Dziś, 11 października, obchodzimy święto Boskiego Macierzyństwa N. M. Panny. Kościół czci Ją jako Bogarodzicę — Theotokos — wyznając przez to prawdę o Jej Synu, prawdziwym Bogu i prawdziwym człowieku. Właśnie ten tytuł odnajdujemy w dawnej modlitwie do Maryi, zachowanej na egipskim papirusie; jest to szczególnie wymowne świadectwo wobec tych, którzy chcieliby uznać cześć Matki Bożej za późny dodatek do wiary katolickiej.
Polskim katolikom, zwłaszcza przywiązanym do Tradycji, od dawna zarzuca się „przesadną maryjność”. Zarzut ten pada najczęściej ze strony protestantów, lecz słyszymy go również od modernistów, którzy pod pozorem troski o „większe skupienie się na Chrystusie” usiłują ograniczać tradycyjną cześć Jego Najświętszej Matki. Według nich pierwsze wieki chrześcijaństwa były rzekomo wolne od kultu maryjnego, a modlitwy do Matki Bożej, Jej tytuły i święta miały pojawić się dopiero znacznie później, zwłaszcza w średniowieczu (które z niewiadomych powodów uchodzi w tych środowiskach za okres zepsucia wiary, zamiast za jeden ze złotych wieków chrześcijańskiej cywilizacji). W ten sposób tworzy się sztuczny, fałszywy obraz Kościoła pierwotnego, aby następnie przeciwstawić go katolickiej wierze przekazywanej przez Kościół w ciągu wszystkich wieków.
Pismo Święte i świadectwo pierwszych wieków
Już samo Pismo Święte nie pozwala sprowadzić Maryi do roli przypadkowej postaci w historii zbawienia. Św. Elżbieta, napełniona Duchem Świętym, wita Ją słowami: „A skądże mi to, że przyszła matka Pana mego do mnie?” (Łk 1, 43), Najświętsza Panna zaś wypowiada prorocze słowa: „albowiem oto odtąd błogosławioną mię zwać będą wszystkie narody” (Łk 1, 48). W Kanie Galilejskiej to Ona przedstawia Synowi potrzebę weselników, a na Kalwarii stoi u stóp Krzyża, wierna Mu aż do końca. W katolickiej wykładni Protoewangelii odnajdujemy też zapowiedź Niewiasty, która zetrze głowę węża: ipsa conteret caput tuum. O tym brzmieniu Wulgaty i o błędnych przekładach fragmentu z Księgi Rodzaju pisaliśmy już obszernie na Tenete Traditiones; nie ma potrzeby powtarzać tutaj całego tamtego wywodu.
Również świadectwa pierwszych chrześcijan przeczą opowieści, jakoby szczególne miejsce Maryi w wierze Kościoła było średniowiecznym wynalazkiem. Już w II wieku św. Justyn Męczennik zestawiał Jej posłuszeństwo z nieposłuszeństwem Ewy; św. Ireneusz z Lyonu pisał, że węzeł zawiązany przez niewiarę Ewy został rozwiązany przez wiarę Maryi. Nie jest to jakiś ozdobny, przypadkowy obraz literacki, lecz rozważanie o rzeczywistym miejscu Najświętszej Panny w Bożym planie: tam, gdzie pierwsza niewiasta okazała nieposłuszeństwo, nowa Ewa odpowiedziała Bogu swoim fiat. Czy można wobec tych świadectw utrzymywać, że chrześcijanie przez całe pierwsze stulecia niczego szczególnego o Matce Zbawiciela nie wiedzieli, a Jej rolę dopiero później „dopisano” do wiary?
Modlitwa starsza niż Sobór Efeski
Jeszcze bardziej wymowny jest egipski papirus Rylands 470, na którym zachował się grecki fragment modlitwy znanej nam jako Sub Tuum Praesidium — „Pod Twoją obronę”. Papirus bywa datowany na około 250 r., a więc blisko 200 lat przed Soborem Efeskim: chrześcijanie zwracają się w tej modlitwie bezpośrednio do Maryi, proszą Ją o ratunek w niebezpieczeństwach i nazywają Theotokos, Bogarodzicą. Nie mamy tu do czynienia wyłącznie z rozważaniem o Niej ani z późniejszą średniowieczną pieśnią, lecz z zachowanym zapisem modlitwy do Matki Bożej.
Grecki tekst, odtworzony z uszkodzonego papirusu, brzmi:
Ὑπὸ τὴν σὴν εὐσπλαγχνίαν καταφεύγομεν, Θεοτόκε· τὰς ἡμῶν ἱκεσίας μὴ παρίδῃς ἐν περιστάσει, ἀλλ’ ἐκ κινδύνου ῥῦσαι ἡμᾶς, μόνη ἁγνὴ, μόνη εὐλογημένη.
Po polsku oddajemy go następująco:
Pod opiekę Twego miłosierdzia uciekamy się, Bogarodzico. Nie odrzucaj próśb, które zanosimy do Ciebie w potrzebie, lecz wybaw nas z niebezpieczeństw, o jedyna czysta i błogosławiona.
Modlący się nie tylko nazywa Maryję Bogarodzicą. Ucieka się pod Jej opiekę, przedstawia Jej swoje prośby i błaga o wybawienie z niebezpieczeństwa. Papirus poświadcza, że modlitwa była znana w czasie, w którym go zapisano; nie mówi nam natomiast, kiedy ułożono ją po raz pierwszy. Gdy Sobór Efeski w 431 r. bronił tytułu Theotokos, bronił zarazem prawdy o samym Jezusie Chrystusie: Ten, którego Maryja zrodziła według człowieczeństwa, jest prawdziwie Synem Bożym, drugą osobą Trójcy Przenajświętszej. Sobór nie „ustanowił” Jej Matką Bożą; uroczyście potwierdził prawdę wiary (dogmat), którą Kościół już wyznawał.
Bogarodzica, Pośredniczka i Współodkupicielka
Niektórzy chcieliby poprzestać na samym tytule „Matka Boża”, ale sprzeciwiają się już temu, by wierni prosili Maryję o opiekę i wstawiennictwo. Tymczasem właśnie tak czynią chrześcijanie w modlitwie zapisanej na papirusie. Tradycyjna polska postać „Pod Twoją obronę” rozwija tę prośbę w wezwaniach dobrze znanych całym pokoleniom katolików: „O Pani nasza, Orędowniczko nasza, Pośredniczko nasza, Pocieszycielko nasza”. Słów tych nie ma na egipskim papirusie — należą do późniejszego rozwinięcia modlitwy. Wyrażają jednak tę samą ufność w opiekę Matki Bożej, a następująca po nich prośba: „Z Synem swoim nas pojednaj, Synowi swojemu nas polecaj, swojemu Synowi nas oddawaj”, pokazuje jasno, ku komu Jej orędownictwo prowadzi.
Podobnie fałszywe jest przeciwstawianie czci Maryi czci Chrystusa, jak gdyby Syn miał być zazdrosny o miłość wiernych do swojej najmilszej Matki. Katolicy nie stawiają Jej w miejsce Odkupiciela. Wyznają natomiast Jej jedyny w swoim rodzaju udział w Jego dziele: zgodę na Wcielenie, całkowite zjednoczenie z wolą Syna i współcierpienie pod Krzyżem. Dlatego nazywamy Najświętszą Maryję Pannę Współodkupicielką, rozumiejąc ten tytuł w świetle jedynego Odkupienia dokonanego przez Jezusa Chrystusa. Św. Pius X pisał o wspólnocie woli i cierpienia Matki oraz Syna, Pius XII zaś przypominał, że Maryja, nowa Ewa, ofiarowała Go na Golgocie Ojcu. Nie jest to również język obcy tradycyjnej pobożności katolickiej: w objaśnieniu święta Siedmiu Boleści N. M. Panny, zamieszczonym w mszale o. Gaspara Lefebvre’a, czytamy wprost: „Maryja, współodkupicielka świata złączyła się najbliżej ze wszystkich istot z ofiarą swego Syna”. Tekst ten można przeczytać w naszym liturgicznym reprincie z 15 września; świadectwa papieży i świętych zebraliśmy już wcześniej w osobnym wpisie.
Nie zamierzamy wstydzić się tego, że przez wieki Kościół coraz pełniej wyrażał swoją cześć dla Bogarodzicy — również w średniowieczu, w polskich pieśniach, nabożeństwach i świętach maryjnych. Starożytność modlitwy „Pod Twoją obronę” jest cennym świadectwem przeciwko twierdzeniu, że zwracanie się do Maryi stanowi późny wynalazek; późniejszy rozkwit Jej kultu jest natomiast życiem tej samej wiary, a nie powodem, by ją odrzucać. O próbach ograniczania tradycyjnej czci Matki Bożej pod pozorem większej czci dla Chrystusa pisaliśmy na Tenete również w 2023 r.
Modlitwa, której fragment utrwalono na papirusie, przetrwała w Kościele. Przytoczmy na koniec samą antyfonę, w jej łacińskiej i znanej nam polskiej postaci, odmawianej od wieków przez pokolenia wiernych:
Sub tuum praesidium confugimus, Sancta Dei Genetrix; nostras deprecationes ne despicias in necessitatibus, sed a periculis cunctis libera nos semper, Virgo gloriosa et benedicta.
Pod Twoją obronę uciekamy się, Święta Boża Rodzicielko; naszymi prośbami racz nie gardzić w potrzebach naszych, ale od wszelakich złych przygód racz nas zawsze wybawiać, Panno chwalebna i błogosławiona.
Michał Paweł Mikłaszewski
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.