Cytaty

"Pogodnie przyjmuję krzyż, który mi został ofiarowany, (ale) będziemy walczyć nadal o honor Pana naszego Jezusa Chrystusa i Jego Kościoła świętego i niepokalanego... i nigdy nie pomylimy go z nową religią, która głosi szczęście ziemskie, uciechy, rewolucję i wolność wszelkich uczynków, która obala mszę, kapłaństwo, katechizm i wszystko, co nadprzyrodzone: to antyteza chrześcijaństwa"
ks. Coache

„Wszelka polityka, która nie jest Tradycją, jest z pewnością zdradą”
Arlindo Veiga dos Santos
_________________________________________________

wtorek, 18 września 2018

Dodatek II - Herezja: grzech a przestępstwo

Obraz może zawierać: 5 osób, uśmiechnięci ludzie, ludzie stoją i tekst


Dodatek 2

Herezja: grzech a przestępstwo


Kilku autorów wysunęło następujący zarzut: Nikt nie może stać się prawdziwym heretykiem o ile władza Kościoła najpierw nie ostrzegła albo nie upominała go, że odrzuca dogmat. Dopiero wtedy można mówić o jego "uporczywości" (zawziętości trwania w błędnym przekonaniu) wymaganej do zarzucenia mu herezji. Nikt nie upomniał posoborowych papieży z powodu ich błędów, więc nie można im zarzucać uporczywości. Dlatego nie mogą być prawdziwymi heretykami.

W tej argumentacji nastąpiło pomieszanie rozróżnienia, jakie znawcy prawa kanonicznego czynią między dwoma aspektami herezji:

1) Moralnym: herezja jako grzech (peccatum) naruszający prawo Boże.

2) Kanonicznym: herezja jako przestępstwo (delictum) naruszające prawo kanoniczne.

Rozgraniczenie moralno/kanoniczne łatwo jest wychwycić porównując go do aborcji. Przerwanie ciąży można rozważać z dwóch punktów widzenia:

1) Moralnego: Grzech przeciwko Piątemu Przykazaniu skutkujący utratą łaski uświęcającej.

2) Kanonicznego: Przestępstwo przeciwko kanonowi 2350.1 Kodeksu Prawa Kanonicznego skutkujące automatyczną ekskomuniką.

W przypadku herezji, ostrzeżenia odnoszą się tylko do kanonicznego przestępstwa herezji. Nie są one wymagane jako warunek popełnienia grzechu herezji naruszającego prawo Boże.

Kanonista Michel przedstawia nam jasne rozróżnienie: "Uporczywość niekoniecznie obejmuje długotrwałą zatwardziałość heretyka i upomnienia Kościoła. Warunek zaistnienia dla grzechu herezji to jedno; warunek dla zaistnienia kanonicznego przestępstwa herezji, karalnej przez prawo kanoniczne, to drugie" (Michel, "Hérésie", w DTC, 6, 2222).

To właśnie publiczny grzech herezji papieża dokładnie w tym sensie pozbawia go władzy Chrystusa. "Jeśli rzeczywiście taka sytuacja by się zdarzyła" – powiedział kanonista Coronata – "to on [rzymski Papież] z mocy prawa Boskiego, odpadłby z urzędu i to bez żadnego wyroku".


poniedziałek, 17 września 2018

Bp. Oliver Oravec: Najczęściej stawiane nam zarzuty. Prawda o Kościele.

PRAWDA O KOŚCIELE

BP OLIVER ORAVEC

––––

Najczęściej stawiane nam zarzuty:


a) "nie wierzycie w papieża"

   Jest to zarzut tych, którzy nas w ogóle nie znają. Zawsze broniliśmy doniosłości urzędu papieskiego i nie chcemy dopuścić, aby urząd ten był obsadzony przez zwodziciela oraz człowieka, który niszczy Tradycję Kościoła. Kto uważnie czyta treść tej książki widzi, że często sięgamy do nauczania papieży z przeszłości. Nigdy nie zwątpiliśmy w tę bosko-ludzką instytucję ustanowioną przez Pana Jezusa Chrystusa, jaką jest Papiestwo. Mamy pełne prawo kwestionować prawowitość osobnika, który nie będąc katolikiem nielegalnie okupuje ten urząd. W przeszłości Kościół miał tzw. antypapieży, którzy dostali się na papieski tron w nielegalny sposób. Mieliśmy w Kościele wielkich świętych (Wincenty Ferreriusz), którzy przez wiele lat popierali nieprawdziwych papieży. Zawsze wierzyliśmy, że papież musi być przede wszystkim katolikiem, a nie heretykiem. Nigdy w historii Kościoła nie mieliśmy na papieskim tronie heretyków, jakimi byli ostatni czterej "papieże"...

   Były w Kościele okresy, gdy kardynałowie z różnych politycznych przyczyn nie chcieli wybrać papieża, były również wieloletnie okresy, kiedy Kościół nie miał papieża, a mimo to funkcjonował. Były też okresy gdy antypapieże wiele lat nielegalnie zasiadali na tronie papieskim. Kodeks Prawa Kanonicznego (Codex Iuris Canonici) z roku 1917 w kanonach 100 i 102 dopuszcza aż 99 letni okres bez papieża i również w czasie tak długiej absencji papieskiej urząd papieski nadal by istniał. Kanon 102 mówi ogólnie, że gdyby jakiś urząd (osoba moralna) nie był obsadzony ponad 99 lat, wtedy taki urząd przestałby istnieć. [Ponieważ jednak urząd papieski jest z ustanowienia Bożego, należy teoretycznie stwierdzić w oparciu o dawniejsze prawodawstwo kościelne, że nawet po tak nieprawdopodobnie długim okresie Sede vacante Stolica Apostolska (urząd św. Piotra czyli prymat papieża) jako osoba moralna nie przestałaby istnieć]. (1)

niedziela, 16 września 2018

x. Kevin Vaillancourt: Czy Summorum Pontificum rzeczywiście jest wyrazem Tradycji katolickiej?

Czy Summorum Pontificum rzeczywiście jest wyrazem Tradycji katolickiej?

KS. KEVIN VAILLANCOURT


Dnia 14 września 2007 roku, wejdzie w życie najnowsze motu proprio Benedykta XVI. Summorum Pontificum to długo oczekiwane ogłoszenie tego, co nazywałem "indultem powszechnym", udzielający każdemu kapłanowi na świecie pozwolenia na odprawianie łacińskiej Mszy według Mszału z 1962 roku bez specjalnego zezwolenia miejscowego biskupa. Aż do 7 lipca 2007 roku tj. do ogłoszenia tego dokumentu, wymagania dokumentów Quattuor abhinc annos z 1984 i Ecclesia Dei z 1988 (oba autorstwa Jana Pawła II) pozostawiały decyzję o pozwoleniu na odprawianie łacińskiej Mszy (na prośbę wiernych) biskupowi miejsca (jeśli się do tej prośby przychylił). Po 7 lipca, sytuacja się zmieniła. Jak stwierdza kardynał Barbarin, arcybiskup Lyonu: "Jedynym nowym elementem w Summorum Pontificum jest decyzja uwzględnienia próśb wiernych, zależna odtąd od władzy duchownych". Choć – jak się później przekonamy – nie jest to do końca prawdą, to jest wyrazem wspólnej myśli tych wszystkich, którzy są zaniepokojeni nowymi regułami dotyczącymi łacińskiej Mszy. Dostrzegają oni, że Summorum Pontificum umieszcza Ecclesia Dei na nowym poziomie: tzn., każdy kapłan może odprawić łacińską Mszę kiedykolwiek zechce bez ubiegania się o specjalne zezwolenie, a wierny może uczestniczyć w tych Mszach bez konieczności składania petycji. Gdyby tylko wszystko było tak proste jak to powyżej opisano, niestety w związku z tym dekretem pojawia się o wiele więcej kwestii niż zwykłe przyznanie powszechnego pozwolenia na odprawianie łacińskich Mszy. Poniżej przedstawiam wyjaśnienie kilku głównych punktów motu proprio, wolne od jakiejkolwiek subiektywnej euforii, wykazujące, że Summorum Pontificum to tak naprawdę zasłona dymna, przed którą już od dłuższego czasu ostrzegałem ludzi.

W dniach i tygodniach po ogłoszeniu motu proprio, ludzie na całym świecie zaniepokojeni zastanawiali się nad skutkami tego dokumentu. Większość przywitała to wydarzenie jako "zwycięstwo łacińskiej Mszy", a nawet "uwolnienie łacińskiej Mszy" z więzów, które uniemożliwiały jej publiczne odprawianie po wprowadzeniu Novus Ordo Missae Pawła VI. Kardynał Karl Lehmann, przewodniczący niemieckiej konferencji biskupów, udzielił takiego ciekawego komentarza: "Mam nadzieję, że ludzie ze wszystkich stron zdołają skłonić «gorące głowy» ku bardziej umiarkowanemu stanowisku". "Gorące głowy" to ci, którzy przedkładają wyłączne odprawianie łacińskiej Mszy pomimo, że – jak to również zauważył kardynał – "liczba chrześcijan, katolików, którzy gustują w tradycyjnej formie nie jest tak wielka". Niektórzy wyrażali zastrzeżenia odnośnie motu proprio. Był wśród nich biskup Luca Brandolini, biskup Sora-Aquino-Pontecorvo: "Ten dzień jest dla mnie dniem smutku. Mam ściśnięte gardło i nie potrafię powstrzymać łez. Ale, będę posłuszny... Jednakże nie mogę ukryć zmartwienia z powodu odłożenia na bok jednej z najważniejszych reform Drugiego Soboru Watykańskiego... Jako kapłan, biskup i człowiek przeżywam najsmutniejszy dzień mojego życia". Abe Foxman z żydowskiej Ligi Przeciwko Zniesławieniu wyraził swe "skrajne rozczarowanie i głęboką obrazę" na wieść o promulgacji motu proprio, nazywając go "teologicznym regresem w życiu religijnym katolików i ciosem dla stosunków katolicko-żydowskich". "Wygląda na to" – napisał Foxman – "że Watykan zdecydował się zadowolić prawicową frakcję w Kościele, która odrzuca zmianę i pojednanie". Jednak w przededniu promulgacji (6 lipca), watykańskie Biuro Prasowe wysunęło propozycję zaradzenia tej uwadze stwierdzając, że obraźliwa dla Żydów Modlitwa z liturgii Wielkiego Piątku (wzywająca do modlitwy w intencji "wiarołomnych żydów") została wyeliminowana przez Jana XXIII w 1959 roku, całe trzy lata przed wejściem w życie Mszału z 1962 roku. Biuro Prasowe szybko dodało tę uwagę: "Usunięte zostały również podobne formuły za nawracających się z bałwochwalstwa, islamu lub heretyckiej sekty".

Teraz, gdy minęło już dość czasu, aby wyciszyła się podobna retoryka, konferencje biskupie w różnych miejscach na całym świecie wydały dokumenty wyjaśniające jak Summorum Pontificum będzie stosowane na ich terenach. Zauważcie, że według koncepcji kolegialności wprowadzonej przez Vaticanum II, biskupi są współrządcami w neokościele, dlatego to od nich będzie zależeć ustalanie własnych reguł na swoich terenach, bez względu na to, co "powszechny indult" zdawałby się implikować w umysłach niektórych ludzi. Te dokumenty pochodzące od ludzi, którzy przeczytali i przestudiowali całe motu proprio dają nam wspaniały wgląd w sposób, w jaki będzie ono egzekwowane: nie będzie to po prostu część dotycząca "uwolnienia" łacińskiej Mszy, lecz cała reszta, która dotyczy korzystania z łacińskiej Mszy w soborowym kościele zgodnie z jego nauczaniem, a w szczególności w nawiązaniu do towarzyszącego motu prioprio listu komentarza napisanego przez Benedykta XVI. Dobrze zrobimy, jeśli rzeczowo przestudiujemy oba dokumenty w całości. W ten sposób stanie się oczywiste, że powstała w niektórych kręgach euforia nie znajduje dobrego uzasadnienia.

Kazanie na XVII Niedzielę po Zielonych Świątkach - x. Rafał Trytek, 16 września 2018 r.

sobota, 15 września 2018

Ks. Anthony Cekada: Pułapka mszy Motu proprio

Pułapka mszy Motu proprio

KS. ANTHONY CEKADA


Ratzinger "uwalnia" Mszał ′62 roku. Witajcie w jego wielobarwnej tęczy...

"...oznaka tożsamości... ten sposób spotkania ...najlepiej do niego dopasowany..." "...sfera sacrum, która tak ich przyciąga..."
Benedykt XVI, List do Biskupów z okazji publikacji Motu proprio

"Uprawniona różnorodność i odmienne wrażliwości, zasługujące na szacunek... Ożywione Duchem, który łączy w jedno wszystkie charyzmaty"
Jan Paweł II, wypowiedź na temat tradycyjnej Mszy, skierowana do Bractwa Św. Piotra

"...wszystko w ich systemie wyjaśniają dwa słowa: potrzeba i konieczność"
Papież św. Pius X, o modernistach i sakramentach, Pascendi

7 lipca 2007 Benedykt XVI wydał Summorum Pontificum, długo oczekiwane Motu proprio zezwalające na szersze niż dotychczas używanie tradycyjnej łacińskiej Mszy w wersji z 1962 roku. Nie było to z jego strony żadną niespodzianką. Jeszcze jako kardynał, Joseph Ratzinger wielokrotnie wypowiadał się w przychylnym tonie na temat starej Mszy.

Oto kilka znamiennych postanowień zawartych w Motu proprio i towarzyszącym mu liście:

• Nowa Msza ogłoszona przez Pawła VI jest "zwyczajnym" wyrazem zasady modlitwy (Lex orandi) natomiast wersja starej Mszy Jana XXIII jest jej "nadzwyczajnym" wyrazem. Są to "dwie formy tego samego Rytu Rzymskiego". (Motu proprio, Art. 1).

• Każdy ksiądz może używać Mszału Rzymskiego ogłoszonego przez "bł. Jana XXIII" w mszach prywatnych. (Motu proprio, Art. 2).

• W parafiach, w których istnieje stabilna grupa wiernych "przywiązanych do wcześniejszych tradycji liturgicznych" proboszcz powinien chętnie przyjąć ich prośbę o odprawianie Mszy w rycie Mszału Rzymskiego ogłoszonego w 1962 (Motu proprio, Art. 5, par. 1).

• Takie celebracje mogą mieć miejsce w dni powszednie, „podczas gdy w niedzielę i święta może odbywać się jedna taka Msza”. (Motu proprio, Art. 5, par. 2).

• Czytania mogą odbywać się w języku narodowym. (Motu proprio, Art. 6).

• Na prośbę wiernych można używać starych rytów podczas ślubów i pogrzebów (Art. 5, par. 3), a proboszcz może wyrazić zgodę na użycie starego rytuału również przy sprawowaniu innych sakramentów. (Art. 9, par. 1).

• Biskup diecezjalny może erygować "parafię personalną" dla celebracji według starej formy rytu. (Art. 10).

• Nowa i stara Msza to nie "dwa ryty", lecz raczej podwójne użycie jednego i tego samego rytu. (List do Biskupów).

• Stary Mszał nie został "nigdy prawnie zniesiony i w konsekwencji, co do zasady, był zawsze dozwolony".

• Obie formy rytu mogą się "wzajemnie ubogacać".

• Nowi święci i niektóre z nowych prefacji "powinny zostać uwzględnione w starym Mszale".

• Nie ma "żadnej sprzeczności" pomiędzy starym a nowym wydaniem Mszału Rzymskiego.

• Kapłani wspólnot przywiązanych do starszej Formy "nie mogą z zasady wykluczać odprawiania liturgii zgodnie z nowymi księgami".

Tak więc, gdy nastała w końcu "Msza Motu proprio", cóż nam z nią zatem czynić wypada?

Oto kilka wstępnych przemyśleń.

piątek, 14 września 2018

Papież Grzegorz XVI, Absurdalność i szkodliwość reform

Papież Grzegorz XVI
 ENCYKLIKA MIRARI VOS potępiająca liberalizm 

,,Absurdalność i szkodliwość reform"
,,Jeżeli zgodnie ze sformułowaniem Ojców Soboru Trydenckiego, jest jasne, że: "Kościół został pouczony przez Jezusa Chrystusa i jego apostołów i dotąd Duch Święty naucza go wszelkiej prawdy", to jest absurdalne i wielce dlań szkodliwe domagać się w nim jakiegoś odrodzenia i reformy rzekomo potrzebnej do jego własnego ocalenia czy wzrostu, jakby to Kościół mógł ulegać zaciemnieniu, zbłądzeniu lub tym podobnym brakom, takim właśnie wydaje się nowatorom, którzy zamierzają położyć fundamenty pod jego nową czysto ludzką instytucję, i w konsekwencji dokonać tego czym właśnie brzydzi się św. Cyprian, to jest: "Kościół, dzieło Boskie w dzieło ludzkie zamienili". Niech się zastanowią, ci którzy żywią takie zamiary, że według świadectwa św. Leona, jednemu tylko Biskupowi Rzymskiemu powierzono znosić ustawy kanoniczne, tylko on sam a nie jakaś osoba prywatna ma prawo wyrokować o ustawach swoich poprzedników, aby jak pisze św. Gelazy: "rozważać postanowienia kanonów, i oceniać nakazy poprzedników, odnośnie do tego co jest konieczne w danym czasie do odnowienia Kościoła, aby to co wymaga zwolnienia po odpowiednim rozważeniu zostało skorygowane"

DEKLARACJA IDEOWO-POLITYCZNA STRONY TENETE TRADITIONES


W imię Boga Wszechmogącego, w Trójcy Świętej Jedynego,

Niosąc się z zamiarem dbałości o zachowanie kultury, tradycji i historii Polski oraz krzewienie ich wśród młodego pokolenia naszych Rodaków, pomni naszych ponad tysiącletnich dziejów związanych z chrześcijaństwem, mając na względzie przynależność do kręgu łacińskiej cywilizacji europejskiej, a także mając świadomość, że Święta Religia katolicka jest jedynym fundamentem, na którym wszystko inne musi się opierać, a także wyznacznikiem, który musi mieć wpływ na wszystkie inne dziedziny naszego życia i jasno wyznaczać kierunek naszego działania, także w sferze społecznej i politycznej oraz wiedząc, że nie uda się wprowadzić społecznego panowania Jezusa Chrystusa, mówiąc wyłącznie o samej tylko Religii, zapominając przy tym o jej wpływie społecznym i politycznym, a także o aspektach niezwiązanych z nią bezpośrednio, jednak z niej wynikających, mających istotne znaczenie w życiu społecznym i politycznym Narodu, który ma być Narodem katolickim, w tym szczególnym  historycznie roku, w którym już za niespełna miesiąc obchodzić będziemy setną rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości po 123 latach zaborów - 7 października 1918 r., mając nadzieję na ponowne, z Bożą pomocą, rychłe odzyskanie niepodległości przez naszą umiłowaną Ojczyznę, po trwającym już ponad 79 lat okresie rozbiorów, biorąc na siebie pełną odpowiedzialność za losy naszej Ojczyzny, niniejszym oświadczamy i ogłaszamy, co następuje:

1. Jesteśmy katolikami nie tylko dlatego, że Polska jest katolicka [...], ale dlatego, że wierzymy, iż [Kościół katolicki] jest Kościołem ustanowionym przez Boga. ~ Jan Mosdrof, Wczoraj i jutro, 1938 rNaród nasz zawsze był i na wieki pozostać musi Narodem katolickim, ponieważ Katolicyzm jest jedyną Religią przez Boga objawioną i prawdziwą, mogącą zapewnić szczęście doczesne i wieczne wszystkich członków Narodu. Tym samym konsekwentnie i niepodległe Państwo Polskie musi być państwem katolickim w pełnym znaczeniu tego słowa, tj. państwem wyznaniowym, realizując swą misję dla dobra ogólnego Narodu, we współpracy i jedności z Kościołem Świętym. Religią państwową i panującą musi być Święta Wiara Rzymskokatolicka ze wszystkimi jej prawami i przywilejami. Prawo państwowe we wszystkim opierać się musi na niezmiennym prawie Bożym - przyrodzonym i nadprzyrodzonym, które jest jedynym gwarantem odwiecznego łacińskiego ładu i porządku. Tylko katolicka nauka społeczna i państwo kierujące się w swym działaniu zasadami chrześcijańskiej moralności i prawem naturalnym jest w stanie zapewnić całemu Narodowi spokojny i bezpieczny byt w prawdzie, sprawiedliwości i prawdziwym chrześcijańsku pokoju. 

Odrzucamy i potępiamy, wraz z Kościołem Świętym, ideę "państwa świeckiego", czyli rozdział Kościoła od Państwa, jako jeden z najbardziej zgubnych, zatrutych owoców demoliberalnej, żydomasońskiej  rewolucji. Potępiamy też powszechny błąd "tolerancji religijnej", czyli zrównania w prawach i przywilejach prawdziwej Religii, ze wszystkimi fałszywymi religiami. Tylko Wiara katolicka ma prawo do publicznego wyznawania i praktykowania. Za Katolicyzm uznajemy wyłącznie to, co pod tym pojęciem uznawane było niezmiennie przez dwa tysiąclecia i co znali pod nim nasi przodkowie, którzy tę Wiarę przed wiekami przyjęli i za nią walczyli, oddając bohatersko swe życie, a także wydając na świat wielu wielkich Świętych i błogosławionych Kościoła katolickiego. Stanowczo zaś odrzucamy to, co dziś pod katolicyzm się podszywa, a co stanowi zgubę duchową i moralną dla naszego Narodu. Katolickie Państwo Narodu Polskiego nie może mieć nic wspólnego z modernistycznym Neokościołem.

2. Prawy porządek chrześcijańskiego miłosierdzia nie zabrania prawowitej miłości Ojczyzny, ani nacjonalizmu; przeciwnie, kontroluje on go, uświęca i ożywia ~ Papież Pius XI, Caritate Christi Compulsi, 1932 r. My, nacjonaliści polscy, świadomi swej roli i swych obowiązków, wynikających z przykazania miłości Boga i bliźniego, pragniemy swą pracą i poświęceniem przyczynić się do rozwoju wspólnoty narodowej Polaków. Nasze działania opieramy wyłącznie na zasadach wynikających z niezmiennej i nieomylnej nauki Kościoła katolickiego. Naród uznajemy za najwyższą doczesną wartość. Dobrem najwyższym i absolutnym w wymiarze zarówno prywatnym, jak i publicznym może być jedynie sam Bóg, który jest wartością trwałą, niezależną od biegu dziejów. Jest jedynym źródłem norm i praw kształtujących życie jednostki i wspólnoty. Kościół Święty, Matka Nasza - Mistyczne Ciało Chrystusa - jest jedynym ziemskim pośrednikiem w relacji między Bogiem a człowiekiem, przez samego Boga ustanowionym, a więc również w stopniu społecznym, narodowym jest On prawowitym nauczycielem Narodu i strażnikiem przestrzegania przezeń praw Bożych, które stoją ponad każdym ludzkim prawem. Głos Kościoła jest więc głosem Boga i Jego orzeczenia mają zawsze decydujący i ostateczny charakter. Przez nacjonalizm rozumiemy wszelkie działanie mające na celu obiektywne dobro Narodu, nie zaś w każdym przypadku realizowanie jego subiektywnej woli. Przez Naród rozumiemy nie tylko wszystkich obecnie żyjących Polaków, lecz także wszystkie pokolenia przeszłe i przyszłe, które stanowią jedną wspólnotę narodową i mają jeden cel doczesny i wieczny.

Odrzucamy fałszywy rewolucyjny nacjonalizm, polegający na uznaniu Narodu za jedyne dobro najwyższe, będące nim samo w sobie oraz jako jedynego i najwyższego suwerena, który może sam o sobie stanowić we wszystkich sprawach; ignorując, lekceważąc lub odrzucając przy tym Boga i Jego Prawo, na którym winno opierać się życie społeczne i narodowe, a także nauczanie oraz kierownictwo duchowe i moralne ustanowionego przez Niego Kościoła. Wolność Narodu, podobnie jak osobista wolność indywidualna każdego człowieka, polega na wolności w dążeniu do obiektywnej Prawdy i dobra, i jest ściśle ograniczona zasadami Prawa Bożego, moralnego oraz naturalnego.

czwartek, 13 września 2018

Bp Oliver Oravec: Prawda o Kościele

Prawda o Kościele

Bp Oliver Oravec


Upłynęło już 33 lata od zakończenia tzw. II Soboru Watykańskiego, 28 lat od wprowadzenia Nowej Mszy i wielu innych zmian w Nowym "Kościele". "Dzięki" temu, że żyliśmy w państwie, w którym totalitarny reżim a przede wszystkim "wszechwładne" KSČ i ŠTB (1) nie pozwalały na utrzymywanie normalnych kontaktów ze światem i z Watykanem, nie mieliśmy pojęcia o okolicznościach wprowadzenia radykalnych zmian w Nowym "Kościele".

Dla wyjaśnienia: Pod pojęciem Nowy "Kościół" rozumiem kościelną społeczność, która pojawiła się po śmierci papieża Piusa XII. Ten Neokościół zapoczątkował "papież" Jan XXIII. "Kościół" ten fałszywie nazywa się Kościołem katolickim. Katolicki Kościół naszych ojców kontynuuje się w małych grupach rozproszonych po całym świecie kierowanych przez swoich biskupów i kapłanów. Są to katolicy zachowujący wiarę naszych ojców, która jest przekazywana z pokolenia na pokolenie, z wieku na wiek. Neokościół zniszczył prawie wszystko co było w Kościele święte i niezmienne. Jest to całkowicie inna religia.

Nie znając prawdziwej sytuacji w Watykanie, nasi katolicy przyjęli te zmiany, jakby pochodziły one od Ojca Świętego, czyli z posłuszeństwem należnym Namiestnikowi Chrystusowemu, które legalnie należy się temu Urzędowi. Każdy wierny katolik wiedział, że to sam Duch Święty chroni papieża od błędów w sprawach wiary i moralności dotyczących zbawienia. Co więcej, to komunistyczny reżim i oddany mu ruch kolaboranckich "paxowskich" kapłanów chcieli w latach 50-tych oderwać Kościół od Rzymu, bowiem Ojciec Święty Pius XII był bezkompromisowym bojownikiem przeciw komunizmowi, wyniszczającemu naszą ojczyznę. Dlatego też Rzym i papież byli naszą jedyną nadzieją na przeciwstawienie się tej ateistycznej ideologii, która w naszym narodzie spowodowała tylko moralne i ekonomiczne szkody, które w pełni uświadamiamy sobie aż do teraz. Rzymski papież był dla nas gwarantem naszej wiary katolickiej, którą naród zawsze sobie cenił. Ta wiara była zdolna zjednoczyć naród nawet w jego najcięższych historycznych momentach. Dzisiejsza nowa wiara polaryzuje naród, jak nie miało to miejsca nigdy w jego historii.

Dlatego też jest niezwykle trudno zrozumieć, że od śmierci Piusa XII to Watykan i jego tzw. papieże są tymi, którzy niszczą wiarę katolików na całym świecie oraz że zmiany w Nowym "Kościele" dokonały się nie pod wpływem Ducha Świętego, ale pod wpływem sił ciemności.