Cytaty

"Pogodnie przyjmuję krzyż, który mi został ofiarowany, (ale) będziemy walczyć nadal o honor Pana naszego Jezusa Chrystusa i Jego Kościoła świętego i niepokalanego... i nigdy nie pomylimy go z nową religią, która głosi szczęście ziemskie, uciechy, rewolucję i wolność wszelkich uczynków, która obala mszę, kapłaństwo, katechizm i wszystko, co nadprzyrodzone: to antyteza chrześcijaństwa"
ks. Coache

„Wszelka polityka, która nie jest Tradycją, jest z pewnością zdradą”
Arlindo Veiga dos Santos

„Pro Fide, Rege et Patria” – „Za Wiarę, Króla i Ojczyznę”
_________________________________________________

sobota, 7 lutego 2026

Papież Dawid I – prawdziwy „papież” lefebrystów.

    Na stronie „Teolog katolicki odpowiada” dra Dariusza Olewińskiego pojawił się kilka dni temu text Papież Dawid I, w którym autor, będący doktorem teologii, uzasadnia, że przełożony generalny FSSPX zlecając udzielenie sakry biskupiej biskupom FSSPX, de facto uzurpuje sobie władzę papieską. Oto fragment tekstu: 

   Kwestia sakry biskupiej w FSSPX pojawiała się w ostatnich latach co jakiś czas, a w ostatnich tygodniach już dość wyraźnie i półoficjalnie. Niniejszy komunikat jest oficjalną zapowiedzią i potwierdzeniem pogłosek o takim zamiarze. Ten krok właściwie nie dziwi. Tym niemniej w komunikacie zawarte są znamienne elementy. Otóż x. Pagliarani mówi o swojej decyzji - decyzji przełożonego generalnego. Ma to oczywiście związek z dość dziwną sytuacją, że przełożonym - więc w normalnych warunkach ordynariuszem sprawującym jurysdykcję - nad biskupami FSSPX jest zwykły kapłan. Ta dziwna i właściwie niekatolicka konstrukcja hierarchiczna jest przez lefebvrian tłumaczona tym, iż są to jedynie biskupi pomocniczy (episcopi auxiliarii), zaś ustanowienie przełożonym zwykłego kapłana (prezbitera) jest gestem pojednawczym wobec Stolicy Apostolskiej zaznaczającym to, iż FSSPX nie rości sobie statusu hierarchii równoległej oraz jurysdykcji zwyczajnej. To pokrętne tłumaczenie nie zmienia jednak stanu rzeczy, iż faktycznie zwykły prezbiter sprawuje władzę (według lefebvrian: jurysdykcję nadzwyczajną) nad biskupami, którzy de facto podlegają jemu, a nie Stolicy Apostolskiej. O tyle zrozumiałe jest sformułowanie, iż x. Pagliarani podjął decyzję o udzieleniu sakry biskupiej przez jemu podległych biskupów FSSPX. Nie trzeba być wytrawnym teologiem, by zauważyć tutaj poważny zgrzyt eklezjologiczny, niebywały w historii Kościoła. Gdyby x. Pagliarani powiedział, że wspólnie ze swoimi biskupami - co raczej odpowiada prawdzie - podjął taką decyzję, to byłoby bardziej prawidłowe także teologicznie. Natomiast zlecenie biskupom podjęcia sakra biskupiej jest aktem właściwie papieskim. Czy x. Pagliarani zdaje sobie z tego sprawę? W każdym razie jest to kolejny przykład haniebnej nędzy teologicznej w łonie FSSPX. 

    Nie jest do końca prawdą, że konstrukcja hierarchiczna, w której przełożonym generalnym zgromadzenia (stowarzyszenia życia apostolskiego) jest zwykły kapłan, a do zgromadzenia należą również biskupi, którzy wówczas podlegają kapłanowi, nie posiadającemu pełni kapłaństwa, jest niekatolicka. W Kościołach celtyckich, całkowicie katolickich zdarzało się często, nawet w późnym średniowieczu, że biskup był od konsekracji i ogólnie liturgii a totalną władzę miał opat. Taka konstrukcja nie jest sama w sobie niekatolicka. Mało tego, również współcześnie może się zdarzyć, że papież mianuje administratorem apostolskim diecezji na czas sede vacante zwykłego prezbitera (choć zazwyczaj mianuje się nim jednego z biskupów pomocniczych), i wówczas pozostali biskupi pomocniczy podlegają mu. Również kamerlingiem Kościoła Świętego może zostać teoretycznie nawet zwykły ksiądz, i wówczas jest on pełniącym obowiązki Głowy Kościoła na czas sede vacante, i nawet kardynałowie podlegają jego władzy (choć jest ona oczywiście mocno ograniczona, nie może on np. zmienić prawa dotyczącego wyboru papieża, nie ma żadnego wpływu na przebieg konklawe etc.). Również kardynałowie w dawnych czasach nie musieli być biskupami (kardynałowie prezbiterzy i diakoni), a zdarzało się nawet że urząd kardynała pełniły osoby świeckie, bez żadnych święceń wyższych, mimo to w hierarchii kościelnej były one ponad biskupami. Również w naszych, integralnie katolickich instytutach kapłańskich zdarza się konstrukcja taka sama, jak w FSSPX, przykładem jest Instytut Matki Bożej Dobrej Rady we Włoszech, którego przełożonym generalnym jest x. Francesco Ricossa IMBC, natomiast JE x. biskup Geert (Gerard) Jan Stuyver jest biskupem pomocniczym, i pełni dokładnie taką samą rolę, jak biskupi FSSPX (udziela sakramentów święceń i bierzmowania). 

    Problemem nie jest więc sama konstrukcja hierarchiczna panująca w FSSPX, tylko traktowanie decyzji przełożonego generalnego jako WAŻNIEJSZEJ od decyzji rzekomego papieża, którego się rzekomo uznaje. W ten sposób bractwo stawia wyżej w hierarchii urząd przełożonego generalnego, niż urząd papieski. Ta konstrukcja jest rzeczywiście całkowicie niekatolicka. W FSSPX nie liczy się to, co powie Rzym, co powie Watykan, co powie Robert Prevost ps. Leon XIV, którego oni obłudnie nazywają „papieżem”. „Roma locuta, causa finita” (łac. Rzym przemówił, sprawa zakończona)? Ależ skąd, na pewno nie w FSSPX! Tam ostatnie słowo należy do przełożonego generalnego, czyli ich papieża, a w zasadzie hiperpapieża, nadpapieża, którego zdanie jest ważniejsze, niż zdanie papieża w Rzymie, którego należy tylko wymieniać w kanonie, i wywieszać w zakrystii, ale absolutnie nie należy mu podlegać ani nawet się przejmować jego zdaniem. Chcemy konsekrować nowych biskupów? Watykan mówi „NIE”. Przełożony generalny FSSPX mówi „TAK”. Kogo w tej sytuacji posłuchają członkowie i sympatycy FSSPX? Pytanie retoryczne... Kto więc jest ich PRAWDZIWYM papieżem? Ten którego zdjęcie wieszają w zakrystii, czy ten któremu są PRAWDZIWIE podlegli? Oczywiście, prawdziwym papieżem FSSPX jest każdorazowy przełożony generalny bractwa, czyli abp. Lefebvre – papież Marceli III (1970-1982), x. Schmidberger – papież Franz I (1982-1994), bp. Fellay – papież Bernard I (1994-2018), i x. Pagliarani – papież Dawid I (od 2018).

    Wiele już napisano na ten temat, i nie ma sensu się powtarzać. Pisał o tym wiele zarówno JE x. biskup Donald Hieronim Sanborn, jak również śp. x. Antoni Cekada czy śp. x. biskup Daniel Dolan. Byli oni bezpośrednio związani z FSSPX na samym początku (x. Sanborn otrzymał święcenia kapłańskie od abp. Lefebvra 29 czerwca 1975 r., w latach 1977-1983 był rektorem seminarium duchownego świętego Józefa w stanie Michigan w USA, należącego do Bractwa Świętego Piusa X). Pisał o tym również x. Rafał Trytek, również wyświęcony na kapłana w FSSPX, 25 czerwca 2005 roku przez śp. bpa Bernarda Tissier de Mallerais (który również otrzymał święcenia kapłańskie od abp. Lefebvra 29 czerwca 1975 r., był to pierwszy rocznik duchownych wykształconych i wyświęconych w  FSSPX przez abp. Lefebvre).  

   W swojej Deklaracji Doktrynalnej, z 2 lutego 2006 roku, x. Rafał Trytek pisał:

   3. Odrzucam system FSSPX, w którym uznawanie Papieża jest czysto iluzoryczne, w którym Papież posiada prymat li tylko honorowy; a jedynym zauważalnym wyrazem uznawania papieskiego prymatu jest okazjonalne zawieszanie podobizny aktualnego okupanta Stolicy Piotrowej, którego FSSPX błędnie uznaje za Papieża, w zakrystiach kaplic i kościołów Bractwa. Natomiast właściwym i legalnym „autorytetem” dla Bractwa, rozstrzygającym ostatecznie co katolik w nauczaniu „kościelnym” ma uznać, a co winien odrzucić, jest Przełożony Generalny FSSPX. Tym samym w Bractwie stawia się jego „autorytet” ponad „autorytetem” tego, którego błędnie uznaje się za prawdziwego Papieża.

     Można przytoczyć również fragment wywiadu, którego x. R. Trytek udzielił pięć lat temu, z okazji 15-lecia tejże deklaracji: 

Redakcja: W tym roku mija 15 lat odkąd odszedł Ksiqdz z FSSPX przyjmując stanowisko autentycznie katolickie. Czy po upływie tych 15 lat dodałby coś Ksiądz do swojej deklaracji doktrynalnej?

Ksiądz Rafał Trytek: Pewnie można by się pokusić o uściślenie pojęć w tej deklaracji, ale zasadniczo jest ona wciąż aktualna, nawet bardziej niż wtedy. Poza tym ma ona charakter historyczny. Chwalili ją m.in ks. biskup Sanborn i śp. ks. Cekada.

R: Wiele razy uzasadniał Ksiądz swoje motywy odejścia ze struktur Bractwa św. Piusa X, ze względu jednak na poszukujących odpowiedzi na nurtujące pytania dotyczące Kościoła czy mógłby Ksiądz powiedzieć dlaczego stanowisko tzw. lefebrystyczne jest nie do pogodzenia dla katolika i co powinni uczynić ci którzy ciągle się wahają?

Ks. R. T.: Katolik musi być poddanym papieżowi pod groźbą utraty wiecznego zbawienia. Nie można bezkarnie prowadzić apostolatu, który jest równoległy do oficjalnie aprobowa­nego bo to schizma. Jeżeli jesteśmy zmuszeni by zapewniać wiernym przekazywanie doktryny i sakramen­ty wbrew modernistycznej pseudo-hierarchii, to musimy uznać że nie reprezentuje ona Chrystusa. Pan Jezus nie zaprzecza sobie i nie two­rzy Kościoła po to tylko by być zmu­szonym do tworzenia kolejnych struktur celem przekazania Dobrej Nowiny.

    Na koniec przypomnę dwa artykuły mojego autorstwa, również napisane pięć lat temu, które stanowią odpowiedź na wywody x. Szymona Bańki FSSPX (znanego, aczkolwiek dość niepoważnego youtubera prowadzącego kanał Szkoły Akwinaty):

    Trzeba być poddanym papieżowi. To jest warunek wiecznego zbawienia. Nie „uznawanie”, nie wieszanie portretów w zakrystii, czy wymienianie imienia w Kanonie, tylko prawdziwe, święte, katolickie posłuszeństwo Papieżowi Rzymskiemu jest konieczne do zbawienia. Biada jednak tym, którzy za Papieża wezmą sobie czy to modernistycznego heretyka, czy Przełożonego Generalnego FSSPX. Będą jak czciciele złotego cielca, którym zabrakło cierpliwości, którzy nie poczekali na Mojżesza, nie zważali na Boskie Przykazania, tylko sami sobie uczynili widzialnego, materialnego bożka, któremu zaczęli się kłaniać. Jest to poniekąd zrozumiałe, nasza ułomna ludzka natura taka jest, potrzebujemy widzialnego autorytetu, tak samo jak potrzebujemy figur i obrazów świętych, i nie ma w tym bezpośrednio niczego złego, dopóki nie łamiemy tym samym Bożego Prawa. Jak pisał x. Rafał Trytek: „Pan Jezus nie zaprzecza sobie i nie two­rzy Kościoła po to tylko by być zmu­szonym do tworzenia kolejnych struktur celem przekazania Dobrej Nowiny”. Bóg nie może sam sobie zaprzeczać. Ani modernistyczny heretyk Robert Prevost, ani x. Dawid Pagliarani nie posiada autorytetu władzy Chrystusa i nie jest papieżem. Nadawanie któremukolwiek z nich takich prerogatyw i przymiotów jest jak tworzenie złotego cielca albo stawianie „ołtarza przeciwko ołtarzowi” – to jest akt schizmy. 

Ś𝔴. 𝔓𝔦𝔲𝔰𝔦𝔢 𝔛, 𝔪ó𝔡𝔩 𝔰𝔦ę 𝔷𝔞 𝔫𝔞𝔪𝔦!
𝕾𝖆𝖓𝖈𝖙𝖊 𝕻𝖎𝖊 𝖃, 𝖔𝖗𝖆 𝖕𝖗𝖔 𝖓𝖔𝖇𝖎𝖘

W święto św. Romualda z Camaldoli, Opata

Michał Mikłaszewski, redaktor naczelny

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz