Cytaty

"Pogodnie przyjmuję krzyż, który mi został ofiarowany, (ale) będziemy walczyć nadal o honor Pana naszego Jezusa Chrystusa i Jego Kościoła świętego i niepokalanego... i nigdy nie pomylimy go z nową religią, która głosi szczęście ziemskie, uciechy, rewolucję i wolność wszelkich uczynków, która obala mszę, kapłaństwo, katechizm i wszystko, co nadprzyrodzone: to antyteza chrześcijaństwa"
ks. Coache

„Wszelka polityka, która nie jest Tradycją, jest z pewnością zdradą”
Arlindo Veiga dos Santos

„Pro Fide, Rege et Patria” – „Za Wiarę, Króla i Ojczyznę”
_________________________________________________

piątek, 1 maja 2026

In memoriam. Kilka słów o śp. Łukaszu Litewce.

 Wielki żal, smutek, szok i niedowierzanie... Tydzień temu, 24 kwietnia, zginał tragicznie (w niewyjaśnionych okolicznościach) w rodzinnym Sosnowcu, śp. Łukasz Litewka, społecznik, Poseł na Sejm Rzeczpospolitej Polskiej. Jako jedyny z ugrupowania Lewicy podczas ślubowania poselskiego dopowiedział słowa: „Tak mi dopomóż Bóg”; aż dziw bierze, że nadal należał do tej zepsutej formacji... To był naprawdę bardzo dobry Człowiek... Wielkie serce, wielka wrażliwość dla potrzebujących... Ogromna klasa i wysoka, rzadko spotykana kultura osobista. Wielka strata dla nas wszystkich. Jeden z nielicznych ludzi, którego szanowali wszyscy, polityk który potrafił łączyć, a nie dzielić. Niech spoczywa w Pokoju. Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie, a światłość wiekuista niechaj mu świeci!

 Pana Łukasza nie miałem zaszczytu poznać osobiście. Jednak jego profil na Facebooku obserwowałem od ok. 3 lat, a więc jeszcze przed wyborami parlamentarnymi w październiku 2023 r. Obserwowałem go jako społecznika, bardzo zaangażowanego w pomoc potrzebującym, otwartego dla ludzi, po prostu normalnego człowieka. Dlatego też bardzo kibicowałem mu w czasie wyborów, choć niestety startował z list skrajnie przeciwnego moim poglądom ugrupowania politycznego. Mimo wszystko, niezmiernie cieszyłem się, gdy z ostatniego miejsca na listach zdobył dwukrotnie lepszy wynik niż sosnowiecka jedynka na listach Lewicy, czyli czerwona kanalia – Włodzimierz Czarzasty. Pokazało to dobitnie, że nawet ludzie o poglądach lewicowych chcą jako swojego reprezentanta bardziej lewicowca z ludzką twarzą, społecznika który pomaga potrzebującym, a nie lewaka, paradującego po sejmie owiniętęgo tęczową szmatą, plującego na Kościół katolicki, zwalczającego małżeństwo, normalną rodzinę i wszelkie tradycyjne wartości... 

 Śp. Łukasz Litewka był z Lewicy. Miałem z nim inne poglądy w wielu sprawach — i nie zamierzam udawać, że było inaczej. Różniliśmy się choćby w kwestii myśliwych. Ja zdecydowanie popieram łowiectwo, które jest integralną częścią polskiej tradycji narodowej, oraz konieczną kontrolą i regulacją przyrody. Ale potrafię oddzielić spór polityczny od zwykłej ludzkiej przyzwoitości. Bo śp. Łukasz Litewka, w przeciwieństwie do wielu partyjnych funkcjonariuszy Lewicy, nie był betonowym aparatczykiem. Działał charytatywnie, pomagał ludziom, angażował się w sprawy społeczne, bronił zwierząt, a kiedy uznawał, że coś jest słuszne — potrafił powiedzieć to wbrew własnemu środowisku. Bronił Pierwszej Damy? Został zaatakowany. Chciał współdziałać z Prezydentem RP w sprawach, które uważał za ważne? Miał słyszeć partyjne zakazy... Chciał robić coś ponad podziałami? Dla Lewicy był to problem, bo tam najwidoczniej nie liczy się dobro ludzi, tylko ślepe posłuszeństwo wobec partyjnej linii... I teraz wychodzi Włodzimierz Czarzasty — stary obrzydliwy komuch o sowieckiej mentalności, polityk z czasów, w których partia zawsze była ważniejsza od człowieka — i próbuje pouczać innych o moralności. To jest ponury żart. Lewica nie ma granic, granic własnego upadku. Obrzydliwe komuchy nie znają granic przyzwoitości oraz dobrego smaku...