Cytaty

"Pogodnie przyjmuję krzyż, który mi został ofiarowany, (ale) będziemy walczyć nadal o honor Pana naszego Jezusa Chrystusa i Jego Kościoła świętego i niepokalanego... i nigdy nie pomylimy go z nową religią, która głosi szczęście ziemskie, uciechy, rewolucję i wolność wszelkich uczynków, która obala mszę, kapłaństwo, katechizm i wszystko, co nadprzyrodzone: to antyteza chrześcijaństwa"
ks. Coache

„Wszelka polityka, która nie jest Tradycją, jest z pewnością zdradą”
Arlindo Veiga dos Santos

„Pro Fide, Rege et Patria” – „Za Wiarę, Króla i Ojczyznę”
_________________________________________________

czwartek, 29 października 2026

Hołd ruski. Carowie Szujscy przed majestatem króla Polski na Sejmie Warszawskim

29 października 1611 roku Warszawa stała się miejscem jednej z najbardziej niezwykłych uroczystości w dziejach Rzeczypospolitej. Hetman polny koronny Stanisław Żółkiewski, powracający ze zwycięskiej wyprawy moskiewskiej, wjechał triumfalnie do stolicy, prowadząc ze sobą zdetronizowanego cara Wasyla IV Szujskiego oraz jego braci: Dymitra, dowodzącego wojskami moskiewskimi pod Kłuszynem, i Iwana. Ulicami miasta stołecznego pochód dotarł do Zamku Królewskiego, gdzie w sali senatorskiej oczekiwali król Polski Zygmunt III Waza, królewicz Władysław, senatorowie oraz posłowie zgromadzeni na sejmie.

W poprzednich częściach naszego cyklu przypomnieliśmy wkroczenie wojsk Rzeczypospolitej do Moskwy, rozpoczęte w nocy z 20 na 21 września 1610 roku, oraz uroczyste przybycie hetmana Żółkiewskiego na Kreml w październiku. Warszawska ceremonia była dopełnieniem tamtych wydarzeń i widzialnym znakiem potęgi, jaką osiągnęła wówczas Rzeczpospolita.

Hołd Szujskich — 29 października 1611 roku Zdetronizowany car moskiewski przed majestatem króla Polski

Hetman przedstawił królowi przyprowadzonych jeńców i wygłosił mowę, w której podkreślił zarówno wielkość odniesionego zwycięstwa, jak i zmienność ludzkiego losu. Wasyl Szujski skłonił się przed polskim monarchą, dotknął dłonią ziemi, a następnie ucałował rękę Zygmunta III. Podobnie uczynili jego bracia. Zdetronizowany car złożył królowi przysięgę, zobowiązując się do posłuszeństwa i uznając nienaruszalność granic Rzeczypospolitej. Uroczystość stanowiła publiczne potwierdzenie zwycięstwa polskiego oręża oraz upadku dynastii Szujskich. Jej znaczenie oddają słowa kanclerza wielkiego koronnego Feliksa Kryskiego:

„Bywało siła triumfów, bywało za pradziadów naszych siła zwycięstw […] to dopiero dziwy, nowina, męstwo rycerstwa […] sama sława!”

Feliks Kryski, kanclerz wielki koronny

Wydarzenie to powszechnie nazywane jest hołdem ruskim, jednak pod względem historycznym bardziej precyzyjne pozostaje określenie hołd Szujskich. W przeciwieństwie do hołdu pruskiego nie oznaczało ono bowiem poddania państwa moskiewskiego królowi Polski ani ustanowienia go lennem Rzeczypospolitej. Nie był to hołd narodu przed narodem, lecz osobiste poddanie zdetronizowanego władcy i jego braci zwycięskiemu monarsze.

Państwo Moskiewskie nie stało się polskim lennem, a jego mieszkańcy nie zostali poddanymi Zygmunta III. Ceremonia wiązała się natomiast z wcześniejszym uznaniem przez część bojarów praw królewicza Władysława do tronu moskiewskiego. Jego objęcie mogło doprowadzić do dynastycznego związania obu państw, a z czasem do powstania unii personalnej, lecz plan ten ostatecznie nie został urzeczywistniony.

Pokonani Szujscy nie zostali wystawieni na samowolę tłumu ani skazani na poniżające traktowanie. Osadzono ich pod strażą, zapewniając utrzymanie odpowiadające ich dotychczasowej godności. Wasyl oraz Dymitr zmarli w następnym roku w Gostyninie, natomiast Iwan powrócił później do Moskwy. Pamięć o warszawskiej uroczystości przetrwała w kronikach, poezji i sztuce. Do wydarzenia powrócił również Jan Matejko w kompozycji zatytułowanej „Carowie Szujscy na Sejmie Warszawskim”, przedstawiającej byłego cara i jego braci przed majestatem Zygmunta III Wazy.

Hołd Szujskich pozostaje symbolem chwili, w której Rzeczpospolita znajdowała się u szczytu swojej siły militarnej i politycznego znaczenia. Przypominając to zwycięstwo, nie musimy okazywać pogardy Rosjanom ani przedstawiać wydarzeń inaczej, niż wyglądały w rzeczywistości. Prawda historyczna jest dostatecznie wymowna: polskie wojska pokonały wielokrotnie liczniejszego przeciwnika, opanowały Moskwę i Kreml, a zdetronizowany car stanął w Warszawie przed królem Polski.Tę kartę naszych dziejów należy czcić bez kompleksów, lecz także bez szowinizmu — ponieważ prawdziwa chwała nie potrzebuje ani kłamstwa, ani pogardy wobec innych narodów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.