Wczoraj na stronach FSSPX pojawił się nowy komunikat, dotyczący spotkania które ma się odbyć za tydzień, w czwartek 12 lutego w Rzymie, w siedzibie Świętej Kongregacji Świętego Oficjum, d. św. Inkwizycja Rzymska (budynek aktualnie okupowany przez modernistyczną tzw. „Dykasterię Nauki Wiary”). X. Dawid Pagliarani, Przełożony Generalny FSSPX ma się spotkać z panem Wiktorem Manuelem Fernándezem, „kardynałem” Novus Ordo, który w modernistycznym neokościele pełni stanowisko „prefekta Dykasterii Nauki Wiary” (odpowiednik prefekta Świętego Oficjum [d. św. Inkwizycji Rzymskiej] w Kościele katolickim).
Z jednej strony, to naprawdę znamienne, że do rozmowy z przełożonym generalnym FSSPX został wyznaczony promotor „komunii św.” dla rozwodników, autor „duszpasterskich błogosławieństw” dla par tej samej płci, zaciekły krytyk tytułu „Współodkupicielka”, słowem, jeden z najwierniejszych synów rewolucji bergogliańskiej. Raczej ciężko w tym momencie spodziewać się, aby rozmowy o unormowaniu sytuacji były owocne. „Kardynał” Fernández po prostu uosabia wszystko to, co najbardziej patologiczne w „katolicyzmie” posoborowym.
Z drugiej strony, ciekawe w jaką grę tak naprawdę gra FSSPX? Czy zapowiedź sakr biskupich była tak naprawdę próbą zastraszenia modernistów, wymuszenia na nich reakcji (wcześniej nie było w ogóle odpowiedzi na listy albo odpowiedź była nie na temat)? Czy bractwo w ten sposób próbuje zaszantażować okupowany przez modernistów Watykan, aby coś na tym ugrać? Jeśli tak, to rzeczywiście im się to udało, bo reakcja jest wręcz natychmiastowa. Nagle zrobiło się znów o nich głośno, nagle wszystkie „katolickie” media o nich mówią, nagle zrobił się szum i wręcz natychmiast, na drugi dzień jest reakcja Watykanu, i chęć podjęcia rozmów.
Przed nami jest więc bardzo ciekawe pięć miesięcy, w czasie których najprawdopodobniej wszystko się rozstrzygnie. Scenariuszy jest co najmniej kilka, i wszystko może się wydarzyć, wszystko aż do ostatniej chwili może się zmienić. Zakładając, że bractwo rzeczywiście zamierza konsekrować biskupów 1 lipca tego roku (wg. niepotwierdzonych informacji, ma to być pięciu biskupów), może się to wydarzyć albo za zgodą „Stolicy Apostolskiej” albo bez zgody. Na chwilę obecną zgody nie ma, nie ma też żadnych przesłanek, aby taka zgoda miała zostać udzielona. Jednak modernistyczny Watykan pod wpływem presji, może jeszcze zmienić zdanie, i udzielić zgody. Byłoby to w pełni zgodne z polityką Bergoglio, którą jak dotąd w pełni kontynuuje jego następca, Prevost. Dla Bergoglio nie liczyły się kwestie doktrynalne, a praktyczne. W praktyce, najlepiej dla niego mieć jedną organizację tradycjonalistów, a nie wiele małych, rozproszonych grup. Dlatego najlepiej byłoby wepchnąć wszystkich w ramiona FSSPX. Pierwsze kroki zostały już uczynione: ograniczenia indultów etc. spowodowały spory przepływ duchownych Novus Ordo do FSSPX. Teraz pozostało wydać zgodę na konsekrację biskupów FSSPX, i jednocześnie całkowicie zakazać „Mszy trydenckiej” w oficjalnych strukturach, a jednocześnie postawić ultimatum istniejącym do tej pory stowarzyszeniom „tradycyjnym” w ramach Neokościoła (FSSP, IBP etc.): albo przechodzą od tej pory wyłącznie na NOM, albo dokonują scalenia z FSSPX, inaczej zostaną rozwiązani, a w przypadku nie podporządkowania się – ekskomunika.
Wówczas moderniści nie musieliby się już użerać z pojedynczymi kapłanami albo grupkami po kilku kapłanów w diecezjach, lub też kilkoma mniejszymi instytutami, mieliby jedną grupę, jedno stowarzyszenie, któremu można by było postawić jasne ultimatum: albo przyjmujecie Vaticanum II i posoborowe zmiany za ważne i prawowite, z prawem zachowania własnego obrządku, otrzymujecie status kanoniczny na zasadach prałatury personalnej albo czegoś na kształt ordynariatów dla anglikanów które utworzył Ratzinger, lub czegoś zbliżonego do struktury równoległej katolickich kościołów wschodnich z własnymi diecezjami etc., albo zostajecie ekskomunikowani jako schizmatycy, i tym razem nie będzie to jedynie ekskomunika dotycząca biskupów, ale wszystkich, w tym wiernych świeckich...
Taki scenariusz jest najbardziej radykalny, ale możliwy. Inne scenariusze to : kontynuacja polityki Wojtyły / Ratzingera, czyli podobnie jak w 1988 r. ogłoszenie przez Watykan w oficjalnym dokumencie, że biskupi konsekratorzy oraz konsekrowani przez nich biskupi zaciągnęli ekskomunikę wiążącą mocą samego prawa latae sententiae (łac. "wyrok już wydany"). Jednocześnie nie będzie oficjalnej deklaracji schizmy ani potępienia duchowieństwa czy wiernych świeckich. Jest to polityka zarówno Wojtyły, jak i Ratzingera. Ratzinger w pełni potwierdził to, co zrobił Wojtyła, gdy zdjął w 2009 r. ekskomunikę z żyjących biskupów FSSPX. Nie zgodził się na kłamliwą narrację FSSPX, że ekskomuniki nigdy nie było. Owszem, faktem jest, że ekskomuniki nigdy nie było, ale tylko i wyłącznie dlatego, że FSSPX jest w błędzie, i zarówno Wojtyła, jak też Ratzinger, nigdy nie był papieżem. Jeśli FSSPX miałoby rację, i Wojtyła byłby prawdziwym papieżem, wówczas ekskomunika oczywiście byłaby ważna, wbrew całej kłamliwej narracji FSSPX. Dlatego, jeśli Ratzinger był prawdziwym papieżem, jak utrzymuje FSSPX, to słusznie ZDJĄŁ ciążącą na biskupach bractwa karę ekskomuniki (a nie ogłosił, że jej nie było, jak cały czas twierdzili członkowie FSSPX). To zdjęcie ekskomuniki było również niejako warunkowane tym, że bractwo podejmie rozmowy doktrynalne i powróci do pełnej jedności z modernistycznym Neokościołem, a więc uzna Vaticanum II i zacznie uznawać władzę papieską modernistycznych uzurpatorów...
Trzeci scenariusz jest taki, że FSSPX konsekruje biskupów bez zgody modernistów, a moderniści nic z tym nie zrobią, przemilczą temat, nie wydając żadnego oficjalnego stanowiska. Byłoby to również zgodne z polityką Bergoglio, jeśli nie uda się dojść teraz do żadnego porozumienia, jeśli nie uda się osiągnąć kompromisu, można jeszcze temat przemilczeć. Jest to jak wiemy, całkowicie możliwe. Czy mieliśmy do czynienia z oficjalną deklaracją ekskomuniki, na szczeblu watykańskim, gdy sakry biskupiej dokonywał bp. Williamson? Czy od 15 sierpnia 2022 do dziś Watykan wydał jakikolwiek dokument o zaciągnięciu ekskomuniki przez x. Michała Stobnickiego, który wówczas przyjął sakrę z rąk bpa Williamsona? A czy wiadomo cokolwiek o deklaracjach ekskomuniki wobec naszych biskupów, integralnie katolickich, którzy co jakiś czas udzielają konsekracji biskupich, i przez te czterdzieści lat odbyło się to co najmniej kilkadziesiąt razy? Jakoś nie dochodzą nas informacje, aby Watykan w każdym z tych przypadków zajmował oficjalne stanowisko i wydawał jakieś dokumenty... Tym razem może być podobnie. Prevost może traktować FSSPX jako margines, niewarty uwagi. Wierni FSSPX stanowią bowiem w istocie ok. pół promila [sic!] łącznej liczby posoborowych katolików. Ta liczba może nie robić większego wrażania na modernistach, mimo propagandy FSSPX, która stara się robić wrażenie, „że kupa nas”. W rzeczywistości moderniści mogą już nie traktować FSSPX w pełni poważnie, a zwłaszcza tak jak oni traktują sami siebie, jako „jedyny ratunek Kościoła”... Zarówno Wojtyła, jak też Ratzinger pochodzili z Europy, gdzie tradycjonaliści rzeczywiście dużo znaczą, mieli też zupełnie inne spojrzenie na sprawy eklezjalne niż Bergoglio i Prevost, którzy pochodzą z Ameryki (obydwaj mocno związani z Ameryką łacińską [Prevost pracował przez lata w Peru], gdzie również jest zupełnie inne spojrzenie niż w USA).
Co będzie dalej? Niezależnie który scenariusz się wypełni, należy obawiać się, że nic się nie zmieni. Bractwo dalej będzie tkwiło w swojej schizmatyckiej postawie „uznawania i sprzeciwiania się”, dalej będą twierdzić że „uznają” modernistycznych papieży i biskupów miejsca, a jednocześnie traktować ich w praktyce, jakby w ogóle nie istnieli; będą budować równoległe struktury kościelne, których tylko pro forma nie będą określać mianem parafii i diecezji (przynajmniej w oficjalnych publikacjach), podczas gdy de facto już dawno pełnią one te same funkcje. Nie ogłoszą deklaracji, że Stolica Apostolska wakuje, tego niestety nie należy się spodziewać. Nie pójdą drogą integralnych, niezłomnych katolików. Dalej będą utrzymywać tą fałszywą fasadę pozornego „uznawania” modernistów za prawdziwą hierarchię, a jednocześnie ignorowania i lekceważenia ich we wszystkim. Jest to postawa stricte schizmatycka. W rzeczywistości katolik ma dwie drogi, które są zgodne z logiką i zdrowym rozsądkiem. Albo odrzucić modernistów jako fałszywą hierarchię, i odciąć się od modernistycznego Neokościoła, zawierzając wszystko Bogu i Maryi, albo uznać modernistów i być z nimi w prawdziwie eklezjalnej jedności, a więc nie tylko ustami ich „uznawać”, ale być im prawdziwie posłusznym, tak jak nakazuje Kościół wobec Piotra i Jego następców. Wówczas trzeba uznać Vaticanum II i NOM jako prawdziwe dzieło Kościoła, owoce działania Ducha Św.
Nie ma żadnej trzeciej drogi. Trzeba wybrać. Żydzi musieli iść przez pustynię za Mojżeszem przez 40 lat, aby zrozumieć, aby wymarło pokolenie urodzone w niewoli. Lefebvryści są pod tym względem, jak widać, gorsi od żydów, gdyż dla nich 40, a nawet 50 lat, które minęło od powstania FSSPX, to wciąż za mało! Kyrie eleison!
Za redakcja Tenete Traditiones
Michał P. Mikłaszewski, redaktor naczelny

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz