Cytaty

"Pogodnie przyjmuję krzyż, który mi został ofiarowany, (ale) będziemy walczyć nadal o honor Pana naszego Jezusa Chrystusa i Jego Kościoła świętego i niepokalanego... i nigdy nie pomylimy go z nową religią, która głosi szczęście ziemskie, uciechy, rewolucję i wolność wszelkich uczynków, która obala mszę, kapłaństwo, katechizm i wszystko, co nadprzyrodzone: to antyteza chrześcijaństwa"
ks. Coache

„Wszelka polityka, która nie jest Tradycją, jest z pewnością zdradą”
Arlindo Veiga dos Santos

„Pro Fide, Rege et Patria” – „Za Wiarę, Króla i Ojczyznę”
_________________________________________________

czwartek, 30 kwietnia 2020

Franciszek-Bergoglio wzywa pogańską boginię przyrody do wybaczenia grzechów.


W pięćdziesiątą rocznicę promowanego przez ruch New Age "Dnia Ziemi" Franciszek-Bergoglio wzywa pogańską boginię przyrody do wybaczenia grzechów (1)

"TRADITIO"

––––––––

      5 października 2019 roku w watykańskich ogrodach Franciszek-Bergoglio wraz ze swymi neokardynałami oddał cześć nagiej bogini płodności Pachamamie. Bergoglio posunął się do "pobłogosławienia" pogańskiego bożka podczas gdy jeden neokardynał głębokim ukłonem oddał cześć bałwanowi. A teraz Bergoglio na pięćdziesięciolecie lewicowego "Dnia Ziemi" odwołał się do pogańskiej bogini natury.
–––––––––––

      22 kwietnia 2020 roku, w pięćdziesiątą rocznicę "Dnia Ziemi" – powiązanego z pogańskim ruchem New Age nazywanym "ekologizmem" – marksistowsko-modernistyczno-pogański neopapież Franciszek-Bergoglio zwrócił się nie do prawdziwego Boga Wszechświata, Ojca, Syna i Ducha Świętego, lecz do pogańskiej bogini Ziemi. Bergoglio zwrócił uwagę, że Ziemia nie wybaczy naszych przewin, w tym jego sfabrykowanej listy "grzechów ekologicznych". Tymczasem z prośbą o przebaczenie powinniśmy się zwracać nie do jakiejś abstrakcyjnej pogańskiej bogini natury, ale do prawdziwego Boga. Bergoglio zdążył już napisać peany na cześć pogańskiej bogini natury w "encyklice" Laudato si' z 24 maja 2015 roku.

Narodowy Radykalizm w walce z pseudo-pandemią.

Defilada NSZ - Wisła, 3 maja 1946 r.

Stoimy dziś jako Naród i jako cała Europa i świat w obliczu największego wyzwania, przed jakim stanęło współczesne społeczeństwo. Można wręcz powiedzieć że stoimy w obliczu tragedii, stoimy nad przepaścią, którą porównać można chyba tylko do stanu z wiosny 1939 r., z miesięcy poprzedzających wybuch II wojny światowej. Mowa jest oczywiście o bezprecedensowej sytuacji jaka powstała w wyniku ogłoszenia przez żydowskie reżimy zarówno lokalne jak i międzynarodowe na zlecenie WHO (tej samej, lewackiej WHO, która nie uznaje np. homoseksualizmu za chorobę, gdzie "normy" co jest chorobą, a co nie jest, są przegłosowywane zgodnie z lewacką ideologią) pseudo pandemii (a raczej panDEMONii) koronawirusa. Większość tzw. "nacjonalistów" czy też "Narodowych Radykałów" zdaje się że uwierzyła jednak w rzekomą pandemię, a więc zachowała się dokładnie tak, jak oczekuje tego System. Prawdziwi Narodowi Radykałowie muszą jednak podjąć zdecydowaną walkę z tą pseudo-pandemią, bo jest to ostateczna zdaje się walka o przetrwanie, o nasze jutro, o nasze być lub nie być jako Polaków i wolnych ludzi. 

Zatrważające jest to, że 99 % społeczeństwa (którego nie mogę nazwać dumnym mianem Narodu, na to miano trzeba sobie bowiem zasłużyć, przynajmniej odrobiną samoświadomości) nie zdaje sobie zupełnie sprawy z tego co się dzieje, i zgadza się na absolutnie wszystko, co wprowadzają reżimy demo[n]kratyczne, pod pozorem "dbania o zdrowie obywateli", na wszelkie ograniczenia wolności osobistej i podstawowych "praw człowieka", tak usilnie chronionych i promowanych przez ostatnie półtora wieku (zwłaszcza po zakończeniu II WŚ), jako największa "świętość" współczesnego świata. Jak widać, okazało się iż w rzeczywistości zarówno lewackie jak i prawackie [nie]rządy mają te "prawa" w najgłębszym poważaniu. Ludziom w rzekomo "katolickiej" Polsce rzekomo "prawicowe" rządy (mordujące nienarodzone dzieci) próbują uniemożliwiać nawet swobodne praktykowanie Religii katolickiej, chodzenie do kościoła i przyjmowanie Sakramentów Świętych. Ludzie jednak na to wszystko sami sobie pozwalają, stosując się do coraz bardziej absurdalnych przepisów i rygorów, są więc sami sobie winni, mało tego, niektórzy, jeśli nie większość, bronią zaciekle swych oprawców, donoszą na swoich sąsiadów czy innych ludzi, nie potrafią uwierzyć w to jak bardzo dali się oszukać i zmanipulować, a ostatecznie popadają w psychozę, paranoję i obsesję. Dolegliwość ta ciężka, określana potocznie mianem "korona-świrusa", lub w inny, bardziej dosadny sposób, to jedyna prawdziwa pandemia, z którą rzeczywiście mamy obecnie do czynienia, i która obejmuje już ponad 90 % społeczeństwa.

Do czego to wszystko prowadzi? Nie chcę być złym prorokiem, ale jest prawie pewne, że wprowadzenie tej "pandemii" i związanych z tym ograniczeń było ostatecznym testem, przed wprowadzeniem NWO, na to jak zareaguje społeczeństwo, czy będzie się buntować, czy też pozwoli odebrać sobie wolność, zamknąć się w domach, zmusić do noszenia idiotycznych masek, do rezygnacji z życia towarzyskiego, z prowadzenia działalności, słowem ze wszystkiego, poza tym co niezbędne do egzystencji. Mówiąc krótko, czy pozwoli zrobić z siebie niewolników, którym wolno jedynie pracować na własne utrzymanie, jeść i spać we własnym domu. Niestety, ale społeczeństwo zdało ten test na 100 %, i można się spodziewać, że następnym krokiem, wraz z już zapowiedzianą "drugą falą" "pandemii" na jesieni, będzie wprowadzenie jeszcze ostrzejszych obostrzeń, tyle że już na stałe, zastąpienie marionetkowych i nieudolnych "państw narodowych" jednym "nowym państwem" ogólnoświatowym (w pierwszym etapie możliwe że będą to np. dwa lub trzy państwa - nastąpi być może podział na imperium atlantyckie [USA + UE etc.], imperium euroazjatyckie [Rosja + Chiny etc.] oraz imperium arabskie [Afryka + Bliski Wschód etc.], Ameryka Łacińska w tym układzie może początkowo pozostać niezależna, podobnie jak niektóre, suwerenne kraje na Bliskim Wschodzie, takie jak Syria bądź Iran, a wówczas może dojść do wojny). Wówczas będzie już za późno na jakąkolwiek reakcje, walka będzie skończona, zanim się zaczęła, i obudzimy się w "nowym wspaniałym świecie", "nowej normalności", w której "nic już nie będzie takie samo jak dotąd".

wtorek, 28 kwietnia 2020

Msza Święta w Instytucie Mater Boni Consilii, Uroczystość Świętego Józefa, Patrona Kościoła.



Jutro, 29 kwietnia, w środę po II Niedzieli po Wielkanocy o godz. 9:30 będzie transmitowana Msza Św. (non una cum) z kościoła pw. Św. Piotra z Werony, Męczennika (Seminarium duchowne Instytutu Matki Bożej Dobrej Rady - IMBC) w Verrua Savoia we Włoszech, w regionie Piemont, w prowincji Turyn.

Zgodnie z tradycyjnymi rubrykami Mszału Rzymskiego (sprzed reformy Bugniniego '55 / '62), jutro obchodzimy Święto Św. Józefa, Oblubieńca N. Maryji Panny, Wyznawcy i Patrona całego Kościoła (Ryt zdwojony I klasy z oktawą).

Tradycja katolicka a modernizm. Bramy piekielne nie zwyciężą Kościoła. X Rama P. Coomaraswamy (2001)


PROBLEMY Z NOWYMI SAKRAMENTAMI (*)

KS. RAMA P. COOMARASWAMY

––––––––

Bramy piekielne nie zwyciężą Kościoła

     Jednym z najczęściej przytaczanych argumentów mających świadczyć o prawowierności posoborowej organizacji jest Boska obietnica, że "bramy piekielne nie zwyciężą Kościoła". W domyśle to krótkie zdanie zawiera myśl, że nie jest ani możliwe ani nawet prawdopodobne, aby Bóg porzucił Swe dzieci. Cóż można odpowiedzieć na taki argument?

      Zacznijmy od bezspornych faktów. Bez względu na to czy w to wierzymy czy nie albo czy wydaje się nam to możliwym czy też nie, to faktem najzupełniej oczywistym jest to, że po skandalicznym soborze, ułomnym zarówno pod względem nienaganności jak i dostojeństwa, zmieniona została religia katolicka. W porządku praktycznym zastąpiono ją inną religią, religią ewoluującą, religią w wielkim stopniu przenikniętą wpływami masonerii i marksizmu oraz zainspirowaną przez to, co Papieże Pius IX i św. Pius X wyraźnie odrzucili określając mianem "modernizmu". 


     Kreując "bandycki" sobór, który wyniósł do rangi nieomylnego nauczania całe mnóstwo błędów takich jak zaprzeczenie "jedności" Kościoła czy wolność religijną, posoborowy "kościół" posunął się do zniesienia Przysięgi antymodernistycznej oraz Świętego Oficjum. Jakiż inny cel mógł przyświecać tego typu zabiegom jak nie pozbawienie Tradycyjnego Kościoła – Kościoła Wszechczasów – wszystkich jego linii obronnych? I co po tym nastąpiło? Przekształcenie ołtarzy w stoły, przemiana kapłanów w "przewodniczących", unieważnienie wszystkich sakramentów nieakceptowanych przez protestantów, błędne tłumaczenia Pisma świętego i przede wszystkim zdegradowanie tabernakulów i zniszczenie Mszy – "humanistyczne" i demagogiczne zmiany najpoważniejszej natury. Kardynał Suenens miał słuszność nazywając to "rewolucją francuską w Kościele katolickim".

niedziela, 26 kwietnia 2020

Ratzinger za seksualne wykorzystywanie przez księży obwinia... rewolucję seksualną w 1960 roku.

J. Exc. x. Bp Donald H. Sanborn

To nie nasza wina!

     W niedawnym liście objaśniającym przemoc seksualną ze strony duchownych, Ratzinger powiedział, że przyczyną tego była rewolucja seksualna w latach sześćdziesiątych.

     To wspaniałe oświadczenie. Dlaczego? Ponieważ misją i celem Kościoła jest przeciwstawianie się moralnemu zepsuciu, a zwłaszcza w celu ochrony przed nim duchowieństwa. Duchowieństwo powinno praktykować umartwienie swoich namiętności seksualnych, poświęcając się – i są do tego kanonicznie zobowiązani  –  do celibatu i doskonałej czystości. Równie łatwo można powiedzieć: „Wszyscy mnisi są grubi z powodu rewolucji jedzenia”. Czy nie powinni ćwiczyć umartwienia? Byłoby to odpowiednikiem stwierdzenia, że Titanic zatonął, ponieważ przed nim znajdowała się góra lodowa. W rzeczywistości Titanic zatonął, ponieważ załoga lekkomyślnie pędziła z prędkością 22 węzłów (w tym czasie bardzo szybko jak na liniowca oceanicznego) przez „Aleję Lodową” wiosną, kiedy najczęściej widywane są góry lodowe. Załoga popełniła także rażące zaniedbanie, ignorując ostrzeżenia innych statków przed lodowcami.

     To zadziwiające, jak duchowieństwo Novus Ordo tak bezczelnie zwalnia się z poczucia winy w związku z nadużyciami duchownych. Jeszcze bardziej oszałamiające jest to, co Ratzinger przypisuje jako współistniejącą przyczynę: „Jednocześnie, niezależnie od tego rozwoju, katolicka teologia moralna uległa załamaniu, które uczyniło Kościół bezbronnym wobec tych zmian w społeczeństwie”.

      Katolicka teologia moralna doznała upadku? Czy to samo się stało? Nie, mówi Ratzinger: „Aż do Soboru Watykańskiego II katolicka teologia moralna była w dużej mierze oparta na prawie naturalnym, podczas gdy Pismo Święte było cytowane jedynie jako tło lub uzasadnienie. W walce soborowej o nowe rozumienie Objawienia w dużej mierze porzucono opcję prawa naturalnego i zażądano teologii moralnej opartej całkowicie na Biblii”.

     Prawda jest taka, że „nowa teologia”, której Ratzinger był jednym z głównych architektów i zwolenników w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XX wieku, wymagała porzucenia tradycyjnej teologii katolickiej, jak uznawano w powszechnie używanych podręcznikach w seminariach. Nie znosili teologii scholastycznej św. Tomasza z Akwinu i wzywali do jej zastąpienia teologią biblijną i patrystyczną (Ojcowie Kościoła).

     Choć brzmi to pięknie i szlachetnie, moderniści posłużyli się tym jako narzędziem do złagodzenia i relatywizacji teologii katolickiej. Dlaczego? W Piśmie Świętym i Ojcach nie ma nic miękkiego ani relatywistycznego, ale źródła te nie stanowią spójnego systemu teologii dogmatycznej lub moralnej. Ogromnym wkładem świętego Tomasza z Akwinu i jego szkoły było wzięcie Pisma Świętego i Ojców i uczynienie z nich bardzo jasnej syntezy i systemu. Porzucenie tej pracy byłoby równoznaczne z porzuceniem steru i powrotem do czasów, w których ludzie pojmowali sprawy naopak.

sobota, 25 kwietnia 2020

Msza Święta w Instytucie Mater Boni Consilii, Święto Najświętszej Maryji Panny, Matki Dobrej Rady.



Jutro, 26 kwietnia, w II Niedzielę po Wielkanocy (Dobrego Pasterza) o godz. 10:30 będzie transmitowana Msza Św. (non una cum) z kościoła pw. Św. Piotra z Werony, Męczennika (Seminarium duchowne Instytutu Matki Bożej Dobrej Rady - IMBC) w Verrua Savoia we Włoszech, w regionie Piemont, w prowincji Turyn.

Jako że w Instytucie jest to Święto patronalne, Msza Św. będzie z formularza o Matce Bożej przypisanego na ten dzień, ze wspomnieniem niedzieli.

Kto jutro nie może być (z przyczyn obiektywnych) na Mszy Św., może obejrzeć tą transmisję, chociaż w ten sposób nie wypełnia się niedzielnego obowiązku (nie jest to substytut uczestnictwa), można duchowo zjednoczyć się z Najświętszą Ofiarą, oraz przyjąć Komunię Duchową (jeśli się jest w stanie łaski uświęcającej).

X. Stanisław Trzeciak: Mieszkania gojów to zagroda dla bydła. „Talmud o gojach”.


Ks. dr Stanisław Trzeciak 

Mieszkania gojów to zagroda dla bydła 

"Strzeżcie dusz waszych, a nie dźwigajcie ciężarów w sabat, ani wnoście przez bramy Jeruzalem".
 Zakaz ten, zabraniający w dzień świąteczny wykonywania ciężkich robót, wyjaśniali rabini w śmieszny i drobiazgowy sposób. Uczyli, że w sabat nie wolno w ogóle najdrobniejszej rzeczy ze sobą nosić, z wyjątkiem tylko w obrębie domu i na podwórzu. Z domu zaś na podwórze i na odwrót można rzeczy przenosić tylko wtedy, o ile ten dom i to podwórze należy do jednego właściciela czy też jednej rodziny. 

 Jeśli zaś kilka rodzin mieszkało w jednym domu, to do jednej z tych rodzin przenoszono swoje potrawy i zaznaczano, że tworzą one jedną rodzinę. W ten sposób podwórze i dom ogłoszone jako należące do jednej rodziny, zwalniano od zakazu przenoszenia w ich obrębie rzeczy. 

 Nie wolno było jednak niczego wynosić poza podwórze na ulicę. Zapobiegliwi jednak rabini zaradzili i temu orzekając, że jeśli się zamknie ulice miasta jakąś przepaską (obecnie drutem), w podwórzu zawieszoną nie wyżej jak 20 łokci (erubin) i urządzi się obrzęd szitfa oznaczający, że wszyscy mieszkańcy danej miejscowości są towarzyszami, tworzą jedną rodzinę, wtedy tę miejscowość uważa się za wspólne rodzinne podwórze i wtedy w obrębie całej tej miejscowości można swobodnie przenosić inne rzeczy. W mniejszych miastach obecnie u wylotów ulic na słupach czy domach zawieszone są w poprzek ulicy druty, które oznaczają owe określenie "rodzinnego podwórza". Trudniej było to uczynić w wielkich miastach, ale i tu pomysłowość nowoczesnych rabinów nie ustępuje starym. Tu tor obwodowych kolei żelaznych ma oznaczać prastary erubin. Narzucała się jednak trudność, bo przecież w miastach oprócz żydów mieszkali i nieżydzi — goje, którzy przecież do rodziny żydowskiej należeć nie mogą, nie można z nimi urządzić szitfy, a zatem nie można ich uważać za towarzyszy, nie można również i całej miejscowości uważać za wspólne podwórko.

 Zasadą było: "Jeśli na podwórzu mieszka goj lub osoba nie uznająca eruba, to podwórze z powodu tych osób staje się zakazanym".

 I tę trudność jednak usunięto iście po rabińsku, oświadczając:
"Podwórze goja uważa się jako zagrodę dla bydła, można przenosić z podwórza do domu i z domu na podwórze. Jeśli zaś na tym podwórzu mieszka jeden żyd, to on sprawia, że przenoszenie rzeczy jest zakazanym, bo podwórze uważa się jako należące do niego".

 Z tego jasny wniosek: żyd, jeśli uczestniczy w części tylko jakiejś własności z gojami, uważa się za właściciela całości, a gojów uważa za bydło, ich domy jako zagrodę dla bydła".

 Jako przykład rabinistycznej kazuistyki, a zarazem i jako obraz pogardy dla nieżydów i stawiania ich na równi ze zwierzętami, mamy przepis podany w "Szulchan aruchu", gdzie powiedziano:

 "Jeśli jest kto w podróży i rozpoczął się sabat i on ma przy sobie pieniądze, osła albo nieżyda, to nie powinien pieniędzy naładowywać na osła, lecz dać je na czas sabatu nieżydowi, ponieważ spoczynek osła w sabat jest także nakazany. Jeśli jednak coś znalazł, to nie może dać nieżydowi, ponieważ on nie może się tego dotknąć, Jeśli nie ma żadnego nieżyda przy sobie, albo mu nie dowierza, to może swoje pieniądze położyć na osła, ale nie może go prowadzić, lecz jak tylko osioł zacznie iść, kładzie na niego pieniądze, jeśli staje spokojnie, to zdejmuje znów z niego itd. Nie powinien on jednak starać się głośnymi słowami pobudzać osła do pójścia, jak długo pieniądze są na nim, on nie może również jechać na ośle, lecz musi iść pieszo, z wyjątkiem, gdyby było niebezpieczeństwo życia, wtedy może także przekroczyć granicę, do której w sabat iść może, tj. 2.000 łokci". 

Ks. dr Stanisław Trzeciak „Talmud o gojach a kwestia żydowska w Polsce”,  1939 r., str. 38-39

Litania większa / Św. Marka, Ewangelisty.

25 kwietnia przypada Litania Większa. Zwyczaj procesji błagalnej dla uproszenia dobrych urodzajów ustanowił w VI w. Grzegorz Wielki. Śpiewa się podczas niej Litanię do Wszystkich Świętych.

Abyś urodzaje ziemskie dać i je zachować raczył, 
Ciebie prosimy, wysłuchaj nas, Panie.


Litania większa / Św. Marka, Ewangelisty

Powstań, Panie, wspomóż nas i wybaw dla imienia swego

(1) Dzień procesji błagalnej. W kościele rzymskim zachowały się cztery jeszcze dni, w których się corocznie odprawia procesje błagalne. Są to: 25 kwietnia, tj. dzień tzw. Litanii większej (Litaniae maiores) i trzy Dni krzyżowe (Litaniae minores, tzn. mniejsze), w poniedziałek, wtorek i środę przed Wniebowstąpieniem. Dni te Kościół przeznacza na wytrwałą modlitwę w celu uproszenia zmiłowania Bożego we wszystkich naszych potrzebach duchowych i doczesnych, a w szczególności uproszenia obfitych urodzajów. W dawnym Kościele częściej urządzano takie procesje błagalne, bądź w pewnych określonych dniach roku, bądź też w szczególnych potrzebach i okolicznościach, np. aby uprosić odwrócenie zarazy. Procesja błagalna kwietniowa sięga czasów Grzegorza I, który na urządzanie jej wyznaczył dzień 25 kwietnia i ustanowił stację w kościele św. Piotra; w tym bowiem dniu według dawnej tradycji św. Piotr po raz pierwszy przybył do Rzymu. Ponadto, wyznaczając tę właśnie datę, chciał Grzegorz zastąpić chrześcijańskim obrzędem pogańskie „robigalia”, czyli pochody ku czci bożka Robiga, chroniącego rzekomo zboże od rdzy. Procesja dzisiejsza nie ma żadnego zgoła związku z uroczystością św. Marka, którą później dopiero wyznaczono na dzień 25 kwietnia. Toteż procesję błagalną większą urządza się w tym dniu także i wtedy, gdy uroczystość św. Marka przeniesiona zostaje na inny dzień. Na obrzędy tzw. Litanii większej składa się procesja i następujące po niej modlitwy. Procesja jest pozostałością dawnej procesji stacyjnej, którą pierwsi chrześcijanie z upodobaniem odprawiali zwłaszcza w czasie Postu, w tygodniu zaś wielkanocnym prawie codziennie. Zbierano się w kościele, zwanym kościołem zgromadzenia (ecclesia collecta – od tego też pochodzi nazwa modlitwy kościelnej „kolekta”), stąd zaś wraz z biskupem i duchowieństwem udawano się procesjonalnie do drugiego kościoła, zwanego stacyjnym. Po drodze śpiewano litanię do Wszystkich Świętych oraz Kyrie eleison. W kościele stacyjnym (statio) odprawiano Mszę św. Cztery te procesje błagalne są obrzędami bardzo dawnymi i czcigodnymi, powinniśmy przeto pobożnie w nich uczestniczyć. Należy bowiem prosić nie tylko wytrwale, lecz nadto w świętej jedności, tzn. wspólnie, boć przecież wspólnej tej i wytrwałej modlitwie sam Pan Jezus przyrzekł szczególną moc i obiecał wysłuchanie. W czasie procesji śpiewa się pradawną litanię do Wszystkich Świętych, w której wzywamy orędownictwo całego Kościoła triumfującego we wszystkich naszych potrzebach. Piękne i budujące są modlitwy na zakończenie litanii.

Dr Dariusz Ratajczak: Prawda przeciw światu, czyli niewygodne fakty.

Holandia to kraj dzikusów zabijających własnych, ciężko chorych obywateli.

Najbardziej zdecydowanymi zwolennikami aborcji są ci, którzy przez przypadek nie zostali jej poddani.

Amerykańska seks-bomba, Marilyn Monroe, przeszła na judaizm, ale na szczęście nie wyjechała do Izraela.

Największymi antysemitami w USA są Murzyni.

W latach 1989-1999 aż dziewięciu polskich Cyganów uzyskało wyższe wykształcenie.

Podczas II wojny światowej Niemcy zajęli należące do Wielkiej Brytanii Wyspy Normandzkie (w Kanale La Manche), zachowywali się tam całkiem poprawnie, a skapitulowali dopiero pod sam koniec wojny.

Rozstrzelanie przez włoskich pokomunistycznych partyzantów kochanki Mussoliniego, Clary Petacci, było zwykłym draństwem. Nie mówiąc już o powieszeniu jej ciała za nogi w miejscu publicznym.

Byli niemieccy komuniści (lub ich sympatycy) stanowili istotny procent masy członkowskiej SA i NSDAP.

Niektórzy amerykańscy uczeni twierdzą, że biali mieszkańcy USA mają wyższy przeciętny iloraz inteligencji (cokolwiek to znaczy) niż czarni obywatele tego państwa.

Spiskową teorię dziejów wyśmiewają przede wszystkim ci, którzy spiskowanie traktują jako sens życia.

Niemieckie sądy od roku 1933 począwszy są stale dyspozycyjne wobec rządzących elit.

Polscy Cyganie nie rozumieją mowy Cyganów rumuńskich (tych, co żebrzą na ulicach) i gardzą nimi.

Generalnie polscy Tatarzy i polscy Ormianie byli lepszymi Polakami niż 125 polscy Żydzi.

Armia izraelska, złożona również z ocaleńców z Holocaustu (lub ich synów), używała podczas napaści na kraje arabskie w roku 1967 napalmu wypalającego dzieciom ciało do mięśni.

Mussolini zlikwidował mafię na Sycylii. Ta powróciła wraz z Amerykanami.

Sprawcą wybuchu II wojny światowej jest pewien ubogi węgierski Żyd, który przed I wojną światową użyczył Adolfowi Hitlerowi płaszcz, wskutek czego anemiczny młodzieniec nie zaziębił się, nie zachorował na obustronne zapalenie płuc i nie umarł w wieku 20 lat.

W obozie koncentracyjnym w Jasenovacu proniemieccy „ustasze” przyczynili się do śmierci nie 800 tysięcy, a co najwyżej 60 tysięcy ludzi.

Bojówki ONR-owskie przed wojną były bezwzględniej atakowane przez Policję Państwową niż ich żydowscy, młodzieżowi adwersarze.

Według Jana Karskiego, słynnego kuriera, najlepszymi patriotami są Polacy żydowskiego pochodzenia. Dopowiedzmy: Minc, Berman, Fejgin, Borejsza, Brystygierowa, Światło, Różański, Morel, Wolińska, Michnik-Szwedowicz.

Obok Żydów (nie wszystkich), Niemców (okresowo) także prymitywni południowoafrykańscy Hotentoci zgłaszają pretensję do bycia „narodem wybranym”.

W latach 1794-1945 Rosja (swego czasu Związkiem Sowieckim zwana) stoczyła 43 wojny, ale najagresywniejszym państwem europejskim (o największej ilości stoczonych wojen – do tego zaborczych) w okresie 1480-1940 okazała się Anglia (Wielka Brytania).

Homoseksualizm jest zboczeniem.

Prawdziwy ekumenizm to pokojowe nawracanie innowierców na tradycjonalistyczny w formie i treści katolicyzm.

Nacjonalizm to nic innego jak aktywny patriotyzm.

Młodzieżowe grupy antyfaszystowskie to postępowi bandyci.

W razie konfliktu zbrojnego przegralibyśmy z Białorusią lub innym kaliningradzkim okręgiem wojskowym.

5% ludzi na Zachodzie słyszało o Powstaniu Warszawskim, natomiast 95% o Powstaniu w Getcie.

Niektórzy więźniowie w Auschwitz otrzymywali przepustki zezwalające na wyjście do miasta.

Ojciec Józef Bocheński twierdził, że w XX wieku więcej Polaków zginęło z rąk żydowskich niż na odwrót.

Kontakty z politykami szczebla centralnego narażają Ciebie na straty moralne, a lokalnego – intelektualne.

dr Dariusz Ratajczak

Prawda zawsze ostatecznie zwycięża!


piątek, 24 kwietnia 2020

24 kwietnia: 105 rocznica ludobójstwa Ormiańskiego.

24 kwietnia 1915 - 2020: 

Rocznica Ludobójstwa Ormiańskiego. 

Modlimy się za dusze ofiar i powrót Ormian do Wiary katolickiej.


Ludobójstwo Ormian (orm. Մեծ Եղեռն, Mec Jeghern, co oznacza „wielkie nieszczęście”; Հայոց ցեղասպանություն Hajoc’ C’eghaspanut’jun – „ludobójstwo Ormian”), rzeź Ormian (tur. Ermeni Soykırımı) – ludobójstwo popełnione na ludności ormiańskiej w Imperium Osmańskim w czasie I wojny światowej, w latach 1915–1917. Według tureckich obliczeń w latach 1915–1917 zginęło 300 tysięcy osób, Ormianie natomiast liczbę ofiar szacują na 1,5 miliona osób.

Ludobójstwo Ormian jest największym, najlepiej udokumentowanym i opisanym ludobójstwem dokonanym przez władze państwowe na grupie etnicznej w czasach nowożytnych. Zdecydowanie bardziej zasługuje na miano zagłady, całkowitej eksterminacji danej narodowości, niż jakakolwiek inna zbrodnia popełniona w XX wieku...

24 kwietnia każdego roku społeczność ormiańska na całym świecie obchodzi rocznicę rozpoczęcia eksterminacji swego narodu. Organizowane są zarówno w ojczystej Armenii, jak i poza jej granicami, również w Polsce (gdzie Ormianie mieszkają od wieków).

+R.I.P.+

Mapa eksterminacji zapomniana z podręczników szkolnych

"Traditio": Duchowny neokościoła publicznie odmawia ślubowania posłuszeństwa marksistowsko-modernistycznemu Franciszkowi-Bergoglio i jego "fałszywemu kościołowi".


Duchowny neokościoła publicznie odmawia ślubowania posłuszeństwa marksistowsko-modernistycznemu Franciszkowi-Bergoglio i jego "fałszywemu kościołowi" (1)

"TRADITIO"

––––––––

 Sycylijski prezbiter Alessandro Minutella publicznie odmówił złożenia przysięgi posłuszeństwa Franciszkowi-Bergoglio, który to – jak twierdzi neoprezbiter – ustanowił "fałszywy kościół". Minutella wypowiedział wojnę Bergoglio, wzywając neokatolików, by "stawili opór" Bergoglio i bronili "prawdziwego Kościoła". Jego neoparafia popiera Minutellę i odrzuca Bergoglio za to, że "zbliżył się zanadto do luteranizmu".
–––––––––––

     Sycylijski duchowny Alessandro Minutella publicznie odmówił ślubowania posłuszeństwa Franciszkowi-Bergoglio, czego domagał się jego neo-arcybiskup. Prezbiter, odrzucając usprawiedliwianie przez Bergoglio – pod pozorem "miłosierdzia" – wszelkiego rodzaju ciężkich grzechów, ogłosił swój sprzeciw wobec "kościoła miłosierdzia" Novus Ordo, który nazwał "oszukańczym fałszywym kościołem" Franciszka-Bergoglio. Prezbiter odrzuca antykatolickie praktyki Bergoglio, a także założył zgromadzenie tradycyjnych zakonnic.

     Prezbiter Minutella wezwał neokatolików (Newchurchers) do "stawienia oporu" Bergoglio i obrony "prawdziwego Kościoła". Otrzymał znaczne poparcie, ponieważ coraz więcej członków neokościoła zdaje sobie sprawę z tego, co modernistyczno-marksistowski Bergoglio robi, w celu zniszczenia katolicyzmu na całym świecie. Rada parafialna (Newparish) Minutelli zorganizowała czuwanie modlitewne w intencji swego duszpasterza. Wielu członków jego wspólnoty oskarżyło Bergoglio o zbytnie "zbliżenie się do luteranizmu". Prezbiter stwierdził, że "w [neo]kościele prawdopodobnie dokonuje się już schizma". (Niektóre informacje do tego komentarza zostały zaczerpnięte z Crux News Service).

X. Rafał Trytek ICR: Głos Kapłański – Jakie życie taka śmierć.

Głos Kapłański - Jakie życie taka śmierć

      Trudny czas, jaki obecnie przeżywamy skłania nas do refleksji jak się zabezpieczyć przed złem, jak uniknąć choroby, głodu i śmierci?

Odpowiedź jest prosta – całkowitego zabezpieczenia przed tymi rzeczami po prostu nie ma. Oczywiście roztropność nakazuje by w miarę możliwości unikać okazji do zarażenia się zarazą; trzeba mieć pewne zapasy żywności itd., ale absolutnej pewności, że zło nie dotknie nigdy nie m., Zatem obok, a właściwie przed zabezpieczeniem się w sposób materialny trzeba przygotować się w sposób duchowy.

Każdy niech zapyta – czy jestem w stanie łaski uświęcającej? Czy usilnie staram się uwolnić od najważniejszych grzechów? Czy zrobiłem wszystko by naprawić uczynione przez siebie zło? Czy wyprostowałem oszczerstwa, które o innych rozpowszechniałem? Czy oddałem pożyczone rzeczy, lub w przypadku braku takiej możności poprosiłem o odroczenie spłaty długu lub jego umorzenie, a jeśli i to nie jest możliwe czy się pomodliłem za tych, którzy mnie pożyczką wsparli? Czy należycie troszczyłem się o potrzeby Kościoła, biednych, chorych? Czy chętnie przebaczałem moim winowajcą? Czy zamiast reagować jak katolik na cały ten kryzys jedynie złorzeczyłem winowajcom tej sytuacji – domniemanym i prawdziwym? Czy jestem po prostu gotowy na śmierć i stanięcie przed Sędzią Sprawiedliwym

Ojciec Maksymilian Maria Kolbe na początku wojny powiedział do braci w Niepokalanowie, że nie mamy nic do stracenia, a wszystko do zyskania. Czy nie jest tak, że bardziej boimy się niewygody, cierpienia tu na ziemi, które zawsze trwa tylko do czasu, a nie boimy się tak jak powinniśmy grzechu śmiertelnego i strącenia w piekło, z którego nigdy się nie wychodzi, gdzie cierpienie jest wieczne, i nie ma ŻADNEJ nadziei?

Zachowujmy spokój, bo czuwa nad nami Boża Opatrzność, czuwa Niepokalana Królowa Polski. Bądźmy roztropni, nie chciejmy pochopnego buntu w imię niejasnych celów, które suflerzy na pewno będą podszeptywać naiwnym. Nie bądźmy jak bezmyślne byki atakujące czerwoną szmatę, zamiast torreadora.
Wyzbądźmy się pychy, chęci błyszczenia, ciekawości, za to myślmy o bliźnich (miłość Boga bez miłości bliźniego jest martwa), o duszach czyśćcowych, miejmy wreszcie miłość do Cierpiącego Chrystusa, który za NASZE grzechy umarł, On jest Zwycięzcą śmierci, piekła i szatana!

Ks. Rafał Trytek ICR

Św. Gabrielu Archaniele módl się za nami!

Źródło: Facebook.com

SSPX Sex Scandal / Una-Cum / Coronavirus / Building Update - Wywiad z J. Exc. x. Bp'em Donaldem H. Sanbornem (23 IV 2020).

AKTUALIZACJA, 24 KWIETNIA: Wczorajszy film z wywiadu z J. Exc. x. Bp'em. Donaldem H. Sanbornem, został w dniu dzisiejszym usunięty przez przesyłającego, a w jego miejsce zamieszczono na kanale Roman Catholic Media na YouTube 4 oddzielne filmy, będące częściami tegoż wywiadu. Cały film trwał prawie godzinę, obecnie są to krótsze odcinki, dwa ok dwudziesto-minutowe, i dwa ok pięcio-minutowe. Szczególnie interesujące są dwa pierwsze tematy, poświęcone skandalowi w FSSPX oraz Mszy "Una Cum". Pojawił się też nowy film, w którym Jego Excelencja odpowiada na temat analogii pomiędzy Wielką Schizmą Zachodnią a obecną sytuacją kryzysu Kościoła. Zapraszamy do wysłuchania!

Film o skandalu seksualnym i zatuszowaniu go w FSSPX:

OD RED. TENETE TRADITIONES: J. Exc. x. Bp. Donald H. Sanborn  potwierdza doniesienia o skandalu seksualnym w FSSPX i podaje też przykłady które sam pamięta z jego czasów kiedy należał do FSSPX... Mówi m.in. że widział wiele takich przypadków, ale o niektórych nie chce publicznie mówić bo są tak obrzydliwe... Xiądz Biskup podsumował tą sytuację dobitnym i prawdziwym stwierdzeniem, iż oni od początku chcieli działać jako organizacja Novus Ordo, chcieli być uznani przez Novus Ordo, i przez to nabawili się "wirusa Novus Ordo", nie różniąc się już niczym od modernistów ani teologicznie, ani moralnie....

Raport o skandalu seksualnym w FSSPX: https://www.churchmilitant.com/news/article/spotlight-sympathetic-to-perverts

czwartek, 23 kwietnia 2020

23 kwietnia (w Polsce): Św. Wojciecha (Bp.'a i Męcz.)


23 kwietnia
Św. Wojciecha (Biskupa i Męczennika)

Święto Rytu Zdwojonego II klasy (w Polsce)

s. Adalberti, Episcopi et Martyris, Primi Poloniae Apostoli. 
Duplex II classis

Kolekta:

Tuam nobis indulgentiam, quaesumus, Domine, beatus Adalbertus Episcopus et Martyr imploret: ut et delicta nobis clementer ignoscas, et beneficia desiderata concedas. Per Dominum...

(Prosimy Cię, Panie, niech św. Wojciech, Biskup i Męczennik, wyjedna nam Twoje miłosierdzie, abyś łaskawie odpuścił nam grzechy i użyczył upragnionych dobrodziejstw. Przez Pana.)

23 kwietnia: Św. Jerzego (Męczennika)

23 kwietnia

Świętego Jerzego


Święto rytu pół zdwojonego (Semi-duplex)
(W Polsce Komemoracja)



Rycerz nieustraszony i wielki męczennik, którego uroczystość przypada podług kalendarza polskiego na 24-go kwietnia, a podług rzymskiego i greckiego na 23-go tegoż miesiąca, ukazuje się nam z mroków odległej przeszłości raz jako postać legendarna, otoczona chwałą czynów bohaterskich, a drugi raz jako prawdziwy rycerz Chrystusowy, dający życie wśród okrutnych mąk dla świadectwa prawdy.
Idąc śladami legendy, przekazanej przez Krzyżowców, którzy odnosili się do św. Jerzego z szczególniejszym nabożeństwem w uznaniu cudownej jego opieki, dowiadujemy się, że w zamierzchłych czasach zamieszkiwał okolice miasta Sileny w Azji Mniejszej straszny i nieubłagany potwór. Pożerał i zmuszał do ucieczki rycerzy, którzy chcieli zgładzić go ze świata, a opuszczając pobliskie mocarzy, zbliżył się pod mury miasta, zatruwając cuchnącym oddechem całe otoczenie. Ażeby złagodzić jego wściekłość i przeszkodzić pustoszeniu miasta, ofiarowywano mu codziennie dwie owce na pożywienie. Wkrótce jednak tak zdziesiątkowano trzody, że trzeba było poprzestać na jednej tylko owcy, dodając doń jednego mieszkańca Sileny, wylosowanego podług przypadającej kolei.
Nie oszczędzono i rodziny królewskiej i pewnego dnia los padł na córkę króla Kleodolindę, albo, jak inni twierdzą – Małgorzatę. Na próżno król starał się za cenę wszystkich swych skarbów ratować ukochane dziecię. Poddani wymogli na nim posłuszeństwo dla prawa, które sam ustanowił. Otrzymawszy błogosławieństwo zrozpaczonych rodziców, królewna, przybrana w ślubne szaty, wyszła poza mury i zabrawszy owieczkę, skierowała swe kroki ku moczarom. W tej chwili spostrzegła nadjeżdżającego na białym koniu, pięknego rycerza w błyszczącej zbroi – był nim trybun wojska rzymskiego, Jerzy, chrześcijanin. Wzruszony łzami dziewicy, zapytał o ich przyczynę, a dowiedziawszy się, jaki okrutny los ją czeka, zrobił znak Krzyża św. i runął na zbliżającego się smoka. W mgnieniu oka przebił lancą jego cielsko, a przygważdżając go do ziemi, zawołał do przerażonej córy królewskiej: „Zdejm swą przewiązkę i owiń mu ją naokoło szyi”. Z drżeniem i obawą usłuchała jego rozkazu, a uwiązany potwór pozwolił prowadzić się ku miastu, uległy jak pies na smyczy. Na ten niezwykły widok odrętwieli ze strachu mieszkańcy, oczekujący na walach zakończenia walki.
– Uspokoicie się! – rzekł im Jerzy, – oto Wszechmocny przysłał mnie, ażebym was wybawił. Zawierzcie Chrystusowi Panu, każcie się ochrzcić, a zabiję waszego ciemięzcę. Wszyscy mężowie, kobiety, dzieci, król i królowa, uniesieni radością na widok uratowanej córki, zbiegli się około mego, poklękali i przyjęli chrzest św. Poczym rycerz dobił smoka, a mieszkańcy wywieźli jego ciało daleko od miasta na wozie, zaprzężonym w cztery pary wołów. Skarby, którymi król obdarzył bohaterskiego wybawcę, rozdzielił tenże między ubogich, a poleciwszy monarsze wierną służbę jedynemu Bogu, oddalił się, składając na jego ustach pocałunek pożegnania.
Ta przepiękna legenda, upodabniająca walkę ze smokiem do walki ze złym duchem, znaną była od najdawniejszych czasów na wschodzie i przyczyniła się więcej może do rozszerzenia czci św. Jerzego, niż rzeczywiste jego życie, zakończone śmiercią męczeńską. Poza heroiczną legendą bowiem ukrywa się św. Jerzy prawdziwy i istotny tak, jak wynika z starych rękopisów, zachowanych w zagranicznych bibliotekach.
Urodzony okuło 280 r. w Syrii czy Kapadocji, był synem rodziców chrześcijańskich, którzy wpoili w niego od dziecięctwa miłość jednego Boga. Poświęciwszy się zawodowi rycerskiemu, został dowódcą gwardii cesarza Dioklecjana, który darzył go wielkim zaufaniem. Kiedy cesarz, ulegając namowom kapłanów pogańskich, zarządził prześladowanie chrześcijan, Jerzy, przejęty zgrozą na widok okrucieństw, nadawanych swym współwyznawcom, nie powstrzymał wyrazów oburzenia. Na próżno uspokajali go jego przyjaciele, przedstawiając mu względy, którymi się cieszył u Dioklecjana. Niepomny na ich przestrogi, postanowił błagać cesarza o łaskę dla prześladowanych i, przewidując jego gniew, rozdał swój majątek między ubogich, a swych niewolników obdarował wolnością.
– Młodzieńcze! – rzeki doń Dioklecjan, wysłuchawszy jeno prośby, – myśl o twej przyszłości! A gdy Jerzy chciał mówić dalej, zniecierpliwiony cesarz kazał go wtrącić do więzienia. Teraz rozpoczęły się tak okrutne męki, że pióro wzdryga się przed ich opisem. Zastosowano bowiem wszystko, co tylko zaciekłość pogańska zdołała wymyślić, żeby bólem i męką ukarać szlachetnego rycerza. Wieszano go na krzyżu i rozdzierano mu ciało hakami, przepalano ogniem i polewano wrzącym ołowiem, a gdy przywiązano go do koła najeżonego stalowymi ostrzami, koło pękło, a dwaj świadkowie tych katuszy nawrócili się do Boga i zaraz zostali ścięci. Ody Dioklecjan wyczerpał wszelkie sposoby męczarni bez osiągnięcia zamierzonego celu, kazał zawezwać czarodzieja, aby tenże wymyślił jaki nowy środek zwalczenia stałości Jerzego. Podano mu wiec puchar z zatrutym napojem, lecz i trucizna nie wyrządziła mu żadnej szkody.
Jako ostatnią próbę polecono mu wskrzesić umarłego, którego grobowiec znajdował się blisko trybunału. Upadł na kolana modląc się żarliwie, by Bóg w ten sposób zechciał objawić swą wszechmoc przed oczyma pogan. I otóż, usłyszano łoskot podziemny i ku ogólnemu przerażeniu umarły powstał z grobu. Gdy odprowadzono potem Jerzego do więzienia, liczna rzesza nawróconych w czasie jego męki przybyła do lochu, a on uzdrawiał chorych i pocieszał wątpiących. Opowiadają nawet, że wysłuchał także prośby biednego rolnika, błagającego o przywróceniu do życia wołu, który mu padł przy pracy.
Nazajutrz znów stawiono Jerzego przed Dioklecjanem, który wobec zgromadzonego ludu w pobliżu świątyni zaczął namawiać go do odstępstwa, przedstawiając mu jego młodość oraz zaszczyty, którymi by został wynagrodzony. Ku wielkiej radości tyrana Jerzy zapragnął wejść do świątyni. Tam, stanąwszy przed posągiem bożka, zapytał go:
– Czy żądasz, żebym złożył ci ofiarę jako Bogu?
– Nie jestem Bogiem – odpowiedział szatan, ukryty w posągu – ani jest nim żaden z podobnych do mnie. Jest tylko jeden Bóg i to ten, którego głosisz. My zaś jesteśmy zbuntowani aniołowie, którzy przez zawiść oszukujemy ludzi.
Gdy Jerzy zrobił znak Krzyża św., upadły na ziemię posągi fałszywych bożków, rozbite na kawały.
– Poznaj teraz, nierozumny tyranie! – zawołał Jerzy do Dioklecjana – twoich wszechpotężnych bogów! Zaprzestań powierzać swe zbawienie takim bóstwom, które same siebie zbawić nie mogą i nie ostoją się przed wyznawcą prawdziwego Boga!
Wobec tych słów żona cesarza Aleksandra, która w głębi duszy dawno już była nawrócona, wypowiada otwarcie swe przekonanie i składa wyznanie wiary. Dioklecjan w przystępie wściekłości każe ją osmagać rózgami i zabić, tak że ona umiera jeszcze przed Jerzym. Poprzednio i wskrzeszony zmarły zostaje ścięty, ponieważ był chrześcijaninem. Jerzego zaś każe cesarz włóczyć końmi i ostatecznie ściąć mu głowę za murami miasta. W chwili śmierci Świętego ogień żywy z nieba pochłania przewodniczącego sądu i jego towarzyszy, którzy wymyślali i przeprowadzali okrutne katusze.
Ciało męczennika spoczęło w Syrii w jego mieście rodzinnym i tam cesarz Konstantyn – podług innych Justynian – wznieśli kościół nad jego zwłokami, dziś już w gruzach leżący. Odkryto również w Syrii ślady innych świątyń pod jego wezwaniem, a w Egipcie liczono ich aż czterdzieści. Przez wojny krzyżowe cześć św. Jerzego przedostała się do krajów na Zachodzie, a zwłaszcza do Niemiec, Francji i Anglii. Także i w Polsce nie był on nieznanym, gdyż po dziś dzień wznosi się w Gnieźnie, obok katedry, kościółek pod jego wezwaniem, wybudowany z ciosów granitowych, jak mówi podanie, na miejscu dawniej świątyni pogańskiej. Kościółek św. Jerzego ma być dawniejszego pochodzenia, niż sama katedra gnieźnieńska, a od czasu do czasu odprawiają się w nim nabożeństwa. Kościół ruski czci nawet dwóch świętych tegoż imienia, jednego na wiosnę, drugiego późną jesienią. W nabożnej prostocie lud twierdzi, że Święty na przednówku nie lepszy od świętego w jesieni, gdyż „jeden głodny, a drugi chłodny”.
Liczne zakony rycerskie obrały św. Jerzego za swego patrona, a wysokie ordery w Rosji i Anglii, jak np. order Podwiązki, były złączone z jego imieniem. Rycerstwo i konnica uważa go za szczególniejszego opiekuna i dlatego przedstawia nam się św. Jerzy jako rycerz na koniu z lancą w ręku, a smok pokonany u jego stóp. Zwykle jeszcze spostrzegamy na obrazach klęczącą w głębi królewnę, a obok niej owieczkę. Rzadsze zaś są obrazy, przedstawiające inne chwile z jego życia.
W dziejach boskich dwie postacie Świętych wsławiły się jako pogromcy strasznych potworów. Jeden to św. Michał, a drugi św. Jerzy. I łatwo by było czasem ich pomylić, lecz nie zapominajmy o tym, że św. Michał jako Archanioł ma i musi mieć zawsze skrzydła i że nigdy nie dosiada białego rumaka, bo walczy z duchem piekielnym w przestrzeni. Św. Jerzemu zaś, jako rycerzowi, przystoi walka z konia. Potwór, zwyciężony przez św. Michała, ma czasem twarz ludzką, gdyż jest ucieleśnionym Lucyferem; smok, zabity przez św. Jerzego, przypomina raczej przedpotopowe jaszczury.
Postać św. Jerzego będzie poprzez wszystkie wieki, czy patrzymy na niego jako na męczennika, czy jako na pogromcę złowrogiego potwora, uosobieniem walki dobra ze złem, zwycięstwa prawdy nad fałszem, oswobodzenia duszy z pod wpływu grzechu. Pozostanie on dla nas zawsze bohaterem i świętym, wzorem miłości i poświęcenia dla bliźnich, przykładem stałości i męstwa, obroną i tarczą na wszystkie trwogi.

Za: „Przewodnik Katolicki”, Poznań, 21.04.1929, nr 16, s. 3.

wtorek, 21 kwietnia 2020

X. B. Hughes CMRI: Nabożeństwo do Miłosierdzia Bożego: dlaczego święte Oficjum je zakazało?

NABOŻEŃSTWO DO MIŁOSIERDZIA BOŻEGO: 
DLACZEGO ŚWIĘTE OFICJUM JE ZAKAZAŁO?

Ks. Benedict Hughes, CMRI



      W poprzednim numerze The Reign of Mary opublikowaliśmy artykuł o fałszywych nabożeństwach (nr 128). Artykuł ten można również przeczytać na naszej stronie internetowej (http://www.cmri.org/06-false-devotions-dangers-for-pious-souls.shtml). Celem tamtego artykułu było wyjaśnienie nauczania Kościoła na temat nowych nabożeństw – tj. nauk, które ostrzegają przed wszelkimi przesądami i nowościami. W szczególności słynny dekret Świętego Oficjum na ten temat ubolewał nad tym, że „nowe formy kultu i nabożeństwa, często dość śmieszne, zwykle bezużyteczne imitacje lub zepsucie podobnych, które zostały już prawomocnie ustanowione, znajdują się w wielu miejscach, szczególnie w tych ostatnich dniach, codziennie powielane i propagowane wśród wiernych, dając okazję do wielkiego zdziwienia i goryczy dla niekatolików” (Holy Office, 26 maja 1937; AAS 29-304).

      W tym fragmencie widzimy, że oprócz odrzucenia nowych form pobożności, które są doktrynalnie wątpliwe, istnieje poważna obawa o te, które są „bezużytecznymi imitacjami lub zepsuciami” podobnych, które zostały już zatwierdzone. Opierając się na tym stwierdzeniu, Święte Oficjum za rządów Papieża Piusa XI i Papieża Piusa XII zabroniło różnych nowych nabożeństw, na przykład: nabożeństwa do Najświętszej Głowy Naszego Pana, nabożeństwa do Unicestwiającej Miłości Jezusa, Różańca Najświętszej Rany Naszego Pana, nabożeństwo do Miłosiernej Miłości Jezusa itp. Prawdopodobnie nigdy nie słyszeliście o tych nowych nabożeństwach z tego samego powodu, że zostały odrzucone przez Kościół.

      To prowadzi nas do pytania o nabożeństwo zwane „Miłosierdziem Bożym”. Nabożeństwo to oparte jest na rzekomych objawieniach s. Faustyny Kowalskiej, która mieszkała na początku XX wieku w Krakowie w Polsce.

      W dekrecie Świętego Oficjum z 6 marca 1959 r. Czytamy: „Najwyższa Święta Kongregacja Świętego Oficjum, po zbadaniu rzekomych wizji i objawień siostry Faustyny Kowalskiej ze Zgromadzenia  Matki Bożej Miłosierdzia, która zmarła w 1938 r. pod Krakowem postanawiamy, co następuje: rozpowszechnianie obrazów i pism przedstawiających nabożeństwo do Miłosierdzia Bożego w formach zaproponowanych przez tę Siostrę Faustynę, powinno być zabronione… ”(AAS 51-271). Nawiasem mówiąc, dekret został podpisany przez ks. Hugh'ona O’Flaherty jako Notariusza Świętego Oficjum. Jest tym samym prałatem, który został przedstawiony w filmie „Szkarłat i czerń”, który opowiada prawdziwą historię jego starań o uratowanie ponad 6500 żołnierzy i Żydów sojuszniczych podczas okupacji hitlerowskiej w Rzymie w czasie II wojny światowej. Po wojnie otrzymał liczne nagrody, w tym amerykański medal wolności. Ks. O’Flaherty zmarł w 1963 roku.

      Niektórzy mogą sprzeciwić się przyjęciu tego dekretu Świętego Oficjum na tej podstawie, że został on wydany w 1959 r., W czasach, gdy znany modernista Jan XXIII był „papieżem”. Ale nie wierzymy, aby ten fakt przysłaniał, że ci, którzy pracowali w Świętym Oficjum w czasach przed Soborem Watykańskim II, tacy jak kardynał Ottaviani, byli dobrze wykształconymi i całkowicie ortodoksyjnymi prałatami i teologami, mianowanymi przez papieża Piusa XII. (Podobnie możemy cytować z dekretu Świętego Oficjum z 1962 r. Przeciwko pismom Teilharda de Chardin.) Ostatecznie ten dekret z 1959 r. odrzucający pisma i nabożeństwo promowane przez s. Faustynę został zniesiony w kwietniu 1978 r., przede wszystkim dzięki staraniom biskupa krakowskiego, Karola Wojtyły, który zostanie wybrany przez kardynałów i zostanie Janem Pawłem II 6 miesięcy później.

niedziela, 19 kwietnia 2020

X. Rafał Trytek: Jeśli Bóg z nami — któż przeciwko nam?

      Przedwczoraj sejm Rzeczypospolitej Polskiej dużą większością głosów odłożył ad acta obywatelski projekt delegalizacji aborcji eugenicznej. Po raz kolejny Państwo Polskie okazało się za słabe, by chronić najbardziej bezbronnych – dzieci nienarodzone, których jedyną „winą” jest domniemana choroba.

Można oczywiście próbować wytłumaczyć kunktatorstwo obozu rządowego w tej sprawie, w której większość społeczeństwa nie zajmuje jednoznacznego stanowiska i nie ma właściwych przekonań, a opozycja jest skłonna wykorzystać związany z tym konflikt, by przejąć władzę. Tylko czy Pan Bóg uzna takie usprawiedliwienie za wystarczające? Z pewnością nie. Prawo i Sprawiedliwość – bo to głównie z winy posłów tej partii ustawa antyeugeniczna została odstawiona do „zamrażarki” – to formacja, która potrafi być bardzo skuteczna w grze politycznej i przeprowadzać zmiany w różnych obszarach życia społecznego, choćby kosztem bezwzględnego łamania oporu społecznego i ignorowania sprzeciwu partyj opozycyjnych, a nawet nad-rządu brukselskiego.

Można zatem sądzić, że jest to kwestia priorytetów. Dla rządzącej „centroprawicy” ochrona dzieci nie jest sprawą naprawdę istotną. Jest to fundamentalny, metafizyczny błąd: oglądanie się bezustannie na okoliczności polityczne, przy równoczesnym „zapominaniu”, kto jest Władcą Dziejów, przyniesie z pewnością karę Bożą.

Pan Bóg stworzył narody, by mu służyły, składały należną chwałę i, wypełniając Jego przykazania, osiągnęły szczęśliwość. Każdy naród, który sprzeciwia się Jego świętej i nienaruszalnej Woli – zwłaszcza w sprawie tak istotnej, jak ochrona życia bezbronnych, nienarodzonych dzieci – musi być ukarany. Tego wymaga świętość Boga.

Zamiast jednak bezczynnie czekać i dusić się bezsilną złością na rządzących, warto wziąć odpowiedzialność za to, co jedynie od nas zależy. Dzisiaj bardziej niż kiedykolwiek potrzeba dusz ofiarnych, które nie zawahają się oddać wszystkiego na uśmierzenie gniewu Bożego. W stulecie wiktorii warszawskiej trzeba nam ponownie uwierzyć, że pod sztandarem Niepokalanej i tylko pod nim możliwe jest zwycięstwo.

18 kwietnia AD 2020

Niedziela Przewodnia: Tylko w Bogu jest prawdziwy pokój.


NIEDZIELA PRZEWODNIA. 

---
Tylko w Bogu jest prawdziwy pokój.



Przyszedł Jezus i stanął w pośrodku i rzekł im: Pokój wam. Jan 20, 19.
 PRZYGOTOWANIE. - Rzeczywiście tylko w Bogu można znaleźć pokój prawdziwy; P. Bóg - Dobro nieskończone - stworzył dla siebie, to też tylko Bóg może go zadowolić. Kto więc chce się cieszyć tym pokojem, powinien ze serca usunąć wszystko, co nie jest Bogiem. To właśnie P. Jezus chciał wskazać Apostołom, gdy się im ukazał i pokój zwiastował. 

 I. - Św. Jan opowiada, iż gdy Apostołowie byli zebrani w jednym domu, wszedł do niego P. Jezus zmartwychwstały, choć drzwi były zamknięte, i stanąwszy wśród nich powiedział dwukrotnie: 
P o k ó j   w a m.  To samo im powtórzył po ośmiu dniach przy nowem objawieniu; rzekł do nich:  
P o k ó j   w a m. - Przez to P. Jezus chciał nam okazać, iż ,,jest pokojem naszym; On, który oboje jednem uczynił i średnią ścianę nieprzyjaźni, która nas dzieliła, przez ciało swe obalił."

 I rzeczywiście, tylko w Bogu można znaleźć prawdziwy pokój; P. Bóg - Dobro nieskończone - stworzył człowieka dla siebie, to też tylko Bóg może go zadowolić.  R o z k o s z u j   s i ę   w  P a n u , a   s p e ł n i    p r o ś b y   s e r c a    t w o j e g o. Jeśli kto tylko w Bogu sobie podoba i nic poza Nim nie szuka P. Bóg się troszczy o zaspokojenie wszelkich pragnień jego serca.

 Szaleni więc są, którzy mówią: szczęśliwy, kto może dowoli szafować pieniędzmi! rozkazywać drugim! zażywać, jakich zechce, przyjemności! Szaleństwo! Ten tylko jest szczęśliwy, kto kocha P. Boga, kto mówi, iż Bóg jedynie mu wystarcza. Doświadczenie poucza, iż tyle osób, które ludzie światowi nazywają szczęśliwemi, choć posiadają wielkie bogactwa i piastują wysokie godności, wiedzie życie nieszczęśliwe; nigdy nie są zadowolone, ani przez jeden dzień nie zażywają prawdziwego pokoju. - I przeciwnie, tylu dobrych zakonników, którzy żyli odosobnieni w swych celach, tylu pustelników, choć dolegały im choroby, głód i zimno, czuło najzupełniejsze zadowolenie; cieszyli się niezmiernie. Dlaczego? Ponieważ zajmowali się tylko Bogiem i Bóg ich pocieszał. Pokój, jakiego Bóg duszy użycza, która Go miłuje, przewyższa wszelkie przyjemności, jakich świat może jej udzielić.  P o k ó j   B o ż y,   k t ó r y   p r z e w y ż s z a    w s z e l k i   z m y s ł.

 II. -  K o s z t u j c i e   i   o b a c z c i e,  ż e   s ł o d k i    j e s t    P a n. - Ludzie światowi! woła Prorok, dlaczego gardzicie życiem Świętych, skoroście go nigdy nie zaznali? Spróbujcie go choć raz, porzućcie świat, oddajcie się Bogu, a zobaczycie, iż On was bardziej pocieszy, niż wszystkie godności i przyjemności, które was wiodą na zgubę. - Prawda ,iż i Święci bardzo dużo cierpieli w swem życiu; oni jednak, zdani na wolę Bożą, nigdy nie tracili pokoju. Byli wyżsi nad przeciwności i zmiany losu na tym świecie i dlatego zawsze żyli niezamąconym pokoju.

 Kto jednak chce zawsze być złączony z P. Bogiem i cieszyć się nieustannym pokojem, winien usunąć ze swego serca wszystko, co nie jest Bogiem; powinien trzymać drzwi swych zmysłów zamknięte przed wszystkiemi stworzeniami i żyć jakby umarły dla wszystkich ziemskich przywiązań. To właśnie P. Jezus chciał wskazać Apostołom, gdy ukazując się im, dwukrotnie, jak mówi Ewangelja, wszedł do nich przez drzwi zamknięte. Św. Tomasz tak to wyjaśnia: Mistycznie mówiąc, z tego faktu poznać winniśmy, iż P. Jezus wtedy tylko wstępuje do dusz naszych, jeśli są zamknięte drzwi naszych zmysłów.

 Ojcze Przedwieczny, przez miłość ku Jezusowi, pomóż mi, bym zerwał wszelkie pęta, które mnie wiążą ze światem. Spraw, abym myślał jedynie o podobaniu się Tobie. Szczęśliwi, którym sam wystarczasz! Panie, udziel mi łaski, bym nie szukał nic poza Tobą i pragnął tylko Ciebie miłować. Z miłości ku Tobie wyrzekam się wszelkich ziemskich przyjemności, wyrzekam się również pociech duchownych; pragnę tylko spełniać wolę Twoją i podobać się Tobie. ,,Spraw też, wszechmogący Boże, abym ja, który uroczystość Wielkanocną obchodziłem, ducha jej w czynach i postępowaniu przez całe życie zachował." - Matko Boża, Marjo, poleć mnie swemu Synowi, który niczego Ci nie odmawia 

Rozmyślania na wszystkie dni całego roku z pism św. Alfonsa Marji Liguorego Tom I, str. 542-545

Przyczyny potępienia przez Kościół katolicki nabożeństwa do Bożego Miłosierdzia.

OD REDAKCJI TENETE TRADITIONES: Uwaga! Autorem poniższego materiału jest Msgr. Patrick Perez, związany z Centrum Fatimskim i Instytutem Chrystusa Króla, będący więc przedstawicielem soborowego "kościoła", który jednak bardziej reprezentuje (przynajmniej w poniższym tekście) stanowisko znane jako R&R (uznawanie i sprzeciwianie się), bliżej mu więc do lefebrystów, chociaż co ciekawe, lefebryści w przeciwieństwie do niego ochoczo uznają i propagują potępiony przez Kościół kult tzw. "Miłosierdzia Bożego" wg. s. F. Kowalskiej. Przedstawiamy więc poniższą analizę, w której (poza ostatnim zdaniem) nie ma żadnych poważnych błędów teologicznych. W nawiasach kwadratowych podajemy wszystkie poprawki i wyjaśnienia, nałożone przez naszą redakcję, w celu lepszego zrozumienia treści.

Typowy obraz Miłosierdzia Bożego
– Jezus przypomina wirującego derwisza
Czytelnicy pytają nas o stosunek TIA do kultu Bożego Miłosierdzia. Ponieważ wiedzieliśmy,  że ks. Perez poruszył ten temat kilka miesięcy temu, poprosiliśmy  go o napisanie artykułu  na ten temat  na naszej  stronie  internetowej.  Z powodu wielu obowiązków i zajęć duszpasterskich nie mógł napisać artykułu – przysłał nam jednak taśmy i tekst kazania wygłoszonego na ten temat 21-go kwietnia 2013 r.

Dokonaliśmy  transkrypcji z języka mówionego na język pisany, którą poniżej publikujemy.  Mimo,  że  jest  to  długi  artykuł,  postanowiliśmy  opublikować całe kazanie nie dzieląc go na kilka artykułów – Msgr. Patrick Perez / TIA.

***

Moi drodzy wierni.

Dziś chcę powiedzieć kilka słów na temat nabożeństwa do Miłosierdzia Bożego.

Co roku otrzymuję wiele pytań dotyczących tego tematu i teraz chcę go poruszyć. Jako odniesienia źródłowego używam głównie materiałów opublikowanych w magazynie Angelus (czerwiec 2010 r.) na podstawie badań ks. Petera Scotta,  które wyczerpują większość zagadnień, które przedstawiam w kazaniu – uznanie i szacunek dla ks. Petera Scotta.

Nabożeństwo  do  Miłosierdzia  Bożego  zostało  ponownie  przywrócone przez [pseudopapieża] Jana Pawła II.   —  Podczas swego długiego pontyfikatu ustanowił święto na cześć tego nabożeństwa.

W homilii  w  czasie [pseudo] kanonizacji s. Faustyny ​​30 kwietnia 2000 roku,  oświadczył,  że druga Niedziela  Wielkanocna  [wg. nazewnictwa novus ordo, w katolickim Mszale Rzymskim Niedziela Biała lub Niedziela Przewodnia] będzie odtąd  nazywana Niedzielą Miłosierdzia Bożego.

W związku z tym, co roku w niedzielę następującą  po Wielkanocy, która nazywa się białą niedzielą*  –  po łacinie Dominika in albis  — nazywa się [w modernistycznym Neokościele] Niedzielą Miłosierdzia Bożego.

 Zostałem zapytany:

      —  „Ojcze,  dlaczego  my  nie  obchodzimy  w  niedzielę Miłosierdzia Bożego?

Odpowiedź byłaby prosta:

      —  „Nie robimy tego,  bo  tego nie ma w  tradycyjnym kalendarzu.”

Ale  przecież  święta  Ojca Pio  także  nie ma w tradycyjnym kalendarzu, a jednak je obchodzimy.   —  Robimy to tego samego dnia w sposób określony we wspólnym Mszale, co pozwala nam na cześć niedawno kanonizowanych świętych. [Ojciec Pio nie został kanonizowany przez Kościół katolicki, więc nie można obchodzić liturgicznie jego święta, w. opisaną zasadę można stosować do świętych kanonizowanych pod koniec pontyfikatu Piusa XII, którzy nie zostali jeszcze umieszczeni w Mszale Św. Piusa X - przyp. red. T.T.].

Więc  pytanie  powraca:   — Dlaczego  nie  obchodzimy  Niedzieli   Miłosierdzia Bożego?

sobota, 18 kwietnia 2020

Sobota Wielkanocna: Zmartwychwstały Jezus ukazuje się swej Najśw. Matce.



SOBOTA.
---
Zmartwychwstały Jezus ukazuje się swej Najśw. Matce.



Mimo mnóstwa boleści mych serdecznych uweselały pociechy twe duszę moją. - Ps. 93, 19.


 PRZYGOTOWANIE. - Zewszechmiar się należało, aby Najśw. Dziewica, która o wiele większy niż inni miała udział w męce P. Jezusa, pierwsza dostąpiła szczęścia ujrzenia Go zmartwychwstałego. Wyobraźmy więc sobie, że widzimy Ją w owej właśnie chwili, gdy ukazał się Jej Boski Odkupiciel w chwale, otoczony orszakiem świętych Patriarchów. Jakaż to była radość dla Jej macierzyńskiego Serca, jakież to wzmocnienie dla nas, którzy śpiewamy: Wesel się, Królowo niebieska, Alleluja!

 I. - Między wielu czynami, zdziałanemi przez P. Jezusa, a zamilczanemi przez Ewangelistów, ten jest pewny, iż zaraz po zmartwychwstaniu ukazał się On swej Najśw. Matce. Nie było zresztą konieczne o tem wspominać, samo się mowiem przez się rozumie, iż P. Jezus, który kazał nam szanować rodziców, sam pierwszy dał nam tego przykład, przez uczczenie swą obecnością swojej ukochanej Matki. Było zresztą rzeczą zewszechmiar słuszną, aby Boski Odkupiciel, już będąc w chwale, najpierw nawiedził Najśw. Dziewicę, aby Ona pierwsza ucieszyła się z Jego zmartwychwstania, skoro Ona większy od innych miała udział w Jego męce. 

 Matka Boża przez dzień i dwie noce była pogrążona w śmiertelnej boleści, lecz wierzyła stale i niezachwianie w zmartwychwstanie P. Jezusa. Gdy zbliżał się już trzeci dzień, zatopiła się w rozmyślaniu i gorącemi westchnieniami prosiła swego Syna, aby przyśpieszył swe przybycie. - I oto właśnie w chwili, gdy te najżywsze pragnienia Ją przenikały, ukazał się Jej Syn w całej swej chwale i jasności. Jakże musiało ucieszyć Marję to zjawienie! Jakżeż serdeczne było powitanie Syna i Matki! jakże serdeczne i wzniosłe musieli prowadzić rozmowy!

 Zbliżamy się w duchu do Najśw. Dziewicy, która jest Matką naszą, i prośmy Ją, by pozwoliła nam ucałować uwielbione rany P. Jezusa. - To zaś ukazanie się P. Jezusa niech będzie dla nas nauką, jak On hojnie tych wynagradza, którzy są Jego wiernymi towarzyszami na Kalwarji, t. j. w przeciwnościach; każdy z nich może bowiem powiedzieć z Najśw. Dziewicą: ,,Według ilości cierpień moich. pociechy Twoje uradowały duszę moją." 

 II. - Wraz z P. Jezusem ukazała się Matce Bożej wielka rzesza Świętych z otchłani, a między nimi Marja ujrzała swego oblubieńca Józefa, swych świętych rodziców, Joachima i Annę; wszyscy wraz z Nią się cieszyli, uznawali Ją za prawdziwą Matkę Bożą i dziękowali Jej za boleści, jakie poniosła dla wspólnego Odkupienia. - Jakaż radość musiała opanować Najśw. Dziewicę, gdy ujrzała owoc męki swego Syna w tylu duszach, wyzwolonych z otchłani. Gdy się zaś wraz z P. Jezusem cieszyła z nabytku tylu dusz, Aniołowie tam obecni radośnie, uroczyście sławili ten dzień zmartwychwstania, śpiewając niebiańsko: ,,Wesel się, Królowo niebieska, Alleluja!" Przyłączmy się też do chóru Aniołów i wszystkich wiernych i winszując Matce Bożej, mówmy: ,,Wesel się, Królowo niebieska, Alleluja!" 

 Wesel się, Królowo niebieska; którego bowiem nosić zasłużyłaś, zmartwychwstał, jak przepowiedział, Wesel się! lecz módl się zarazem za nas, abyśmy zasłużyli śpiewać przez całą wieczność w królestwie niebieskiem: Alleluja.
 O tę samą łaskę proszę Cię, Ojcze Przedwieczny. Mój Boże, któryś przez zmartwychwstanie Syna Twego i Pana naszego, Jezusa Chrystusa, świat uweselić raczył, spraw przez orędownictwo Najśw. Dziewicy, Jego matki, abyśmy dostąpili żywota wiecznego. Uczyń to z miłości ku Jezusowi.

Rozmyślania na wszystkie dni całego roku z pism św. Alfonsa Marji Liguorego Tom I, str. 539-541

X. dr Fr. Gabryl: Idea ewolucji w teologii katolickiej.


Idea ewolucji w teologii katolickiej

KS. DR FRANCISZEK GABRYL

PROFESOR UNIWERSYTETU JAGIELLOŃSKIEGO W KRAKOWIE

––––––––

I.

      Kiedy ów wielki przyjaciel Polski, papież Pius IX, w swej bulli konwokacyjnej: Aeterni Patris Unigenitus z dnia 29 czerwca 1868 r. zapowiedział zwołanie soboru powszechnego na dzień 8 grudnia 1869 r., wywołał ten fakt potężne wrażenie w całym świecie, świadczące o tym, że kwestie religijne należą bądź co bądź do najdonioślejszych. W sferach katolickich radowano się niezmiernie z tego faktu, bo był on dowodem żywotności tej instytucji, którą liberalizm ówczesny podawał za strupieszałą, i już się gotował do jej pogrzebu. Protestanci, anglikanie i Kościoły wschodnie dyzunickie, zaproszone przez papieża do wzięcia udziału w soborze, odtrąciły rękę podaną do zgody; liberalizm zżymał się na samą myśl, że jego zasady będą na soborze roztrząsane i potępione. Również rządom w niesmak poszła zapowiedź przyszłego soboru, jak o tym świadczy okólnik ministra spraw zagranicznych w Bawarii, księcia Hohenlohego, do wszystkich rządów w Europie, a wzywający je do zajęcia silnego stanowiska przeciw uroszczeniom ultramontanów.

      Prawdziwa atoli burza zerwała się dopiero wówczas, kiedy w jezuickim czasopiśmie: La civiltà cattolica ukazała się 6 lutego 1869 r. w formie artykułu korespondencja z Francji, donosząca, że rząd Napoleona III wielce się obawia, iżby sobór nie przystąpił do uchwalenia dogmatu nieomylności papieża, czego natomiast katolicy francuscy bardzo pragną. Przeciwko temu artykułowi natychmiast wystąpiły dzienniki: Le Public, inspirowany przez rząd francuski, oraz liberalno-katolickie Le Français i Le Correspondent, a dziekan paryskiego wydziału teologicznego ks. Henryk Maret ogłosił pierwszą część swego dzieła: Du concil général et de la paix religieuse, w którym stanął w obronie arystokratyczno-monarchicznego ustroju Kościoła w myśl zasad gallikanizmu, ogłoszenie zaś dogmatu o nieomylności papieża nazwał zamachem szkoły ultramontańskiej na prawdziwą konstytucję Kościoła. W Niemczech augsburska Allgemeine Zeitung umieściła 5 artykułów obszernych pióra Jana Józefa Ignacego Döllingera, prof. historii kościelnej w Monachium; artykuły te wyszły osobno jako broszura pt.: Der Papst und das Concil. Von Janus; w ślad za tą broszurą jak z rogu obfitości posypały się artykuły, artykuliki i pamflety skierowane przeciw dogmatowi nieomylności papieskiej. W Austrii cały prawie episkopat był nader nieprzychylnie usposobiony dla myśli ogłoszenia nowego dogmatu, jak o tym świadczy memoriał biskupa praskiego kard. Schwarzenberga. Nie potrzeba dodawać, że w takiej chwili nie mogło zabraknąć i lóż francuskich. Jakoż grono wolnomularzy francuskich wniosło prośbę do Wielkiego Wschodu francuskiego, aby zwołano ogólne zgromadzenie wszystkich "pracowni" francuskich, na którym miano uchwalić zebranie się wszystkich masonów kuli ziemskiej w celu zademonstrowania przeciw soborowi powszechnemu. We Włoszech na wniosek hr. Józefa Ricciardiego wydano odezwę do wszystkich braci trójkątowych włoskich i zagranicznych, aby w dniu otwarcia soboru zastępcy wszystkich lóż zgromadzili się w Neapolu.

piątek, 17 kwietnia 2020

Piątek Wielkanocny: Zgadzanie się z wolą Bożą i przykład P. Jezusa.



PIĄTEK

---

Zgadzanie się z wolą Bożą i przykład P. Jezusa.



Bom zstąpił z nieba, nie iżbym czynił wolą moją, ale wolę onego, który mnie posłał. - Jan 6, 38.

 PRZYGOTOWANIE - Tak miła jest Bogu ofiara z własnej woli, iż P. Jezus przyszedł na ziemię, aby nas nauczyć, jak składać ją należy, i przez całe swe życie słowem i przykładem dawał ludziom pod tym względem najwznioślejsze nauki. Wszystkie więc nasze czynności jedynie spełnianie woli Bożej winne mieć na celu.

 I. - Jest rzeczą pewną, iż nasze dobro polega na kochaniu P. Boga, naszego najwyższego Dobra, dusza bowiem, która nie kocha Boga, nie jest żywa, lecz umarła. Doskonała zaś miłość polega na zupełnej zgodzie naszej woli z wolą Bożą; głównym bowiem skutkiem miłości, jak mówi Areopagita, jest złączenie woli osób miłujących się wzajemnie, tak iż mają tylko jedno serce i jedną tylko wolę.
 Tego głównie słowem i przykładem przyszedł nas nauczyć P. Jezus, którego Bóg dał nam za Zbawiciela i za wzór postępowania. - To też, jak pisze Apostoł, pierwsze Jego słowa, jakie wypowiedział, przyszedłszy na świat, były następujące: O t o   i d ę..., a b y m    c z y n i ł    B o ż e  w o l ę    T w o j ą. Ojcze mój, nie chciałeś ofiar, jakie ludzie Ci składali, nie podobały Ci się obiaty, składne przez nich na przebłaganie za grzechy, lecz chciałeś, abym przez śmierć ofiarował Ci, Boże, swe ciało, jako mi dałeś; oto jestem gotów spełnić Twą najświętszą wolę.

 W czasie swego życia P. Jezus wielokrotnie zaznaczał zgodność swej woli z wolą Bożą. ,,Bom zstąpił z nieba, nie iżbym czynił wolę moją, ale wolę onego, który mię posłał." Toż samo wyraził, mówiąc do uczniów: ,,Żeby świat poznał, że miłuję Ojca, a jako mi Ojciec rozkazanie dał, tak czynię. Wstańcie, pójdźmy stąd.

 Gdy na P. Jezusa w ogrodzie Oliwnym uderzyły: bojaźń, smutek, tęsknota, wtedy nie umiał inaczej się modlić, jak tylko: ,,Ojcze mój... nie jako ja chcę, ale jako Ty." ,,Ojcze mój, jeśli nie może ten kielich odejść, jedno, abym go pił: niech się dzieje wola Twoja." Jednem słowem tak wzniosła jest ta zgodność z wolą Bożą, iż sam P. Jezus oświadczył, iż tych tylko za swoich uważa, który w życiu ją okazują.

 II. - Jeśli więc P. Bogu tak podoba się nasza wola, iż zesłał Syna swego na ziemię, aby nas nauczył, w jaki sposób mamy z niej składać ofiarę, słusznie powiedział św. Nil opat, iż nie powinniśmy prosić P. Boga, aby spełnił to, co się nam podoba, lecz, aby użyczył nam łaski, byśmy to wszystko czynili, czego On od nas się domaga. - Celem więc wszystkich naszych pragnień, ćwiczeń pobożnych, rozmyślań, Komunij św. winno być: spełnianie woli Bożej, szczególniej w rzeczach, które są niemiłe naszej miłości własnej. Pamiętajmy zawsze na słowa bł. Jana z Avili: O wiele większą ma wartość jedno ,,Niech będzie Bóg uwielbiony" w przeciwnościach, niż tysiące dziękczynień w powodzeniu.

 Ach! mój Boże, całe moje nieszczęście na tem w przeszłości polegało, że nie chciałem się zgadzać z Twoją świętą wolą. Złorzeczę po tysiąc razy owym dniom i chwilom, gdy dla spełnienia swych zachcianek, opierałem się Twej woli, o Boże duszy mojej. Teraz ją całą Tobie oddaję i pragnę  swoją ofiarę połączyć z tą, jaką nieustannie na naszych ołtarzach Twój Syn Ci składa. Przyjmij, Panie, mą duszę i tak mocno przywiąż ją do swej miłości, aby nie mogła już więcej buntować się przeciw Tobie.

 Kocham Cię, dobroci nieskończona, i pod wpływem tej miłości oddaję Ci siebie całego. Czyń ze ze mną i ze wszystkiem, co do mnie należy, co Ci się podoba, we wszystkiem bowiem zgadzam się ze świętą Twą wolą. Uchroń mnie od nieszczęścia, bym miał coś uczynić wbrew woli Twojej, a potem czyń ze mną, co zechcesz. Ojcze Przedwieczny, wysłuchaj mnie przez miłość ku Jezusowi. Jezu mój, wysłuchaj mnie przez zasługi męki Twojej. A Ty, Marjo Najświętsza, użyczaj mi pomocy; wyjednaj mi łaskę, aby spełniła się we mnie wola Boska, na czem polega całe szczęście moje; o nic więcej Cię nie proszę.

Rozmyślania na wszystkie dni całego roku z pism św. Alfonsa Marji Liguorego Tom I, str. 536-539

czwartek, 16 kwietnia 2020

Czwartej Wielkanocny: O Komunji świętokradzkiej.



CZWARTEK---

O Komunji świętokradzkiej.
Który je i pije niegodnie, sąd sobie je i pije, nie rozsądzając Ciała Pańskiego. - 1 Kor. 11, 29.

 PRZYGOTOWANIE. - Zanim się zbliżysz do Stołu Eucharystycznego, zawsze zbadaj swe sumienie i, jeśli na nieszczęście wyrzuca ci ono jaki ciężki upadek, oczyść je przez spowiedź. Co się zaś tyczy win powszednich, to winieneś się starać usunąć ze swej duszy przynajmniej dobrowolne i wyrzucić z niej wszystko, co nie jest Bogiem. Biada temu, kto przyjmuje Komunję św. niegodnie! Staje się winnym ciała i krwi P. Jezusa i wskutek tego je i pije własne potępienie.

 I. - Zastanówmy się nad tem, jak straszliwiej dopuszcza się winy, kto przystępuje do Komunji św. z grzechem ciężkim na duszy. Jest to grzech tak wielki, iż św. Jan Chryzostom, porównując go do innych grzechów, nawet najcięższych, nie może znaleźć równie wielkiego i powiada, iż kto go popełnia, szczególniej jeśli jest kapłanem, jest o wiele gorszy od samego szatana. Zdaniem św. Piotra Damjana przyczyną tego jest ta okoliczność, iż przez inne grzechy obrażamy P. Boga w dziełach Jego, przez ten zaś grzech obrażamy Go we własnej Jego osobie.

 Cobyś powiedział o takim zbrodniarzu, któryby wziął Przenajświętszą Hostję z tabernakulum i rzucił ją w błoto? Lecz jeszcze gorzej, jak mówi św. Wincenty Ferrejusz, postępuje ten, kto odważa się przyjmować Komunję św. świętokradzko; zadaje on pod pewnym względem gwałt P. Jezusowi, zmusza bowiem tę niewinną Ofiarę do zamieszkania w sercu, które jest pełne zepsucia, oddaje Baranka niepokalanego w ręce szatanów.

 Św. Augustyn przyrównuje takich świętokradzców do zdradzieckich Żydów, którzy ukrzyżowali Odkupiciela. Ta jednak zachodzi różnica, iż Żydzi ukrzyżowali Pana chwały w czasie Jego ziemskiego życia, świętokradzcy zaś, o ile to jest w ich mocy, krzyżują Go teraz, gdy króluje w niebie; tamci odważyli się raz to uczynić, ci zaś często powtarzają Bogobójstwo; tamci wprost okazali, iż są śmiertelnymi wrogami P. Jezusa, ci zaś zdradzają Go w tymże czasie, gdy, przynajmniej zewnętrznie, uznają Go za swego Boga, udają, iż są ożywieni względem Niego czcią i pobożnością i nadużywają, na podobieństwo Judasza, znaku pokoju.  P o c a ł o w a n i e m   w y d a j e s z    S y n a c z ł o w i e c z e g o.

 Na świętokradzcę, bardziej niż na kogokolwiek innego, zdaje się P. Jezus skarżyć przez usta Dawida: G d y b y   m i    b y ł     z ł o r z e c z y ł    n i e p r z y j a c i e l    m ó j,   b y ł b y   w y t r w a ł. Gdyby mnie obraził, mówi P. Jezus, mój nieprzyjaciel, sprawiłoby mi to mniejszą boleść; lecz ty, mój domowniku, mój przedstawicielu, ty, który piastujesz godność książęcą wśród ludu; ty, któremu tyle razy dałem swe ciało na pokarm, ty mnie sprzedajesz szatanowi za marną zachciankę, za przyjemność zwierzęcą, za odrobinę ziemi! 

 II. - Biada więc świętokradzcy! biada temu, kto odważa się targnąć na ciało i krew P. Jezusa, przez niegodne przystąpienie do Komunji św.! P. Jezus, mówiąc ze św. Brygidą o tych nieszczęśliwych, powtórzył słowa, jakie ongi wypowiedział o zdrajcy Judaszu: D o b r z e   b y   b y ł o,  a b y    s i ę    n i e   n a r o d z i ł    o n    c z ł o w i e k. Byłoby lepiej świętokradzcom, gdyby się byli nie narodzili. Tak, gdyż według św. Pawła,  k t ó r y   j e   i   p i j e   n i e g o d n i e,  s ą   s o b i e   j e  i   p i j e.

 Aby cię więc nie spotkało takie nieszczęście, idź za radą tegoż Apostła:  N i e c h a j ż e    d o ś w a d c z y   s a m e g o    s i e b i e    c z ł o w i e k. Zbadaj swe sumienie i jeśli ci ono wyrzuca jakie ciężkie przewinienie zanim się zbliżysz do pożywania tego pokarmu życia wiecznego, oczyść się przez dobrą sakramentalną spowiedź. - Co się zaś tyczy win powszednich, to usuwaj ze swej duszy przynajmniej całkiem świadome i wyrzuć ze swego serca wszystko, co nie jest Bogiem. I to właśnie, według wykładu św. Bernarda, oznaczają owe słowa, jakie P. Jezus wyrzekł do Apostołów, zanim udzielił im Komunji św. podczas ostatniej wieczerzy:  K t o   o m y t y   j e s t,   n i e   p o t r z e b u j e,  j e d n o   ż e b y   n o g i   u m y ł.

 Mój Jezu najsłodszy! obym mógł omyć łzami, a także krwią te dusze nieszczęśliwe, które w tym Sakramencie tak obrażają Twą milość! O! gdybym mógł sprawić, by wszyscy ludzie pałali miłością ku Tobie! Ponieważ jednak nie jest mi to dane, pragnę przynajmniej, mój Panie, i postanawiam sobie często Cię nawiedzać i przyjmować do swego serca, aby hołd Ci złożyć, jak teraz to czynię, na zadośćuczynienie za zniewagi, jakich doznajesz od ludzi w tej najwznioślejszej tajemnicy. Przyjmij, Ojcze Przedwieczny, ten nędzny hołd, jaki, na wynagrodzenie za wszystkie zniewagi, wyrządzone Twemu Synowi w Przenajśw. Eucharystji, składa Ci dziś najnędzniejszy z ludzi, bo takim jestem. Przyjmij ten hołd w połączeniu z tym hołdem wartości nieskończonej, jaki Ci złożył P. Jezus na krzyżu i jaki Ci składa codziennie w Przenajśw. Sakramencie. A Ty, Matko moja, Marjo, wyjednaj mi świętą wytrwałość.

Rozmyślania na wszystkie dni całego roku z pism św. Alfonsa Marji Liguorego Tom I, str.532-536