Cytaty

"Pogodnie przyjmuję krzyż, który mi został ofiarowany, (ale) będziemy walczyć nadal o honor Pana naszego Jezusa Chrystusa i Jego Kościoła świętego i niepokalanego... i nigdy nie pomylimy go z nową religią, która głosi szczęście ziemskie, uciechy, rewolucję i wolność wszelkich uczynków, która obala mszę, kapłaństwo, katechizm i wszystko, co nadprzyrodzone: to antyteza chrześcijaństwa"
ks. Coache

„Wszelka polityka, która nie jest Tradycją, jest z pewnością zdradą”
Arlindo Veiga dos Santos
_________________________________________________

piątek, 31 lipca 2015

31 lipca - Święto Św. Ignacego Loyoli, Wyznawcy.


Ryt zdwojony większy (duplex majus). 

Ignacy Loyola, hiszp. Iñigo López de Oñaz y Loyola (ur. przed 23 października 1491, zm. 31 lipca 1556) – święty Kościoła katolickiego, duchowny, teolog, prezbiter i założyciel zakonu Jezuitów. Jego dewizą była łacińska sentencja Ad maiorem Dei gloriam (Ku większej chwale Boga). Baskijskie imię Iñigo, nadane na cześć św. Iñigo de Oña (opata benedyktyńskiego klasztoru w Oña; +1068), w późniejszych latach we Francji i Włoszech zamienił na bardziej rozpoznawalne poza krajem Basków Ignacy ku czci Św. Ignacego, biskupa z Antiochii, pisarza i męczennika z II wieku.

A.M.D.G. !


Modlitwa Św. Ignacego Loyoli


Zabierz, Panie, i przyjmij całą wolność moją, pamięć moją i rozum, i wolę moją całą, cokolwiek mam i posiadam. Ty mi to wszystko dałeś - Tobie to, Panie, oddaję. Twoje jest wszystko. Rozporządzaj tym w pełni wedle swojej woli. Daj mi jedynie miłość Twoją i łaskę, albowiem to mi wystarcza. Amen. 


środa, 22 lipca 2015

Bergoglio przyjmuje sprofanowany wizerunek Chrystusa.

Paweł Lisicki: sierp i młot lepsze od swastyki? - Chrystus na sierpie i młocie to Chrystus sprofanowany. Znaczenie symbolu nie zmienia się w zależności od szerokości geograficznej. Czy podobnie milcząco reagowalibyśmy, gdyby jakiś przywódca światowy wręczył papieżowi Chrystusa na swastyce, twierdząc, że nazizm był pierwotnie formą protestu przeciw niesprawiedliwości światowego kapitalizmu? – pisze w felietonie dla Wirtualnej Polski Paweł Lisicki. Redaktor naczelny „Do Rzeczy” wyjaśnia, dlaczego papież Franciszek nie powinien przyjąć prezentu od Evo Moralesa oraz zastanawia się, dlaczego gest ten nie spotkał się z krytyką.
Czytaj więcej: http://wiadomosci.wp.pl/kat,141202,title,Pawel-Lisicki-Sierp-i-mlot-lepsze-od-swastyki,wid,17721942,wiadomosc.html?ticaid=115448

ZA:  http://wiadomosci.wp.pl/

OD REDAKCJI: W tym przypadku nie można się nie zgodzić. Z tym że Bergoglio nie jest (na szczęście) żadnym papieżem. On nie jest już nawet zwykłym antypapieżem. To jest po prostu antychryst! Poganin, który nie ma ani krzty chrześcijańskiej Wiary, i żadnego szacunku dla tego, co święte!

A propos "mszy" na Stadionie...

Dla tych, którzy bardziej od bredni p. Terlikowskiego (patrz - link), i innych wszelkiej maści kretyńskich filozofów i pisarzy z portalu Fronda.pl, cenią sobie naukę Świętych Pańskich oraz Magisterium Kościoła ...

Autor grafiki - Michał Mikłaszewski

Trzeba to bardzo jasno i dobitnie powiedzieć:

1. Tzw. "Nowa Msza", nie jest w ogóle Mszą Św. - tj. Ofiarą Chrystusa (zgodnie z definicją Św. Soboru Trydenckiego), jest niekatolicka, nie prawowita i w związku z tym nie ważna.

2. "Kapłani" posoborowego "kościoła" nie są katolickimi kapłanami, i w zdecydowanej większości nie posiadają oni ważnych święceń kapłańskich, gdyż sakry biskupie udzielane w nowym rycie są nieważne, a święcenia kapłańskie przynajmniej wątpliwe.

3. "Kościół" posoborowy to heretycka i schizmatycka sekta, nie mająca nic wspólnego z Kościołem Chrystusowym - czyli Kościołem Rzymsko-Katolickim. "Papież" tego "kościoła", jak i cała "hierarchia" to okupanci, którzy nie sprawują w sposób legalny i ważny swoich urzędów. Wszystkie sakramenty tego "kościoła" są heretyckie i schizmatyckie, udzielane w sposób niegodziwy, ich przyjmowanie jest grzechem ciężkim, a część z nich w ogóle nie jest ważna (praktycznie wszystkie poza chrztem i małżeństwem, a i te często bywają wątpliwe).

Szeptycki – patron bandziorów i zbirów?

Posted by Marucha w dniu 2015-07-20 (poniedziałek)



Karolina Maria Koter pisze na portalu Prawy.pl:

(…) Przeciwko wszczęciu procesu beatyfikacyjnego abp Andrzeja Szeptyckiego protestował kardynał Stefan Wyszyński, Prymas Polski. Protestowały też rodziny pomordowanych przez OUN-UPA i SS-Galizien. Szeptycki dał się poznać jako gorliwy duszpasterz zaangażowany w walkę o „Samostijną Ukrainę”. W tej walce posunął się jednak do udzielenia wsparcia ukraińskim nacjonalistom, szkolonym za niemieckie pieniądze. Udzielił również moralnego wsparcia samemu Adolfowi Hitlerowi, co nie tylko że było poważnym błędem politycznym, lecz przede wszystkim sprzeniewierzeniem się Bożemu prawu.

Błogosławione przez niego oddziały ukraińskich kolaborantów z SS Galizien wymordowały wiele polskich wsi na Tarnopolszczyźnie. I chociaż wpływ Andrzeja Szeptyckiego na nacjonalistów ukraińskich wielokrotnie jest minimalizowany, to w rzeczywistości był bardzo duży, a sam kapłan – bardzo oddany idei stworzenia państwa ukraińskiego, nieważne jakim kosztem.

Mimo wielu poważnych zarzutów co do osoby tego ukraińskiego prałata, w kręgach watykańskich dominuje przekonanie o prożydowskiej postawie Szeptyckiego oraz jego rzekomym sprzeciwie wobec mordów dokonywanych przez nacjonalistycznych rezunów, co zresztą znajduje potwierdzenie w wypuszczanych komunikatach prasowych.

Dzieje się tak m.in. za sprawą wpływowych ukraińskich duchownych i przy zupełnym braku zainteresowania polskiego Episkopatu.

Gajowy Marucha

ZA: https://marucha.wordpress.com/

 
OD REDAKCJI: Jeden komentarz ze strony Pana Gajowego Maruchy doskonale pasuje do uzupełnienia powyższego tekstu i obrazka:

"to NIE jest żaden klown. To bardzo niebezpieczny bandzior i oszust udający papieża i ogłupiający przez to miliony ludzi, którzy dają się jemu ogłupiać tylko dlatego, że nosi białą sukienkę i tytułuje się [go] "papa." ".

poniedziałek, 20 lipca 2015

Horytnica - Lwowcy Bracia


Utwór z albumu "Pod znakiem miecza"

Pamiętam jak dzisiaj, gdy wezwał mnie nasz ojciec
Twarz zimna, surowa, lecz w oczach jego łzy
Wręczając opaski nam biało-czerwone
Powiedział: "czas na was", uściskał co sił
Bez broni, lecz serca w nas biły gorące
I wiara, że jeszcze odmieni się nasz los
Że choć zginie wielu, Lwów znów będzie polski
Że jeszcze Ojczyzna usłyszy nasz głos
Wśród huku wystrzałów i świstu kul wroga
Gdy po raz kolejny ruszaliśmy w bój
Krzyczeli: "za Polskę!" i znikła gdzieś trwoga
Coś gnało i przestał dokuczać nam mróz

Widziałem znak Orła, zdobiły go wieńce
Jak w dziecięcych bajkach czytanych do snu
Lecz ten był prawdziwy, przyciągał me serce
Przyciągał z oddali, chciałem walczyć znów
Mój pierwszy karabin, tak drżały mi ręce
A więc już niedługo ruszymy na front
Płonęły w nas duchy, płonęły na wietrze
Jak żagiew zwycięstwa rzucona na stos
I biegliśmy naprzód, a śmierć dokoła
Łopotał nam sztandar, w uszach głuchy grzmot
My jak uskrzydleni, gdy dowódca wołał
Jak hufiec husarii, trwał nasz wielki lot

Ref.
Zasłonił mnie ciałem, przeszyła go seria
Zamarłem, gdy upadł z impetem na bruk
Na moich to rękach z uśmiechem umierał
I szeptał, że spłacił Ojczyźnie swój dług

I chociaż Cię nie ma wciąż czuję, że jesteś
Że czuwasz tuż obok, gdy ja jeszcze śpię
Jak w domu, czy tutaj w tym zimnym okopie
Spotkamy się bracie, spotkamy we śnie

Ref.
Zasłonił mnie ciałem, przeszyła go seria
Zamarłem, gdy upadł z impetem na bruk
Na moich to rękach z uśmiechem umierał
I szeptał, że spłacił Ojczyźnie swój dług

Dziś mijam mogiły w szeregach poległych
Wśród nich ta jedyna, a w niej jesteś Ty
Spełniło się nasze ukryte pragnienie
Lecz przyszło zapłacić za nie cenę krwi

Jak Czesi zrabowali Zaolzie

Polscy żołnierze dobici i pomordowani przez Czechów w
 Stonawie w styczniu 1919 roku
Gdy Polacy walczyli na wschodzie w obronie Europy, Czesi zadali im cios w plecy

Jednym z utrwalonych wśród sporej części Polaków fałszywych mitów historycznych jest twierdzenie o rzekomo haniebnym udziale państwa polskiego w tzw. rozbiorze Czechosłowacji w 1938 roku. Nic bardziej błędnego. Polska w niesławnej konferencji monachijskiej udziału nie brała. Natomiast w ramach jej ustaleń znalazły się m.in. zapowiedzi rozwiązania roszczeń terytorialnych Polski i Węgier wobec Czechosłowacji. Rząd w Warszawie nie zgodził się na pośrednictwo ówczesnych mocarstw (w tym III Rzeszy i faszystowskich Włoch) w kwestii rozwiązania sporu o Zaolzie. Sporu, który – dodajmy – zapoczątkowany został niesprowokowaną przez Polaków agresją wojsk czeskich na Śląsk Cieszyński w 1919 roku.

30 września 1938 roku, a więc w dniu, kiedy suwerenne władze państwa czechosłowackiego przystały na warunki określone w Monachium, rząd polski wystosował ultimatum w sprawie zwrotu zagrabionego 19 lat wcześniej Zaolzia, które strona czechosłowacka przyjęła dzień później. Należy podkreślić, że jeszcze przed wystosowaniem polskiego ultimatum prezydent Edward Beneš skierował na ręce prezydenta Ignacego Mościckiego pismo (datowane na 22 września 1938 roku), w którym proponował „usunięcie przeszkód z wielu minionych lat" poprzez „przyjęcie rektyfikacji granicy"! W efekcie jesienią 1938 roku zamieszkałe w przytłaczającej większości przez ludność polską ziemie za Olzą wróciły bezkrwawo do macierzy.

Polakom nie zaszkodzi uderzenie w twarz...

28 października 1918 roku została w Pradze ogłoszona deklaracja niepodległości. Po stuleciach niebytu odradzało się, na gruzach monarchii austro-węgierskiej, państwo Czechów, które miało tworzyć federację ze Słowakami. Czescy „ojcowie założyciele" żądali sporo. Z jednej strony domagali się prawa do samostanowienia – zgodnie z wolą i prawem do samostanowienia narodów. Z drugiej zaś strony oczekiwali od przywódców zwycięskich mocarstw ententy uznania nowego państwa w granicach historycznych. Kompletnie nie liczyli się przy tym z prawem do życia we własnych państwach innych narodów, zamieszkujących obszar wymarzonej Czechosłowacji. Dotyczyło to milionów Niemców, Węgrów i kilkuset tysięcy Polaków. Oprócz względów sentymentalnych dużą rolę w rachubach czeskich polityków odgrywały względy natury gospodarczej. Potrzebni byli nowemu państwu niemiecki inżynier, węgierski rolnik i polski sztygar.

Problem z posiadaniem węgla polegał wszakże na tym, że znaczna część ludności, która go wydobywała w Zagłębiu Karwińskim, czuła się Polakami, była świetnie zorganizowana politycznie i kulturalnie od dziesięcioleci oraz chciała pracować i mieszkać w odrodzonym państwie polskim.

12 października 1918 roku Polacy ze Śląska Cieszyńskiego wyłonili własną reprezentację polityczną, która przyjęła nazwę Śląskiego Komitetu Międzypartyjnego. Komitet ten przemieniony został następnie na Radę Narodową (dla) Księstwa Cieszyńskiego – w skrócie RNKC.

W odpowiedzi na ogłoszenie powstania państwa czechosłowackiego RNKC wydała dwa dni później kolejną odezwę, w której stwierdzała, że „proklamuje uroczyście przynależność państwową Księstwa Cieszyńskiego do wolnej, niepodległej, zjednoczonej Polski i obejmuje nad nim władzę państwową. Ze względu na dążenia narodu czeskiego, Rada Narodowa Księstwa Cieszyńskiego oświadcza, iż ustanowienie ostatecznej granicy pomiędzy oboma bratnimi narodami: polskim i czeskim, pozostawia się porozumieniu pomiędzy rządami: polskim w Warszawie a czeskim w Pradze, w tym głębokim przekonaniu, iż rządy te będą się kierowały przy ustalaniu granicy istotną przynależnością narodową i wolą ludności".

Kilkadziesiąt godzin później do akcji przystąpiła ludność Śląska Cieszyńskiego. W nocy 1 listopada 1918 roku garnizon austriacki w Cieszynie został przez Polaków rozbrojony. W następnych dniach ludność polska przejęła władzę niemal wszędzie tam, gdzie stanowiła większość. Obszar kontrolowany przez Polaków obejmował około 200 tys. mieszkańców deklarujących narodowość polską, nieco ponad 16 tys. Czechów i 63 tys. Niemców. Biało-czerwone flagi i piastowskie orły powiewały nad Bielskiem, Cieszynem, Karwiną i Boguminem. Deszczową jesienią rodziła się Polska.

Odkryta i zgwałcona – Reduta Ordona

Posted by Marucha w dniu 2015-07-19 (niedziela)

Co naprawdę odkryli archeolodzy na warszawskiej Reducie Ordona, bronionej w dramatycznych okolicznościach u schyłku Powstania Listopadowego w roku 1831? Dlaczego konserwator zabytków chroni wszystkie forty zaborcy z XIX i XX w., nie wpisując do rejestru zabytków tylko polskiego szańca?

Kto chce zarobić na Mickiewiczowskiej fortyfikacji, planując tam budowę mieszkaniowców i instalację sieci punktów o charakterze usługowym? Kto i kiedy okradł szczątki żołnierzy z Reduty Ordona i dlaczego sprawcy pozostają nieznani? Jakim prawem na grobach powstańców wybudowano meczet i dlaczego jego lokalizacja jest sztucznie przesuwana z części właściwej Reduty na jej przedpole?

To tylko część pytań, na które trudno znaleźć odpowiedzi w oficjalnych opracowaniach lub dziesiątkach informacji prasowych, lapidarnie i często błędnie informujących o największym odkryciu archeologicznym z 2013 r. – ujawnieniu struktur Reduty Ordona ze szczątkami zarówno polskich, jak i rosyjskich żołnierzy, także tych ograbionych kilka lat temu i rzuconych w świeże doły, bez zachowania „układu anatomicznego” i bez zabytków, których część mogła trafić na internetowe serwisy aukcyjne, a inne cieszą oko rabusiów i ich kolegów…

Badania za hiszpańskie pieniądze

Dzieło Nr 54, zwane Redutą Ordona to umocnienie polowe wpisujące się w ciąg fortyfikacji ziemnych mających bronić stolicy na wypadek oblężenia przez wojska rosyjskie w czasie Powstania Listopadowego w 1831 r. Fortyfikację opisaną w słynnym wierszu Adama Mickiewicza wzniesiono na ówczesnym zachodnim przedpolu Warszawy, dzisiaj należącym administracyjnie do dzielnicy Ochota. Przez lata jednak miejsce, w którym Polacy mieli zaciekle bronić się przed Moskalami, ostatecznie wysadzając prochownię i kładąc trupem tych, co się bronili i tych, co się wdarli, błędnie przypisywano nieobsadzonemu podczas obrony Warszawy Dziełu nr 55, znajdującemu się na pobliskiej Woli przy ul. Mszczonowskiej. Tam zresztą dotąd odbywały się uroczystości związane z Redutą Ordona.
Wizualizacja Reduty Ordona z trzema rzędami 
wilczych dołów Fot. Andrzej Szwedzik
Pierwsze wątpliwości co do starej lokalizacji pojawiały się w środowisku geografów, bowiem zgodnie z planami z 1831 r. umiejscowienie legendarnej fortyfikacji nie odpowiadało współrzędnym dającym się odczytać z historycznych map.

Jednak dopiero na początku XXI w., prawdopodobnie przynajmniej od 2002 r., faktyczna Reduta Ordona na Ochocie była odkryta inwazyjnie (wykopaliskowo) przez poszukiwaczy pamiątek historycznych, którzy – co wynika z ustaleń „Zakazanej Historii” – po nielegalnym i rabunkowym wyeksploatowaniu szańca w zakresie własnych możliwości i umiejętności – zgłosili (bez ujawniania swojej tożsamości) miejsce pamięci archeologom.

Do badań metodycznych i miarodajnych doszło dopiero w latach 2010–2011 na zlecenie Gminy Warszawa-Ochota oraz w roku 2013 z funduszy prywatnego inwestora, spółki Tremon Polska, której to władze samorządowe sprzedały większość terenów historycznych Reduty Ordona. Spółka o hiszpańskich korzeniach planowała tam budowę mieszkaniowców i zgodnie z prawem zleciła wymagane w tym przypadku badania archeologiczne, które po zakończeniu miały „uwolnić” teren pod budowę.


piątek, 17 lipca 2015

Nabożeństwa ku czci Najświętszego Serca Pana Jezusa i Niepokalanego Serca Maryi Panny - Bp Oliver Oravec


Od Redakcji: Prawie tydzień temu, 10 lipca A.D. 2015, obchodziliśmy pierwszą rocznicę śmierci śp. J. E. x. Bpa Olivera Oraveca. 
J. E. x. biskup Oliver Oravec, słowacki duchowny, urodził się w 1941 r. Początkowo był związany z czechosłowackim Kościołem podziemnym, w którym otrzymał święcenia kapłańskie (1968 r.), w latach emigracji przyjął stanowisko teologiczne sedewakantyzmu. 21 października 1988 r. w Monroe został konsekrowany na biskupa przez J. E. x. biskupa Roberta Fidelisa McKennę OP. Był duszpasterzem katolików nie tylko na Słowacji, lecz także w Czechach, Stanach Zjednoczonych i innych krajach. W czerwcu 2006 roku, podczas wizyty duszpasterskiej w Krakowie, udzielił Sakramentu Bierzmowania polskim wiernym.


R. I. P.


Poniżej prezentujemy znakomity tekst śp. J. E. x. Bpa Olivera Oraveca:

Rocznica zabójstwa Rosyjskiej Rodziny Carskiej


W nocy z 16 na 17 lipca 1918 roku w Jekaterynburgu bolszewicki oddział egzekucyjny pod dowództwem Jakowa Jurowskiego dokonał mordu na Cesarzu i Samodierżcy Wszechrusi Mikołaju II i Cesarzowej Marii Fiodorownej, wraz z Nimi zabici zostali Cesarzewicz Aleksy Nikołajewicz, Wielkie Księżne Olga, Tatiana, Maria i Anastazja oraz cztery towarzyszące im osoby. 

Car Mikołaj został zatrzelony z pistoletu. Na ten znak czekiści otworzyli ogień do pozostałych osób zgromadzonych w pokoju. Księżniczkę Anastazję i służącą Demidową dobijano bagnetami. 

Pięć lat później, wraz z ostatnimi, broniącymi jej białogwardzistami, umarła Rosja a na jej sponiewieranym ciele na dobre zadomowiły się barbarzyńskie sowieckie hordy. Rewolucja ujawniła przed światem swoje kolejne piekielne wcielenie, spuszczona z łańcucha zaczęła ponownie zbierać żniwa.

ZA: facebook.com (wpis prywatny)

czwartek, 16 lipca 2015

Trzeba opowiadać o całej Polsce


W dzisiejszych czasach coraz mniejszej i coraz bardziej wyrywkowej znajomości historii (kariery na historii się nie zrobi) świadomość obecności i znaczenia Kresów dla Polski powoli zanika. Młodsze pokolenia przyzwyczaiły się do Polski owalno-kwadratowej, wyrysowanej na mapie ołówkiem Stalina; Polski bez Lwowa, Wilna i Grodna, o Żytomierzu nie wspominając. Tymczasem przecież częścią krajobrazu polskiej duszy i związanej z nim mentalności było poczucie swobody i otwartego nieba charakterystyczne dla wschodnich obszarów Polski. Bez tej ziemi zaludnianej przez wieki pokoleniami pobożnych, pracowitych i fantazyjnych Polaków, częstokroć dziwaków i sobiepanów, bylibyśmy kimś zupełnie innym.

Z oczywistych powodów przez okres PRL-u świadomość kresowych korzeni naszej Ojczyzny przemilczano, z uwagi na niepolskie interesy nie wróciła ona do sfery publicznej debaty po ogłoszeniu "upadku komunizmu". Zabrakło nie tylko międzynarodowej koniunktury, ale również samej koncepcji, po co i na jakich zasadach moglibyśmy na Kresy wracać. A przecież można było próbować, choćby za sprawą proponowanej Skubiszewskiemu przez prezydenta Białorusi Szuszkiewicza unii warszawsko-mińskiej. Do takich pociągnięć trzeba było jednak mieć jaja i polski rząd w Warszawie, a nie tylko być kompradorem na krótkiej smyczy. Gdyby Polska rzeczywiście wybiła się na niepodległość wysiłkiem Polaków,wówczas można byłoby, podobnie jak miało to miejsce po roku 1918, uprawiać politykę państwową odbudowania silnej regionalnej pozycji. Tak się nie stało.

Co więcej nawet środowiska uchodzące w Polsce za "patriotyczne" do tematyki kresowej podchodzą jak do jeża, obawiając się "wybudzania antyukraińskich czy antylitewskich sentymentów" wśród Polaków, gdy tymczasem ani Litwini, ani Ukraińcy nie mają problemu z tolerowaniem i podpompowywaniem antypolskich szowinizmów u siebie. No, tak jest niestety. Doszło nawet do tego, że wycisza się dzisiaj w Polsce głosy wołające o upamiętnienie ofiar rzezi wołyńskiej, półgębkiem mówi o zbrodniach UPA, przymyka oczy na antypolską retorykę ukraińskich polityków.

Co zaś najsmutniejsze, to że nie ma żadnego państwowego programu przywracania kresowej pamięci, zszywania zlobotomizowanej historii kraju.

Kresowianie cieszą się dzisiaj mniejszym zainteresowaniem władz RP niż ziomkostwa niemieckie berlińskiej kanclerz.

Polska wyłożyła setki milionów złotych na budowę muzeum Żydom, a w kraju nie ma porządnego muzeum Kresów. Wycieczki szkolne, zjeżdżając do Warszawy, zachodzą do Muzeum Powstania Warszawskiego i muzeum Żydów; w jednym poznają mit polskiej ofiary całopalnej, w drugiej zmitologizowaną historię "fajnych Żydów polskich", bez wzmiankowania choćby o trudnych kartach wzajemnych stosunków czy licznych wypadkach żydowskiej zdrady i niechlubnej roli.

Nigdzie nie ma okazji, by opowiedzieć polskim dzieciom o wielkości państwa, którego są dziedzicami; nigdzie nie ma miejsca na opowieść o całej Polsce. Muzeum Kresów powinno było powstać w pierwszej kolejności, właśnie po to by przywracać polską całość. Również po to, by zebrać setki tysięcy kresowych historii, tchnąć życie w tamten świat miniony i uratować kresową narrację. Bez niej nie zrozumiemy Mickiewicza, Słowackiego czy Rzewuskiego. Nie zrozumiemy filozofii Lwowa i Wilna, ale przede wszystkim nie zrozumiemy koncepcji Wielkiej Polski. A jak na tych łamach podkreśla wielu publicystów nowej polskiej elity, Polska może być jedynie wielka. Innej nie będzie jej wcale.

Skarleliśmy do tego stopnia, że sami przed sobą boimy się mówić o ziemiach odciętych od macierzy ręką Stalina.

Jak się odrodzić?

Program jest jeden – pomnażając i budując bogactwo oraz solidarność świadomych Polaków; identyfikując wrogów i zdrajców. Innej drogi nie ma. Tylko gospodarcza siła przyniesie narodowe odrodzenie polityczne, tylko śmiałe i jasne zdefiniowanie polskiego projektu i określenie, z kim po drodze, a z kim nam przeciwko, może rozpocząć nurt sanacji. Polska solidarność musi zaś oznaczać związek ponad granicami, zwłaszcza ponad obecną granicą wschodnią. Naród polski jest jeden na całym świecie.


Andrzej Kumor



Dziś obchodzimy święto Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel

Matka Boża Szkaplerzna (Matka Boża z Góry Karmel).
Święto jako pierwsi wprowadzili Karmelici. Ich generałowi zakonu - św. Szymonowi Stockowi - Maryja objawiła tę formę pobożności w 1251 roku. Papież Benedykt XII ustanowił to święto dla całego Kościoła (1726).
Matka Boża z Góry Karmel, która ukazała się także podczas ostatniego objawienia w Fatimie, jest patronką osób zakonnych.
W XIV wieku Maryja objawiła się papieżowi Janowi XXII, polecając mu w opiekę „Jej zakon” karmelitański. Obiecała wówczas obfite łaski i zbawienie osobom należącym do zakonu i wiernie wypełniającym śluby.
Obiecała również wszystkim, którzy będą nosić szkaplerz, że wybawi ich z czyśćca w pierwszą sobotę po ich śmierci.
Cały szereg papieży wypowiedziało się z pochwałami o tej formie czci Najświętszej Maryi i uposażyło to nabożeństwo licznymi odpustami. Wydali oni około 40 encyklik i innych pism urzędowych w tej sprawie. Do spopularyzowania szkaplerza karmelitańskiego przyczyniło się przekonanie, że należących do bractwa szkaplerza Maryja wybawi z płomieni czyśćca w pierwszą sobotę po ich śmierci. Tę wiarę potwierdzili papieże swoim najwyższym autorytetem namiestników Chrystusa. Takie orzeczenie wydał jako pierwszy Paweł V 29 czerwca 1609 r., Benedykt XIV je powtórzył (+ 1758). Podobnie wypowiedział się papież Pius XII w liście do przełożonych Karmelu z okazji 700-lecia szkaplerza. Po raz pierwszy wiadomość o objawieniu szkaplerza pojawia się dopiero w roku 1430. Nabożeństwo szkaplerza należało kiedyś do najpopularniejszych form czci Matki Bożej. Jeszcze dzisiaj spotyka się bardzo wiele obrazów Matki Bożej Szkaplerznej (z Góry Karmel), ołtarzy i kościołów. We Włoszech jest kilkaset kościołów Matki Bożej z Góry Karmel, w Polsce blisko setka. Wiele obrazów i figur pod tym wezwaniem zasłynęło cudami, tak iż są miejscami pątniczymi. Niektóre z nich zostały koronowane koronami papieskimi.

środa, 15 lipca 2015

916 rocznica zdobycia Jerozolimy oraz 605 rocznica Bitwy pod Grunwaldem.

W dniu dzisiejszym obchodzimy dwie wielkie dla nas, jako Polaków i Katolików rocznice, tzn. 15 VII AD 1099 , kiedy to Gotfryd z Bouillon na czele zjednoczonych wojsk chrześcijańskiej Europy wkroczył zwycięsko do Jerozolimy, oraz 15 VII AD 1410, kiedy pod wodzą z łaski Bożej Króla Polskiego - Władysława Jagiełły, pokonaliśmy krzyżaków w Bitwie pod Grunwaldem. W obydwu bitwach zwyciężyła Prawda oraz Imię Boże, gdyż Zakon Rycerzy NMP Domu Niemieckiego sprzeniewierzył się swym dawnym ideałom Rycerzy Krzyżowych, i w nieposłuszeństwie Papieżowi Rzymskiemu prowadził wojnę z chrześcijańskim Monarchą, nie dla chwały Bożej, a dla własnych, materialnych interesów...



AD MAIOREM DEI GLORIAM!


poniedziałek, 13 lipca 2015

Festiwal Orle Gniazdo 10 - 12 lipca AD 2015, Kępa k. Żytna, pow. Radomszczański, woj. Łódzkie.


W dniach 10 - 12 lipca br. Pańskiego, w Kępie k. Żytna odbył się zorganizowany przez polskie środowiska narodowe, (fundacja o tej samej nazwie) Festiwal Orle Gniazdo [FOG]. Była to już trzecia edycja tej corocznej imprezy. Na festiwalu zgromadziło się kilkaset osób z całej Polski, z szeroko pojętych środowisk narodowych.

Podczas festiwalu zagrały m.in. tak znane zespoły jak polski Szwadron 97 (Zespół Narodowy i Katolicki, znany m.in. ze słynnego utworu "Non Possumus" przeciwko modernistycznej herezji) czy włoska Ultima Frontiera.

Zapewne już niedługo, na oficjalnej stronie internetowej organizatorów festiwalu (http://www.festiwalorlegniazdo.pl/pl/) pojawią się szczegółowe relacje fotograficzne i filmowe z imprezy. 

Na koniec jeden z najbardziej znanych kawałków legendarnego zespołu, który oczywiście pojawił się na sobotnim koncercie; 


czwartek, 2 lipca 2015

Wizyta J. Exc. x. Bpa J. A. Rodrigueza (23 - 29 VI AD 2015). ZA: Kaplica pw. Świętego Krzyża

W dniach 23-29 czerwca br. przebywał w naszej kaplicy z prywatną wizytą J. Exc. Mons. Jose Antonio Biskup Rodriguez Lopez z Meksyku. Ksiądz Biskup przybył we wtorek popołudniu i swoją wizytę rozpoczął od celebracji Mszy Św. W następnych dniach codziennie celebrował Msze Św. oraz uczestniczył w nabożeństwach parafialnych w naszej kaplicy, jak i też prowadził modlitwy brewiarzowe. Podczas swojego pobytu Ks. Biskup często spotykał się i rozmawiał z wiernymi, był też m.in. na wycieczce na górze Żar w Beskidzie Żywieckim oraz w Oświęcimiu, gdzie odwiedził dawny niemiecki - nazistowski obóz koncentracyjny Auschwitz-Birkenau. W Niedzielę V po Zesłaniu Ducha Świętego (tj. wczoraj) o godz 9.00 odprawił uroczystą Mszę Świętą oraz udzielił 9 osobom Sakramentu Bierzmowania. Podczas Mszy Św. wygłosił Homilię, której tekst (przetłumaczony z języka angielskiego) dostępny jest na naszej stronie pod tym linkiem. Ksiądz Biskup wspomniał w niej m.in., iż tylko ważne i godnie sprawowane Sakramenty Święte dają łaskę Bożą i są pewną drogą do zbawienia wiecznego. Po Mszy Św. Biskup zrobił sobie ze wszystkimi zgromadzonymi pamiątkowe zdjęcie oraz spotkał się z grupą wiernych (w większości nowo bierzmowanych wraz ze świadkami i rodzinami) na przygotowanym specjalnie poczęstunku. Później został zaproszony wraz z Ks. Proboszczem na uroczysty, niedzielny obiad. O godz. 17.00 odprawił Solenne Nieszpory Niedzielne w asyście Ks. Proboszcza. Dziś, w święto Św. Św. Ap. Piotra i Pawła oraz w 20. rocznicę swoich święceń kapłańskich, Jego Excelencja odprawił Mszę Św. o godz. 8.15, a następnie, po śniadaniu, pożegnawszy się z wiernymi, ucałowawszy Św. Relikwie Św. Pawła Apostoła, udał się do Krakowa, gdzie kontynuuje swoją wizytę duszpasterską w Polsce i Europie (w planie Ks. Biskupa jest również wizyta na Słowacji, w Popradzie, w kaplicy Śp. x. Bpa Oliwiera Oraweca, gdzie w I rocznicę śmierci zostanie odprawione Requiem za Duszę zmarłego Biskupa, oraz w Czechach). Wszystkie zdjęcia z uroczystych celebracji Ks. Biskupa w kaplicy pw. Świętego Krzyża w Grodźcu są dostępne w naszej galerii [link].