Niedziela . Dziś miałem wyjazd do dwóch naszych kaplic w miastach X i Y. Pojechałem tam pociągiem, już w sobotnie popołudnie, zaraz po obiedzie. Przed wyjazdem na dworzec mój przełożony kanoniczny odbył ze mną dość długą prywatna rozmowę. Radził bym w kazaniach zrobił mocną polemikę ze wzmacniającej się wobec nas opozycją. Zalecił bym w kazaniu skoncentrował się na nauce o pokorze i łagodnie lecz stanowczo skarał sedewakantystyczną pychę, która chce mieć we wszystkim rację a, jak tłumaczył mi mój ojciec duchowy i przełożony, prawda leży zawsze pośrodku. Przed Mszą słuchałem spowiedzi i znowu jak przed tygodniem miałem tego samego penitenta, który znowu wyznał mi, że wyzywa obecnego papieża od najgorszych bandytów na całym świecie i że dla niego Hitler ze Stalinem w porównaniu z Franciszkiem byli zwykłymi gówniarzami z procą w ręku. Musiałem mu przez kwadrans tłumaczyć że Kościół jest nie tylko boski ale i ludzki i musimy nawzajem nosić brzemiona drugich, człowiek którego spowiadałem mówił mi że już nie wytrzymuje tego co się dzieje i jest praktycznie w drodze do zakładu psychiatrycznego. Obiecałem modlić się za niego a jako pokutę zaleciłem mu pomodlić się za Franciszka by nie miał w sercu do niego nienawiści. On jest przecież papieżem i jak uczył arcybiskup Lefebvre musimy się za niego jak najwięcej modlić! Mówiłem o tym w czasie kazania lecz mężczyzna którego spowiadałem ostentacyjnie wyszedł z kaplicy i klepał palcem w głowę w moją stronę. Było mi przykro. W drugim mieście gdzie miałem Mszę popołudniu było jeszcze gorzej. Znowu przyjechał ten sam mężczyzna ze swoją żoną i zaczął rozdawać przed wejściem do kaplicy kserokopie z internetu o bulli Pawła IV ,,Cum ex apostolatus''. Gadał na cały głos że Franciszek nie jest żadnym papieżem a księża którzy przyszli do nas z Nowej Mszy nie są żadnymi kapłanami tylko ,,pozorantami''. Zupełnie nie miałem ochoty go słuchać i kiedy przyszedł się u mnie spowiadać wyprosiłem go z konfesjonału. Powiedziałem mu na głos że jeżeli nie podobają mu się obecne święcenia w Kościele to nie ma czego szukać w naszych kaplicach. Zaraz potem kolejny penitent wyznał mi w konfesjonale że jest po raz pierwszy w naszej kaplicy i przychodzi się wyspowiadać ponieważ przez długie lata był aktywnym homoseksualistą. Zacząłem mu tłumaczyć że koniecznie musi zaniechać takiej praktyki gdyż to jest grzech śmiertelny, on jednak odparł mi że sam obecny papież stwierdził ostatnio publicznie że nie ma prawa tego oceniać a do kaplicy przyszedł bo oglądał w internecie Mszę Trydencką i że bardzo mu się podoba. W kazaniu znowu mówiłem o konieczności pokory i zwalczaniu w sobie pychy wybujałego intelektualizmu sedewakantystycznego. Kiedy jeden z wiernych prosił mnie bym konsekrował jeszcze raz hostie z tabernakulum bo nie chce tych od nowego księdza co przyszedł do nas z diecezji znowu musiałem mu tłumaczyć że sedewakantyzm to straszna pycha i prowadzi do piekła. Trochę się przeląkł i obiecał że więcej nie będzie o tym mówił. Wieczorem gościłem w domu pana W......, miejscowego biznesmena który zwykle mnie nocuje przed poniedziałkowym powrotem do naszego przeoratu. Jego córka jest coraz piękniejsza i wygląda na dużo więcej niż 14 lat. Na kolację podano kawior i przepysznego łososia. Palce lizać!
Cytaty
"Pogodnie przyjmuję krzyż, który mi został ofiarowany, (ale) będziemy walczyć nadal o honor Pana naszego Jezusa Chrystusa i Jego Kościoła świętego i niepokalanego... i nigdy nie pomylimy go z nową religią, która głosi szczęście ziemskie, uciechy, rewolucję i wolność wszelkich uczynków, która obala mszę, kapłaństwo, katechizm i wszystko, co nadprzyrodzone: to antyteza chrześcijaństwa"
ks. Coache
ks. Coache
„Wszelka polityka, która nie jest Tradycją, jest z pewnością zdradą”
Arlindo Veiga dos Santos
„Pro Fide, Rege et Patria” – „Za Wiarę, Króla i Ojczyznę”
_________________________________________________
środa, 30 października 2013
poniedziałek, 28 października 2013
CO JEST NIE TAK Z GODŁEM POLSKI ?
Biały orzeł towarzyszy Polakom od wieków. Przez te setki lat przechodził wiele metamorfoz, wynikających ze zmieniającej się sytuacji politycznej.
Wszyscy znamy legendę o Lechu, który ujrzawszy białego orła, ze skrzydłami rozpostartymi na czerwonym od zachodzącego słońca niebie, zakochał się w krainie koło Poznania, osiedlił się tam, umieścił orła w herbie dał tym samym początek państwu polskiemu. Tak wyglądały początki orła białego według bajkopisarzy. Historycy mają jednak nieco inną i chciałoby się rzec, mniej romantyczną wersję wydarzeń. Sądzą oni, że Polanie prawdopodobnie przejęli emblemat orła (który powszechnie był uważany za symbol potęgi i mocy), od cesarstwa rzymskiego.
Tak czy owak, orzeł towarzyszy Polakom od setek lat. Pojawiał się już na pieczęciach i monetach książąt piastowskich. Jako oficjalny herb państwa polskiego zaczął być używany od 1295 przez Przemysła II, nawiązującego do tradycji piastowskiej sprzed rozbicia dzielnicowego. Historia orła jest niemalże tak przewrotna jak historia samych Polaków. Zmiany, których dokonywano w herbie polskim były różnego rodzaju: niekiedy kosmetyczne, a niekiedy, co wynikało z trudnej sytuacji historycznej, bardziej znaczące, jak na przykład w Wielkim Księstwie Poznańskim, kiedy to po rozbiorach obowiązywał herb złożony z elementów polskiego herbu i emblematu zaborców, co w praktyce oznaczało, że orzeł stał się czarny, choć widniał na tradycyjnej, czerwonej tarczy sercowej .
Kazanie na Święto Naszego Pana Jezusa Chrystusa Króla, wygłoszone dn. 27 X AD 2013 przez x. Rafała Trytka
Święto Chrystusa Króla do liturgii wprowadził papież Pius XI encykliką Quas Primas z 11 grudnia 1925 r. na zakończenie roku jubileuszowego. Nakazał wtedy, aby we wszystkich kościołach tego dnia po głównym nabożeństwie przed wystawionym Najświętszym Sakramentem odmówić litanię do Najświętszego Serca Pana Jezusa oraz akt poświęcenia rodzaju ludzkiego Najświętszemu Sercu. Uroczystość obchodzimy w ostatnią niedzielę października.
czwartek, 10 października 2013
55 lat temu odszedł Pius XII
Wczoraj, 9 października AD 2013, minęło dokładnie 55 lat od śmierci Jego Świętobliwości Ojca Świętego, Papieża Piusa XII - ostatniego Papieża Kościoła Rzymsko-Katolickiego i drugiego Suwerena Państwa Miasto Watykan.
Pius XII (Eugenio Maria Giuseppe Giovanni Pacelli) urodził się 2 marca 1876 r. w Rzymie, a zmarł 9 października 1958 r. w Castel Gandolfo.
Po śmierci papieża Piusa XI podczas konklawe, które trwało tylko jeden dzień, Eugenio Pacelli w dniu swoich 63 urodzin został wybrany na papieża. Przyjął on imię Piusa XII.
Cześć Jego Pamięci!
Opus iustitiae pax
Pokój dziełem sprawiedliwości
Od śmierci Piusa XII Stolica Apostolska jest pusta, a Watykan jest okupowany przez sektę modernistów...
poniedziałek, 23 września 2013
BUJANIE NA RESORACH , CZYLI KOLEJNE MYDLENIE OCZU PRZEZ BISKUPA FELLAYA
„Kłamcie , kłamcie aż w końcu uwierzą wam że mówicie prawdę.” (dr. Joseph Goebels)
W ostatnim czasie na stronie Bractwa św. Piusa X w Polsce pojawił się wywiad z panem ,,kardynałem'' religii Novus Ordo - Kurtem Kochem, przewodniczącym ,,Rady ds. Jedności Chrześcijan'', w której ten świecki w sutannie odniósł się do aktualnej sytuacji w Bractwie św. Piusa X. Koch wspomniał m.in. że Bractwo stoi przed trudną decyzją odnośnie kolejnych konsekracji biskupich, których w szeregach FSSPX nie udzielano od 25 lat ani razu poza konsekracją ks. Rangala z brazylijskiego Campos. Pan ,,kardynał'' odniósł się w ten sposób do wywiadu którego udzielił biskup Fellay wczesnym latem br. z okazji ćwierćwiecza bractwowych konsekracji, dla dwumiesięcznika ,,The Angelus''. Synowi właściciela elektrowni zadano następujące pytanie: ,,Czy trzech biskupów wystarczy do prowadzenia dzieła Tradycji? Czy nie trzeba teraz konsekrować kolejnych biskupów?'', ten zaś odparł robiąc zapewne jak zwykle maślane oczęta i piękny szczery uśmiech: ,,(...)Nie istnieje nagła ani wielka potrzeba wyświęcania kolejnego biskupa . Z pewnością musimy zadawać sobie to pytanie odnośnie do przyszłości, nawet jeśli w danej chwili nie zachodzi taka konieczność. Moja odpowiedź jest bardzo prosta: gdy tylko wystąpią okoliczności takie jak te, które doprowadziły abp. Lefebvre'a do podjęcia takiej decyzji, my również przedsięweźmiemy podobne środki."
Innym znowu razem minionej zimy kolejny pan ,,kardynał'' Novus Ordo, Antonio Canizares Llovera, podczas konferencji w ambasadzie Hiszpanii przy Watykanie na temat tzw. Soboru Watykańskiego II, opowiedział w formie anegdoty historię rozmowy z bp. Fellayem. Biskup miał powiedzieć że przybywa z pewnego ,,opactwa'' leżącego w okolicy Florencji, i że gdyby abp. Lefebvre był tam i zobaczył jak się w tym opactwie ,,odprawia'' Novus Ordo, to nie dokonałby kroku którego dokonał (chodzi oczywiście o konsekracje z 1988r.). ,,Mszał'', mówił pan ,,kardynał" według którego się tam ,,odprawiało'' to ,,Mszał Pawła VI'' w swej rzeczywistości bardzo ścisłej. Oczywiście wspólnota z Menzingen zaraz potem wszystkiemu dyplomatycznie zaprzeczyła powołując się że nie można w ,,Kościele'' tolerować ,,nadużyć liturgicznych” etc.
A więc znowu mamy do czynienia z kolejną odsłoną ,,Teologii dnia i aktualnej koniunktury''. Jasno wyrażono zresztą, że FSSPX samo uważa się za konserwatystów a nie jakichkolwiek integrystów, co najwyżej tytułują się ,,katolickimi tradycjonalistami'', prawym skrzydłem ,,Kościoła'' Novus Ordo Seclorum. Nie pora nad tym dalej się rozwodzić, Bractwo z katolickiej skrajnej prawicy pełni dziś rolę hybrydy posoborowia - mszał od masona Bugniniego , taki sam brewiarz - wszystko edycja typiczna z 1962 roku, ze starych elementów zachowuje się jedynie stare Psalmy od Papieża Klemensa VIII czy Modlitwy Wielkopiątkowe. Bractwo kieruje się w swojej działalności Pseudokodeksem z 1983r., a jeśli jeszcze wydaje się stare encykliki to tylko jako materiały historyczne bez większego znaczenia dla współczesności.
O wiele więcej uwagi warto poświęcić słowom biskupa Fellaya - są klasyczną pułapką ofsajdową dla wszystkich tych którzy jeszcze łudzą się że Menzingen to Bractwo z dni abp. Lefebvre. Oni z arcybiskupem Lefebvre nie chcą mieć już nic wspólnego. Podobno w Niemczech wycofuje się nawet jego książki. Cóż, trwa proces ,,oznakowania'' o którym mówił antyprzyłączeniowiec ks. Girourd. Jeżeli więc biskup Fellay opowiada prasie o ewentualnych przyszłych konsekracjach, lepiej jak skwitujemy to wszystko zwykłym uśmiechem - to tylko strategiczna gra o utrzymanie w permanentnej śpiączce bp. Tissier de Mallerais by ten nie wariował z konsekrowaniem kolejnych biskupów. Nie ! Konsekracje zburzą kontakty z ,,rzymskimi przyjaciółmi '' biskupa Fellaya. Bp de Gallareta nie wchodzi tu już w rachubę - to lewa ręka biskupa Bernarda i jest już zupełnie nieszkodliwy. Jeżeli zresztą nastąpią konsekracje to tylko po ,,zażegnaniu schizmy'' a więc będziemy mieli zastosowanie nieważnego rytuału z 1968 roku który dla biskupa Fellaya niczym się nie różni od rytuału wieczystego Kościoła Katolickiego.
środa, 4 września 2013
74 LATA OD PAMIĘTNEGO WRZEŚNIA
W ostatnią niedzielę obchodziliśmy kolejną rocznicę wybuchu drugiej wojny światowej, która w ciągu niecałych sześciu lat pochłonęła wiele milionów ofiar i jak żaden inny konflikt przybliżyła powstający na naszych oczach Nowy Porządek Światowy. Znowu jak co roku mamy hucpę na Westerplatte i puste przemówienia, które nie wskrzeszą ofiar i pozostają pustymi frazesami. 17 września pod ambasadą Federacji Rosyjskiej sekta smoleńska zrobi szopkę, upamiętniającą agresję sowiecką na Kresy wschodnie Rzeczypospolitej. Szkoda tylko, że wzorem z czasów gomułkowskich nie robi się tego samego pod ambasadą Republiki Federalnej Niemiec - wiadomo, układ sił w Europie się zmienił - Rosjanie wycofali się do domu, a na Wschód wkroczyli znowu Niemcy, oczywiście za przyzwoleniem US-RAELA, Iluminatów i pozostałych potęg światowych. II wojna światowa przybliżyła jak nic innego w dziejach zwołanie Antysoboru i ukonstytuowanie się w Rzymie zbójeckiego Antykościoła. Śmierć wielu kapłanów w obozach Dachau, Auschwitz, Buchenwaldzie, Katyniu i wielu innych ponurych miejscach stała się dla Kościoła w Polsce jednym z najcięższych ciosów w całych dziejach. Lata powojenne terroru komunistycznego były dopełnieniem dzieła pod budowę Antykościoła w Rzeczypospolitej. Należy wiedzieć że te tysiące polskich księży, bestialsko zamordowanych w Dachau czy gdzie indziej miało ogólnie dobrą formację kapłańską. Wystarczy przestudiować trzytomowe dzieło ks. Franciszka Kwiatkowskiego (zmarł zaraz po wojnie, którą Pan Bóg pozwolił mu przeżyć) ,,Filozofia Wieczysta w zarysie'' by oddychać zdrowym tomistycznym powietrzem rodem z ,,Pascendi '' św. Piusa X. Śmierć tej autentycznej elity była wodą na młyn dla poczynań charyzmatycznych modernistów - Wyszyńskiego i Wojtyły, tych, którzy zniszczyli w Polsce Najświętszą Ofiarę i wprowadzili religię Novus Ordo. Gdyby tamci nie zginęli w tak wielkiej liczbie w czasie ostatniej wojny, z pewnością mielibyśmy w czasach posoborackich opór na poziomie Francji czy Italii, a tak, jak dobrze wiemy, mamy w Polsce duchową pustynię którą FSSPX tylko jeszcze bardziej poszerza. I chociaż większość polskich księży z czasów dwudziestolecia, było kształconych w szkołach średnich głównie na filozofii niemieckiego idealizmu, to jednak byli wśród nich i tomiści, i śmiało można postawić tezę, że gdyby ci kapłani uformowani w duchu św. Piusa X dożyli lat 70, to pewien procent z nich nie przyjąłby religii Novus Ordo. To oczywiście tylko założenie lecz ma mocne uzasadnienie -duchowieństwo w Polsce w latach powojennych było już modernistami a składanie przez nich Przysięgi Antymodernistycznej było tylko czystą formalnością, taką jak np. złożenie Trydenckiego wyznania Wiary rodem z XVI wieku przed przyjęciem święceń i objęciem funkcji w kościelnej hierarchii, czy stanowiska wykładowcy seminaryjnego.
Pan Piotr Zychowicz, uczeń zasłużonego historyka profesora Pawła Wieczorkiewicza, w swej solidnej i bezemocjonalnie napisanej książce - ,,Pakt Ribbentrop-Beck'', czarno na białym udowadnia że historia Polski w przeklętym i diabolicznym XX wieku wcale nie musiała potoczyć się tak, jak miało to miejsce. Mówmy otwarcie - w czasie ostatniej wojny utraciliśmy dosłownie wszystko: zdrowe i w miarę odporne na modernizm duchowieństwo, wybitnych działaczy politycznych i społecznych, ziemiaństwo i miliony zwykłych obywateli - oficerów, żołnierzy, zwykłych cywili, ojców i matki rodzin, dzieci i patriotyczną młodzież. Ludzie ci stanowili wielką biologiczna tkankę narodu która poszła na zupełnie niepotrzebne zatracenie. Wreszcie stolica Rzeczypospolitej - Warszawa została zrównana z ziemią. Miejsce będące jądrem życia naukowo – kulturowo - duchowego narodu, spotkał los antycznej Jerozolimy po Wojnie Żydowskiej. Straciliśmy również naszych żydowskich obywateli, i nie piszę tego z jakichkolwiek pobudek filosemickich, lecz jako katolik muszę, wzorem ostatniego papieża Piusa XII, potępić mordowanie ludzi z powodu przynależności rasowej. Wiemy bardzo dobrze że na Żydach ciąży wielkie Boże przekleństwo z powodu zabicia Chrystusa, lecz nas jak Jego wyznawców obowiązuje do końca życia traktować ich jako braci, ludzi mających wprawdzie do nas pogardę i nienawiść, ale tak jak my stworzonych na Boży obraz i podobieństwo. Żydzi którzy wówczas zginęli byli również straszliwą ofiarą tej kolejnej masońskiej wojny. W zamysłach wielkich tego świata oni musieli zginąć i to w jak największej liczbie ponieważ bez ich śmierci nie zostałby zrealizowany cel światowego syjonizmu - powstanie po długich wiekach rozproszenia, państwa żydowskiego w Ziemi Świętej. Wiemy dobrze że Angloamerykanie ani razu nie dokonali bombardowań Oświęcimia i innych obozów koncentracyjnych, powód był jasny - jak pisał biskup Wiliamson - komory gazowe mają zastąpić Krzyż Chrystusa a 6 milionów synów Izraela - Ofiarę Krzyżową, tak by odwrócić i zniszczyć w duszach ludzkich wartość śmierci Zbawiciela Świata. Straciliśmy Żydów którzy padli straszliwą ofiarą, jaką złożyli z nich pobratymcy z Ameryki - jako ofiarę całopalną pod państwo Izrael. Egzekutorami nie byli oczywiście żadni Niemcy, tylko tak zwani naziści, partia polityczna do której zapewne należeli też liczni Polacy i Żydzi...
piątek, 30 sierpnia 2013
PRAWDZIWE OBLICZE FSSPX
Bractwo Kapłańskie Św. Piusa X przez długie lata było postrzegane jako najskrajniejsza katolicka prawica w dobie przeklętego posoborowia, gdzie walka z religią Novus Ordo była sztandarem, którego głównym wyrazem była Msza Trydencka i głęboki szacunek do osoby i życia czcigodnego założyciela - abp. Marcela Lefebvre. Człowieka, który prowadził walkę o Kościół i kapłaństwo, niemal sam przeciw wszystkim by wreszcie umrzeć niemal w osamotnieniu i opinii powszechnej świętości. To prawda, że z chwilą śmierci arcybiskupa, wiosną 1991 roku, FSSPX wydawało się być Arką patriarchy Noego doby religii Novus Ordo. Indultowcy z Ecclesia Dei zawsze uchodzili i są dotąd uważani za niegodnych szacunku kolaborantów z prekursorami Antychrysta, struktury Novus Ordo nie wchodzą tu nawet w rachubę. Ostatnie jednak lata dobitnie dowodzą, że FSSPX jest również częścią Ecclesia Dei, a właściwie Ecclesia Diaboli (dał temu wyraz ks. Stehlin wczesnym latem br., zamieszczając na polskojęzycznej stronie Bractwa informacje o święceniach w FSSPX i „święconkach” od biskupów Novus Ordo, w wyżej wspomnianych teatralno-kabaretowo-psychiatrycznych strukturach), zaś czcigodny założyciel z pewnością przewraca się dziś w grobie widząc jak jego piękny Titanic, dzieło całego misjonarskiego życia zatapia się po zderzeniu z góra lodową, której na imię x. Joseph Ratzinger. Sam zresztą abp. Lefebvre miał powiedzieć o tym wężu religii Novus Ordo prorocze słowa - ,,On jest naszym aniołem śmierci''. Czy te słowa są prawdziwe, trudno zbadać. Wydaje się jednak że jeśli padły z ust abp. Lefebvre na przełomie lat 80' i 90' to na pewno było w tym coś proroczego.
Jesienią 2008 roku do zakrystii zeitzkofeńskiego seminarium zapukała szwedzka telewizja by przeprowadzić wywiad z bp. Wiliamsonem na temat tego co się działo z Żydami w czasie II wojny światowej. Bp Wiliamson przez lata cieszył się w szeregach Bractwa wielkim autorytetem duszpasterskim, od zawsze uchodził za człowieka niereformowalnego i wypełniającego testament abp. Lefebvre co do joty. Jego bezkompromisowość była przeszkodą i to bardzo poważną dla pewnej grupy osób. Wkrótce miało być długo oczekiwane ,,zdjęcie ekskomunik'' i zaraz potem miały ruszyć głoszone i odmieniane przez wszystkie przypadki ,,rozmowy z Rzymem''. W tej partii pokera dla Anglika nie było miejsca, miał przejść na kapłańską emeryturę i najlepiej zapomnieć że kiedykolwiek był biskupem i członkiem FSSPX. W Niemczech i Austrii negowanie tzw. „holocaustu” jest prawnie zakazane, w Szwecji jest o wiele większa wolność słowa. Wydaje się że ktoś musiał celowo zaprosić szwedzką telewizję do bawarskiej wioski i wykorzystać nieroztropność biskupa. Co potem było sami dobrze wiemy - szum me(n)dialny, wyrzucenie biskupa z Argentyny , pozostali biskupi Bractwa wyrażają pełne zdystansowanie od głoszonych przez Wiliamsona poglądów, wreszcie biskup zostaje ,,odsunięty od pracy w Kościele'' czyli przestaje pełnić jakże ważną w tych czasach posługę następcy Apostołów, trzy następne lata spędza na emeryturze ograniczając się do wpisów na blogu. A tymczasem porozumienie z Rzymem Antychrystów rusza pełną parą czego uwieńczeniem jest obłudna judaszowa Deklaracja Doktrynalna z kwietnia zeszłego roku i bandycka Kapituła Generalna z ubiegłego lata. Nota bene bp. Wiliamson został pozbawiony prawa głosu i uczestnictwa w niej bez podania jakiegokolwiek uzasadnienia. Wreszcie zeszłej jesieni miłosierny bp. Fellay wyrzucił starego człowieka na bruk (ponieważ bp Wiliamson pozostał sobą i nie zgodził się na zamknięcie bloga ze słynnymi cotygodniowymi komentarzami) oddając go w opiekę nigdy nie zawodzących zwykłych wiernych. Biskup wrócił więc do obiegu a w ostatnim czasie dokonał nawet święceń warunkowych jednego novusordowca, czyniąc z niego bezdyskusyjnie ważnie wyświęconego kapłana Sanctae Ecclesiae Romanae.
Zeszłego lata poczciwi i honorowi kapłani na czele z ognistym i pracującym za dwudziestu księdzem Pfeiferem założyli FSSPX - strictae observantiae, jednoznacznie dystansując się od polityki Menzingen, chętnie zapraszają każdego księdza który chce pozostać wiernym swojej formacji seminaryjnej i Przysiędze Antymodernistycznej. Jest ich niewielu, księża Pfeifer i Chazal podróżują tysiące kilometrów by pełnić swoją kapłańską posługę na krańcach świata w Azji i Ameryce. Planują też założyć ortodoksyjne seminarium z prawdziwym kapłaństwem, i chociaż na początku zaczynali w małym składzie to jest ich powoli coraz więcej. Ostatnio w Niemczech ks. Sauer dołączył do antyprzyłączeniowców i objął obowiązki duszpasterskie nad niereformowalnymi siostrami z Karmelu w Brilon Wald. Tu warto przytoczyć ciekawą dygresję: zakonnice z Brilon Wald mimo że są kobietami wydają się mieć dużo więcej męstwa niż wszyscy księża na żołdzie Menzingen - kiedy ostatniej zimy przyjechał do nich biskup de Gallareta, który przez długie lata opiekował się tradycyjnymi zgromadzeniami zakonnymi, został przez pobożne zakonnice wyproszony. Siostry argumentowały swoją decyzję krótko i iście po rzymsku: Bp Gallareta jest nieprzyjacielem Wiary. Widać że mimo błędów eklezjalnych Pan Bóg zdaje się błogosławić grupie ortodoksyjnych lefebrystów – którzy nie chcą mieć najmniejszego związku z religią Novus Ordo, chcą za wszelką cenę pozostać katolikami i żyją tylko z darowizn zwykłych wiernych. Ostatnio ks. Girouard wygłosił kapitalne i jakże arcykatolickie kazanie o konieczności święceń warunkowych dla novusordowców – my znamy te sprawę nie od dziś - ks. Stehlin od lat sofistycznie tłumaczy że „święconka” religii Novus Ordo są tak samo ważne jak te udzielane ,,w Tradycji" - tak, księże, one są równie autentyczne jak autentyczna jest religia mahometańska i ortodoksja Montiniego!
czwartek, 29 sierpnia 2013
SYRIA – OSTATNI BASTION WOLNOŚCI
Jak donoszą media, dziś w nocy (z 29/30 sierpnia AD 2013) ma dojść do zbrodniczego ataku terrorystycznych band, zwanych „Armią USA” na niepodległy Rząd Syrii. Atak ma być odpowiedzią na rzekome użycie broni chemicznej przez Rząd Pana Prezydenta Baszara al-Assada. Oczywiście jak wiadomo to tzw. „opozycja” użyła niedawno gazu bojowego na bezbronnych mieszkańców przedmieści Damaszku. Oczywiście zachodnie reżimy i „nasze” lokalne, reżimowe media, bombardują nas zmanipulowanymi informacjami, które mają usprawiedliwić atak zbrodniczych państw takich jak Stany Zjednoczone czy Francja na niepodległe państwo – jakim jest Syryjska Republika Arabska. Jak również doskonale wiemy, tzw. „opozycja”, nie jest żadnym narodowym powstaniem, tylko wspieraną przez Al-Kaidę bandą islamskich terrorystów. Zresztą jest ona wewnętrznie podzielona i skłócona, tak że nie stanowi ona nawet zwartego bloku, i w momencie obalenia legalnego Rządu doszłoby w tym kraju do totalnego chaosu. Jednocześnie wiemy też, że dzięki rządom Prezydenta Assada, w Syrii żyli obok siebie chrześcijanie i muzułmanie, bez żadnych konfliktów czy prześladowań. Syria była i jest państwem wolnym, a rząd Prezydenta Assada ma zdecydowane poparcie większości Narodu Syryjskiego. Dotychczas Syria była przykładem harmonii i koegzystencji między wyznawcami różnych religii. Był więc to przykład zdrowej tolerancji, czyli cierpliwego znoszenia czegoś co samo w sobie nie jest dobre (jak islam) w celu osiągnięcia większego dobra (ład społeczny) oraz uniknięcia większego zła (rewolucja i prześladowanie chrześcijan). Jednak ten idealny system polityczny komuś się nie spodobał… Wiadomo komu! Izrael – odwieczny wróg każdego niepodległego państwa, szczególnie na Bliskim Wschodzie. Żydkom nie podobało się, że tuż za północną granicą mają niepodległe państwo. Tak jak wcześniej wykończyli Palestynę, później zajęli się Egiptem i Libią, tak teraz postanowili zniszczyć Syrię – ostatni bastion chroniący się przed ich okupacją! Syjonistyczne, zachodnie rządy za wszelką cenę starają się wprowadzić „demokrację” do rzekomo „totalitarnych reżimów” na Bliskim Wschodzie. W rzeczywistości jednak mieszkańcy tych państw są ludźmi naprawdę wolnymi, żyjącymi w wolnych krajach, w przeciwieństwie do nas, gdyż to właśnie my żyjemy w „demokratycznych” reżimach… O co więc chodzi.. Wiadomo – o poszerzenie wpływów syjonistycznego USA! Interesy syjonistów są bowiem zagrożone poprzez istnienie wciąż na świecie niepodległych państw – takich jak Syria. Zachodnie reżimy wolą bowiem, aby na Bliskim Wschodzie istniały fanatyczne islamskie państwa, rządzone przez terrorystyczne bandy według praw koranu, gdyż łatwiej mieć nad nimi kontrole. Takie państwo jest niestabilne, ciągle dochodzi tam do konfliktów, zamieszek (przykład – Egipt) i dlatego USA będą miały pretekst aby stacjonowała tam ich armia (tak jak w Iraku czy Afganistanie). Tym bardziej że muszą przecież chronić biedny Izrael, który może być zagrożony atakami islamistów… Jest to więc doskonały plan na całkowite zniewolenie tego kraju!
Na szczęście jak wiemy Prezydent Assad nie podda się łatwo. Rząd Syryjski ma możliwości obrony, i miejmy nadzieje że z nich skorzysta. Poza tym ma poparcie ze strony Rosji i Chin, lecz niestety na pomoc z ich strony są marne szanse. Rosja bowiem ma w zwyczaju wystawiać swoich sojuszników, nigdy nie wyśle interwencji zbrojnej aby realnie wspomóc nacjonalistyczny Rząd Pana Prezydenta. Jednak sytuacja w Syrii jest inna od tej w Libii czy Egipcie. Rząd jest silny i ma poparcie Narodu, natomiast opozycja jest rozbita. Miejmy nadzieje że ta wojna skończy się dla Syryjczyków pomyślnie, i że nie podzielą oni smutnego losu Egipcjan czy Libijczyków. Oby Prezydent Baszar al-Assad wygrał tą wojnę, i sprawiedliwie odpłacił syjonistom ze zbrodniczych reżimów - USA i Izraela! Dochodzą głosy że do Syrii udały się ochotnicze oddziały z Rosji i z Ukrainy. I dobrze, oby tak dalej! Mam nadzieję że z Polski też wyruszy oddział ochotników – wojowników o wolność. Błędem jest myśleć że to nie nasze sprawy, że nie powinniśmy jako Polacy się tym zajmować. Bo kiedy my będziemy potrzebować pomocy, też będziemy mieć nadzieje że ktoś przyjdzie i jej nam udzieli. W 1936 roku do Hiszpanii też wyruszyły oddziały z całej Europy aby walczyć z czerwoną zarazą u boku nacjonalistów Gen. Francisco Franco. Polacy też tam byli. Gdyby teraz powstała w Polsce inicjatywa aby jechać do Syrii, gdyby powstał polski oddział ochotników, pierwszy bym się zgłosił! Pojechałbym aby walczyć za wolną Syrię, bo może kiedyś, kiedy w Polsce dojdzie do walk o niepodległość (a mam ogromną nadzieję że będzie to już niedługo, i że pokonamy ten „demokratyczny” reżim), przybędą nam z pomocą ochotnicze oddziały z całej Europy, i nie tylko… Najbliższe dni pokażą, co będzie działo się w Syrii. Oby były one łaskawe dla Prezydenta Baszara i jego Rządu. Nigdy nie wolno tracić nadziei, w każdej, nawet najbardziej dramatycznej chwili, trzeba wierzyć w ostateczne zwycięstwo. Oby Bóg dał zwyciężyć Syryjczykom, i pokazał ich wrogom Tryumf swego zwycięstwa!
PANIE PREZYDENCIE ASSAD – TRZYMAJ SIĘ, JESTEŚMY Z TOBĄ!
NIECH ŻYJE WOLNA SYRIA!
Michał Mikłaszewski
piątek, 23 sierpnia 2013
O św. Religii Rzymsko-Katolickiej - jedynej Prawdziwej (styczeń 2012)
W dzisiejszych czasach ekumenizmu i wolności religijnej, kiedy pojęcie prawdy zostało całkowicie zafałszowane, sprowadzając ją do subiektywnego wrażenia, którego źródłem są jakieś nie do końca nawet zidentyfikowane „uczucia religijne”, mało kto mówi już o religii katolickiej jako o Prawdzie Jedynej. Współczesny liberalizm i modernizm doprowadził do tego, że ludzie już zapomnieli co to jest Prawda. Według „człowieka współczesnego” prawda jest czymś subiektywnym, i zależnym od czyichś poglądów, zapatrywań , uczuć. To właśnie uczucia są dziś wyznacznikiem prawdy. Każdy ma swoją prawdę i każdy musi szanować prawdę innych. Jednak w rzeczywistości może istnieć tylko jedna prawda, niebo nad nami może być tylko niebieskie i nigdy nie będzie np. zielone, niezależnie od tego, że komuś może się wydawać inaczej. 2 + 2 to zawsze będzie cztery, nigdy nie 5 albo 6...
wtorek, 20 sierpnia 2013
Trochę o Meksykanach...
Ostatnio w mediach sporo się słyszy o sytuacji jaka miała miejsce na plaży w Gdyni, kiedy doszło do bójki między kibicami Ruchu Chorzów z marynarzami z Meksyku, którzy przypłynęli do gdyńskiego portu. Wiele by o tym mówić, gdyż rzeczywiście ciężko jest jednoznacznie opowiedzieć po jednej ze stron. Sprawa wydaje się na pozór prosta - Meksykanie podrywali polskie dziewczyny, a kibice po prostu chcieli je bronić. Ponadto Meksykanie byli agresywni i uzbrojeni, mieli noże. Ponoć sami prowokowali kibiców. Jednak nagonka na Naród Meksykański jaka przy tej okazji rozgorzała na forach internetowych jest bardzo niepokojąca. Bowiem ten Naród składa się w dużej mierze z wspaniałych ludzi, którzy w przeciwieństwie do tzw. "nowoczesnych europejczyków" żyją jeszcze normalnie, według zasad chrześcijańskich i zgodnie z Europejską Tradycją. Musimy pamiętać że nie są to jacyś "dzicy" z Ameryki, tylko Europejczycy, potomkowie Konkwistadorów z Hiszpanii którzy przed kilkoma wiekami zajęli tereny Ameryki Łacińskiej. Są oni katolikami, mówią po hiszpańsku i mają więcej wspólnego z kulturą zachodnioeuropejską niż dzisiejsi pseudo-europejczycy. Przez ostatnie kilkadziesiąt lat ten Naród, podobnie jak i nasz, był męczony przez czerwoną, komunistyczną zarazę... Przez prawie 90 lat w Meksyku nieprzerwanie rządziła partia rewolucyjna, ta sama, która podczas słynnego Powstania Cristeros w 1926 roku mordowała księży, biskupów i wiernych katolików którzy męczeńsko oddawali swe życia za wolność i Wiarę katolicką... Naród jednak nie poddał się i przez tyle lat zachował aż do dziś swą katolicką tożsamość. Dziś w Meksyku są już nieco łaskawsze lata dla katolików, jednak rządy nadal sprawuje tam post-rewolucyjna lewica. Katolicki Meksyk wciąż się nie odrodził. Meksykanie pod tym względem są w podobnej sytuacji jak my, Polacy. Tak jak my od 1939 (a może nawet od '26), tak i oni od czasów Cristeros nie żyją w wolnym kraju. Dlatego nie powinniśmy w ten sposób reagować na ich zachowanie, które oczywiście nie było poprawne, ale zapewne wynikało ono z ich mentalności i południowego, ognistego temperamentu... W żaden sposób nie usprawiedliwiam ich zachowania, gdyż jako goście na naszej ziemi powinni mieć szacunek wobec nas i naszych kobiet, ale i nie zamierzam wychwalać kibiców Ruchu (z którym z przyczyn oczywistych nie sympatyzuje, i radzę innym również nad tymi pochwałami się zastanowić, zważywszy na polityczne sympatie tego klubu i ich stosunek do polskiego nacjonalizmu...) za ich nazbyt brutalną i nie współmierną według mnie reakcje. Wszystkie sprawy można załatwić polubownie, oczywiście jeśli to nie pomaga można komuś honorowo dać w pysk, ale nie powinno dochodzić do takich sytuacji, że kilkadziesiąt osób atakuje zdezorientowaną grupę obcokrajowców (którzy - podejrzewam, nie bardzo wiedzieli o co w ogóle chodzi, nie znając polskich zwyczajów, gdyż w ich kraju takie podrywanie dziewczyn jest zapewne normalne), i pięciu napakowanych kolesi kopie jednego, leżącego na ziemi Meksykanina... To już nie jest honorowe załatwienie sprawy, tylko zwykłe chuligaństwo.. Typowe dla fanów takiego klubu jak Ruch Chorzów, i innych ukrytych opcji niemieckich... Tak więc prawdą jest, że wina w tym sporze stoi po obu stronach. Ani Meksykanie nie powinni tak się zachowywać będąc gośćmi na naszej ziemi, ani i kibice nie powinni im okazywać takiej "gościnności"...
Michał Mikłaszewski
Subskrybuj:
Posty (Atom)




