Cytaty

"Pogodnie przyjmuję krzyż, który mi został ofiarowany, (ale) będziemy walczyć nadal o honor Pana naszego Jezusa Chrystusa i Jego Kościoła świętego i niepokalanego... i nigdy nie pomylimy go z nową religią, która głosi szczęście ziemskie, uciechy, rewolucję i wolność wszelkich uczynków, która obala mszę, kapłaństwo, katechizm i wszystko, co nadprzyrodzone: to antyteza chrześcijaństwa"
ks. Coache

„Wszelka polityka, która nie jest Tradycją, jest z pewnością zdradą”
Arlindo Veiga dos Santos

„Pro Fide, Rege et Patria” – „Za Wiarę, Króla i Ojczyznę”
_________________________________________________

piątek, 7 września 2018

Nigdy z żydami nie będziem w aliansach! Marsz Niepodległości jest inicjatywą społeczną i „nigdy nie będzie marszem rządowym”.

Premier chce wspólnego Marszu Niepodległości. Jest odpowiedź Narodowców


Premier Mateusz Morawiecki zaapelował do wszystkich środowisk politycznych, aby w setną rocznicę odzyskania niepodległości, ulicami Warszawy przeszedł jeden, wspólny Marsz Niepodległości. Na jego czele mieliby się znaleźć kombatanci II wojny światowej. Dotychczasowi organizatorzy manifestacji odrzucili jednak możliwość organizacji wspólnego Marszu.

Dotychczas organizatorem Marszów Niepodległości, które odbywały się 11 listopada, były środowiska narodowe, w tym m.in. Młodzież Wszechpolska, Ruch Narodowy oraz ONR. Premier Mateusz Morawiecki zaapelował, aby tegoroczny Marsz był wspólną inicjatywą wszystkich środowisk politycznych. Szef rządu podkreślił, że w roku setnej rocznicy odzyskania niepodległości, manifestacja powinna być „marszem wszystkich Polaków”.

- Przeprowadzenie takiego wspólnego Marszu Niepodległości bardzo leży mi na sercu. Apeluję raz jeszcze do wszystkich, zarówno do naszej opozycji, naszych drogich konkurentów politycznych, jak również do organizatorów tych Marszu Niepodległości z minionych lat, żebyśmy poszli razem, żeby nikt nie zbijał na nim kapitału politycznego – powiedział Mateusz Morawiecki. Dodał, że tegoroczny Marsz Niepodległości powinien być „wielkim marszem jedności naszego państwa, naszego narodu”.

Szef rządu podkreślił, że aby uniknąć jakichkolwiek kontrowersji, uczestnicy Marszu powinni nieść ze sobą jedynie biało-czerwone flagi, bez emblematów partyjnych czy innych transparentów. Jego zdaniem, na czele manifestacji powinni maszerować kombatanci II wojny światowej.

Do propozycji premiera Morawieckiego odniósł się na Twitterze Michał Jelonek, rzecznik ONR. „Panie Premierze, środowiska narodowe nie muszą pomagać Panu w organizacji Marszu Niepodległości. Ten Marsz jest już zorganizowany. Zapraszamy na niego wszystkich Polaków, którzy ideę niepodległości mają wyrytą w sercu” – napisał. Do propozycji szefa rządu odniósł się również Witold Tumanowicz z Ruchu Narodowego. Podkreślił, że Marsz Niepodległości jest inicjatywą społeczną i „nigdy nie będzie marszem rządowym”.

Warto podkreślić, że ruszyły już pierwsze przygotowania do przejścia Marszu Niepodległości organizowanego przez Młodzież Wszechpolską oraz ONR. Inicjatorzy manifestacji zaprezentowali plan prac związany z tegorocznym Marszem. Manifestacja ruszy z Ronda Romana Dmowskiego o godz. 14 i przejdzie Alejami Jerozolimskimi i Mostem Poniatowskiego. Zakończenie Marszu zaplanowano na błoniach Stadionu Narodowego.

Źródło: polskieradio.pl, Twitter, medianarodowe.com

WMa



OD REDAKCJI TENETE TRADITIONES: Ta pierwsza, dość dyplomatyczna i powściągliwa, lecz jasna i jednoznaczna odpowiedź ze strony organizatorów Marszu Niepodległości, daje nadzieję że nie zostanie on przejęty przez "polskie władze", i pozostanie takim jaki był w latach ubiegłych. Nie ulega jednak wątpliwości, że PiSuary będą kontynuować próby przejęcia Marszu, a kiedy im się to nie uda, to będą robić wszystko aby go zablokować i zdyskredytować. Możemy się spodziewać prowokacji ze strony służb rządowych, podobnie jak miało to miejsce w latach 2011 - 2013. Zapewne sprowokowane zamieszki na ulicach Warszawy w dniu 11 listopada będą pretekstem do planowanej już delegalizacji ONR, i prześladowania ruchów nacjonalistycznych, większego nawet niż miało to miejsce w czasach rządów PO. Może niedługo neo-sanacja reaktywuje obozy w stylu Berezy Kartuskiej?...

środa, 5 września 2018

O niszczycielach i wrogach wewnętrznych apostolatu katolickiego w Polsce słów kilka...

Są tacy, którzy w imię dziedzictwa Sodalitium Pianum mienią się tropicielami wewnętrznych wrogów Kościoła. Tymczasem, zamiast robić to, na co się powołują, tj. demaskować modernistów, lefebvrystów i indultowców et consortes, tj. prawdziwych, cynicznych i przewrotnych niszczycieli katolicyzmu, tropią błędy i niedoskonałości własnych braci i sióstr, odsądzając ich, publicznie i z imienia, od czci i wiary. 

W swych osądach bardzo surowi i bezwzględni, pomimo braku autorytetu kościelnego, żądają posłuszeństwa swym osądom, a tych, co nawołują ich do powściągliwości, zwłaszcza, gdy rzecz dotyczy kapłana, wyzywają od szumowin, miernot i niedouków.

Obnażanie wad bliźniego, zwłaszcza publicznie, niezależnie od tego, czy prawdziwych, czy koloryzowanych, czy wręcz fałszywych, jest grzechem. Módlmy się więc za tych nieszczęsnych pyszałków o opamiętanie i o zaprzestanie działań uderzających w jedność wierzących, którzy pomimo własnych braków i niedoskonałości, szczerze chcą zachować całą i nieskażoną katolicką wiarę.

Michał Koziarz

Źródło : facebook.com

Tytuł od Redakcji Tenete Traditiones

Et tu, Benedict? Odpowiedzialność Józefa Ratzingera za obecny kryzys Kościoła.

Od redakcji Tenete Traditiones: Prezentujemy poniższy tekst, pisany najwyraźniej przez osobę nie podzielającą lub raczej nie znającą stanowiska sedewakantystycznego (nazywanie posoborowych uzurpatorów "papieżami" etc), jednak genialnie wyjaśniający i demaskujący, kto ponosi winę za obecny kryzys i sytuację w Kościele, jak wprost stwierdza na końcu autorka - "pontyfikat Bergoglio nie jest żadnym wstrząsem ani nawet niespodzianką, jest po prostu jedynym możliwym skutkiem. Pontyfikat ten nie jest anomalią, ale jedyną logiczną konsekwencją – i jest to w równej mierze „zasługa” Józefa Ratzingera co Waltera Kaspera."

x. Józef Ratzinger (już po święceniach kapłańskich,
w garniturze i pod krawatem), jako "expert" podczas
obrad Vaticanum II (odpowiedzialny m.in. za
odrzucenie katolickich schematów przygotowawczych
oraz wyłączenie mikrofonu kard. Ottaviano)
Redaktor pewnego „konserwatywnego” periodyku zapytał mnie niedawno, czy byłabym zainteresowana napisaniem krótkiego artykułu o mającej miejsce pięć lat temu abdykacji papieża Benedykta XVI. Odmówiłam, wyjaśniając że mam moralną pewność, iż nic z tego mam do powiedzenia na ten temat nie byłoby zgodne z jego polityką redakcyjną.

Od wydarzenia tego upłynęło pięć lat, i zauważam że znacznie mniej ludzi określa obecnie ową abdykację mianem „aktu odwagi”. Konsekwencje jej okazały się być tak nieoczekiwane – nawet dla tych, którzy w większości kwestii zgadzają się z Franciszkiem – że nieliczni tylko w dalszym skłonni są wypowiadać się o niej z zachwytem.

Rzeczywistość wygląda tak, że pięć lat po abdykacji papieża Benedykta większość katolików chciałaby poznać odpowiedź na pytanie dlaczego papież – człowiek, który przez całe dekady stykał się osobiście z „brudami” w Kurii oraz w całym Kościele nagle zdecydował się po prostu odejść. Dlaczego zdecydował się na ten krok wiedząc, że zadanie jakiego się podjął nie zostało ukończone?

Zarówno tak wówczas jak i później, zwłaszcza w świetle tego co nastąpiło potem, jednym z najbardziej groteskowych aspektów całej tej groteskowej sprawy wydaje się być fakt, iż oficjalne powody tej abdykacji były tak trywialne, banalne i błahe.

Te absurdalne odpowiedzi na poważne pytania w kwestiach niezwykłej wagi nieuchronnie zrodzić musiały podejrzenie, że Benedykt po prostu nie traktował urzędu papieskiego równie poważnie jak reszta z nas. Możemy się jedynie zastanawiać, czy te bagatelizujące całą sprawę odpowiedzi nie ujawniają przypadkiem istnienia ukrytej skazy, której istnienia nigdy wcześniej nie podejrzewaliśmy. Czy mogliśmy popełnić błąd w jego ocenie? A jeśli tak, czy mogliśmy mylić się aż do tego stopnia?

Co do powodów abdykacji, wszystko co usłyszeliśmy na ten temat streścić by można zasadniczo w zdaniu: „Jestem zmęczony”.

Pojawiały się pewne sugestie, że nie czuje się on już na siłach kontynuować podróży międzynarodowych, tak więc nie mógłby uczestniczyć w Światowych Dniach Młodzieży i podobnych wydarzeniach. Bagatelizowanie abdykacji wydawało się korespondować ze współczesną koncepcją papieża jako kogoś w rodzaju gwiazdy pop – sądziliśmy jednak że Benedykt był człowiekiem zbyt dojrzałym, zbyt poważnie traktującym katolicyzm, aby postrzegać siebie w taki właśnie sposób. Uważaliśmy, że kto jak kto, ale on traktuje urząd papieski z należytą powagą.

Obecnie zaś, gdy wszystkie zarazki które przez 50 lat ukrywały się w mule Nowego Kościoła gwałtownie się uaktywniają, wielu katolików zadaje sobie pytanie: dlaczego nie słyszymy żadnych komentarzy z jego strony? Ze strony człowieka, którego uważaliśmy za „obrońcę ortodoksji”, którego – jak sądziliśmy – znaliśmy?

Adrian Nikiel: Zew znad Wisły

Pan Prezes Adrian Nikiel.
Ogłoszony latem 2017 roku artykuł pana profesora Jacka Bartyzela pt. Trzecie Królestwo Polskie (Jak do niego dojść?) do tej pory nie stał się niestety punktem odniesienia w tak pożądanej dyskusji Prawicy o warunkach, które sprzyjałyby wprowadzeniu monarchii w Polsce. Owszem, w Internecie można znaleźć przedruki publikacji Portalu Legitymistycznego, krążą również wersje robocze skopiowane z profilu Autora na Facebooku, ale zabrakło np. przemyślanych komentarzy, spotkań panelowych i innych przejawów twórczego namysłu (1). A przecież ten artykuł nie zamknął i nie wyczerpał tematu.

O ile można zrozumieć, dlaczego przeciwnicy legitymizmu wolą pomijać tę arcyważną propozycję milczeniem, o tyle należy żałować, że dyskusji jeszcze nie podjęli ludzie Tradycji: legitymiści i sedewakantyści, a także znawcy myśli politycznej, teolodzy, historycy czy naukowcy zajmujący się prawem konstytucyjnym. Pozostały bowiem ważne zagadnienia wymagające dalszej rozmowy.

Koronacja Królewska króla Jana II Kazimierza na Wawelu.

Katolickiego króla musi koronować katolicki biskup – to zdanie, wypowiedziane przez pana prof. Jacka Bartyzela w rozmowie z panem Michałem Murgrabią, otwiera przed ruchem legitymistycznym przestrzeń rozważań do tej pory w ograniczonym stopniu obecnych w debacie o następstwie tronu w Polsce. Do kogo współcześnie odnoszą się słowa katolicki biskup? To najważniejsze pytanie naszej epoki.

wtorek, 4 września 2018

Oświadczenie Redakcji Tenete Traditiones ws. ruchów i grup "Summorum Pontificum", i osób w jakikolwiek sposób z nimi współpracujących.

“Kto modli się z heretykami, sam staje się heretykiem” – św. Agaton, Papież

Jest prawie niemożliwe, aby katolicy, którzy społem z heretykami lub schizmatykami uczestniczą w jakimkolwiek akcie kultu, warci byli usprawiedliwienia od tego pożałowania godnego przestępstwa. 
~ Papież Benedykt XIV, 1748, De Synodo, księga VI, rozdział 5, Art. 2


Redakcja Tenete Traditiones jako jeden z głównych celów swojej działalności stawia sobie obronę  Świętej Wiary oraz zasad katolickich, integralnie pojmowanych - tj niezmiennego i nieomylnego Magisterium Kościoła katolickiego, przed wszelkimi jego wrogami, tak zewnętrznymi, jak i (zwłaszcza!) wewnętrznymi. Najgorszymi jednak wrogami Kościoła są ci, którzy stwarzają nie tylko wszelkie pozory przynależności do Niego, ale również bycia jego najbardziej konserwatywnym skrzydłem. Mowa oczywiście o ruchach i grupach post-indultowych, będących oficjalną częścią modernistycznego Neokościoła, a odwołujących się w swym stanowisku do dokumentu "Summorum Pontyficum" autorstwa heretyka i skrajnego progresisty x. Józefa Ratzingera - czyli posoborowego "papieża" Benedykta XVI. Są oni znacznie bardziej niebezpieczni od wrogów jawnych i otwartych, gdyż przebierając się w stare szaty i udając katolików, zwodzą wielu ludzi skuszonych "mszą trydencką" odprawianą w ładnym, starym kościele, i blisko miejsca zamieszkania... Zasadzka ta jednak prowadzi do bycia w jednym "kościele" z tymi, którzy 60 lat temu zniszczyli Świętą Wiarę i doprowadzili do niemal całkowitej destrukcji katolicyzmu, oraz do bycia w pełnej jedności ("una cum") z fałszywym "papieżem" i modernistyczną hierarchią, a więc do bycia w fałszywym Neokościele - czyli do aktu formalnej schizmy i jawnej herezji.

Naszym celem w tym miejscu nie jest wykazywanie, że posoborowy "kościół" nie jest tożsamy z Kościołem katolickim, ani że stanowisko ruchów "Ecclesia Dei", czy też "Summorum Pontificum", czyli ogólnie tzw. post-indulciarzy, jest błędne i nie jest możliwe do pogodzenia z Wiarą katolicką (choć w pewien sposób spójne i logiczne, w przeciwieństwie do stanowiska FSSPX, ale tylko pod warunkiem że w pełni uznaje się Vaticanum II oraz posoborowych "papieży" za prawowitych i legalnych, oraz że w całości i bez szemrania przyjmuje się ich nauczanie, dyrektywy, normy, przepisy i zasady przez nich wprowadzane). Już wielokrotnie, w wielu miejscach wykazywaliśmy, że w świetle integralnie rozumianej Wiary katolickiej jest absolutnie niemożliwym, aby "kościół" soborowy był Kościołem katolickim, i aby posoborowi "papieże" byli prawdziwymi katolickimi Papieżami, gdyż zaprzeczało by to podstawowemu celowi Kościoła, jakim jest zbawienie dusz, oraz byłoby sprzeczne z Dogmatem o Nieomylności Papieskiej. Nie jest to więc akurat celem niniejszego tekstu. Niezdecydowanym czy mającym jakiekolwiek pytania bądź niepewność, polecamy w tej materii zwłaszcza genialny tekst J. Exc. x Bp. Donalda Sanborna, który powinien rozwiać wszelkie wątpliwości: Sprzeciw wobec zmian soborowych a niezniszczalność Kościoła

Jego Excelencja pisze tam m.in.: "Na podstawie przytoczonych zasad łatwo zauważyć, że w ogóle nie jest to [post-indultyzm] żadne rozwiązanie. Uznając Novus Ordo za katolickie, "indultowi katolicy" zredukowali tym samym swoje przywiązanie do Tradycji do poziomu zwyczajnej nostalgii. [...] Prawdziwa nazwa dla takiego rozwiązania powinna brzmieć raczej "Ecclesia Diaboli". Jedyną rzeczą, jaką trzeba przyznać "katolikom «Ecclesia Dei»" to fakt, że są przynajmniej konsekwentni i logiczni w swoim postępowaniu, o tyle że widzą, iż nie można uznawać Wojtyły za Papieża i jednocześnie ignorować głoszonej przez niego doktryny oraz odmawiać posłuszeństwa aktom dyscyplinarnym jego władzy. Godnym najwyższego ubolewania jest jednak fakt, że ci ludzie pozwalają sobie na takie zaślepienie, aby uważać się za współwyznawców, to znaczy, aby trwać we wspólnocie z modernistami." I tu dochodzimy do sedna problemu. Indulciarze bowiem gorsi są nawet od całego lobby homoseksualnego oraz pedofilskiego w Neokościele, a także jak już wspomnieliśmy, od jawnych i otwartych wrogów - czyli skrajnie modernistycznego, posoborowego "lewactwa" na czele z p. Bergoglio i jego kilką. Nie ma bowiem gorszego i większego grzechu, który bardziej obraża Pana Boga i oddala od Niego, niż zaparcie się Wiary, niż świadoma i dobrowolna herezja, czy też przynależność do herezji, do heretyckiego, fałszywego "kościoła". Ci, którzy dobrze znają Prawdę, a mimo to świadomie tkwią w błędzie, są najbardziej winni, i będą kiedyś za to najostrzej osądzeni. Błądzić jest bowiem rzeczą ludzką, ale tkwić w błędzie - diabelską... Oni są znacznie gorszymi wrogami, nieprzyjaciółmi i niszczycielami Kościoła, oraz przeciwnikami sprawy katolickiej, gdyż w przeciwieństwie do p. Bergoglio i skrajnych modernistów, zwodzą oni skutecznie  bardzo wielu ludzi prostych, dobrodusznych, pobożnych i chcących wiernie zachowywać katolicką Wiarę i wypełniać swoje katolickie obowiązki, tak jak to robili ich przodkowie, tak jak ich nauczono, tak jak nauczał zawsze Kościół. Moderniści wykorzystali to doskonale, tworząc indulty właśnie po to, by zatrzymać tych ludzi przy sobie, i nadal zatruwać ich swoją fałszywą doktryną, łatwą do przyjęcia, bo opakowaną w ładny "tradycjonalistyczny" papierek...

poniedziałek, 3 września 2018

3 września. Święto św. Piusa X, Papieża i wyznawcy.


Sancte Pie Decime, Gloriose Patrone, Ora pro Nobis!

Litania do Świętego Papieża Piusa X

Kyrie elejson, Chryste elejson, Kyrie elejson.
Chryste, usłysz nas. Chryste, wysłuchaj nas.

Ojcze z nieba, Boże — zmiłuj się nad nami.
Synu, Odkupicielu świata Boże — zmiłuj się nad nami.
Duchu Święty, Boże — zmiłuj się nad nami.
Święta Trójco, Jedyny Boże — zmiłuj się nad nami.

Święta Maryjo, Matko Boża — módl się za nami.
Święty Józefie, patronie Kościoła — módl się za nami.
Święty Piusie X, wzorze kapłanów — módl się za nami.
Święty Piusie X, mądry biskupie — módl się za nami.
Święty Piusie X, skromny kardynale i patriarcho — módl się za nami.
Święty Piusie X, gorliwy papieżu owczarni — módl się za nami.
Święty Piusie X, pobożny nauczycielu — módl się za nami.
Święty Piusie X, poświęcony biednym — módl się za nami.
Święty Piusie X, pocieszycielu chorych — módl się za nami.
Święty Piusie X, miłośniku ubóstwa — módl się za nami.
Święty Piusie X, pokornego serca — módl się za nami.
Święty Piusie X, wierny w służbie — módl się za nami.
Święty Piusie X, heroiczny w praktyce wszystkich cnót — módl się za nami.
Święty Piusie X, napełniony duchem poświęcenia — módl się za nami.
Święty Piusie X, któryś chciał wszystko odnowić w Chrystusie — módl się za nami.
Święty Piusie X, który otwierałeś małym dzieciom drogę do ołtarza — módl się za nami.
Święty Piusie X, który polecałeś codzienną i częstą Komunię — módl się za nami.
Święty Piusie X, który zachęcałeś nas do poznawania i kochania Mszy Świętej — módl się za nami.
Święty Piusie X, który wszędzie zabiegałeś o szerzenie nauki chrześcijańskiej — módl się za nami.
Święty Piusie X, który potępiałeś herezje i stawiałeś im opór — módl się za nami.
Święty Piusie X, który uczyłeś nas prawej Akcji Katolickiej — módl się za nami.
Święty Piusie X, który uświęciłeś apostolat świeckich — módl się za nami.
Święty Piusie X, który chciałeś być znany jako ubogi pasterz dusz — módl się za nami.
Święty Piusie X, który wysłuchujesz modlitw wołających do Ciebie — módl się za nami.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata — przepuść nam, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata — wysłuchaj nas, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata — zmiłuj się nad nami.

V. Módl się za nami, Święty Piusie X,
R. Abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych.

Módlmy się:
Boże, któryś napełnił serce Świętego Piusa X gorliwym miłosierdziem i powołał go na Namiestnika Chrystusowego, spraw, byśmy za jego wstawiennictwem mogli naśladować Jezusa, Boskiego Mistrza, a nasze modlitwy do tego Świętego Papieża owocowały w życiu teraźniejszym i wiecznym, przez tegoż Chrystusa, Pana naszego. Amen.

Przez wstawiennictwo Św. Piusa X:
Boże, któryś powołał Świętego Piusa X, na najwyższego Pasterza Kościoła Twojego i obdarzyłeś go szczególnym nabożeństwem do Najświętszego Sakramentu Ołtarza i do Twojej odwiecznej prawdy, miłości do kapłaństwa i Najświętszej Ofiary Mszy św. z ufnością błagamy Ciebie, aby ci, którzy czczą go na ziemi, mogli korzystać z jego wstawiennictwa w Niebie. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.

niedziela, 2 września 2018

Bp Mark Pivarunas: Życie sakramentalne Kościoła w dobie modernistycznej apostazji

Życie sakramentalne Kościoła w dobie modernistycznej apostazji (1)

BP MARK A. PIVARUNAS CMRI

   Drodzy Przyjaciele i Dobroczyńcy!

   26 września w święto św. Izaaka Jogues'a i Towarzyszy (Męczenników kanadyjskich), ks. Timothy Geckle przyjął święcenia diakonatu. Może on teraz pomagać przy udzielaniu Komunii Świętej, zwłaszcza na niedzielnych Mszach i odwiedzać chorych w naszej parafii. Ta uroczystość była szczególnie radosnym wydarzeniem, ponieważ ukończył on Akademię Mater Dei i został wyświęcony w obecności studentów. Bliskie sąsiedztwo seminarium i obiektów akademii oraz internatu było źródłem inspiracji dla naszych młodych mężczyzn i chłopców i zasiało ziarna przyszłych powołań.

Święcenia diakonatu

   Okoliczność tych święceń przypomina nam o konstytucji apostolskiej Sacramentum ordinis papieża Piusa XII z 1947 roku, w której papież nieomylnie określił materię i formę święceń diakonów, kapłanów i biskupów. Choć Ojciec Święty rozstrzygnął wówczas trwające wśród teologów dyskusje, to opatrznościowo, konstytucja apostolska stanowi dzisiaj dla tradycyjnego ruchu wielki argument obronny. Po Vaticanum II, w 1968 roku Paweł VI zmienił formę konsekracji biskupów i formę ustaloną przez papieża Piusa XII zastąpił dwuznaczną formą podobną do nieważnej formy używanej przez protestancki kościół anglikański za czasów Cranmera (którą papież Leon XIII uznał za nieważną w konstytucji apostolskiej Apostolicae curae z 1896 roku).

Ronald Lasecki: Rozgrywa się tu grę dla przejęcia MN i wykastrowania go z treści niewygodnych dla amerykańskiego hegemona.

OD REDAKCJI TENETE TRADITIONES: O tym jak PiS właśnie przejmuje inicjatywę Marszu Niepodległości, ku milczącej bierności większości środowisk "narodowych". Żaden prawdziwy polski nacjonalista nie powinien iść na marsz razem z chazarskimi i syjonistycznymi zdrajcami i okupantami Polski, a tych którzy to zaakceptują i pójdą z nimi, należy również uznać za bezideowych zdrajców i sprzedawczyków. Miejmy jednak nadzieję że prawdziwy Marsz Niepodległości mimo wszystko się odbędzie. Choćby miał wyglądać jak przed słynnym 2010 r., kiedy uczestniczyło w nim kilkaset, lub najwyżej kilka tysięcy osób. Ale przynajmniej będzie wtedy autentyczny. Inaczej to jest już definitywny koniec tej pięknej oddolnej inicjatywy. Żadna różnica czy idzie się w systemowym marszu prezydenckim/rządowym z niedojdą Komoruskim, z chanukowym Judą czy chazarskim banksterem Morawieckim... 


Bodajże w zeszłym roku albo dwa lata temu Robert Winnicki powiedział na zakończenie Marszu Niepodległości, że "PiS toruje narodowcom drogę do władzy". Słów tych nie dało się oczywiście traktować poważnie, bo narodowcom brakowało wówczas i brakuje też dziś tożsamości ideowo-politycznej odróżniającej ich wyraźnie od PiS.

Wystarczy zajrzeć do programu RN, gdzie brak jest na przykład zapisów o wyprowadzeniu naszego kraju z NATO i usunięciu z naszej ziemi wojsk amerykańskich, a jedynie stwierdzenie że "nie mogą być one jedynym filarem bezpieczeństwa". Czyli - zdaniem RN - obce wojska w naszym kraju to "filar bezpieczeństwa", a nie ograniczenie podmiotowości. Gdzie tu zatem różnica z PiS?

Generalnie, PiS zabrał narodowcom część idei (odkłamanie historii powojennego podziemia antykomunistycznego), ale przede wszystkim skutecznie zaraził je własnymi "ideami" (paranoja antykomunistyczna rodem z IPN, insurekcjonizm).

Teraz premier Morawiecki powtórzył już któryś raz, że na 11 listopada "powinien iść jeden, może nawet 200-tysięczny, marsz dla wszystkich". W domyśle - z udziałem i pod faktycznym kierownictwem PiS. Oczywiście, "marsz bez faszyzmu, ksenofobii, antysemityzmu". W domyśle - bez akcentów np. kresowych i bez przypominania o Polakach na Wileńszczyźnie, czy o Rzezi Wołyńskiej, bez symboli ONR-owskich etc. Równocześnie PiS-owski kandydat na prezydenta Warszawy chciałby zdelegalizować ONR - oczywiście za to wszystko, czego PiS nie chciałby na tegorocznym MN, żeby np. Georgette Mosbacher się nie oburzyła i nie zaraportowała nieprzychylnie do Waszyngtonu.

Kazanie na XV Niedzielę po Zielonych Świątkach - x. Rafał Trytek, 2 września 2018 r.

sobota, 1 września 2018

1 września 1939 bez wypowiedzenia wojny wojska niemieckie wspólnie z wojskami słowackimi zaatakowały Polskę.

1 września 1939 roku o godzinie 04:40 miasto Wieluń zostało zbombardowane przez Niemców (III Rzeszę), w ten sposób zaczęła się II Wojna Światowa i kampania wrześniowa.

Bombardowanie Wielunia

Niemcy skoncentrowali przeciwko Polsce 1,8 miliona żołnierzy uzbrojonych w 2800 czołgów, około 3000 samolotów i 10 000 dział. Słowacja wystawiła Armię Polową Bernolak, 3 dywizje i nieliczne lotnictwo.

Słowackie oddziały uderzały na trzech odcinkach: podhalańskim, nowosądeckim i bieszczadzkim. Pierwsze agresywne ruchy wojsk słowackich miały miejsce wczesnym rankiem 1 września 1939 roku około godziny 5.00. Oddziały słowackie współpracowały z oddziałami ukraińskich nacjonalistów pułkownika Szuszki, z którego ludźmi nocą z 9 na 10 września wkroczyli do Jaślisk. Nad miejskim ratuszem przez parę następnych dni powiewały obie flagi: słowackie i ukraińskie.

Słowaccy sojusznicy Hitlera.

W nagrodę za atak na Polskę, niemiecki sojusznik 21 listopada 1939 r. przekazał Słowacji terytoria polskiego Spisza i Orawy, które do końca wojny znajdowały się pod okupacją Słowaków.

Za atak słowacki na Polskę odpłacały im należycie odziały partyzanckie podległe ,,Królowi Podhala'', mjr. Józefa Kurasia ,,Ognia'', które kilkukrotnie wyprawiały się na terytorium zajmowane przez Słowaków.