Cytaty

"Pogodnie przyjmuję krzyż, który mi został ofiarowany, (ale) będziemy walczyć nadal o honor Pana naszego Jezusa Chrystusa i Jego Kościoła świętego i niepokalanego... i nigdy nie pomylimy go z nową religią, która głosi szczęście ziemskie, uciechy, rewolucję i wolność wszelkich uczynków, która obala mszę, kapłaństwo, katechizm i wszystko, co nadprzyrodzone: to antyteza chrześcijaństwa"
ks. Coache

„Wszelka polityka, która nie jest Tradycją, jest z pewnością zdradą”
Arlindo Veiga dos Santos

„Pro Fide, Rege et Patria” – „Za Wiarę, Króla i Ojczyznę”
_________________________________________________

wtorek, 5 maja 2026

Czy w modernistycznym neokościele dojdzie do scalenia tradycyjnej mszy łacińskiej z NOM?

 W ostatnich tygodniach być może przeoczyliśmy propozycję rozwiązania wojny liturgicznej w modernistycznym neokościele, wystosowaną przez [neo]opata Solesmes, o. Geoffroy’a Kemlina, który wysłał list do pseudopapieża Prevosta, z propozycją dodania Ordinarium tradycyjnej mszy łacińskiej do „Mszału Pawła VI” (NOM). To proponowane rozwiązanie obejmowałoby „używanie języka ojczystego, koncelebrę i cztery modlitwy eucharystyczne”. Kogo by to usatysfakcjonowało? W opinii administratora tej strony, nikogo. Czy Prevost aka Leon XIV może zdecydować się na taki krok? Jak najbardziej, zwłaszcza, jako jurydysta (którym nie był jego poprzednik, Jurek Bergoglio). Otóż dokumenty wydane pięć lat temu, w 2021 roku przez Jerzego Bergoglio (zwłaszcza jego mottu proprio Traditionis custodes) wprowadziły sytuację, w której wierni neokościoła nie mogą np. wypełniać niedzielnego obowiązku uczestnicząc w mszy wg. Vetus Ordo (dawniej tzw. nadzwyczajna forma rytu rzymskiego). Wynika to z faktu, iż te msze nie mogą być sprawowane w kościołach parafialnych (a to właśnie tylko w kościołach parafialnych katolicy są zobowiązani, w normalnej sytuacji, do wypełniania obowiązku niedzielnego), po drugie, Bergoglio jasno stwierdził, że jedyną formą Rytu Rzymskiego jest Mszał Pawła VI z 1970 r. Wcześniejsza forma nie stanowi więc, wg. Bergoglio, wyrazu modlitwy Kościoła Rzymskiego obrządku łacińskiego. Katolicy są zobowiązani do wypełniania obowiązku niedzielnego na Mszach wg. swojego obrządku ; łacinnicy – rzymskiego, unici – greckokatolickiego, ormianie – ormiańskiego etc. Wg. dokumentów wydanych przez Bergoglio, jedyną formą rytu rzymskiego jest NOM. Katolik może, w wyjątkowych okolicznościach, uczestniczyć w innym, uznanym przez Kościół obrządku, i wypełnić w ten sposób obowiązek niedzielny. Problem polega na tym, że klasyczny, tradycyjny ryt rzymski, wg. tych dokumentów, nie jest osobnym obrządkiem, ani nie jest obrządkiem rzymskim, nie posiada więc takiego statusu... Dlatego też indulciarze czy konserwatyści Novus Ordo, aby wypełnić obowiązek niedzielny, powinni w niedzielę uczęszczać na NOM, a jeśli chcą, to dodatkowo mogą sobie też iść na tradycyjną mszę łacińską. 

 Zwolennicy „odnowy liturgicznej” nie byliby zadowoleni, ponieważ postrzegaliby to jako krok wstecz, jako „powrót do przestarzałych, niepotrzebnych norm, sprzecznych z wolą reformatorów liturgicznych”. Czy usatysfakcjonowałoby to tradycjonalistów? Za pewne tu zdania byłyby podzielone, część indulciarzy z pewnością przyjęło by to z satysfakcją, a część uznała by to za katastrofę. Z czym bowiem mielibyśmy do czynienia? W swoim liście do pseudopapieża opat opactwa św. Piotra w Solesmes, o. Geoffroy Kemlin, proponuje, aby „nieco” zmodyfikować nowy mszał, tak by uwzględnić ducha i wybrane formy starszego rytu. Nie jest to wezwanie do cofnięcia reformy soborowej, lecz do „wzajemnego ubogacania się”: włączenie Vetus Ordo do obecnego Mszału Rzymskiego. Pozwoliłoby nam to zintegrować różne sposoby celebracji w jeden, które głębiej wyrażałby sakralność Ofiary (jak pisze autor listu). Według tak zmodyfikowanego Mszału, uzupełnionego o tekst z vetus ordo, kapłani którzy by mieli taką wolę, mogliby faktycznie odprawiać także "po staremu". Byłby to więc poniekąd powrót do ratzingerowskiej koncepcji równouprawnionych „dwóch form tego samego rytu” tym razem jednak, zamkniętych w jednym mszale. W praktyce oznaczałoby to jeden kalendarz liturgiczny (zapewne wzięty z aktualnego NOM), te same czytania mszalne w obu formach, możliwość odprawiania „formy nadzwyczajnej” zarówno po łacinie, jak też (przynajmniej częściowo) w językach narodowych, dodatkowe prefacje a nawet modlitwy eucharystyczne w „starej formie” etc. Oznaczało by to też, że do mszału został by włączony tylko tekst części stałych mszy, podczas gdy wszystkie sakramenty oraz inne obrzędy z rytuału, pontyfikału etc., byłyby odprawiane już wyłącznie wg. Novus Ordo. Nie można by pewnie również sprawować np. obrzędów Wielkiego Tygodnia w „starym rycie” bo te byłyby tylko w NOM. Pozostała by więc jedynie sama msza, zapewne bardzo okrojona, która bardziej przypominała by tzw. soborowy ryt przejściowy z 1965 r., niż tradycyjną mszę łacińską św. Piusa V.

 W praktyce oznaczałoby to większą dozwoloną obecność mszy w formie starszej w parafiach, ale także rezygnację z tworzenia „konkurencyjnych” struktur dla tradycjonalistów oraz szacunek dla różnych tradycji w obrębie jednego kościoła (podobnie jak ma to miejsce np. u anglikanów). Czy jednak takie rozwiązanie może być zaakceptowane przez pseudopapieża Prevosta? Wydaje mi się, że tak! W czerwcu ma odbyć się kolejny „konsystorz” na którym mają zostać poruszone kwestie liturgii. Zapewne dojdzie wówczas do konkluzji, że nie można całkowicie zakazać „starej liturgii” a jednocześnie trzeba jakoś zareagować na zaplanowane na 1 lipca konsekracje biskupie w FSSPX, oraz przygotować jakąś propozycję dla ewentualnych powracających z FSSPX do „pełnej jedności” po tym wydarzeniu. Wpisanie „starej formy” do nowego mszału to coś więcej, niż dał Ratzinger. To byłoby ostateczne „zaakceptowanie” tej formy jako równouprawnionej (zwłaszcza jeśli wiązałoby się z wydaniem nowej „konstytucji apostolskiej” o liturgii przez Prevosta) wersji rytu rzymskiego, miałoby to dużo większą rangę niż mottu proprio Summorum Pontificum Ratzingera z 2007 r. i byłoby praktycznie nieodwołalne, przynajmniej w perspektywie najbliższych kilkudziesięciu lat (tak samo jak w 1969 r. konstytucja Monitniego wprowadzająca NOM). Tak jak Summorum Pontificum wprowadziło zamęt, ten nowy dokument wprowadził by natomiast sytuację jasną i klarowną. Jest tylko jeden ryt rzymski – NOM, a vetus ordo jest tylko całkowicie wykastrowaną i ocenzurowaną opcją, jako kolejny dodatek, obok infantylnych prefacji dziecięcych, modlitw eucharystycznych we mszach z udziałem dzieci etc. Nowy mszał pseudopapieża Montiniego dopuszcza wiele opcji, to ciągła możliwość wyboru, celebrans, przewodniczący zgromadzenia, może cały czas wybierać, spośród różnorakich opcji, może też sam spontanicznie kreować nowe, własne, na tym bowiem polega nowy duch „liturgii” skupionej na człowieku, na nie na Bogu. Niech więc będzie kolejna opcja, tym razem dla [semi]tradycjonalistów. Niech mają ten mały kawałek modernistycznego tortu dla siebie. Niech poczują się równouprawnionymi w nowym kościele. Ta opcja, na chwilę obecną, wydaje się wręcz najbardziej prawdopodobną. Być może jeszcze w tym, a najpóźniej w przyszłym roku, powstanie Nowy Mszał – „Mszał Leona XIV”, w którym zostanie w całości i niezmiennie zachowany NOM Pawła VI jako forma zwyczajna, oraz dokooptowany tekst części stałych mszy z mszału 1962/65, jako „nadzwyczajna forma tego samego rytu”. Stosowanie jakichkolwiek wcześniejszych mszałów czy rytuału i pontyfikału rzymskiego zostanie ostatecznie zakazane (być może zostanie znowu zrobiony jakiś tymczasowy wyjątek dla „powracających” do pełnej jedności z Watykanem ze „schizmy lefebryzmu”). 

 Za pewne wielu semitradycjonalistów powie teraz, że to niemożliwe, że Leon nie pójdzie dalej niż Bergoglio, że nie zakaże mszału z 1962 r., że to tylko jakieś bajanie sfrustrowanego sedewakantysty. Ale dokładnie to samo pisali oni pięć lat temu, w 2021 r., gdy już w maju nasze środowisko przewidziało wydanie dokumentu “Motu proprio” — «TRADITIONIS CUSTODES» z 16 lipca 2021 przez Bergoglio. Wówczas oni też się z nas śmiali, i mówili, że to niemożliwe. Później, po 16 lipca, to my się śmialiśmy, a oni lamentowali. Wydaje mi się, że tym razem może być podobnie (choć tym razem, część z nich za pewne będzie się cieszyć, twierdząc, że to sukces). W rzeczywistości Prevost pójdzie szlakiem obydwu swoich poprzedników, z jednej strony Józefa Ratizngera, dając więcej niż on, ostatecznie usankcjonowując równouprawnienie obydwu form (przy ich pełnej i nieograniczonej dostępności, zawsze, wszędzie i dla każdego, bez niczyjej zgody), z drugiej strony idąc dalej niż Bergoglio w całkowitym zakazaniu korzystania z jakichkolwiek wcześniejszych mszałów, a więc niemożliwe będzie odtąd w neokościele korzystanie z mszału z 1962 r., z tradycyjnego kalendarza, czytań mszalnych, części zmiennych, obrzędów Wielkiego Tygodnia etc., sakramentów, święceń, sakramentaliów etc. To wszystko będzie być może zostawione wyłącznie jako tymczasowa opcja dla tych, którzy będąc chcieli po 1 lipca wystąpić z FSSPX i powrócić do struktur modernistycznych. 

 My, katolicy rzymscy integralni, pamiętajmy, że patrzymy na to z dystansem, jako obserwatorzy. Nie jesteśmy uczestnikami tych wydarzeń. Mamy jednak prawo obserwować, i komentować. Przede wszystkim jednak, módlmy się o nawrócenie tych biednych ludzi, oraz sami róbmy wszystko, aby ich przekonać! Bóg działa, łaska Boża działa, niedawno mieliśmy piękny dowód na to, w postaci nawrócenia i powrotu na łono Kościoła wspólnoty Redemptorystów Zaalpejskich. Bądźmy wierni liturgii rzymskiej wszystkich wieków, liturgii św. Grzegorza Wielkiego, św. Tomasza z Akwinu i św. Alberta Wielkiego; św. Franciszka i św. Dominika, liturgii ostatecznie zrewidowanej przez Sobór Trydencki i promulgowanej przez Papieża św. Piusa V, którego dziś wspominamy. Liturgii wg. aktualnego prawodawstwa papieskiego obowiązującego wszystkich katolików, czyli po legalnej i prawowitej reformie liturgicznej ostatniego (jak dotąd) katolickiego papieża, Ojca Świętego, Jego Świątobliwości Papieża Piusa XII, wg. stanu na dzień 9 października 1958 r.!

Święty Piusie V – módl się za nami!

Michał Mikłaszewski, redaktor naczelny

W święto św. Piusa V AD 2026

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz