Cytaty

"Pogodnie przyjmuję krzyż, który mi został ofiarowany, (ale) będziemy walczyć nadal o honor Pana naszego Jezusa Chrystusa i Jego Kościoła świętego i niepokalanego... i nigdy nie pomylimy go z nową religią, która głosi szczęście ziemskie, uciechy, rewolucję i wolność wszelkich uczynków, która obala mszę, kapłaństwo, katechizm i wszystko, co nadprzyrodzone: to antyteza chrześcijaństwa"
ks. Coache

„Wszelka polityka, która nie jest Tradycją, jest z pewnością zdradą”
Arlindo Veiga dos Santos
_________________________________________________

czwartek, 14 kwietnia 2016

Piotr Puciński: 82. rocznica powstania Obozu Narodowego – Radykalnego


„Panie Prezesie, my jutro ogłaszamy deklarację Obozu Narodowo-Radykalnego”. Tymi słowami 82 lata temu Jan Jodzewicz miał zakończyć rozmowę z zaskoczonym Romanem Dmowskim. 14 kwietnia przypada kolejna rocznica powstania Obozu Narodowo-Radykalnego. Mimo względnie niewielkiej liczby działaczy, mając na uwadze niezwykle szeroką gamę organizacji społeczno-politycznych w dwudziestoleciu międzywojennym, było to środowisko, które na zawsze zapisało się na kartach historii naszego kraju. Ciężkie warunki działalności, jakie zapewniała władza sanacyjna, wymusiły nienaganną dyscyplinę i organizację wewnętrzną, połączone z niespotykaną bezkompromisowością i ideowością. Połączenie nacjonalizmu katolickiego z radykalizmem społecznym stanowiło novum na polskiej scenie politycznej trzeciej dekady ubiegłego wieku.

Krst pod Triglavom. Oświadczenie Organizacji Monarchistów Polskich

1050 lat temu książę Polan – Mieszko I, syn Siemomysła – przyjął chrzest, wstępując (wraz ze swą świtą, a pośrednio i w dłuższej perspektywie czasowej – także z całym państwem i narodem) w szeregi wiernych Kościoła Rzymskiego.

W jaki sposób możemy zapatrywać się dziś na to wydarzenie, mając komfort spoglądania na bolesną, ale na ogół przecież chwalebną historię naszej Ojczyzny, jakże mocno związaną z religią chrześcijańską? Gest Mieszka I jest rozpatrywany na wielu płaszczyznach. Banalne stały się już te interpretacje, które przypisują mu wymiar li tylko polityczny, sugerujące, że był jedynie wyrazem wyrachowania, obliczonego na włączenie Polski do grona państw nowoczesnych (podług ówczesnych standardów). Pamiętajmy jednak, że na płaszczyźnie wewnętrznej porzucenie wiary przodków mogło być (i pewnie było) sporym problemem, jak też trudną decyzją. Trudną zarówno w sferze osobistej (bo nigdy nie jest łatwo zmieniać rzecz tak ważną jak religia), jak i politycznej (z uwagi na ryzyko buntu ludności i wszelkich kłopotów związanych z zaprowadzaniem nowego wyznania).
Świadomy katolik rzymski może dziś oczywiście powtórzyć za Janem Mosdorfem: Jesteśmy katolikami nie tylko dlatego, że Polska jest katolicka, bo gdyby nawet była muzułmańska, prawda nie przestałaby być prawdą, tylko trudniejszy i boleśniejszy byłby dla nas, Polaków, dostęp do niej. Jesteśmy katolikami nie tylko dlatego, że doktryna katolicka lepiej rozstrzyga trudności, a dyscyplina – konflikty, ani dlatego, że imponuje nam organizacja hierarchiczna Kościoła, zwycięska przez stulecia, ani dlatego wreszcie, że Kościół ocalił i przekazał nam w spuściźnie wszystko to, co w cywilizacji antycznej było jeszcze zdrowe i nie spodlone, ale dlatego, że wierzymy, iż jest Kościołem ustanowionym przez Boga.
To wszystko prawda – i prawda ta niewątpliwie brzmi dobitnie. Niewykluczone, że Mieszko i jego otoczenie przynajmniej przeczuwali tę prawdę, choć może pojmowali ją na swój, prosty i jeszcze barbarzyński sposób (na przykład taki, że Bóg chrześcijan zdaje się silniejszy od bogów czczonych dotychczas). Wypada jednak wspomnieć także o innej kwestii.

Otóż religia – również tak uniwersalistyczna jak chrystianizm – objawia swój autentyczny, głęboki sens dopiero wtedy, gdy jest ściśle związana nie tylko z życiem osobistym, ale i społecznym. To znaczy: gdy jest związana (o ile to możliwe) z przyjętymi obyczajami, tradycjami i prawami, gdy odwołuje się do rozumianych przez społeczność pojęć i symboli, gdy nie jest abstrakcją nanoszoną na teren oczyszczony z przeszłości, ale czymś, co wrasta w otoczenie i momentalnie zaczyna też z niego wyrastać.

Możemy tu przywołać słowa św. Justyna Męczennika: Każda prawda, gdziekolwiek znaleziona, należy do nas – chrześcijan. Zauważmy więc, że to chrześcijaństwo, które przybyło do Polski 1050 lat temu, było już zespolone z podbudową w postaci kultury oraz filozofii greckiej i rzymskiej. Podbudowa ta sięgała też kultury starożytnego Izraela (w oczywisty sposób: poprzez Biblię i całą historię Zbawienia), a w sposób pośredni także dorobku Egiptu czy nawet Sumerów (nawet jeśli ówcześni nie do końca już to sobie uświadamiali). Były w owym chrześcijaństwie zawarte także żywioły plemion germańskich, celtyckich i słowiańskich, żywioły rodzącego się średniowiecza – opartego na rycerstwie, kapłaństwie i porządku feudalnym. 

Mieszko nie przyjmował zatem religii oderwanej od rzeczywistości, abstrakcyjnej czy sztucznej – ale raczej wchodził w wielki krąg kulturowy, w którym zawierało się w jakiś sposób niemal wszystko to, co należało do znanej historii Europy – i nie tylko Europy. Naturalnie można w tym miejscu zapytać o to, czy podobny proces wchłaniania objął także pogaństwo słowiańskie wyznawane przez Polan.

Nie do końca znamy te procesy. Z jednej strony, możemy się domyślać, że lud przez dobrych kilka pokoleń mógł być nieufny – ba, nieufni mogli być nawet możni, szczególnie jeśli obstawanie przy „rodzimej wierze” było dla nich także elementem oręża politycznego. Z drugiej strony, nic nie wskazuje na jakiś brutalny, ciężki konflikt religijny (pomijając krótkotrwałą reakcję pogańską, która jednak po części była wywołana przyczynami politycznymi i ekonomicznymi).

Z pewnością duża część przedchrześcijańskich rytuałów, obyczajów, pojęć, symboli i sposobów myślenia wrosła w nasze, polskie chrześcijaństwo – analogicznie do tego, co wcześniej lub później działo się w Irlandii, Bawarii, Etiopii, Indiach, Peru czy Meksyku. Inną kwestią jest to, że najprawdopodobniej nasze pogaństwo nie wykształciło tak rozbudowanych form i struktur (np. literatury) jak choćby „rodzima wiara” Skandynawów. Co więcej, nie miało też w sobie zaczynu filozofii czy teologii, inaczej niż myśl grecka czy wedyjska. Trzeba się z tym pogodzić i niedorzeczne są pretensje współczesnych apologetów „rodzimowierstwa” o rzekome zniszczenie dorobku rdzennej kultury. Z czym w istocie moglibyśmy porównać późniejszy dorobek (także na terenie Polski) myśli chrześcijańskiej – myśli filozoficznej, teologicznej, logicznej, społecznej i wszelkiej innej?

I dlatego też po 1050 latach jako monarchiści, legitymiści, katolicy rzymscy – możemy tylko dziękować księciu, który zdecydował się na ów znaczący gest, w swej istocie błogosławiony dla naszego kraju na wszelkich płaszczyznach. I to właśnie czynimy, wyrażając – na przekór temu wszystkiemu, co widać we współczesnym świecie – nadzieję, że ta chrześcijańska tożsamość przetrwa i nabierze znów mocy.

prof. dr hab. Jacek Bartyzel

Rada Naczelna Organizacji Monarchistów Polskich

Adrian Nikiel

Przemysław Olszewski

Adam Tomasz Witczak

Łukasz Szymański

Niedziela Dobrego Pasterza, 10 kwietnia AD 2016

ZA: http://www.legitymizm.org/oswiadczenie-krst-pod-triglavom

Prof. Bartyzel: Mieszko I to Polska własnie

To, co wyprawiają siły Mordoru w związku z rocznicą chrztu Polski jest powtórką takiej samej kampanii, która masoneria we Francji prowadziła 20 lat temu, w 1500 rocznicę chrztu Chlodwiga. Chwyty erystyczne są w zasadzie te same: albo błahe, czepiające się niepewności daty samego wydarzenia (tak jakby nieścisłość w datowaniu przyjęcia chrztu przez jakiegoś księcia mogła mieć jakiekolwiek znaczenie wobec faktu, że sam Pan Nasz na pewno nie przyszedł na świat w swojej ludzkiej naturze w roku 0, tylko kilka lat wcześniej, też w przybliżeniu, i jakoś nam ta pomyłka w datacji Dionizego Małego wiary nie osłabia); albo zupełnie idiotyczne, bo "demaskujące" fakt oczywisty, iż faktyczna chrystianizacja ludu była i musiała być procesem rozciągniętym mocno w czasie. Właściwie brakuje tylko jednego elementu, czyli analogii do stawiającego kropkę nad i hasła masonów nadsekwańskich "Chlodwig to nie Francja", a co wynika z tego, że oni mogą wskazać wyraźną cezurę w historii Francji, jaką jest rewolucja, inaugurująca inną, a faktycznie 'anty-Francję", uznając zatem, że "Francja to Rewolucja i Prawa Człowieka" przeciwko Prawu Bożemu i Królom Francji, w Polsce natomiast takiej "Bastylii" dzielącej mieczem historię państwa na dwie nieprzystające do siebie połowy nigdy nie było. Skutek jest taki, że nie mogąc powiedzieć wprost "Mieszko I to nie Polska", bo przecież nawet mit założycielski Okrągłego Stołu nie może być poważną alternatywą, gdyż wiadomo, że w Magdalence obalano kolejne półlitrówki, a nie więzienia, to w takim razie chwytają się jak brzytwy najcudaczniejszych pomysłów, jak neobolszewicka "Krytyka Literacka", która wychodzi naprzeciw "rodzimowiercom" i etnonacjonalistom plemiennym, wyrażając żal, iż Mieszko otworzył kraj na wpływy "obcych kultur".

Wszystko to jednak jest w swojej esencji, mniej lub bardziej jawnie, działaniem cywilizacji przeciw-chrześcijańskiej, która nie może pogodzić się z faktem, iż chrzest księcia Polan nadał niezmywalne piętno całej naszej historii minionej i tej, która jeszcze będzie trwała, aż po czasy ostateczne. To zatem po prostu Książę Tego Świata, szalejący z nienawiści, iż ten połeć ziemi został wyrwany spod jego mocy, mobilizuje wszystkie swoje sługi.

Albowiem od tego czasu, od momentu wszczepienia polskiej gałązki w krzew winny Res Publica Christiana, nasz pierwszy chrześcijański władca przyjął w imieniu wszystkich swoich następców także i to zobowiązanie, wynikające z uznania, iż od Odkupienia żadna ziemska władza nie może być prawowita, jeżeli nie uznaje Panowania Chrystusa. Władza, która to panowanie choćby ignoruje, może być co najwyżej legalna, a więc tolerowana jako zło konieczne do karania innych występków, ale nie prawowita.

82 lata temu powstał Obóz Narodowo-Radykalny!


OBÓZ NARODOWO-RADYKALNY

WCZORAJ, DZIŚ, ZAWSZE.

14.04.1934 - 14.04.2016


Idzie NaRa!!!


14 kwietnia 1934 roku w gmachu Politechniki Warszawskiej została podpisana deklaracja ideowa, która dała początek naszej organizacji. W 2016 roku mijają 82 lata od powstania Obozu Narodowo-Radykalnego. W związku z tym pragniemy wszystkich Państwa zaprosić na centralne obchody, które w tym roku odbędą się w Białymstoku. Już 16 kwietnia do Białegostoku zawitają nacjonaliści z całej Polski by świętować kolejną już rocznicę powstania ONR.


1050. rocznica Chrztu Polski. 14 kwietnia 966 r. Mieszko I rozpoczął proces chrystianizacji państwa Polskiego


*** 14 KWIETNIA 966 AD ***

POCZĄTEK POLSKIEJ PAŃSTWOWOŚCI, TWORZENIA SIĘ POLSKIEJ TOŻSAMOŚCI NARODOWEJ, POLSKIEJ KULTURY, MYŚLI, SZTUKI, JĘZYKA I TRADYCJI.

OMNIA AD MAIOREM DEI GLORIAM, ET BEATISSIMAE VIRGINIS MARIAE HONOREM!

WIELKA POLSKA KATOLICKA! 
BYŁA JEST I BĘDZIE PRZEZ KOLEJNE 1050 LAT!

Chrzest Polski, autor: Jan Matejko
Wiele wskazuje na to, że Chrzest Polski odbył się dokładnie 1050 lat temu. Data 14 kwietnia 966 r. jest podawana najczęściej jako początek chrystianizacji państwa polskiego, ponieważ zgodnie z ówczesnym zwyczajem ceremonia odbywała się w Wielką Sobotę.

Powszechnie przyjmuje się, iż chrystianizacja ziem polskich trwała aż do początków XIII w., choć według źródeł kościelnych poprzednie religie słowiańskie nadal usilnie zwalczano aż do wieku XVII.

Mieszko I przyjął chrzest w obrządku rzymskim. Chrzest władcy i erygowanie niezależnego biskupstwa zrównały państwo gnieźnieńskie z chrześcijańskimi krajami Europy i związały Polskę z zachodnim kręgiem kultury chrześcijańskiej.

Mieszko I po przyjęciu chrztu stał się równy władcom chrześcijańskim. Mógł zawierać przymierza i sojusze. Przyjęcie chrztu umacniało też znaczenie władcy wobec poddanych. Kościół głosił bowiem, że władza księcia pochodzi od Boga i każde wystąpienie przeciwko władzy uznawano za grzech.

Do Polski, po przyjęciu chrześcijaństwa, coraz liczniej przybywali duchowni. Uczyli ludzi nowej religii oraz służyli pomocą władzy. W tamtych czasach jedynie duchowni potrafili czytać i pisać. Przede wszystkim znali łacinę, którą posługiwali się m.in. w kontaktach międzynarodowych. Klasztory i kościoły były ośrodkami życia intelektualnego i artystycznego. Duchowni znali również tajniki uprawy roli, to oni nauczyli Polan melioracji podmokłych terenów, zastosowali nowe narzędzia, co bardzo przyczyniło się do rozwoju gospodarki rolnej.

Po rozpowszechnieniu chrześcijaństwa zaczęto wznosić pierwsze kościoły, w związku z czym pojawił się nowy rodzaj zapotrzebowania na malarstwo i rzeźbę sakralną.

źródło: wikipedia/Wuj

wtorek, 12 kwietnia 2016

16 kwietnia ONR będzie świętował w Białymstoku!


Białostocczyzna – kraina skrajności. Ziemia Inki — nieskazitelnej bohaterki antykomunistycznego oporu, a także Jana Szostaka – ubeckiego kata. Miejsce tysięcy żołnierzy, którzy oddali życie w szeregach NSZ i AK, a także miejsce współpracującej z okupantem sowieckim ludności (prawosławnej). Białystok – miasto, które za komuny dało sejmowi marszałka, a niedawno do sejmu wprowadziło narodowca. Miasto ludzi pracowitych, ambitnych i serdecznych, ale także o największym, z wojewódzkich stolic, bezrobociu. Podlasie – symbol zapomnianej, przez tragiczną w skutkach politykę PO, ściany wschodniej, ale przede wszystkim teren, który dumnie podkreśla swoją polskość. Wreszcie miasto zagrożone napływem uchodźców, ale i terytorium dobrze rozwijających się środowisk patriotycznych i narodowych. To właśnie Białystok zwierzchnicy Obozu Narodowo-Radykalnego wybrali na miejsce obchodów 82. rocznicy założenia tejże organizacji.

Dwa lata temu, gdy ONR świętował w Łodzi – gdzie działa największa z Brygad ONR, w Białymstoku o narodowych radykałach nikt nie słyszał – ONR-u tutaj w ogóle jeszcze nie było. Brygadę Podlaską reaktywowano w październiku 2014 roku. Skromna liczbowo grupa rozpoczęła ambitną działalność społeczną. Wkrótce ONR pomagał w białostockim hospicjum, łomżyńskim szpitalu na oddziale dziecięcym oraz w Domu Samotnej Matki w Supraślu. W tym roku Brygada wsławiła się zorganizowaniem Marszu Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Hajnówce. 2 kwietnia mieszkańcy Białegostoku ujrzeli ONR w zorganizowanym przezeń marszu antyimigranckim. Oenerowcy na stałe wpisali się w życie tego miasta.

W sobotę 16 kwietnia nacjonaliści rozpoczną obchody uczestnictwem w mszy świętej w Katedrze Białostockiej. Marsz rozpocznie się pod Bazyliką o godzinie 16:30. Ilość uczestników jest trudna do określenia-podobnie jak na poprzednich rocznicach – organizatorzy spodziewają się przyjazdu kilkuset narodowców. Liczebność wzmocni zapewne spory napływ kandydatów do organizacji, jaki miał miejsce w 2015 roku. Będzie głośno! Na pewno usłyszymy „Idzie nara…”, czy „młodzi, aktywni, radykalni”. Wydaje się jednak, że najgłośniej zabrzmi nieśmiertelne „raz sierpem raz młotem (we wciąż tutaj obecną) czerwoną hołotę”.

Zapraszamy!



środa, 6 kwietnia 2016

Św. Tomasz krótko i dosadnie o Mahomecie. PRZECZYTAJ

Fragment rozdziału Księgi I, rozdziału 16 "Summy przeciwko poganom":

"Mahomet uwiódł narody obiecując rozkosze cielesne, których pragnienie inspiruje pożądliwość ciała człowieka. 

Głosząc uwolnienie więzów rozkoszy, dał też przykazania zgodne ze swoimi obietnicami, którym to człowiek kierowany własną zmysłowością podporządkuje się bez oporu. 
Były to nakazy łatwe do przyswojenia, skierowane do ludzi o umysłach nawet niezbyt otwartych. 
Jednocześnie do swojego nauczania wprowadził wiele nieprawdy, bajek i doktryn najbardziej zakłamanych. 
Nie przedstawił przy tym żadnych dowodów nadprzyrodzonych, a tylko takie mogłyby służyć jako świadectwa na korzyść boskiej inspiracji jego nauki. Wprost przeciwnie - utrzymywał, że był posłany mocą sił zbrojnych - dowody które niezbicie sytuują go wśród rozbójników i tyranów. 

Zresztą, ci, którzy wierzyli w niego od samego początku nie mieli nic wspólnego ani z boskim ani też z ludzkim nauczaniem. 
Byli to ludzie dzicy, mieszkańcy pustyni, którym wiedza o Bogu była absolutnie obca. 
Ogromna ich liczba wspomagała go zbrojnie w podbojach innych ludów którym siłą narzucał swoje prawo. 

Żadna z boskich przepowiedni nie świadczy na jego korzyść: wręcz odwrotnie, deformuje on nauczanie Starego i Nowego Testamentu przez cytaty pochodzenia zgoła legendarnego. 
Równocześnie używając przeróżnych zabiegów uniemożliwia swoim adeptom ich czytanie, gdyż mogłoby wzbudzić ich podejrzenia i przekonać o fałszerstwie".

sobota, 2 kwietnia 2016

Prof. Bartyzel: O słowach rzucanych nazbyt lekko

Wszyscy już chyba wiedzą o odejściu ks. Jana Kaczkowskiego. Jego cierpienie budziło współczucie, męstwo z jakim je znosił – podziw. Niemniej z przykrością muszę zauważyć, że furorę robi jego myśl, skwapliwie rozpropagowana – a jakże! – przez główną antykatolicką szczujnię medialną o treści: "nie trzeba być katolikiem, żeby być dobrym człowiekiem".

Zastrzegam, że nie wiem jaki był kontekst tej wypowiedzi, ale jakikolwiek był, jest to maksyma lekkomyślna i bałamutna, zwłaszcza w ustach katolickiego kapłana, którego pierwszym obowiązkiem jest troska o zbawienie dusz wiernych powierzonych jego trosce. Po pierwsze, w najściślejszym sensie nikt, oprócz Boga i Niepokalanie Poczętej, więc od grzechu wolnej, nie jest "dobry", i nawet Pan nasz obruszył się, gdy tymi słowy ("człowieku dobry") ktoś się do Niego zwrócił, przypominając tę prawdę.

Po drugie, zdanie to, sensu largo, mogłoby być prawdziwe, gdyby wypowiedziane zostało w postaci deskryptywnej, np. tak: "są ludzie prawi i żyjący cnotliwie, chociaż nie są katolikami, a nawet nie znają Ewangelii, jak również są nominalni katolicy będący łotrami i szubrawcami, ponieważ ani chrzest, ani zapisanie w księgach metrykalnych nie czyni nikogo automatycznie cnotliwym". Tylko, że taka prawda jest na poziomie banału, znanego każdemu katolikowi, bo od zawsze nauczanemu przez Kościół, który uczy przecież, że prawo naturalne, zawierające reguły dobrego życia, zostało wszczepione każdemu człowiekowi i każdy może je odczytać w swoi sumieniu. Można jednak, a nawet należy zauważyć, że skoro prawo naturalne pochodzi od Boga, tak samo jako od Niego pochodzi i Objawienie i Kościół, to wszyscy "cnotliwi poganie" też w jakiś sposób należą do Kościoła, bo jak On, należą do Chrystusa, który jest Panem wszystkich ludzi bez wyjątku, gdyż "nabył ich na własność" za cenę Swojej, odkupicielskiej Krwi.

Maksyma powyższa jednak nie jest opisowa, lecz imperatywna, ponieważ użyty w niej został – w formie przeczenia – predykatyw (czasownik modalny) "nie trzeba", który stosuje się dla wyrażenia OBOWIĄZKU lub STOSOWNOŚCI działania, czyli w znaczeniu: (nie)powinno się, (nie)należy, (nie)potrzeba. A to już jest bardzo gruby błąd, całkowicie sprzeczny z katolicką teologią moralną. Jego sens może być odczytany jako zlekceważenie podstawowego obowiązku każdego człowieka, czyli dążenia do prawdy, w tym wypadku także prawdy nie tylko poznawczej, ale i zbawczej. Na domiar, ogólnikowe pojęcie "dobroci" w tym zdaniu ani nie przypomina, że ponad cnotami naturalnymi są jeszcze cnoty nadprzyrodzone, które otrzymać można tylko przez łaskę, nie zaś osiągnąć siłami natury, ani nawet nie ma tej powagi i precyzji, co rozpoznane rozumem przez mędrców pogańskich aretai/virtutes. Przeciwnie: pachnie to nie tylko jakimś hiper-pelagianizmem, ale wręcz humanitarno-czułostkową etyką emotywistyczną, która szerzy się w świecie współczesnym niczym dżuma. W sumie, autor zdaje się mówić zarówno katolikom, jak niekatolikom: "to nie ma znaczenia jakiej religii jesteście, czy nawet żadnej, byleście byli 'dobrzy' ". A to jest wyjątkowa lekkomyślność i straszna odpowiedzialność, bo w ten sposób dusze takich "dobrych ludzi" można zaprowadzić wprost do piekła.

Dlatego w tej chwili, kiedy śp. ksiądz Kaczkowski stoi już przed sądem Boskim, jedyną rzeczą jaką możemy zrobić, jest prosić Boga, aby raczył odpuścić mu tę myśl rzuconą nazbyt lekko i skwapliwie podchwycaną przez sługi Zwodziciela.

Prof. Jacek Bartyzel

piątek, 1 kwietnia 2016

360 rocznica Ślubów Lwowskich - 1 kwietnia Anno Domini 1656

*** 1 KWIETNIA 2016 ***

360 rocznica ogłoszenia przez króla Polski Jana II Kazimierza Wazę Matki Bożej Królową Korony Polskiej.

Obraz: "Śluby Jana Kazimierza"
Autor: Jan Matejko (1838-1893)

Śluby lwowskie miały miejsce 1 kwietnia 1656 r. w katedrze lwowskiej. Król Jan Kazimierz oddał wówczas cały kraj pod opiekę Matki Bożej obwołując Ją Królową Polski. Był to czas "Potopu Szwedzkiego", kiedy wojska najeźdźcy opanowały niemal całą Polskę. Król, prosząc Maryję o pomoc w walce z okupantem ślubował, że w zamian szerzyć będzie Jej kult i sprawiedliwie rządzić królestwem, dbając szczególnie o dolę ludu. 

Tekst ślubów lwowskich (autor: św. Andrzej Bobola) :

Wielka człowieczeństwa Boskiego Matko i Panno! Ja, Jan Kazimierz, Twego Syna, Króla królów i Pana mojego, i Twoim zmiłowaniem się król, do Twych Najświętszych stóp przychodząc, tę oto konfederacyję czynię: Ciebie za Patronkę moją i państwa mego Królową dzisiaj obieram. Mnie, Królestwo moje Polskie, Wielkie Księstwo Litewskie, Ruskie, Pruskie, Mazowieckie, Żmudzkie, Inflanckie i Czernihowskie, wojsko obojga narodów i pospólstwo wszystko Twojej osobliwej opiece i obronie polecam, Twojej pomocy i miłosierdzia w teraźniejszym utrapieniu królestwa mego przeciwko nieprzyjaciołom pokornie żebrzę...

A że wielkimi Twymi dobrodziejstwy zniewolony przymuszony jestem z narodem polskim do nowego i gorącego Tobie służenia obowiązku, obiecuję Tobie, moim, ministrów, senatorów, szlachty i pospólstwa imieniem, Synowi Twemu Jezusowi Chrystusowi, Zbawicielowi naszemu, cześć i chwałę przez wszystkie krainy Królestwa Polskiego rozszerzać, czynić wolą, że gdy za zlitowaniem Syna Twego otrzymam wiktoryę nad Szwedem, będę się starał, aby rocznica w państwie mym odprawiała się solennie do skończenia świata rozpamiętywaniem łaski Boskiej i Twojej, Panno Przeczysta!

A że z wielkim żalem serca mego uznaję, dla jęczenia w presji ubogiego pospólstwa oraczów, przez żołnierstwo uciemiężonego, od Boga mego sprawiedliwą karę przez siedem lat w królestwie moim różnymi plagami trapiąca nad wszystkich ponoszę, obowiązuje się, iż po uczynionym pokoju starać się będę ze stanami Rzeczypospolitej usilnie, ażeby odtąd utrapione pospólstwo wolne było od wszelkiego okrucieństwa, w czym, Matko Miłosierdzia, Królowo i Pani moja, jakoś mnie natchnęła do uczynienia tego wotum, abyś łaską miłosierdzia u Syna Twego uprosiła mi pomoc do wypełniania tego, co obiecuję.

10 kwietnia. Msza św. za Ojczyznę.


W niedzielę, 10 kwietnia br. o godz. 17.00 odbędzie się Msza św. w intencji Ojczyzny, w 1050 rocznicę Chrztu Polski, w 360 rocznicę ślubów lwowskich króla Jana Kazimierza, oraz w 82 rocznicę powstania O.N.R., w kaplicy p.w. św. Krzyża, w Grodźcu k. Bielska Białej.

Po Mszy św. natomiast odbędzie się nabożeństwo, podczas którego zostaną odnowione Śluby lwowskie króla Jana Kazimierza, oraz odmówiony zostanie Akt poświęcenia się Narodu Polskiego Matce Najświętszej i Jej Niepokalanemu Sercu (Prymas Polski, August kard. Hlond, Jasna Góra, 8 września 1946)