13 kwietnia 1986 – 2026: 40. rocznica wizyty Jana Pawła II w synagodze w Rzymie, gdzie powitał go naczelny rabin Elio Toaff – jedna z najbardziej haniebnych kart w historii sekty modernistycznej.
Z przemówienia JPII do społeczności żydowskiej w Rzymie:
(...) Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że wśród licznych bogactw tej czwartej części deklaracji Nostra aetate, trzy punkty są szczególnie istotne. Chciałbym je tutaj, przed Wami, podkreślić w tej naprawdę wyjątkowej okazji.
Pierwszym z nich jest to, że Kościół Chrystusowy odkrywa swoją „więź” z judaizmem, „zgłębiając własną tajemnicę”. Religia żydowska nie jest dla nas „zewnętrzna”, ale w pewnym sensie jest „wewnętrzna” dla naszej religii. Łączą nas zatem z nią relacje, jakich nie mamy z żadną inną religią. Jesteście naszymi umiłowanymi braćmi i, w pewnym sensie, można by rzec, naszymi starszymi braćmi.
Drugim punktem podkreślonym przez Sobór jest to, że Żydzi, jako naród, nie mogą ponosić odpowiedzialności za jakąkolwiek winę przodków ani zbiorową winę za to, co „dokonało się podczas męki Jezusa”. Dotyczy to nie tylko Żydów tamtych czasów, ale także tych, którzy przyszli później, czy też współczesnych. Dlatego też wszelkie rzekome teologiczne uzasadnienie dyskryminacyjnych, a co gorsza, prześladowczych środków, jest niespójne. Pan osądzi każdego „według jego uczynków” – zarówno Żydów, jak i chrześcijan (por. Rz 2, 6).
Trzeci punkt, który chciałbym podkreślić w deklaracji soborowej, jest konsekwencją drugiego; nie wolno twierdzić, pomimo świadomości Kościoła co do własnej tożsamości, że Żydzi są „odrzuceni lub przeklęci”, jakby nauczano tego lub można było to wywnioskować z Pism Świętych, zarówno Starego, jak i Nowego Testamentu. Sobór zresztą stwierdził to już wcześniej, w tym samym fragmencie Nostra aetate, ale także w konstytucji dogmatycznej Lumen Gentium (Lumen Gentium, 6) (...).
![]() |
Przypominamy tym, którzy dziś udają się do tejże świątyni demonów... |
13 kwietnia 1986 roku antypapież Jan Paweł II odwiedził synagogę w Rzymie, składając publiczny hołd tym, którzy nawet dzisiaj, po dwóch tysiącach lat, zaprzeczają mesjańskości i boskości naszego Pana Jezusa Chrystusa.
„Zauważamy, pozostając katolikami” – napisał arcybiskup Lefebvre – „że ci ludzie [moderniści] coraz bardziej dystansują się od doktryny katolickiej, a tym samym od nas. Co możecie zrobić? To dokładnie tak, jak Żydzi, którzy coraz bardziej dystansowali się od naszego Pana Jezusa Chrystusa, aż stali się Jego zaprzysiężonymi wrogami”.
Po tzw. Soborze Watykańskim II i wprowadzeniu Nowej Mszy, wizyta w synagodze w kwietniu 1986 roku i październikowy Dzień Asyżu nie wystarczyły, by otworzyć oczy wielu ludziom, którzy zawsze pozostawali w komunii (una cum) z Janem Pawłem II. Niedawne zjawisko antybergogliańskie w wielu przypadkach potwierdziło mit, że jego poprzednicy (Roncalli, Montini, Luciani, Wojtyła, Ratzinger) byli „dobrzy”, a nawet „święci”, akceptując w ten sposób ich błędy, uważane za doktrynę ortodoksyjną w porównaniu z „bergogliańskimi bzdurami”.
Przetłumaczono z DeepL.com (wersja darmowa)
Źródło: https://www.facebook.com/giuseppe.federici.5 , https://www.facebook.com/radiospadasocial


Czy napisałby Pan może kiedyś artykuł o noszeniu cingulum na sutannie? Księża i biskupi FSSPX zawsze noszą ale jak widzę bp. Sanborna np. to bardzo często nie ma. Od czego to zależy?
OdpowiedzUsuńPierwsze słyszę aby ktoś nosił cingulum na sutannie. Cingulum to liturgiczny pas w formie grubego sznura z frędzlami, używany przez duchownych i usługujących do przewiązywania alby lub habitu. Służy do przepasywania alby, aby nie była za szeroka, oraz mocowania stuły u kapłanów. Cingulum jest zakładane również przez zakonników do habitu, gdyż oznacza panowanie nad pożądliwościami cielesnymi, moc Bożą i posłuszeństwo (zakonnicy mają zawiązane trzy węzły na sznurze [cingulum] które symbolizują śluby zakonne). Na sutannę nie zakłada się cingulum, więc nie wiem co dokładnie Anonimowy miał na myśli.
Usuń