Nawet moderniści dostrzegają problem
JE ks. Biskup Merardo Loya udostępnił niedawno artykuł opublikowany na jednej z modernistycznych stron internetowych, opatrując go następującym komentarzem:
„Ta strona modernistycznych heretyków wykazała w tej publikacji więcej logiki i konsekwencji niż przedstawiciele Bractwa św. Piusa X. Jeżeli bowiem nie uznaje się, że Stolica Apostolska pozostaje wakująca, wówczas trudno w sposób spójny wyjaśnić praktykę polegającą na dalszym nazywaniu rzekomego papieża «Waszą Świątobliwością», «Wikariuszem Chrystusa» czy «Następcą św. Piotra», przy jednoczesnym odrzucaniu jego nauczania, decyzji i władzy w praktyce. Tego rodzaju wyjaśnienia wydają mi się nieprzekonujące i prowadzą do stanowiska pełnego sprzeczności. Im bardziej usiłuje się tłumaczyć to, co wydaje się oczywiste, tym bardziej popada się w argumentację, która staje się absurdalna i niewiarygodna. Potrzeba wręcz szczególnego rodzaju cynizmu, aby próbować uzasadniać tak oczywistą niekonsekwencję.”
Poniżej publikujemy tłumaczenie artykułu udostępnionego przez bp. Loyę:
WIELKA IRONIA FSSPX: DZIEŃ, W KTÓRYM USUNIĘTO BISKUPA ZA UDZIELANIE BIERZMOWANIA BEZ ZEZWOLENIA
Bractwo Kapłańskie św. Piusa X (FSSPX) przedstawia się jako „obrońca Tradycji Katolickiej”, jednak w jego historii istnieje pewna ironia, którą wiele osób zdaje się pomijać.
W 1988 roku arcybiskup Marcel Lefebvre konsekrował czterech biskupów bez zgody Papieża. Święty Jan Paweł II określił ten czyn jako akt schizmatycki, a zaangażowani biskupi popadli w ekskomunikę latae sententiae. W 2009 roku Papież Benedykt XVI zdjął te ekskomuniki, jednak samo FSSPX nadal pozostawało w nieuregulowanej sytuacji kanonicznej w Kościele Katolickim.
Przejdźmy teraz do roku 2026. FSSPX przygotowuje się do konsekracji nowych biskupów bez zgody Watykanu, aby zapewnić ciągłość swojego dzieła, ponieważ jego obecni biskupi są już w podeszłym wieku. Rzym ostrzegł ich już, aby nie podejmowali tego kroku.
I właśnie tutaj pojawia się ironia.
Bp. Ryszard Williamson został usunięty z FSSPX w 2012 roku. Powód? Powtarzające się akty nieposłuszeństwa, udzielanie bierzmowania bez zezwolenia, publiczne ataki na kierownictwo FSSPX oraz odmowa podporządkowania się władzy przełożonych. Po usunięciu z Bractwa kontynuował on konsekracje biskupie bez wymaganej zgody. FSSPX potępiło jego działania i uznało je za poważny problem.
Stawiam więc proste pytanie:
Jeżeli bp. Williamson zasługiwał na usunięcie z FSSPX za samodzielne działanie, ignorowanie władzy i dokonywanie konsekracji biskupich bez zatwierdzenia, to dlaczego FSSPX miałoby oczekiwać, że Rzym zareaguje inaczej, gdy ono samo przygotowuje się do uczynienia zasadniczo tego samego?
FSSPX argumentowało, że działania bp. Williamsona zagrażały jedności i porządkowi kościelnemu. Obecnie Rzym używa dokładnie tego samego argumentu wobec FSSPX.
Niezależnie od tego, czy ktoś popiera FSSPX, czy też nie, wygląda to na stosowanie podwójnych standardów.
I zanim ktoś powie, że wynika to z postawy przeciwnej Tradycji, tak nie jest. Chodzi o konsekwencję. Jeżeli nieposłuszeństwo jest czymś niewłaściwym, gdy dopuszcza się go bp. Williamson, należałoby przynajmniej wyjaśnić, dlaczego nagle staje się ono dopuszczalne, gdy czyni to samo FSSPX.
Komentarz redakcji
Oczywiście nie oznacza to, że należy zgadzać się z modernistycznymi autorami we wszystkich ich założeniach i wnioskach. Przeciwnie. Zarówno oni, jak i przedstawiciele posoborowego Rzymu, wychodzą z założenia, że Franciszek i Leon XIV są prawowitymi Papieżami, czego sedewakantyści nie uznają. Mimo to warto zauważyć, że nawet niektórzy przeciwnicy Tradycji dostrzegają pewną trudność, z którą od dziesięcioleci zmaga się FSSPX. Bractwo św. Piusa X twierdzi bowiem, że pozostaje w pełnej jedności z osobą, którą uznaje za Papieża, uznaje jego urząd i modli się za niego w Kanonie Mszy Świętej. Jednocześnie jednak odmawia podporządkowania się jego decyzjom w kwestiach, które sami papieże uznają za fundamentalne. Dotyczy to nie tylko ostatnich zapowiedzi konsekracji biskupich, ale całej historii relacji między FSSPX a Rzymem po Soborze Watykańskim II.
Nie chodzi tu wyłącznie o obecną kwestię planowanych na 1 lipca br. konsekracji biskupich. Problem ten istnieje od dziesięcioleci. Dotyczył on już konfliktów pomiędzy abp. Marcelem Lefebvre'em a Pawłem VI i Janem Pawłem II, następnie relacji FSSPX z Benedyktem XVI, a później z Franciszkiem. Dzisiejszy spór wokół planowanych konsekracji jest jedynie kolejnym przejawem tej samej, nierozwiązanej sprzeczności. Na tę samą trudność zwracają uwagę również niektórzy autorzy spoza środowiska tradycyjnego. Skoro konsekracje biskupie bez zgody papieża są przedstawiane jako konieczne i usprawiedliwione, to pojawia się pytanie: gdzie przebiega granica pomiędzy czysto deklaratywnym uznawaniem papieskiego autorytetu a praktycznym odrzucaniem jego decyzji i władzy?
Nie jest to problem wyłącznie prawny czy dyscyplinarny. Jest to przede wszystkim problem natury doktrynalnej i eklezjologicznej. Jeżeli człowiek rzeczywiście jest Papieżem, Wikariuszem Chrystusa i Następcą św. Piotra, to katolicka nauka o papiestwie wymaga wobec niego rzeczywistego podporządkowania. Jeżeli natomiast przez dziesięciolecia uznaje się za konieczne przeciwstawianie się jego decyzjom, ignorowanie jego nakazów i działanie wbrew jego wyraźnie wyrażonej woli, wówczas powstaje pytanie, czy przyjęte założenie o jego autorytecie jest w ogóle możliwe do utrzymania. To właśnie ta niekonsekwencja sprawia, że nawet niektórzy modernistyczni autorzy dochodzą do wniosku, iż stanowisko FSSPX jest coraz trudniejsze do obrony. W tym jednym punkcie ich obserwacja wydaje się trafna, nawet jeśli proponowane przez nich rozwiązanie problemu pozostaje błędne.
Redakcja Tenete Traditiones

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz