Cytaty

"Pogodnie przyjmuję krzyż, który mi został ofiarowany, (ale) będziemy walczyć nadal o honor Pana naszego Jezusa Chrystusa i Jego Kościoła świętego i niepokalanego... i nigdy nie pomylimy go z nową religią, która głosi szczęście ziemskie, uciechy, rewolucję i wolność wszelkich uczynków, która obala mszę, kapłaństwo, katechizm i wszystko, co nadprzyrodzone: to antyteza chrześcijaństwa"
ks. Coache

„Wszelka polityka, która nie jest Tradycją, jest z pewnością zdradą”
Arlindo Veiga dos Santos
_________________________________________________

niedziela, 21 sierpnia 2016

Kazanie na XIV Niedzielę po Zesłaniu Ducha św. - x. Rafał Trytek

Tak wierni Chrystusa powinni WALCZYĆ o wiarę naszych ojców!


Brutalna pacyfikacja kościoła św. Rity w Paryżu, który zajęli przed paroma miesiącami tradycjonaliści skupieni wokół ojca Guillaume de Tanoüarna, nie złamała ich wiary. Wciąż regularnie gromadzą się przy zaplombowanej, strzeżonej przez funkcjonariuszy i przygotowanej do wyburzenia świątyni i odmawiają różaniec. Mają nadzieję, że uda im się wybłagać cud i ponownie będą mogli odprawiać tam Mszę Św. w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego.


Cierpliwość jednego z wiernych została jednak wystawiona na ciężką próbę. Przechodzący obok klęczących na chodniku wiernych Murzyn miał - według ich świadectwa - zakłócać modły, puszczając głośno muzykę. Zostało to uznane za bluźnierstwo i jeden ze zgromadzonych tam katolików ... uznał się za przedstawiciela Kościoła walczącego.

ZA: http://www.dzienniknarodowy.pl/2268/nie-draznij-katola-wideo/

czwartek, 18 sierpnia 2016

Ksiądz Rafał Trytek na I Sympozjum Tradycji Katolickiej: Społeczne panowanie Jezusa Chrystusa, a II Sobór Watykański (wideo)


Prezentujemy wykład jaki mieliśmy przyjemność usłyszeć podczas I Sympozjum Tradycji Katolickiej w Krakowie organizowanym przez stowarzyszenie Trzecia Droga. Ksiądz Rafał Trytek przybliżył nam nie tylko tematykę społecznego panowania Jezusa Chrystusa, stojącym w opozycji wobec postanowień II Soboru Watykańskiego i modernizmu jako takiego, ale i odpowiedział na wiele pytań dotyczących kryzysu katolicyzmu w Polsce i na świecie. Serdecznie polecamy poniższy materiał, wierząc że będzie on przyczynkiem do refleksji lub dyskusji. Zapraszamy do obejrzenia filmu:



wtorek, 16 sierpnia 2016

Michał Mikłaszewski: CUD NAD WISŁĄ – 96 rocznica Bitwy Warszawskiej


Wczoraj obchodziliśmy 96 rocznicę jednej z najważniejszych bitew w historii Polski oraz całego świata. Bitwa ta, która słusznie przeszła do historii jako „Cud nad Wisłą”, rzeczywiście była cudem we wszelkim znaczeniu tego słowa. Już sama data mówi nam bardzo wiele – 15 sierpnia — czyli święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny — naszej Pani i Królowej Korony Polskiej. To nie przypadek. Nie ma bowiem na świecie przypadków, nic nie dzieje się bez przyczyny. I w tym przypadku data ta zaważyła zapewne na naszym zwycięstwie.

Z historycznego i geo-politycznego punktu widzenia byliśmy praktycznie skazani na porażkę… Nasze młodziutkie państwo, które ledwo co odzyskało niepodległość, nie zdążyło jeszcze nawet rozwiązać wszystkich problemów wewnętrznych czy zewnętrznych (jak np. kwestie spornych granic), a zostało zaatakowane przez tworzące się na wschodzie bolszewickie imperium, które parło na zachód zmiatając wszystko na swojej drodze, i chcąc podbić całą zachodnią Europę! Widmo komunizmu wisiało nad Europą, a los całego świata był niepewny. Gdyby bolszewicy przeszli przez Polskę, przeszliby także bez problemu przez osłabione i skompromitowane po I wojnie światowej Niemcy, a Francja jak zwykle wywiesiłaby zapewne swoją właściwą kolorystycznie flagę… We Włoszech czy w Hiszpanii również były w tych latach poważne trendy komunistyczne, aż do zwycięstwa Mussoliniego, oraz gen. Franco, los tych krajów także pozostawał niepewny. Wielce prawdopodobnym jest więc, że gdyby nie nasza Victoria pod Warszawą, Europa już po kilku latach byłaby w całości bolszewicka…

Kazanie na Uroczystość Wniebowzięcia N.M.P. - x. Rafał Trytek

niedziela, 14 sierpnia 2016

70 lat temu oderwano Lwów od Polski


Mija 70 lat od chwili, gdy arcypolski Lwów dostał się w ręce Sowietów, którzy najpierw z pomocą Armii Krajowej odbili „zawsze wierne” miasto z rąk niemieckich, a następnie uwięzili naszych oficerów. W trakcie rozmów dotyczących wytyczenia nowych granic, na agresywną ekspansję Stalina Zachód odpowiadał zachowawczo bądź wręcz nieprzychylnie wobec Polski.

Gdyby po I wojnie światowej odrodzona Rzeczpospolita zastosowała się do woli mocarstw zachodnich, to już w 1920 r. Lwów, najbardziej polskie miasto w II Rzeczpospolitej, byłby stolicą Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej. Polacy nie zaakceptowali jednak wówczas dyktatu. W walce o Lwów oraz Małopolskę Wschodnią zdecydowali się na wojnę z Ukraińcami, a następnie na batalię z Rosją bolszewicką, dokonując wyprzedzającego uderzenia w rejonie Kijowa.

W grudniu 1919 Rada Najwyższa Głównych Mocarstw Sprzymierzonych i Stowarzyszonych po I wojnie światowej przyjęła wysuniętą przez Wielką Brytanię propozycję ustanowienia wschodniej granicy Rzeczypospolitej (tzw. linia Curzona, od nazwiska brytyjskiego ministra spraw zagranicznych). Z punktu widzenia mocarstw zachodnich ziemie leżące na wschód od linii opartej o Niemen, Bug i San znajdowały się „tylko pod czasową polską administracją”. Nasz rząd odrzucił projekt, ale latem 1920 r., lord Curzon ponowił swą propozycję – tym razem na odcinku południowym bardzo precyzyjnie wytyczając granicę tak, by nikt nie miał wątpliwości, że Lwów ma pozostać po stronie ukraińskiej.

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Michał Mikłaszewski: Prawdziwe granice naszej świętej ziemi…


Nie tak dawno temu, bo w czerwcu, jak co roku, obchodziliśmy smutną dla naszych przyjaciół i sąsiadów z Południa rocznicę – mianowicie rocznicę zbrodniczego układu z Trianon. Dla naszych Braci Węgrów jest to rocznica rozdarcia ich Ojczyzny, ogołocenia węgierskiego państwa, rozbicia go i podzielenia na części… Traktat w Trianon to podpisany 4 czerwca 1920 r. w pałacu Grand Trianon w Wersalu traktat pokojowy między Węgrami a państwami ententy: USA, Wielką Brytanią, Francją, Włochami, Rumunią, Królestwem Serbów, Chorwatów i Słoweńców, Czechosłowacją i Polską. W wyniku ustaleń tego traktatu w miejsce Królestwa Węgier powstało państwo węgierskie, Węgry zaś utraciły dostęp do morza, niemal dwie trzecie ludności (pozostało 8 z 21 milionów) oraz dwie trzecie obszaru państwa (pozostało 93 tys. km² z 325 tys. km²). Poza granicami Węgier znalazło się 3,5 milionów Węgrów, głównie w południowej Słowacji i siedmiogrodzkim Seklerlandzie oraz części Wojwodiny. Stanowiło to ⅓ tego Narodu. Konsekwencje tych ustaleń z niewielkimi zmianami pozostają w mocy do dzisiaj. Węgrzy jednak nigdy nie uznali tej zbrodni dokonanej na swoim Narodzie.

niedziela, 7 sierpnia 2016

Przeciwko fałszywym objawieniom i fałszywemu kultowi.

Msza Św. z XII niedzieli
po Zielonych Świątkach
W dniu dzisiejszym, 7 sierpnia AD. 2016 w prawdziwym Kościele Rzymsko-katolickim obchodzimy XII niedzielę po Zesłaniu Ducha Św., oraz kommemorację Św. Kajetana, Wyznawcy. Niektórzy jednak próbują dziś szerzyć kult fałszywy, nie zatwierdzony przez Kościół Święty, a mianowicie "uroczystość Boga Ojca". W Polsce szczególnymi propagatorami tej "uroczystości" są zwolennicy x. Natanka. Ale nie tylko, w dniu dzisiejszym bowiem, o zgrozo, dało się zauważyć na portalach społecznościowych, propagowanie tych bredni nawet przez osoby, uważające się za tradycyjnych katolików. Budzi to szczególne zdziwienie, gdyż wydawać by się mogło, że tzw. "tradycjonaliści" związani z post-indultem czy neo-fsspx są przecież bardzo mocno przywiązani do dbania chociażby o rubryki liturgiczne, i często przywiązują wielką wagę do drobnych szczegółów, a tutaj nagle nie przeszkadza im samowolne wprowadzanie do kalendarza liturgicznego nowego, nie zatwierdzonego przez Kościół święta... 

Kazanie na XII Niedzielę po Zesłaniu Ducha św. - x. Rafał Trytek

piątek, 5 sierpnia 2016

113 lat temu wybrano papieża - został nim Giuseppe kard. Sarto, patriarcha Wenecji. To św. Pius X


113 lat temu, 4 sierpnia 1903 roku, w siódmym głosowaniu Józef kard. Sarto zostł wybrany 256 następcą św. Piotra

Józef Melchior (Giuseppe Melchiore) Sarto urodził się 2 lipca 1835 r. w Riese koło Wenecji jako drugi z dziesięciorga dzieci w ubogiej rodzinie miejskiego posłańca i szwaczki [ojciec Józefa, Jan Krawiec (wł. sarto = pol. krawiec), był Polakiem, który wyemigrował uciekając przed wojskiem z początku XIX wieku z Boguszyc k. Toszka (pow. gliwicki), przypomnienie od redakcji TENETE TRADITIONES]. Pomimo tych jakże skromnych początków Józef Melchior Sarto stał się jednym z najwybitniejszych papieży XX wieku, św. Piusem X.

18 września 1858 r., w wieku 23 lat, za specjalną dyspensą papieską, jako że brakowało mu ośmiu miesięcy do wieku wymaganego przez prawo kanoniczne, Józef Sarto otrzymał święcenia kapłańskie i był księdzem parafialnym aż do listopada 1875 r., kiedy to dzięki swoim wybitnym zdolnościom pasterskim i administracyjnym został mianowany kierownikiem duchowym seminarium i kanclerzem archidiecezji. Funkcje te sprawował do otrzymania sakry biskupiej w roku 1884. Przez 9 następnych lat był biskupem Mantui; później otrzymał biret kardynalski i został patriarchą Wenecji.

Zajmując coraz wyższe stanowiska w hierarchii kościelnej, Józef Sarto zawsze pamiętał o najuboższych, rozdając jałmużnę i wielkodusznie pozostawiając sobie niewiele, albo zgoła nic z rzeczy materialnych. Często mawiał: „Urodziłem się ubogi, żyłem w ubóstwie, i pragnę umrzeć w ubóstwie”.

W 1903 r. zmarł papież Leon XIII i zwołane zostało konklawe, aby wybrać jego następcę. Wybór padł 4 sierpnia na kardynała Sarto, który jako 255. papież obrał imię Pius (‘pobożny’) i motto Omnia instaurare in Christo (‘Odnowić wszystko w Chrystusie’).

Aby zrealizować motto swego pontyfikatu, papież Pius X zachęcał wiernych do wielkiej pobożności Eucharystycznej oraz częstego przyjmowania Komunii św.; obniżył także wiek, w którym dzieci miały po raz pierwszy przystępować do tego Sakramentu, do 7 lat.

Oprócz zaangażowania w odnowę Eucharystyczną, Pius X walczył zawzięcie z modernizmem, jednym z największych błędów, jakie wtedy zagrażały Kościołowi świętemu (i, dodajmy, nadal mu zagrażają). Jednym z narzędzi tej heroicznej walki była Przysięga antymodernistyczna, wyznanie wiary ogłoszone 1 września 1910 r. motu proprio „Sacrorum antistitum”, jakie obowiązani byli składać wszyscy kandydaci do święceń wyższych, spowiednicy, kaznodzieje, proboszczowie, kanonicy, beneficjaci, przełożeni zakonni, profesorowie w seminariach i zakonach, urzędnicy kurii biskupiej, sądów kościelnych i kongregacji rzymskich. [Przysięgę antymodernistyczną zniósł w posoborowym "kościele" antypapież Jan Montini (tzw. "Paweł VI") w 1967 roku. - przypomnienie od redakcji TENETE TRADITIONES].


Pius X zmarł 20 sierpnia 1914 r., w kilka miesięcy po wybuchu I wojny światowej, pogrążony w wielkim smutku z powodu olbrzymich nieszczęść, jakie wkrótce miała wycierpieć cała ludzkość. Przypomniano wówczas Jego słowa: „Z radością oddałbym życie, aby oszczędzić moim biednym dzieciom tych straszliwych cierpień”.

W 1954 r. został kanonizowany przez Ojca Świętego Piusa XII. 
Poprzedni kanonizowany papież, św. Pius V, został ogłoszony świętym w 1672 roku.
[Jest on do dnia dzisiejszego ostatnim kanonizowanym Papieżem Kościoła Rzymsko-Katolickiego - przypomnienie od redakcji TENETE TRADITIONES].

czwartek, 4 sierpnia 2016

Obrona Kościoła we Francji

Wierni kościoła pw. św. Rity znajdującego się w XV dzielnicy Paryża zostali dziś zaatakowani przez oddziały policji. Bronili swojego kościoła. Budowla została sprzedana agencji nieruchomości i ma zostać zniszczona. W akcie sprzeciwu wierni rozpoczęli protest w kościele. Kościół oficjalnie zamknięty był od ponad roku, jednak w tym czasie, wierni z parafii regularnie gromadzili się tam na Mszę. Dziś rano podczas nabożeństwa do akcji wkroczyła policja. Zebranych na porannej liturgii wiernych- łącznie z księdzem, oddziały prewencji wywlekały z kościoła siłą.

‪Francja zwalcza terroryzm‬.


OD REDAKCJI: W obronie Wiary na przemoc można odpowiedzieć siłą. A nawet trzeba.

ZDJĘCIA:


ZA: http://kin-rchristusrex.blogspot.com/2016/08/obrona-koscioa-we-francji.html?spref=fb

FILM :


OD REDAKCJI TENETE TRADITIONES

Aż ciarki przechodzą jak się na to patrzy... Przypominają się mroczne czasy rewolucji [anty]francuskiej.... Kyrie eleison....

środa, 3 sierpnia 2016

Komunikat IMBC z 1 sierpnia 2016 roku: Męczeństwo czy kara?


Komunikat IMBC z 1 sierpnia 2016 roku: Męczeństwo czy kara?

Jak wszyscy wiedzą, dwóch wojowników mahometańskich w kościele parafialnym św. Szczepana du Rouvray w Normandii poderżnęło gardło kapłanowi, x. Jakubowi Hamel’owi. Nie trzeba mówić, że było to straszne i świętokradcze przestępstwo oraz że modlimy się za duszę tego współbrata w kapłaństwie (wyświęcony był w 1958 roku). Wielu ochrzczonych zadało sobie pytanie, czy można mówić o męczeństwie, w sensie ścisłym i „kanonicznym” tego słowa: i tak na przykład przełożony dystryktu francuskiego Bractwa Św. Piusa X, Krystian Bouchacourt, który uważa biedną ofiarę za męczennika Islamu, zabitego w kościele „podczas mszy”. Jednakże, świadectwa dotyczące życia i posługi tego starszego kapłana francuskiego mówią zupełnie co innego. Xiądz Hamel, jak wszyscy wierni adepci Soboru Watykańskiego II, był aktywnie zaangażowany w „dialog międzyreligijny” z negacjonistami Trójcy i boskości Chrystusa. A „msza”, którą sprawowała ofiara była mszą zreformowaną, którą założyciel zgromadzenia zakonnego xiędza Bouchacourt słusznie nazywał „mszą Lutra”. Nie można widzieć w moderniście, nawet jeśli był zabity jako chrześcijanin, „męczennika wiary”, w szczególności w ścisłym i kanonicznym znaczeniu tego słowa, chyba że zostanie się adeptem wojtyliańskiego „ekumenizmu męczeństwa”. Męczennik faktycznie świadczy krwią o prawdzie wiary wyznawanej podczas swojego życia i w chwili śmierci. Ojcowie Kościoła zawsze odmawiali ochrzczonym heretykom czy schizmatykom statusu męczenników, nawet jeśli cierpieli i byli zabici jako chrześcijanie. Niepokonalna ignorancja (niezawiniona) może zwolnić z grzechu (formalnego) tego, który popada w błąd przeciwko wierze, ale nie może z niego zrobić świadka prawdy. Można więc zadać sobie pytanie, czy to, co się wydarzyło i co się jeszcze może wydarzy (Boże broń) nie jest raczej karą, nie tyle wobec samej osoby-ofiary ohydnego świętokradztwa (cf. Łuk. XIII, 1-5), ile raczej wobec modernizmu, za jego bezbożną przychylność wobec wrogów boskości Jezusa Chrystusa i Wiary w Trójcę Przenajświętszą. Pan ostrzega: „Jeśli nie będziecie czynić pokuty, wszyscy zginiecie”. Słowa są wstrząsające, jeśli pomyśli się o tym, że wezwanie do pokuty, ostrzeżenie Pana, razem z jego karami, by porzucić odszczepieńczego ducha deklaracji Nostra aetate – która wydaje owoce oczywiste dla wszystkich – nie zostało wysłuchane. Przeciwnie! W niedzielę 31 lipca muzułmanie zostali zaproszeni do głoszenia kazań w kościołach katolickich sprofanowanych we Francji i we Włoszech! Żaden katolik, który nie chce wpaść do rowu, nie może brać za przewodników ślepców, którzy prowadzą innych ślepców. Żaden katolik, który chce się zbawić, i nie zginąć na wieki, nie może iść za tymi, którzy uważają, że bez znaczenia jest – przynajmniej de facto –wierzyć lub nie wierzyć w boskość Chrystusa i w Trójcę Przenajświętszą. Oby Bóg nas uratował, uratował wiarę katolików od modernizmu i uratował nas przed sprawiedliwymi karami, którymi Pan karze i ukarze przewinienia czynione przeciwko Jego Imieniu.

Verrua Savoia, 1 sierpnia, 2016 r., św. Piotra w okowach

Z języka francuskiego tłumaczył Pelagiusz z Asturii. Źródło: strona Instytutu Matki Dobrej Rady. Podczas gdy prace nad uregulowaniem „kanonicznym” FSSPX z Rzymemwciąż stanowczo idą do przodu, członkowie i zwłaszcza przełożeni FSSPX dają coraz to liczniejsze dowody jedności wiary z modernistami. Głośnym echem, zwłaszcza w „katolickiej” Polsce, odbił się ów przypadek starszego kapłana francuskiego zamordowanego bestialsko przez sprośnych wyznawców Mahometa, niemniej jednak żaden katolik widzący w modernizmie „sumę wszystkich herezji” (wyrażenie św. Piusa X) nie może uznać modernisty jako męczennika za wiarę. X. Bouchacourt po raz kolejny daje do zrozumienia, że FSSPX jest coraz bliżej błędów tych, z którymi trwają w najwyższej jedności od początku. Wcześniej, w myśl soborowej teologii rozgrzeszył naród żydowski od bogobójstwa. Tym razem wyznał „ekumenizm męczeństwa”.


Prałatura personalna dla FSSPX, pozostały już tylko szczegóły

Przewodniczący komisji
Ecclesia Dei wyjawia kształt 
„rozwiązania kanonicznego” 
dla FSSPX
Od dawien dawna, w zasadzie od pierwszych dni Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X, obserwować można ciągłe pertraktacje władz tego stowarzyszenia z modernistami zasiadającymi w Rzymie. Raz bliższe, raz dalsze wydaje się być to porozumienie, ale wydaje się, podobnie jak w 1988 roku, że dyskusje na ten temat wkraczają w ostateczną fazę. Biorąc pod uwagę wyraźne chęci po obu stronach, prawdopodobnie będzie to ostateczne rozwiązanie.

Choć od dłuższego czasu nie śledzę już z bliska tych „ekscytujących” relacyj (prawie cała energia tzw. ruchu oporu na tym się skupia), dowiedziałem się, że bp Fellay właśnie odpalił kolejną krucjatę różańcową i wydał kilka oświadczeń, w łączności chyba z przełożonymi FSSPX.… a wcześniej były przecież niespecjalnie nagłaśniane wizytacje „kanoniczne” seminariów FSSPX przez modernistycznych dygnitarzy, udzielenie biskupowi Fellay władzy sądzenia w swoim zgromadzeniu, a potem jeszcze głośniejsze udzielenie „misji kanonicznej” do słuchania spowiedzi (na ten rok, potem bezterminowo) wszystkich członków FSSPX przez miłosiernego Franciszka. Wiadomo było zatem od pewnego czasu, że coś jest na rzeczy.

wtorek, 2 sierpnia 2016

100 TYSIĘCY ODWIEDZIN STRONY TENETE TRADITIONES!


Dziś, w święto Św. Alfonsa Marii de Liguorego, Biskupa, Wyznawcy i Doktora Kościoła, założyciela zgromadzenia Redemptorystów, licznik odwiedzin na naszej stronie wybił równe 100 tysięcy. 

W czasie ostatniego półrocza, od ostatniego podsumowania, jakie miało miejsce w Wigilie Święta Objawienia Pańskiego, wiele rzeczy wydarzyło się w Polsce i na świecie, zaszły też pewne zmiany na naszej stronie. Przede wszystkim powiększył się skład osobowy naszej Redakcji. Mieliśmy także okazje bywać w ostatnim czasie na wielu ciekawych, i ważnych wydarzeniach, jak choćby I Sympozjum Tradycji Katolickiej w Krakowie, z którego już niedługo powinna się pojawić relacja wideo. Niedawno byliśmy również naocznymi świadkami strasznego Gniewu Bożego, po końcowym wystąpieniu arcyheretyka Bergoglio w oknie Pałacu Arcybiskupów Krakowskich... Dużo wydarzyło się przez te pół roku, jednak nasza strona pozostaje niezmiennie przy Prawdzie Katolickiej, i nikt ani nic nie jest w stanie nas odłączyć od Chrystusowego Kościoła, jakim jest Święty Kościół Rzymsko-Katolicki, Matka i Nauczycielka nasza. W tej wierze chcemy żyć i umierać, jako że jedynie w Kościele można należycie czcić Boga, i znaleźć zbawienie...

Pragniemy serdecznie podziękować wszystkim czytelnikom, gościom, a także autorom wszystkich tekstów które zostały tutaj zamieszczone, oraz Portalowi Wolna-Polska.pl , jednemu z nielicznych prawdziwie rzetelnych i niezależnych portali informacyjnych w polskich internetach, za publikację naszych tekstów, i życzyć Wam wszystkim Bożego błogosławieństwa na te trudne i ciężkie czasy, w jakich przyszło nam żyć, i walczyć o Chrystusa i o Kościół Boży ! 

Laudetur Iesus Christus! 

Redakcja TENETE TRADITIONES 

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Boże, widzisz, i grzmisz!

"Blisko godz. 16 Franciszek pojawił się w oknie. Wśród pielgrzymów wybuchła euforia. "Do widzenia" - powiedział po polsku. W tym momencie uderzył piorun i niebo rozbłysło. Następnie rozpętała się burza. Jeszcze chwilę ludzie stali pod parasolkami, potem bardzo szybko zaczęli opuszczać Franciszkańską. Część z nich schroniła się w auli pobliskiej bazyliki franciszkańskiej". 
Za: PAP/bp

Dokładnie taki widok zobaczyłem wczoraj na własne oczy, kiedy po katolickiej Mszy św. bez una cum z heretykiem Bergoglio, na ul. Sarego 18/2, w Rzymsko-katolickim oratorium Matki Boskiej Królowej Polski, udałem się najpierw na niedzielny obiad ze znajomymi, na Stare Miasto, a następnie, z czystej ciekawości, poszliśmy na ul. Franciszkańską, na plac przed bazyliką św. Franciszka z Asyżu, na przeciwko Pałacu Arcybiskupów Krakowskich. Udaliśmy się tam aby na własne oczy zobaczyć największego heretyka naszych czasów, postać bez wątpienia wyjątkową i historyczną, która zapisze się niczym Luter czy Kalwin na czarnych kartach historii świata...

Widać było od razu przede wszystkim pogardliwe wręcz podejście modernistów do swoich wiernych... Ludzie gromadzili się na placu już ok godz. 13, kiedy jeszcze szliśmy na obiad. Cały teren był ogrodzony barierkami i strzeżony przez policję i wojsko. Kraków wyglądał w tym dniu niczym oblężone, lub okupowane miasto... Aby dojść przed Bazylikę, trzeba była zrobić dużą pętlę przez planty, i przejść przez policyjną kontrolę, prawie jak przy wejściu na stadion czy inne tego typu miejsce... Wejście frontowymi drzwiami do bazyliki było w ogóle nie możliwe, aby móc wejść się pomodlić należało iść przez krużganki klasztorne, wejściem od strony pl. Wszystkich Świętych. 

My przyszliśmy na plac przed pałacem ok godz. 15 , gdyż w telewizji sugerowali że o tej porze Bergoglio powinien się pojawić w oknie... Jednakże moderniści jak zwykle mieli gdzieś wiernych oczekujących swojego "papieża"... Mimo okrzyków, klaskania i innych oznak, którymi tłum próbował wywabić swego idola, nie było przez dłuższy czas żadnej reakcji. Zresztą wielkich tłumów nie było. Krakowianie byli widocznie całkowicie nie zainteresowani spotkaniem z arcyheretykiem. Plac nie był wypełniony nawet w połowie. Było tam może z tysiąc osób, może nawet mniej. Wyglądało to jak festyn dożynkowy w remizie strażackiej, a nie jak spotkanie z rzekomą Głową Kościoła... Gdyby to był prawdziwy Papież, wierni oczekiwali by na niego w modlitwie i zadumie, ewentualnie na śpiewie pobożnych pieśni religijnych, a atmosfera tam panująca przypominała raczej mecz piłkarski. Na środku stał prowadzący, niczym jak na stadionowej żylecie, który skandował okrzyki, a cała reszta darła się za nim jak opętana. Ciężko było w ogóle stwierdzić co oni krzyczą, przez dobre pół godziny wrzaski były całkowicie nie zrozumiałe, tak że trzeba było się domyślać, z marnym skutkiem, ich treści... 

Za każdym razem, kiedy ludzie ze zniechęcenia zaczynali się rozchodzić, moderniści robili jakiś głupi gest żeby ich zatrzymać. Najpierw w oknie obok zaczęli rozstawiać kamery, potem pokazał się na chwilę Dziwisz, później zapalili światło, a następnie, gdy już powoli zaczynało kropić, otwarli okno... Łącznie moderniści przeciągali akcję aż do godz. 16, kiedy już padało, Luter naszych czasów pokazał się łaskawie w oknie. Kiedy tylko się pokazał, deszcz zaczął lać coraz mocniej, a pioruny grzmiały w całej okolicy. Jak zwykle nie powiedział nic ciekawego, łącznie mówił ok 2 minuty, i ani razu w jego wypowiedzi nie padło słowo "Bóg"... Kiedy udzielał "błogosławieństwa", żaden z wiernych, którzy uznają go za "papieża", nawet nie przyklęknął... Na koniec Bergoglio oczywiście nie pożegnał się po katolicku, tradycyjnym, polskim "Szczęść Boże", czy "Z Panem Bogiem", lecz jak poganin, powiedział "do widzenia"... W tym samym dokładnie momencie, w sam środek Pałacu Arcybiskupów Krakowskich uderzył piorun, jasna błyskawica rozświetliła całe niebo, a ogromny huk rozległ się po całej okolicy. Wokół zapadła totalna cisza, a z nieba zaczęła lać się struga deszczu. Tłum zaczął w pośpiechu uciekać z Placu Franciszkańskiego, a deszcz stawał się coraz silniejszy. W parę minut zmienił się w burzę stulecia, która rozpętała się w całej południowej Polsce, i zakończyła się podtopieniem wielu miast i miasteczek, zalanymi drogami i budynkami, połamanymi drzewami, i wieloma innymi zniszczeniami.... 

Tylko ślepy lub głupi nie widział by tych oczywistych znaków Bożego gniewu... Za wszystkie świętokradztwa i bluźnierstwa popełnione w czasie ŚDM, za demoralizacje i ogłupianie młodzieży, za robienie z Rzymskiego Katolicyzmu fałszywej, heretyckiej, modernistycznej, liberalnej, ekumeniackiej, katolicko-reformowano-rozrywkowej sekty Novus Ordo, która z katolicyzmem nie ma nic wspólnego poza nazwą... Za te wszystkie tańce w kościele, i w czasie tzw. "mszy" novus ordo, za demoralizacje i zgorszenie moralne, popieranie zboczeń i dewiacji, za relatywizm moralny, niszczenie tradycyjnego, nierozerwalnego małżeństwa i ideału rodziny katolickiej, namawianie do przyjmowania imigrantów i szerzenie multikulturalizmu oraz marksizmu i innych zboczeń dzisiejszego świata... Dzisiejszy zepsuty, zachodni, liberalny świat zalewa fala islamu. Nie jest mi ani trochę żal zachodniej Europy. Odrzuciła Chrześcijaństwo, czyli fundament na którym wyrosła, a więc teraz zaleje ją islam. Jest to miecz Bożej sprawiedliwości za jej grzechy... Oby ta sama kara nie spadła jednak również i na nas, i naszą Ojczyznę, za to że gościliśmy tutaj największego obecnie heretyka, i wroga Kościoła Chrystusowego i całego Chrześcijaństwa. Oby jednak Bóg zlitował się nad nami, gdyż nie są winni ci biedni, młodzi, ogłupieni ludzie, którzy przyszli tam w dobrej wierze, lecz fałszywa hierarchia, wilcy w owczych skórach, którzy ich ogłupili i zwodzili... Niech ten mały przedsmak Bożego gniewu, jaki mogliśmy wczoraj zobaczyć w Krakowie, będzie dla nas czytelnym znakiem, i przestrogą, czym może skończyć się zaprzaństwo całych Narodów przeciw Wierze Świętej Katolickiej i prawdziwemu, Świętemu Kościołowi. Nie ma bowiem przypadków, są tylko znaki... To że Bergoglio dwa razy przewrócił się, raz na Jasnej Górze, kiedy "nie potrafił" przyklęknąć przed Naszą Panią w Jej cudownym wizerunku, i raz podczas odprawiania "mszy", kiedy "nie potrafił" przyklęknąć przed ołtarzem, to również był wyraźny znak od Pana Boga, który sam rzucił go na ziemię przed swym Majestatem! Tak samo z tym piorunem i burzą, ktoś może powiedzieć: "przypadek", "przecież to tylko burza...". Jednak człowiek taki jest człowiekiem małej wiary... My wiemy bowiem, że nie ma czegoś takiego jak "przypadek". Wszystko dzieje się tylko z woli Bożej lub z dopustu Bożego. Bez Jego woli lub dopustu nic na tym świecie nie mogło by się wydarzyć... Pan Bóg przez takie znaki jasno pokazuje nam swoją Świętą Wolę. Ewangelia jasno mówi nam, że kiedy przyjdzie wielkie odstępstwo od wiary, będą też liczne znaki na niebie i na ziemi. Nie wątpliwie te czasy własnie nastały, a my jesteśmy świadkami tego. Musimy wytrwać w prawdzie, bo jak mówi Chrystus Pan - "kto wytrwa do końca, ten zbawiony będzie". Zbawiciel zastanawiał się, czy "gdy przyjdzie Syn Człowieczy, czy znajdzie Wiarę na Ziemi.". Mówił też, że "zwiedzeni zostaną, jeśli być może, także i wybrani...". Módlmy się, aby te słowa nie nas dotyczyły, trwajmy w Świętej Wierze i Tradycji Katolickiej, nie dajmy się zwieść modernistycznej sekcie, podszywającej się pod nasz Święty, Katolicki Kościół!

Niech Najświętsza Maryja Panna, nasza Pani i Królowa, która "wszystkie herezje sama zniszczyła na całym świecie", wstawia się za nami u Boga, i nie pozwoli naszemu Narodowi na całkowite odejście od Wiary Świętej i Kościoła Bożego! A Bóg Wszechmogący niech się da przebłagać za wszystkie świętokradztwa i bluźnierstwa, jakie miały miejsce w naszym Kraju w ostatnich dniach.

Kyrie eleison !!!

Michał Mikłaszewski