24 września 2026 roku na terenie dawnego opactwa sióstr benedyktynek w Jarosławiu, którego sercem jest kościół św. Mikołaja i św. Stanisława Biskupa, 31-letni obywatel Ukrainy zaatakował nożem pięć osób. Ks. * Stanisław Zbojnowicz zmarł wskutek odniesionych ran, cztery pozostałe osoby zostały ranne. Do zbrodni doszło w miejscu, do którego ludzie przyszli na modlitwę. Śmierć duchownego w kościele, wśród zgromadzonych wiernych, wstrząsnęła Polakami. Łączymy się w bólu z jego bliskimi i modlimy się za jego duszę oraz za powrót rannych do zdrowia.
Ta zbrodnia budzi niedowierzanie i grozę. Nie pozwolimy jednak, aby po pierwszych wyrazach współczucia zamilkło pytanie o bezpieczeństwo Polaków. W obliczu tej tragedii nie godzimy się na milczenie o tym, jakiej narodowości jest napastnik. Jest obywatelem Ukrainy — i jest to jedna z podstawowych informacji o zbrodni, nie powód do stawiania zarzutów tym, którzy ją podają. Polacy mają prawo znać prawdę o przestępstwach popełnianych w ich Ojczyźnie, także o pochodzeniu ich sprawców. Motyw jego działania pozostaje przedmiotem śledztwa. Domagamy się jego ustalenia, podobnie jak pełnego wyjaśnienia przebiegu i okoliczności ataku. Nie wolno zastępować tych ustaleń domysłami; nie wolno również używać braku ustalonego motywu jako pretekstu do przemilczenia tego, co już wiadomo.
Wołyń 2.0 — te słowa wyrażają lęk i gniew, które budzi w Polakach wiadomość o bezbronnych rodakach zaatakowanych przez przybysza z Ukrainy, tym bardziej w kościele, w czasie nabożeństwa. Pamięć o rzezi wołyńskiej jest zbyt bolesna, by ktokolwiek mógł nakazać nam o niej zapomnieć wtedy, gdy dochodzi do takiej zbrodni. Nie rozstrzyga ona o pobudkach napastnika z Jarosławia. Przypomina natomiast, że bezpieczeństwo Polaków nie może ustępować przed politycznymi względami ani przed obawą, że stanowcze słowa zostaną uznane za niewygodne.



