Cytaty

"Pogodnie przyjmuję krzyż, który mi został ofiarowany, (ale) będziemy walczyć nadal o honor Pana naszego Jezusa Chrystusa i Jego Kościoła świętego i niepokalanego... i nigdy nie pomylimy go z nową religią, która głosi szczęście ziemskie, uciechy, rewolucję i wolność wszelkich uczynków, która obala mszę, kapłaństwo, katechizm i wszystko, co nadprzyrodzone: to antyteza chrześcijaństwa"
ks. Coache

„Wszelka polityka, która nie jest Tradycją, jest z pewnością zdradą”
Arlindo Veiga dos Santos

„Pro Fide, Rege et Patria” – „Za Wiarę, Króla i Ojczyznę”
_________________________________________________

poniedziałek, 15 marca 2021

Smutna wiadomość na Niedziele Laetare. Zmarł J. Exc. x bp. Emmanuel Korab.

Z żalem i w smutku pogrążeni zawiadamiamy, że wczoraj, 14 marca AD 2021, zmarł przewielebny J. Exc. x. Biskup Emmanuel Lohelius Koráb z Republiki Czeskiej (konsekrowany na biskupa w 1999 r. przez śp. x. Bp. Pawła Hinlice SJ). Xiądz biskup prowadził swój apostolat dla katolików w Czechach.


R.I.P.

piątek, 12 marca 2021

W 82 rocznicę koronacji Papieża Piusa XII.


W 60 rocznicę śmierci papieża Piusa XII

MATKA MARIA DOMINIKA CMRI

––––––––

     4 marca 1876 roku monsinior Józef Pacelli udzielił chrztu świętego swojemu siostrzeńcowi, dwa dni po jego urodzeniu, nadając mu imiona Eugenio Maria Józef Jan. Dumni rodzice, Filippo i Virginia Pacelli, mieli już dwójkę starszych dzieci, Józefinę i Franciszka. Później przyjdzie na świat kolejna córka Elżbieta.

     Już jako małe dziecko Eugenio wykazywał skłonność do życia duchowego. W domu udekorował swoją prywatną kapliczkę pięknymi, lnianymi obrusami, srebrnymi flakonami pełnymi kwiatów oraz srebrnymi świecznikami. Później nauczył się służyć do Mszy św. u swojego kuzyna, księdza Cirilli. Inny kapłan w jego parafii, ks. Lais, który wydawał się być kimś w rodzaju Don Bosko, organizował dzieciom zabawy lub spacery po wsi. Ks. Lais dzielił się z chłopcami swoim zamiłowaniem do astronomii, zabierał ich na dach swojego mieszkania, by przez teleskop obserwować wspaniałości nieba. Ten podziw związany z obserwacjami sklepienia Boskich niebios pozostał u Eugenio, a w 1896 roku, będąc klerykiem, udał się z ks. Lais do Paryża na kongres astronomiczny.

     Również od najmłodszych lat uwidaczniało się zamiłowanie Eugenio do muzyki. Uczył się gry na skrzypcach, natomiast jego siostra Elżbieta grała na pianinie. Pacelli przez całe życie kochał wyborną muzykę i nawet jako Papież lubił słuchać dobrej muzyki, choć rzadko pozwalał sobie poświęcać na to czas.

     Pierwsze formalne nauki mały Pacelli odbywał pod kierunkiem Sióstr Bożej Opatrzności. W wieku dziesięciu lat przeszedł do prywatnej szkoły prowadzonej przez nauczyciela o znakomitej reputacji – Giuseppe Marchi. To tutaj Eugenio po raz pierwszy zapoznał się z klasykami starożytnymi, a także tu ujawniły się jego szczególne zdolności językowe. Niemal bez wysiłku przyswoił sobie francuski i niemiecki. Nauczył się również angielskiego, a z biegiem czasu kilku innych języków. Chociaż sport był mniej atrakcyjny dla tego tak inteligentnego chłopca, był na tyle roztropny, aby zdać sobie sprawę, że sprawność ciała jest potrzebna, aby zrównoważyć wysiłki intelektualne. Z poczuciem obowiązku, z jakim większość młodych ludzi musi przykładać się do nauki, jeździł konno, pływał i chodził na długie spacery.

     Kiedy Eugenio miał piętnaście lat, został przyjęty do Liceo Quirini Visconti, aby na życzenie ojca rozpocząć studia prawnicze. Było to pierwsze zetknięcie chłopca z edukacją nadzorowaną przez państwo. Wielu profesorów było antyklerykałami i miało marksistowskie poglądy. Eugenio przestudiował nowe idee i poznał ich zwodniczość. Przeczytał również encyklikę Rerum novarum papieża Leona XIII i przejął się przedstawionym w niej kontrastem między teoriami Marksa a zasadami chrześcijaństwa. Wrogie filozofie głoszone w tej szkole okazały się pożyteczne dla Eugenio. Studiował błędy, aby je obalać, a jego zdolności umysłowe zostały wyszlifowane do nadzwyczajnej ostrości. Często musiał walczyć o swoje zasady; niemniej jednak był lubiany, a nawet szanowany. Jednakże stan napięcia spowodowany tym konfliktem odcisnął piętno na jego zdrowiu i po drugim roku liceum udał się na wakacje do rodzinnego domu, by odbudować siły.

     Mając osiemnaście lat, Eugenio uznał, że nadszedł czas wyboru powołania. Przez dwa lata studiował prawo i bardzo mu odpowiadał ten rodzaj kariery. Wiedział, że posiada odpowiedni do tej pracy typ umysłowości i że z pewnością jako prawnik mógłby odnosić sukcesy. Jednak również bardzo pociągał go Kościół, a jego punkt widzenia skłaniał się ku bardziej nadprzyrodzonej perspektywie. Pacelli doskonale zdawał sobie sprawę, że księża muszą prowadzić świeckich przez burzliwe czasy. Po powrocie do Rzymu Eugenio odbył czterodniowe rekolekcje u kanoników regularnych. W tym czasie wycieszenia i modlitwy podjął ostateczną decyzję o kapłaństwie. Jako że otrzymał dobre rekomendacje i miał wybitne osiągnięcia w nauce, został ochoczo przyjęty przez przełożonych i został klerykiem w Kolegium Capranica, gdzie rozpoczął studia teologiczne. Wkrótce potem doszły studia z filozofii i języków nowożytnych.


Eugenio Pacelli w dniu święceń kapłańskich w 1899 roku.

      Po pięciu latach uzyskał stopień doktora teologii. Święcenia kapłańskie nastąpiły wkrótce potem, w dniu 2 kwietnia 1899 roku, w kościele Matki Bożej Większej. Po tym nastąpił odpoczynek na wsi, po którym ks. Eugenio objął posługę kapłańską w Chiesa Nova, gdzie po raz pierwszy odprawił Mszę św. Uczył dzieci katechizmu, godzinami słuchał spowiedzi, wezwany do chorych wstawał w środku nocy, głosił kazania dla ludu. Kochał życie proste i myślał, że tak będzie wyglądała jego przyszłość. W międzyczasie kontynuował naukę i uzyskał doktorat z prawa kanonicznego i cywilnego.

      W momencie ukończenia studiów papież Leon XIII wysłał młodemu uczonemu osobiste gratulacje za jego osiągnięcia. I wówczas, gdy zajmował się swymi zwykłymi obowiązkami kapłańskimi, oczy Papieża i wielu dostojników kościelnych spoczęły na nim. Zwrócono uwagę na jego wybitną inteligencję, znajomość języków, doktoraty z teologii, filozofii i prawa kanonicznego, a także koneksje rodzinne.

     Eugenio był urodzonym dyplomatą – można by rzec, że miał to we krwi. Jego dziadek Marcantonio Pacelli został w 1819 roku zawezwany do Rzymu przez wuja kardynała Cateriniego, aby dopomóc w sprawach państwowych w trudnym okresie zjednoczenia Włoch. Został specjalistą prawa kanonicznego, a ostatecznie zaufanym doradcą papieża Piusa IX. Na polecenie Papieża Marcantonio został założycielem L'Osservatore Romano, gazety, która wciąż uznawana jest za rzecznika Watykanu. Ojciec Eugenio, Filippo, również studiował prawo, ale bardziej bezpośrednio zaangażował się w rzymską politykę. Został wybrany na stanowisko samorządowe, na którym mógł bronić praw Kościoła. Filippo uczył również katechizmu w swojej miejscowej parafii i był energicznym działaczem Akcji Katolickiej.

Bergoglio w imię soborowego "ekumenizmu" chce zmienić datę świąt Wielkanocnych!

Prawosławie proponuje: obchodźmy Wielkanoc w jednym terminie

Watykański „minister ds. ekumenizmu”, modernistyczny "kardynał" novus ordo Kurt Koch z zadowoleniem przyjął niedawną propozycję ze strony „kościoła prawosławnego”, aby po 2025 roku data świąt Wielkanocnych była wspólna dla wszystkich chrześcijan”.

„Wielkanoc jest największym świętem chrześcijaństwa. Dlatego byłoby pięknym i ważnym znakiem, gdybyśmy jako chrześcijanie mieli wspólną datę dla tego święta”, zacytował szwajcarski portal kath.ch słowa przewodniczącego „Papieskiej Rady ds. Popierania Jedności Chrześcijan”. Koch powiedział, że to życzenie bardzo leży na sercu „papieżowi” Franciszkowi i koptyjskiemu „patriarsze-papieżowi” Tawadrosowi”. „Choć ustalenie wspólnej daty Wielkanocy nie będzie łatwe, warto się jednak w to zaangażować”, stwierdził "kardynał" Koch.

W tych dniach poinformowano, że kierownik „Stałego Przedstawicielstwa Ekumenicznego Patriarchatu Konstantynopola” przy Światowej Radzie Kościołów (ŚRK) w Genewie, „arcybiskup” Telmessos Hiob Getcha, opowiedział się za prawosławną reformą kalendarza. W perspektywie przypadającej w 2025 roku 1 700 rocznicy Pierwszego –Soboru Ekumenicznego w Nicei hierarcha napisał w biuletynie ŚRK, że “jest to dobrą okazją, aby przypomnieć chrześcijanom o potrzebie reform kalendarza i ustaleniu wspólnej daty świąt wielkanocnych, aby w ten sposób pozostać naprawdę wiernymi postanowieniom Soboru Ekumenicznego”. Zachętą w tym kierunku powinien stanowić fakt, że w 2025 roku Wielkanoc wschodnia i zachodnia przypadają w tym samym czasie.

Źródło: https://www.gosc.pl/doc/6766215.Prawoslawie-proponuje-obchodzmy-Wielkanoc-w-jednym-terminie

W istocie ta deklaracja nie jest żadną nowością. Już w 2015 r. Beroglio mówił o propozycji ujednolicenia daty Wielkanocy na spotkaniu z „księżmi” z całego świata, którzy przybyli do Rzymu w ramach kongresu „Ruchu Charyzmatycznego”. Mówiąc o kwestii daty Wielkanocy podjął propozycję, będącą jednym z owoców II Soboru Watykańskiego, a podniesioną w tamtych czasach przez „papieża Pawła VI”. Sobór watykański II w „konstytucji o liturgii świętej Sacrosanctum concilium” dopuszcza zmianę kalendarza i daty Wielkanocy w posoborowym neokościele, pod warunkiem, że będzie to posunięcie ekumeniczne:

Sobór święty nie sprzeciwia się temu, aby uroczystość Paschy została wyznaczona na określoną niedzielę w kalendarzu gregoriańskim, jeśli zgodzą się na to wszyscy zainteresowani, zwłaszcza bracia odłączeni od wspólnoty ze Stolicą Apostolską.

Realizując soborowy postulat Franciszek na zorganizowanym 7 lipca 2018 w Bari ekumenicznym spotkaniu patriarchów podjął m.in. temat wspólnych obchodów święta Wielkanocy. Widzimy więc, że dużymi krokami zbliża się realizacja tego pomysłu, która, jak można się spodziewać, będzie raczej polegała na obchodzeniu przez neokościół Wielkanocy zgodnie z kalendarzem juliańskim, a więc w innym terminie, niż wypadający zgodnie z przyjętym na zachodzie kalendarzem gregoriańskim. Będzie to więc pewna nowość i fenomen, gdyż obecnie cały cywilizowany świat, nawet Rosja i inne kraje, używa kalendarza gregoriańskiego. Owszem, kalendarz juliański był uznawany również w katolickich obrządkach wschodnich, jednakże święta państwowe, w tym dni wolne od pracy w święta kościelne, były obchodzone wszędzie (poza Rosją i krajami Europy wschodniej) wg. kalendarza gregoriańskiego. Ciekawe więc, czy moderniści zdołają nakłonić do tej zmiany również innych „braci odłączonych”, tj. protestantów, i jednocześnie rządy państw, aby wszyscy razem obchodzili teraz Wielkanoc tak, jak robią to wschodni schizmatycy... Nawet jeśli by się to udało, i większość tzw. chrześcijan (heretyków i schizmatyków) uznała by jedną datę świąt Wielkanocnych, a państwom europejskim byłoby to obojętne, i również przyjęły by tą zmianę, to ciekawe jak Bergoglio zamierza wprowadzić to w kalendarzu liturgicznym, który jest oparty na kalendarzu gregoriańskim? Wiadomo że wraz ze zmianą daty Wielkanocy, muszą być zmienione wszystkie święta ruchome, początek Wielkiego Postu etc. Ale czy to wystarczy? Być może Bergoglio pójdzie za ciosem, i zmieni także datę Bożego Narodzenia, aby to święto również obchodzić wspólnie z „braćmi odłączonymi”.

X. Rafał Trytek: 150-lecie doktoratu św. Alfonsa.

     NBPJCH!

     Dnia 23 marca tego roku mija 150 lat od ogłoszenia św. Alfonsa Liguori doktorem Kościoła. Na Soborze Watykańskim, (pierwszym i jak do tej pory jedynym!) siedziba zgromadzenia Najświętszego Odkupiciela czyli redemptorystów w Rzymie, była kwaterą główną obozu zwolenników nieomylności papieskiej. Synowie św. Alfonsa, który był znany jako wielki obrońca papiestwa, wykorzystali popularność swojego Ojca Założyciela i z pomocą ojców jezuitów pod wodzą generała ojca Beckxa, oraz wielu innych zakonników i dostojników uprosili Ojca Świętego Piusa IX, by ogłosił biskupa Liguori ojcem Kościoła. Było to uznaniem dla znakomitych dzieł św. Alfonsa , a przede wszystkim Jego teologii moralnej. Była ona podstawą nauczania w seminariach, aż do czasów współczesnych.

czwartek, 4 marca 2021

Po anty-soborze Vaticanum II Kościół katolicki przekształcono w sprotestantyzowany neo-kościół.

Po anty-soborze Vaticanum II Kościół katolicki przekształcono w sprotestantyzowany neo-kościół

Zdjęcia opowiadają niezaprzeczalną historię tej metamorfozy lepiej niż tysiąc słów

"TRADITIO"

––––––––


      Zdjęcia kościoła św. Augustyna z trzech okresów: od (tradycyjnego) kościoła katolickiego z 1930 roku przed anty-soborem Vaticanum II poprzez stan przejściowy neokościelnego protestantyzmu z 1970 roku po anty-soborze aż po dzisiejszą w pełni protestancką formę neo-kościoła.

      Setki tysięcy kościołów na całym świecie przeszło tę samą metamorfozę.

      Tylko heretyk lub wariat może patrząc na to, co się stało uważać, że neo-kościół Novus Ordo – założony 21 listopada 1964 roku na anty-soborze – jest Kościołem katolickim.

–––––––––––

      Niektórzy ludzie wciąż desperacko trzymają się poglądu, że neo-kościół Novus Ordo kierowany przez neo-papieży: Pawła VI-Montiniego, JPII-Wojtyłę, Benedykta-Ratzingera i Franciszka-Bergoglio jest Kościołem katolickim. Tak nie jest. Faktem historycznym jest to, że 21 listopada 1964 roku utworzono neo-kościół Novus Ordo – aby zastąpił Kościół katolicki – i nadano mu nową Konstytucję Lumen gentium. Przed anty-soborem Vaticanum II (1962-1965) odwieczny dogmat brzmiał:

      Kościół rzymskokatolicki jest (adest) jedynym Kościołem Jezusa Chrystusa.

      Nowa Konstytucja neo-kościoła Novus Ordo odrzuciła katolicki dogmat i zastąpiła go herezją:

      Kościół Chrystusowy jedynie trwa w Kościele katolickim (subsistit in),

      określeniem, które jak anty-sobór heretycko ogłosił, podziela z heretyckimi sektami protestanckimi.

      Minęło już ponad pół wieku, w którym to okresie napisano wiele słów, aby bezspornie wykazać, że neo-kościół neo-papieży nie jest Kościołem katolickim. W tym czasie, od czasu anty-soboru, wielu byłych katolików po prostu odeszło i sytuacja doszła do tego, że frekwencja na sprotestantyzowanych nabożeństwach neo-kościoła (Novus Order Mess, New Mess) spadła do wielkości jednocyfrowej. Nauczanie prawdziwej wiary upadło tak nisko, że członkowie neo-kościoła, nawet neo-konserwatyści, nie rozumieją już katolickich dogmatów.

      A oto, ostatnio na światło dzienne wyszły trzy zdjęcia wnętrza kościoła św. Augustyna w Würzburgu w Niemczech ukazujące metamorfozę kościoła w czasie: od kościoła katolickiego w 1930 r., poprzez przejściową sprotestantyzowaną formę sześć lat po anty-soborze (1970 r.) aż po dzisiejszą w pełni sprotestantyzowaną formę.

      Wierni katolicy, dalsze komentarze są zbyteczne. Obrazy wyrażają więcej niż tysiąc słów. Tylko heretyk lub szaleniec może patrząc na to, co się wydarzyło uważać, że neo-kościół Novus Ordo – założony 21 listopada 1964 roku na anty-soborze Vaticanum II – jest Kościołem katolickim.


http://www.traditio.com/comment/com2102.htm

Z języka angielskiego tłumaczył Mirosław Salawa

(Początkowa i końcowe ilustracje od red. Ultra montes).

ZA: http://www.ultramontes.pl/traditio_3_zdjecia.htm

wtorek, 2 marca 2021

''Polscy bandyci''. Historia prawdziwa.

Koloryzacja: Mikołaj Kaczmarek - Kolor Historii
 

''Polscy bandyci''.

''Za carskich czasów, wiemy to sami

Byliśmy zwani wciąż bandytami

Każdy, kto Polskę ukochał szczerze

Kto pragnął zostać przy polskiej wierze,

Kto nie chciał lizać moskiewskiej łapy

Komu obrzydły carskie ochłapy


I wstrętnym było carskie koryto

Był "miateżnikiem" - polskim bandytą.

"Polskich bandytów" smutne mogiły

Tajgi Sybiru liczne pokryły.


Przyszedł bolszewik - znów piosnka stara

Czerwonych synów białego cara.

Polak, co nie chciał zostać Kainem,

Że chciał być wiernym ojczyźnie synem,

Chciał jej wolności w słońcu i chwale,

A że śmiał mówić o tym zuchwale,

Że nie chciał by go więziono, bito,

Był "reakcyjnym polskim bandytą".


I znowu Sybiru tajgi pokryły

"Polskich bandytów" smutne mogiły.

Gdy odpłynęła krasna nawała

Germańska fala Polskę zalała.


Kto się nie wyrzekł ojców swych mowy,

W pruską obrożę nie włożył głowy,

Nie oddał resztek swojego mienia,

Swojej godności, swego sumienia,

Kto nie dziękował, kiedy go bito,

Ten był "przeklętym polskim bandytą".


Więc harde "polskich bandytów" głowy

Chłonęły piece, doły i rowy.

Teraz, gdy w gruzach Germania legła,

Jest Polska "Wolna i Niepodległa",

Jest wielka. Młoda, swobodna, śliczna,

I nawet mówią "demokratyczna".


Cóż z tego, kiedy kto Polskę kocha,

W kim pozostało sumienia trochę,

Komu niemiłe sowieckie myto,

Jeszcze raz został "polskim bandytą".


I znowu polskości tłumią zapały

Tortury UB, lochy, podwały.

O Boże, chciałbym zapytać Ciebie,

Jakich Polaków najwięcej w niebie?

(głos z góry)

Płaszczem mej chwały, blaskiem okryci

Są tutaj wszyscy "polscy bandyci".''

Autor nieznany, 1946 r.

Tym samym tradycyjnie pragnę zacząć swój wpis o Żołnierzach Wyklętych.

Bandyci, bandyci, bandyci.

Wszędzie ci bandyci.

W okresie PRL wydawano hurtowo ''żółte tygryski'' - takie małe broszurki propagandowe. Opowiadające o braterstwie ''prawdziwie demokratycznych sił'' ludowego Wojska Polskiego i ''braterskiej'' Armii Czerwonej, o rozlicznych bitwach komunistycznych gierojów, które nigdy się nie wydarzyły, o knowaniach podłych imperialistów. Było tego pełno, można je było kupić za kilkadziesiąt groszy w każdym antykwariacie.

Nie mogło wśród nich zabraknąć oczywiście licznych tytułów o dzielnych utrwalaczach władzy ludowej i ''działaczach demokratycznych'', którzy już po wojnie, w kraju, musieli stawiać czoła zagrożeniom nie mniejszym, niż hitlerowskie czołgi.

Oto plugawi reakcyjni bandyci podnosili swoje łby i terroryzowali kraj.

Dokładnie tak - bandyci. Nie żadni tam ''żołnierze'', ''wojskowi'', ani ''partyzanci''. Co najwyżej ''watażkowie'', ''hersztowie'', czy ''reakcjoniści''. Mieli przekrwione od nadmiaru wódki ślepia, zarośnięte, zakazane gęby i nosili się na pół-wojskowo. Wszyscy, jak jeden mąż, byli złodziejami i mordercami, a co najgorsze, wywodzili się z szeregów Armii Krajowej, albo Narodowych Sił Zbrojnych. Jeśli nie łupili i nie grabili, to zastraszali w imię mikołajczykowskiego PSL, który chciał powrotu londyńskich panów i burżujów, odbierać ziemię chłopom i wywołać kolejną wojnę. Pogrobowcy sanacyjnych pułkowników, którzy Polskę wepchnęli do wojny, płatni agenci Andersa, pachołki imperialistycznego angloamerykańskiego wywiadu, kolaboranci hitlerowscy - to oni dybali na zgubę Polski, siali śmierć i pożogę, łaknąc jeszcze więcej.

''»Huzar«, jeden z najbardziej krwawych i najdłużej ukrywających się hersztów podziemia pochodził z rodziny bogacza wiejskiego, mieszkającego we wsi Markowo-Wólka. Przedwojenny kapral podchorąży rezerwy, notoryczny kawaler z wyraźnymi skłonnościami do sadyzmu, podczas okupacji dowódca plutonu AK, współdziałał z okupantem, wydając w ręce gestapo działaczy lewicowych i partyzantów radzieckich.''

Palili i mordowali ci leśni bandyci, ale, na szczęście, zawsze spotykali się ze stanowczym sprzeciwem. Oto młodzi, przystojni i dzielni oficerowie Urzędu Bezpieczeństwa, Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego i ich dobrotliwi, przyjaźni sojusznicy z NKWD i SMIERSZ chwytali w swoje zmyślne pułapki przeklętych bandytów, których wreszcie spotykała zasłużona kara, a Polska Ludowa mogła wreszcie spać spokojnie.

poniedziałek, 1 marca 2021

Kiedyś Wyklęci, dzisiaj Niezłomni. I pamiętani.


1 marca 1951 roku o zmierzchu komuniści zamordowali na Rakowieckiej 37 w Warszawie 7 członków IV ZG WIN

Andrzejku! Pamiętaj, że istnieją tylko trzy świętości: Bóg, Ojczyzna i Matka” – Łukasz Ciepliński w liście do synka…

1 marca z roku na rok coraz mocniej kojarzy się w naszym kraju z trudną, brutalną, bezwzględną ale godną historią. W ten dzień 70 lat temu dokonano mordu w ramach tzw. „kary śmierci” na sześciu przywódcach organizacji „Wolność i Niezawisłość”. Wśród nich był m.in. urodzony w wielkopolskim Kwilczu Łukasz Ciepliński, ps. „Pług”. Kilkanaście lat temu przyjęto tę datę jako symbol zbrodni, których dokonywały komunistyczne, okupacyjne, antypolskie władze. Stąd Narodowy Dzień Pamięci o Żołnierzach Wyklętych po raz kolejny przebiegł właśnie dzisiaj. I ponownie mogliśmy oddać hołd i modlitwy poległym, gnębionym, torturowanym i skrzywdzonym Bohaterom naszej umiłowanej Ojczyzny. 

Wbrew przyjętej w tamtym czasie kłamliwej, sowieckiej propagandzie (którą niektórzy uprawiają po dzień dzisiejszy), Polska po II wojnie światowej nie odzyskała niepodległości, nie odrodziło się wówczas suwerenne Polskie Państwo, a tylko jedna okupacja zmieniła się w inną, jeszcze gorszą. Stalinowski terror przybyły z sowieckiej Rosji powodował nowe bolączki, dramaty i tragedie na polskich ziemiach. Jedni Polacy decydowali się na emigrację, inni starali się przeczekać zły czas. Byli również ludzie, którzy wybrali aktywną walkę z nowym okupantem. To oni stali się zbrojnym podziemiem antykomunistycznym, który przez kilkanaście lat siał popłoch wśród sowieckich namiestników. Kiedyś pogardliwie nazywano ich „karłami reakcji”, ale na szczęście walka o wolną i niepodległą Polskę, jako ich dzieła życia, nie zostało zmarnowane, i zostało zapamiętane przez potomnych.

Cześć i Chwała Niezłomnym Bohaterom!

Msza św. odprawiana przez x. Władysława Gurgacza SI, Kapelana Wyklętych

"Stali się ziarnem Ci, o których miano zapomnieć"

Jakakolwiek rozbieżność zdań na temat Niezłomnych wynika tylko i wyłącznie z różnicy w pojmowaniu historii, w tym czy przyjmujemy prawdę historyczną, czy też tkwimy w fałszu, kłamstwach i propagandzie. Jeśli bowiem zgodnie z sowiecką, kłamliwą propagandą, stwierdzimy że wroga Armia Czerwona (ta sama która zaatakowała nas, wspólnie z Hitlerem, 17 września 1939 r.) wkraczająca w 1945 r. (po raz kolejny) na ziemie polskie, mordująca, gwałcąca i paląca wszystko na swej drodze, to byli "wyzwoliciele", a stworzone tu przez nich na rozkaz Stalina, marionetkowe "państwo" zarządzane z Moskwy, było Państwem Polskim, jeśli uznamy że wojna rzeczywiście skończyła się w 1945 r., że byliśmy w "obozie zwycięzców", a Katyń to była zbrodnia niemiecka, i jedyne, czym Polacy powinni się teraz zająć, to odbudowa Kraju z wojennych zgliszczy, i spokojne życie w "nowej, lepszej, ludowo-demokratycznej rzeczywistości", to rzeczywiście, wówczas tych, którzy negowali ten "nowy wspaniały świat", należy uznać za bandytów, za wichrzycieli etc. Jeśli jednak staniemy w prawdzie, co jest naszym obowiązkiem jako katolików, musimy stwierdzić, że było dokładnie odwrotnie. Agresor nie był "wyzwolicielem", lecz okupantem, katem i mordercą, i trzeba było mu postawić opór zbrojny. Wojna dla nas Polaków nie skończyła się. O wolną Polskę wciąż trzeba było walczyć (i tak jest właściwie do dnia dzisiejszego). Nie było żadnego innego wyjścia. 

niedziela, 28 lutego 2021

Koronka do Najświętszych Ran Pana Jezusa...

OD REDAKCJI TENETE TRADITIONES: Katolicka, zatwierdzona przez Kościół św. alternatywa (jedna z wielu) dla faustyniańsko-wojtyliańskiej "koronki do bożego miłosierdzia". Poniżej podajemy także tekst katolickiej koronki do Bożego Miłosierdzia, Papieża Piusa IX, z imprimatur dwóch biskupów krakowskich, którą serdecznie polecamy wiernym katolikom do codziennego odmawiania. 

...ułożona z aktów strzelistych, podanych w objawieniu przez Pana Jezusa Siostrze Marii Marcie Chambon, zmarłej w opinii świętości w klasztorze Sióstr Wizytek w Chambery.

Odmawia się na zwykłym różańcu złożonym z pięciu dziesiątków.

Można rozpocząć następującą modlitwą:

O Jezu, Boski Odkupicielu, bądź nam miłościw, nam i całemu światu, Amen.

Święty Boże, Święty Mocny, Święty Nieśmiertelny, zmiłuj się nad nami i nad całym światem. Amen

Przepuść, zlituj się, mój Jezu, w otaczających niebezpieczeństwach Krwią Twoją Najdroższą osłoń nas. Amen.

Ojcze Przedwieczny, okaż, nam miło­sierdzie, przez Krew Jezusa Chrystusa, Syna Twego Jedynego, błagamy Cię, okaż nam miłosierdzie Amen. Amen. Amen.

Na dużych   paciorkach:

V. Przez Niepokalane Serce Marii Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci Rany Pana naszego Jezusa Chrystusa,

R.   Na   uleczenie   ran   dusz   naszych.

Na małych paciorkach:

V. O mój Jezu, Przebaczenia i Mi­łosierdzia!

R. Przez zasługi Twoich Świętych Ran.

Na zakończenie koronki odmówić trzy razy:

Ojcze Przedwieczny, ofiaruje Ci Rany itd.

OBIETNICE PANA JEZUSA dane S. Marii Marcie Chambon:

1. Przyjdźcie do Ran Moich, z sercem pałającym miłością. Przez Rany Moje otrzymacie wszystko, bo zasłu­ga Krwi Mojej jest nieskończonej ceny. Mając moje Rany i Moje Najświętsze Serce, możecie wszystko wyjednać, Najświętsze Rany   dają moc nad sercem Boga.

2. Kto jest w jakiejkolwiek potrze­bie, niech z wiarą i ufnością przycho­dzi czerpać ustawicznie ze skarbu Mo­jej Męki, z Moich przebitych Ran Udzielę wszystkiego, o co Mnie kto prosić będzie przez Moje Święte Ra­ny. Trzeba rozszerzyć nabożeństwo do nich.

3. Moje Rany Najśw. uświęcają du­sze i zapewniają im postęp w dobrym. Z Moich Ran rodzą się owoce świę­tości. Ci,   którzy czcić je będą dojdą do prawdziwego poznania Mnie.

4. W moich Ranach zawsze oczyś­cić się możecie. Moje Rany uleczą wasze grzechowe rany. Moje Rany pokryją wszystkie wasze przewinienia Nabożeństwo do Moich Ran jest lekar­stwom na te czasy nieprawości.

5. Wszystkie wasze sprawy, nawet najmniejsze, skoro zostaną zanurzone w Mojej Krwi, nabędą przez to nie­skończonej zasługi i sprawią pociechy Mojemu Sercu. Zanurz wiec sprawy twoje w Moich Ranach, a będą miały wielką wartość.

6. Ofiaruj mi Rany Moje za grzesz­ników, bo ja pałam żądzą zbawienia dusz. Za każdym słowem wymówio­nym przez was w koronce spuszczam kroplę krwi Mojej na duszę grzesznika. Grzesznik wyjedna dla siebie nawróce­nie przez odmówienie następującej modlitwy: „Ojcze Przedwieczny ofia­rowuję Ci Rany Pana naszego Jezusa Chrystusa na uleczenie ran dusz na­szych."

7. Moc Moja jest w Moich Ranach. Posiadając je, potężnym się stajesz i możesz otrzymać wszystko. Masz na­wet więcej mocy ode Mnie, bo możesz rozbrajać sprawiedliwość Moją. Moje Święte Rany podtrzymują świat.

8. Mając Moje Rany, macie wszy­stko. Przez nie dokonywa się grun­townych dzieł; nie przez kosztowanie pociech, ale przez cierpienia. Trzeba się modlić, ażeby znajomość Moich Świętych Ran rozszerzona była po całym świecie.

9. Wezwania do Najśw. Ran wyjed­nywać będą Kościołowi nieustanne zwycięstwa. Powinniście ciągle czer­pać z tych źródeł ku triumfowi Mego Kościoła. Trzeba się bardzo modlić za Kościół Święty. Dopóki Rany Moje bronić was będą, nie macie się czego lękać, ani dla siebie, ani dla Kościoła.

10. Gdy doznajecie przykrości lub gdy cierpienie was przygniata, złóżcie to czymprędzej w Moje Rany, a ból się uciszy. Trzeba często przy chorych powtarzać „O mój Jezu, przebaczenia i miłosierdzia przez zasługi Twoich świętych Ran". Ta modlitwa ulży duszy i ciału chorego.

11. Gdy ofiarujesz Moje Święte Ra­ny za grzeszników, nie zapominaj czy­nić tego i za dusze w czyśćcu, bo mało jest osób, które by myślały o przyniesieniu im ulgi. Najśw. Rany są dla dusz czyśćcowych skarbem nad skarby. Ofiaruj swoje cierpienie w połączeniu z Moimi Boskimi Ranami za dusze czyśćcowe.

12. Dusza, która za życia swego śmiertelnego czciła Rany Pana naszego Jezusa Chrystusa, korzystała z ich za­sług i ofiarowała je Ojcu Przedwiecz­nemu za dusze czyśćcowe, będzie miała przy sobie w chwili śmierci Najśw. Maryję Pannę i Aniołów a Pan Jezus Ukrzyżowany w całym blasku Swej chwały przyjmie ją i ukoronuje wieńcem niebieskim jej czoło.

NIHIL OBSTAT

cenzor:  X. Dr Jan Korzonkiewicz

W Krakowie, dnia 12 stycznia 1932

wik. gen. X.Stanistaw, Bp.

Kochany Jezu, wszystko z miłości ku Tobie.

Całe nasze życie i naszą śmierć za­nurzamy w Twojej Krwi i Ranach Przenajświętszych i ofiarujemy Bogu Ojcu za umierających.

***

Przez Najświętsze Serce Jezusa i Nie­pokalane Serce Marii niech będzie Trójca Przenajświętsza uwielbiona!

Konające i zmartwychwstałe Serce Jezusa, przez Niepokalane Serce Marii, ratuj cały świat!

/pisownia oryginalna/

Św. Jan Chryzostom: szkody wynikające z lichwy

Czyż nie istnieje wiele sposobów uczciwego zarabiania? Uprawianie roli, wypasanie owiec, hodowla trzody i zwierząt, rękodzielnictwo, troszczenie się o mienie. Czemu szalejesz i tracisz rozum zbierając na darmo ciernie? Ale - powiesz - owoce ziemi narażone są na różne szkody: na burzę gradową, na rdzę zbożową, czy na nadmierne deszcze. W każdym razie nie na tyle szkód, na ile [narażone jest] pożyczanie pieniędzy na procent. W przypadku owoców ziemi, ilekroć się przytrafi szkoda, dotyka ona tylko zysków, kapitał zaś, to znaczy ziemia, pozostaje. Natomiast w przypadku pieniędzy często się zdarza, że wielu ludzi utraciło kapitał, i jeszcze przed jego utratą żyją w ciągłej obawie. Lichwiarz bowiem wypożyczający pieniądze na procent nigdy z tego nie korzysta, ale gdy wypłacą mu odsetki, nie cieszy się, że otrzymał zarobek, lecz smuci się, że procent jeszcze nie przewyższył kapitału. Zanim ten niegodziwy płód cały się pojawi, zmusza go, by jeszcze i on rodził: odsetki czyni kapitałem i zmusza je, by wydawały przedwczesny, żmijowy płód. Takie są właśnie procenty: bardziej niż owe żmije rozszarpują one i gryzą dusze tych nieszczęśliwców. To są kajdany nieprawości, to są krępujące więzy krzywdzących umów. Daję, powiadasz, nie żebyś otrzymał, lecz abyś więcej oddał. A Bóg nakazuje, byś nie odbierał nawet tego, co dajesz. „Pożyczajcie, niczego się za to nie spodziewając”. Ty natomiast upominasz się nawet o więcej, niż dałeś. Zmuszasz dłużnika, aby ci oddał to, czego mu nie dałeś, jakby to był dług. I ty sądzisz, że pomnażasz w ten sposób swój majątek, a tymczasem zamiast majątku, przygotowujesz sobie ogień nieugaszony.

By się tak nie stało, wyrzućmy ten niegodziwy płód lichwy; usuńmy nieprawe bóle porodowe, uczyńmy to niegodne łono bezpłodnym i szukajmy jedynie prawdziwych i wielkich zysków. Jakie one są? Posłuchaj Pawła, gdy mówi, że „wielkim zyskiem jest bogobojność wraz z samowystarczalnością” (1 Tm 6, 6).

Starajmy się więc jedynie o takie bogactwo, abyśmy już tu cieszyli się bezpieczeństwem oraz dostąpili przyszłych dóbr z łaski i dobroci Pana naszego Jezusa Chrystusa, któremu chwała i moc wraz z Ojcem i Duchem Świętym, teraz, zawsze i na wieki wieków. Amen

Św. Jan Chryzostom, Komentarz do Ewangelii św. Mateusza T.I, str. 184-185 

sobota, 27 lutego 2021

Rocznica śmierci dwóch wielkich obrońców Prawdy Katolickiej - Prawdy jedynej.

Louis-Bertrand (Raymond Michel Charles) Guérard des Lauriers OP (ur. 25 października 1898, zm. 27 lutego 1988) – teolog dominikański, a później biskup katolicki. Profesor Papieskiego Uniwersytetu Laterańskiego w Rzymie, doradca Papieża Piusa XII i współtwórca treści Dogmatu o Wniebowzięciu NMP, przed modernistyczną herezją i soborem był zawsze wierny Prawdzie bez kompromisów. Z tego powodu został po raz pierwszy usunięty z Uniwersytetu Laterańskiego w Rzymie, gdzie był wykładowcą, za publiczną obronę Mszy rzymskiej w „Krótkiej analizie krytycznej NOM” (której był współautorem), a kilka lat później został usunięty również z seminarium w Ecône, gdzie nauczał, za stanowisko w sprawie formalnego wakatu Stolicy Apostolskiej, wyartykułowane w "Thesis of Cassiciacum", co z pewnością nie było zasługą dla mons. Lefevbre, który zawsze pozostawał w komunii z Pawłem VI i jego następcami. Konsekrowany na biskupa 7 maja 1981 przez J. Exc. x Abp'a Ngô Đình Thục (w tym roku przypadać będzie 40'ta rocznica tej konsekracji, jakże ważnej dla ocalenia katolickiej Wiary i kapłaństwa!). 

Dziś przypada również rocznica śmierci x. Prałata Umberto Benigni'ego (Perugia, 30 marca 1862 - Rzym, 27 lutego 1934), podsekretarza w Kongregacji dla nadzwyczajnych spraw kościelnych (w latach 1906 - 1911), najważniejszej postaci integralnego katolicyzmu, która podążała za antymodernistyczną linią św. Piusa X przeciwko modernizmowi i modernistom, twórcy m.in. chwalebnego „Sodalitium Pianum” (Sodalicja św. Piusa V, „S.P.”, „La Sapinière”, „Sapiniera” - stowarzyszenie powołane do walki z modernizmem, prowadzone zawsze i tylko jako integralnie katolickie, z osobistym błogosławieństwem i poparciem Papieża Św. Piusa X).

Mons. Benigni i Mons. Guérard des Lauriers OP
+R.I.P.+

Módlmy się o rychłą beatyfikację tych dwóch wielkich bojowników za Wiarę i Święty Kościół Boży!

ZA: https://piotrsemenenko.wordpress.com/2021/02/27/rocznica-smierci-dwoch-wielkich-obroncow-prawdy-katolickiej-prawdy-jedynej/