Cytaty

"Pogodnie przyjmuję krzyż, który mi został ofiarowany, (ale) będziemy walczyć nadal o honor Pana naszego Jezusa Chrystusa i Jego Kościoła świętego i niepokalanego... i nigdy nie pomylimy go z nową religią, która głosi szczęście ziemskie, uciechy, rewolucję i wolność wszelkich uczynków, która obala mszę, kapłaństwo, katechizm i wszystko, co nadprzyrodzone: to antyteza chrześcijaństwa"
ks. Coache

„Wszelka polityka, która nie jest Tradycją, jest z pewnością zdradą”
Arlindo Veiga dos Santos
_________________________________________________

piątek, 30 sierpnia 2013

PRAWDZIWE OBLICZE FSSPX

     Bractwo Kapłańskie Św. Piusa X przez długie lata było postrzegane jako najskrajniejsza katolicka prawica w dobie przeklętego posoborowia, gdzie walka z religią Novus Ordo była sztandarem, którego głównym wyrazem była Msza Trydencka i głęboki szacunek do osoby i życia czcigodnego założyciela - abp. Marcela Lefebvre. Człowieka, który prowadził walkę o Kościół i kapłaństwo, niemal sam przeciw wszystkim by wreszcie umrzeć niemal w osamotnieniu i opinii powszechnej świętości. To prawda, że z chwilą śmierci arcybiskupa, wiosną 1991 roku, FSSPX wydawało się być Arką patriarchy Noego doby religii Novus Ordo. Indultowcy z Ecclesia Dei zawsze uchodzili i są dotąd uważani za niegodnych szacunku kolaborantów z prekursorami Antychrysta, struktury Novus Ordo nie wchodzą tu nawet w rachubę. Ostatnie jednak lata dobitnie dowodzą, że FSSPX jest również częścią Ecclesia Dei, a właściwie Ecclesia Diaboli (dał temu wyraz ks. Stehlin wczesnym latem br., zamieszczając na polskojęzycznej stronie Bractwa informacje o święceniach w FSSPX i „święconkach” od biskupów Novus Ordo, w wyżej wspomnianych teatralno-kabaretowo-psychiatrycznych strukturach), zaś czcigodny założyciel z pewnością przewraca się dziś w grobie widząc jak jego piękny Titanic, dzieło całego misjonarskiego życia zatapia się po zderzeniu z góra lodową, której na imię x. Joseph Ratzinger. Sam zresztą abp. Lefebvre miał powiedzieć o tym wężu religii Novus Ordo prorocze słowa - ,,On jest naszym aniołem śmierci''. Czy te słowa są prawdziwe, trudno zbadać. Wydaje się jednak że jeśli padły z ust abp. Lefebvre na przełomie lat 80' i 90' to na pewno było w tym coś proroczego.

   Jesienią 2008 roku do zakrystii zeitzkofeńskiego seminarium zapukała szwedzka telewizja by przeprowadzić wywiad z bp. Wiliamsonem na temat tego co się działo z Żydami w czasie II wojny światowej. Bp Wiliamson przez lata cieszył się w szeregach Bractwa wielkim autorytetem duszpasterskim, od zawsze uchodził za człowieka niereformowalnego i wypełniającego testament abp. Lefebvre co do joty. Jego bezkompromisowość była przeszkodą i to bardzo poważną dla pewnej grupy osób. Wkrótce miało być długo oczekiwane ,,zdjęcie ekskomunik'' i zaraz potem miały ruszyć głoszone i odmieniane przez wszystkie przypadki ,,rozmowy z Rzymem''. W tej partii pokera dla Anglika nie było miejsca, miał przejść na kapłańską emeryturę i najlepiej zapomnieć że kiedykolwiek był biskupem i członkiem FSSPX. W Niemczech i Austrii negowanie tzw. „holocaustu” jest prawnie zakazane, w Szwecji jest o wiele większa wolność słowa. Wydaje się że ktoś musiał celowo zaprosić szwedzką telewizję do bawarskiej wioski i wykorzystać nieroztropność biskupa. Co potem było sami dobrze wiemy - szum me(n)dialny, wyrzucenie biskupa z Argentyny , pozostali biskupi Bractwa wyrażają pełne zdystansowanie od głoszonych przez Wiliamsona poglądów, wreszcie biskup zostaje ,,odsunięty od pracy w Kościele'' czyli przestaje pełnić jakże ważną w tych czasach posługę następcy Apostołów, trzy następne lata spędza na emeryturze ograniczając się do wpisów na blogu. A tymczasem porozumienie z Rzymem Antychrystów rusza pełną parą czego uwieńczeniem jest obłudna judaszowa Deklaracja Doktrynalna z kwietnia zeszłego roku i bandycka Kapituła Generalna z ubiegłego lata. Nota bene bp. Wiliamson został pozbawiony prawa głosu i uczestnictwa w niej bez podania jakiegokolwiek uzasadnienia. Wreszcie zeszłej jesieni miłosierny bp. Fellay wyrzucił starego człowieka na bruk (ponieważ bp Wiliamson pozostał sobą i nie zgodził się na zamknięcie bloga ze słynnymi cotygodniowymi komentarzami) oddając go w opiekę nigdy nie zawodzących zwykłych wiernych. Biskup wrócił więc do obiegu a w ostatnim czasie dokonał nawet święceń warunkowych jednego novusordowca, czyniąc z niego bezdyskusyjnie ważnie wyświęconego kapłana Sanctae Ecclesiae Romanae.

      Zeszłego lata poczciwi i honorowi kapłani na czele z ognistym i pracującym za dwudziestu księdzem Pfeiferem założyli FSSPX - strictae observantiae, jednoznacznie dystansując się od polityki Menzingen, chętnie zapraszają każdego księdza który chce pozostać wiernym swojej formacji seminaryjnej i Przysiędze Antymodernistycznej. Jest ich niewielu, księża Pfeifer i Chazal podróżują tysiące kilometrów by pełnić swoją kapłańską posługę na krańcach świata w Azji i Ameryce. Planują też założyć ortodoksyjne seminarium z prawdziwym kapłaństwem, i chociaż na początku zaczynali w małym składzie to jest ich powoli coraz więcej. Ostatnio w Niemczech ks. Sauer dołączył do antyprzyłączeniowców i objął obowiązki duszpasterskie nad niereformowalnymi siostrami z Karmelu w Brilon Wald. Tu warto przytoczyć ciekawą dygresję: zakonnice z Brilon Wald mimo że są kobietami wydają się mieć dużo więcej męstwa niż wszyscy księża na żołdzie Menzingen - kiedy ostatniej zimy przyjechał do nich biskup de Gallareta, który przez długie lata opiekował się tradycyjnymi zgromadzeniami zakonnymi, został przez pobożne zakonnice wyproszony. Siostry argumentowały swoją decyzję krótko i iście po rzymsku: Bp Gallareta jest nieprzyjacielem Wiary. Widać że mimo błędów eklezjalnych Pan Bóg zdaje się błogosławić grupie ortodoksyjnych lefebrystów – którzy nie chcą mieć najmniejszego związku z religią Novus Ordo, chcą za wszelką cenę pozostać katolikami i żyją tylko z darowizn zwykłych wiernych. Ostatnio ks. Girouard wygłosił kapitalne i jakże arcykatolickie kazanie o konieczności święceń warunkowych dla novusordowców – my znamy te sprawę nie od dziś - ks. Stehlin od lat sofistycznie tłumaczy że „święconka” religii Novus Ordo są tak samo ważne jak te udzielane ,,w Tradycji" - tak, księże, one są równie autentyczne jak autentyczna jest religia mahometańska i ortodoksja Montiniego!

czwartek, 29 sierpnia 2013

SYRIA – OSTATNI BASTION WOLNOŚCI

    

     Jak donoszą media, dziś w nocy (z 29/30 sierpnia AD 2013) ma dojść do zbrodniczego ataku terrorystycznych band, zwanych „Armią USA” na niepodległy Rząd Syrii. Atak ma być odpowiedzią na rzekome użycie broni chemicznej przez Rząd Pana Prezydenta Baszara al-Assada. Oczywiście jak wiadomo to tzw. „opozycja” użyła niedawno gazu bojowego na bezbronnych mieszkańców przedmieści Damaszku. Oczywiście zachodnie reżimy i „nasze” lokalne, reżimowe media, bombardują nas zmanipulowanymi informacjami, które mają usprawiedliwić atak zbrodniczych państw takich jak Stany Zjednoczone czy Francja na niepodległe państwo – jakim jest Syryjska Republika Arabska. Jak również doskonale wiemy, tzw. „opozycja”, nie jest żadnym narodowym powstaniem, tylko wspieraną przez Al-Kaidę bandą islamskich terrorystów. Zresztą jest ona wewnętrznie podzielona i skłócona, tak że nie stanowi ona nawet zwartego bloku, i w momencie obalenia legalnego Rządu doszłoby w tym kraju do totalnego chaosu. Jednocześnie wiemy też, że dzięki rządom Prezydenta Assada, w Syrii żyli obok siebie chrześcijanie i muzułmanie, bez żadnych konfliktów czy prześladowań. Syria była i jest państwem wolnym, a rząd Prezydenta Assada ma zdecydowane poparcie większości Narodu Syryjskiego. Dotychczas Syria była przykładem harmonii i koegzystencji między wyznawcami różnych religii. Był więc to przykład zdrowej tolerancji, czyli cierpliwego znoszenia czegoś co samo w sobie nie jest dobre (jak islam) w celu osiągnięcia większego dobra (ład społeczny) oraz uniknięcia większego zła (rewolucja i prześladowanie chrześcijan). Jednak ten idealny system polityczny komuś się nie spodobał… Wiadomo komu! Izrael – odwieczny wróg każdego niepodległego państwa, szczególnie na Bliskim Wschodzie. Żydkom nie podobało się, że tuż za północną granicą mają niepodległe państwo. Tak jak wcześniej wykończyli Palestynę, później zajęli się Egiptem i Libią, tak teraz postanowili zniszczyć Syrię – ostatni bastion chroniący się przed ich okupacją! Syjonistyczne, zachodnie rządy za wszelką cenę starają się wprowadzić „demokrację” do rzekomo „totalitarnych reżimów” na Bliskim Wschodzie. W rzeczywistości jednak mieszkańcy tych państw są ludźmi naprawdę wolnymi, żyjącymi w wolnych krajach, w przeciwieństwie do nas, gdyż to właśnie my żyjemy w „demokratycznych” reżimach… O co więc chodzi.. Wiadomo – o poszerzenie wpływów syjonistycznego USA! Interesy syjonistów są bowiem zagrożone poprzez istnienie wciąż na świecie niepodległych państw – takich jak Syria. Zachodnie reżimy wolą bowiem, aby na Bliskim Wschodzie istniały fanatyczne islamskie państwa, rządzone przez terrorystyczne bandy według praw koranu, gdyż łatwiej mieć nad nimi kontrole. Takie państwo jest niestabilne, ciągle dochodzi tam do konfliktów, zamieszek (przykład – Egipt) i dlatego USA będą miały pretekst aby stacjonowała tam ich armia (tak jak w Iraku czy Afganistanie). Tym bardziej że muszą przecież chronić biedny Izrael, który może być zagrożony atakami islamistów… Jest to więc doskonały plan na całkowite zniewolenie tego kraju!

      Na szczęście jak wiemy Prezydent Assad nie podda się łatwo. Rząd Syryjski ma możliwości obrony, i miejmy nadzieje że z nich skorzysta. Poza tym ma poparcie ze strony Rosji i Chin, lecz niestety na pomoc z ich strony są marne szanse. Rosja bowiem ma w zwyczaju wystawiać swoich sojuszników, nigdy nie wyśle interwencji zbrojnej aby realnie wspomóc nacjonalistyczny Rząd Pana Prezydenta. Jednak sytuacja w Syrii jest inna od tej w Libii czy Egipcie. Rząd jest silny i ma poparcie Narodu, natomiast opozycja jest rozbita. Miejmy nadzieje że ta wojna skończy się dla Syryjczyków pomyślnie, i że nie podzielą oni smutnego losu Egipcjan czy Libijczyków. Oby Prezydent Baszar al-Assad wygrał tą wojnę, i sprawiedliwie odpłacił syjonistom ze zbrodniczych reżimów - USA i Izraela! Dochodzą głosy że do Syrii udały się ochotnicze oddziały z Rosji i z Ukrainy. I dobrze, oby tak dalej! Mam nadzieję że z Polski też wyruszy oddział ochotników – wojowników o wolność. Błędem jest myśleć że to nie nasze sprawy, że nie powinniśmy jako Polacy się tym zajmować. Bo kiedy my będziemy potrzebować pomocy, też będziemy mieć nadzieje że ktoś przyjdzie i jej nam udzieli. W 1936 roku do Hiszpanii też wyruszyły oddziały z całej Europy aby walczyć z czerwoną zarazą u boku nacjonalistów Gen. Francisco Franco. Polacy też tam byli. Gdyby teraz powstała w Polsce inicjatywa aby jechać do Syrii, gdyby powstał polski oddział ochotników, pierwszy bym się zgłosił! Pojechałbym aby walczyć za wolną Syrię, bo może kiedyś, kiedy w Polsce dojdzie do walk o niepodległość (a mam ogromną nadzieję że będzie to już niedługo, i że pokonamy ten „demokratyczny” reżim), przybędą nam z pomocą ochotnicze oddziały z całej Europy, i nie tylko… Najbliższe dni pokażą, co będzie działo się w Syrii. Oby były one łaskawe dla Prezydenta Baszara i jego Rządu. Nigdy nie wolno tracić nadziei, w każdej, nawet najbardziej dramatycznej chwili, trzeba wierzyć w ostateczne zwycięstwo. Oby Bóg dał zwyciężyć Syryjczykom, i pokazał ich wrogom Tryumf swego zwycięstwa!

PANIE PREZYDENCIE ASSAD – TRZYMAJ SIĘ, JESTEŚMY Z TOBĄ!

NIECH ŻYJE WOLNA SYRIA!

Michał Mikłaszewski

piątek, 23 sierpnia 2013

O św. Religii Rzymsko-Katolickiej - jedynej Prawdziwej (styczeń 2012)

  W dzisiejszych czasach ekumenizmu i wolności religijnej, kiedy pojęcie prawdy zostało całkowicie zafałszowane, sprowadzając ją do subiektywnego wrażenia, którego źródłem są jakieś nie do końca nawet zidentyfikowane „uczucia religijne”, mało kto mówi już o religii katolickiej jako o Prawdzie Jedynej. Współczesny liberalizm i modernizm doprowadził do tego, że ludzie już zapomnieli co to jest Prawda. Według „człowieka współczesnego” prawda jest czymś subiektywnym, i zależnym od czyichś poglądów, zapatrywań , uczuć. To właśnie uczucia są dziś wyznacznikiem prawdy. Każdy ma swoją prawdę i każdy musi szanować prawdę innych. Jednak w rzeczywistości może istnieć tylko jedna prawda, niebo nad nami może być tylko niebieskie i nigdy nie będzie np. zielone, niezależnie od tego, że komuś może się wydawać inaczej. 2 + 2 to zawsze będzie cztery, nigdy nie 5 albo 6...

wtorek, 20 sierpnia 2013

Trochę o Meksykanach...

Ostatnio w mediach sporo się słyszy o sytuacji jaka miała miejsce na plaży w Gdyni, kiedy doszło do bójki między kibicami Ruchu Chorzów z marynarzami  z Meksyku, którzy przypłynęli do gdyńskiego portu. Wiele by o tym mówić, gdyż rzeczywiście ciężko jest jednoznacznie opowiedzieć po jednej ze stron. Sprawa wydaje się na pozór prosta - Meksykanie podrywali polskie dziewczyny, a kibice po prostu chcieli je bronić. Ponadto Meksykanie byli agresywni i uzbrojeni, mieli noże. Ponoć sami prowokowali kibiców. Jednak nagonka na Naród Meksykański jaka przy tej okazji rozgorzała na forach internetowych jest bardzo niepokojąca. Bowiem ten Naród składa się w dużej mierze z wspaniałych ludzi, którzy w przeciwieństwie do tzw. "nowoczesnych europejczyków" żyją jeszcze normalnie, według zasad chrześcijańskich i zgodnie z Europejską Tradycją. Musimy pamiętać że nie są to jacyś "dzicy" z Ameryki, tylko Europejczycy, potomkowie Konkwistadorów z Hiszpanii którzy przed kilkoma wiekami zajęli tereny Ameryki Łacińskiej. Są oni katolikami, mówią po hiszpańsku i mają więcej wspólnego z kulturą zachodnioeuropejską niż dzisiejsi pseudo-europejczycy. Przez ostatnie kilkadziesiąt lat ten Naród, podobnie jak i nasz, był męczony przez czerwoną, komunistyczną zarazę... Przez prawie 90 lat w Meksyku nieprzerwanie rządziła partia rewolucyjna, ta sama, która podczas słynnego Powstania Cristeros w 1926 roku mordowała księży, biskupów i wiernych katolików którzy męczeńsko oddawali swe życia za wolność i Wiarę katolicką... Naród jednak nie poddał się i przez tyle lat zachował aż do dziś swą katolicką tożsamość. Dziś w Meksyku są już nieco łaskawsze lata dla katolików, jednak rządy nadal sprawuje tam post-rewolucyjna lewica. Katolicki Meksyk wciąż się nie odrodził. Meksykanie pod tym względem są w podobnej sytuacji jak my, Polacy. Tak jak my od 1939 (a może nawet od '26), tak i oni od czasów Cristeros nie żyją w wolnym kraju. Dlatego nie powinniśmy w ten sposób reagować na ich zachowanie, które oczywiście nie było poprawne, ale zapewne wynikało ono z ich mentalności i południowego, ognistego temperamentu... W żaden sposób nie usprawiedliwiam ich zachowania, gdyż jako goście na naszej ziemi powinni mieć szacunek wobec nas i naszych kobiet, ale i nie zamierzam wychwalać kibiców Ruchu (z którym z przyczyn oczywistych nie sympatyzuje, i radzę innym również nad tymi pochwałami się zastanowić, zważywszy na polityczne sympatie tego klubu i ich stosunek do polskiego nacjonalizmu...) za ich nazbyt brutalną i nie współmierną według mnie reakcje. Wszystkie sprawy można załatwić polubownie, oczywiście jeśli to nie pomaga można komuś honorowo dać w pysk, ale nie powinno dochodzić do takich sytuacji, że kilkadziesiąt osób atakuje zdezorientowaną grupę obcokrajowców (którzy - podejrzewam, nie bardzo wiedzieli o co w ogóle chodzi, nie znając polskich zwyczajów, gdyż w ich kraju takie podrywanie dziewczyn jest zapewne normalne), i pięciu napakowanych kolesi kopie jednego, leżącego na ziemi Meksykanina... To już nie jest honorowe załatwienie sprawy, tylko zwykłe chuligaństwo.. Typowe dla fanów takiego klubu jak Ruch Chorzów, i innych ukrytych opcji niemieckich... Tak więc prawdą jest, że wina w tym sporze stoi po obu stronach. Ani Meksykanie nie powinni tak się zachowywać będąc gośćmi na naszej ziemi, ani i kibice nie powinni im okazywać takiej "gościnności"... 
Michał Mikłaszewski

czwartek, 15 sierpnia 2013

Wniebowzięcie NMP

Dziś święto Matki Boskiej Zielnej, czyli Wniebowzięcia NMP. Matka Boska jako jedyna z ludzi była wolna od skazy grzechu pierworodnego - Niepokalanie poczęta, i od jakiegokolwiek innego grzechu. Jako Matka Trójjedynego Boga, Współodkupicielka i Pośredniczka Wszelkich Łask została z duszą i ciałem wzięta do Nieba, tak więc nie umarła, lecz według Tradycji jedynie zasnęła. W Polsce był zwyczaj święcenia w tym dniu ziół i płodów ziemi, tak więc święto to zwane jest u nas Świętem Matki Bożej Zielnej. Dla nas Polaków to Święto szczególne znaczenie. Dziś mija bowiem kolejna rocznica Cudu nad Wisłą - czyli Bitwy Warszawskiej. Bitwa ta rzeczywiście była cudem, gdyż dopiero powstającą Rzeczpospolita, miała małe szanse w starciu z Imperium Radzieckim... Jednak dzięki pomocy naszej Królowej i Hetmanki, NMP z Jasnej Góry i Ostrej Bramy, dzięki wielkiej pracy i poświęceniu polskich dowódców i żołnierzy, przede wszystkim Gen. Rozwadowskiego, Polacy wygrali, pokazując całemu światu swą siłę. Nasza tożsamość i Wiara Katolicka pomogły nam ocalić wskrzeszoną Rzeczpospolitą i całą Europę przed zalewem czerwonej zarazy. Pokazaliśmy że jesteśmy godni miana Przedmurza Chrześcijaństwa i tarczy broniącej przed nawałą że wschodu. Wygraliśmy dlatego że byliśmy  katolikami i wierzyliśmy że z Bożą pomocą możemy wszystko! Oby i dziś Bóg dał nam taką wiarę  nadzieję, abyśmy mogli zwyciężyć wrogów naszej Ojczyzny i Kościoła Bożego! Prośmy o to naszą Panią Hetmankę, a Jej Syn napewno da nam za Jej wstawiennictwem o co tylko poprosimy. Miejmy ufność w Bogu, bo jeśli On jest z nami, któż przeciw nam?
Za Wielką Polskę, Chwałę Chrystusa Króla i Honor NMP, Królowej Polski!
Michał Mikłaszewski

niedziela, 11 sierpnia 2013

De Conclavi seu de electione Romani Pontificis

PREZENTUJEMY BARDZO CIEKAWY OPIS PRZEBIEGU TRADYCYJNEGO, KATOLICKIEGO KONKLAWE, PRZYGOTOWANY PRZEZ TWÓRCÓW STRONY "I KOMU TO PRZESZKADZAŁO":

We Mszy o Duchu Świętym, celebrowanej przed rozpoczęciem konklawe, kardynałowie uczestniczyli ubrani w cappa magna. Po jej zakończeniu, z pulpitu pokrytego czerwonym adamaszkiem, stojącego po stronie Ewangelii, odczytywano De eligendo Pontifice – modlitwę przypominającą kardynałom o znaczeniu ciążącego na nich obowiązku wyboru nowego papieża.

Kardynał Tisserant, dziekan Kolegium, w czasie pontyfikalnej mszy od faldistorium odprawianej przy ołtarzu Katedry św. Piotra.
Po Mszy św. Kolegium spotykało w wyznaczonym miejscu, gdzie odczytywano instrukcje dotyczące przebiegu wyboru nowego Ojca Świętego. Po adoracji Sanctissimum rozpoczynała się procesję do kaplicy, gdzie odbywało się konklawe.
Kolegium Kardynałów w Kaplicy Paulińskiej w czasie odczytywania instrukcji.
Ostatni ceremoniarz, ubrany w mantolet, niósł krzyż papieski, który flankowali dwaj odźwierni (Magistri Ostiarii a Virga Rubea). Za krzyżem w kolejności starszeństwa szli kardynałowie: ubrani w cappa magna, towarzyszyli im zaś caudatarii w sutannie i czarnej farioli, dwóch konklawistów: jeden ubrany jak kaudatariusz, drugi w czarnej sutannie i takiej farioli oraz służący w galowych liberiach W procesji uczestniczyli takżefamiliares kardynalscy oraz schola śpiewająca Veni Creator Spiritus. Za kardynałami szli prałaci pełniący funkcje w czasie konklawe. Całość otaczał podwójny kordon Gwardii Szlacheckiej i Gwardii Szwajcarskiej.
Na zdjęciu procesja na rozpoczęcie konklawe w 1939 r., niestety już w zwykłych strojach chórowych.

czwartek, 1 sierpnia 2013

Narodowe Siły Zbrojne o Powstaniu Warszawskim

Kierownictwo polityczne NSZ od początku krytykowało Powstanie Warszawskie, jako koncepcję bez szans na zwycięstwo, jednak z chwilą jego wybuchu wszystkie oddziały i pojedynczy żołnierze, wzięli w nim udział. Gorzką ocenę powstania sformułowano w dniu jego kapitulacji w piśmie „Wielka Polska”:

Nie byliśmy entuzjastami idei Powstania, wywołanego w dniu 1-szym sierpnia. Decyzja podjęcia każdej walki musi być w naszym pojęciu dyktowana racją polityczną i poczuciem odpowiedzialności za następstwa wszczętych działań. Jesteśmy jednak również żołnierzami i czyniliśmy to, co każdy żołnierz winien czynić z momentem rozpoczęcia walki; (…)

Przy naszych, mniej niż skromnych możliwościach, rozpoczynać powstanie można było tylko w wypadku, gdybyśmy mieli zapewnioną, realną pomoc z zewnątrz. Nawet w wypadku powodzenia, poza jedynym atutem, jakim byłoby jeszcze jedno potwierdzenie naszej woli walki, nie zyskaliśmy nic politycznie. Natomiast w wypadku niepowodzenia, które trzeba było brać w rachubę, zyskiwaliśmy jedną sławę więcej, traciliśmy natomiast wszystko to, co straciliśmy. Niepowodzenie stało się faktem. A oto jego skutki:

Ponieśliśmy olbrzymie straty w sile biologicznej narodu.
Przysporzyliśmy narodowi polskiemu nowe dziesiątki tysięcy kalek.
Obróciliśmy w gruzy stolicę Polski.
Zmarnowaliśmy wielowiekowy dobytek kulturalny.
Doprowadziliśmy do nędzy setki tysięcy ludzi.
Przekreśliliśmy pięcioletni dorobek konspiracyjny przez wyniszczenie i rozproszenie aktywu politycznego, wojskowego, kulturalnego i gospodarczego.
Doprowadzamy do obozów jeńców wojennych kilkadziesiąt tysięcy oficerów i żołnierzy, którzy przetrwali pięć lat okupacji, a teraz do końca wojny będą straceni dla dalszego wysiłku zbrojnego Polski.
Dostarczamy nieprzyjacielowi kilkuset tysięcy robotnika, którego Niemcy nie potrafili sami wyłowić.
Zaprzepaściliśmy olbrzymi kapitał heroizmu, wykuwającego się przez pięć lat okupacji. Heroizm ten był jedyną realną i poważną siłą, jaką dysponowaliśmy w dniu Powstania.

W zamian za to nie zyskujemy nawet uznania w oczach świata, ceniącego jedynie polityczny realizm, siłę i równowagę psychiczną. Romantyczne gesty narodów dawno już straciły w świecie wagę atutów politycznych. Wszystko wskazuje na to, że w najbliższych już może godzinach kapitulacja stanie się faktem.


Pójdziemy na poniewierkę. Pochłoną nas obce miasta i wsie. Wielu z nas nie wróci do stolicy, w obronie której przelaliśmy tyle krwi. Wszędzie tam, gdzie się znajdziemy, świętym naszym obowiązkiem będzie rozwijać i krzewić te wszystkie wartości, jakie staną się fundamentem pod budowę Wielkiej Polski.

Historycy przyszłych dni ocenią niewątpliwie z perspektywy czasu lekkomyślnie zmarnowany heroizm żołnierza i ludności Warszawy oraz wskażą, jako przestrogę dla przyszłych pokoleń, błędy współczesnych. Niech żyje Wielka, Niepodległa Polska! Niech żyje Warszawa!


Na podstawie: „Wielka Polska”, 02.10.1944

Zjazd KIN-R CHRISTUS REX




Zjazd założycielski Katolickiego Instytutu Narodowo - Rojalistycznego CHRISTUS REX zaplanowany jest na drugi weekend września br. Zaczynamy 14 września (sobota) w godzinach przedpołudniowych w Gliwicach, szczegółowy plan, godzina rozpoczęcia oraz dokładne miejsce zjazdu zostaną podane później. Planowane jest zorganizowanie kilku prelekcji i wykładów oraz Mszy św. Po części oficjalnej w razie możliwości i zainteresowania uczestników odbędzie się wieczór integracyjny. Z przyczyn niezależnych od nas liczba miejsc jest ograniczona, dlatego prosimy o jak najszybsze zgłaszanie się osób zainteresowanych, co bardzo ułatwi nam prace nad organizacją zjazdu. Zgłoszenia prosimy kierować do kol. Tomasza Jazłowskiego na adres e-mail: narodowyrojalista@gmail.com lub na numer tel: 503-099-991. Prosimy również w miarę możliwości o dokonanie wpłaty na pokrycie kosztów organizacji (w wys. ok 30 zł od osoby) osobiście lub na konto Bank PKO S.A. 46124042721111000048322759. Wpłaty dokonać można teraz, w trakcie lub już po uroczystości. Nie jest to obowiązkowe, ale ogromnie pomoże nam to w naszej dalszej działalności, ku większej Chwale Bożej oraz dla odrodzenia Wielkiej Polski Katolickiej!


Więcej na stronie internetowej - http://kin-rchristusrex.blogspot.com/