Cytaty

"Pogodnie przyjmuję krzyż, który mi został ofiarowany, (ale) będziemy walczyć nadal o honor Pana naszego Jezusa Chrystusa i Jego Kościoła świętego i niepokalanego... i nigdy nie pomylimy go z nową religią, która głosi szczęście ziemskie, uciechy, rewolucję i wolność wszelkich uczynków, która obala mszę, kapłaństwo, katechizm i wszystko, co nadprzyrodzone: to antyteza chrześcijaństwa"
ks. Coache

„Wszelka polityka, która nie jest Tradycją, jest z pewnością zdradą”
Arlindo Veiga dos Santos
_________________________________________________

czwartek, 30 czerwca 2016

Dr Dariusz Ratajczak: Tryumf dyletanta


Polacy kochają dyletantów. Dyletant w moim przekonaniu to człowiek, który zarozumialstwem i chamstwem stara się pokryć własny, często elementarny brak wiedzy. Nie musi to być tylko pojedyncza kreatura, ale i całe środowisko. Weźmy dla przykłady Józefa Piłsudskiego i jego przydupasów tworzących obóz tzw. sanacji. Tych bohaterów niezliczonych dzisiaj publikacji, pasujących ich na mądrych, przewidujących, a tylko na skutek nieprzyjaznych okoliczności zewnętrznych- tragicznych ludzi.
Jak wiemy Piłsudski stworzył legiony, później kluczył, wąchał, szukał szansy dla Polski, by następnie przywrócić jej państwowy byt. To pierwszy, w ogromnym skrócie, element wtłaczanej obecnie do uczniowskich mózgownic legendy.

Tymczasem Polska odzyskała niepodległość na skutek bardzo szczęśliwego zbiegu okoliczności (upadek trzech państw zaborczych, interesy Francji w Europie Środkowej) i mądrego rozgrywania spraw polskiej przez Romana Dmowskiego oraz polityków z szeroko rozumianego obozu prawicy. Żadne operetkowe imprezy w postaci legionów nie wpływały na przyszły los Polski. Co więcej, Piłsudski tak dla Ententy, jak i większości Polaków był podczas wojny nikim. Dopiero sprytny manewr z ”kryzysem przysięgowym” i niemieckie poparcie tuż przed końcem działań wojennych pozwoliły mu powrócić do Warszawy w glorii męczennika (a męczył się w twierdzy magdeburskiej okrutnie) i zbawcy narody. Typowa, hochsztaplerska zagrywka.

wtorek, 28 czerwca 2016

Jacek Kowalski - Kazanie św. Jacka


Jeżeli wierzysz w Boga pamiętaj, że prawda jest jedna,
Niezmienna i nieodwołalna i do zbawienia potrzebna.
Te słowa w sercu wyryj i w duszy swej rozważaj,
A jeśli ktoś ci mówi, że ma własną prawdę -- uważaj!
Albowiem człowiek sam z siebie niczego nie ustanowi:
Nie ufaj byle komu zaufaj Kościołowi.

Nie w księdza wierz, ale w Kościół. Nie szukaj podłych błahostek,
Dziś gdy pragnienie prawdy zastąpił głód ciekawostek.
Toleruj głupców, lecz temp głupotę i podły gust.
Nie pozwól w imię miłości zamykać sobie ust.
Niech wiedzą niedoskonali, że są niedoskonali,
Albowiem prawdziwa miłość w prawdzie się doskonali.

Nie próbuj naśladować głupoty prostego tumu,
Jeżeli Bóg dał ci rozum, to rób użytek z rozumu.
Na przekór inteligentnej wulgarnych mędrców armii,
Niech wiara twa szuka rozumu, a rozum prawda się karmi.
Niech nie zachwieje tobą dyskurs przewrotnie mętny,
Bo szatan nie ma mądrości jest tylko inteligentny.

Szatan jest księciem kłamstwa oraz artystą grzechu.
Fałsz miesza pół na pół z prawdą, nie rezygnując z uśmiechu.
Przedrzeźnia dobroć Boga i Mękę Zbawiciela,
Ludzkości ułatwia życie, rozgrzeszeń chętnie udziela,
ale kto sobie i innym prawdę powiada w oczy,
takiemu człowiekowi i szatan nie podskoczy.

Lecz nie myśl poznawszy Prawdę,
Że nic ci więcej nie trzeba.
Najgorszy łajdak może przed Toba wejść do nieba.
Bo miłosierdzie Pańskie Sąd Ostateczny uprości:
Każdemu odmierzy tylko według jego miłości.
Ty módl się o miłosierdzie i bądź miłosierny dla brata.
A myśląc o dniu dzisiejszym myśl zawsze o Końcu Świata.

Jeżeli wierzysz w Boga pamiętaj, że prawda jest jedna,
Niezmienna i nieodwołalna i do zbawienia potrzebna.
Te słowa w sercu wyryj i w duszy swej rozważaj,
A jeśli ktoś ci mówi, że ma własną prawdę -- uważaj!
Albowiem człowiek sam z siebie niczego nie ustanowi:
Nie ufaj byle komu zaufaj Kościołowi.

POCZET WŁADCÓW I KRÓLÓW POLSKICH - W obronie czystej prawdy historycznej i zdrowego rozsądku, przeciwko pogańskim bredniom, i kpinie oraz fałszowaniu historii Polski!

Przeczytawszy niedawno, na pewnej dziwacznej stronie internetowej (tajnearchiwumwatykanskie.wordpress.com), tekst zatytułowany: "POCZET KRÓLÓW LECHII, czyli Kościół w Polsce od 1050 lat ukrywa przed Polakami, że jesteśmy starożytnym, antycznym wielkim imperium z 18. wieku przed naszą erą! – a więc dużo starszym niż Cesarstwo Rzymskie…" - po raz kolejny już doznałem szoku, jak daleko może zajść ludzka głupota, i wymyślanie totalnych bzdur, które u normalnego, zdrowego psychicznie człowieka wywołują co najwyżej śmiech, a to że ktoś w ogóle w to wierzy - szok i niedowierzanie... Pogański autor tego tekstu wmawia nam, że "Imperium Lechii" istnieje już ponad 3500 lat... Jak doskonale wiemy, pierwszym historycznym władcą Polski, o którego istnieniu możemy mieć stu procentową pewność, był książę Mieszko I, który panował przypuszczalnie od ok. roku 960 do 992 po Chrystusie. Był władcą słowiańskiego plemienia Polan, i faktycznym twórcą państwowości Polskiej. To dopiero od niego możemy używać w ogóle nazwy "Polska". Wcześniej żadne jednolite państwo na tych ziemiach nie istniało! Przed 960 rokiem, być może rzeczywiście istniała jakaś jakoby koalicja, związek Plemion Słowiańskich o nazwie Sarmacja, lub Lechia, jednak nie ma na to żadnych dowodów. Nawet jeśli tak było, był to związek całkowicie luźny, coś na zasadzie tymczasowych sojuszy, a nie jedno państwo we współczesnym znaczeniu tego słowa. Żadne "Imperium", jak twierdzi autor tego tekstu, nigdy nie istniało. Gdyby tak było wspominały by o tym wszystkie rzymskie kroniki i inne źródła historyczne. Jednakże takowych nie ma, i nigdy nie było. Jedynym "dowodem" jakiego używają autorzy tym podobnych tekstów, jest brak jakichkolwiek dowodów... Mamy jednak prawo domyślać się, że przed Mieszkiem I coś było, jakieś zalążki państwowości, bo żadne państwo nie rodzi się nigdy samo z niczego. Z legend i podań, jak również starych kronik opisujących nasze dzieje, znamy nawet imiona i przybliżone daty panowania władców, którzy rządzili tymi ziemiami przed 960 rokiem. Nie są to daty ani postacie historyczne, jednakże bardzo prawdopodobne jest, że w tych legendach jest sporo prawdy. Pomocnym w odtworzeniu linii genealogicznej Mieszka, może być obraz przedstawiający poczet władców i królów Polskich znajdujący się w klasztorze oo. Paulinów na Jasnej Górze, przedstawiający CHRONOLOGICZNIE wszystkich naszych władców, zarówno historycznych jak i legendarnych, na który to zresztą powołuje się autor powyższego tekstu.

Poczet Królów Polskich z klasztoru Jasnogórskiego
[KLIKNIJ NA ZDJĘCIE ABY POWIĘKSZYĆ]

Co ciekawe, autor całkowicie lekceważy wyraźny łaciński opis znajdujący się na górze obrazu (zapewne przez nieznajomość języka ludzi cywilizowanych, jakim jest łacina), który brzmi Series chronlogicæ ducum et regum polonorum a Lecho I ad Augustum IV (co się dosłownie tłumaczy: Seria chronologiczna władców [przywódców] i królów Polskich od Lecha I do Augusta IV) ignorując przede wszystkim wyraz chronologiczna  (chronlogicæ). Autor natomiast, nie wiadomo skąd, wymyśla sobie kilkudziesięciu innych, całkowicie fikcyjnych "królów Lechii"... Poza tym, autor chyba w ogóle nie ma pojęcia, co oznacza wyraz "chronologiczny", a przynajmniej nie potrafi go w swym fikcyjnym wywodzie zastosować w praktyce. Wszystkie daty w tym tekście zaczynają się od roku 1800 przed Chrystusem, jednakże już pomiędzy pozycją 9. a 10. mamy przeskok o prawie 1000 lat, i nagle znajdujemy się w roku 336 przed Chrystusem. Czyżby autorowi zabrakło weny twórczej w tworzeniu tych mitów?... Albo jakiś inny znów "handlujący żyd" wyrwał kilkadziesiąt kartek z kroniki, jak autor tłumaczy większość pustych metryk rzekomych "królów Lechii" w swoim wywodzie... Mniejszych przeskoków, po ok 100, lub kilkadziesiąt lat, jest dużo więcej... Nonsensowność rzekomych "faktów historycznych", opisanych w tym wywodzie, jest tak ogromna, że szkoda na to w ogóle czasu. Odpowiadać na te brednie, to tak jakby chcieć udowodnić, że nie jest się wielbłądem. Jest to gra całkowicie nie warta świeczki... Ciekawe, że podróżujący w I w n.e. bursztynowym szlakiem do Bałtyku Rzymianie nie słyszeli o owym "imperium Lechów". Autora artykułu można zasadniczo porównać do „ekologów”, którzy uwierzyli w swoje marzenia i próbują ludzi do nich przekonywać. Ciekawe, że nikt tego mocarstwa nigdy nie odnotował. Nie ma o nim wzmianki ani w źródłach wschodnich, ani zachodnich. W źródłach rzymskich, germańskich czy scytyjskich powinna się chociaż wzmianka pojawiać. No, a najlepszy dobrobyt państwa jest w momencie gdy przez Europę przewiało hunów? Ale ktoś tu się interesuje takimi szczegółami? Masakra… Autor i jemu podobni i tak żyją w swoim urojonym, wyimaginowanym świecie ze snu wariata. My jednak zastanówmy się, jak rzeczywiście, w zgodzie ze znanymi faktami i zdrowym rozsądkiem, mógł wyglądać poczet naszych władców, zgodnie ze znanymi od wieków legendami i przekazami, kroniką bł. x. bp-a Wincentego Kadłubka oraz x. Jana Długosza, jak również powyższym obrazem z klasztoru Jasnogórskiego...

niedziela, 26 czerwca 2016

Kazanie na VI Niedzielę po Zesłaniu Ducha św. - x.Rafał Trytek

„Roztropnościowe stanowisko” abpa Lefebvre’a wokół Mszy i pojednania z Watykanem

Abp. Lefebvre, „roztropny prorok”?
Czy rzeczywiście nieomylny wódz?
Kryzys wywołany przez Sobór Watykański II, jego bezpośrednie przygotowania i reformy, które zeń wyniknęły był ze względu na swój tak powszechny charakter bez wątpienia bezprecedensową sytuacją w historii Kościoła. Nie sposób więc nie zrozumieć wielu, zwłaszcza duchownych, którzy w początkowej fazie całej tej sytuacji, widząc, co się dzieje (quod), nie byli w stanie tego wyjaśnić (quia) i postępowali niejako po omacku, starając się zachować wiarę swoją i wiernych im powierzonych przez Opatrzność. Choć byli też tacy, co prawda, co stąpali mocno po ziemi i całkowicie odcinali się od fałszerzy wiary od samego początku.

Stosunkowo niedawno temu pojawiło się kilka krótkich tekstów i filmów x. Cekady (które można znaleźć na niniejszym blogu w styczniu b.r.), w których amerykański duchowny obnaża kilka błędów tradycjonalistów jako mity pierwszej godziny walki z modernistycznymi reformami soboru. Zasadniczy zrąb tych mitów powstał lub został krzewiony w środowisku Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X, gdzie tak zwane „roztropnościowe stanowisko” arbcybiskupa Lefebvre’a stanowi nieodwołalny punkt oparcia (ową „bliższą zasadę wiary” zamiast Papieża, nad którym stał „roztropny prorok”). Owo Lefebvre dixit w każdej nieomal sprawie dotyczącej wiary, moralności czy dyscypliny kościelnej stało się wręcz niepodważalnym dogmatem wszystkich uznających władze soborowe i stawiających im opór.

Podkreślam raz jeszcze, że należy zrozumieć wahania i niepewność pierwszej godziny, gdy dramatyczna sytuacja nabierała dopiero kształtów. Jednakże nie można tych wahań brać za nieomylny wskaznik postępowania, zwłaszcza, że, po pierwsze, z perspektywy czasu jasne jest, jak należało wówczas postąpić, a po drugie widać dziś naocznie, do czego prowadzi cały kierunek obrany przez abpa Lefebvre’a i jego duchowych spadkobierców, czyli z powrotem do Novus Ordo. Jak już pisałem nie raz tu na blogu, znajomość historii oporu wobec reform soborowych i ich autorów jest nie tylko fundamentalna dla pojęcia genezy różnych „stronnictw” tego sporu, ale stanowi niejako drogowskaz na drodze do obrania właściwego kursu w całej tej nawałnicy.

W Boże Ciało 1969 roku światło dzienne ujrzała „Krótka analiza krytyczna Novus Ordo Missae”, która stanowi niejako sztandar katolików przeciwko modernistom, porzucony przez wielu, wiernie niesiony przez nielicznych po dziś dzień. W tym kontekście również polecam bardzo ważne dla wspomnianej znajomości historii dokumenty, które zachowują swą aktualność po dziś dzień, zwłaszcza w obliczu coraz to bliższego upragnionego przez Bractwo i modernistów porozumienia. Autorem większości tych dokumentów jest nie kto inny, jak główny twórca „Krótkiej analizy krytycznej”.

wtorek, 21 czerwca 2016

Bergoglio i "tradycjonaliści"


Pytanie: „Dlaczego niektórzy tzw. tradycyjni katolicy zachowują się tak, jak gdyby Bergoglio był zarówno Antychrystem i Wikariuszem Chrystusa?”

Błazeński antypapież Bergoglio, zwany Franciszkiem, marksista i antykatolicki marrano, który swego czasu fotografował się na Placu Świętego Piotra z doklejonym czerwonym nosem clowna, jest odpowiednikiem szczurołapa z Hammeln (der Rattenfanger von Hameln), tyle że jest on nie z Hammeln, ale z judeomasońskiego Rzymu i prowadzi judeochrześcijańskie masy, przekonane o swym katolicyzmie, ku duchowej śmierci, tak jak legendarne lemingi ku przepaści.

Neokonserwatywni członkowie nowego, judeochrześcijańskiego koncernu soborowego nie są w stanie wyzwolić się z bałwochwalczej papolatrii (kultu papieża) i tym samym nie potrafią dostrzec prostego faktu, że judeochrześcijański „neokościół” soborowy Nowego Porządku Świata absolutnie nie ma nic wspólnego z prawdziwym Kościołem katolickim i z Jezusem Chrystusem.

Kazanie na V Niedzielę po Zesłaniu Ducha św. - x. Rafał Trytek

piątek, 17 czerwca 2016

Pierwszy krok Bergoglio do wprowadzenia "kapłaństwa kobiet" w modernistycznym Neokościele (1)

BP DONALD J. SANBORN

–––––––

Drodzy katolicy,

   W kwietniowym biuletynie nie wspomniałem o wydanym przez Bergoglio dokumencie na temat "rodziny" – Amoris laetitia. Tenże dokument głosi, że cudzołóstwo i nierząd są dopuszczalne w pewnych okolicznościach. Takie twierdzenie jest sprzeczne z nieomylnym nauczaniem Kościoła katolickiego. Dokument jest heretycki.

   Jest to przeogromny dokument w większości wypełniony typowym dla piśmienniczego ścieku Novus Ordo bezsensownym i jałowym wodolejstwem.

   Przeanalizuję szczegółowo ten dokument na moim blogu na stronie internetowej seminarium, ale dodatkowo w niniejszym biuletynie zamieszczę jego analizę.

Kobiety diakonki?

   Ostatnio Bergoglio oświadczył, że powoła teologiczną komisję do zbadania możliwości istnienia żeńskich diakonów.


Żeńscy diakoni?
Kobiety w Novus Ordo już od wielu dekad wykonują czynności tradycyjnie zastrzeżone dla wyświęconych diakonów.

   W Kościele rzymskokatolickim, diakon to osoba posiadająca drugi stopień święceń wyższych, poprzedzający ostatni krok ku święceniom kapłańskim. Prawem Kościoła jest on zobowiązany do zachowania celibatu. Jest upoważniony do głoszenia kazań, udzielania chrztu i Komunii Świętej, gdy kapłan nie może tego czynić. Uważany jest za nadzwyczajnego szafarza Świętej Eucharystii. Pomaga również kapłanowi w odprawianiu uroczystej Sumy Niedzielnej.

   W religii Novus Ordo istnieją dwa rodzaje diakonów, pierwszy – taki jak to właśnie opisałem i drugi – którym jest żonaty mężczyzna albo mężczyzna, który może być żonaty. Jest to świecka osoba, której stopnia diakona Novus Ordo udzielił nieważnie konsekrowany biskup Novus Ordo. Prowadzą oni życie zwykłych świeckich osób, ale w niedzielę zakładają strój diakona i wykonują wszystkie czynności, o których wyżej wspomniałem. Mogą asystować przy zawieraniu małżeństw, czego diakoni nie mogliby robić przed Vaticanum II.

   To nie kto inny jak biskup Alfred Mendez, konsekrator biskupa Clarence'a Kelly, lansował żonatych diakonów podczas Vaticanum II. Był z tego bardzo dumny i każdemu otwarcie mówił o swym zaangażowaniu. Proponował nawet udzielenie diakonatu ojcu kapłana Bractwa Św. Piusa V.

   Teraz Bergoglio idzie dalej i wysuwa możliwość kobiet diakonów albo diakonis.

   Diakonisy istniały w pierwotnym Kościele, ale nie były tym co możecie sobie wyobrażać. Nie mogły wykonywać żadnej z czynności, które opisałem omawiając rolę diakona w Kościele rzymskokatolickim.

   Samo słowo diakon pochodzi od greckiego słowa oznaczającego "sługę" albo "ministranta".

   W początkach Kościoła, powszechną metodą chrztu było zanurzenie, tj. wejście do basenu z wodą w czasie gdy biskup lub kapłan wypowiadał słowa Chrztu. Ze względu na kwestie skromności tyczącej się niewiast, diakonisa była osobą, która pomagała im podczas chrztu. To wszystko, na czym polegało ich zadanie.

   Konserwatyści Novus Ordo wzdrygnęli się na myśl o kobietach diakonach. Nie rozumiem dlaczego. Przecież kobiety już rozdzielają komunikanty Novus Ordo, zarówno na "Mszy" jak i w szpitalach. Nie jest rzadkością, że głoszą kazania. Często wykonują eucharystyczne posługi Novus Ordo kiedy nie ma kapłana do odprawienia "Mszy". W większości wypadków są członkami parafialnego komitetu liturgicznego, który dyktuje kapłanowi Novus Ordo jak ma odprawiać "Mszę" w niedzielę albo w sobotę wieczorem. Widzi się już jak kobiety pomagają kapłanowi Novus Ordo przy różnych liturgicznych ceremoniach. Dlaczegóż nie miałyby być wyświęcane na diakonki w tej nowej religii?

   Jest prawie pewne, że teologiczna komisja orzeknie, iż diakonat żeński jest rzeczywiście możliwy.

Kobiety-księża?

   Jest też prawdopodobne, że diakonat żeński utoruje drogę do kapłaństwa kobiet. Jak tylko pokona się przeszkodę w udzielaniu święceń kobietom w formie diakonatu, to pozostanie już tylko mały krok do sięgnięcia po samo kapłaństwo.

   Ksiądz Roy Randolph – niech spoczywa w pokoju – był kapłanem, który pomagał nam w latach osiemdziesiątych XX wieku. Był bardzo elokwentny i wypowiadał swoje zdanie bez żadnego oglądania się na tzw. polityczną poprawność. Pytany o kapłaństwo kobiet, zawsze odpowiadał: "Jestem jak najbardziej – za". Jego słuchacz był zwykle zszokowany. Widząc to, dodawał: "Im wcześniej katolicy zrozumieją, że religia Novus Ordo jest religią fałszywą, tym lepiej!".

Bp Donald J. Sanborn

Fragment z: "Most Holy Trinity Seminary Newsletter", May 2016. (2)

Tłumaczył z języka angielskiego Mirosław Salawa

–––––––––––––––

Przypisy:

(1) Tytuł artykułu od red. Ultra montes.

2) Patrick Henry Omlor, a) Zbójecki Kościół. Część I. b) Zbójecki Kościół. Część II. c) Zbójecki Kościół. Część III. d) Jan Paweł II Apostata. e) Anna Katarzyna Emmerich o "nowym kościele". 

3) Św. Pius X, Papież a) Encyklika "Pascendi dominici gregis" o zasadach modernistów. b) Przysięga antymodernistyczna. c) Przemowa do kardynałów przeciw neoreformizmowi religijnemu. d) Encyklika "Acerbo nimis" o wykładzie nauki chrześcijańskiej. 

4) Abp Walenty Zubizarreta OCD, O modernizmie (De modernismo). 
5) Ks. Maciej Sieniatycki, a) Apologetyka czyli dogmatyka fundamentalna. b) Zarys dogmatyki katolickiej. c) Problem istnienia Boga. d) System modernistów. e) Modernistyczny Neokościół. 
6) Abp Romuald Jałbrzykowski, U źródeł sakramentalnych łaski i miłości Bożej. 
7) Ks. Alojzy Jougan, a) Liturgika katolicka czyli wykład obrzędów Kościoła Katolickiego. b) Historia Kościoła katolickiego. 
8) Abp Stanisław Karnkowski, Prymas Polski, a) Kazania o Chwalebnej Eucharystii. b) O wieczerzy Zborów Luterskich, Pikardskich, Zwingliańskich, Kalwińskich i Nowochrzczeńskich. 
9) O. Karol Antoniewicz SI, a) O powołaniu kobiety. b) O powołaniu niewiasty. 
10) O. Tilman Pesch SI, Chrześcijańska filozofia życia.

(Przyp. red. Ultra montes).

© Ultra montes (www.ultramontes.pl)

Cracovia MMXVI, Kraków 2016

czwartek, 9 czerwca 2016

Mordercy liturgii

Mordercy, za którymi na rzeź idą moderniści,
 indultowcy i lefebryści
Dotkliwie odczuwa się dziś brak ludzi z charakterem, integralnie i odważnie wyznających swoją wiarę, poważnie i odważnie podchodzących do wszelkich zamachów na nią. Ugodowość, połowiczność, miękkość, mierność są nader powszechne.

Kto bacznie obserwuje różne ruchy i organizacje tradycjonalistyczne, albo choć rzuci okiem na historię ostatnich kilku dekad, zauważy tę właśnie gasnącą gorliwość o sprawy Boże, która przejawia się brakiem potępienia tego, co należy potępić, minimalizowaniem tego, co należy podkreślać z całą mocą z ambon i w prasie, wreszcie pacyfistyczny język uspokajający, a nie usilnie ostrzegający, nim będzie za późno.

To właśnie na pierwszym miejscu cześć Bogu należna, a na drugim miłość wobec bliźniego wymagają, by głosić w porę i nie w porę, heretyka nazywać heretykiem, odszczepieńca odszczepieńcą, zdrajcę zdrajcą, mordercę mordercą, głupca głupcem (por. „Liberalizm a miłość bliźniego”).

I tak zatem należy bez wahania nazywać dziś tego, który porzuciwszy dawno wiarę wyrywa swymi ohydnymi szponami same korzenie prawa naturalnego, poddanych mu fałszerzy wiary w purpurze, którzy za nim na potępienie wiodą miliony dusz, a także tych, którzy nieuleczalnie już chyba zaślepieni manią ugodowości (zaszczepioną zresztą przez abpa Lefebvre’a) przyjmują z radością dary „zniesienia ekskomuniki”, „uwolnienia Mszy” i „udzielenia uprawnień do słuchania spowiedzi”, które są tylko tanią pułapką, łatwym lepem na muchy, wciągającym ich w główny ściek modernizmu z piekła rodem.

Pelagiusz z Asturii

I Sympozjum Tradycji Katolickiej


23 lipca 2016 roku na ulicy J. Piłsudskiego 27, a więc w siedzibie Towarzystwa Gimnastycznego "Sokół" odbędzie się bezprecedensowe, jak na polskie warunki, Sympozjum Tradycji Katolickiej. Wykład na nim wygłosi x. Szydłowski z Bractwa św. Piusa X i x. Trytek, sedewakantysta. Oczywiście znajdziemy czas na dyskusje i pytania sali, które niewątpliwie padną. Trzecia Droga i portal 3droga.pl jako organizatorzy wydarzenia nie ustawiają się przy żadnej ze stron linii Tradycji, a jedynie chcemy wysłuchać, nauczyć się, a także promować ważne katolickie treści. Z wydarzenia na pewno będą filmy na naszym kanale na youtube, niemniej jednak serdecznie na nie zapraszamy. Z Panem Bogiem!

Link do wydarzenia na Facebooku: