Cytaty

"Pogodnie przyjmuję krzyż, który mi został ofiarowany, (ale) będziemy walczyć nadal o honor Pana naszego Jezusa Chrystusa i Jego Kościoła świętego i niepokalanego... i nigdy nie pomylimy go z nową religią, która głosi szczęście ziemskie, uciechy, rewolucję i wolność wszelkich uczynków, która obala mszę, kapłaństwo, katechizm i wszystko, co nadprzyrodzone: to antyteza chrześcijaństwa"
ks. Coache

„Wszelka polityka, która nie jest Tradycją, jest z pewnością zdradą”
Arlindo Veiga dos Santos

„Pro Fide, Rege et Patria” – „Za Wiarę, Króla i Ojczyznę”
_________________________________________________

środa, 21 października 2026

Bp Piotr Roy: Unam Sanctam — Podsumowanie pierwszych sześciu miesięcy

Bp Piotr Roy na tle symbolicznej kompozycji z Bazyliką św. Piotra — Unam Sanctam, pierwsze sześć miesięcy

Bp Piotr Roy. Kompozycja ilustracyjna z wykorzystaniem fotografii biskupa i tła opracowanego przy użyciu AI.

Od redakcji Tenete Traditiones: Publikujemy list bp. Piotra Roya z 21 października 2026 r., poświęcony pierwszym sześciu miesiącom działalności inicjatywy Unam Sanctam. Autor przedstawia dotychczasowe osiągnięcia, omawia reakcje poszczególnych środowisk i wskazuje perspektywy dalszej pracy na rzecz przezwyciężenia kryzysu w Kościele. Jak sam zaznacza, list wyraża jego osobiste przemyślenia. Polska wersja zamieszczona na stronie inicjatywy została poddana nieznacznej korekcie językowej i terminologicznej w porównaniu z wersjami francuską i angielską, z zachowaniem treści oraz sensu wypowiedzi autora.

Do wszystkich biskupów, kapłanów, pozostałych duchownych, osób zakonnych i świeckich, którzy popierają inicjatywę Unam Sanctam

Do wszystkich, którzy z zainteresowaniem i życzliwością śledzą inicjatywę Unam Sanctam

Drodzy Przyjaciele,

Jako jedna z osób publicznie występujących w obronie inicjatywy Unam Sanctam, a zarazem jako ktoś, kto aktywnie uczestniczył w tworzeniu tego ruchu wraz z innymi duchownymi i licznymi świeckimi, chciałbym w niniejszym liście podsumować wysiłki pierwszych sześciu miesięcy oraz przedstawić moje skromne spojrzenie na przyszłość tej inicjatywy.

Chciałbym przede wszystkim przypomnieć, że choć moja skromna osoba była na wiele sposobów kojarzona z inicjatywą Unam Sanctam, nie jestem jedynym przedstawicielem tego ruchu. Od samego początku ustalono, że inicjatywa ta nie może być osobistym przedsięwzięciem, lecz musi stanowić wezwanie rozproszonego Kościoła; że poszczególne osoby powinny, na ile to możliwe, usuwać się w cień wobec zagrożonego dobra wspólnego. Tych kilka słów, które do Was kieruję, wyraża zatem moje osobiste przemyślenia na ten temat i nic więcej.

Co udało się osiągnąć

Zacznijmy od podsumowania dotychczasowych osiągnięć. Od chwili uruchomienia strony internetowej Unam Sanctam nauka teologiczna o Niedoskonałym Soborze Powszechnym jako możliwym rozwiązaniu obecnej sytuacji Kościoła stała się szerzej znana. Choć od kilku lat pojawiały się głosy wskazujące tę drogę, nie znajdowały one większego oddźwięku; obecnie trudno natomiast spotkać kogoś, kto nie słyszał o Unam Sanctam i proponowanych przez tę inicjatywę rozwiązaniach. Ilu wiernych katolików — dotąd nieświadomych tego, że Kościół jest społecznością doskonałą i że w związku z tym posiada w sobie wszystkie środki niezbędne do przetrwania aż do „błogosławionej nadzieje i przyjścia chwały wielkiego Boga i Zbawiciela naszego Jezusa Chrystusa” (Tyt 2,13), a zarazem niewidzących żadnego światła na końcu tunelu — zaczęło codziennie się modlić, aby Pan zgromadził swój Kościół, a przede wszystkim jego biskupów, by wspólnie rozważyli środki zaradcze wobec nieszczęść, które nas dotykają? Tylko Bóg to wie.

Po raz pierwszy od początku tego strasznego kryzysu piętnastu biskupów wyraziło poparcie — na razie, co prawda, anonimowo — dla przekonania, że konieczne jest zgromadzenie Kościoła w celu zajęcia się tak poważnymi kwestiami, przed którymi stoimy. Jak dotąd swoją aprobatę i poparcie wyraziło również pięćdziesięciu sześciu kapłanów oraz osiemdziesiąt siedem osób zakonnych. Nic podobnego nie miało dotychczas miejsca: chodzi nie tylko o zachowanie Mszy świętej i sakramentów, lecz również o rzeczywiste pragnienie odnowy. Z jednej strony jest to powód do radości.

Wahania i sprzeciwy

Z drugiej strony pojawiły się głosy sprzeciwu. Szybko stało się jasne, że inicjatywa ta spotkała się z pogardą jednych, obojętnością drugich, a ze strony jeszcze innych — z „ostrożną rezerwą”. Podsumujmy zatem przejawy sprzeciwu, których byliśmy świadkami. Inicjatywa Unam Sanctam od samego początku miała być możliwie otwarta na wszystkich, którzy zdają się jeszcze przejawiać pragnienie trwania w katolickości, aby nikt nie mógł podważać prawowitości ruchu, powołując się na wykluczenie z dyskusji. Czy trzeba przypominać, że Unam Sanctam nie jest i nigdy nie było próbą stworzenia kolejnego „papieża z garażu”?

Unam Sanctam jest owocem dążenia do zgromadzenia rozproszonej owczarni, aby odnaleźć Pasterza, który będzie nią kierował i zachowywał ją w jedności. Jednak obecny stan rozproszenia zrodził liczne obawy, a postawy sekciarskie są rozpowszechnione. Niektórzy nie tylko kwestionują prawowitość Niedoskonałego Soboru Powszechnego, lecz wielu nie chce nawet uczestniczyć w szczerej i spokojnej dyskusji na ten temat.

Przyjrzyjmy się zatem reakcjom poszczególnych środowisk, aby lepiej zrozumieć sytuację:

Konserwatyści z Novus Ordo: skontaktowało się z nami kilku z nich, dostrzegających powagę sytuacji. Inicjatywa zyskała jednak poparcie zaledwie nielicznych: pomimo wszystkich problemów, które dostrzegają, mają swojego papieża.

FSSP wykazało niewielkie zainteresowanie. Otrzymaliśmy pytania i wzbudziliśmy pewną życzliwość oraz ciekawość. Jednak dla nich problem ten właściwie nie istnieje: mają papieża.

FSSPX, co nie było większym zaskoczeniem, pozostało obojętne. Czyż nie należy stwierdzić, że choć w praktyce nie mają papieża, a nawet są ekskomunikowani przez tego, kogo tak nazywają, to w czystej teorii mają papieża?

Zwolennicy tezy z Cassiciacum byli bez wątpienia najbardziej przeciwni inicjatywie Unam Sanctam. Trzeba im przyznać, że przynajmniej w pewnym stopniu się nią zainteresowali. Ze strony niektórych z nich spotkało nas wiele anatem. Chętnie im wybaczamy. Unam Sanctam nie opiera się na gorzkiej gorliwości ani na pragnieniu wymuszenia rozwoju sytuacji w określonym kierunku. W gruncie rzeczy wyjaśnienie jest jednak dość proste: mimo najusilniejszych zaprzeczeń zwolenników tezy, w taki czy inny sposób mają papieża. Materialiter — tak, wiemy.

Przejdźmy jednak teraz do tych, którzy nie mają papieża. Do tych, których żadna duchowa więź nie łączy z hierarchią soborową — nawet sama nadzieja na nawrócenie, które, zdaniem niektórych, nadałoby jej brakującą prawowitość. Jakie powody mogą uzasadniać odrzucenie tak przecież roztropnych i umiarkowanych propozycji przedstawionych przez inicjatywę Unam Sanctam?

Niektórzy odmówili jakiegokolwiek wsparcia inicjatywie, której nie zaaprobowali jeszcze przed jej powstaniem. Mamy nadzieję na nawrócenie ich serc.

Inni udzielili pewnego poparcia co do zasady, lecz twierdzą, że czas jeszcze nie nadszedł.

Pragną wprawdzie celu, lecz nie wydają się skłonni podjąć środków prowadzących do jego osiągnięcia — przynajmniej na razie. Bezskuteczne pragnienie, innymi słowy — sama tylko chęć, za którą nie idzie działanie. Modlimy się, aby nabrali odwagi i zabrali się do pracy, pierwszy krok jest bowiem połową drogi.

Jeszcze inni niepokoją się obecnością niektórych duchownych. Otwartość Unam Sanctam oraz wola, by nie zastępować zgromadzenia Kościoła ani nie podejmować decyzji, które może podejmować wyłącznie zgromadzony episkopat, wydają im się podejrzane. Zachęcamy ich do spokojnej refleksji w głębi serca i do rozważenia, że od czegoś trzeba zacząć oraz że nie zjednoczy się Kościoła, wykluczając z góry tych, którzy chcą do niego należeć. Nadejdzie czas, gdy Kościół dokona niezbędnego rozeznania.

Inni chcieliby, aby droga była wyraźniej wytyczona, a pewne problemy zostały rozwiązane przed podjęciem jakiejkolwiek inicjatywy. W tym miejscu należy przypomnieć, że Unam Sanctam nie jest Niedoskonałym Soborem Powszechnym. Unam Sanctam jest wezwaniem do zgromadzenia się, aby umożliwić zwołanie Niedoskonałego Soboru Powszechnego, o ile zostanie ustalone, że jest to właściwy środek zaradczy wobec obecnego problemu.

Dla innych przeszkodę stanowi anonimowość duchownych popierających inicjatywę. Pomimo argumentów przytaczanych przez zwolenników jej zniesienia wydaje nam się, że na razie należy ją utrzymać, aby uniknąć sporów stronnictw. Unam Sanctam nie jest osobistym przedsięwzięciem, a poparcie tej czy innej osoby nie powinno stawać się kryterium oceny inicjatywy. W Unam Sanctam jasno ustalono, że żadne zgromadzenie, którego bezpośrednim celem będzie rozpatrzenie obecnej sytuacji Kościoła, nie odbędzie się bez ujawnienia tożsamości uczestników.

Perspektywy na przyszłość

Taki, jak nam się wydaje, jest obraz obecnej sytuacji. Dokąd więc zmierza Unam Sanctam? Uważam przede wszystkim, że Unam Sanctam musi pozostać niczym latarnia morska pośród nocy. Co zaskakujące, zgłaszane nam zastrzeżenia niemal zawsze sprowadzały się do tych, które wcześniej przedstawiło samo Unam Sanctam. Trudności zostały zatem jasno rozpoznane przez duchownych już na samym początku. Proponujemy rozwiązanie, lecz nie do nas należy wprowadzanie go w życie bez udziału naszych braci. Dopóki nie zechcą do nas dołączyć, naszym zadaniem pozostanie być głosem wołającym na pustyni: „Gotujcie drogę Pańską” (Iz 40,3).

Niektórzy uważają tę inicjatywę za przedwczesną, inni chcieliby, aby postępowała szybciej. W rzeczywistości ważne jest, by każdy wypełniał swój obowiązek. Uważamy, że wypełniamy nasz, podtrzymując wezwanie tak długo, jak będzie to konieczne. Moim zdaniem Unam Sanctam nie może ani zawrócić, ani działać pochopnie. Boża interwencja rzeczywiście wydaje się konieczna, jak podkreśla wielu, lecz sądzę, że będzie ona polegała raczej na nawróceniu serc niż na spektakularnym, zewnętrznym cudzie. Musimy spokojnie trzymać kurs, a Bóg przemieni serca kamienne w serca z ciała.

W oczekiwaniu na to niezbędne nawrócenie serc, które sprawi, że każdemu trudno będzie odmawiać wsparcia pokojowemu dążeniu do odnowy, konieczne będzie pomnażanie prywatnych inicjatyw i osobistych spotkań. Jeżeli na razie nie możemy jeszcze zgromadzić się, aby Kościołowi został dany Pasterz, który ma paść nasze dusze, to okazywana miłość z pewnością może uleczyć wiele ran. Wiele problemów wynika bowiem z braku gotowości do wzajemnego kontaktu między duszami odkupionymi przez Chrystusa i członkami tego samego Ciała — Ciała Pańskiego.

Kiedy zapytałem pewnego kapłana, czy uważa, że środek zaradczy wobec obecnej sytuacji przyniesie zgromadzenie biskupów, czy też Boża interwencja, odpowiedział mi: „Ekscelencjo, zgromadzenie biskupów jest właśnie tą Bożą interwencją, na którą czekamy. Chrystus założył swój Kościół i chciał, aby następca Piotra był wyznaczany przez Kościół, choć jego władza nie pochodzi od Kościoła, lecz od samego Chrystusa. Ustrój Kościoła nie ulega zmianie, a interwencja Boga nieuchronnie doprowadzi do zgromadzenia duchowieństwa, aby został wybrany Najwyższy Pasterz Kościoła”. Odpowiedź ta wydaje mi się pełna mądrości. Pozostańmy więc niezachwiani w naszym postanowieniu. Jeżeli naprawdę wierzymy, że Chrystus wzywa swój Kościół do zgromadzenia się, aby położyć kres strasznemu kryzysowi, który przeżywamy, musimy nadal wskazywać drogę. Będzie to jedyna „zbrodnia”, o którą można nas oskarżyć. Uczyńmy wszystko, co w naszej mocy, aby przyspieszyć ten dzień, i oczekujmy od Boga niezbędnej pomocy. Módlmy się o nawrócenie serc i pracujmy na rzecz tego nawrócenia w porę i nie w porę.

Z serdecznymi pozdrowieniami, z modlitwą i błogosławieństwem,

bp Piotr Roy +
21 października 2026 r.

Źródło: Unam Sanctam — Podsumowanie pierwszych sześciu miesięcy.

Podstawa: polska wersja opublikowana na stronie Unam Sanctam; korekta językowa i terminologiczna w porównaniu z wersją francuską i angielską.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.