Cytaty
ks. Coache
czwartek, 23 kwietnia 2026
W przeddzień przyjścia Antychrysta. Jak wytrwać? - ks. Dominic Radecki CMRI
środa, 22 kwietnia 2026
JE x. bp Merardo Loya: Bractwo św. Piusa X obiektywnie nie popełni żadnego zła wyświęcając biskupów, ponieważ Prevost nie jest papieżem.
Bractwo św. Piusa X OBIEKTYWNIE nie popełni żadnego zła, konsekrując biskupów, ponieważ ani Prevost nie jest papieżem, ani nowy kościół modernistyczny nie jest katolicki, by trzeba było prosić go o pozwolenie, ani też jego ekskomuniki nie mają mocy prawnej; wręcz przeciwnie, jak powiedział prałat Moisés Carmona y Rivera: „Cieszę się, że mnie ekskomunikują, bo to znaczy, że nie mam nic wspólnego z waszym nowym, heretyckim kościołem, nie mam nic wspólnego z wami; pozostaję w jedności z prawdziwym Kościołem Katolickim”.
Jednak SUBIEKTYWNIE, to znaczy w sumieniu, FSSPX rzeczywiście popełnia bardzo poważne przestępstwo przeciwko wierze, samobójstwo w postaci samosprowokowanej ekskomuniki, które można przypisać im z ich własnej woli i przy pełnej świadomości. Nie jest wiarygodne, aby byli tak nieświadomi w teologii, by przedkładać [swoje zdanie] nad nakazy Kościoła i próbować dostosowywać je do własnych potrzeb, FAŁSZUJĄC SWOJE SUMIENIE, byle tylko w żadnym wypadku nie przyznać, że Prevost nie jest prawowitym papieżem. Za wszelką cenę wolą stracić rozsądek, fałszować prawdę, naginać i zmanipulować kanony Kościoła do własnych kaprysów, niż przyznać, że ten człowiek nie jest Namiestnikiem Chrystusa, lecz muzułmańskim heretykiem, przyjacielem i obrońcą Talmudu, kimś, kto stawia znak równości między heretyckimi sektami a Prawdziwą Oblubienicą Chrystusa.
wtorek, 21 kwietnia 2026
x. Rafał Trytek — kazanie na II Niedzielę po Wielkanocy AD 2026 (Wrocław, 19 IV)
poniedziałek, 20 kwietnia 2026
Prof. Bartyzel: O winach polskich
Wrogowie Polski i ich rodzimi kolaboranci każą nam wstydzić się i przepraszać za urojone winy „antysemityzmu” albo „kolonializmu”, tymczasem rejestr faktycznych win polskich – a jest ich niemało – został zupełnie wyparty z naszej zbiorowej świadomości, albo, jeśli pojawia się jakiś przebłysk refleksji, to zostaje on natychmiast zduszony i usprawiedliwiony.
Tym „rozgrzeszeniem” jest oczywiście fakt utraty niepodległości i dążenie do jej odzyskania, ale nie znosi to pytania czy do dobrego celu można dążyć sprzymierzając się z siłami zła, a faktycznie na ogół się im wysługując, co ani na milimetr celu upragnionego nie przybliżało. Zbyt łatwo przechodzimy do porządku dziennego nad przerażającymi słowami z III części „Dziadów” – „Zemsta, zemsta na wroga, z Bogiem i choćby mimo Boga!”, faktycznie traktując oba człony tej alternatywy jako dopuszczalne i równouprawnione drogi działania. To właśnie to rozumowanie czyniło z nas przez prawie całą epokę porozbiorową sojuszników i narzędzie polityczno-socjalnej i antychrześcijańskiej Rewolucji.
Zaczęło się to już pod koniec XVIII wieku, kiedy Legiony Dąbrowskiego zdobywały dla Republiki Francuskiej papieski Rzym, czego skutkiem było uwięzienie papieża Piusa VI i długi okres, zanim udało się przeprowadzić konklawe w Wenecji, które wybrało jego następcę. I wiadomo – z ich korespondencji – że generałowie tych Legionów czynili to z radością, wyrażając nadzieję, że papiestwo przestanie istnieć. Szwoleżerowie Kozietulskiego, których szarżą pod Somosierrą tak się chlubimy, pomagali ujarzmić Hiszpanów broniących ojczyzny i wiary katolickiej przed napoleońskim najeźdźcą, któremu służyli.
Po upadku powstania listopadowego liczni polscy emigranci, przede wszystkim ci z emigracyjnej lewicy, zasilali Młodą Europę, czyli karbonarskie szeregi rewolucjonistów, kierowanych przez masonerię i próbujących wzniecać rewolucje, gdzie tylko się da. Kulminacją tego była niemal ogólnoeuropejska rewolucja z lat 1848/49, znana pod poetyczną nazwą „Wiosny Ludów” i Polaków można tam było spotkać nie tylko na barykadach w stolicach państw zaborczych, Berlinie i Wiedniu oraz w rewolucji węgierskiej, ale również państw, które z rozbiorami Polski nie miały nic wspólnego, jak Badenia-Wirtembergia, Bawaria, Neapol czy Parma.
piątek, 17 kwietnia 2026
"Traditio": Odstępczy, fałszywy neopapież Prevost-Leo proponuje „komunię” chrześcijańsko-muzułmańską i bluźni przeciw Najśw. Maryi Pannie.
Odstępczy, fałszywy neopapież Prevost-Leo oferuje „chrześcijańsko-muzułmańską” „Komunię” i bluźni Najświętszej Maryi Pannie w swojej apostazji
"TRADITIO"
––––––––
Prevost-Leo w Algierii
Fałszywy neopapież Prevost-Leo przybywa do Algierii na apostolską wycieczkę, gdzie niemal każdy obywatel Algierii jest islamskim niewiernym. Prevost zgorszył wszystkich prawdziwych katolików obiecując muzułmanom „komunię”, i bluźnił przeciwko Najświętszej Maryi Pannie wzywając Jej patronat w swojej apostazji od prawdziwej wiary katolickiej.
Po tym, jak wcześniej pokłonił się schizmatyckim prawosławnym i heretyckim anglikanom, apostata, fałszywy nowy papież Prevost-Leo, uklęknął teraz przed niewiernymi muzułmanami, oferując im „komunię” podczas swojej wycieczki do Algierii 13 kwietnia 2026 r. Co więcej, dopuścił się bluźnierstwa, ośmielając się wzywać opieki Najświętszej Maryi Panny w swojej apostazji od prawdziwej wiary katolickiej. Prawie wszyscy obywatele Algierii są islamskimi niewiernymi.
Prevost pogłębił swoją apostazję, nazywając islamski meczet „miejscem właściwym Bogu” i modląc się tam bez butów z niewiernym imamem. Niewierni zaprzeczają Jezusowi Chrystusowi jako Bogu. Sam Prevost zaprzeczył następnie wyraźnemu oświadczeniu Chrystusa: „Ego sum via, et veritas, et vita”. Nemo venit ad Patrem, nisi per me” [Ja jestem drogą, prawdą i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie (J 14,6/DRV)]. W 2019 roku Neokościół opublikował dokument Al-Azhar, który heretycko stwierdził, że „pluralizm i różnorodność religii [...] są wyrazem mądrej woli Bożej”. [Niektóre informacje do tego komentarza zostały dostarczone przez National Catholic Register.]
czwartek, 16 kwietnia 2026
Zmartwychwstanie Chrystusa – Najlepiej udokumentowane wydarzenie starożytności?
środa, 15 kwietnia 2026
Komentarz polityczny po Niedzieli Przewodniej.
DEMOKRACJA TO ZŁO!
DEMOKRACJA TO ŚMIERĆ!
Wybory na Węgrzech, które odbyły się w niedzielę, 12 kwietnia, utwierdziły mnie w przekonaniu, że nie można być demokratą, żadnym, nawet „narodowym” czy „chrześcijańskim”. Po przeliczeniu 99 % głosów, okazało się, że opozycyjna do tej pory partia TISZA zdobyła samodzielną większość 2/3 głosów (ok. 53,5% co daje 138 mandatów, próg wynosił 133 mandaty), co pozwala jej na samodzielne zmiany w węgierskiej konstytucji. Rządząca na Węgrzech nieprzerwanie od 16 lat centroprawicowa partia Fidesz Viktora Orbána zdobyła ok. 38,0% (co daje 55 mandatów). Narodowo-konserwatywna, prawicowa partia Mi Hazánk (Ruch Naszej Ojczyzny) László Toroczkai'a zdobyła ok. 5,8% (czyli zaledwie 6 mandatów).
Jak widać, nie wystarczy więc w demokratycznym reżimie mieć pełnię władzy, większość konstytucyjną w parlamencie, podporządkować sobie media, sądy, wszelkie służby i instytucje państwa. Nie wystarczy mówić o „demokracji nieliberalnej”, układać pod siebie ordynacji wyborczej, zmonopolizować krajowe media, betonować system przez 16 lat. Bo i tak otumaniony motłoch może w każdej chwili, w jeden dzień, zburzyć to, na co ciężko pracowaliśmy przez kilkanaście (albo i kilkadziesiąt) lat. Demokrację trzeba po prostu obalić! Przywrócić należy monarchię dziedziczną, a rząd i premiera powoływać (i odwoływać) będzie król!
Oczywiście, nie piszę tego jako jakiś wielki fan Viktora Orbána. Fidesz to nie jest moja bajka. Walka polityczna na Węgrzech między tymi dwoma głównymi ugrupowaniami przypomina znany z naszego podwórka konflikt PiS vs. PO. Tak samo jak w Polsce, jedyną obecnie istniejącą partią na którą Polak i katolik może głosować, i którą może popierać, w zgodzie z sumieniem i chrześcijańską moralnością, jest Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna (ewentualnie można rozważyć głosowanie na niektórych polityków Ruchu Narodowego, czy np. p. Konrada Berkowicza, który wczoraj zachował się wyjątkowo poprawnie w parlamencie, POMIMO iż są nadal członkami Konfabulacji, pardon, Konfederacji), tak samo na Węgrzech jest to partia Mi Hazánk Mozgalom László Toroczkai'a.
wtorek, 14 kwietnia 2026
14 kwietnia 2026 r., 1060. rocznica Chrztu Polski.
We wtorek, 14 kwietnia 2026 r., przypada 1060. rocznica Chrztu Polski (Wlk. Sobota AD 966). Dzień ten, decyzją Sejm RP z 22 lutego 2019 roku, obchodzony jest po raz ósmy jako Święto Chrztu Polski.
14 kwietnia 966 roku, w Wielką Sobotę książę Polan z dynastii Piastów – MIESZKO I – przyjął chrzest święty. Chrzest Polski – dzień 14 kwietnia ma dla Polaków znaczenie szczególne. Według tradycji Kościoła i większości historyków, właśnie w tym dniu w 966 roku książę Mieszko I, nasz pierwszy historyczny władca, podjął najważniejszą decyzję, jaką było zaprowadzenie chrześcijaństwa. W 966 roku poślubił czeską księżniczkę Dobrawę i za pośrednictwem Czech przyjął chrzest.
Owo wydarzenie było aktem narodzin narodu i początkiem państwa polskiego, jak też obecności Kościoła katolickiego na jego terytorium. Mieszko I włączył nas wszystkich nieodwołalnie do wspólnoty Kościoła i kręgu polityczno-kulturowego Europy łacińskiej – Christianitas – a zatem źródłem Polski i polskości jest Wieczny Rzym. W zeszłym roku obchodziliśmy także 1000'lecie Korony Królestwa Polskiego, te wydarzenia są ze sobą nierozerwalnie złączone. W 966 r. Polska państwowość zrodziła się w wodach chrztu świętego, zaś w 1025 r. ostatecznie ukonstytuowała się jako katolickie Królestwo, gdy syn Mieszka, Bolesław przyjął koronę królewską.
poniedziałek, 13 kwietnia 2026
40. rocznica wizyty antypapieża Karola Wojtyły (Jana Pawła II) w rzymskiej synagodze większej.
13 kwietnia 1986 – 2026: 40. rocznica wizyty Jana Pawła II w synagodze w Rzymie, gdzie powitał go naczelny rabin Elio Toaff – jedna z najbardziej haniebnych kart w historii sekty modernistycznej.
Z przemówienia JPII do społeczności żydowskiej w Rzymie:
(...) Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że wśród licznych bogactw tej czwartej części deklaracji Nostra aetate, trzy punkty są szczególnie istotne. Chciałbym je tutaj, przed Wami, podkreślić w tej naprawdę wyjątkowej okazji.
Pierwszym z nich jest to, że Kościół Chrystusowy odkrywa swoją „więź” z judaizmem, „zgłębiając własną tajemnicę”. Religia żydowska nie jest dla nas „zewnętrzna”, ale w pewnym sensie jest „wewnętrzna” dla naszej religii. Łączą nas zatem z nią relacje, jakich nie mamy z żadną inną religią. Jesteście naszymi umiłowanymi braćmi i, w pewnym sensie, można by rzec, naszymi starszymi braćmi.
Drugim punktem podkreślonym przez Sobór jest to, że Żydzi, jako naród, nie mogą ponosić odpowiedzialności za jakąkolwiek winę przodków ani zbiorową winę za to, co „dokonało się podczas męki Jezusa”. Dotyczy to nie tylko Żydów tamtych czasów, ale także tych, którzy przyszli później, czy też współczesnych. Dlatego też wszelkie rzekome teologiczne uzasadnienie dyskryminacyjnych, a co gorsza, prześladowczych środków, jest niespójne. Pan osądzi każdego „według jego uczynków” – zarówno Żydów, jak i chrześcijan (por. Rz 2, 6).
piątek, 10 kwietnia 2026
"Traditio": Zdjęcie pseudopapieża apostaty Prevosta-Leona podczas odprawiania pogańskiego rytuału ku czci obnażonej bogini płodności Pachamamy.
Zdjęcie pseudopapieża apostaty Prevosta-Leona podczas odprawiania pogańskiego rytuału ku czci obnażonej bogini płodności Pachamamy, powiązanej ze składaniem ofiar z ludzi
"TRADITIO"
––––––––
Od: "Traditio"
Badacze odkryli pochodzące z 1995 roku zdjęcie opublikowane przez zakon neo-augustianów, na którym pseudopapież Prevost-Leon odprawia pogański rytuał "Matki Ziemi" ku czci nagiej bogini płodności Pachamamy podczas swojego pobytu w Peru, gdzie przebywał od 1985 roku. Kościół katolicki niegdyś nawracał pogan, teraz zaś członkowie neokościoła są nawracani przez pogan i wynoszeni w fałszywym neokościele na najwyższe stanowiska, takie jak pseudo-neopapiestwo.
–––––––––––
To właśnie apostata i pseudopapież neokościoła, Bergoglio-Franciszek, w sposób jawny oddawał cześć nagiej, pogańskiej bogini płodności Pachamamie – bóstwu kojarzonemu z ofiarami z ludzi – i umieścił jej posąg przed ołtarzem głównym w Bazylice św. Piotra w Neo-Rzymie. Ponadto zmusił swoich neokardynałów, co widać na słynnym zdjęciu z 2019 roku – opublikowanym wcześniej w naszych Codziennych Komentarzach – do oddania pokłonu posągowi tego bałwana (idolum).







