Cytaty

"Pogodnie przyjmuję krzyż, który mi został ofiarowany, (ale) będziemy walczyć nadal o honor Pana naszego Jezusa Chrystusa i Jego Kościoła świętego i niepokalanego... i nigdy nie pomylimy go z nową religią, która głosi szczęście ziemskie, uciechy, rewolucję i wolność wszelkich uczynków, która obala mszę, kapłaństwo, katechizm i wszystko, co nadprzyrodzone: to antyteza chrześcijaństwa"
ks. Coache

„Wszelka polityka, która nie jest Tradycją, jest z pewnością zdradą”
Arlindo Veiga dos Santos

„Pro Fide, Rege et Patria” – „Za Wiarę, Króla i Ojczyznę”
_________________________________________________

piątek, 16 listopada 2018

Dziś, 16 listopada - święto Matki Boskiej Ostrobramskiej


16 LISTOPADA
[...]
TEGO SAMEGO DNIA 
W Polsce
(W diec. wileńskiej i pińskiej)
N. M. P., Matki Miłosierdzia, czyli Ostrobramskiej
Ryt zdwojony 2 kl.    Szaty białe

   Biskup wileński Wojciech Tabor († 1507) nad jedną z pięciu bram w murach obronnych Wilna, zwaną Ostrą, powiesił obraz Matki Boskiej, który z biegiem czasu zasłynął cudami. Wtedy zbudowano nad tą bramą kaplicę, a Pius X w 1914 r. zezwolił w diecezji wileńskiej na dzisiejszą uroczystość.

Źródło: Mszał Rzymski z dodaniem nabożeństw nieszpornych, o. G. Lefebvre, Benedyktyn, 1949 r.

Wizyta duszpasterska J. Exc. x. Bp Donalda H. Sanborna w Budapeszcie

   W dniach 9-11 listopada AD 2018 JE x. Bp Donald Sanborn przebywał z wizytą duszpasterską wśród wiernych kaplicy MB Królowej Nieba w Budapeszcie. 

   Ksiądz Biskup oprócz odprawienia uroczystych Mszy św. wygłosił wykłady  dla zgromadzonych wiernych oraz udzielił sakramentu bierzmowania.


Asystował mu ks. Arnold Trauner - duszpasterz węgierskiej kaplicy i jej wiernych.

Adres Kaplicy: 2092 Budakeszi, Kossuth Lajos street 14

Strona Kaplicy:  https://orapronob.is/




czwartek, 15 listopada 2018

Czy Msza łacińska naprawdę powróciła? – Ks. Dominik Radecki CMRI

"Msza łacińska" celebrowana na stole do novus ordo
(który w żaden sposób nie przypomina ołtarza),
 w budynku novus ordo, przez "kapłana" novus ordo.
"Jedna forma tego samego rytu"...

Czy Msza łacińska
naprawdę powróciła?

KS. DOMINIK RADECKI CMRI

   Co mamy sądzić o ostatnim dokumencie Benedykta XVI przywracającym Mszę łacińską? Być może już usłyszeliście od swoich przyjaciół albo krewnych: "No więc, jesteście teraz zadowoleni? Macie z powrotem swoją łacińską Mszę. Czyż to nie jej brak tak was niepokoił przez ostatnie lata?" Cóż, i tak... i nie. Oczywiście, byliśmy zdegustowani nową mszą – Novus Ordo – i właśnie dlatego odprawiam w tym kościele Świętą Ofiarę Mszy i również dlatego wielu z was przybywa z odległych miejsc by uczestniczyć w tej trydenckiej, łacińskiej Mszy (określenie Łacińska Msza Trydencka pochodzi od słowa Trydent i odnosi się do autentycznej łacińskiej Mszy odprawianej z rzymskiego Mszału Papieża św. Piusa V).

   Katolicy w większości tradycyjnych katolickich grup, jakie zaczęły pojawiać się na całym świecie w latach siedemdziesiątych, gromadzili się w nich podzielając pogląd, że msza Novus Ordo jest świętokradzka i nieważna. Natomiast Msza trydencka, łacińska czyli prawdziwa Msza powinna być zachowana za wszelką cenę. Wkrótce zaczęto zakładać seminaria mające kształcić kapłanów w celu zachowania dla przyszłych pokoleń prawdziwej Mszy i sakramentów. Przez te wszystkie lata gdy "nielegalna" trydencka Msza łacińska była odprawiana w wynajmowanych pomieszczeniach, hotelowych salach konferencyjnych oraz prywatnych mieszkaniach Kościół ponownie został zepchnięty do "katakumb". Tak długo jak mogliśmy uczestniczyć w prawdziwej Mszy i przyjmować ważne sakramenty nie miało znaczenia, ani gdzie ani w jakich warunkach to się odbywa.

   W ciągu ostatnich czterech dekad katolicki ruch tradycjonalistyczny rozrósł się w niektórych miejscach na świecie do takich rozmiarów, że całkowicie odrzucono tam nową religię i odprawia się wyłącznie Mszę łacińską. W tym celu tamtejsi katolicy potrafili nawet odkupywać budynki kościelne albo budować nowe kościoły. A dzisiaj, nowy, posoborowy kościół Vaticanum II mówi po 40 latach, że Msza łacińska powróciła. Pomimo tego musimy odpowiedzieć naszym przyjaciołom i krewnym: "Nie, nie jesteśmy z tego powodu szczęśliwi". Czemu nie?

   Motu proprio Benedykta XVI ogłoszone 7 lipca 2007 roku stwierdza wyraźnie, że Novus Ordo, nowa "Msza" Pawła VI jest "zwyczajnym wyrazem zasady modlitwy Kościoła katolickiego" – innymi słowy, Novus Ordo pozostaje podstawową "Mszą" posoborowego kościoła. Teraz obok tego nabożeństwa "Wieczerzy Pańskiej" Benedykt przyzwala na łacińską Mszę. Jednakże, słowu łacińska nie towarzyszy w jego wypowiedzi słowo trydencka, co skłania nas do postawienia pytania: "Która to łacińska Msza?"

   Niektórzy z was mogą pamiętać albo być obeznani z faktem, że w 1962 roku Jan XXIII ogłosił nowy mszał, w którym do Kanonu Mszy zostało wstawione imię św. Józefa. Być może myśleliście wtedy, że jest to dobra rzecz. Pomocne będzie w tym miejscu przypomnienie, że w 1815 roku istniał zapoczątkowany wśród duchowieństwa i świeckich ruch na rzecz umieszczenia w Kanonie imienia św. Józefa. Słano do Rzymu setki tysięcy petycji, lecz Święta Kongregacja Obrzędów zdecydowanie trwała przy odrzuceniu tej prośby. "Tak wielka jest troska Kościoła o uniemożliwienie wprowadzania innowacji do tej części Mszy, że zabrania by ktokolwiek ingerował w nią pod karą narażenia się na najsurowsze kary" (ks. John O'Brien, A History of the Mass and the Ceremonies in the Eastern and Western Church, 1879, s. 296).

   Faktycznie, Kanon jest taką świętością, że od czasów Papieża, świętego Grzegorza Wielkiego w szóstym stuleciu nie dokonano w nim żadnych zmian, aż dopiero zmienił go Jan XXIII. Zmiany poczynione przez Papieża, świętego Grzegorza Wielkiego miały charakter drugorzędny. Jednakże poprawka Jana XXIII miała być klinem służącym do rozbicia Kanonu Mszy i autoryzowania zmiany samych słów Konsekracji, tego ostatecznego celu modernistów.

środa, 14 listopada 2018

Tomasz J. Kostyła: Emocje po Marszu Niepodległości opadają szybko.

W przeciwieństwie do lat 2010-2015 emocje po Marszu Niepodległości opadają szybko. Ale dopiero w 2018 roku oddano inicjatywę grupie najemników, torującej drogę ku globalizacji na patriotycznym polu.

To był prawdziwy rekord, jeśli chodzi o frekwencję, o czym z dumą donosi tzw. Prawica, a o czym milczy tzw. Lewica. Z faktami się nie dyskutuje, zresztą jak tu nie jechać na Marsz, skoro ratusz warszawski w osobie HGW delegalizuje imprezę, wpisaną już trwale w folklor polskiej polityki. Nic tak nie mobilizuje rodaków, jak kłody rzucane pod nogi narodowi przez każda władzę. 

Pojawił się jednak problem, kto jest ojcem sukcesu Marszu Niepodległości? Strona rządowa i strona narodowa wydziera sobie przywilej osiągniętego sukcesu, zapominając o tym, iż prawdziwym ojcem sukcesu Marszów Niepodległości w Warszawie jest Seweryn Blumsztajn z żydowskiej gazety dla Polaków. Jego nienawiść i plugawy język podziałały elektryzująco na masy, które ochoczo podjęły rękawicę i nie zawiodły oczekiwań organizatorów. Bo chyba nie bardzo chce się dzisiaj pamiętać, że pomysł - tej wspaniałej z punktu widzenia politycznego imprezy – należał do osób z Obozu Narodowo Radykalnego i z Młodzieży Wszechpolskiej.

Kiedy stało się jasne, że rozmiar tego przedsięwzięcia staje się wręcz ogólnoświatowy, było wiadome, że władzy warszawskiej i tej z Brukseli taka inicjatywa grzebie cały projekt (de)humanizacji społeczeństwa. Urojone oskarżenia o nazizm, faszyzm, czy zwykłą bandyterkę nie odstraszały chętnych do uczestnictwa w Marszu. Pobicia uczestników, prowokacje, szykany przed i po- również. Sukces na miarę powstania NSZZ „Solidarności”, który pojawił się w okrągłym roku 2010, czyli 30 lat po powstaniu Związku. Mieliśmy swój Sierpień 80 i mieliśmy Listopad 10. W 1981 roku władza wypowiedziała wojnę Polakom, w 2011 policja i lewactwo wypowiedziało wojnę Marszowi. W 1988 roku pojawiła się idea Okrągłego Stołu, w 2018 „okrągły stół” obecnej władzy ze Stow. Marsz Niepodległości. Jakie to wymowne, prawda?

wtorek, 13 listopada 2018

Dziś święto Św. Stanisława Kostki SI, Patrona Polski (450 lat po śmierci).

1568 - 2018. 450-ta rocznica śmierci św. Stanisława Kostki 

13 LISTOPADA
[...]
TEGO SAMEGO DNIA 
W Polsce
Św. Stanisława Kostki, Wyznawcy
Ryt zdwojony.    Szaty białe

   Św. Stanisław Kostka urodził się w Rostkowie w 1550 r. Od wczesnej młodości umiłował on czystość i roztropność. Nie nęciły to zaszczyty tego świata, gdyż do większych rzeczy, mawiał, czuje się stworzony. Wytrwały w swych postanowieniach, przezwyciężył wszystkie przeciwności i wstąpił, mimo oporu ze strony rodziny, do nowicjatu zakonu Jezuitów. Po I0-ciu miesiącach nowicjatu zmarł w 1568 r. Był wielkim czcicielem Maryji i Eucharystii. Jest patronem młodzieży i nowicjuszów. Modlitwa dzisiejszej Mszy św. napomina, abyśmy skrzętnie korzystali z krótkich chwil życia doczesnego dla uświęcania dusz naszych - przykład tego młodzieńca słabego, który w I8 roku życia stał się wielkim świętym, niech nas zachęca do większej gorliwości.

Źródło: Mszał Rzymski z dodaniem nabożeństw nieszpornych, o. G. Lefebvre, Benedyktyn, 1949 r.

Ronald Lasecki: Komentarz po Marszu Niepodległości 2018


Marsz Niepodległości zakończył się w tym roku politycznym remisem – by nie powiedzieć że politycznym patem. Sanacja zagarnęła nad nim kontrolę polityczną, endecja natomiast kontrolę ideową. 

Marsz miałby jednak sens jedynie wówczas, gdyby był krokiem ku zbudowaniu alternatywy politycznej dla oligarchii PiS-PO, a nawet – alternatywy dla systemu demoliberalnego. Od kilku już jednak lat – w tym również w roku obecnym – mieści się on w formule radykalnego hejtu wyłącznie wobec PO, natomiast nie uderza w ogóle w PiS – pomimo nawet drobnych i akcydentalnych akcentów krytycznych. W efekcie PiS wygrał w cuglach poprzednie wybory do sejmu, zaś alternatywy dla systemu jak nie było, tak nie ma. 

W tym roku podobnie: internet zalały memy w stylu „Hanka, przejdziemy!” ale narodowcy jakoś dziwnie nie zauważyli, że Gronkiewicz-Waltz jedynie uprzedziła decyzję wojewody mazowieckiego z nadania PiS Zdzisława Sipery, który miał zdelegalizować Marsz za wyraźną sugestią premiera Morawieckiego. Obiektywnie też, polityczne przejęcie Marszu przez PiS nie różni się przecież co do istoty od próby jego zakazania przez PO. 

O ile jednak przeciw PO narodowcy gotowi byliby wszcząć uliczne zamieszki, to w tym roku grzecznie pomaszerowali na pasku PiS. Wyobraźmy sobie tymczasem, co by się stało, gdyby na czele marszu chciał stanąć Komorowski? Byłaby pewnie uliczna bitwa. A gdy stanął Dudeł? Trochę barierek i kilka słów delikatnej krytyki w przemówieniu Winnickiego. Jednostronny hejt wobec PO przy równoczesnym nieruszaniu PiS to obiektywne wzmacnianie reżymu w jego wersji „prawicowej”. Dzięki temu PiS będzie wygrywało z PO, a na prawo od PiS nic nie powstanie.

poniedziałek, 12 listopada 2018

Bp. Józef Sebastian Pelczar. Miłość ojczyzny.

Bp Pelczar  

Życie duchowne czyli Doskonałość chrześcijańska. T. 1 (Kraków 1886)


ROZDZIAŁ XVII

O miłości bliźniego.

5. Miłość ojczyzny.


 Po miłości rodziny, a w niektórych razach nawet przed nią idzie miłość ojczyzny. Cóż to jest ojczyzna? Czy tylko ta ziemia, na którejśmy się urodzili i w której kiedyś spoczną nasze kości? Nie — ale przedewszystkiem jej zasoby duchowne i moralne, jej prawa, swobody, obyczaje, tradycye, — i ten język, którego nas matki nauczyły, — i ci bracia, wśród których żyjemy — i ta wiara katolicka, którą nam w spuściżnie przekazali ojcowie.

 Czy chrześcianin może miłować ojczyznę? Nietylko może, ale i powinien; bo Bóg tę miłość wlał w serca, a Chrystus Pan nietylko jej nie usunął, ale ją słowem i przykładem uzacnił. Czytaj Ewangelię, a przekonasz się, jak On „lud swój" miłował. W ślady za Mistrzem idą Święci. Chociaż ich miłość całą ludzkość, a mianowicie cały Kościół ogarnia, nie wyklucza jednak przywiązania ku braciom i tej ziem i, która ich wydała. Ztąd spełniają wiernie obowiązki względem ojczyzny, uczestniczą w jej losach, niosą jej pomoc w cierpieniach, pokutą odwracają chłostę Bożą, a modlitwą sprowadzają błogosławieństwo, — często stają się zbawcami swojego narodu. Nawet po śmierci nie przestają się w stawiać za braćmi swoimi, ztąd nader mądrze dał Kościół każdemu narodowi świętych' jego synów za niebieskich Patronów.

 A więc potrzeba kochać ojczyznę; aby jednak ta miłość była chrześciańską i doskonałą, winna mieć pewne znamiona. 

 Najprzód, miłość ojczyzny winna być podporządkowaną miłości wyższej, więc najpierw Bożej, bo wszelka miłość, która miłość Bożą wyklucza, niżej siebie lub na równi kładzie, jest występną ; — potem miłości Kościoła, Kościół bowiem jest ojczyzną duchowną i niebieską, a ztąd o tyle stoi wyżej nad ojczyzną ziemską, o ile dusza nad ciałem, niebo nad ziemią. Jestto bałwochwalstwo, kłaść ojczyznę wyżej niż religię i Kościół, a tem samem czynić ją Bogiem, jak to się działo u pogan. Dziś gdy duch pogański odżył na nowo, robią niektórzy z ojczyzny bożyszcze, któremu każą poświęcać wszystko: sumienie, wiarę, duszę i Boga. Podobnie ci sami zwolennicy nowożytnego pogaństw wprowadzili zasadę, iż wszystkie środki są godziwe, byleby prowadziły do celu, i wszystkimi się posługują; — ale też za to na ich pracach cięży klątwa Boża. Chrześciańska miłość ojczyzny, jedynie czysta i jedynie trwała, kocha ojczyznę dopiero po Bogu i Kościele, a rządzi się zawsze prawem wyższem. Ztąd nie godzi się wrzekomo dla dobra ojczyzny opuścić Pana Boga i sprzeniewierzyć się woli Jego, — nie godzi się w widokach patryotycznych dopuszczać jakiejkolwiek zbrodni, — nie godzi się targać na własne życie lub wyrzekać się wiary, i dla ziemskiej ojczyzny tracić wiekuistą; gdyż cel, choćby najszlachetniejszy, nie uprawnia złych środków. Ponieważ zaś uczucie miłości ojczyzny, jak każde inne przyrodzone uczucie, może uledz skażeniu, a wtenczas nie przebiera w środkach, potrzeba zatem uświęcić takowe w samem źródle i jakby bystrej rzece dać mu groblę z prawa Bożego.

 Powtóre, chrześciańska miłość ojczyzny nie jest ciasną i samolubną, to jest, nie wyklucza miłości ku wielkiej rodzinie ludów, mianowicie katolickich, jak równie jest daleką od ślepej i nieubłaganej nienawiści do tego lub owego narodu. W Kościele Chrystusowym „nie ma już Greka ani barbarzyńca, ale wszyscy są braćmi.“

 Dalej, chrześciańska miłość ojczyzny jest czynną, to jest nie objawia się w czczych uczuciach lub słowach, ani w zewnętrznych oznakach, ale „w uczynkach i w prawdzie" ; to znaczy, kto kocha ojczyznę, stara się żyć po Bożemu, bo źli synowie nie sprawią matce pociechy, — spełnia wiernie obowiązki swojego stanu i powołania, — a w razie potrzeby nie waha się poświęcić dla niej nawet swego życia. Niech więc kapłan świeci cnotą i gorliwością o chwałę Pana Boga, — niech mąż stanu broni wytrwale praw narodu, — niech urzędnik wykonywa sumiennie swe sprawy, — niech ziemianin strzeże roli odziedziczonej po przodkach i zajmuje się ludem , — niech nauczyciel uczy z
poświęceniem młode pokolenie — niech rzemieślnik będzie pracowity uczciwy i światły, — niech ojciec i matka wychowują świątobliwie małą dziatwę, — niech wszyscy strzegą się lenistwa, zbytku i niezgody, a przechowując w sercu świętą miłość ojczyzny, będą gotowi do ofiar, wtenczas ojczyzna będzie miała pociechę ze swoich synów. 

 Wreszcie, chrześciańska miłość ojczyzny winna płynąć z wyższej pobudki, to jest, chrześcianin nie dlatego tylko kocha ojczyznę, iż do tej miłości wrodzone uczucie go skłania, tern mniej z niskich pobudek n. p. z ambicyi, — ale dlatego głównie, że Pan Bóg kazał ją kochać; inaczej ta miłość jest w obliczu Boga bez wartości i bez zasługi na żywot wieczny. Niedawno temu znakomity jeden Polak, który się wiele poświęcał dla ojczyzny, zachorował ciężko już w wieku podeszłym, a w tej chorobie miał sen bardzo znaczący. Zdało mu się, iż widzi na pięknej łące wielu ludzi coś skrzętnie na złotych księgach piszących. Zbliża się do jednego i pyta : „Co wy zacz jesteście i co piszecie?“Jesteśmy Aniołami Bożymi, a spisujemy dobre uczynki ludzkie w księdze żywota.“ Tedy rozciekawiony prosił Anioła, aby mu odsłonił kartę jego życia. Anioł to uczynił, lecz jakiż był przestrach owego męża, gdy kartę swoją zobaczył próżną. „Jakto?! — zawołał — całe życie poświęcałem się dla ojczyzny, mienie oddałem, siły stargałem, — i żadnej nie mam ztąd zasługi?! „Mój miły bracie — rzecze Anioł — my tu zapisujemy to tylko, co ludzie czynią w miłości Boga i dla Boga; — co zaś dla ziemi uczyniłeś, ziemia to nagradza." Ocknął się ów mąż i skorzystał z nauki. I ty również korzystaj, abyś pracując dla ojczyzny, miał Zawsze na oku Boga. 

 Tak należy kochać ojczyznę; gdyby ją wszyscy tak kochali, Zleje narodów nie liczyłyby tyle kart ohydnych.

Życie duchowne czyli Doskonałość chrześcijańska. T. 1 str. 531-533

Marsz [Nie?]Podległości 11 listopada 2018 w Warszawie

Źródło: TVP info

Taki był wczoraj przekaz we wszystkich reżimowych mediach. O 15 rozpoczął się Wielki Biało-czerwony Marsz "Dla Ciebie Polsko" pod patronatem [p]Rezydenta Dudy i z udziałem najwyższych władz państwowych III RP (PRL-bis). W tym JEDNYM marszu przeszło razem ponad 200 tyś. ludzi. Ani słowa o żadnych "narodowcach" czy o "Marszu Niepodległości". Marsz Niepodległości de facto nie istnieje. Nie odbył się wczoraj. I już się nie odbędzie nigdy. Demoliberalny reżim POPiSu wygrał. Marsz 11 listopada w Warszawie stał się elementem republiki okrągłego stołu, z którą rzekomo miał walczyć. To co nie udało się przez 5 lat PO, to jednym pociągnięciem, w 3 dni udało się zrobić PiSowcom. Ale przygotowania do przejęcia marszu trwały przez 3 lata. Dlatego, i tylko dlatego przez 3 lata nie było żadnych zamieszek, prowokacji, a reżimowe media pokazywały MN w pozytywnym świetle. Tylko nieliczni ostrzegali już w ubiegłym roku przed nieuchronnym przywłaszczeniem i przejęciem MN przez reżim POPiSu, jak np. wybitny polski publicysta, artysta, ideolog nacjonalistyczny - Tomasz J. Kostyła. Nikt jednak wtedy nie słuchał, i o zgrozo, dziś też nikt nie chce słuchać. Organizatorzy marszu, całkowicie ślepi na oczywiste fakty, odtrąbili już swój wielki sukces. Zaklinają rzeczywistość, twierdząc że to były dwa całkowicie odrębne marsze, mimo że zupełnie co innego mówili w sobotę, po nocnych porozumieniach, w których ustalono że będzie to jeden marsz, organizowany jednak przez dwa podmioty, formalnie jako osobne zgromadzenia, które przejdą jedną trasą, jedno za drugim. I tak też dokładnie się stało. Porozumienie zostało wypełnione. PiS wygrał i przejął oddolną inicjatywę. Żadne krzyki i płacze już teraz nie pomogą ani niczego nie zmienią. Wszystkie organizacje biorące udział w tej hucpie skompromitowały się, zaprzedając Ideę dla stołków w parlamencie. Kampanię wyborczą przed wyborami 2019 czas uznać za otwartą. Powtórka z lat poprzednich, wszystko to trwa niezmiennie od czasów LPRu Giertycha i jego zdrady, kiedy dla koalicji z PiSem zaprzedał ideę narodową. Dzisiejsi "liderzy" organizacji "narodowych" mieli wtedy po 15 lat i biegali po ulicach z giertychowskimi ulotkami. Dziś robią to samo co ich "ojciec założyciel". Finalnie skończą za pewne tak samo jak i on. Kto raz się sprzedał, sprzedawczykiem pozostaje.

Niestety Polacy nie potrafią się uczyć na własnych błędach, i popełniają cały czas te same. To chyba nasza najwieksza wada narodowa. Już przed wiekami pisał o tym nasz wybitny poeta, Jan Kochanowski, w Księdze 5: 

"Cieszy mię ten rym: "Polak mądr po szkodzie";
Lecz jesli prawda i z tego nas zbodzie,
Nową przypowieść Polak sobie kupi,
Że i przed szkodą, i po szkodzie głupi."

Od tego czasu nic się nie zmieniło..

Michał Mikłaszewski 

niedziela, 11 listopada 2018

Tomasz J. Kostyła: Marsz Niepodległości AD2018 będzie niesamowitym spektaklem, na miarę Cudu Nad Wisłą.

Jeszcze nikomu nie udało się na czele tego wydarzenia postawić ludzi, których aktywność polityczna sprowadzała  się do scalania republiki okrągłego stołu z Germańskim Dominium zwanym Unią Europejską, także do instalowania na terytorium obcej armii i zapewnienia żydowskim osadnikom bezpiecznej egzystencji. 11 listopad 2018 - kończy ośmioletnią wędrówkę narodowców po stołecznych ulicach, tak jak kończy się pewna dekada polityczna, która zamyka szczególny - jak na demoliberalny świat - rozdział polityczny.

Cóż, nie udało się ani stworzyć jednolitej organizacji narodowej, mającej wpływ na życie Polaków, ani nawet nie zaprojektowano planu na odrodzenia klasy średniej, bez której to jakakolwiek zmiana na korzyć jest niemożliwa. Osiem lat budowania widowiskowej narracji, wypełnionej pustymi hasłami kończy się w sposób groteskowy dla ruchu narodowego i korzystny dla „dobrej zmiany”. Korzystny podwójnie: po pierwsze - władza warszawska zyska w marszu urzędniczym spora frekwencję, po drugie - podzieli jeszcze bardziej środowiska narodowe, które szybko zejdą do pozycji grup rekonstrukcyjnych manifestacji z pierwszej połowy lat 90-tych XX wieku. Kto będzie się opierał i słusznie argumentował zaistniałą sytuację, tego spotkają różne represje, jak to ma teraz miejsce pod groteskowym pretekstem propagowania tego, co środowisko doradcze MSW zwane w skrócie „Nigdy Więcej” i „Krytyka Polityczna” funkcjonariuszom bezpiek do wierzenia podaje od lat.

Ale do rzeczy. Jak sobie można wyobrazić jutrzejszy marsz?