| “Una cum papa nostro Francisco”??? Wiara mówi, że to nie jest katolik, a tak wielu “tradycjonalistów” wyznaje, że to najbardziej prawowierny ze wszystkich biskupów |
Trudno nie przypisać głównej winy za obecny stan katolicyzmu brakowi znajomości podstaw wiary wśród wiernych i duchowieństwa. Ponieważ znaczna większość wygodnych katolików lat pięćdziesiątych nie znała dobrze katechizmu w latach sześćdziesiątych zastała ich soborowa rewolucja, za którą wygodnie poszły prawie wszystkie owieczki. Tak było łatwiej. Obecnie widać lepiej, niż kiedykolwiek wcześniej, do czego prowadzi brak znajomości wiary. Ani schizma Focjusza, ani herezja protestancka czy anglikańska nie osiągnęły tak dalekosiężnych skutków, jak Sobór Watykański II.
Pozostali jednak tacy katolicy, którzy pojęli oczyma wiary, że herezje głoszone od czasów tego soboru w imieniu Kościoła są nie do pogodzenia ze świętością wiary i nieomylnością Mistycznego Ciała Chrystusa, a w szczególności jego widzialnej głowy, jaką jest Biskup Rzymu. Powszechne nauczanie błędu, niegodziwej moralności i promulgowanie heretyckiej dyscypliny kościelnej Kościołowi powszechnemu jest niemożliwe dla tego, który posiada Boski autorytet Wikariusza Chrystusa na ziemi.
Każdy katolik jest w stanie to rozpoznać i zgodnie z tym poznanym stanem żyć. Wynika to z naszej świętej wiary, która zawarta jest w sposób najprzystępniejszy dla wiernych w zatwierdzonych przez Kościół katechizmach.
Inaczej rzecz się ma z zawiłościami prawa kanonicznego, którego dostateczną znajomość posiadają duchowni wykształceni w seminariach, gdzie lata spędzone na studium prawd Boskich i pogłębianiu życia duchowego mają owocować w pełnej ofiary i wysokich wymagań pracy duszpasterskiej. Nie każdy jednak kapłan jest od razu kanonistą, tym bardziej więc i od wiernych nie wymaga się (ani spodziewa) szczegółowej wiedzy dotyczącej prawa kanonicznego i jego interpretacji, zwłaszcza w kwestiach spornych czy nadzwyczajnych sytuacjach. Od tego zawsze były kompetentne organy diecezjalne czy rzymskie. Tym zajmowali się „zawodowi” kanoniści.
Powstali ostatnio w polskojęzycznej przestrzeni wirtualnej (i realnej) pewni świeccy katolicy, którzy znajomość prawa kościelnego zaczerpnęli z prywatnego zgłębiania konkretnych kanonów i stosowania ich do obecnej sytuacji wakatu Stolicy Apostolskiej. W ten sposób i do naszej Ojczyzny zawitał „Kościół teoretyczny” czystego prawa. Wyznawcy bowiem tego „Kościoła” starają się wiernie strzec integralnej wiary katolickiej potępiając jednak nawet swoich braci w wierze za „herezję sedewakantyzmu”.
| “Papież” liberałów, modernistów, sodomitów, muzułmanów, lefebrystów… |
Lefebrystom słusznie zarzucają dualizm eklezjalny (uznawanie za prawowitego okupanta Stolicy Apostolskiej przy jednoczesnym notorycznym niepodporządkowywaniu mu się). Choć jednak wierni „Kościoła teoretycznego” nie uznają autorytetu Bergoglio, bowiem ten kłóciłby się z wiarą katolicką, wpadli na pomysł uznawania sedewakantystów za heretyków. Powodem miałyby być konsekracje biskupie bez mandatu apostolskiego praktykowane przez dzisiejszych katolickich biskupów uznających wakat. Pomijając już oczywisty absurd wynikający z braku autorytetu kompetentnego do wydania takiego mandatu (przecież mamy sedem vacantem), herezją tych ostatnich miałoby być pomijanie konieczności takiego mandatu na podstawie zasady epikei.







