej, albo takimi samymi jak Bąkiewicz sprzedawczykami, tylko że trochę lepiej się maskującymi. Lepiej by jednak było dla nich, gdyby byli tymi pierwszymi... Tak czy inaczej, nie są, i nigdy nie byli prawdziwymi, polskimi nacjonalistami, i nie zasługują na żaden szacunek, a wyłącznie na pogardę. Jedyne co z perspektywy czasu mogę powiedzieć, to że wstyd mi, że byłem kiedyś członkiem jednej z tych organizacji [tzw. ONR, przyp. T.T.]. Mam nadzieję, że – choć będzie ciężko – będę w stanie zmyć z siebie tę hańbę...
Michał Mikłaszewski
Jedni i drudzy są odklejeńcami. Z jednej strony endokomuna typu Jachacego, Lasecki, Engelgard, NOP i inni którzy naczytali się bredni Dugina i fantazjują o antyliberalnym sojuszu i dogadywaniu się z Rosją, z drugiej strony jak czyta się te brednie środowisk z okolic Szturmu/AN/3Drogi bredzących coś o Międzymorzu i budowaniu sojuszu ze Skandynawią i Ukrainą to nie da się tych bajek słuchać. W pierwszym przypadku zasada jest taka, że nie istnieje takie pojęcie jak dogadywanie się z Rosją. Żeby Polska mogła dogadać się z Rosją to sama musiałaby być silnym państwem, z którym Kreml wiedziałby że nie ma innej opcji niż negocjacje. W innym wypadku nie będzie żadnego negocjowania. Prędzej, czy później i tak jedyne, co będą mieli do zaoferowania to podległość. Wizje rozbioru Ukrainy to tylko propaganda i nic więcej, nie jest to żaden koncert mocarstw. Jedyny koncert mocarstw na jaki Rosja by się zgodziła to z takimi państwami zachodnimi jak USA albo Niemcy. Z kolei jeśli chodzi o Międzymorze to są to czyste brednie, bo na dzień dzisiejszy tylko Ukraina ma dużą armię, a Ukraina nie chce się dogadywać z Polską, Ukraina ma tylko żądania, żeby jej dawać nic nie oferując w zamian. Faktyczni zwolennicy Międzymorza tam to margines, ani Zełeński ani reszta głównego nurtu Werchownej Rady nie jest zainteresowana Międzymorzem. A sojusze z krajami bałtyckimi i ze Skandynawią (które są rzeczywiście antyrosyjskie) to nonsens, oni mają słabe armię. Jedyna armia w Europie silna to armia turecka, nikt poza nimi nie ma wojska z prawdziwego zdarzenia zdolnego do prowadzenia długotrwałej pełnoskalowej wojny. W najlepszym wypadku dla nas doszłoby do zamrożenia konfliktu tak jak teraz.
OdpowiedzUsuń