Cytaty

"Pogodnie przyjmuję krzyż, który mi został ofiarowany, (ale) będziemy walczyć nadal o honor Pana naszego Jezusa Chrystusa i Jego Kościoła świętego i niepokalanego... i nigdy nie pomylimy go z nową religią, która głosi szczęście ziemskie, uciechy, rewolucję i wolność wszelkich uczynków, która obala mszę, kapłaństwo, katechizm i wszystko, co nadprzyrodzone: to antyteza chrześcijaństwa"
ks. Coache

„Wszelka polityka, która nie jest Tradycją, jest z pewnością zdradą”
Arlindo Veiga dos Santos

„Pro Fide, Rege et Patria” – „Za Wiarę, Króla i Ojczyznę”
_________________________________________________

poniedziałek, 4 listopada 2013

11 11 AD 2013 - Marsz Wolnej Polski



Kraków 11 Listopada PLAC WOLNICA - godzina 17:00!


Narodowe Święto Niepodległości jest dla Polaków dniem szczególnym. Z tej okazji Dzielnica Małopolska Narodowego Odrodzenia Polski postanowiła zorganizować w Krakowie Marsz Wolnej Polski.

Nie stój z boku! Chodź z nami!

Zastanawiasz się jak możesz pomóc przy organizacji Marszu Wolnej Polski?
Zaproś wszystkich swoich znajomych z Facebooka. Przekaż informację o tegorocznej manifestacji swojej rodzinie, w szkole, na uczelni lub w pracy.
Pobierz także zdjęcie z wydarzenia i ustaw je jako tło swojego profilu.

Zachęcamy również do polubienia strony promującej obchody 11 listopada w Krakowie

środa, 30 października 2013

TYDZIEŃ Z ŻYCIA LEFEBRYSTY

Niedziela . Dziś miałem wyjazd do dwóch naszych kaplic w miastach X i Y. Pojechałem tam pociągiem, już w sobotnie popołudnie, zaraz po obiedzie. Przed wyjazdem na dworzec mój przełożony kanoniczny odbył ze mną dość długą prywatna rozmowę. Radził bym w kazaniach zrobił mocną polemikę ze wzmacniającej się wobec nas opozycją. Zalecił bym w kazaniu skoncentrował się na nauce o pokorze i łagodnie lecz stanowczo skarał sedewakantystyczną pychę, która chce mieć we wszystkim rację a, jak tłumaczył mi mój ojciec duchowy i przełożony, prawda leży zawsze pośrodku. Przed Mszą słuchałem spowiedzi i znowu jak przed tygodniem miałem tego samego penitenta, który znowu wyznał mi, że wyzywa obecnego papieża od najgorszych bandytów na całym świecie i że dla niego Hitler ze Stalinem w porównaniu z Franciszkiem byli zwykłymi gówniarzami z procą w ręku. Musiałem mu przez kwadrans tłumaczyć że Kościół jest nie tylko boski ale i ludzki i musimy nawzajem nosić brzemiona drugich, człowiek którego spowiadałem mówił mi że już nie wytrzymuje tego co się dzieje i jest praktycznie w drodze do zakładu psychiatrycznego. Obiecałem modlić się za niego a jako pokutę zaleciłem mu pomodlić się za Franciszka by nie miał w sercu do niego nienawiści. On jest przecież papieżem i jak uczył arcybiskup Lefebvre musimy się za niego jak najwięcej modlić! Mówiłem o tym w czasie kazania lecz mężczyzna którego spowiadałem ostentacyjnie wyszedł z kaplicy i klepał palcem w głowę w moją stronę. Było mi przykro. W drugim mieście gdzie miałem Mszę popołudniu było jeszcze gorzej. Znowu przyjechał ten sam mężczyzna ze swoją żoną i zaczął rozdawać przed wejściem do kaplicy kserokopie z internetu o bulli Pawła IV ,,Cum ex apostolatus''. Gadał na cały głos że Franciszek nie jest żadnym papieżem a księża którzy przyszli do nas z Nowej Mszy nie są żadnymi kapłanami tylko ,,pozorantami''. Zupełnie nie miałem ochoty go słuchać i kiedy przyszedł się u mnie spowiadać wyprosiłem go z konfesjonału. Powiedziałem mu na głos że jeżeli nie podobają mu się obecne święcenia w Kościele to nie ma czego szukać w naszych kaplicach. Zaraz potem kolejny penitent wyznał mi w konfesjonale że jest po raz pierwszy w naszej kaplicy i przychodzi się wyspowiadać ponieważ przez długie lata był aktywnym homoseksualistą. Zacząłem mu tłumaczyć że koniecznie musi zaniechać takiej praktyki gdyż to jest grzech śmiertelny, on jednak odparł mi że sam obecny papież stwierdził ostatnio publicznie że nie ma prawa tego oceniać a do kaplicy przyszedł bo oglądał w internecie Mszę Trydencką i że bardzo mu się podoba. W kazaniu znowu mówiłem o konieczności pokory i zwalczaniu w sobie pychy wybujałego intelektualizmu sedewakantystycznego. Kiedy jeden z wiernych prosił mnie bym konsekrował jeszcze raz hostie z tabernakulum bo nie chce tych od nowego księdza co przyszedł do nas z diecezji znowu musiałem mu tłumaczyć że sedewakantyzm to straszna pycha i prowadzi do piekła. Trochę się przeląkł i obiecał że więcej nie będzie o tym mówił. Wieczorem gościłem w domu pana W......, miejscowego biznesmena który zwykle mnie nocuje przed poniedziałkowym powrotem do naszego przeoratu. Jego córka jest coraz piękniejsza i wygląda na dużo więcej niż 14 lat. Na kolację podano kawior i przepysznego łososia. Palce lizać!

poniedziałek, 28 października 2013

CO JEST NIE TAK Z GODŁEM POLSKI ?


Biały orzeł towarzyszy Polakom od wieków. Przez te setki lat przechodził wiele metamorfoz, wynikających ze zmieniającej się sytuacji politycznej.

Wszyscy znamy legendę o Lechu, który ujrzawszy białego orła, ze skrzydłami rozpostartymi na czerwonym od zachodzącego słońca niebie, zakochał się w krainie koło Poznania, osiedlił się tam, umieścił orła w herbie dał tym samym początek państwu polskiemu. Tak wyglądały początki orła białego według bajkopisarzy. Historycy mają jednak nieco inną i chciałoby się rzec, mniej romantyczną wersję wydarzeń. Sądzą oni, że Polanie prawdopodobnie przejęli emblemat orła (który powszechnie był uważany za symbol potęgi i mocy), od cesarstwa rzymskiego.

Tak czy owak, orzeł towarzyszy Polakom od setek lat. Pojawiał się już na pieczęciach i monetach książąt piastowskich. Jako oficjalny herb państwa polskiego zaczął być używany od 1295 przez Przemysła II, nawiązującego do tradycji piastowskiej sprzed rozbicia dzielnicowego. Historia orła jest niemalże tak przewrotna jak historia samych Polaków. Zmiany, których dokonywano w herbie polskim były różnego rodzaju: niekiedy kosmetyczne, a niekiedy, co wynikało z trudnej sytuacji historycznej, bardziej znaczące, jak na przykład w Wielkim Księstwie Poznańskim, kiedy to po rozbiorach obowiązywał herb złożony z elementów polskiego herbu i emblematu zaborców, co w praktyce oznaczało, że orzeł stał się czarny, choć widniał na tradycyjnej, czerwonej tarczy sercowej .

Kazanie na Święto Naszego Pana Jezusa Chrystusa Króla, wygłoszone dn. 27 X AD 2013 przez x. Rafała Trytka


Święto Chrystusa Króla do liturgii wprowadził papież Pius XI encykliką Quas Primas z 11 grudnia 1925 r. na zakończenie roku jubileuszowego. Nakazał wtedy, aby we wszystkich kościołach tego dnia po głównym nabożeństwie przed wystawionym Najświętszym Sakramentem odmówić litanię do Najświętszego Serca Pana Jezusa oraz akt poświęcenia rodzaju ludzkiego Najświętszemu Sercu. Uroczystość obchodzimy w ostatnią niedzielę października.

czwartek, 10 października 2013

55 lat temu odszedł Pius XII


Wczoraj, 9 października AD 2013, minęło dokładnie 55 lat od śmierci Jego Świętobliwości Ojca Świętego, Papieża Piusa XII - ostatniego Papieża Kościoła Rzymsko-Katolickiego i drugiego Suwerena Państwa Miasto Watykan.

Pius XII (Eugenio Maria Giuseppe Giovanni Pacelli) urodził się 2 marca 1876 r. w Rzymie, a zmarł 9 października 1958 r. w Castel Gandolfo.

Po śmierci papieża Piusa XI podczas konklawe, które trwało tylko jeden dzień, Eugenio Pacelli w dniu swoich 63 urodzin został wybrany na papieża. Przyjął on imię Piusa XII.

Cześć Jego Pamięci!


Opus iustitiae pax
Pokój dziełem sprawiedliwości

Od śmierci Piusa XII Stolica Apostolska jest pusta, a Watykan jest okupowany przez sektę modernistów...

poniedziałek, 23 września 2013

BUJANIE NA RESORACH , CZYLI KOLEJNE MYDLENIE OCZU PRZEZ BISKUPA FELLAYA

„Kłamcie , kłamcie aż w końcu uwierzą wam że mówicie prawdę.” (dr. Joseph Goebels)

W ostatnim czasie na stronie Bractwa św. Piusa X w Polsce pojawił się wywiad z panem ,,kardynałem'' religii Novus Ordo - Kurtem Kochem, przewodniczącym ,,Rady ds. Jedności Chrześcijan'', w której ten świecki w sutannie odniósł się do aktualnej sytuacji w Bractwie św. Piusa X. Koch wspomniał m.in. że Bractwo stoi przed trudną decyzją odnośnie kolejnych konsekracji biskupich, których w szeregach FSSPX nie udzielano od 25 lat ani razu poza konsekracją ks. Rangala z brazylijskiego Campos. Pan ,,kardynał'' odniósł się w ten sposób do wywiadu którego udzielił biskup Fellay wczesnym latem br. z okazji ćwierćwiecza bractwowych konsekracji, dla dwumiesięcznika ,,The Angelus''. Synowi właściciela elektrowni zadano następujące pytanie: ,,Czy trzech biskupów wystarczy do prowadzenia dzieła Tradycji? Czy nie trzeba teraz konsekrować kolejnych biskupów?'', ten zaś odparł robiąc zapewne jak zwykle maślane oczęta i piękny szczery uśmiech: ,,(...)Nie istnieje nagła ani wielka potrzeba wyświęcania kolejnego biskupa . Z pewnością musimy zadawać sobie to pytanie odnośnie do przyszłości, nawet jeśli w danej chwili nie zachodzi taka konieczność. Moja odpowiedź jest bardzo prosta: gdy tylko wystąpią okoliczności takie jak te, które doprowadziły abp. Lefebvre'a do podjęcia takiej decyzji, my również przedsięweźmiemy podobne środki."

Innym znowu razem minionej zimy kolejny pan ,,kardynał'' Novus Ordo, Antonio Canizares Llovera, podczas konferencji w ambasadzie Hiszpanii przy Watykanie na temat tzw. Soboru Watykańskiego II, opowiedział w formie anegdoty historię rozmowy z bp. Fellayem. Biskup miał powiedzieć że przybywa z pewnego ,,opactwa'' leżącego w okolicy Florencji, i że gdyby abp. Lefebvre był tam i zobaczył jak się w tym opactwie ,,odprawia'' Novus Ordo, to nie dokonałby kroku którego dokonał (chodzi oczywiście o konsekracje z 1988r.). ,,Mszał'', mówił pan ,,kardynał" według którego się tam ,,odprawiało'' to ,,Mszał Pawła VI'' w swej rzeczywistości bardzo ścisłej. Oczywiście wspólnota z Menzingen zaraz potem wszystkiemu dyplomatycznie zaprzeczyła powołując się że nie można w ,,Kościele'' tolerować ,,nadużyć liturgicznych” etc.

A więc znowu mamy do czynienia z kolejną odsłoną ,,Teologii dnia i aktualnej koniunktury''. Jasno wyrażono zresztą, że FSSPX samo uważa się za konserwatystów a nie jakichkolwiek integrystów, co najwyżej tytułują się ,,katolickimi tradycjonalistami'', prawym skrzydłem ,,Kościoła'' Novus Ordo Seclorum. Nie pora nad tym dalej się rozwodzić, Bractwo z katolickiej skrajnej prawicy pełni dziś rolę hybrydy posoborowia - mszał od masona Bugniniego , taki sam brewiarz - wszystko edycja typiczna z 1962 roku, ze starych elementów zachowuje się jedynie stare Psalmy od Papieża Klemensa VIII czy Modlitwy Wielkopiątkowe. Bractwo kieruje się w swojej działalności Pseudokodeksem z 1983r., a jeśli jeszcze wydaje się stare encykliki to tylko jako materiały historyczne bez większego znaczenia dla współczesności.

O wiele więcej uwagi warto poświęcić słowom biskupa Fellaya - są klasyczną pułapką ofsajdową dla wszystkich tych którzy jeszcze łudzą się że Menzingen to Bractwo z dni abp. Lefebvre. Oni z arcybiskupem Lefebvre nie chcą mieć już nic wspólnego. Podobno w Niemczech wycofuje się nawet jego książki. Cóż, trwa proces ,,oznakowania'' o którym mówił antyprzyłączeniowiec ks. Girourd. Jeżeli więc biskup Fellay opowiada prasie o ewentualnych przyszłych konsekracjach, lepiej jak skwitujemy to wszystko zwykłym uśmiechem - to tylko strategiczna gra o utrzymanie w permanentnej śpiączce bp. Tissier de Mallerais by ten nie wariował z konsekrowaniem kolejnych biskupów. Nie ! Konsekracje zburzą kontakty z ,,rzymskimi przyjaciółmi '' biskupa Fellaya. Bp de Gallareta nie wchodzi tu już w rachubę - to lewa ręka biskupa Bernarda i jest już zupełnie nieszkodliwy. Jeżeli zresztą nastąpią konsekracje to tylko po ,,zażegnaniu schizmy'' a więc będziemy mieli zastosowanie nieważnego rytuału z 1968 roku który dla biskupa Fellaya niczym się nie różni od rytuału wieczystego Kościoła Katolickiego.

środa, 4 września 2013

74 LATA OD PAMIĘTNEGO WRZEŚNIA

     W ostatnią niedzielę obchodziliśmy kolejną rocznicę wybuchu drugiej wojny światowej, która w ciągu niecałych sześciu lat pochłonęła wiele milionów ofiar i jak żaden inny konflikt przybliżyła powstający na naszych oczach Nowy Porządek Światowy. Znowu jak co roku mamy hucpę na Westerplatte i puste przemówienia, które nie wskrzeszą ofiar i pozostają pustymi frazesami. 17 września pod ambasadą Federacji Rosyjskiej sekta smoleńska zrobi szopkę, upamiętniającą agresję sowiecką na Kresy wschodnie Rzeczypospolitej. Szkoda tylko, że wzorem z czasów gomułkowskich nie robi się tego samego pod ambasadą Republiki Federalnej Niemiec - wiadomo, układ sił w Europie się zmienił - Rosjanie wycofali się do domu, a na Wschód wkroczyli znowu Niemcy, oczywiście za przyzwoleniem US-RAELA, Iluminatów i pozostałych potęg światowych. II wojna światowa przybliżyła jak nic innego w dziejach zwołanie Antysoboru i ukonstytuowanie się w Rzymie zbójeckiego Antykościoła. Śmierć wielu kapłanów w obozach Dachau, Auschwitz, Buchenwaldzie, Katyniu i wielu innych ponurych miejscach stała się dla Kościoła w Polsce jednym z najcięższych ciosów w całych dziejach. Lata powojenne terroru komunistycznego były dopełnieniem dzieła pod budowę Antykościoła w Rzeczypospolitej. Należy wiedzieć że te tysiące polskich księży, bestialsko zamordowanych w Dachau czy gdzie indziej miało ogólnie dobrą formację kapłańską. Wystarczy przestudiować trzytomowe dzieło ks. Franciszka Kwiatkowskiego (zmarł zaraz po wojnie, którą Pan Bóg pozwolił mu przeżyć) ,,Filozofia Wieczysta w zarysie'' by oddychać zdrowym tomistycznym powietrzem rodem z ,,Pascendi '' św. Piusa X. Śmierć tej autentycznej elity była wodą na młyn dla poczynań charyzmatycznych modernistów - Wyszyńskiego i Wojtyły, tych, którzy zniszczyli w Polsce Najświętszą Ofiarę i wprowadzili religię Novus Ordo. Gdyby tamci nie zginęli w tak wielkiej liczbie w czasie ostatniej wojny, z pewnością mielibyśmy w czasach posoborackich opór na poziomie Francji czy Italii, a tak, jak dobrze wiemy, mamy w Polsce duchową pustynię którą FSSPX tylko jeszcze bardziej poszerza. I chociaż większość polskich księży z czasów dwudziestolecia, było kształconych w szkołach średnich głównie na filozofii niemieckiego idealizmu, to jednak byli wśród nich i tomiści, i śmiało można postawić tezę, że gdyby ci kapłani uformowani w duchu św. Piusa X dożyli lat 70, to pewien procent z nich nie przyjąłby religii Novus Ordo. To oczywiście tylko założenie lecz ma mocne uzasadnienie -duchowieństwo w Polsce w latach powojennych było już modernistami a składanie przez nich Przysięgi Antymodernistycznej było tylko czystą formalnością, taką jak np. złożenie Trydenckiego wyznania Wiary rodem z XVI wieku przed przyjęciem święceń i objęciem funkcji w kościelnej hierarchii, czy stanowiska wykładowcy seminaryjnego.

     Pan Piotr Zychowicz, uczeń zasłużonego historyka profesora Pawła Wieczorkiewicza, w swej solidnej i bezemocjonalnie napisanej książce - ,,Pakt Ribbentrop-Beck'', czarno na białym udowadnia że historia Polski w przeklętym i diabolicznym XX wieku wcale nie musiała potoczyć się tak, jak miało to miejsce. Mówmy otwarcie - w czasie ostatniej wojny utraciliśmy dosłownie wszystko: zdrowe i w miarę odporne na modernizm duchowieństwo, wybitnych działaczy politycznych i społecznych, ziemiaństwo i miliony zwykłych obywateli - oficerów, żołnierzy, zwykłych cywili, ojców i matki rodzin, dzieci i patriotyczną młodzież. Ludzie ci stanowili wielką biologiczna tkankę narodu która poszła na zupełnie niepotrzebne zatracenie. Wreszcie stolica Rzeczypospolitej - Warszawa została zrównana z ziemią. Miejsce będące jądrem życia naukowo – kulturowo - duchowego narodu, spotkał los antycznej Jerozolimy po Wojnie Żydowskiej. Straciliśmy również naszych żydowskich obywateli, i nie piszę tego z jakichkolwiek pobudek filosemickich, lecz jako katolik muszę, wzorem ostatniego papieża Piusa XII, potępić mordowanie ludzi z powodu przynależności rasowej. Wiemy bardzo dobrze że na Żydach ciąży wielkie Boże przekleństwo z powodu zabicia Chrystusa, lecz nas jak Jego wyznawców obowiązuje do końca życia traktować ich jako braci, ludzi mających wprawdzie do nas pogardę i nienawiść, ale tak jak my stworzonych na Boży obraz i podobieństwo. Żydzi którzy wówczas zginęli byli również straszliwą ofiarą tej kolejnej masońskiej wojny. W zamysłach wielkich tego świata oni musieli zginąć i to w jak największej liczbie ponieważ bez ich śmierci nie zostałby zrealizowany cel światowego syjonizmu - powstanie po długich wiekach rozproszenia, państwa żydowskiego w Ziemi Świętej. Wiemy dobrze że Angloamerykanie ani razu nie dokonali bombardowań Oświęcimia i innych obozów koncentracyjnych, powód był jasny - jak pisał biskup Wiliamson - komory gazowe mają zastąpić Krzyż Chrystusa a 6 milionów synów Izraela - Ofiarę Krzyżową, tak by odwrócić i zniszczyć w duszach ludzkich wartość śmierci Zbawiciela Świata. Straciliśmy Żydów którzy padli straszliwą ofiarą, jaką złożyli z nich pobratymcy z Ameryki - jako ofiarę całopalną pod państwo Izrael. Egzekutorami nie byli oczywiście żadni Niemcy, tylko tak zwani naziści, partia polityczna do której zapewne należeli też liczni Polacy i Żydzi...