Nowa praktyka "dialogu"
Duch apostolski zniszczony przez Vaticanum II
KS. BENEDICT HUGHES CMRI
Redaktor "The Reign of Mary"
––––––––
"Dialog nie dąży do nawracania, ale do lepszego wzajemnego zrozumienia". Tych szokujących słów nie wypowiedział protestant, lecz nie kto inny jak Benedykt XVI w przemówieniu do członków Kurii Rzymskiej 21 grudnia 2012 roku. Poza tym, że są oburzające dla katolickiego czytelnika, to są jeszcze bardziej niebywałe ze względu na bezpośrednie przyznanie, że soborowy kościół zatracił ideę nawrócenia. Oto kilka cytatów z tej samej wypowiedzi:
"Trzeba się w tym nauczyć akceptowania drugiego w jego byciu i myśleniu w odmienny sposób. ...wysiłki wokół jakiegoś konkretnego problemu stają się procesem, w którym, za pomocą słuchania drugiego, obydwie strony mogą odnaleźć oczyszczenie i ubogacenie. ... Dialog nie dąży do nawrócenia, ale do zrozumienia.... Zatem, w tym dialogu, obydwie strony świadomie zachowują swoją tożsamość, której w dialogu nie kwestionują...".
Niektórzy mogą twierdzić, że wyciągamy te słowa z kontekstu, ale nie uważam, aby tak było. Prawdą jest, że w dalszej części przemówienia stwierdza, iż "dążenie do poznania i zrozumienia" wiąże się ze "zbliżeniem się do prawdy", ale to mgliste stwierdzenie nie zmienia rzeczywistości, że promuje on praktykowanie dialogu, który porzuca intencję dążenia do nawracania innych do prawdy. W rzeczywistości, ten nowy dialog Vaticanum II jest całkowicie sprzeczny z nauczaniem Kościoła katolickiego, o czym możemy się przekonać z tego cytatu z encykliki Papieża Piusa XI Mortalium animos:
"Stolica Apostolska swym wiernym nigdy nie pozwalała, by brali udział w zjazdach niekatolickich. Pracy nad jednością chrześcijan nie wolno popierać inaczej, jak tylko działaniem w tym duchu, by odszczepieńcy powrócili na łono jedynego, prawdziwego Kościoła Chrystusowego".
W artykule z ostatniego numeru "The Reign of Mary", wspomniałem kilka głównych błędów Vaticanum II. Ale istnieje jeszcze wiele innych, w tym takie, które nie są wyrażone dosłownie, ale domyślnie. Jednym z nich jest odrzucenie misyjnego ducha Kościoła, który ma na celu doprowadzić wszystkich ludzi do Wiary. Skoro inne religie są środkami zbawienia – jak naucza Vaticanum II – to po co próbować ich stamtąd wyciągać? Modernizm uczy, że Bóg jest ostatecznie we wszystkich religiach, a zatem, wszystkie religie są dobre i godne pochwały. Dlatego właśnie moderniści nie widzą żadnej potrzeby nawracania innych do Kościoła katolickiego. W konsekwencji, misjonarskie starania mające na celu nawracanie są przez nich postrzegane jako całkowicie zbędne a nawet nietaktowne.

Widzimy do jakiego spustoszenia ten błąd doprowadził. Wiele zakonów, których głównym celem była praca misyjna, skupia się teraz na pracy społecznej jako rezultat tego nowego ducha Vaticanum II. Sami misjonarze są bardziej zainteresowani działalnością humanitarną niż nawracaniem dusz. Można stwierdzić, że soborowy kościół utracił apostolskiego ducha, przez którego rozumiemy pragnienie, aby przez modlitwę i działalność misyjną doprowadzić wszystkich ludzi do poznania prawdy, przyprowadzić wszystkich do Kościoła katolickiego.
 |
"Idąc tedy nauczajcie wszystkie narody, chrzcząc je w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego". "Euntes ergo docete omnes gentes, baptisantes eos in nomine Patris et Filii et Spiritus Sancti" Mt. 28, 19. |
Jezus Chrystus powiedział Swoim Apostołom, aby szli i nauczali wszystkie narody. W odpowiedzi na to polecenie, Kościół przez całe wieki wysyłał misjonarzy, by prowadzili wszystkich ludzi do Chrystusa i Jego prawdy. Annały historii Kościoła katolickiego są pełne żywotów mężczyzn i niewiast, którzy opuszczali swe ojczyste kraje i z narażeniem życia podróżowali na obczyznę nie mając żadnego innego celu jak tylko przyprowadzenie dusz do Wiary.
Wystarczy wspomnieć trudy i znoje św. Patryka, św. Bonifacego, śś. Cyryla i Metodego, św. Jacka a zwłaszcza wielkiego misjonarza św. Franciszka Ksawerego. Ci święci to zaledwie mała próbka ogromnej armii misjonarzy posyłanych przez Kościół na cały świat przez całe wieki. Natchnieni prawdą Ewangelii, myślą o wartości nieśmiertelnej duszy i przykładem Apostołów, stawiali czoło każdemu niebezpieczeństwu i poświęcali swe wygody i bezpieczeństwo, aby nieść Wiarę jak największej liczbie dusz. Wielu z nich opuściło rodziny i ojczyznę, wiedząc, że nigdy więcej jej nie zobaczą. Ale to wszystko nie było dla nich bez znaczenia, gdyż poświęcali się dla zbawienia dusz.