Cytaty

"Pogodnie przyjmuję krzyż, który mi został ofiarowany, (ale) będziemy walczyć nadal o honor Pana naszego Jezusa Chrystusa i Jego Kościoła świętego i niepokalanego... i nigdy nie pomylimy go z nową religią, która głosi szczęście ziemskie, uciechy, rewolucję i wolność wszelkich uczynków, która obala mszę, kapłaństwo, katechizm i wszystko, co nadprzyrodzone: to antyteza chrześcijaństwa"
ks. Coache

„Wszelka polityka, która nie jest Tradycją, jest z pewnością zdradą”
Arlindo Veiga dos Santos
_________________________________________________

czwartek, 7 stycznia 2016

Ptaku - Pogrzeb Romana Dmowskiego


Utrudzonym ludziom, bez miejsca na Ziemi
Przeklęty los, kolejny cios zadał
Odebrał im tego, co ziemię odzyskał
Dla nich, po stu dwudziestu trzech latach
Siódmy stycznia, trzydzieści dziewięć
Stutysięczny tłum żegna człowieka
Prawdziwego patriotę, twórcę niepodległej Polski
Autorytet, jakich dziś nie ma

Nie był politykiem, tylko mężem stanu
Co poświęcił dla kraju swe życie
W sercu miał ludzi, zamienił ich w naród
A w głowie ułożył granice
Był stróżem czystości i mógł ich rozgrzeszyć
Strażnikiem polskiego sumienia
Bo nie można zaznać wewnętrznego spokoju
Gdy ojczystej ziemi się nie ma
Kanclerz narodu i budziciel dusz
Ostatni ofiarnik świadomy
Przywrócił nas na mapę świata
Nadał znaczenie rodzinnego domu
Rozdmuchał tchnieniem ognisko narodu 
Wzniecał w nich płomień ojczyzny
Odbudował nadzieję na lepsze jutro
Był twórcą armii błękitnych

Utrudzonym ludziom, bez miejsca na Ziemi
Przeklęty los, kolejny cios zadał
Odebrał im tego, co ziemię odzyskał
Dla nich, po stu dwudziestu trzech latach
Siódmy stycznia, trzydzieści dziewięć
Stutysięczny tłum żegna człowieka
Prawdziwego patriotę, twórcę niepodległej Polski
Autorytet, jakich dziś nie ma

Milczący bohater, wielki sługa ojczyzny
Wierny ideałom, wierny nam wszystkim
Strategiem, ideowcem, mówcą doskonałym
Był wielkim i runął jak dąb prastary
Obudził ospałych, ożywił oziębłych
Pasował ten lud, dał powód do dumy
Był zbudowany ze skromności, nie łasy na tytuły
Chciał odejść po cichu, a przyciągnął tłumy
Nie było dzielnicy bez reprezentacji
Tak się żegna papieży, cesarzy i królów
Kondukt żałobny liczył kilometry, Naród w smutku i bólu
Nastała cisza, trumnę opuszczono w dół
Mowy pogrzebowej nie było
Tylko dźwięk pękającej, zmarzniętej ziemi ból
I się tysiąc sztandarów pochyliło

Utrudzonym ludziom, bez miejsca na Ziemi
Przeklęty los, kolejny cios zadał
Odebrał im tego, co ziemię odzyskał
Dla nich, po stu dwudziestu trzech latach
Siódmy stycznia, trzydzieści dziewięć
Stutysięczny tłum żegna człowieka
Prawdziwego patriotę, twórcę niepodległej Polski
Autorytet, jakich dziś nie ma