Kompozycja ilustracyjna opracowana przy użyciu AI na podstawie fotografii pomnika i uroczystości jego odsłonięcia.
Wczoraj, 26 października przed siedzibą Sztabu Generalnego Wojska Polskiego w Warszawie odsłonięto pomnik gen. broni Tadeusza Jordan-Rozwadowskiego — pierwszego szefa Sztabu Generalnego odrodzonej Rzeczypospolitej, obrońcy polskiego Lwowa i jednego z najwybitniejszych polskich dowódców. Niemal sto lat po śmierci Generał doczekał się wreszcie pomnika w stolicy, którą ocalił przed bolszewicką nawałą. W roku 160. rocznicy jego urodzin i na dwa lata przed stuleciem śmierci oddano należny hołd człowiekowi, którego sanacja prześladowała i odsuwała w cień kultu Piłsudskiego, a komunistyczna propaganda reżimu PRL skazywała na zapomnienie jako pogromcę bolszewików. Monument autorstwa Zbigniewa Mikielewicza odsłonili Wicepremier RP i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz, szef Sztabu Generalnego WP gen. Wiesław Kukuła oraz wnuczka Generała, Melanie Josephine Jordan-Rozwadowska Brencons. W ramach uroczystości odbyło się również poświęcenie pomnika. To pierwsze tego typu uhonorowanie Generała w Polsce.
W odczytanym liście Prezydent Rzeczypospolitej Karol Nawrocki nazwał gen. Rozwadowskiego „genialnym strategiem i niezłomnym żołnierzem”, przypominając, że dzięki zwycięstwu w Bitwie Warszawskiej Europa została ocalona przed bolszewizmem. Gen. Wiesław Kukuła podkreślił natomiast wierność Generała złożonej przysiędze wojskowej podczas zamachu majowego i niesprawiedliwe uwięzienie za obronę legalnych władz. Przypomniał również próby usunięcia go z narodowej pamięci, wyrażając przekonanie, że pomnik będzie dowodem, iż „te podłe wysiłki poszły na marne”. Słowa potępienia sanacyjnych represji padły zatem z ust najwyższego rangą dowódcy Wojska Polskiego, przed siedzibą sztabu, który tworzył i którym kierował prześladowany Generał. Być może jest to zwiastun demontażu bezrefleksyjnego kultu Piłsudskiego w Wojsku Polskim, w którym przez dziesięciolecia przedstawiano Marszałka jako postać niepodlegającą krytyce. Za doprowadzenie do odsłonięcia pomnika należy pochwalić wszystkich jego inicjatorów, w tym również Władysława Kosiniaka-Kamysza, prezesa PSL i ministra obrony narodowej.
Organizator armii i obrońca polskiego Lwowa
Gen. Rozwadowski przystąpił do organizowania Wojska Polskiego pod zwierzchnictwem i z nadania Rady Regencyjnej Królestwa Polskiego. To ona 7 października 1918 roku ogłosiła niepodległość Polski, a 25 października powołała Sztab Generalny, którego kierownictwo Generał objął trzy dni później. Powstawały centralne instytucje wojskowe, tworzono oddziały i opracowywano zasady organizacji polskiej armii. Wszystko to działo się przed 11 listopada — datą przedstawianą później tak, jakby dopiero pojawienie się Piłsudskiego powołało Polskę do istnienia. Państwo polskie miało już jednak swoje władze, wydawało akty prawne i organizowało siłę zbrojną. Gen. Rozwadowski organizował więc armię z polecenia Rady Regencyjnej, zanim Piłsudski przejął od niej władzę wojskową. Sanacyjny mit przesłonił później tę kolejność wydarzeń, przypisując jednemu człowiekowi zasługi również tych, którzy odbudowywali państwo i wojsko przed jego przybyciem do Warszawy.
Po ustąpieniu z kierownictwa sztabu Generał objął dowództwo wojsk polskich w Małopolsce Wschodniej i stanął w obronie Lwowa przed wojskami ukraińskimi. Organizował rozproszone siły powstańcze, przekształcał oddziały ochotnicze w regularne wojsko i utrzymywał obronę pomimo przewagi przeciwnika, niedostatku amunicji i pogarszającego się położenia mieszkańców. Poza walką z wojskami ukraińskimi Generał musiał odpierać ataki na swoją osobę niemal ze wszystkich stron — zarówno Naczelnika Państwa Józefa Piłsudskiego i szefa sztabu gen. Stanisława Szeptyckiego, jak i lwowskiego Tymczasowego Komitetu Rządzącego, zdominowanego przez narodowych demokratów. Gdy z Warszawy nadszedł rozkaz przebicia się z oblężenia i odwrotu do Przemyśla, odpowiedział:
„Powziąłem niezłomną decyzję raczej zginąć z załogą niż w myśl rozkazu Naczelnego Dowództwa opuścić Lwów”.
Nie zamierzał oddać polskiego Lwowa Ukraińcom, pozostawić jego mieszkańców na łasce oblegających ani zaprzepaścić ofiary tych, którzy walczyli i ginęli w obronie miasta. Gen. Rozwadowski wytrwał. 12 marca 1919 roku ruszyła odsiecz pod dowództwem gen. Wacława Iwaszkiewicza-Rudoszańskiego, a 19 marca wojska wielkopolskie gen. Franciszka Aleksandrowicza połączyły się w Gródku Jagiellońskim z oddziałami płk. Władysława Sikorskiego, przerywając oblężenie Lwowa. W chwili, gdy otwierała się możliwość przejścia do ofensywy przeciwko Ukraińcom, Generał został zastąpiony na stanowisku dowódcy Armii «Wschód» i skierowany do Paryża jako szef Polskiej Misji Wojskowej. Decyzję tę przyjął z poczuciem krzywdy; opuszczał jednak Lwów owacyjnie żegnany przez mieszkańców i żołnierzy swojej armii. Pamiętał także o rodzinach poległych: z własnych środków przeznaczył znaczną sumę na pomoc wdowom i sierotom po obrońcach Lwowa i kresów południowo-wschodnich.
Człowiek, który nie utracił wiary w zwycięstwo
Najcięższa próba przyszła w sierpniu 1920 roku. Cofająca się armia, bolszewicy u bram stolicy, niepokój społeczeństwa i zwątpienie części kierownictwa państwa tworzyły położenie, w którym sama odwaga nie wystarczała. Gen. Rozwadowski, ponownie stojący na czele Sztabu Generalnego, stał się głównym architektem planu zwycięskiej bitwy i koordynatorem działań. Kierował pracą sztabu, przygotowującego przegrupowanie wojsk, obronę przedmościa warszawskiego i kontruderzenie na armię bolszewicką. Generał zachował opanowanie również wtedy, gdy przeciwnik zbliżał się do stolicy, a inni tracili wiarę w zwycięstwo. Rozkazy nr 8358/III i nr 10 000 świadczą o jego udziale w opracowaniu planu bitwy, którego autorstwo propaganda piłsudczykowska przypisywała wyłącznie Piłsudskiemu. Opracowany pod kierownictwem Generała plan bitwy, wykonany dzięki wysiłkowi polskich dowódców i ofiarności żołnierzy, przyniósł zwycięstwo, które ocaliło niepodległość Ojczyzny i powstrzymało pochód bolszewizmu na Zachód.
O roli gen. Rozwadowskiego w sierpniu 1920 roku mówił również wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. Przypomniał, że Generał nie tracił ducha, dodawał innym odwagi i brał na siebie odpowiedzialność, kiedy Piłsudski nie potrafił jej udźwignąć. Przywołał rozkaz nr 10 000 i stwierdził, że od 12 sierpnia Generał faktycznie przejmował ciężar dowodzenia całością wojska. To ważne, że zasługi gen. Rozwadowskiego publicznie uznał urzędujący szef MON. Skoro minister mówi o zwycięstwie prawdy nad kłamstwem, konsekwencją tych słów powinno być przywrócenie Generałowi należnego miejsca zarówno w publicznym nauczaniu historii, jak i w tradycjach Wojska Polskiego.
12 sierpnia Piłsudski złożył na ręce premiera Wincentego Witosa pismo z rezygnacją z funkcji Naczelnika Państwa i Naczelnego Wodza, po czym opuścił Warszawę. Witos nie nadał dymisji biegu i zachował ją w tajemnicy. Piłsudski udał się najpierw do przebywającej pod Tarnowem kochanki, Aleksandry Szczerbińskiej, a następnie do Puław, gdzie przygotowywano uderzenie znad Wieprza. Gen. Rozwadowski pozostał w stolicy przy sztabie, kierując jego pracą w chwili bezpośredniego, śmiertelnego zagrożenia. Zestawienie tych postaw pokazuje, kto w chwili próby składał rezygnację, a kto nadal kierował przygotowaniami do bohaterskiej obrony Warszawy.
W zagrożonej Warszawie obowiązki sprawował nadal premier Wincenty Witos, stojący na czele Rządu Obrony Narodowej. W obronie stolicy uczestniczył gen. Józef Haller, organizator i Generalny Inspektor Armii Ochotniczej, podczas bitwy dowodzący Frontem Północnym. Pozostał na miejscu również nuncjusz apostolski Achilles Ratti, późniejszy Papież Pius XI. Gdy niemal cały korpus dyplomatyczny ewakuował się z miasta, przedstawiciel Stolicy Apostolskiej, podobnie jak przedstawiciel Turcji, nie wyjechał. Jako katolicki arcybiskup musiał liczyć się ze szczególnym niebezpieczeństwem w razie zajęcia Warszawy przez bolszewików. Wytrwał jednak przy narodzie walczącym w obronie Ojczyzny i chrześcijaństwa.
Prześladowany przez sanację, przemilczany przez komunistów
W maju 1926 roku gen. Rozwadowski ponownie dochował wierności żołnierskiej przysiędze, stając po stronie Prezydenta Stanisława Wojciechowskiego i legalnego rządu Wincentego Witosa przeciwko zamachowi Piłsudskiego. Za obronę Rzeczypospolitej zapłacił uwięzieniem, poniżeniem i zrujnowanym zdrowiem. Zmarł 18 października 1928 roku. Obóz sanacyjny zwalczał go za życia i pomniejszał jego dokonania po śmierci; okupacyjne władze komunistyczne przemilczały zaś zasługi dowódcy, który przyczynił się do rozgromienia Armii Czerwonej.
Tym większa jest radość, że w Warszawie stanął wreszcie jego pomnik. Pomnik nie kończy obowiązku przywracania prawdy. Nie może stać się jej wygodnym zastępstwem ani okazją do kilku uroczystych przemówień, po których wszystko pozostanie po staremu. Podręczniki historii, wystawy muzealne i państwowe obchody powinny jednoznacznie przedstawiać gen. Rozwadowskiego jako faktycznego autora planu zwycięskiej Bitwy Warszawskiej i głównego dowódcę obrony Lwowa. Trzeba również jasno wskazywać, że tego Bohatera uwięzili ludzie Piłsudskiego za wierność Rzeczypospolitej, a następnie pomniejszali jego dokonania, budując kult własnego przywódcy kosztem prawdy o Ojczyźnie.
Cześć i chwała Generałowi Tadeuszowi Jordan-Rozwadowskiemu! Wieczny odpoczynek racz mu dać, Panie, a światłość wiekuista niechaj mu świeci.
Redakcja Tenete Traditiones
Źródła i materiały:
Ordynariat Polowy WP — relacja z uroczystości odsłonięcia pomnika, 26 października 2026 r.
IPN: „Gen. Rozwadowski. Wódz, który umiał zwyciężać i ponosić klęski”.
Instytut Józefa Piłsudskiego w Londynie — list J. Piłsudskiego do W. Witosa z 12 sierpnia 1920 r.
Wsparcie Stolicy Apostolskiej dla Polski w wojnie polsko-bolszewickiej.
Z archiwum Tenete: nota na 160. rocznicę urodzin gen. Tadeusza Jordan-Rozwadowskiego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.