Cytaty

"Pogodnie przyjmuję krzyż, który mi został ofiarowany, (ale) będziemy walczyć nadal o honor Pana naszego Jezusa Chrystusa i Jego Kościoła świętego i niepokalanego... i nigdy nie pomylimy go z nową religią, która głosi szczęście ziemskie, uciechy, rewolucję i wolność wszelkich uczynków, która obala mszę, kapłaństwo, katechizm i wszystko, co nadprzyrodzone: to antyteza chrześcijaństwa"
ks. Coache

„Wszelka polityka, która nie jest Tradycją, jest z pewnością zdradą”
Arlindo Veiga dos Santos

„Pro Fide, Rege et Patria” – „Za Wiarę, Króla i Ojczyznę”
_________________________________________________

środa, 2 września 2026

M.P. Mikłaszewski: Ukraina nie jest Rusią Kijowską. Anatomia wielkiego fałszerstwa historycznego

Ruś Kijowska w 882 roku nie była ani Ukrainą, ani Rosją
Ruś Kijowska nie była ani Ukrainą, ani Rosją.

„Tyle w temacie” — ale nie dla wszystkich

 Przed kilkoma dniami opublikowałem krótką grafikę będącą odpowiedzią na ordynarną manipulację historyczną, według której Ukraina miałaby istnieć od 882 roku, podczas gdy początki państwa polskiego oznaczono datą 960. Autor pomylił się o sześć lat albo przyjął za punkt wyjścia przybliżony początek panowania Mieszka I, oddzielając powstanie państwa od jego chrztu. Takie rozdzielenie było szczególnie wygodne dla propagandy komunistycznej, która konkurencyjne wobec kościelnego Milenium Chrztu Polski obchody „Tysiąclecia Państwa Polskiego” rozpoczęła już w 1960 roku i prowadziła je aż do 1966 roku, usiłując usunąć z narodowej pamięci prawdę, że wejście Polski na arenę dziejową było nierozerwalnie związane z jej chrztem. Odpowiedź na ukraińską planszę była równie prosta, jak proste powinno być sprostowanie oczywistego fałszu: UKRAINA — 1991. POLSKA — 966. Dopisałem pod nią, że Ruś Kijowska nie była Ukrainą, podobnie jak nie była Rosją, choć obie współczesne propagandy próbują zawłaszczać jej dziedzictwo na własny użytek, a cały wpis zakończyłem słowami: „Tyle w temacie”. Ogromny odzew, ponad dwa tysiące dwieście reakcji, przeszło 180 udostępnień i prawie 150 tysięcy wyświetleń, a szczególnie nerwowe reakcje licznych odbiorców o ukraińsko brzmiących nazwiskach, pokazały jednak, że ta prosta grafika uderzyła w jeden z głównych mitów współczesnego ukrainizmu. Właśnie dlatego warto przedstawić najważniejsze fakty i pokazać, na czym polega to historyczne oszustwo.

 Rok 1991 jest datą powstania obecnego, niezależnego i uznanego międzynarodowo państwa ukraińskiego, które wyłoniło się wskutek rozpadu Związku Sowieckiego. Wcześniej istniały m.in. różne ukraińskie organizacje nacjonalistyczne, krótkotrwałe twory państwowe z lat 1917–1921 oraz Ukraińska Socjalistyczna Republika Sowiecka, niebędąca państwem niepodległym. Ukraiński ruch narodowy jest starszy od dzisiejszego państwa, ale młodszy o wiele stuleci od Rusi Kijowskiej. Rok 882 należy do historii Rusi (wschodniej słowiańszczyzny), nie Ukrainy.

Ruś Kijowska nie była ani Ukrainą, ani Rosją

 Rok 882 odnosi się do objęcia Kijowa przez księcia Olega, który przybył z północy, usunął Askolda i Dira, a następnie uczynił Kijów głównym ośrodkiem powstającego państwa Rusi. Było to średniowieczne państwo rządzone przez Rurykowiczów, zamieszkane przez różne plemiona wschodniosłowiańskie, a także ludność pochodzenia ugrofińskiego, bałtyjskiego i skandynawskiego, rozciągające się w okresie największej potęgi na olbrzymim obszarze od Bałtyku po ziemie nad Morzem Czarnym. Nie było ono państwem ukraińskim, ponieważ nie istniał wówczas ani nowoczesny naród ukraiński, ani państwo o tej nazwie, ani nawet wyodrębniona ukraińska świadomość narodowa w dzisiejszym znaczeniu. Sam fakt, że Kijów znajduje się obecnie w granicach Ukrainy, nie daje dzisiejszemu państwu prawa do działania wstecz i przemianowania całego średniowiecznego państwa na własną poprzedniczkę. Rzym znajduje się dziś we Włoszech, ale Cesarstwo Rzymskie nie było z tego powodu starożytnym państwem włoskim. Aż do zjednoczenia Włoch w XIX wieku nie istniało jedno państwo włoskie, lecz wiele odrębnych królestw i księstw, wśród nich Państwo Kościelne. Królestwo Włoch powstało dopiero w 1861 roku, sam Rzym został do niego przyłączony w 1870 roku, a rok później ogłoszony jego stolicą. Położenie dawnej stolicy Cesarstwa w granicach współczesnych Włoch w żadnym razie nie czyni jednak państwa włoskiego kontynuacją Cesarstwa Zachodniorzymskiego. Dokładnie tak samo położenie Kijowa w granicach współczesnej Ukrainy (a nawet miano stolicy tego państwa) nie czyni w żaden sposób państwa ukraińskiego kontynuacją Rusi Kijowskiej. 

 Ruś Kijowska nie była również Rosją. Po jej rozpadzie oraz najeździe mongolskim ziemie dawnej Rusi rozwijały się w wielu odrębnych organizmach politycznych. Na północy istniał Nowogród, na północnym wschodzie rosło znaczenie Włodzimierza nad Klaźmą i księstwa włodzimiersko-suzdalskiego, na zachodzie ziemie ruskie znalazły się w znacznej części w obrębie Wielkiego Księstwa Litewskiego i Korony Polskiej, zaś z jednego z północno-wschodnich ośrodków wyrosła potęga Moskwy. Linia prowadząca do współczesnej Rosji wiedzie przez Wielkie Księstwo Moskiewskie, Carstwo (czyli królestwo) Rosyjskie ustanowione w XVI wieku oraz Imperium (czyli cesarstwo) Rosyjskie ogłoszone przez Piotra I w 1721 roku, a nie przez prostą i nieprzerwaną przemianę Kijowa w Moskwę. Rosja jest jednym z późniejszych dziedziców ruskiej tradycji, a nie Rusią Kijowską przeniesioną z Kijowa do Moskwy. Ukraińska i rosyjska propaganda, choć pozostają ze sobą w śmiertelnym konflikcie, stosują w tym miejscu niemal identyczne oszustwo i manipulację: biorą wielkie, wieloplemienne państwo średniowieczne i przedstawiają je jako własne państwo narodowe działające pod dawną nazwą.

Dlaczego Polska Mieszka I była Polską

 W tym miejscu natychmiast pojawia się zarzut, że skoro Polska utraciła niepodległość w wyniku rozbiorów, to według tej samej logiki należałoby uznać, iż powstała dopiero w 1918 roku, ewentualnie w 1989 roku po upadku tzw. Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Jest to porównanie fałszywe, ponieważ miesza chwilową utratę własnego państwa z brakiem wcześniejszej państwowości oraz brak politycznej suwerenności z brakiem ciągłości narodowej i historycznej. II Rzeczpospolita nie była pierwszą próbą utworzenia państwa przez nowo powstały ruch narodowy, ale odbudową państwa posiadającego przez wiele stuleci własnych władców, koronę, prawa, instytucje, granice, pamięć historyczną i tradycję polityczną. W czasie zaborów nie zniknęła świadomość, że Polska istnieje jako naród i ojczyzna pozbawiona własnej państwowości, a kolejne pokolenia walczyły nie o stworzenie zupełnie nowego kraju, lecz o odzyskanie tego, co zostało przemocą odebrane. To samo dotyczy okupacji podczas II wojny światowej i narzuconego Polsce okupacyjnego reżimu komunistycznego: utrata suwerenności nie przekreśla wcześniejszej historii państwa ani nie ustanawia nowej daty narodzin narodu.

 Rok 966 jest umownym początkiem historycznej Polski chrześcijańskiej, związanym z chrztem Mieszka I i wejściem jego państwa do wspólnoty cywilizacji łacińskiej. Rok 960 oznacza przybliżony początek panowania pierwszego źródłowo potwierdzonego władcy Polski, dlatego sam w sobie nie jest datą niedorzeczną. Niedorzeczne jest zestawienie rzeczywistego państwa Mieszka z rzekomym państwem ukraińskim w 882 roku. My wskazujemy rok 966, ponieważ to właśnie Chrzest wyznacza bezsporne wejście Polski do historii chrześcijańskiej Europy i początek jej tysiącletniej, katolickiej tożsamości. Państwo Mieszka nie powstało jednak w jednej chwili i na zupełnie pustym miejscu. Przed nim istniały grody, drużyny, struktury plemienne, rody książęce i długotrwałe procesy jednoczenia ziem, a rodzima tradycja zachowała podania o Lechu, Kraku, Wandzie, Popielu, Piaście oraz przedmieszkowych pokoleniach dynastii piastowskiej. Sam przed laty podjąłem próbę uporządkowania tych przekazów i doszedłem do wniosku, że legendarne, co nie znaczy całkowicie fikcyjne, początki polskiej organizacji politycznej mogą sięgać nawet VII wieku. Legendy nie pozwalają z całą pewnością ustalać dat, granic i przebiegu panowania, ale mogą przechowywać zniekształconą pamięć o rzeczywistych osobach, rodach i wydarzeniach. Polska nie potrzebuje bredni o starożytnym „Imperium Lechii” ani dowodzenia, że Sarmaci byli już Polakami, ponieważ jej rzeczywista i udokumentowana historia jest wystarczająco długa. Państwo Mieszka było Polską. Ruś Olega nie była Ukrainą ani Rosją.

Ziemie między Polską, Litwą, Węgrami i Moskwą

 Fałszywe utożsamienie całej historii Rusi z historią Ukrainy ignoruje rzeczywiste dzieje poszczególnych ziem, które przez stulecia przechodziły między różnymi państwami i dynastiami. Już w 1018 roku Bolesław Chrobry zdobył Kijów podczas wyprawy podjętej w celu osadzenia na tronie swego zięcia Świętopełka, a następnie odzyskał dla Polski rdzennie lechickie (polskie) Grody Czerwieńskie (tereny Przemyśla i Lwowa), o które Polska i Ruś rywalizowały od końca X wieku. Kijowa nie przyłączył do Polski na stałe, ale sama wyprawa pokazuje absurd nakładania dzisiejszych granic Ukrainy na całą przeszłość tych ziem i przedstawiania każdego wydarzenia, które się na nich rozegrało, jako części historii ukraińskiej.

 Po wygaśnięciu miejscowej dynastii Romanowiczów Kazimierz Wielki rozpoczął w 1340 roku walkę o dziedzictwo Rusi halicko-włodzimierskiej, konkurując w tej sprawie przede wszystkim z Litwą i Węgrami. Ruś Halicka została stopniowo związana z Królestwem Polskim, po śmierci Kazimierza znalazła się na krótko pod władzą węgierską, a w 1387 roku królowa Jadwiga przywróciła ją Koronie. Od tego czasu Ruś Czerwona, zorganizowana później przede wszystkim w ramach województwa ruskiego, pozostawała integralną częścią Korony aż do pierwszego rozbioru w 1772 roku, kiedy została zagarnięta przez Austrię. Wołyń, Podole, Kijowszczyzna, Naddnieprze i ziemie nadczarnomorskie miały odmienne dzieje, znajdując się w różnych okresach pod panowaniem Litwy, Korony, Rzeczypospolitej, Moskwy, państwa osmańskiego, Chanatu Krymskiego i Imperium Rosyjskiego. Jednak jakiekolwiek państwo ukraińskie, obejmujące od IX wieku ziemie znajdujące się obecnie w granicach Ukrainy, po prostu nigdy nie istniało.

Od „ukrainy” i Rusinów do Ukrainy i Ukraińców

 Samo słowo „ukraina” nie oznaczało pierwotnie państwa ani narodu, lecz pogranicze, kres, ziemię leżącą przy granicy. W dawnych źródłach określenie to mogło być stosowane wobec różnych obszarów przygranicznych, również takich, które nie miały nic wspólnego z granicami dzisiejszej Ukrainy. Z czasem zaczęło być coraz mocniej wiązane z południowo-wschodnim pograniczem Rzeczypospolitej, systemem obrony kresów oraz ziemiami kozackimi, a dopiero znacznie później zostało przekształcone w nazwę nowoczesnego projektu narodowego i terytorialnego. Pierwsza średniowieczna wzmianka o jakiejś „ukrainie” nie jest więc pierwszą wzmianką o państwie ukraińskim, podobnie jak użycie słowa „kres” nie ustanawia odrębnego narodu Kresowian i jego państwa. Nazwa pospolita, nazwa określonego regionu, program narodowy i suwerenne państwo są czterema różnymi zjawiskami, które ukraińska propaganda celowo zlewa w jedną rzekomo nieprzerwaną historię (nie różniąc się tu niczym od propagandy rosyjskiej).

 Przez długie stulecia wschodniosłowiańska ludność ziem Rzeczypospolitej oraz późniejszej monarchii habsburskiej określała się mianem Rusinów i tak nazywali ją Polacy. Nazwa „Ukraińcy” upowszechniała się stopniowo wraz z rozwojem nowoczesnego ruchu narodowego, początkowo w drugiej połowie XIX wieku, a następnie coraz wyraźniej na przełomie XIX i XX stulecia. Dawne określenie pozostawało jednak w żywym użyciu jeszcze bardzo długo. Mój śp. dziadek, mgr inż. Zbigniew Mikłaszewski, który żył w okresie międzywojennym we Lwowie, urodzony 13 listopada 1924 roku w Mszanie koło Lwowa, zmarły 11 września 2003 roku w Gliwicach, syn Ludwika Mikłaszewskiego — obrońcy Lwowa w 1918 roku — nigdy nie mówił o „Ukraińcach”, lecz właśnie o Rusinach. Nie był to dla niego sztucznie odtworzony archaizm znaleziony w dawnej książce, lecz naturalna nazwa ludzi, wśród których dorastał, żył i których znał osobiście. Tak mówiło jego pokolenie i taką nazwę zachował do końca życia. Mit, według którego od niepamiętnych czasów żyli tam jacyś Ukraińcy posiadający gotową i jednolitą świadomość narodową, jest kolejnym przeniesieniem współczesnej tożsamości w odległą przeszłość.

Austria i Niemcy: ukrainizm jako narzędzie przeciw niepodległej Polsce

 Po zagarnięciu Rusi Czerwonej w pierwszym rozbiorze Polski Austria przystąpiła do odcinania tych ziem od dawnej Rzeczypospolitej i włączania ich we własny porządek państwowy. Jednym z najskuteczniejszych narzędzi tej polityki było przeciwstawianie Rusinów Polakom oraz umacnianie każdej odrębności, która rozbijała historyczną wspólnotę ziem dawnej Korony. Szczególnie od wydarzeń 1848 roku rozwijający się ruch ruski, a następnie ukraiński, stał się użyteczną przeciwwagą dla polskich dążeń narodowych. Wiedeń świadomie wykorzystywał powstający konflikt i wspierał proces, który pozwalał przedstawić polskość jako obcą wobec ludności ruskiej, a następnie wychować z niej odrębny naród polityczny.

 Proces ten objął również sferę religijną, bez której nie sposób zrozumieć kształtowania nowoczesnej świadomości narodowej w Galicji. W Rzeczypospolitej mówiono tradycyjnie o Kościele unickim i unitach, ponieważ wspólnota ta powstała w następstwie Unii brzeskiej z 1596 roku i należała do religijnego porządku dawnego państwa polskiego (połączenie części Cerkwi prawosławnej w Rzeczypospolitej z Kościołem katolickim). Po zaborze Galicji Maria Teresa wprowadziła w 1774 roku nową oficjalną nazwę „Kościół greckokatolicki”, która miała odróżnić unitów zarówno od katolików obrządku łacińskiego, jak i od prawosławnych, a jednocześnie wpisywała tę wspólnotę w nowy habsburski system administracyjny. Znacznie później, wraz ze zwycięstwem ukraińskiej orientacji narodowej, dawny Kościół ruski zaczęto coraz wyraźniej przedstawiać jako Kościół ukraiński, zaś jego obrządek określać mianem „bizantyjsko-ukraińskiego”. Nie były to wyłącznie niewinne zmiany słownikowe. W społeczeństwie, w którym duchowieństwo posiadało ambonę, szkołę, prasę i ogromny wpływ na ludność wiejską, sposób nazywania Kościoła, narodu i kraju kształtował świadomość kolejnych pokoleń. Rusin miał z czasem przestać być Rusinem, unita unitą, a historyczna ziemia ruska częścią dziedzictwa Rzeczypospolitej; w ich miejsce mieli pojawić się Ukrainiec, ukraiński Kościół i Ukraina rozumiana już nie jako pogranicze, lecz jako odrębny projekt narodowo-terytorialny.

 Podczas I wojny światowej polityka ta przybrała najbardziej otwartą postać. Niemcy i Austro-Węgry wykorzystały ukraiński ruch nacjonalistyczny nie tylko przeciwko Rosji, lecz także przeciwko sprawie polskiej i odradzającemu się Państwu Polskiemu. Traktat brzeski zawarty 9 lutego 1918 roku przez państwa centralne z Ukraińską Republiką Ludową przewidywał rozwiązania uderzające bezpośrednio w polskie interesy, przede wszystkim w związku z Chełmszczyzną, którą zamierzano oderwać od ziem polskich i przekazać tworowi ukraińskiemu. Następnie niemieckie i austro-węgierskie wojska wkroczyły na Ukrainę, a zależne od ich obecności Państwo Ukraińskie hetmana Pawła Skoropadskiego upadło niemal natychmiast po klęsce jego zagranicznych protektorów. Berlin i Wiedeń nie musiały wymyślać całego współczesnego ukrainizmu, skoro wystarczyło wesprzeć istniejący ruch, nadać mu polityczne i wojskowe możliwości, a następnie skierować go przeciwko tym, których ziemie miały posłużyć do budowy nowego państwa. Najpierw zmieniano nazwy, pamięć i tożsamość, później zaś na tej podstawie wysuwano roszczenia terytorialne kosztem odradzającej się w bólach Polski.

Państwa sezonowe, sowiecka republika i rok 1991

 W latach 1917–1921 pojawiły się Ukraińska Republika Ludowa, Zachodnioukraińska Republika Ludowa oraz Państwo Ukraińskie Skoropadskiego, a obok nich zmieniające się struktury sowieckie. Były to państwa jednosezonowe: krótkotrwałe, niestabilne, walczące między sobą i z sąsiadami, powstałe dzięki wojnie, rewolucji oraz wsparciu obcych mocarstw, a następnie znikające wraz ze zmianą układu sił. Stanowiły pierwsze poważne próby realizacji ukraińskiej idei państwowej, ale nie stworzyły państwowości trwającej od 1917 roku.

 Realizacja tego projektu od początku zderzała się z polskimi prawami i polską rzeczywistością etniczną oraz historyczną. Najbardziej wymownym przykładem był Lwów, miasto o wielowiekowej polskiej kulturze, w którym w listopadzie 1918 roku polscy mieszkańcy, wśród nich słynne Orlęta Lwowskie (m.in. mój pradziadek), chwycili za broń przeciwko próbie narzucenia im władzy ukraińskiej. Ukraińskie roszczenia nie wynikały z bezspornie ukraińskiego charakteru miasta, lecz z programu budowy państwa obejmującego całą Galicję Wschodnią, bez względu na historię i wolę znacznej części jej mieszkańców. Najlepiej świadczy o tym rzeczywista struktura ludności miasta. Według polskiego spisu powszechnego z 1931 roku Lwów liczył 312 231 mieszkańców, spośród których 198 212, czyli 63,5 %, podało język polski jako ojczysty, 75 316, czyli 24,1 %, język jidysz lub hebrajski, a jedynie 35 137 osób, czyli około 11,2 %, język ukraiński lub ruski. Pod względem wyznaniowym katolicy obrządku łacińskiego stanowili 50,4 % mieszkańców, wyznawcy judaizmu 31,9 %, natomiast grekokatolicy 15,9 %. W przededniu II wojny światowej liczba ludności Lwowa wzrosła do około 330–340 tysięcy, ale zasadnicze proporcje nie uległy zmianie: Polacy stanowili większość mieszkańców, Żydzi drugą co do wielkości społeczność, a Ukraińcy i Rusini kilkunastoprocentową mniejszość. Ukraińskie formacje próbowały więc w 1918 roku narzucić swoją władzę miastu, w którym ludność ukraińska nie stanowiła nawet jednej szóstej mieszkańców. Dzisiejsza propaganda przedstawiająca Lwów jako odwiecznie ukraińskie miasto, na pewien czas zajęte przez Polskę, jest dalszym ciągiem tego samego mechanizmu: najpierw współczesną nazwę i tożsamość przenosi się wstecz, a później na podstawie tak spreparowanej historii ogłasza odwieczne prawa do ziemi.

 Po zwycięstwie bolszewików utworzono Ukraińską Socjalistyczną Republikę Sowiecką, która posiadała własną nazwę, terytorium i formalne instytucje, ale nie była niepodległym państwem zdolnym do prowadzenia suwerennej polityki. Stanowiła integralną część Związku Sowieckiego, a o najważniejszych sprawach decydowało centrum komunistycznego imperium. To właśnie sowiecka republika przekazała przyszłej Ukrainie znaczną część granic, administracji oraz aparatu państwowego, lecz dopiero rozpad ZSRR umożliwił ogłoszenie deklaratywnej niepodległości. Dlatego napis UKRAINA — 1991 pozostaje poprawny: oznacza początek istniejącego obecnie, niezależnego (przynajmniej teoretycznie) państwa ukraińskiego. Jeżeli ktoś pyta o pierwsze poważne próby realizacji ukraińskiej idei państwowej, należy wskazać lata 1917–1918; jeżeli pyta o rozwój nowoczesnego ruchu narodowego, należy cofnąć się do XIX wieku; jeżeli jednak wpisuje rok 882 jako początek Ukrainy, nie opisuje historii, lecz tworzy szowinistyczną mitologię.

Historia nie jest plasteliną

 Ruś Kijowska nie jest ukraińskim rozdziałem historii. Zawłaszczanie całej historii Rusi, przemianowywanie Rusinów wszystkich epok na Ukraińców oraz przedstawianie polskich ziem i miast jako odwiecznie ukraińskich to zwykłe fałszerstwo służące współczesnej polityce. Dokładnie tyle samo warta jest rosyjska opowieść o Rusi Kijowskiej jako pierwszej Rosji, z której miałoby wynikać naturalne prawo Moskwy do wszystkich ziem dawnej Rusi. Ruś Kijowska była Rusią — odrębnym państwem średniowiecznym i dziedzictwem całego dawnego świata wschodniosłowiańskiego — a nie gotowym państwem jednego z narodów powstałych w następnych stuleciach. Nowoczesny ukraiński ruch narodowy, a następnie nacjonalistyczny, zaczął się kształtować dopiero w XIX wieku, pierwsze krótkotrwałe próby zbudowania państwa ukraińskiego podjęto w latach 1917–1921, a współczesna Samostina Ukrayina powstała w 1991 roku. Wcześniej nie istniało żadne niezależne państwo ukraińskie ani ukraińska tradycja państwowa.

 Polska Mieszka I była natomiast Polską, ponieważ stanowiła źródłowo potwierdzony początek tej samej polskiej tradycji państwowej, której spadkobiercami jesteśmy do dzisiaj. Wcześniejsze podania mogą przechowywać pamięć o starszych zalążkach naszej organizacji politycznej, ale nie musimy zmieniać legend w dokumenty historyczne ani dopisywać sobie fikcyjnych tysiącleci. Ukraina posiada własną historię: proces powstawania nowoczesnej świadomości narodowej pod koniec XIX wieku, ukraiński ruch polityczny, krótkotrwałe próby państwowe z lat 1917–1921, okres republiki sowieckiej oraz niezależność uzyskaną w 1991 roku. Nowoczesny ukrainizm zaczął się kształtować dopiero w XIX wieku, ale znaczną część swojej historycznej genealogii i narodowego panteonu zbudował na kulcie antypolskich buntów, zbrodni oraz przemocy. Włączono do niego powstanie Chmielnickiego w latach 1648–1657, naznaczone masowymi mordami na Polakach, Koliszczyznę wraz z rzezią humańską w 1768 roku, walkę przeciwko polskiemu Lwowowi w 1918 roku, działalność Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, a wreszcie ludobójstwo dokonane przez UPA na Polakach na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej w latach 1943–1947. Nie były to wydarzenia odosobnione i niemające ze sobą nic wspólnego, lecz kolejne odsłony mitu narodowego, w którym polska obecność na ziemiach uznanych za ukraińskie była przedstawiana jako przeszkoda przeznaczona do usunięcia. Nie można przejmować Chmielnickiego, Żeleźniaka i Gonty jako własnych bohaterów, a następnie odcinać ich od mordów dokonywanych przez prowadzone przez nich oddziały i od ideologii, której wiernie służyli.

 Ukraina nie posiada jednak państwa założonego przez Olega w 882 roku i żadna liczba kolorowych map, propagandowych plansz, gniewnych komentarzy ani reakcji „ha ha” tego faktu nie zmieni. Wszystko, co wydarzyło się wcześniej na ziemiach znajdujących się dzisiaj w jej granicach, nie staje się przez to automatycznie historią ukraińską. Historia nie jest plasteliną, którą można dowolnie ugniatać dla potrzeb bieżącej polityki. UKRAINA — 1991. POLSKA — 966. Tyle w temacie.


Michał Paweł Mikłaszewski
Redaktor naczelny „Tenete Traditiones”

Wybrane źródła i opracowania

  • Powieść minionych lat — podstawowe źródło narracyjne dotyczące początków Rusi i wydarzeń 882 roku.
  • Serhii Plokhy, The Origins of the Slavic Nations: Premodern Identities in Russia, Ukraine, and Belarus, Cambridge University Press 2006.
  • Paul Robert Magocsi, A History of Ukraine: The Land and Its Peoples, University of Toronto Press.
  • John-Paul Himka, „The Greek Catholic Church in Nineteenth-century Galicia”, w: Church, Nation and State in Russia and Ukraine, Palgrave Macmillan 1991.
  • Julian Bartoszewicz, Co znaczyła i gdzie była Ukraina, Warszawa 1864.
  • Norman Davies, Boże igrzysko. Historia Polski.
  • Andrzej Nowak, Dzieje Polski, t. I–IV.
  • Tekst traktatu pokojowego zawartego w Brześciu 9 lutego 1918 roku pomiędzy Ukraińską Republiką Ludową a państwami centralnymi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.